logodebata

Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000337806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

sobota, październik 10, 2026
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Wiadomości
  • Olsztyn

Olsztyn

Przyczyna katastrofy w hotelu „Manor: przypadek czy głupota?

Szczegóły
Opublikowano: piątek, 14 sierpień 2026 21:15
Adam Jerzy Socha

W sobotę 8 sierpnia doszło do kolejnej katastrofy na terenie hotelu Manor w Olsztynie, zawaliła się zewnętrzna ściana budynku podczas prowadzenia prac budowlanych. Służby zarządziły ewakuację gości hotelowych i pracowników, w sumie 235 osób (w tym dwie grupy kolonijne). Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Olsztynie Aleksander Lachowicz stwierdził naruszenie warunków technicznych wykonania robót budowlanych i je wstrzymał oraz zakazał użytkowania obiektu. Obecnie PINB oraz Prokuratura Okręgowa w Olsztynie prowadzą postępowania celem ustalenia przyczyn katastrofy.

Przyczyna katastrofy wg klanu Pokrzywnickich: „Intensywne deszcze osłabiły grunt pod odsłoniętym fundamentem”

Cztery dni po katastrofie, 11 sierpnia, na stronie Manora ukazało się „Oświadczenie w sprawie zdarzenia z dnia 8 sierpnia”, podpisane przez Radosław Pokrzywnicki, jako „Managera” hotelu, jednego z dwóch synów Wiesława, który figuruje w dokumentach jako jego pełnomocnik. Czytamy w nim, że „doszło do osunięcia się części gruntu w rejonie prowadzonych prac ziemnych. Prace stanowią element inwestycji obejmującej budowę pływalni, sali konferencyjnej oraz tarasu widokowego. Prowadzone były na podstawie prawomocnego pozwolenia na budowę, pod nadzorem kierownika budowy.

Osunięcie objęło grunt pod dawną oranżerią hotelową, przylegającą do głównej bryły obiektu. Doszło do zawalenia się ściany zewnętrznej oranżerii wraz z fragmentem fundamentu. Główna konstrukcja budynku hotelowego — ściany nośne, stropy, słupy, podciągi, schody i dach — nie została uszkodzona.

Do zawalenia doszło w rejonie wykopu prowadzonego pod fundamenty nowej części obiektu. Intensywne opady deszczu w ostatnich tygodniach doprowadziły do osłabienia gruntu pod odsłoniętym fundamentem”.

Dalej czytamy, że zlecili wykonanie ekspertyzy technicznej rzeczoznawcom i przekazali ją do PINB. 12 sierpnia. Wykonali też wszystkie zalecenia zawarte we wnioskach końcowych tej ekspertyzy, a więc — podparcie zastępcze stropu oraz zasypanie odsłoniętych fundamentów.

Przyczyna katastrofy wg mojego rzeczoznawcy: „Takiej głupoty w życiu nie widziałem”

Poprosiłem znajomego inżyniera budownictwa, który przez pół wieku prowadził budowy i od kilkudziesięciu lat jest rzeczoznawcą budowlanym, żeby udał się wraz ze mną na wizję miejsca katastrofy (prosił o anonimowość). Wcześniej przeprowadziłem rozmowę z Wiesławem Pokrzywnickim, który pokazał mi jak wygląda hotel od drugiej, wewnętrznej strony ściany nośnej, wskazując, że ani jedna płyta podłogowa nie pękła, jedynie ugiął się trochę strop , który podparli stemplami, tak jak i basen wewnętrzny. Kilka metrów dalej jest restauracja, natomiast pokoje hotelowe są w skrzydłach poza zasięgiem wykopu. Pokrzywnicki przyznał mi się, że to od samodzielnie koparką zrobił wykop i odsłonił fundamenty obiektu, na wysokość 4 metrów.

Streściłem mojemu rzeczoznawcy wyjaśnienia inwestora (cała rozmowa z W. Pokrzywnickim pod tekstem). Gdy rzeczoznawca ujrzał ogromny wykop i odsłonięte fundamenty, złapał się za głowę.

- Takiej głupoty w całym moim długim życiu zawodowym nie widziałem – powiedział zdumiony. – Przecież ten człowiek siadając do koparki (ciekawe, czy ma uprawnienia do pracy na niej?), nie tylko że wykazał skrajną nieodpowiedzialność i głupotę, ale nawet brak instynktu samozachowawczego. To cud, że nie zginął!

Dalej rzeczoznawca wytłumaczył mi, że po odsłonięciu fundamentów każdy budynek się zawali. A to zostało odsłonięte 4 metry pionowej ściany. Gdy zachodzi konieczność odsłonięcia fundamentów, to robi się to małymi odcinkami i od razu się je zabezpiecza betonem. Rzeczoznawca ocenił, że zawali się też skrzydło ściany nośnej hotelu, z powodu zbyt głęboko odsłoniętego w tym miejscu fundamentu.

Pokrzywnicki kupuje kamienicę przy pl. Bema 2

Cała działalność biznesowa Wiesława Pokrzywnickiego i jego synów to jaskrawy przykład skrajnej nieodpowiedzialności i notorycznego lekceważenia przepisów prawa. W 2006 roku, kupił za 1, 5 mln zł zabytkową kamienicę przy Placu Bema w Olsztynie. W wyremontowanych przez poprzedników pomieszczeniach parteru biznesmen chciał uruchomić swoje biuro turystyczne Pok-Turist. Górne piętra zająć miały „biura dla śmietanki” – adwokatów, notariuszy, lekarzy – bądź siedziba jakiegoś banku. Potem powstała koncepcja otwarcia w budynku „4 – 5 – gwiazdkowego hotelu, restauracji, kawiarni i sal konferencyjno-szkoleniowych”. Obiecał też szybki remont elewacji.

Kamienica przy placu Bema

Wszystko te plany okazały się mrzonkami. Inwestor nie dysponował środkami, robił remont bez pozwolenia budowlanego, niszcząc zabytkowe wnętrza. Sąd wymierzył mu w 2007 roku karę – 3,5 tys. zł grzywny.

Następna kontrola z Urzędu Miasta Olsztyna stwierdziła, że budynek jest źle zabezpieczony i ulega dalszej degradacji. Przez nieszczelny dach wciąż przeciekała woda.

W 2008 roku media alarmowały, że mury pękają. Powiatowego inspektora nadzoru budowlanego Aleksander Lachowicz (jest nim do dzisiaj), stwierdził, iż to ,,z winy właściciela, który nie zabezpieczył konstrukcji budynku”.

