Ile jest prawdy w oskarżeniach Serafina: „Macie brudne łapy, PSL-owskie świnie”?
- Szczegóły
- Opublikowano: piątek, 11 wrzesień 2026 19:59
- Adam Jerzy Socha
Do oskarżeń Władysława Serafina w „Kanale Zero” pod adresem polityków PSL, że „kradną setki milionów” z dotacji na organizacje rolnicze, a minister rolnictwa Stefan Krajewski „codziennie kradnie miliony” z budżetu państwa, odniosła się we wtorek 8 sierpnia w porannej rozmowie w Radio Zet z Bogdanem Rymanowskim, wiceprezes PSL i poseł tej partii Urszula Pasławska. Powiedziała, że kierownictwo partii rozważa pozwanie Serafina za oszczerstwa: „za to powinien być proces”.
- Ma prawo krytykować, ale nikt nie ma prawa pomawiać – podkreśliła Pasławska. Ocenił, że Serafin, który jest „skompromitowany, ma wyroki”, broni się przez atak: - Obrona przez atak, próba oczernienia, a być może odwet za hamulce, które były wobec Serafina stosowane – tłumaczyła Gość Radia ZET.
Władysław Serafin, to były poseł PSL i wieloletni prezes Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych, który w sierpniu 2026 r. usłyszał nieprawomocny wyrok Sądu Okręgowego Warszawa-Praga: 6 lat bezwzględnego pozbawienia wolności, a ponadto: 240 tys. zł grzywny, 2,5 mln zł tytułem częściowego naprawienia szkody na rzecz syndyka SKOK Wołomin. Nie przyznał się do winy a obrona złożyła apelację.
Został oskarżony o:
1. Wyłudzenie kredytów na siebie - 3,6 mln zł. Miał uzyskać trzy pożyczki ze SKOK Wołomin, posługując się nierzetelnymi informacjami i dokumentami dotyczącymi m.in. dochodów i zabezpieczeń.
2. Pomoc w wyłudzeniach na „słupy” ok. 3 mln zł. Miał pomagać w uzyskaniu kolejnych kredytów przez osoby podstawione.
3. Pranie pieniędzy 20,9 mln zł. Miał uczestniczyć w transferowaniu środków pochodzących z wyłudzonych kredytów do spółki TVR (Telewizja Rolnicza), w której był mniejszościowym udziałowcem
Łącznie sąd przypisał mu więc udział w operacjach dotyczących ponad 27 mln zł.
Sędzia Ewa Grabowska uznała, że Serafin działał świadomie i w sposób przemyślany, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, a jego wyjaśnienia są niewiarygodne.
Natomiast Serafin twierdzi, że jest „kozłem ofiarnym”. Gdyby kradł razem z innymi działaczami PSL, to włos by mu z głowy nie spadł. Ale odmówił, więc prokurator spreparował fałszywe oskarżenie, a sędzia je „przyklepała”.
Po usłyszeniu wyroku zaczął publicznie obrażać polityków PSL i odgrażać się, że ujawni ich malwersacje publicznych dotacji.
W nagraniu, którego fragmenty zostały opublikowane przez kilka mediów, Serafin mówił:
„Macie brudne łapy, PSL-owskie świnie. Brudne łapy macie. Duża część tych PSL-owców.”
Zapowiedział, że ujawni rzekome nieprawidłowości finansowe w PSL: „Pokażę nazwiska, pokażę mechanizmy, pokażę, jak dziś kradniecie pieniądze publiczne setkami milionów złotych.”
I dodaje:
„Jeżeli milczałem w 2012 roku, jeżeli milczałem do 2026 roku, to nie znaczy, że zapomniałem. Nie zaczynajcie ze mną, bo i tak się dowiecie.”
Serafin u Stanowskiego w Kanale ZERO
Serafin skwapliwie przyjął zaproszenie do Kanału ZERO, na rozmowę z Krzysztofem Stanowskim. Podczas 3,5 godzinnej rozmowy zastosował sprytną strategię. „Podlizywał się” premierowi Tuskowi i usprawiedliwiał prezesa PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza:
„Ubolewam nad Kosiniakiem-Kamyszem, w miarę inteligentny facet, ale jest przez takich złodziei, oszustów trzymany na pasku. Kosiniak-Kamysz być może w niestosownym momencie został liderem. Dopuścił młode pokolenie do władzy, większość z nich wychowała się na geszeftach. I Kosiniak nie panuje nad tym. On wierzy, co oni mu mówią” – mówił Serafin w Kanale ZERO..
Najostrzej atakował byłego ministra rolnictwa w rządzie PiS Krzysztofa Ardanowskiego za „upaństwowienie Kół Gospodyń Wiejskich” oraz obecnego ministra Stefana Krajewskiego o uprawianie tego samego procederu co posłowie od Ziobry, promujący się za pomocą środków z Funduszu Sprawiedliwości. Krajewski ma to samo robić za pomocą programu „Aktywna Wieś”.
