logodebata

Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez prawie 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000 337 806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

piątek, styczeń 23, 2026
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Wiadomości
  • Olsztyn

Olsztyn

Czy Grzegorz Smoliński "zdradził" PiS zatrudniając się w UW?

Szczegóły
Opublikowano: sobota, 08 listopad 2025 16:50

Jest „inba” jak mówi młodzież, czyli aferka w olsztyńskim środowisku PiS z powodu zatrudnienia działacza tej partii, wiceprzewodniczącego Rady Miasta Olsztyna 52-letniego Grzegorza Smolińskiego w Urzędzie Wojewódzkim, jako kierownika ds. administracji budynku. Niektórzy potraktowali to jako „zdradę” partii. Smoliński w związku z zatrudnieniem w urzędzie zawiesił członkostwo w PiS.

Sam Smoliński potwierdził fakt zatrudnienia, ale po każdym kolejnym pytaniu odsyłał mnie do rzecznika prasowego Urzędu Wojewódzkiego.

W każdej partii najważniejsze są nie sprawy kraju, a „stołki”. Albo awantura jest o to, że ktoś dostał lukratywną posadę dzięki partii, a nie zasłużył, albo że – jak w przypadku Smolińskiego – dostał pracę w instytucji zarządzanej przez politycznego wroga albo nie stracił pracy, mimo przejęcia instytucji przez zwycięską partię, a więc musiał wyżebrać łaskę nowego pana w zamian za wyparcie się swojej partii.

W tym ostatnim przypadku tak komentowano fakt pozostawania przewodniczącego Forum Młodych PiS na Warmię i Mazury Mateusza Szkaradzińskiego na stanowisku dyrektora WM Oddziału PFRON w Olsztynie. Ojciec trójki dzieci długo pozostawał dyrektorem, po przejęciu władzy przez "Uśmiechnietą Koalicję" chyba dzięki temu, że przeszedł na urlop tacierzyński. Obecnie już dyrektorem PFRON w Olsztynie jest człowiek koalicji rządzącej Robert Szyszko.

Ostatnio pracę straciła Dyrektor KOWR w Olsztynie ceniona za kompetencje Iwona Żentarska. Po tym, jak jej zastępcą został działacz PSL Adam Krzyśków wydawało się, że zaraz Krzyśków zajmie jej miejsce, ale tak się nie stało. Teraz dyrektorem został Dariusz Kaczmar, zastępca dyrektora  Departamentu Rozwoju Obszarów Wiejskich i Rolnictwa Urzędu Marszałkowskiego w Olsztynie. 

„Uśmiechnięta Koalicja” po objęciu władzy była bezlitosna dla kadr PiSu. Tracił pracę każdy, kto znalazł się na liście proskrypcyjnej „Gazety Wyborczej” (Wyborcza przed wyborami parlamentarnymi opublikowała dla każdego województwo listę „tłustych kotów” z PiS, ale także na tej liście znalazły się osoby w jakikolwiek sposób powiązane z PiS. I faktycznie praktycznie wszyscy z tej listy stracili pracę).

W niektórych przypadkach usuwanie ze stanowisk było związane z fałszywymi oskarżeniami, jak było w przypadku dyrektora Wydziału Obsługi Urzędu Wojewódzkiego w Olsztynie Piotra Junkera i jego zastępcy Mariusza Bronakowskiego, których wojewoda Radosław Król (PSL), wkrótce po objęciu urzędowania, oskarżył o „wyciek tajnych danych”. Do gabinetu Junkera wkroczyła policja, jego dom poddano rewizji. Ostatecznie, po długim śledztwie prokuratur umorzyła postępowanie.

Piotr Junker, który miał rok do emerytury, został zwolniony dyscyplinarnie. Wyrokiem z dnia 21 marca 2025 roku Sądu Rejonowego w Olsztynie IV Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Piotr Junker uzyskał odszkodowanie za niezgodne z prawem rozwiązanie stosunku pracy od Warmińsko-Mazurskiego Urzędu Wojewódzkiego w Olsztynie.

Wyrokiem z dnia 16 lipca 2025 roku Sąd Okręgowy w Olsztynie IV Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych rozpoznał apelację Warmińsko-Mazurskiego Urzędu Wojewódzkiego w Olsztynie i co do zasady przyjął ustalenia Sądu I instancji za własne, odmiennie oceniając zgromadzony w sprawie materiał dowodowy i stwierdzając, że ocena dokonana przez Sąd Rejonowy nie była oparta na wszechstronnej analizie całokształtu tego materiału i okoliczności sprawy.

Sąd II instancji doszedł do wniosku, że pracodawca miał podstawy do rozwiązania z powodem umowy o pracę z mocy art. 52 § 1 pkt 1 Kodeksu pracy, a przyczyna rozwiązania umowy o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika była prawdziwa i uzasadniała rozwiązanie z powodem umowy o pracę bez wypowiedzenia.

Piotr Junker powód złożył od niego skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego.

W urzędzie nadal pracuje Urszula Jędrychowska, Szczepan Worobiej i były rzecznik prasowy wojewody Krzysztof Guzek a Władysław Kałudziński nadal pełni funkcję Pełnomocnika Wojewody Warmińsko-Mazurskiego ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych.

Guzek, obecnie radny PiS w Olsztynie, zachował pracę w urzędzie, mimo że też znalazł się pod lupą Prokuratury Rejonowej w Olsztynie w związku z podejrzeniem udziału w nielegalnym finansowania kampanii wyborczej byłego wojewody Artura Chojeckiego. Niedawno prokuratorzy umorzyli to trwające od kwietnia 2024 roku śledztwo, stwierdzając, że nie doszło do złamania prawa zarówno ze strony Chojeckiego, jak i Guzka.

Grzegorz Smoliński dramatycznie od półtora roku poszukiwał pracy. Samotnie wychowuje dziecko po śmierci żony. W końcu ktoś cieszący się zaufaniem wojewody Króla wyprosił zatrudnienie Smolińskiego. Został kierownikiem ds. administracji budynku (podlegają mu portierzy, sprzątaczki i konserwatorzy).

Szef Zarządu Regionu Warmińsko-Mazurskiego PiS, poseł Artur Chojecki odmówił rozmowy na temat zatrudnienia Smolińskiego w urzędzie wojewódzkim. Poinformował tylko, że Smoliński zawiesił członkostwo w PiS-ie.

Niedawno ponownie pracę dostał Adam Roczniak, dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Olsztynie za rządów PiS. Była taka niepisana umowa w Lasach, że po zmianie władzy odwołani dyrektorzy zachowują pracę na innym stanowisku. Tak było z działaczem PSL Janem Bobko, który zachował pracę w Lasach za dyrektora Roczniaka. Dopiero co Roczniak otrzymał posadę jako inżynier nadzoru w Nadleśnictwie Ostrołęka. Kariera ta okazała się jednak bardzo krótka, bo trwała ledwie kilka dni.

- Dyrektor generalny Lasów Państwowych ze względu na niezależność nadleśniczych, dotyczącą decyzji kadrowych, nie miał wiedzy na temat zatrudnienia pana Adama Roczniaka na stanowisku inżyniera nadzoru w Nadleśnictwie Ostrołęka. Po zapoznaniu się ze sprawą, w związku z kontrowersjami wokół pana Rocznika, wydał polecenie rozwiązania z nim umowy o pracę - wyjaśnia Sergiusz Sachno z biura prasowego Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych.

Ta kontrowersja, to śledztwo prowadzone przez Delegaturę w Olsztynie Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Krakowie w sprawie wyrządzenia szkody majątkowej w wielkich rozmiarach w mieniu Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Olsztynie. Chodzi o decyzję zakupu do Zakład Produkcyjno-Usługowo-Handlowego LP w Olsztynie specjalistycznego sprzętu w postaci harvesterów do pozyskiwania drewna. Nowe kierownictwo RDLP twierdzi, że ten zakup był chybiony, natomiast Roczniak twierdzi, że dzięki temu można było obniżyć cenę usług dyktowanych Lasom przez prywatne firmy. Jego zdaniem, to nowe władze Lasów doprowadziły do niegospodarności nie uruchamiając harvesterów w ZPUH.

Podobny los spotkał Zbigniewa Żujewskiego, który był związany ze śp. Aleksandrem Szczygło. Za PiS był Dyrektorem Oddziału Regionalnego Agencji Mienia Wojskowego (AMW) w Olsztynie. Stracił to stanowisko w sierpniu 2024 roku, ale pozostał w wojsku. Tylko na 2 tygodnie. Jak tylko komisarze polityczni "Uśmiechniętej Polski" z Platformy dowiedzieli się, że ktoś w wojsku o miękkim sercu pozwolił pracować "pisiorowi", kazali mu natychmiast wyrzucić Żujewskiego na bruk. 

Więcej szczęścia miał Dariusz Wasiela, który nie był jakimś przesadnym "pisiorem" i po utracie stanowiska dyrektora Oddziału Wód Polskich w Olsztynie został dyrektorem Zakładu Budżetowego Związku Gmin Ekowod w Lidzbarku Warmińskim, zajmującym się gospodarką wodno-ściekową. Tutaj już ręce siepaczy z Platformy nie sięgały.

Przebieg kariery politycznej i zawodowej Grzegorza Smolińskiego

52-letni polityk i urzędnik Grzegorz Smoliński, po studiach na Wydziale Historii WSP w Olsztynie zaczynał od pracy w Urzędzie Miasta Olsztyna za krótkiej prezydentury Janusza Cichonia, a później Czesława Jerzego Małkowskiego, następnie przeszedł do Urzędu Marszałkowskiego w Olsztynie w czasie marszałka Andrzeja Ryńskiego a następnie Jacka Protasa i był audytorem w departamencie kontroli wydatkowania środków unijnych, 

Karierę polityczną w barwach PiSu zaczął w 2006 roku, w wieku 33 lat, jako olsztyński radny, którym jest do dzisiaj. Obecnie, po raz trzeci  jest wiceprzewodniczącym Rady Miasta Olsztyna z ramienia klubu radnych PiS (2010-2014, 2014-208 i obecnie). W ostatnich wyborach samorządowych był kandydatem na prezydenta Olsztyna i zajął trzecie miejsce z wynikiem 15,5%.

Po zwycięstwie wyborczym Zjednoczonej Prawicy w 2015 roku został rok później powołany na stanowisko prezesa Warmińsko-Mazurskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej w Olsztynie. Wywindował Strefę z najniższej pozycji w kraju na czołową. Stracił pracę bez podania powodu. Następnie od 1 lutego 2020 roku dostał pracę jako zastępca Wydziału Infrastruktury i Nieruchomości Urzędu Wojewódzkiego w Olsztynie, u wojewody Artura Chojeckiego, z którego odszedł po 11 miesiącach. W czasie pracy w urzędzie też zawiesił członkowstwo w PiS.

W maju 2021 roku został dyrektorem generalnym olsztyńskiego oddziału spółki w Energa Operator i był nim do 2024 roku. Następnie jego stanowisko przejął były prezydent Olsztyna 70-letni Piotr Grzymowicz (dostał to stanowisko w wyniku dealu politycznego z PO, za wycofanie się z wyborów na prezydenta Olsztyna i poparcie dla kandydata PO Roberta Szewczyka).

Adam Socha

Czy Jarosław Babalski "zdradził" PiS ?

PS. O tym, czy "zdradził" PiS olsztyński radny tej partii Jarosław Babalski, napiszę, jak radny odbierze ode mnie telefon. Chciałbym najpierw z nim porozmawiać. Za "zdradę" poczytano mu wpis na prywatnym profilu Facebooku (prowadzi też profil jako radny):

"To zapętlenie Tusk i Kaczyński jest niszczące. Czy tak musi być? Przestałem się łudzić, że nastąpi budowanie silnej ekonomicznie, suwerennej Polski. Oni już niczego sensownego nie stworzą (ponad 30 lat klinczu i wzajemnego obrzucania się przysłowiowym błotem). To już wyłącznie walka o stołki i żaden rebranding zwaśnionych stron nic tu nie zmieni. Skorumpowani, zblatowani i zepsuci do szpiku na wszystkich poziomach".