Pokrzywnicki przyznał wówczas mediom: „Rzeczywiście nie podjąłem jeszcze prac, bo cały wysiłek skupiłem na hotelu przy jeziorze Żbik. Jednak jak tylko skończę tam pracę, wezmę się za kamienicę”. Oczywiście, było to czcze gadanie. Kamienica niszczała i straszyła przy placu Bema. Po wielu bojach, w końcu miasto doprowadziło do jego wywłaszczenia, z powodu zadłużenia firmy „Pok-Turist” wobec gminy Olsztyn.

Pokrzywnicki kupuje hotel "Żejmo"

Pokrzywnicki kupił od syndyka masy upadłościowej Hotel „Żejmo” nad jez. Tyrsko przy ul. Kanarkowej (zwyczajowa nazwa Żbik) w 2005 roku. Pierwotny inwestor nie powinien był dostać pozwolenia na tak wielki obiekt nad tak małym akwenem (prezydentem był wówczas Andrzej Ryński), a jak został zbudowany, to nie powinien był zostać odebrany z powodu wielu wad, np. źle zbudowano kanalizację. Nie było chętnych na zakup molocha, więc Pokrzywnicki kupił go za symboliczna kwotę z kredytu.

Po uruchomieniu hotelu w 2007 roku, w wyniku niesprawnej kanalizy oraz braku jej konserwacji już kilkakrotnego doprowadził do zanieczyszczenia wód jeziora Tyrsko. Do poważnego wylewu nieczystości doszło latem 2014 i 2018 roku, w tym ostatnim przypadku Sanepid wywiesił na plaży hotelowej ostrzeżenie, że kąpiel w jeziorze zagraża życiu i zdrowiu.

Jezioro czy szambo? (cz.1)

Jezioro czy szambo? (cz. 2)

Niemal każda kontrola Sanepidu wykrywa nieprawidłowości w hotelu.

Wielokrotnie Sanepid zamykał hotelowy basen z powodu stwierdzenia bakterii coli i gronkowców. W 2018 roku Sanepid po raz trzeci skierował do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na sprowadzeniu niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób, wynikającego z: udostępniania basenu klientom, niewłaściwego postępowania z bielizną czystą i brudną oraz ogólnego niewłaściwego stanu sanitarno — technicznego obiektu.

Podczas remontu hotelu, postępował, tak jak wcześniej przy remoncie kamienicy przy placu Bema. Notorycznie lekceważył zalecenia Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Olsztynie (m.in. nakaz doprowadzenie systemu ogrzewania budynku i zaopatrzenia w ciepłą wodę użytkową do stanu zgodnego z projektem, rozbiórkę paleniska z otwartym ogniem (kominek) w tzw. Oranżerii, usunięcie z budynku butli z gazem propan — butan, usunięcie pieca olejowego z pomieszczenia kotłowni gazowej).

PINB stwierdzał w kolejnych latach w hotelu szereg nieprawidłowości, w 2015 roku bez pozwolenia budowlanego zarządca zrobił kotłownię i komin oraz wiatę o konstrukcji drewnianej, krytej plandeką i ustawił w niej grill dla gości hotelowych, co stwarzało zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi. Wobec niewykonania nakazu rozbiórki Inspektor zawiadomił Prokuraturę Rejonową oraz straż pożarną, sanepid i kuratora oświaty „w związku z zagrożeniem życia i zdrowia z powodu eksploatacji kotłowni na ekogroszek”.

Wigilia 2018 roku – pożar kotłowni i ewakuacja gości

W wigilijna noc 2018 roku 179 hotelowych gości w popłochu opuszczało budynek, gdy w kotłowni usytuowanej na górze obiektu, wybuchł pożar, od którego w każdej chwili mógł się zająć cały hotel. Na szczęście w porę wezwano straż pożarną i nikomu nic się nie stało, poza przemarznięciem na dworze. Strażacy walczyli z ogniem kilka godzin.

Zarówno ojcu Wiesławowi jak i synowi Radosławowi prokuratura zarzuciła, że użytkują hotel mimo zakazu PINB. W ocenie śledczych wiele elementów hotelu nie spełniało norm bezpieczeństwa, m.in. w zakresie ochrony przeciwpożarowej.

Wiesław Pokrzywnicki usłyszał również zarzut notorycznego łamania sądowego zakazu prowadzenia auta.

Sąd Rejonowy w Olsztynie stwierdził, że prokuratura nie zdołała ustalić, kto jest zarządcą Manora, w świetle prawa. Dlatego odpowiadał jedynie Radosław Pokrzywnicki, jako pracownik fizyczny, za nieumyślnie spowodowanie pożaru, gdyż wygarnął popiół z pieca, ale go nie ugasił, co wywołało pożar kotłowni, a następnie elewacji budynku. Sąd warunkowo umorzył mu karę na okres 2 lat i wymierzył świadczenie pieniężne w kwocie 1500 zł.

Za nie wykonanie nakazu rozbiórki wiaty o konstrukcji drewnianej, przykrytej plandeką banerową, Sąd Rejonowy w Olsztynie wymierzył Danielowi Pokrzywnickiemu karę grzywny w wymiarze 2 tys. zł. Daniel nie rozebrał wiaty, więc sprawa ponownie trafiła do sądu. Tym razem kosztowało go to 2,5 tys. zł. Wiata nadal nie rozebrał.

Po pożarze Pokrzywniccy wpadli na pomysł zasilania obiektu gazem, który stwarzał realne zagrożenie nie tylko dla gości, ale i dla pracowników – odkryła kontrola z PINB.

- Postawili w krzakach 500-litrową butlę gazową, od niej poprowadzili ok. 3-metrową giętką rurkę miedzianą przez mur budynku – powiedział mi wówczas na antenie Radia Olsztyn inspektor Aleksander Lachowicz, - i co jest absolutnie bezmyślne – włączyli gaz LPG do rurki od gazu ziemnego. Na III piętrze obiektu mają zbiorniki olejowe. Jeśli dojdzie do pożaru w tym pomieszczeniu, to nikt się nie uratuje z obecnych w hotelu.

Pokrzywnicki znów chce uruchomić Manor. Raz już wybuchł tam pożar

Pokrzywnicki może użytkować Manor mimo nie wykonania decyzji Inspektora

Pokrzywnicki zbudował zespół boisk bez pozwolenia budowlanego

W 2019 roku bez pozwolenia budowlanego Wiesław Pokrzywnicki zbudował zespół boisk piłkarskich dla grup kolonijnych, w bliskim sąsiedztwie hotelu, w miejscu po kopalni żwiru. Zaprotestowali właściciele domków rekreacyjnych z POD „Oaza”, którzy mieli dość wrzasków i przekleństw trenującej młodzieży kolonijnej z hotelu od rana do nocy oraz puszczanej z głośników muzyki. Zawiadomili PINB i policję. Inspektor stwierdził, że boiska powstały bez pozwolenia budowlanego oraz uszkodzenie systemu korzeniowego drzew na skarpie. Wydał nakaz rozbiórki boisk, które Pokrzywnicki omijał (po sezonie zwijał sztuczną murawę a na sezon wakacyjny rozwijał).