Po imieniu o malwersacje oskarżył działaczy PSL:
Wiktora Szumlewicza, od 2004 roku prezesa Krajowej Rady Izb Rolniczych, Wiesława Domiana, prezesa Warmińsko-Mazurskiego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych, który wraz z rodziną rzekomo czerpie korzyści z Funduszu Składkowego Ubezpieczenia Społecznego Rolników (FSUSR) na organizację wypoczynku dzieci rolników (wysłałem do niego wniosek o informacje publiczne w związane z tym zarzutem).
Posła Henryka Kiepurę, skarbnika PSL i wiceministra edukacji, który rzekomo ma „najwięcej kilometrówek wykradzionych w Sejmie”, „siedzi przy Kosiniaku, pluje mu do ucha”.
Generalnie cały PSL oskarżył o NEPOTYZM i „K-U-R-E-W-S-T-W-O” w braniu posad.
- A czy są w ogóle uczciwe partie w Polsce? - zapytał na koniec rozmowy Stanowski.
- Proszę pana, nie ma co wierzyć w uczciwość partii, bo uczciwość w partii kształtuje się przez uczciwość członków. Mamy przykłady w Platformie, jak cwaniacy wstępują. Ja powiem panu na przykładzie PSL-u. Jak PSL nie wchodzi do koalicji, to myszy biegają po gmachu PSL-u. Jak rządzi PSL, to wszystkie korytarze są zapchane. No i wszyscy są kumplami.
Oj, tak PSL jest lubiany, każda gnida się pcha do władzy i dyplomy przynosi z Collegium Tumanum, żeby tylko dostać stanowiska. 30 stanowisk jest w agencjach rolnych jest 30 tysięcy stanowisk. To jest wszystko obstawiane pociotkami i kumplami. Z tego połowa to nieucy, nieprzydatni do zawodu.
Kwitnie nepotyzm, raj dla pociotków, znajomych, stryjów. To przeliterować można, że to co się dzieje to jest K- U- R- E W-S-T-W-O-braństwo.
Serafin o min. rolnictwa Stefanie Krajewskim: „Super idiota na stanowisku”
Serafin najostrzej wypowiedział się o Stefanie Krajewskim, obecnym ministrze rolnictwa i polityku PSL.
Serafin nazwał go:
„największym w historii nieudacznikiem”i zarzucił mu, że: „codziennie kradnie miliony złotych z budżetu państwa” poprzez – jak twierdzi Serafin – fikcyjne programy „Aktywna Wieś” i finansowanie strażaków.
- Potrzebne jest szybkie odwołanie Krajewskiego, bo to jest po prostu super idiota na stanowisku – mówił Serafin. - Napisałem w tej sprawie do premiera. Niekompetentny totalnie. Ani Michał Kołodziejczak, ani on nie rozumie funkcjonowania ustawy. Nie rozumie, bo to jest głąb.
- Ale niech pan uargumentuje, dlaczego pan uważa, że on nie rozumie? - zapytał Stanowski.
- Bo ja z nim rozmawiałem dziesiątki razy. Ja mówię mu, Stefan, tu jest napisane, coś ty zrobił. „To ja rządzę, nie ty” - odpowiada. No i tak się kończy rozmowa z nim. Ta władza tych królów PSL-u to jest szokująca. Wie pan, że starzy PSL-owcy masowo wypisują się z partii? Ja jestem prezesem koła miejsko-gminnego w Kłobucku. Miałem 96 osób. Zapisywało się rocznie po kilka osób. Dziś zostało ośmiu.
Stanowski: - To nie jest pana porażka?
W. Serafin: Nie, to jest ich porażka, bo ich działalność powoduje, że ludzie nie chcą być w PSL. Mówię do Władysława Kosiniaka-Kamysza: „Ty też wyjdź z tego bagna”.
Konkurs "Aktywna Wieś"
Serafin: Krajewski ogłosił sobie konkurs Aktywna Wieś. Do rozdania 15 milionów zł, ale koperty on wybiera. Z początku wpłynęło 400 kopert, on sobie wybiera 300. Jak przeanalizowałem większość beneficjentów jest związana z funkcyjnymi osobami z PSL-u, miejscowych działaczy z kół gospodyń, ochotniczych straży,
K. Stanowski: Ale 15 milionów na 300 wsi, to wypada po 50 tys. zł. To nie jest dużo. To brzmi jak takie nagradzanie swoich, ale to nie jakieś gigantyczne złodziejstwo.
W. Serafin: Ale tak nie wolno. To jest kradzież. Jeżeli pana nie nie przeraża 15 milionów... 50 tysięcy złotych na jedną wieś, to co pana przeraża w związku z tym? Tu nie chodzi o kwotę. Chodzi o tryb. To jest przestępstwo. Tak nie wolno. To jest dotacja budżetowa. Zabrał pieniądze przeznaczone na pomoc interwencyjną dla rolników, w przypadku klęsk żywiołowych. Więc on okrada rolników i jeździ po kraju z „koniczynką” i rozdaje, i mówi, jaki PSL jest hojny, z pieniędzy przeznaczonych na pomoc klęsk żywiołowych. To chcę uświadomić, on nie może rozdawać tych pieniędzy. To są pieniądze budżetowe.