Chyba kierownictwo PiSu w Olsztynie uznało, że "zdradził", skoro zawiesiło Babalskiego w prawach członka klubu radnych PiS. W dniu 15 listopada ma się zebrać Zarząd Wojewódzki PiS i zdecydować o jego partyjnym losie.

Czytaj więcej: Czy Grzegorz Smoliński "zdradził" PiS zatrudniając się w UW?

Komentarz (24)

Agent Tomek: Jesteśmy ofiarami zemsty Ziobry, Kamińskiego, Wąsika i Bejdy

Szczegóły
Opublikowano: niedziela, 02 listopad 2025 17:01
Adam Jerzy Socha


Kontynuuję relację z procesu zarządu "Helpera". Afera Helpera została utożsamiona z Tomaszem Kaczmarkiem (wyraził zgodę na publikację wizerunku i nazwiska), byłym agentem CBA i posłem PiS, który zasłynął z kilku głośnych operacji CBA związanych z politykami ówczesnej opozycji (PO). Jednak to nie on wymyślił Helpera, który rozpoczął działalność w 2010 roku. Agent Tomek pojawia się w życiu prezes Helpera Katarzyny Sz. dopiero w roku 2013, a zatrudniony w Helperze został w 2015 roku, gdy złożył mandat posła. W tym czasie dotacje do kasy Helpera płynęły już milionami.

Kaczmarek: „Szefowie szantażowali mnie”

Prawa autorskie na pomysł na uzyskiwanie milionowych dotacji publicznych oraz wcielenie go w życie należą całkowicie do dwóch kobiet, Katarzyny Sz. (później K.) i Marzeny H. Toteż playboy Tomasz przyszedł na gotowe. Katarzyna K. zapewniła mu luksusowe życie i wypasione auto, do czego przywykł jako „przykrywkowiec” grający bogatego biznesmena.

Już podczas pierwszego dnia składania wyjaśnień na sali sądowej Kaczmarek stwierdził, że on i Helper są ofiarami zemsty byłych jego szefów Mariusza Kamińskiego – ministra – koordynatora ds. służb, jego zastępcy Macieja Wąsika, szefa CBA Ernesta Bejdy oraz ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, na których usługach byli „służalczy prokuratorzy”.

Kaczmarek składając wyjaśnienia w Sądzie Okręgowym w Olsztynie przez kilkanaście dni powtarzał, że ostatniego dnia ujawni dlaczego padł ofiarą zemsty byłych swoich szefów. Jednak, gdy w końcu przyszedł ten dzień, jedynie rozbudował swoją tezę głoszoną już od dawna w mediach.

W jego wersji, poszło o to, że szefowie naciskali na niego, żeby sfałszował notatki, które miały potwierdzić, iż faktycznym właścicielem willi w Kazimierzu Dolnym byli Jolanta i Aleksander Kwaśniewscy. W zamian mieli obiecać umorzenie postępowań prokuratorskich, w sprawie przekroczenia przez Kaczmarka, jako agenta CBA, uprawnień. Jednak on odmówił, więc „wydali oni polecenie, aby uderzyć w stowarzyszenie Helper, które prowadziła moja żona. W tamtym czasie stowarzyszenie funkcjonowało bez żadnych zarzutów, żadne kontrole nie wykazywały żadnych nieprawidłowości” - mówił Kaczmarek i kontynuował:

„Temat stowarzyszenia Helper stanowił otwarcie przedmiot jednego z moich spotkań, jakie odbyłem z Maciejem Wąsikiem w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, kiedy piastował funkcję zastępcy koordynatora ds. służb specjalnych. W trakcie tego spotkania Maciej Wąsik szantażował mnie, że jeśli będę grzecznie potwierdzał w postępowaniach prokuratorskich nieprawdziwie zebrany materiał dowodowy, zebrany w trakcie działań CBA, dotyczący m.in. w Willi w Kazimierzu Dolnym i państwa Kwaśniewskich, to on, jak i Mariusz Kamiński i Ernest Bejda doprowadzą do umorzenia wszystkich prowadzonych przez prokuraturę wobec mnie postępowań”.

„Kaczmarek uznał, że jest osobą nietykalną”

Fakty i chronologia zdarzeń przeczą narracji Kaczmarka. To on usiłował zabiegać u swoich byłych szefów o pomoc w zamieceniu pod dywan postępowania prokuratorskiego w sprawie Helpera, a gdy spotkał się z odmową, zemścił się, zmieniając swoje zeznania w sprawie willi w Kazimierzu, a następnie oskarżając ich o przekazywanie materiałów ze śledztw dotyczących polityków PO dziennikarzom prawicowych mediów.

Maciej Wąsik: Kaczmarek uznał, że bedzie osobą nietykalną 

O tę wersję zeznań Kaczmark zapytałem obecnie europosła Macieja Wąsika:

„Kaczmarek w pewnym momencie uznał, że będzie osobą nietykalną, bo ma takie koneksje w służbach, wszedł w politykę, a później w biznes - powiedział Wąsik. -  Jako biznesmen oczekiwał od nas ochrony swojej działalności. Liczył, że wpłyniemy na postępowanie prokuratorskie, które toczyło się w jego sprawie i jego żony. Był u mnie w tej sprawie. Powiedziałem mu: „jeżeli tam jest wszystko, w porządku, to na pewno nie będzie tak, że prokurator będzie ciebie za wszelką cenę „dojeżdżał”. Jeżeli wszystko było OK, to się obronisz. My bierzemy odpowiedzialność za to, co robiłeś jako agent CBA, ale nie za to, co robiłeś na własny rachunek – powiedział Wąsik i kontynuował:

„Kaczmarek podobne oczekiwania miał wobec Ernesta Bejdy, ówczesnego szefa CBA. Dzwonił do Bejdy, w momencie gdy był wezwany do prokuratury na postawienie zarzutów (w sprawie Helpera – przypis A.Socha), szantażując: „jeżeli mi nie pomożecie, to ja was „utopię”. Z naszej strony nie było żadnych interwencji w prokuraturze (w sprawie Helpera). Od tego czasu regularnie nas atakuje. Nagle po 10, 12, 15 latach przypomniał sobie rewelacje na nasz temat. To jest zemsta. Jest absolutnie niewiarygodny”.

„Słup” Helpera

Dodam w tym momencie, że Kamiński i Wąsik nie mogli kazać „uderzyć w Helper”, gdyż w 2012 roku nie mieli pojęcia o istnieniu takiego stowarzyszenia. Sam Kaczmarek pojawia się w życiu Katarzyny w 2013 roku. To Urząd Kontroli Skarbowej jako pierwszy, z urzędu,  zainteresował się finansami Helpera w grudniu 2012 roku. Zainteresował się po zgłoszeniu z banku, w którym konto miał Henryk Cz. z Bartoszyc, bardzo wysokich przelewów. Henryk Cz. to „słup” Helpera, przez którego panie przepuszczały fikcyjne albo zawyżone faktury za remont i wyposażenie środowiskowych domów. Wcześniej ten klient miał zerowe konto. Bank ma obowiązek zawiadomić odpowiednie organy, jeśli kwota przelewu z konta może wskazywać na pranie brudnych pieniędzy.

Jeszcze Henryk Cz. nie dokonał wpisu spółki DKM do Centralnej Ewidencji Działalności Gospodarczej, a już Helper podpisał z nim umowę i przelał na konto jego spółki, zarejestrowanej 19 października 2012 roku milionowe kwoty. Henryka Cz. natychmiast przelał te pieniądze na swoje prywatne konto i pobrał w gotówce 800 tys. zł. Następnie przekazał te pieniądze Katarzynie K. i Marzenie H., w formie „pożyczki”, za którą panie wpłaciły Agencji Mienia Wojskowego wadium w przetargu na byłe kasyno wojskowe w Koszarach Dragonów, przy ul. Gietkowskiej 5 w Olsztynie.

Kontrolerzy z UKS zaczęli badać te przelewy w grudniu 2012 roku i skończyli w marcu 2013 roku. W tym czasie pojechali do Bartoszyc, do Henryka Cz. Byli zdumieni, gdy stwierdzili, że młody człowiek, ojciec dwójki dzieci, który żył do niedawna jak nędzarz ze slumsu, teraz obraca milionami. Nie był w stanie wyjaśnić z czego się utrzymywał do 2012 roku, nie posiadając żadnych oszczędności?

Zarejestrował firmę budowlaną w 2012 roku, nie mając żadnego doświadczenia w tej branży, żadnego pomieszczenia, żadnego sprzętu, nawet taczki i łopaty, nikogo nie zatrudniał a mimo to Helper podpisał z nim umowę na remont i wyposażenie kilku obiektów i bez wahania przelewał na jego konto miliony z dotacji. Henryk Cz. wynajął od spółki PLAZA, należącej do prezes Katarzyny Sz. i skarbnik Marzeny H. magazyn płacąc 241.500 zł za 12 miesięcy oraz pomieszczenie biurowe w pensjonacie Marzeny i Jacka H. i za styczeń 2013 roku zapłacił
16.572 zł.

Kontrolerzy następnie przeprowadzili bardzo szczegółowy audyt finansów Helpera. Wyniki tak ich przeraziły, że zawiadomili organy ścigania i 5 czerwca 2015 roku, po śledztwie Wydziału ds. Przestępczości Gospodarczej Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie, Prokuratura Okręgowa wszczęła postępowanie.

UKS wysłał też 31 marca 2015 roku notę sygnalizacyjną do wojewody Mariana Podziewskiego, informując o nieprawidłowościach i zalecając wstrzymanie dotacji, czego wojewoda nie uczynił. nDalej podpisywał wnioski na milionowe dotacje dla Helpera.

Kaczmarek staje się gwiazdą TVN i Wysockiej-Schnepf

Natomiast nieudana kontrolowana transakcja CBA, zakupu domniemanej willi Kwaśniewskich w Kazimierzu przez agenta Tomka, miała miejsce w 2009 roku. W trwającym postępowaniu prokuratorskim w sprawie willi od lipca 2009 r. do grudnia 2019 r. Kaczmarek składał te same, spójne zeznania, z których wynikało, że Kwaśniewscy nabyli willę „na słupa”. Robi woltę po tym, jak po 4 latach śledztwa w sprawie Helpera, w czerwcu 2019 roku, Prokuratura Regionalna w Białymstoku przedstawiła Katarzynie K. zarzuty w sprawie Helpera (po zignorowaniu przez nią kilku wcześniejszych wezwań, prokurator był zmuszony wydać nakaz doprowadzenia Katarzyny K. przez policję).

Również Kaczmarek otrzymał wezwanie do prokuratury w Białymstoku. Wówczas, w lutym 2020 roku, zaprosił do swojego domu ekipę „Superwizjera” TVN.

Tomek dom rodzina

screen z TVN24/Superwizjer

Był już bohaterem „Superwizjera" 2 lata wcześniej. W pierwszym programie ujawniono wyniki śledztwa w sprawie Helpera a Kaczmarek był w nim „czarnym charakterem”, człowiekiem PiSu. Tym razem reporterów w ogóle nie interesowała sprawa Helpera, bowiem Kaczmarek otoczony rodziną wyznał, że na „skutek rozkazów i poleceń od ówczesnych szefów CBA Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika naciągał dowody, by wytworzyć przeświadczenie, że dom w Kazimierzu Dolnym należy do Jolanty i Aleksandra Kwaśniewskich”. Kajał się przed kamerą i przepraszał parę prezydencką. TVN zrobił z tego serial.