Działkowcy z „Oazy” walczą z „Manorem” o likwidację nielegalnego boiska

W końcu się doigrał i został skazany na rok więzienia. Tuż przed katastrofa budowlaną w dniu 8 sierpnia br. skończył odbywanie kary.

Pokrzywnicki: „Mamy wszystkie pozwolenia, inspektora nadzoru, kierownika budowy…”

Udało mi się przeprowadzić rozmowę z Wiesławem Pokrzywnickim na miejscu katastrofy 13 i 14 sierpnia. Poniżej transkrypcja nagranej rozmowy.

- Panie Wiesławie, znów miał pan szczęście, że nikt nie zginął. Pan sam mógł zginąć. Dlaczego pan nie oddał robót fachowcom, tylko sam kopał dół?

W. Pokrzywnicki: Mamy projekt, mamy pozwolenie budowlane, mamy kierownika budowy, inspektora nadzoru, firmę budowlaną Akord, mamy wszystko, kochany.

- A kto kopał tą koparą?

W. Pokrzywnicki: Ale u siebie nie możemy kopać? A co ma do tego koparka? Nie było kopane w dniu 8 sierpnia, było kopane dwa tygodnie wcześniej.

- Ale widocznie 2 tygodnie wcześniej zostały odsłonięte i naruszone fundamenty i dlatego ściana runęła 2 tygodnie później.

W. Pokrzywnicki: Nie, broń Boże, właśnie mamy ekspertyzę. Niech Pan zapyta pana z nadzoru budowlanego, niech Pan zapyta pana Lachowicza, kto naruszył fundament. Geodeta wytyczył, mamy tylko pięć centymetrów różnicy w wysokości kopania w porównaniu z projektem, kochany. Naprawdę, proszę Pana, nikt tego nie robił źle.

- Ale co Pan przypuszcza, co się mogło stać?

W. Pokrzywnicki: Proszę Pana, stało się to dlatego, że kopane było wcześniej, sprzęt się psuł, padały deszcze, podmyło fundament, potem było ubijanie gliny i siadło. My żeśmy nie zrobili nic złego. Lały deszcze całe tygodnie, glina, potem przyszło słońce, wyschło i było wszystko w porządku, dopóki nie zaczęliśmy lać na dnie wykopu tego „chudziaka” (betonu B15). Dzień wcześniej, żeśmy wibrowali i od tego wibrowania, po kilku godzinach, ściana runęła.

- Ale kto robił wykop, firma Akord czy sami robiliście?

W. Pokrzywnicki: Sami robimy. Budować sami to nie będziemy, ale wykop robiliśmy sami, sam kopałem, żadnych innych robót ziemnych sami nie robiliśmy, tylko ten wykop, geodeta nam wszystko pomierzył.

- Która ściana runęła, nośna budynku?

W. Pokrzywnicki: Nie, ściana działowa, 8 metrów do hotelu, główna ściana nie została uszkodzona, tam w hotelu nawet jedna płytka posadzkowa nie pękła, mogę Panu pokazać (idziemy do hotelu)

- Chce Pan na zewnątrz obecnego obiektu drugi basen zrobić, salę konferencyjną i taras widokowy?

W. Pokrzywnicki: Tak, to ma być basen dla sportowców, treningowy o wymiarach 25x12 m. Dwa lata czekaliśmy na pozwolenia, tyle trwały, procedury, projekty, zgody

- Czyli tym razem wszystko było legalne?

W. Pokrzywnicki: Oczywiście, Panie kochany, mamy wszystkie pozwolenia. Proszę tu zobaczyć, tu ma Pan tę ścianę zewnętrzną, która przylegała do ściany konstrukcyjnej, nośnej budynku i ta zewnętrzna runęła. Tam była ława, a to była ścianka zewnętrznej, szklanej oranżerii. Jak pan widzi, ten wykop był poza hotelem, teren budowy ogrodzony, nie było żadnego zagrożenia dla gości hotelowych. Dwa tygodnie wcześniej kopałem koparką, mamy zdjęcia, mamy filmy, mamy kamery, wszystko jest pokazane.

- Co teraz, czekacie na ekspertyzę budowlaną?

W. Pokrzywnicki: Nie, już mamy swoją ekspertyzę i przekazaliśmy ją do PINB. Widzi pan, tu mamy stemple i teraz to będzie rozebrana i ta ścianka będzie rozebrana, ten dół będzie wycięty, ale najpierw musimy podsypać ziemię. Potem rozbieramy tą ściankę, wycinamy tę ławę, która się wygięła i na nie zbudujemy drugą ławę, czyli znów ubijanie, zbrojenie i to jest cała filozofia.

- Ale co mówi inspektor Lachowicz, kiedy będziecie mogli uruchomić hotel?

W. Pokrzywnicki: Już mamy zgodę, dzisiaj (czwartek 13 sierpnia – przypis A.Socha) była cała komisja, już dostaliśmy od pana inspektora, który to nadzorował, sprawdzał stan techniczny i mamy zgodę na bezpieczne użytkowanie hotelu, oprócz tego basenu. Mamy pieczątkę od inspektorem, który ma od 20 lat uprawnienia, pan Tomasz Sikorski.

- Z relacji, które czytałem w mediach wynikało, że było zagrożenie dla gości hotelowych i dlatego wszyscy opuścili hotel, wyjechali?

W. Pokrzywnicki: Media zrobiły sensację, wystraszyli mi gości. Widzi pan na własne oczy, że część hotelowa zaczyna się dopiero na tamtej ścianie. Za wykopem była ściana działowa oranżerii, potem ściana nośna, basen i dalej, jak pan widzi, restauracja hotelowa. Pokoje są w innych skrzydłach hotelu, 8 metrów dalej. Po tym, jak ta ściana zewnętrzna runęła, to sami po straż zadzwoniliśmy. Nie zrobiliśmy nic takiego. Jest dziennik budowy, wszystkie zgody mamy. Czy ja bym sam sobie chciał krzywdę zrobić, w stopę sobie strzelić?! Ja już swoje wycierpiałem, dostałem rok więzienia za naruszenie systemu korzeniowego drzew przy boiskach piłkarskich. Mieliśmy ekspertyzy dendrologa niezależnego, że nie było żadnego zagrożenia, że korzenie się odsłoniły, bo młodzież grająca w piłkę wbiegała i zbiegała ze skarpy i ziemia się obsypała.

- A nie dlatego dostał pan wyrok, że pan nielegalnie te boiska piłkarskie w byłym wyrobisku zbudował?

W. Pokrzywnicki: Nie, z powodu tych drzew. Drzewa stoją do dzisiaj, żadne się nie obaliło, a ja zdrowie straciłem przez ten wyrok.

Następnego dnia 14 sierpnia ponownie rozmawiałem z Wiesławem Pokrzywnickim po godz. 12.00. Właśnie szedł z synami uprzątnąć wykop z materiałów, po zawaleniu ściany. Opowiedział, co następnie zrobią. Na już wylana płytę betonoą (betonem B15) postawią stemple o wysokości 80 cm i wymiarach 2 x 2 metry, na nich dopiero zrobią zbrojenia i zaleją betonem.

Mój rzeczoznawca powiedział mi, że on sam by się nie podjął zrobienia projektu naprawy po runięciu ściany. Jego zdaniem zakres robót powinna określić wysokospecjalistyczna firma.

Adam Socha

  • Click to enlarge image Manor 1.jpeg
  • Click to enlarge image Manor 2.jpeg
  • Click to enlarge image Manor 4.jpg
  • Click to enlarge image Manor 5.jpg
  • Click to enlarge image Manor 6.jpg
  • Click to enlarge image Manor 7.jpg
  • Click to enlarge image Manor 8.jpg
  • Click to enlarge image Manor chudziak.jpg
  • Click to enlarge image Manor oberwana ciana OK.JPG
  • Click to enlarge image Manor slajd.JPG
  • Click to enlarge image Manor wykop.jpg
  • Click to enlarge image manor 3.jpg
  •  
View the embedded image gallery online at:
https://www.debata.olsztyn.pl/wiadomoci/olsztyn.html?start=20#sigProId12d9af87d6

Czytaj więcej: Przyczyna katastrofy w hotelu „Manor: przypadek czy głupota?

Komentarz (1)

Dzierżawca parkingu odpowiedział filmem na rolkę Prezydenta Olsztyna

Szczegóły
Opublikowano: piątek, 31 lipiec 2026 06:20
Adam Jerzy Socha

Prezydent Olsztyna Robert Szewczyk zareagował na akcję dzierżawcy strzeżonego parkingu przy ul. Nowowiejskiego Wojciecha Kozioła, który od końca czerwca jeżdzi po mieście z banerem, jak na zdjęciu.Dzierżawca też odpowiedział filmem. Oba filmy w tekście.

Baner Kozioł Czekam 500 dni

Prezydent nagrał „rolkę” i zamieścił na swoim koncie na Fb. Poniżej treść wystąpienia prezydenta Szewczyka i odpowiedź dzierżawcy.

„Krytyka? Jasne, że jest częścią tej pracy i nie mam z nią żadnego problemu. Można się ze mną nie zgadzać, dyskutować i rozmawiać. Tak właśnie powinno być.

Cała sprawa nie dotyczy jednak baneru, tylko terenu przy ul. Nowowiejskiego. Dziś są tam zaniedbane klepiska, a na dole ogrodzony, nieestetyczny plac, który od lat straszy tuż przy wejściu na Stare Miasto

Mamy plan i możliwości, żeby zrobić z tego nowoczesny parking, który będzie godny centrum Olsztyna. Bezpieczny, monitorowany i dostępny dla wszystkich. Co ważne, w soboty i niedziele będzie można parkować tam całkowicie za darmo, tak samo jak w całej SPP. Takich ogólnodostępnych miejsc przy Starym Mieście najbardziej dziś brakuje

Przez lata ten teren był dzierżawiony przez prywatnego przedsiębiorcę, który płacił miastu za parking 3100 zł netto miesięcznie. Wypowiedzieliśmy umowę dawno temu, jednak wspomniany przedsiębiorca nadal zajmuje plac. To właśnie blokuje rozpoczęcie prac i uporządkowanie całego terenu

Zawsze jestem chętny na rozmowę i dyskusję. Ale decyzje w tej konkretnej sprawie zapadły już dawno temu. I wiem, że są dobre”.

Robert Szewczyk

Prezydent Olsztyna

Komentarz Wojciecha Kozioła: AROGANCJA WŁADZY!

 

To moja odpowiedź, Wojciecha Kozioła, dzierżawcy od 35 lat strzeżonego parkingu przy ul. Nowowiejskiego w Olsztynie, na rolkę prezydenta Olsztyna Roberta Szewczyka, nagraną na tle mojego banera postawionego przed "szubienicami".

Informuję Pana Prezydenta i Mieszkańców, że w sumie przez 35 lat wpłaciłem miastu 2 mln zł. Wcześniej płaciłem około 3800 zł brutto miesięcznie, przed wygaśnięciem dzierżawy. Obecnie, od 11 miesięcy opłata jest dwukrotnie wyższa. Teraz płacę na Pana pensję 7600 zł miesięcznie.

Pan prezydent nakręcił swoja rolkę na tle mojego banera pod "szubienicami", ale go nie przeczytał. A ten baner jest o arogancji władzy, która od ponad 500 nie chce mnie przyjąć i poświęcić kwadrans na wysłuchanie takiej "mrówki", jak ja.

Pan twierdzi, że parking, który dzierżawię jest "nielegalny". Myli się Pan. Parking na Nowowiejskiego jest dzierżawiony na podstawie umowy dzierżawy TZ 4052 ,która wygasła a miasto nadal wystawia faktury na w/w umowę. Nielegalny to jest parking na Placu Dunikowskiego, na którym nagrał Pan rolkę i miasto używa go od lat nielegalnie, pobierając opłaty, o czym Pan doskonale wie.

Na moim filmie pokazuję też, jakim jest Pan gospodarzem. Pokazuję obskurne kamienice w bezpośrednim sąsiedztwie ratusza, zabite dechami okna. Pokazuję obok gmachu Rady Miasta Olsztyna i części wydziałów ratusza, parking tylko dla urzędników i radnych, a za jego ogrodzeniem klepisko z dziurami, kałużami dla pospólstwa.

Życzę Panu Prezydentowi miłego dnia!

Wojciech Kozioł, dzierżawca parkingu

Od redaktora

Dodam, że 600 przedsiębiorców, którzy prowadzą lokale na Starówce, hotelarz Hotelu „Wysoka Brama”, właściciele punktów usługowych, lekarze z pobliskiej przychodni, mieszkańcy Starówki podpisali apel do prezydenta Olsztyna o nie likwidowanie jedynego strzeżonego parkingu, bo jest niezbędny dla nich i dla ich klientów.