W odpowiedzi CBA udostępniło na swojej stronie odtajnione materiały ze śledztwa dotyczącego willi w Kazimierzu Dolnym, które według rzecznika ministra koordynatora służb specjalnych Stanisława Żaryna wskazują, że Jolanta i Aleksander Kwaśniewscy byli faktycznymi właścicielami nieruchomości i to oni podejmowali najważniejsze decyzje dotyczące domu w Kazimierzu Dolnym.

Następnie Kaczmarek w Prokuraturze Regionalnej w Katowicach usłyszał zarzuty tworzenia fałszywych dowodów, fałszywego oskarżenia oraz składania fałszywych zeznań obciążających byłych szefów CBA. Według prokuratury, oświadczenia Kaczmarka na temat nacisków dawnych zwierzchników stały w sprzeczności nie tylko z jego wcześniejszymi zeznaniami, ale z całym materiałem dowodowym. Prokuratura skierowała w tej sprawie akt oskarżenia do Sądu Okręgowego w Warszawie.

Od momentu ataku na Kamińskiego i Wąsika, Kaczmarek stał się gwiazdą TVN i Wyborczej, a 5 grudnia 2024 roku także gwiazdą programu Doroty Wysockiej-Schnepf „Niebezpieczne związki" w TVP Info w likwidacji. Program poświęcony był planom rządu Donalda Tuska likwidacji CBA. Kaczmarek ujawnił wyciąg z tajnych notatek Biura, aby pokazać, „w jak przestępczy sposób działali Kamiński z Wąsikiem". W tym programie kajał się za „prowokacje”, które - jak twierdził - realizował na polecenie min. Kamińskiego. Przepraszał za to obecnych w studio Weronikę Marczuk (przyjęła przeprosiny i powiedziała: „Cieszę się, że agent Tomek odzyskał swoją duszę") i min. Jacka Karnowskiego (Karnowski poruszony podał rękę b. agentowi i powiedział: - Pan stał się narzędziem w rękach bardzo złych osób).

Kaczmarek zeznał następnie w prokuraturze, iż na polecenie Wąsika i Kamińskiego przekazywał dziennikarzom prawicowych mediów materiały ze śledztw dotyczących polityków PO i wystąpił o status „małego świadka koronnego”. Gdy go nie otrzymał, interweniował w tej sprawie red. Wojciech Czuchnowski na łamach „Wyborczej” („Agent Tomek rok czeka na "koronę". Byłby pierwszym świadkiem koronnym ze świata polityki”).

Pierwsza wersja Kaczmarków: To zemsta Szmita

Przypomnę, że w 2015 roku, w trakcie kampanii wyborczej do parlamentu, gdy dowiedziałem się o tym, że trwa postępowanie prokuratorskie w sprawie Helpera, jeszcze nie napisałem na ten temat ani słowa, jedynie krótko na portalu „Deb@ta” opisałem incydent podczas wieczoru wyborczego PiS w hotelu „Dyplomat” w Olsztynie, 25 października. Gdy sfotografowałem obecnych na tym wieczorze Kaczmarka jego żonę i skarbnik Helpera Marzenę H., Kaczmarek mnie zaatakował.

4. Kaczmarek Katarzyna K. Marena H

Po tej publikacji na temat tego zajścia, otrzymałem od kierownictwa Helpera 5 pism przedprocesowych z żądaniem wypłacenia 15 tysięcy złotych odszkodowania. Następnie od ich pełnomocnika mec. Jarosława Szczechowicza dostałem propozycję spotkania w jego kancelarii. Wówczas pierwszy raz w życiu rozmawiałem z Kaczmarkiem o sprawie Helpera.

Wtedy Kaczmarek nie oskarżał Kamińskiego i Wąsika, a szefa regionalnych struktur PiS Jerzego Szmita.

Kaczmarek opowiedział mi o wojnie w olsztyńskim PiS, o to, kto będzie jedynką na liście wyborczej do Sejmu w 2015 roku i szefem partii w regionie, pomiędzy Szmitem a poseł Iwoną Arent. „Jest to wojna na śmierć i życie” - powiedział mi Kaczmarek, który wspierał wraz żoną Arentową i też chciał startować, tyle że do Senatu RP, a w dalszej perspektywie chciał zostać liderem PiS na Warmii i Mazurach. Jednak dokładnie 5 czerwca 2015 roku, gdy w mediach pojawiła się informacja, iż „Agent Tomek” oświadczył, że „kocha PiS” i chce wystartować z listy tej partii do Senatu, Prokuratura Okręgowa w Olsztynie wszczęła postępowanie w sprawie Helpera i Kaczmarek musiał ze startu zrezygnować.

Na finiszu kampanii do parlamentarzystów, organów władzy i mediów trafił donos na Helpera. Autor (autorzy?) twierdził, iż władzę w Olsztynie i regionie chce przejąć swego rodzaju ponadpartyjna „ośmiornica”. Na jej czele ma stać „Agent Tomek” z żoną i poseł Iwona Arent, a wspierać ją miałby senator PO Ryszard Górecki i wojewoda z PSL Marian P.

Anonim twierdził, iż Helper służy do pozyskiwania dotacji publicznych na prywatne cele i przedstawił Szmita, jako ofiarę grupy polityków związanych z Helperem, którzy wyeliminowali go z listy kandydatów do sejmu.

Po opublikowaniu przeze mnie tego anonimu, Kaczmarek wraz z żoną Katarzyną oraz poseł Arent wystąpili do prokuratury o ściganie jego autora. Wskazali, kogo podejrzewają o jego rozesłanie.

Tę wersję, że Helper jest ofiarą Szmita następnie powtórzyła Katarzyna K. w wywiadzie pt. „W perfumach kąpana”, który udzieliła tygodnikowi Urbana „NIE” (ukazał się w wigilę 24 grudnia 2015 roku). Katarzyna wyznała w nim, że przez intrygi Szmita i publikacje red. Sochy, nie została wiceministrem pracy w rządzie PiS (Za teksty o Helperze miałem zostać prezesem Radia Olsztyn!)

Kaczmarkowie i Arent odnotowali wówczas jeszcze jedną porażkę. Wojewodą został kandydat Szmita – Artur Chojecki, a nie kandydat poseł Arent – Grzegorz Prokop z Kętrzyna. Ta porażka w konsekwencji doprowadziła, pod koniec 2017 roku, do zablokowania przez wojewodę Chojeckiego, dotacji dla Helpera. Helperowcy zareagowali złożeniem na wojewodę Chojeckiego zawiadomienia do prokuratury i CBA. Tomasz Kaczmarek odgrażał się w holu Urzędu Wojewódzkiego przed kamerami, że wojewoda zostanie wyprowadzony z urzędu w kajdankach.

Wersja o zemście Kamińskiego, Wąsika i Bejdy pojawiła się dopiero w 2020 roku i teraz w formie rozbudowanej opowieści została zaprezentowana przez Tomasza Kaczmarka i jego żonę Katarzynę podczas składania wyjaśnień w procesie Helpera.

Orgia zakupów

Głównie jednak Tomasz Kaczmarek wyjaśniał w sądzie, przez wiele dni, faktura po fakturze, iż wszystkie wydatki i zakupy zakwestionowane przez kontrole i prokuratura, były robione z myślą o potrzebach pensjonariuszy środowiskowych domów samopomocy.

Szczególnie pracowitymi miesiącami dla Helperowców były grudnie 2014 i 2015 roku. Niemal dzień w dzień oddawali się orgii zakupów luksusowych towarów. Jako że te zakupy były na fakturach opisane ogólnikowo, więc audytorzy z UKS i Urzędu Celno-Skarbowego w Olsztynie odtworzyli, co konkretnie zakupili, bezpośrednio w firmach, w których Helperowcy się zaopatrywali. W ten sposób ustalili, że kupowano kosmetyki, odzież sportową i sprzęt sportowy, odzież dla kobiet w ciąży i matek karmiących i odzież dla dzieci (Katarzyna miała dwoje dzieci z Arkadiuszem Sz. i urodziła Tomaszowi dwoje dzieci, w 2014 roku była w ciąży), a także wyposażenie domów.

W sieci Douglas w listopadzie i grudniu 2014 roku zakupili za 20.102 zł perfumy, kosmetyki i odzież firm Armani, Douglas, Calvin Klein, M.Benz, Clairs, La Praire, Clarins, Hermes, Reval, Chloe,, Dolce&Gabana, Dior, Collistar, Vivian Gray, w tym balsamy, pędzle, pędzelki, szczotki, kremy, peelingi, pianki, kosmetyki do demakijażu oczu, mydła, serum, maski, żele, dezodoranty, toniki, błyszczki, olejki. W większości, 99 pozycji, to były to pojedyncze sztuki w cenie od kilkudziesięciu do kilkuset złotych.

W sklepie Sephora zakupy za 14.595 zł. Kosmetyki do ciała, twarzy, oczu firm Lancome, Dior, Chloe, Helena Rubinstein, Clarins, La Mer, Clinique, Make Up For Ever, Givenchy, Sisley, Sephora, Guerlain. Za 449 zł 2 sztuki perfum Dior J'adore 50 ml.

Sklep TJX Poland, zakupy za 13.934 zł, wyłącznie pojedyncze sztuki. Kapcie damskie, zabawki dla dzieci, walizka 1 sztuka za 300 zł, okulary p-słoneczne 170 zł, okulary p-słoneczne 250 zł, płaszcz damski 360 zł, rękawiczki damskie 70 zł, kosmetyczki, art. kolonialne, torebka skórzana 1200 zł i druga za 400 zł, szal damski, bielizna, szlafrok, akcesoria łazienkowe ceramiczne, mydła, pościel, ręczniki, świece. zabawka za 45 zł, kubek, akcesoria techniczne: półki prysznicowe, lustro – 162 zł. akcesoria kuchenne, naczynia. Dla zwierząt: miska, legowisko i zabawki. Czapki, zabawki, piżamy, zestaw bielizny męskiej, bokserki męskie x 2 po 139 zł i 2 szt. po 100 zł, kozaki damskie za 400 zł, kurtka dziecięca wiek 0-12 miesięcy za 300 zł. Artykuły biurowe i papiernicze.

PHU Delta za 13.039 zł, 81 pozycji po 1 sztuce: odzież firm Nike: bluzy, bluzki, koszulki, kurtki, spodnie, buty, skarpetki w opakowaniach. Większość sztuk w cenie od 100 do 520 zł.

Amer Sport Poland za 1.873 zł: ochraniacz na kręgosłup Atomic oraz produkty firmy Salomon: kurtki, plecaki, buty, skarpetki, czapka, rękawice – po 1 sztuce, za wyjątkiem skarpet (3 pary). Wszystkie produkty dla dzieci, poza plecakiem i czapką.

Sklep Ski Race Center za 1.649 zł. Odzież i sprzęt narciarski Salomona dla dziecka w wieku 10 lat i wzrostu 135-155 cm: po 1 sztuce: rękawice juniorskie jednopalczaste o rozmiarze JR dla dzieci w wieku 10 lat, kask narciarski, bluza typu polar, gogle narciarskie tzw small fit, narty dziecięce 100 cm z wiązaniami, buty narciarskie rozmiar 31/32 eur, pokrowce na buty narciarskie,

Ski Team Warszawa za 5.776 zł po 1 sztuce 20 produktów: odzież i sprzęt narciarski dla dzieci i dorosłych, czapki Spyder, spodnie narciarskie, komplet dziewczęcy Ice Gradient Web. (Arkadiusz Sz., pierwszy mąż Katarzyny K., ojciec dwójki dzieci zeznał, że po rozwodzie widział na zdjęciach dzieci z ferii zimowych, na nartach, na których były z matką).

CK Store Poland, sklep w Warszawie. Ubrania dla dorosłych firmy Calvin Klein Underwear za 4.249 zł, 48 pozycji, w tym 41 pozycji – 1 sztuka, 6 – 2 sztuki, 1 – 3 sztuki, w tym bielizna górna i dolna, spodnie piżamowe, podkoszulki, bielizna męska dolna, rękawice skórzane, apaszka, czapka, koszulki damskie.

Nike Perfect Sport w Złote Tarasy Warszawa. 73 pozycje po 1 sztuce. Bluzy w cenie od 225 zł, bluzki od 135 zł, kurtki od 540 zł, koszulki od 225 zł, buty od 198 zł, czapki, torby, rękawiczki, skarpety,

GRAHA f. Teterycz w Warszawie hurtownia artykułów przemysłowych za 14.354 zł

Asics Polska za 1.392 zł: plecaki, skarpety, obuwie dziecięce, ochraniacze na kolana, koszulki, spodenki, bluza damska.

MADA Olsztyn za 13.512 zł poza odzieżą i bielizną dziecięcą, znaczna część zakupów odzieży dla kobiet w ciąży i matek karmiących.

KLER S.A. za 22.954 zł meble i wyposażenie wnętrz, większość została zidentyfikowana podczas oględzin policji 30 czerwca 2015 roku, w mieszkaniu Katarzyny i Tomasza Kaczmarka oraz Marzeny i Jacka H: pled – 324 zł, poduszki KL 4 szt. x 155 zł, lampa Bilba FL black duża – 1.608 zł, misa moon – 226 zł, wieszaki medusa 2 szt – 1.286 zł, lustro 160 zł. Świecznik – kula 2 szt., poduszki Scobey 4 szt po 157 zł i 2 szt. po 154 zł, perfumy do pomieszczeń Declare 200 ml, zestaw z patyczkami zapachowymi – 220 zł, taca Dune, znajdowała się na stoliku pod świecznikiem. Hoker Ice 1 szt. Te zakupy odbierał osobiście Tomasz Kaczmarek.

W sumie w domu Kaczmarków znaleziono towar z tej listy za 11.769,45 zł

Do pomieszczeń należących do Marzeny i Jacka H., za 11.185 zł (lampa stojąca podłogowa 463 zł, stolik szklany przezroczysty grafit za 1.070 zł, lampa Storavan 2 szt x 763 zł, stolik Tower 1.229 zł, lampa wisząca 2 szt x 663 zł – towar odbierał Tomasz Kaczmarek).

Wonder Toy Marcin Jóźko. Kupiono Uptown Luxury Mansion USA (luksusowa rezydencja dla lalek Mansion w USA) – 1.026 zł., na koszt środowiskowego domu w Olsztynie, wysokość 117 cm i 121 szerokości, 4 poziomy, 6 pomieszczeń, wyposażonych w mebelki, elementy wyposażenia z dźwiękiem i światłem, wykonane z drewna. Z dostawcą kontaktowała się mailowo Katarzyna K. Prosiła, by na fakturze napisać „zabawka edukacyjna” lub „zestaw edukacyjny”. Rezydencję znaleziono w domu Katarzyny i Tomasza K.
Kupiono też żywność i przekąski na Boże Narodzenie.

Tych ekskluzywnych towarów i sprzętu nie znaleziono w środowiskowych domach.

Na tę orgię zakupów wzięto pieniądze z dotacji, ustalili kontrolerzy, w sumie 128.459,12 zł, z tego z dotacji na domy w Olsztynie – 94.203 zł i na domy w Reszlu – 34.255 zł. Do rozliczenia tych dotacji posłużono się nierzetelnymi fakturami wystawionymi Helperowi przez spółki należące do pań Helperek PLAZA i Public Media Promo. – czytamy w protokole USK.

Wanna Roca POOL SPA WATERSPACE

wanna typu pool spa

zdjęcie reklamowe wanny typu pool spa, ze strony firmy Roca

Wydawało się, że orgii zakupów kres położy wspólna akcja policji i UKS, którzy 30 czerwca 2015 roku jednocześnie wkroczyli do Helpera oraz do posiadłości kierownictwa Helpera. Podczas oględzin w willi Katarzyny i Tomasza K. policjanci odkryli wannę Roca POOL SPA WATERSPACE 220 x 230 za 42.867 zł z BR Konsorcjum Salon Łazienek BLU, która została zakupiona przez spółkę Henryka Cz. z dotacji dla Helpera. Była to jedyna tego typu wanna sprzedana przez salon BR w latach 2013-15. Firma Roca dokonała montażu wanny w willi Katarzyny i Tomasza K.

Dodatkowo do wanny Kaczmarkowie zamówili zestaw audio odtwarzacz MP3, głośniki, subwoofer, wzmacniacz za 2.420 zł. Policjanci znaleźli także wannę Exellent owalną Lumia za 4.845 zł, płytki ceramiczne Ceramossa gres, evolution stone rec półpoler 21 mkw za 4.804 zł (adres odbioru to adres willi Katarzyny i Tomasza K).

Nic te rewizje nie zmieniły w postępowaniu Helpera. Przeciwnie, nasiliła się orgia zakupów.

25 listopada za 34.650 kupili meble i elementy dekoracyjne,

11 grudnia za 4.659 zł, dezodoranty perfumowane i kosmetyki Armani, YSL, Gucci, CK, M.Kors, Clarins, Lauder, Rabanne za 21.631 zł,

14 grudnia 14.919 zł zestawy upominkowe i za 794 zł pojedyncze kosmetyki do włosów.

17 grudnia 100 krzeseł za 9.054 zł, faktura korygująca na kwotę 3.048 – zestawy kosmetyków.

18 grudnia 24.911 zł sprzęt elektryczny.

19 grudnia - odkurzacz ręczny, roboty do odkurzania, stacje pary.

22 grudnia 5.856 zł pojedyncze sztuki kosmetyków i leków w tym dla dzieci, za 7.737 zł pojedyncze sztuki kosmetyków Collistar, Armani, Lancome, Clarins, Lauder, za 674 zł pojedyncze kremy. 23 grudnia Apple iPhone BS 2.900 zł.

24 grudnia 17.423 zł pościel, stolik nocny, lampy stołowe, obrusy, narzuty, poszewki dekoracyjne, koce Pierre Cardin, koc dziecięcy, narzuty, ręczniki, dywanik łazienkowy – 2.200 zł.

28 grudnia 1.498 zł słuchawki iPhone 6S Leather Case Black. 29 grudnia dron 3.449 zł, a za 10.246 zł m.in. perfumy do pomieszczeń, pledy, ramki luster oraz za 7.741 zł pojedyncze kosmetyki do włosów.

30 grudnia za 4.384 zł pojedyncze kosmetyki.

31 grudnia odzież sportowa za 30 tys. zł, 5 faktur za odzież marki Calvin Klein za ok. 18 tys. zł oraz 10.987 zł za kosmetyki Yonelle, Clarins, Collistar, Lauder.

To wszystko dla biednych, starych, chorych ludzi...

Katarzyna K., podczas swoich wyjaśnień twierdziła, że kupowali markowe drogie perfumy i kosmetyki, żeby podarować biednym, starym, schorowanym ludziom chociaż przy końcu życia odrobinę luksusu. Na dowód przedstawili zdjęcia zestawów upominkowych.

Pracownice środowiskowych domów i pensjonariusze zeznali, że na oczy tych przedmiotów nie widzieli. Raz na Dzień Kobiet dostały groszowe kosmetyki Dove i Nikea. Zastępca kierownika domu w Reszlu Joanna F. zeznała:

„W grudniu 2015 roku Katarzyna K. przywiozła ubrania marki Nike, Calvin Klein, markowe perfumy, wieże. Kazała nam te rzeczy porozkładać w gablotach. Chwilę po tym wpadła kontrola z gminy”.

Tomasz Kaczmarek składając wyjaśnienia tak m.in. tłumaczył kupowanie drogiej, markowej odzieży i bielizny:

„Szczególnie bielizna miała istotne znaczenie dla podopiecznych, w tym zwłaszcza w centrum Alzheimera, ze względu na fakt, iż uczestnikami były osoby starsze, demencyjne, ze schorzeniami somatycznymi, które w większości korzystały z pieluch (…). Często te osoby załatwiały też swoje potrzeby fizjologiczne poza toaletą, należało wówczas taką osobę umyć i zmienić mu bieliznę osobistą, której ten podopieczny nie miał ze sobą na zmianę. Korzystano wtedy z bielizny będącej na wyposażeniu ośrodka, a po zużyciu była utylizowana. Rodziny podopiecznych, pomimo wielu próśb opiekunów, nie dostarczali nam odzieży na zmianę. Dodatkowo często podopieczni byli nieadekwatnie ubrani do warunków atmosferycznych. I np. podczas gdy w ramach pracowni doświadczania świata podopieczni często wychodzili na zewnątrz, bo oni wyjeżdżali na wycieczki krajoznawcze, kulturoznawcze, religijne, nie byli stosownie ubrani do takich okoliczności. Opiekunowie pakowali ze sobą w takich sytuacjach rzeczy typu zapasowe ubrania, pieluchy, bieliznę, podręczne środki czystości, które stanowiły element wyposażenia środowiskowego domu samopomocy.

To, co podkreślałem już podczas okazywania zdjęć. Ubrania często kupowane były w znanych outletach, ale po bardzo promocyjnych cenach. Porównywalnych do innych produktów z tego samego asortymentu, wyprodukowanych przez mniej renomowanych producentów.

Wysoki sądzie, wysoka cena widoczna na fakturach była spowodowana dużą ilością zakupionych produktów. Ceny jednostkowe były niskie jak na tak dobrą jakość. Przy zakupie kierowano się przede wszystkim właśnie wysoką jakością i trwałością produktów”.

Pracownicy podczas zeznań zaprzeczyli, by domy otrzymywały od Helpera markową odzież i bieliznę. Czasami sami załatwiali używaną odzież. Raz przyjechał transport z używana odzieżą z niemieckiego czerwonego krzyża. Tylko raz Helper zakupił jedną parę butów sportowych, plecak i kurtkę w nagrodę dla jednego pensjonariusza z Prejłowa za wygranie przez niego olimpiady dla niepełnosprawnych. Zdarzyło się, że dostali za darmo buty z urzędu celnego, które urząd zarekwirował, bo były to podróbki Adidasa. Musieli więc przed rozdaniem usunąć z nich logo.

Pracownicy nie pamiętali ani jednego takiego przypadku, że pensjonariusz załatwił się do ubrania i trzeba było go umyć i przebrać w świeżą bieliznę. Były tylko w niektórych w domach pojedyncze osoby, które przychodziły zaopatrzone przez rodziny w pampersy. Helper nigdy im pampersów nie dostarczył ani bielizny.

Adam Socha (Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.)
W następnej części Katarzyna K. wyjaśnia jak wpadła na pomysł założenia Helpera.

 

Czytaj więcej: Agent Tomek: Jesteśmy ofiarami zemsty Ziobry, Kamińskiego, Wąsika i Bejdy

Komentarz (9)

Walka komika z władzami Olsztyna o „Dorotkę”

Szczegóły
Opublikowano: piątek, 31 październik 2025 15:19

Pokłosiem walki rodziców o zachowanie Przedszkola Artystyczno-Teatralnego „Dorotka” w Olsztynie przy Świtezianki 2, jest zawiadomienie prokuratury przez wiceprezydent Olsztyna Sylwii Rembiszewskiej-Piątek, w związku z groźbami karalnymi, które pojawiły się pod jej adresem w sieci, wystąpienie rodziców do NIKu, do Kuratora Oświaty i Rzecznika Praw Dziecka o kontrolę prawidłowości działań miasta w sprawie likwidacji przedszkola oraz interpelacja poseł Iwony Arent w tej sprawie do ministra edukacji.