O walce Wojciecha Kozioła o utrzymanie jedynego strzeżonego parkingu w śródmieściu w bezpośrednim sąsiedztwie Starówki, napisałem wcześniej w tekstach:

„Czekam ponad 500 dni, na rozmowę z prezydentem R.Szewczykiem”

Mieszkańcy śródmieścia Olsztyna zszokowani likwidacją jedynego strzeżonego parkingu

Parking pod politycznym nadzorem. (Interpelacja radnego)

„Prezydencie Olsztyna, wysłuchaj przedsiębiorców ze Starówki!”

 

Czytaj więcej: Dzierżawca parkingu odpowiedział filmem na rolkę Prezydenta Olsztyna

Komentarz (2)

Podwójne standardy rządzącej Olsztynem Koalicji Obywatelskiej

Szczegóły
Opublikowano: sobota, 25 lipiec 2026 07:59
Jarosław Babalski

Jak wyglądają podwójne standardy w RM Olsztyna, gdzie prym wiodą radni KO ? To odniesienie do wulgaryzmów jakimi posłużyła się ostatnio Pani W-ce prezydent Olsztyna z KO Sylwia Rembiszewska-Piatek.

Było to w kwietniu 2022 roku kiedy szukano okazji, aby zdyskredytować moją osobę. Przypominam jak wówczas komentował to Robert Szewczyk tak (źródło: GO):

„Wiceprzewodniczący Rady Miasta, Jarosław Babalski z PiS jest znany ze swojego ciętego języka. Radni jednak uznali, że granice zostały przekroczone i chcą go odwołać. Sam Jarosław Babalski nie komentuje tej sytuacji. Wniosek o odwołanie wiceprzewodniczącego Jarosława Babalskiego to inicjatywa radnych koalicji rządzącej. Ich zdaniem zachowanie radnego z ramienia PiS jest skandaliczne i psuje od wizerunek Rady Miasta jak i samego Olsztyna w całej Polsce.

We wniosku, który wpłynął do przewodniczącego Rady Miasta Roberta Szewczyka możemy przeczytać, że:

Radny Jarosław Babalski wielokrotnie przez swoje zachowanie i wypowiedzi naraził dobre imię rady Miasta Olsztyna. Przykładem może być nazywanie "opłakiwaniem krętacza" udziału olsztynian w spotkaniu oddającym hołd zamordowanemu prezydentowi Gdańska Pawłowi Adamowiczowi w trzecią rocznicę jego śmierci. Na podobną ocenę zasługuje publiczna krytyka stanowiska Rady Miasta "w sprawie poparcia dla stanowczych działań władz państwowych Rzeczpospolitej Polskiej na rzecz ochrony niepodległości Ukrainy przed agresją" oraz odmawianie Radzie prawa do zabierania głosu w tej sprawie. Ponadto pan Jarosław Babalski swoimi wypowiedziami w trakcie sesji i posiedzeń komisji nagminnie obrażał pracowników Urzędu Miasta. Zadzwoniliśmy do radnego Jarosława Babalskiego, ten jednak nie chciał komentować sprawy odsyłając nas do przewodniczącego Rady Miasta Roberta Szewczyka.

— Uważam, że jako przewodniczący Rady Miasta nie powinienem zabierać głosu w tej sprawie. To czy radni chcą aby Jarosław Babalski dalej był wiceprzewodniczącym pokaże głosowanie — powiedział nam krótko Robert Szewczyk.” - relacjonowała GO. 

Minęły cztery lata. Jak dziś zareagował prezydent Robert Szewczyk komentując postawę swojej partyjnej koleżanki?

Jarosław Babalski,

Niezrzeszony, olsztyński  radny

Czytaj na ten temat:

Prezydent Olsztyna „ukarał” wiceprezydent Sylwię Rembiszewską-Piątek

 

Czytaj więcej: Podwójne standardy rządzącej Olsztynem Koalicji Obywatelskiej

Komentarz (6)

Czy Skarb Państwa odzyska 34 mln zł od Helpera?

Szczegóły
Opublikowano: piątek, 24 lipiec 2026 10:45
Adam Jerzy Socha

Kierownictwo ECWS HELPER jest oskarżone o przywłaszczenie ponad 34 mln zł z 71 mln zł dotacji z budżetu państwa na prowadzenie 6 środowiskowych domów samopomocy, w latach 2010-2017. Czy i ile może odzyskać z tej kwoty Skarb Państwa, w przypadku wyroku skazującego (proces trwa). Prokuratura Regionalna w Białymstoku odpowiedziała mi, że zabezpieczyła mienie należące do kierownictwa Helpera, na kwotę ponad 17 mln zł.

Historia nabycia obiektu Gietkowska 5

W przypadku Katarzyny K. zabezpieczono 7 nieruchomości o łącznej wartości 592.199,50zł, w przypadku Tomasza Kaczmarka zabezpieczono 5 nieruchomości o łącznej wartości 8.305.523zł, (małżeństwo to ma od 12 lutego 2014 rozdzielczość majątkową).

Pierwszą nabytą z dotacji nieruchomością było kasyno wojskowe przy ul. Gietkowskiej 5 (dawne Koszary Dragonów) od Agencji Mienia Wojskowego, w 2012 roku, za 1 113 000 zł. Nabyły je Katarzyna K. i Marzena H. za „pożyczki” od „słupa” Helpera Henryka Cz., któremu wcześniej przelały dotację. Następnie Marzena H. swoje 50% udziału odsprzedała Tomaszowi Kaczmarkowi, jak twierdzi, za 800 tys. zł pochodzących z „darowizny od babci Łucji” (rocznik 1929). Następnie żona Katarzyna przekazał mu swoją część aktem darowizny.

Gietkowska 5

Rzeczoznawca wycenił wartość obiektu przy Gietkowskiej 5 na 6,5 mln zł. Kaczmarek prowadzi w nim "Instytut Neurorehabilitacji Animus Sp. z o.o.”, oferując głównie rehabilitację osób po udarach i wypadkach oraz opieką paliatywną. Natomiast jego żona Katarzyna K. ma tam gabinet i jako psycholog oferuje usługi takie jak: „konsultacja psychologiczna, konsultacja online, konsultacja telefoniczna, psychoterapia par i małżeństw, Psychoterapia, warsztaty psychologiczne, badania diagnostyczne, psychoterapia depresji, poradnictwo psychologiczne”. Brak informacji na jakiej uczelni Katarzyna K. uzyskała dyplom psychologa.

Zakup domu na Kajakowej i willi w Redykajnach

Następną nieruchomością zakupioną w 2014 roku, przez parę, Katarzynę K. (po rozwodzie z Arkadiuszem Sz., któremu zostawiła dom przy Radiowej w Olsztynie) i Tomasza Kaczmarka, było piętro domu i część działki przy ul. Kajakowej nad brzegiem jeziora Ukiel w Olsztynie, Właściciele domu, którzy odsprzedali im piętro, wkrótce poskarżyli się mediom, że Kaczmarek chciał wykupić także ich mieszkanie na parterze za 500 tys. zł, a gdy odmówili, odciął im prąd i prowadził remont tak, żeby zamienić ich życie w koszmar.