W piątek 31 października właścicielka Przedszkola Artystyczno-Teatralnego „Dorotka” w Olsztynie przy Świtezianki 2, Dorota Randle, wywiozła z niego swój sprzęt i oddała miastu, po 25 latach, klucze do budynku. Wcześniej rodzice przenieśli ostatnie dzieci do przedszkoli miejskich.

O tym, że likwiduje przedszkole z powodu braku wystarczającej liczby dzieci, właścicielka powiadomiła osobiście prezydenta Roberta Szewczyka 1 września. Z relacji rodziców wynika, że już 3 września kadra pedagogiczna została poinformowana o planowanej likwidacji przedszkola; właścicielka zakazała informować o tym rodziców. Tego samego dnia zarejestrowała nową działalność gospodarczą o profilu edukacyjnym pod nazwą „Edukacja i Warsztaty Rozwojowe” z datą rozpoczęcia 1 listopada 2025 r. i 8 września złożyła wniosek o wykreślenie przedszkola z ewidencji prowadzonej przez miasto.

Następnego dnia wrzuciła do szafek dzieci w szatni uspokajające pismo do rodziców, że prowadzone są „analizy i rozmowy”, by zapewnić „ciągłość placówki” i „prosi o zaufanie”.

dorotka pismo

Gdy miasto odmówiło wykreślenia przedszkola z ewidencji, z tego powodu, że likwidacja była nielegalna (właścicielka powinna była ją zgłosić pół roku wcześniej), 10 września Dorota Randle wręczyła kadrze wypowiedzenia. Rodzice oficjalnie dowiedzieli się o tym dopiero 20 września.

Ale już dużo wcześniej czuli, że może do tego dojść, gdyż na obecny rok szkolny zgłosiło się tylko 42 dzieci, a w poprzednim były trzy oddziały, czyli 60 dzieci – poinformował mnie jeden z rodziców. Toteż włączyli się, wraz kadrą, do poszukiwanie brakujących dzieci, ale bez skutku. Kryzys demograficzny dał o sobie znać.

Rodzice proszą miasto o przejęcie przedszkola

Rodzice słysząc od wychowawczyń, że właścicielka je zwolniła, poprosili o pomoc prezydenta Olsztyna w zachowaniu przedszkola. Ich trzyosobową delegację przyjęła 19 września I wiceprezydent Sylwia Rembiszewska-Piątek odpowiedzialna za placówki edukacyjne. Rodzice usłyszeli, że właścicielka złamała prawo oświatowe, gdyż powinna była z półrocznym wyprzedzeniem powiadomić miasto o likwidacji przedszkola i nie robić już naboru na rok 2025/26. Niestety nie ma za to sankcji. Tym bardziej, że rodzice nie mają podpisanych z właścicielką umów cywilno-prawnych (rodzic powiedział mi, że oni podpisali, ale dyrektorka im umów nie oddała). Toteż jedynym wyjściem jest przeniesienie dzieci do innych miejskich przedszkoli, w których jest ok. 160 wolnych miejsc.

Rodzice postulowali, żeby nie rozbijać wspólnoty dzieci, wychowawczyń i rodziców, tym bardziej, że są też dzieci z orzeczeniami niepełnosprawności, które na skutek zmian mogą przeżyć regres w rozwoju. Chcieli, żeby miasto otworzyło w tym samym budynku filię miejskiego przedszkola. Nie przyjęli do wiadomości, że jest to prawnie niemożliwe. Proponowali też, żeby miasto zgodziło się na przejęcie przedszkola przez właścicielkę innego prywatnego przedszkola, która miałą, ich zdaniem, wyrazić na to chęć. Rzeczywiście następnego dnia zadzwoniła do wiceprezydent właścicielka przedszkola z Bartąga „Promyczek”. Zdaniem rodziców wiceprezydent celowo zniechęciła Hannę Wasiak. Zweryfikowałem to u źródła.

- To jest taka historia trochę przedziwna, bo pojawiłam się na terenie tego przedszkola „Dorotka” celem odkupienia jakiegoś wyposażenia, bo już po mieście krążyła informacja, że to przedszkola się zamyka, a w związku z tym, że prowadzę na terenie miasta kilka placówek, no to pomyślałyśmy, że może jakiś fajny sprzęt nam się przyda – powiedziała mi Hanna Wasiak. - A że teraz wszystkie placówki oświatowe mają jakieś problemy rekrutacyjne, jeśli chodzi o nauczycieli, więc pomyślałam, że ci nauczyciele, którzy będą szukać pracy, być może mogliby to zatrudnienie otrzymać u nas i z tego powodu się tam pojawiłam. Rozmawiałam z panią intendentką z tego przedszkola i zostawiła mój numer telefonu, żeby przekazała osobom, które to zatrudnienie utracą, że gdyby były zainteresowane, to proszę bardzo o kontakt. Natomiast nawet przedszkola nie widziałam, nie robiłam wizji lokalnej, nie oglądałam sal, więc trudno mówić o jakimś poważnym zainteresowaniu z mojej strony.

- Po jakimś czasie odezwał się do mnie jeden z rodziców z zapytaniem, czy byłabym zainteresowana przejęciem przedszkola? Zadzwoniłam do ratusza, by dowiedzieć, jak wygląda sytuacja, czy został złożony wniosek o likwidację? Dowiedziałam się od pani wiceprezydent, że nie jest możliwe kontynuowanie dotowania tych dzieci, więc stwierdziłam, że nie będę interesowała się dalej tym tematem. Tak jak każdy przedsiębiorca zrobiłam wywiad i okazało się to po prostu niemożliwe w świetle prawa. To nie wynikało ze złej woli wydziału edukacji, tylko z przepisów prawa. Miasto nie może przekazać dotacji na dzieci nowemu podmiotowi, jeśli przedszkole zamyka się 31 października 2025 roku. Każdy kto by przejął tą placówkę musiałby się liczyć z tym, że dzieci jakiś czas zostałyby bez dotacji - powiedziała Wasiak.

Eks-poseł Wypij apeluje do prezydenta

Rodzice sądzili, że jak wywołają medialną presję na prezydenta, to ocalą przedszkole. Obarczyli miasto odpowiedzialnością za to, że właścicielka nie podpisała z nimi umów, bo wydział oświaty powinien był skontrolować „Dorotkę” pod tym kątem. Konsultowałem ten zarzut ze specjalistami z branży oświatowej. Rodzice nie mają racji. Miasto kontroluje, na co podmiot wydał dotację. Nie ma kompetencji do kontroli tego jakie umowy i z kim podpisuje. Z kolei kuratorium sprawdza placówki pod kątem realizacji programu dydaktyczno-wychowawczego.

Mimo to w lokalnych mediach pojawiły się artykuły obwiniające miasto za brak dobrej woli.

Zapoczątkował tę narrację, 20 września Michał Wypij, eks-poseł PiS, obecnie w PO, na swoim profilu na FB zaapelował:

 

„Panie Prezydencie, proszę nie wykreślać "Dorotki" z ewidencji. Miasto ma narzędzia, by utrzymać to przedszkole choćby jako filię publicznej placówki do końca roku szkolnego. Dzieci nie mogą być ofiarami złych i podłych decyzji dorosłych. Dobro najmłodszych musi być na pierwszym miejscu”.

Pod wpisem Wypija rozgorzała dyskusja, do której włączyła się wiceprezydent Rembiszewska-Piątek.

Grzegorz Górski: A jaki jest sens robić filię skoro w przedszkolach prowadzonych przez Miasto Olsztyn jest około 150 wolnych miejsc Ile tych dzieci z orzeczeniami m.in. o niedostosowaniu społecznym i spektrum autyzmu słabo funkcjonujących, w tym przedszkolu jest?

Sylwia Rembiszewska-Piątek: w miejskich przedszkolach też mamy dzieci z orzeczeniami i świetnie wykwalifikowaną kadrę w tym zakresie, tekst o "regresie" nie jest napisany (domniemuję) przez specjalistów, ale rodziców, starających się za wszelką cenę utrzymać trwałość placówki. Kilkoro rodziców już wypisało dzieci z Dorotki do innych placówek i zapewne wśród tych dzieci są także te z orzeczeniami. Pozdrawiam

Zuzanna Brudzewska (matka jednego z dzieci): To źle pani domniemywa, tekst o regresie jest napisany przez specjalistów, którzy mają wiedzę ekspercką z zakresu konsekwencji przerwania ciągłości edukacji w taki sposób jak dzieje się to w Dorotce. To nie rodzice odpowiadają za brak umów – tylko organ prowadzący i miasto, które ma nadzór nad placówką. Zrzucanie winy na rodziny, zamiast działać zgodnie z prawem oświatowym, to odwracanie odpowiedzialności. (...) Obowiązek miasta wynika z prawa oświatowego: gmina musi zapewnić dzieciom miejsca i czuwać nad zgodnością działań przedszkoli z ustawą. Tak dla informacji wszystkich czytających - zamiast odpowiedzieć na nasze pytania o przyszłość dzieci, Pani Wiceprezydent Sylwia Rembiszewska-Piątek zablokowała mnie na Facebooku. Tak wygląda dialog miasta z rodzicami w sprawach oświaty.

Sylwia Rembiszewska-Piątek: Zapewniam, że Miasto postąpi zgodnie z przepisami prawa, ale co zrobi organ prowadzący przedszkole to już inna kwestia gdyby rodzice mieli podpisane umowy z osobą prowadzącą przedszkole (a nie mają), Miasto nie byłoby obarczane odpowiedzialnością za ratowanie dzieci uczęszczających do prywatnego przedszkola. Czasem warto zbadać sprawę z każdej strony, pozdrawiam

Karol Dempich: wobec tego na kim spoczywa obowiązek kontroli takich placówek? Choćby w celu wykrycia takich nieprawidłowości jak to, że rodzice nie mieli podpisanych umów?

Sylwia Rembiszewska-Piątek: organem nadzoru w zakresie nadzoru merytorycznego w stosunku do jednostek oświatowych jest Kuratorium Oświaty, w zakresie przestrzegania przepisów p.poż - straż pożarna, w zakresie zbiorowego żywienia i warunków sanitarnych - Sanepid, w zakresie rozliczenia i wydatkowania dotacji - gmina udzielająca dotacji.

Sorys Bobczak: Obwinianie rodziców za to że miasto wraz z dyrekcją zwodzi nas i okłamuje od początku tego roku szkolnego to perfidia. Pani wypowiedź jest zwyczajnie obrzydliwa. (Załączył skan pisma właścicielki „Dorotki” do rodziców z 9 września uspokajający, że wszystko będzie dobrze).

Sylwia Rembiszewska-Piątek: nikt z miasta Państwa nie okłamywał, proszę zważać na słowa.

Prezydent Olsztyna jedzie autem i tłumaczy sprawę "Dorotki"

Prezydent Olsztyna Robert Szewczyk komunikuje się z mieszkańcami poprzez nagrywanie rolek w trakcie jazdy autem, które wrzuca na FB jako „Robert Szewczyk Prezydent Olsztyna”. W niedzielę 21 września wrzucił filmik, w którym odniósł się do sprawy „Dorotki” w związku z burzą w sieci, że miasto nie chce pomóc.

 

Streścił całą sytuację i stwierdził, że miasto nie może w trakcie roku szkolnego otworzyć filii czy przejąć placówkę prywatną. Poinformował, że dzieci z „Dorotki” zostaną przyjęte bez zbędnych formalności do miejskich przedszkoli a rodzeństwa nie będą rozdzielane. Zaapelował do rodziców, którzy mają dzieci w prywatnych przedszkolach, by zawierali umowy z właścicielami, by móc egzekwować swoje prawa. Ponieważ takie sytuacje mogą się powtarzać z powodu zapaści demograficznej. Jeśli w 2015 roku urodziło się w Olsztynie 1600 dzieci, to w 2024 tylko 852. Prezydent wywołał pod filmem dyskusję

Michał Biedziuk dziś można było podjąć inną decyzję, np. przejąć to przedszkole. Inaczej kontynuuje Pan skutki decyzji (o prywatyzacji przedszkoli) sprzed 25 lat.

Robert Szewczyk Prezydent Olsztyna Zgodzi się Pan ze mną, że Miasto nie powinno zakładać nowego przedszkola i wydać na to ok. 1,5 - 2 mln zł. w sytuacji gdy mamy 160 wolnych miejsc w innych miejskich placówkach. Wiele z nich w promieni 500 m od Dorotki? Czy tak powinno wyglądać gospodarne zarządzanie publicznymi pieniędzmi?

Michał Biedziuk Nie zgodzę się. Na inne "wodotryski" pieniądze się znajdują. Ile miasto dopłaciło do organizacji ostatniego Campusu? Ile kosztowało "referendum" (ankieta) ws. przejęcia części Purdy? O ile droższa będzie budowa "autostrady" do Jonkowa (deweloperskiego El Dorado)? Ile zostało wpakowane w uciszanie entuzjastów haratania w gałę? Mogę jeszcze tak długo wymieniać. Na przedszkolach miasto nie powinno oszczędzać, a jeśli jest niż demograficzny, to trzymać budynki w swoim zasobie, a upadające prywatne przejmować. To jest kapitał pokoleń.

Robert Szewczyk Prezydent Olsztyna Nie obejrzał Pan filmu do końca.

Michał Biedziuk oczywiście że obejrzałem do końca. Nie odpowiada Pan na pytania. I pewnie fakt zamykania się przedszkoli prywatnych to też jest wina złych obywateli, którzy nie chcą się rozmnażać. A może nie chcą się rozmnażać dlatego, że nie ma miejskich przedszkoli publicznych? Pomyślał Pan o tym?

Zuzanna Brudzewska to jest Pana oficjalne wyliczenie tego ile kosztowałoby utrzymanie przez przynajmniej 10 miesięcy przedszkola jako miejskiego, z dotacjami i w budynku, który należy do miasta?

Karolina Zielska czy wiadomo co stanie się z budynkiem i działką przedszkola Dorotka, jest własnością Miasta.

Robert Szewczyk Prezydent Olsztyna To nieruchomość chroniona przyjętym przez radę miasta mpzp. Jeszcze za wcześnie żeby określić na co konkretnie będzie można przeznaczyć budynek. Zgodnie z planem będą to usługi oświatowe. W promieniu kilkuset metrów funkcjonują 4 miejskie placówki. Niestety mają wolne miejsca i niestety prognozy demograficzne nie dają nadziei, że coś się w tym zakresie zmieni.

Zuzanna Brudzewska Czy to prawda, że obecna dyrektorka przedszkola Dorotka, obejmie stanowisko dyrekcji w przedszkolu miejskim nr 31 w Olsztynie?

Robert Szewczyk Prezydent Olsztyna Pani Zuzanno, stanowiska dyrektorów są obsadzane w drodze konkursów. Nie wiem kto wystartuje, a wygra najlepszy. Ogłoszenia o naborach są w BIP. To pewnie już jest albo zaraz będzie. Poprzedni konkurs nie wyłonił dyrektora.

Zuzanna Brudzewska Panie Prezydencie, prawo oświatowe wprost dopuszcza zakładanie nowych przedszkoli i placówek niepublicznych w dowolnym momencie roku – oczywiście po spełnieniu wymogów i wpisie do ewidencji. To nie jest prawnie niemożliwe, jak Pan sugeruje, tylko kwestia decyzji organizacyjnej i woli współpracy ze strony miasta. W praktyce oznacza to, że nowe przedszkole niepubliczne (albo przejęcie działalności przez inny podmiot) może ruszyć nawet w środku roku szkolnego. To, co jest ograniczone terminami (do 30 września), dotyczy przedszkoli publicznych zakładanych przez samorząd – i nawet tam jest furtka w postaci zgody organu.

Robert Szewczyk Prezydent Olsztyna. Oczywiście, że można zakładać nowe placówki ale nie jest to możliwe z dnia na dzień. Taki proces plus przekazanie nieruchomości to długie miesiące. Czas, którego nie mają rodzice dzieci.

Zuzanna Brudzewska Jeśli jest lokal - a jest, bo nie z powodu lokalu zamykane jest przedszkole, to formalności przy wsparciu ze strony miasta zajmują 1-2 miesiące. Więc to wciąż jest możliwe - czemu w takim razie w filmie mówi Pan, że to niemożliwe? I czy Pan również uważa, tak jak pani Wiceprezydent, że „gdyby rodzice mieli podpisane umowy z osobą prowadzącą przedszkole to miasto nie byłoby obarczane odpowiedzialnością za ratowanie dzieci”?

Robert Szewczyk Prezydent Olsztyna 1. To oczywiste. Brak umów to słabsza pozycja rodziców w relacji z właścicielem przedszkola. 2. Uruchamianie filii/nowego przedszkola to kilka miesięcy. Nie mamy tego czasu. Dzieci muszą iść do przedszkola. W miejskich placówkach jest 160 wolnych miejsc. Bez zbędnych formalności i dodatkowej rekrutacji dla każdego znajdzie się miejsce.
•
Piotr Mikulski-Bąk Przejęcie prywatnego przedszkola i prowadzenie go przez miasto to spore koszty dla budżetu miasta, które nie były jak sądzę zaplanowane we budżecie na 2026 rok. To jest problem. Drugą sprawą jest racjonalność ekonomiczna prowadzenia kolejnego miejskiego przedszkola w czasie, gdy miasto planuje zamykać niektóre przedszkola miejskie z powodu malejącej liczby dzieci w wieku przedszkolnym. 160 wolnych miejsc w miejskich przedszkolach mówi za siebie.

Zuzanna Brudzewska walczymy o ciągłość edukacji dla naszych dzieci i zapewnienie im bezpiecznego kontynuowania chociaż do końca tego roku szkolnego. Miasto ma takie możliwości, to wynika z prawa i z wypowiedzi władz. Pani Wiceprezydent i tak nie zobaczy mojego komentarza, z uwagi na to, że jestem w dalszym ciągu zablokowana przez Panią Wiceprezydent.

Sylwia Rembiszewska-Piątek moje konto na Fb nie jest oficjalnym profilem "urzędowym" i nie identyfikuje mnie stanowiskowo, więc prywatnie mogę na tym koncie m.in. blokować komentarze, także te które są jawnym oszczerstwem oraz w których ktoś zarzuca łamanie prawa. (...) sytuacja jest przedstawiana wyłącznie z 1 perspektywy i nieobiektywnie, a dodatkowo podsycana emocjami.

Zuzanna Brudzewska To, że konto nie jest oficjalne, nie zmienia faktu, że pani Wiceprezydent wypowiada się w sprawach oświaty jako osoba pełniąca funkcję publiczną. Wszystko, co publikuję, opiera się na dokumentach i faktach – dlatego załączam zrzuty ekranu, żeby każdy mógł ocenić sytuację samodzielnie. To nie jest oszczerstwo, tylko korzystanie z prawa do obywatelskiej krytyki władzy. Zuzanna Brudzewska I podbiję wypowiedź jednej z mam z przedszkola „Dorotka” - Wydział Edukacji udostępnił listę miejsc, ale zapomniał w tym dokumencie dodać, że dla dzieci z zerówki nie ma miejsc. Rodzice są zmuszeni rozdzielać rodzeństwo, co stoi w sprzeczności z Pana obietnicami. Panie Prezydencie, dlaczego nagrania sesji Rady Miasta nie są publikowane od czerwca?

Na scenę wkracza komik i komentuje: "Nieudany filmik prezydenta. Wtopa za wtopą"

Na filmik prezydenta zareagował też ojciec dziecka z „Dorotki”, stand-uper Maciej Brudzewski. Nagrał rolkę w aucie, szydząc z wypowiedzi prezydenta: „Ten filmik prezydenta to wtopa za wtopą. Jeden z rodziców powiedział sprawdzam i zapytał we wskazanej placówce, czy wezmą rodzeństwo? Starsze tak, młodszego nie.

Miasto nie może otworzyć filii w trakcie roku szkolnego. Serio? Prawo oświatowe wprost dopuszcza otwieranie w każdym momencie roku szkolnego A więc można tylko trzeba pana współpracy".

Sprawdziłem to. Owszem, zgodnie z art. 3 pkt 1 ustawy z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty Przedszkole może rozpocząć działalność w dowolnym miesiącu w ciągu roku szkolnym. Natomiast uzyskanie dotacji na funkcjonowanie przedszkola jest uwarunkowane złożeniem wniosku o udzielenie zezwolenia na założenia przedszkola publicznego prowadzonego przez osobę prawną inną niż jednostka samorządu terytorialnego, której zadaniem jest prowadzenie przedszkoli, nie później niż do dnia 30 września roku poprzedzającego rok, w którym ma nastąpić uruchomienie placówki.

Brudzewski kończy swoje nagranie wezwaniem prezydenta do otwarcia filii przedszkola miejskiego w „Dorotce”, „bo rozgonienie przestraszonych dzieci po mieście i bezrobotnych nauczyciele, to brzmi jak rozbój a nie decyzja prezydenta”

Jeśli profil prezydenta na FB ma 9,5 tys. obserwujących, to profil komika - 256 tys. Jego występ w sprawie "Dorotki" jest tak przekonujący, że setki komentujących wyrażają oburzenie postawą prezydenta.

Brudzewski dzień wcześniej 22 września  wrzucił filmik, atakując wiceprezydent:

 

„W Olsztynie nielegalnie zamykają przedszkole, ale hitem jest to co w związku z tym wyprawia zastępca rezydenta Olsztyna: nauczyciele zostają bez pracy, dzieci z orzeczeniami bez specjalistycznej opieki, a 6-latki bez przygotowania do szkoły. Idealnym rozwiązaniem jest otwarcie w tym budynku filii innego przedszkola. Wtedy nauczycielki utrzymują posady, a dzieci mają ciągłość edukacji. Jednak wiceprezydent ma lepszy pomysł, pozwolić zwolnić nauczycielki, a dzieci rozrzucić po przedszkolach w całym Olsztynie. No bardzo fajny pomysł, mówią rodzice, ale może wybierzmy ten, który nie krzywdzi dzieci. Otwórzcie filię. Na to pani Piątek na spotkaniu z rodzicami mówi „nieeee, miastu to się nie opłaca”. Rodzice znaleźli prywatnego inwestora, który tego samego dnia zadzwonił do pani Piątek i jak pomogła pani Piątek? Inwestor usłyszał, że procedura jest zbyt skomplikowana. To się raczej nie uda. Lepiej niech tam stoi puste i gnije. Panie prezydencie, trzeba minimum do końca tego roku szkolnego otworzyć w Dorotce filię innego przedszkola, by utrzymać bezpieczeństwo dzieci i nauczycielek. W innym wypadku pokaże pan, że w Olsztynie można bezkarnie łamać prawo i krzywdzić mieszkańców, nawet tych najmłodszych. I nic pan z tym nie zrobi, bo to się nie opłaca”.

I znów filmik wywołuje setki krytycznych komentarzy wobec władz Olsztyna.