Jednak para tam nie zamieszkała. Wyremontowany lokal Tomasz przekazał rodzicom, których ściągnął z Wrocławia i w tym samym roku para kupiła okazałą willę w Redykajnach (osiedle Olsztyna) o pow. 200 mkw, którą poddali generalnemu remontowi. Rzeczoznawca wycenił wartość domu na 1,7 miliona złotych.

Zakup Kuronia 18 za dotację z budżetu państwa

2. Kuronia 18 new

W tym samym 2014 roku (25 marca) Katarzyna K. i Marzena H. wydzierżawiły jako Helper, na czas nieokreślony, od Olsztyńskiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego pokoszarowy obiekt przy ul. Kuronia 18, w sąsiedztwie prowadzonych przez Helper środowiskowych domów przy ul. Kuronia 14 i 16, o pow. 1672 mkw, pow. działki 0,1481 ha, z przeznaczeniem na środowiskowy dom samopomocy dla psychicznie chorych. OTBS w 2015 wystawił obiekt na przetarg za 1 674 tys. zł. Jak twierdził w sądzie Piotr Grzymowicz pierwszy przetarg został unieważniony, gdyż Tomasz Kaczmarek złożył ofertę niezgodną z regulaminem. Proponował spłatę tej kwoty w ratach. Na drugi przetarg, którego nie ogłoszono w prasie ogólnopolskiej, nikt się nie zgłosił. Na trzecim przetargu w drodze negocjacji 27 października 2015 roku prezes OTBS obniżył wycenę o 279 tys. zł, mimo że pierwotna wycena obowiązywała przez rok, tak twierdzi były prezydent. Kaczmarkowie wiedzieli wcześniej od urzędników ratusza, że dostaną od wojewody Mariana P. (PSL) dotację na remont tego obiektu w kwocie 1 410 000 zł. Prezes OTBS zaprasza Kaczmarków 10 listopada na zawarcie umowy przedwstępnej w dniu 19 listopada. Dwa dni wcześniej OTBS dostaje pismo z Helpera o wyrażenie zgody na rozwiązanie umowy dzierżawy z dniem podpisania aktu notarialnego na kupno obiektu.

- To dziwne – skomentował w sądzie Grzymowicz. – Nigdy przedtem nie było sytuacji, żeby nieruchomość była obciążana w trzecim przetargu jakimkolwiek zobowiązaniem. Przez wystawienie na przetarg nieruchomości obciążonej dzierżawą OTBS ograniczył ilość oferentów. Wypowiedzenie umowy dzierżawy powinno nastąpić przed pierwszym przetargiem. Ponadto obiekt nie mógł być wystawiony na przetarg, bo nie miał służebności drogi dojazdowej. Ostatecznie rozwiązanie umowy dzierżawy nastąpiło 3 grudnia a sprzedaż 4 grudnia 2015 roku.

- Helper składając wniosek do wojewody o dotację na remont Kuronia 18 – wyjaśniał dalej w sądzie Grzymowicz. – napisał, że dzierżawi obiekt od OTBS. Żeby stworzyć pozory, że to Helper jest dzierżawcą, Kaczmarkowie podpisali umowę dzierżawy ze skarbnik Marzeną H. Gmina Olsztyn przekazała przyznaną przez wojewodę dotację Helperowi 1 410 000 zł, gdyż stowarzyszenie podpisało z nami umowę na remont i adaptację obiektu do końca 2015 roku. Helper posłużył Kaczmarkom jako parawan, by wyłudzić od wojewody dotację, bo jako osoby fizyczne nie mogli o nią wystąpić. Zapłacili za budynek, który stał się ich prywatną własnością, dotacją – wyjaśniał były prezydent. – To było „pranie pieniędzy”, także poprzez spółkę Public Media Promo, poprzez pozorowane relacje gospodarcze.

Nowy wojewoda, od listopada 2015 roku, Artur Chojecki (PiS) zażądał od gminy Olsztyn zwrotu tej dotacji, gdyż została wykorzystana niezgodnie z przeznaczeniem i gmina zmuszona była tę kwotę zwrócić. Prezydent bezskutecznie usiłował wyegzekwować zwrot tej kwoty od Helpera. W końcu złożył zawiadomienie do prokuratury 1 września 2017 roku o możliwości popełnienia przestępstwa niegospodarności przez prezesa OTBS, jednak Komenda Miejska Policji w Olsztynie 22 stycznia 2018 roku umorzyła śledztwo.

Gdzie zniknęło wyposażenie ŚDS-ów?

- Kaczmarkowie, po wstrzymaniu przez wojewodę [Artura Chojeckiego] w 2017 roku dotacji dla Helpera, zabrali całe wyposażenie środowiskowych domów z ul. Kuronia 14 i 16 – wyjaśniał dalej w sądzie Grzymowicz.

Do środowiskowych domów w Olsztynie Helper kupował drogie meble antyki z Francji, Holandii i Anglii, na ściany obrazy w drogich ramach oraz sprzęt do rehabilitacji i wyposażenia kuchni z najwyższej półki. Gdy wojewoda Chojecki wstrzymał im dotacje w 2017 roku, cały sprzęt zniknął. W ogołoconych pomieszczeniach zostawili jedynie na ścianach tapety, na których sprayem namazali wielkie napisy „HELPER”. Prezydent Olsztyna chciał ten sprzęt i meble odzyskać.

– Kaczmarkowie nie chcieli wydać dokumentów inwentaryzacyjnych, nie wpuszczali urzędników, którzy chcieli dokonać kontroli, obrażali ich i oskarżali do prokuratury, że to urzędnicy działają na szkodę gminy, bo nie zabezpieczyli majątku.

Gdy w końcu Kaczmarek otworzył magazyn urzędnicy zastali w nim kupę starych gratów.

Meble antyki, obrazy w drogich ramach widać na zdjęciach z pomieszczeń w Instytucie Neurorehabilitacji Animus na Gietkowskiej 5.

animusg9

 

Jak Kaczmarek sprzedał Kuronia 18 i kupił Kuronia 12

Prokurator ustalił, że budynek położony przy ul. Kuronia 18 w Olsztynie Tomasz i Katarzyna K. zbyli w dniu 29 maja 2018 r. spółce Swiss Masuria Development sp. z o.o. w organizacji z siedzibą w Olsztynie za kwotę łącznie 2.300.000 zł (przypominam, zapłacili dotacją w kwocie 1 410 000 zł).