Konferencja rodziców pod budynkiem rady miasta, a w budynku trwa sesja

Dorotka Brudzewski XVII sesja

Wystąpienie na konferencji prasowej Macieja Brudzewskiego

W środę 24 września pod budynkiem Rady Miasta Olsztyna odbyła się konferencja prasowa rodziców dzieci z „Dorotki”, których wsparli działacze Partii „Razem”. W imieniu rodziców głos zabrał Maciej Brudzewski, który podkreślał:

„Zamiast wykorzystać narzędzia do zachowania poczucia bezpieczeństwa dzieci i pracowników, Urząd ogranicza się do zamiatania sprawy pod dywan.” Według niego, miasto „świadomie rezygnuje z działań, które mogłyby zatrzymać likwidację przedszkola, mimo że prezydent ma do tego prawne możliwości”.

Bartosz Grucela z Partii Razem podkreślił, że sytuacja jest bezprecedensowa:

„Nie codziennie zdarza się nam jako Partii Razem stawać w obronie prywatnej jednostki. Jednak w tej konkretnej sytuacji zostało złamane prawo oświatowe.” Zwrócił uwagę, że władze Olsztyna mają prawne możliwości, by zareagować: „Jeśli wydało zgodę na jej prowadzenie, to powinno też wziąć za nią odpowiedzialność.” Zaapelował jednocześnie, by w tej sprawie dobro dzieci i przestrzeganie prawa oświatowego miało pierwszeństwo przed względami finansowymi i proceduralnymi.

Wiceprezydent: Prawo nie pozwala nam otworzyć w "Dorotce" filii

 Rembiszewska

W tym samym czasie dwa piętra wyżej trwała XVII sesja Rady Miasta Olsztyna, na której wiceprezydent Sylwia Rembiszewska-Piątek złożyła radnym bardzo szczegółową informację w sprawie przedszkola „Dorotka”. Można je odsłuchać na stronie rady:

SESJA XVII 24 WRZEŚNIA

M.in. sprostowała, że na spotkaniu z trójką rodziców, w którym udział też wzięła dyrektor wydziału edukacji Kinga Wiśniewska i rzecznik ratusza Patryk Pulikowski, nie powiedziała, że „miastu się nie opłaci prowadzenie „Dorotki”, bo miastu się opłaci prowadzić żadnego przedszkola, gdyż do każdego dopłaca, tylko, że to właścicielce nie opłaciło się prowadzenie „Dorotki” i dlatego je zlikwidowała a miasto nie ma możliwości zmuszenia kogokolwiek do prowadzenia przedszkola.

Wiceprezydent odniosła się tez do postulatu rodziców utworzenia w „Dorotce” filii miejskiego przedszkola.

- To nie jest prosta sprawa, jest wyrok WSA z 23 maja 2022 roku, że w przypadku zmiany lokalizacji czy adresu przedszkola, samorząd obowiązuje taka sama procedura na podstawie art. 89 prawa oświatowego, czyli poinformowanie 6 miesięcy wcześniej rodziców oraz kuratorium o planie zmiany siedziby, a co ważniejsze, podjęcie 6 miesięcy wcześniej uchwały przez radę miasta w tym zakresie. Natomiast organ prowadzący „Dorotkę” zadeklarował likwidację 31 października, więc nie było podstawy prawnej przejęcia, a na łamanie prawa kurator nie wyrazi zgody. Ten sam art. 89 obowiązuje także podmioty niepubliczne.

- Poinformowałam rodziców, którzy zapytali, czy gdyby powołali spółdzielnie, to mogliby przejąć „Dorotkę”, że założenie i rejestracja stowarzyszenia czy spółdzielni nie odbywa się w jeden dzień. Trzeba uzyskać Regon, NIP, wpis do KRS. Trzeba podpisać umowę na dzierżawę obiektu oraz gruntu. Tymczasem właścicielka zalega półtora miesiąca , więc nowy podmiot musiałby przejąć ten dług. Na koniec taki podmiot po rejestracji musiałby złożyć wniosek na dotację, ale taki wniosek, zgodnie z prawem, musi zostać złożony do 30 września roku poprzedniego. Istnieje możliwość prawna, że prezydent zgodziłby się na udzielenie dotacji od 1 stycznia 2026 roku, ale w wysokości 75% dotacji a nie 100% jak dostawała „Dorotka”, gdyż zostało wyłonione w konkursie jako przedszkole „za złotówkę”.

- Rodzice wskazali też na możliwość przejęcia „Dorotki” przez inny podmiot. Okazało się, że właścicielka prowadzi przedszkole w gminie Stawiguda, a więc dla miasta jest nowym podmiotem, który musiałby złożyć wniosek o dotację do 30 września 2024 roku.
- Przedstawianie miasta jako głównego winnego jest krzywdzące i niezgodne z prawdą. Rodzice w walce o dobro swoich dzieci przedstawiają opinii publicznej nieprawdziwe informacje – podkreśliła wiceprezydent.

Chyba po raz pierwszy radni opozycyjnego PiS w pełni poparli stanowisko wiceprezydent. Radna Edyta Markowicz, długoletnia nauczycielka, potwierdziła, że w świetle obowiązujących przepisów miasto nie może przejąć „Dorotki”.

Nie przekonało to Macieja Brudzewskiego, który umieścił kolejne nagranie, w którym wystąpienie wiceprezydent nazwał „tragicznym”. Nadal oskarżał władze miasta, że „stawiają finanse ponad dobro dzieci” i ponowił apel o otwarcie w „Dorotce” filii .

I znów pod rolką komika pojawiły się setki wpisów krytycznych wobec władz Olsztyna.

Rzecznik prasowy informuje, że wiceprezydent składa zawiadomienie do prokuratury

Zareagował na to 1 października rzecznik prasowy urzędu miasta Patryk Pulikowski. W kilkuminutowym filmie jeszcze raz tłumaczył decyzję miasta, mówiąc m.in.

„Prezydent nie mógł wykreślić »Dorotki« z ewidencji, bo wniosek właścicielki wpłynął z naruszeniem prawa oświatowego (mniej niż 6 miesięcy)” — pytając zarazem, „dlaczego wszyscy podatnicy mieliby pokrywać koszt około 1,5 miliona złotych rocznie przy tak nielicznej grupie 20 dzieci?” (Tyle dzieci było w „Dorotce” do 13 października. W tej chwili już wszystkie są w przedszkolach miejskich lub prywatnych).

Jednocześnie rzecznik poinformował, iż wiceprezydent złożyła zawiadomienia do prokuratury o groźbach karalnych pod jej adresem zamieszczonych w sieci. Rzecznik pokazał screeny tych wpisów :

Arkadiusza Edwarda Kędzi: „Wyłapywać takie ścierwa i łamać nogi. K… pierd…. . Ile wzięła kasy za zamknięcie”;

Stefana Kowalskiego: „Powiesić taką i samosąd, reszta sra po piętach”,

Arkadiusza Kubackiego: „Wywieźć sukę na taczce w p…”

i Adama Bonalskiego: „To wina rodziców nie wywlekli pani piątek za kudły i nie wyrzucili jej na bruk”.

Rzecznik dodał, że wzywał Macieja Brudzewskiego (pod jego filmikami miały ukazać się te wpisy), do ich usunięcia, ale stand-uper nie zareagował.

Próbowałem te wpisy znaleźć, przejrzałem setki komentarzy pod filmikami Brudzewskiego, ale bez skutku. Wysłałem też messenger do właścicieli kont na FB o tym imieniu i nazwisku, załączając ich domniemane wpisy, czy potwierdzają, że go zamieścili? Potwierdził Arkadiusz Edward Kędzia: „Tak mój. Nie pamiętam czego to się tyczyło że mnie tak zbulwersowało do żywego”. Z pozostałych kont odezwał się tylko jeden z kliku Stefanów Kowalskich, oburzony screenem. Zagroził, że złoży zawiadomienie na mnie na policję!?

Natomiast Brudzewski odpisał mi, że: „Nikt z ratusza się ze mną w tej sprawie nie kontaktował. Nie otrzymałem żadnej prośby ani oficjalnej wiadomości z urzędu. Nie usuwałem żadnych komentarzy. Jeśli wg kogoś przekroczono granice, to od tego są organy ścigania i administratorzy platform społecznościowych”.

Maciej Brudzewski, na nagranie rzecznika też zareagował nagraniem:

O rany, ale brednie ! No to po kolei: 1. Robicie kampanię przeciw nienawistnym komentarzom o Was, ale kiedy pod tą kampanią padają nienawistne komentarze do rodziców, np. „żeby się nie rozmnażali”, to kto je lajkuje? Pani wiceprezydent Piątek Czyli jak tłuką w Was, to „ojoj my ofiary”, ale jak tłuką w rodziców, to „jazda z nimi!”. I jako autor filmu co Pan z tym zrobił? Nic. Hipokryzja poziom ekspert, panie Pulikowski.

Wiceprezydent lajkuje

Ponadto stand-uper powtórzył wszystkie zarzuty pod adresem władz miasta podnoszone wcześniej w sieci.

I znów rozgorzała pod filmikiem dyskusja.

Tomasz Kowalski Śmieszny gościu z filmiku, podobno jesteś jak to Rzecznikiem Urzędu miasta Olsztyna tak?? Dla mnie to możesz być i papieżem ale 0 i tak totalne. Za głupie wyzwiska kierowane w Wasza stronę to potraficie do prokuratury zgłosić a za prawdopodobną defraudację pieniądza i bezprawne zamykanie przedszkola w trakcie roku szkolnego nie potraficie?? Śpieszę już z odpowiedzią żebyś nie musiał się pocić znowu przed kamerami. Wy nie chcecie bo się boicie tego że wyjdzie na jaw że juz dawno mieliście inwestora żeby powstał kompleks usługowo handlowy bo petycje podpisywałem u Pań przedszkolanek już w tamtym roku jakoś latem bodajże.

(Inny z rodziców o nicku Sorys Baczko potwierdził mi, że na pierwszym spotkaniu organizacyjnym w 2024/2025 dyrektorka „Dorotki” wprost powiedziała rodzicom, że nowy plac zabaw który wybudowała w poprzednim roku będzie musiała prawdopodobnie przenieść, bo miasto wypowiedziało jej umowę dzierżawy. Zapewniała rodziców, że zrobi wszystko żeby przekonać miasto do zmiany planów. Podpisaliśmy petycję do władz miasta w tej sprawie. Wysłałem w związku z tym pytanie do prezydenta, czy to prawda z tym wypowiedzeniem umowy dzierżawy na plac zabaw?)

Zuzanna Brudzewska A to, że pod filmem, w którym potępiacie mowę nienawiści, sami nazywacie działania rodziców „teatrem, w którym dzieci stają rekwizytami”, to poziom hipokryzji, który naprawdę trudno skomentować. Wasi ludzie od PR-u stwierdzili, że atak na rodziców jest dobrym wyjściem?

Barbara Dołżańska Szanowna Pani. Pani, właśnie Pani ma czelność twierdzić, że ktoś kogoś ośmiesza? Jak Pani zapewne wiadomo również jestem pracownikiem UM. Czy to mi nie pozwala wypowiadać się na temat tego : cyt. ,,wbić ich na pal i wystawić przed ratuszem".,,patourzedasy" itp. Mieni się Pani specjalistką ds. zarządzania oświatą i Ustawy o systemie oświaty, a nie ma Pani o tym zielonego pojęcia. To co Państwo robicie to żenujący spektakl. Czas go zakończyć. Właśnie dla dobra Państwa dzieci.

Anna Boohoo No szok. miasto ma dokładać do prywatnego biznesu bo właścicielce "Dorotki" nie opłacało się. To mam pomysł - rodzice dzieci z "Dorotki" - proszę jako obywatele Olsztyna dokładać się do funkcjonowania każdego prywatnego biznesu, któremu się źle wiedzie.
Nie rozmnażać się. Albo zatrudnić sobie opiekunkę na koszt własny a nie na koszt wszystkich obywateli Olsztyna.

Ewa Bylińska że dyrektorka zamknęła nielegalnie przedszkole i zostawiła dzieci, rodziców i nauczycielki „na lodzie” to raz, ale dwa: jak perfidnie to zrobiła. Jednego dnia złożyła zawiadomienie o zamknięciu placówki do urzędu, a dosłownie dzień później włożyła dzieciom kartki do szafek, z prośbą do rodziców o cierpliwość i zaufanie i że „pragnie uspokoić” . Żeby tylko nie zabrali za wcześnie dzieci z przedszkola, bo wtedy może nie dostałaby ostatnich dotacji. To jest szczyt obłudy. I taką postawę Pani popiera? Powinno być Pani wstyd do końca życia.

Brudzewski: „Błazenada władzy. Prezydent gasi matkę jak peta”

Ostatnim akordem w tej batalii rodziców z władzami miasta jest filmik wrzucony przez Macieja Brudzewskiego 22 października: „Błazenada władzy. Prezydent gasi matkę jak peta”

Komik skomentował odpowiedź prezydenta na wpis jednej z matek, pod jego filmikiem z 21 września, w którym zapewnił, że żeby oszczędzić dzieciom stresu, zostaną przyjęte do miejskich „razem ze swoim rodzeństwem”

Monika Brzozowska Z całym szacunkiem ale... Nie ma miejsc !! Chodząc pytając o miejsca, dostaje informacje, że dzwonili Państwo z pytaniem czy są miejsca. Ale zapomnieliście dopytać czy dla dzieci z zerówki będą. Niestety w żadnym przedszkolu NIE MA i nie było. I co teraz mam zrobić? Muszę rozdzielać rodzeństwo. Dla starszego może znajdzie się miejsce ale koło Castoramy a mieszkamy na Kołobrzeskiej. Przedszkole funkcjonuje jeszcze miesiąc, a ja nie mam dla dzieci przedszkola.

Robert Szewczyk Prezydent Olsztyna Pani Moniko, to z pewnością nie jest miejsce do omawiania Pani osobistej sprawy. Proszę o kontakt z Wydziałem Edukacji żebyśmy mogli Pani pomóc znaleźć odpowiednie miejsce dla dzieci.

Monika Brzozowska Z całym szacunkiem ale... Nie ma miejsc !! Chodząc pytając o miejsca, dostaje informacje, że dzwonili Państwo z pytaniem czy są miejsca. Ale zapomnieliście dopytać czy dla dzieci z zerówki będą. Niestety w żadnym przedszkolu NIE MA i nie było. I co teraz mam zrobić? Muszę rozdzielać rodzeństwo. Dla starszego może znajdzie się miejsce ale koło Castoramy a mieszkamy na Kołobrzeskiej. Przedszkole funkcjonuje jeszcze miesiąc, a ja nie mam dla dzieci przedszkola.
Brudzewski skomentował: Czyli jak prezydent składał obietnice, to jest kwestia publiczna, ale jak odkryjesz, że ta obietnica to bzdura, to morda w kubeł, bo to już prywatny problem.

No i posypały się setki komentarzy. Oto ich próba:

Cezary Czarkowski jechać skurwami ziom. jebać chory system... i jesteś w tym mistrzem

Łukasz Wyszogrodzki Fajnie macie w tym Olsztynie. Prawie jak w gettcie . Prezydent pewnie ma korzenie eSSesmana

Grzesiek Bakula Fajnie ze nagłaśniasz taki pato-samo-rzad. Masz zasięg. Czas pokazać gdzie ich miejsce

Mariusz Mrozek To jest Olsztyn. Mógł ją zmolestować a tylko opieprzył na fb. Standardy się podniosły.

Justyna Głogowska Bo ta prorodzinna polityka to jest jakiś wyimaginowany stwór, a nie coś co faktycznie funkcjonuje. Mam jedno dziecko I nie zamierzam mieć ich więcej po tym jak poczułam na własnej skórze politykę prorodzinna.

Patryk Kogut Jakie zjeby ogólnie najlepsze jest to, że ktoś kurwa na nich głosował, bo inaczej jakby się dostali na te stanowiska?

Aneta Ligenza Nie zeby coś ale zerówka często jest już w szkole... Za rok tez by miała pretensje ze dzieci rozdzielić musi bo 1kl w przedszkolu nie ma?

Anna Kromp Pośmiałabym się, gdyby to był stand up. Ale to nie jest stand up, to jest rzeczywistość wielu polskich rodziców. I weź się człowieku decyduj na dzieci.
Itd, itp.

Na koniec włączyła się poseł PiS Iwona Arent, która złożyła Interpelację nr 13059 do ministra edukacji w sprawie nieprawidłowości w nadzorze nad siecią przedszkoli w Olsztynie oraz potencjalnych naruszeń prawa oświatowego przez organy miasta.

W pierwszej części poruszyła sprawę systemu rekrutacji. W miejsce spójnego systemu, w roku szkolnym 2025/2026 miasto rozdzieliło system rekrutacji do przedszkoli publicznych i przedszkoli niepublicznych otrzymujących dotacje z budżetu miasta. Skorzystały na tym prywatne przedszkola, które już w styczniu uruchomiły nabór. W konsekwencji: w kilku przedszkolach miejskich (m.in. nr 24, 32, 38, 40) nie uruchomiono planowanych grup - w efekcie nauczyciele stracili zatrudnienie; nastąpiło przesunięcie środków publicznych do sektora prywatnego w formie dotacji. Choć formalnie było to dopuszczalne, w praktyce miasto utraciło kontrolę nad podziałem dzieci między placówki, mimo że finansuje oba sektory.

W drugiej części poseł zwróciła się do minister o zbadanie, czy miasto prawidłowo działało w sprawie „Dorotki”.

Adam Socha

Na zdjęciu tytułowym, na tle przedszkola, od lewej prezydent Robert Szewczyk, rodzic-stand-uper Maciej Brudzewski i wiceprezydent Sylwia Rembiszewska-Piątek

mail priv: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Czytaj więcej: Walka komika z władzami Olsztyna o „Dorotkę”

Komentarz (5)

Pomóżmy odnaleźć skradzioną figurkę z ul. Prostej w Olsztynie

Szczegóły
Opublikowano: środa, 22 październik 2025 15:10

W czwartek 4 września z alejki przy ulicy Prostej w Olsztynie zniknęła figurka Karczmarka z Nakomiad. Ta rzeźba powstała w ramach Olsztyńskiego Budżetu Obywatelskiego i jest wspólną własnością mieszkańców. Koszt jej wykonania wynosi ponad 11 tysięcy złotych.

Wspólnie z Komendą Miejską Policji w Olsztynie publikujemy nagranie z kamer, na którym widać osoby odpowiedzialne za kradzież. Na nagraniu widać młodą parę. Dziewczyna miała ciemnoniebieską kurtkę, jasne jeansy i długie ciemne włosy. Chłopak miał czarną koszulkę z dużym białym nadrukiem na plecach, jasne jeansy i krótkie ciemne włosy. Widzimy ich przy figurce i chwilę później przy fontannie przy bibliotece.

— Dzięki współpracy mieszkańców i policji mamy nadzieję, że figurka szybko wróci na swoje miejsce. To wspólna własność, która powinna cieszyć oczy wszystkich mieszkańców i turystów — mówi Sylwia Naruszewicz, dyrektor wydziału Kultury Urzędu Miasta Olsztyna.

Prosimy, aby mieszkańcy, którzy rozpoznają te osoby, mogli pomóc w ich identyfikacji. Każda wskazówka się liczy. Nawet pozornie drobna informacja może przyspieszyć odzyskanie figurki i pociągnięcie sprawców do odpowiedzialności. Jeżeli ktoś rozpoznaje osoby z nagrania lub wie, gdzie mogą przebywać, prosimy o kontakt z Komendą Miejską Policji w Olsztynie. Prosimy, aby nie próbować działać na własną rękę. Każda informacja przekazana policji zwiększa szanse na szybkie wyjaśnienie sprawy.

Dziękujemy wszystkim, którzy już zgłaszali informacje lub chcą pomóc w ustaleniu sprawców. Razem możemy zadbać o nasze miasto i pokazać, że niszczenie wspólnej własności nie pozostaje bez konsekwencji.

Komunikat Urzędu Miasta Olsztyna

Link do filmu ze strony KMP w Olsztynie

Czytaj więcej: Pomóżmy odnaleźć skradzioną figurkę z ul. Prostej w Olsztynie

Komentarz (6)

Więcej artykułów…

  1. Chcą odwołać władze Białej Piskiej za zgodę na budowę farmy wiatrowej
  2. MC2 i olsztynianie wsparli legendę "Solidarności" Wojtka Ciesielskiego

Strona 7 z 511

  • start
  • Poprzedni artykuł
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • Następny artykuł
  • koniec

Komentarze

KO=PIS -LISTA ZDRAJCOW - ktorzy sponsorują oligarchow z Ukradniny i zlote sedesy zadluzajac Polskę na wieki

https://dakowski.pl/putin-zaatakuje-po...
Róbcie tak dalej, a wybory w 2...
1 godzinę temu
O tym, dlaczego używam określenia "neobolszewicy" pisałem w ostatnich latach wielokrotnie, o zasadach tworzenia prawa i jego strukturze dowiedziałem s...
Paleo-sędzia z Giżycka unieważ...
23 godzin(y) temu
Ja jestem ciemnym ludem i szlak mnie trafia co te barany wyrabiają.to jest jakaś choroba
Paleo-sędzia z Giżycka unieważ...
1 dzień temu
https://x.com/Supermeming/status/2014087446091243689
Paleo-sędzia z Giżycka unieważ...
1 dzień temu
Rozśmieszasz mnie "henie" ale i przerażasz także , bo tyle w tobie pychy i zwykłego ludzkiego draństwa objawiających się rzucaniem tutaj na tym foru...
Paleo-sędzia z Giżycka unieważ...
1 dzień temu
zestaw podręczny prokuratora koalicji 13 grudnia: łom, wiertarka i oprychy do obstawy
... zegar tyka ...
Paleo-sędzia z Giżycka unieważ...
1 dzień temu

Ostatnie blogi

  • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
  • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
  • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
  • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
  • 1

Najczęściej czytane

  • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
  • Radny J.Babalski: "PiS to już nie jest moja partia, ale jestem prawicowcem"
  • Radny pyta prezydenta Olsztyna: kto zapłaci za awaryjną dostawę ciepła: spalarnia czy mieszkańcy?
  • Pracownik MOKu "ma w d...e chwałę polskiego oręża" w ramach "innych form działalności kulturalnej"
  • Dlaczego prof. Traba nie podpisał Listu w sprawie książki oskarżającej Polaków o Holocaust
  • Protest pod urzędem marszałkowskim przeciwko konsolidacji szpitali
  • W nocy 30.12. na drodze S7 państwo zawiodło, Polacy zdali egzamin
  • Co ukrywa posłanka PSL Urszula Pasławska?
  • Operatora Term Warmińskich licytuje komornik
  • W styczniowej "Debacie": prezeska Helpera oskarża w sądzie red. Sochę
  • Paleo-sędzia z Giżycka unieważnił rozwód, bo orzekał neo-sędzia
  • Protest w gminie Jeziorany przeciwko budowie fermy drobiu

Wiadomości Olsztyn

  • Olsztyn

Wiadomości region

  • Region

Wiadomości Polska

  • Polska

O debacie

  • O Nas
  • Autorzy
  • Święta Warmia

Archiwum

  • Archiwum miesięcznika
  • Archiwum IPN

Polecamy

  • Klub Jagielloński
  • Teologia Polityczna

Informacje o plikach cookie

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.