Na próżno usiłowałem znaleźć informacje na temat spółki Swiss Masuria Dewelopment. AI podaje, że spółka została zarejestrowana w 2018 roku z siedzibą w Olsztynie przy ul. Sprzętowej 6, a kapitał zakładowy wynosił 80 tys. zł. Jedynym wspólnikiem (udziałowcem) spółki była NECOSOLUTIONS SA, zarejestrowana w Lugano, w Szwajcarii. Funkcję prezesa zarządu pełnił wówczas Paweł Potocki. W tym samym roku 28 czerwca spółka Swiss Masuria Dewelopment zmieniła nazwę na Q18; 100% udziałów posiada Hektirel Limited, zarejestrowana na Cyprze.

Budynek przy Kuronia 18 stoi pusty. Nie jest remontowany.

Następnie Kaczmarek, w dniu 8 czerwca 2018 roku, a więc 11 dni po sprzedaży Kuronia 18, nabył budynek przy ul. Kuronia 12, od spółki Plaza sp. z o.o., obejmując udział w wysokości 1/2 w prawie własności nieruchomości za kwotę 450.000 zł. Pozostały udział w wysokości 1/2 również za kwotę 450.000 zł nabyły osoby fizyczne. Jak zeznał Kaczmarek osoby te, to Małgorzata Sz.-B. w ramach działalności gospodarczej wykonywała konsultacje psychiatryczne w placówkach Helpera (by korzystać z usług ŚDS trzeba było otrzymać skierowanie od lekarza psychiatry lub neurologa) i Jarosław Sz.

Spółka PLAZA, zarejestrowana w 2013 roku, należy w połowie do żony Tomasza, Katarzyny K. i w połowie do skarbnik Helpera Marzeny H. Pytanie, jak spółka PLAZA weszła w posiadanie obiektu przy ul. Kuronia 12 i za jaką kwotę i jakie było źródło pochodzenia tej kwoty?

W dniu 19 lutego 2019 r. Tomasz K. zbył przysługujący mu udział w nieruchomości przy Kuronia 12 za kwotę 600.000 zł osobie fizycznej, nie będącej stroną, ani uczestnikiem postępowania.

Prokurator uznał, że działania Tomasza Kaczmarka stanowiły realizację znamion przestępstwa prania pieniędzy. Jednak obiekt przy ul. Kuronia 12 nie objęło zabezpieczenie majątkowe, gdyż, jak tłumaczy prokuratura, „pierwsze postanowienie o przedstawieniu zarzutów zostało ogłoszone Kaczmarkowi w dniu 15 listopada 2019 r. i dopiero to umożliwiło wydanie postanowień o zabezpieczeniu majątkowym. Jednakże nie było możliwe zabezpieczenie nieruchomości, które w tej dacie do niego nie należały.”

Darowizna od babci na domy dla wnuczki i wnuka

Również za „darowiznę od babci” Kaczmarka para nabywa w 2017 roku, ostatnim roku działalności Helpera, dwie nieruchomości:

Posiadłość z basenem w Szymonkach w gminie Ryn, w sąsiedztwie kameralnej plaży i portu jachtowego nad przepięknym jeziorem Szymonieckim. Jest to letnia rezydencja Kaczmarków. Kupują ją oficjalnie dla najmłodszej ich kilkuletniej córki Niny, jak czytamy w akcie oskarżenia, za przywłaszczone z dotacji 300.000 zł. Od tych samych właścicieli, za przywłaszczone 330 tys. zł., nabyli nieruchomość z domem, w willowym Osiedlu nad Jeziorem Długim, oficjalnie dla kilkuletniego syna Aleksandra. Tomasz Kaczmarek zeznał, że środki na te zakupy wyłożyła jego babcia śp. Łucja Adelajda Jażdżyk, wówczas 88-letnia.

Jak zeznał z kolei pierwszy mąż Katarzyny – Arkadiusz Sz., który widział babcię Tomasza, była ona osobą całkowicie niedołężną i niekojarzącą co się z nią dzieje.

W 2016 roku Policja zawiadomiła skarbówkę, że w 2016 roku Tomasz Kaczmarek dostał 2 mln zł darowizny od 86-letniej wówczas babci. Policja chciała sprawdzić, czy darowizna ma pokrycie w jej dochodach.

„W testamencie z datą 18 grudnia 2012 roku babcia zapisała cały majątek na wnuka, czyli na mnie – zeznał Tomasz Kaczmarek. - Mój ojciec Krzysztof był trenerem sportu w Wojewódzkim Klubie Sportowym Śląsk Wrocław (podnoszenie ciężarów), matka Jolanta pracowała w zakładzie produkcji sprzętu elektronicznego. Dziadek Jarosław Wiwczarenko był wysoko postawionym urzędnikiem, dużo zarabiał. Grał w karty, na wyścigach konnych wygrywał większe pieniądze.

Po śmierci dziadka babcia Łucja wyjechała do rodziny do Niemiec do Dannenberga w Dolnej Saksonii. Babcia miała podwójne obywatelstwo polskie i niemieckie. Ciotka z Hamburga przed śmiercią przekazała babci duże pieniądze. Babcia związała się w Niemczech z Karlem Hefnerem, od którego dostawała gotówkę i złoto. Babcia była bardzo oszczędna. Rocznie oszczędzała kilka tysięcy euro i obdarowywała najpierw moją mamę. Później pieniądze mnie przekazywała. Jako wówczas policjant wymieniłem w kantorze 300 tys. euro otrzymane od babci.

W latach 90-tych babcia przekazała mi mieszkanie 50 mkw we Wrocławiu, jako darowiznę. Babcia powiedziała, że przekaże mi wszystkie swoje oszczędności, ale postawiła warunek, dopiero wtedy, jak będę miał dzieci. Ślub z Katarzyną wziąłem w 2014 roku i urodziła się nam córeczka. Dostałem wtedy od babci 2 mln zł. Zgłosiłem przelew do Urzędu Skarbowego w dniu 22 stycznia 2015 roku.

Nie jest prawdą, jak twierdzi prokurator, że to ja założyłem babci konto. Babcia była osobiście w Warmińskim Banku Spółdzielczym w Jonkowie. Byłem z babcią, by jej pomóc przy założeniu konta. Prokurator twierdzi, że to ja kupiłem posiadłość we wsi Szymonka, ale to babcia negocjowała z właścicielem cenę i zapłaciła 300 tys. zł. W końcówce życia babci odwiedziłem ją w Dannebergu i nie miała demencji. Dlaczego prokurator nie przesłuchał babci?” – zeznał Kaczmarek.

Prokurator zwrócił się do policji niemieckiej o pomoc i przesłuchanie Łucji Jażdżyk. W dniu 9 lutego 2017 roku policja niemiecka przerwała przesłuchanie z uwagi na jej zły stan emocjonalny. (Zmarła w 2020 roku). Niemiecka policja ustaliła, że Łucja Jażdżyk nie posiadała znacznego majątku. Natomiast Kaczmarek twierdzi, że policja nie ustaliła, ile babcia posiadała przed datą przesłuchania.

„Pod koniec życia babcia trafiła w Niemczech do placówki opiekuńczej na bardzo wysokim poziomie – ciąg dalszy zeznania Kaczmarka. - Babcia zastrzegła, że wróci do Polski, gdy z jej pieniędzy stworzę placówkę opiekuńczą dla osób starszych. Wykonałem wolę babci, ale nie dożyła”. (Chyba Kaczmarek ma na myśli Instytut Neurorehabilitacji Animus przy ul. Gietkowskiej 5, zakupiony za pożyczkę od „słupa” Helpera Henryka Cz.?)

Zabezpieczone nieruchomości skarbnik Helpera i jej męża

W przypadku Marzeny H. (skarbnik Helpera) zabezpieczono 4 nieruchomości o łącznej wartości 3.244.775,17zł. W przypadku jej męża Jacka H. zabezpieczono 4 nieruchomości o łącznej wartości 2.329.629,43zł.

Największe zabezpieczenie dotyczy pensjonatu nad jeziorem w osiedlu Likusy, który para wyremontowała, powiększyła o restauracje i podniosła standard wyposażenia w czasie funkcjonowania Helpera. Zabezpieczenie majątkowe na pensjonacie to kwota 1,6 miliona złotych. Ponadto zabezpieczenie obejmuje ½ udziału Marzeny H. w działkach i lokalach przy ul. Pływackiej i Żbiczej.

W przypadku pierwszego męża Katarzyny K. - Arkadiusza Sz. Zabezpieczenie majątkowe obejmuje mieszkanie przy ul. Puszkina w Olsztynie pow 26,7 mkw, działkę w Kownatkach o pow. 0,4203 ha, działkę i nieruchomość w Nikielkowie pow. 1383 mkw oraz dom i działkę przy ul. Radiowej w Olsztynie o pow. 8 88,75 mkw.

Czytelnicy mnie pytają, kiedy zarzuty wobec Helperowców się przedawniają? Zapytałem o to prokuraturę. Zarzuty o przestępstwo karno-skarbowe przedawnią się 31 grudnia 2027 roku, zarzuty o oszustwo (art. 286 § 1 kk i in.) w 1932 roku, udział w zorganizowanej grupie przestępczej (art. 258 § 1 kk) w 2037 roku, pranie brudnych pieniędzy (art. 299 § 1 kk i in), w zależności od roku popełnienia przestępstwa, od 2040 do 2044 roku.

Proces w Sądzie Okręgowym w Olsztynie trwa od stycznia 2026 oku. Oskarżonych jest 37 osób. Do przesłuchania jest 900 świadków. Sędzia Iwona Litwińska-Palacz wyznacza miesięcznie od kilku do kilkunastu wokand.

Adam Socha

(mail priv Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.)

Czytaj więcej: Czy Skarb Państwa odzyska 34 mln zł od Helpera?

Komentarz (4)

Więcej artykułów…

  1. Prezydent Olsztyna „ukarał” wiceprezydent Sylwię Rembiszewską-Piątek
  2. Wygląda na to, że wiceprezydent Olsztyna Rembiszewska-Piątek jest z siebie dumna

Strona 6 z 537

  • start
  • Poprzedni artykuł
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • Następny artykuł
  • koniec

Komentarze

Cwaniaczko :-) i do tego 100 tys premii czyli 8,3 tys na miesiąc. Razem daje 13,3 tys zł i to jest już git. Do tego paliwo, auto, gabinet, telefon, ko...
Prezes WFOŚiGW w Olsztynie odw...
4 godzin(y) temu
Ja biorę za 5000 brutto. I co, zatkało?
Prezes WFOŚiGW w Olsztynie odw...
5 godzin(y) temu
Co za fryzurka. Do jakiego ukr fryzjera chodzi ten w niebieskiej koszuli?
Do szpitala rehabilitacyjnego ...
5 godzin(y) temu
https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/furia-czyli-prymus-pryncypala,216135
https://opinie.olsztyn.pl/olsztyn/furia-czyli-prymus-pryncypala/
"Krytyka Polityczna" ostrzega:...
7 godzin(y) temu
A jakby starym komuchom naprawdę nie chciało się przenieść szubienic na Czarci Ostrów, to powinny sobie przypomnieć, że obecnie:
"Taki jest nakaz p...
Wkrótce wyrok NSA w sprawie na...
8 godzin(y) temu
Mieszkańcy Olsztyna zafundowali sobie i okolicznym gminom duży problem. Ogródki działkowe na Wójtowej Roli są najbardziej narażone na emisje.
Ogromne przekroczenia emisji w...
13 godzin(y) temu

Ostatnie blogi

  • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
  • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
  • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
  • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
  • 1

Najczęściej czytane

  • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
  • PILNE / MONIT: Żądanie interwencji poselskiej – Międzynarodowe śledztwo EPPO a milczenie elit politycznych
  • Abp Filipazzi: Treść przesłania gietrzwałdzkiego można streścić w trzech słowach: nawrócenie, pokora i zaufanie
  • Premier Donald Tusk tumani, uwodzi, szczuje, manipuluje, kłamie i straszy. A Polska tonie...
  • Prezes WFOŚiGW w Olsztynie odwołany. Czy jest ofiarą walki pomiędzy Centrum a Partią2050?
  • We wrześniowej „Debacie” Bachmura o zamordyzmie KO, Socha demaskuje Tuska a Kowalczyk mówi „Tak dla imigracji”
  • Ile jest prawdy w oskarżeniach Serafina: „Macie brudne łapy, PSL-owskie świnie”?
  • Neurochirurg-celebryta z Olsztyna Grabarczyk zarabiał nawet 1000 zł za 5-19 minut w Piszu
  • Radni KO odrzucili prawo mieszkańców Olsztyna do głosu na sesjach
  • Teatr Narodowy im. Donalda Tuska: Jak przedszkolaki bawią się w rządzenie państwem
  • Ofierska twierdzi, że "Deb@ta" naruszyła jej dobra, żąda przeprosin i 500 zł. ODMAWIAMY
  • Operatora Term Warmińskich licytuje komornik

Wiadomości Olsztyn

  • Olsztyn

Wiadomości region

  • Region

Wiadomości Polska

  • Polska

O debacie

  • O Nas
  • Autorzy
  • Święta Warmia

Archiwum

  • Archiwum miesięcznika
  • Archiwum IPN

Polecamy

  • Klub Jagielloński
  • Teologia Polityczna

Informacje o plikach cookie

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.