K. Stanowski: Robi dokładnie to, co Solidarna Polska?
W. Serafin: Jota w jotę. Premier Tusk musi się tego dowiedzieć z naszego programu. Panie premierze, jest pan oszukiwany, okradany i przez nich przegra pan wybory.
K. Stanowski: A Donald Tusk nie wie o tych rzeczach?
W. Serafin: Nie wie. Wszystkie pisma, które pisze na temat Krajewskiego do ministra sprawiedliwości, do premiera, wracają do Stefana. Ja piszę, że Stefan kradnie a pismo wraca do Stefana. I Stefan mi odpisuje, że on nie kradnie!
MOJA WERYFIKACJA OSKARŻEŃ SERAFINA przy pomocy AI:
Serafin twierdzi, że Stefan Krajewski „codziennie kradnie miliony złotych z budżetu państwa” poprzez „fikcyjne aktywne wsie” i finansowanie strażaków.
„Aktywna wieś” rzeczywiście istnieje. Ministerstwo Rolnictwa ogłosiło go w 2026 r. Budżet wynosił 15 mln zł. Wpłynęło prawie 5 tys. ofert, a wsparcie otrzymało około 1400 projektów. Na Warmii i Mazurach było to: 74 inicjatywy — 810 446,87 zł.
Przyznawanie środków ma charakter konkursowy. To oczywiście nie wyklucza nadużyć w konkretnych projektach. Ale żeby postawić zarzut „kradzieży milionów”, trzeba pokazać konkret. Tymczasem w sieci nie ma śladu informacji o śledztwie dotyczącym tego programu, czy kontroli NIKu.
Na obecnym etapie ten element wypowiedzi Serafina pozostaje więc nieudokumentowanym zarzutem. Jedynie więc uprawnione jest podejrzenie, że „konkursy” wygrywają projekty zgłoszone przez działaczy PSL, co jest do zweryfikowania.
Serafin: „Działacze Izb Rolniczych hulają na koszt rolników”
K. Stanowski: Pan mówi, że oni na potęgę kradli i w dodatku cały czas kradną. A ile jest tych milionów złotych rocznie rozkradanych?
W. Serafin. Są trzy wątki kradzieży, jak słuchacie nas moi koledzy z PSL, to się nauczcie wreszcie. Pierwsze źródło kradzieży to są „fundusze promocyjne”, na tak zwane „obwoźne sprzedawanie kiełbasek” i cholera wie czego. Przedsiębiorca od każdej tony zboża, kilograma mięsa, litra mleka, płaci na konkretny fundusz. W sumie rocznie to jest 300-400 mln zł, z tego 30 procent idzie na różne promocje żywności. Andrzej Lepper to się w grobie przewróci, ale obecny szef Samoobrony przoduje w tej promocji kiełbasy.
Zawsze można sto kilo zrobić, a fakturę wystawić na pięć ton. I tu jest przekręt.
Zobaczycie państwo w sobotę i w niedzielę na Jasnej Górze. Zobaczcie te pikniki, grille, to wszystko jest z funduszy promocyjnych żywności, która polega na promocji polskiej żywności na świecie, a nie żeby na Jasnej Górze w trakcie dożynek mszalnych promować polską kiełbasę, to kogoś porąbało. Ta kiełbasa, to ona nie jest zamawiana w kategorii kiełbas będących przedmiotem eksportu. Ta kiełbasa jest robiona z uszu świńskich, różnych obrzynków i ten naród wcina tą śmierdzącą głupotę a oni kasę tłuką. Tłuką i tłuką. Ta promocja nie jest po to, żeby promować, tylko żeby te 30% sobie tam załatwić.
Apeluję do premiera, te fundusze promocyjne trzeba zlikwidować.
K. Stanowski: A pan nigdy nic z tych funduszy na promocję nie wziął? Ani jednego złotówki?
W. Serafin: Nigdy nie sięgnę po publiczne środki. Ja nie jestem idealistą, po prostu nie przystąpiłem do układu. Naprawdę. Przez 15 lat nie wziąłem złotówki.
K. Stanowski: Ale wyobraża pan sobie, że pan przystąpił do układu i żyje dzisiaj dostatnio i nie ma kłopotów?
W. Serafin: Żałuję, że nie przystąpiłem. Żałuję, bo oni wszyscy są zmówieni przeciwko mnie. Nagonka internetowa miała spowodować to, żeby było wstyd pokazywać się w towarzystwie Serafina.
K. Stanowski: Czyli gdyby pan kradł z nimi…
W. Serafin: To by mnie nie ruszali.
K. Stanowski: To miałby pan święty spokój z wymiarem sprawiedliwości?
W. Serafin: Takie jest pana zdanie.
MOJA WERYFIKACJA OSKARŻEŃ SERAFINA przy pomocy AI:
Istnieją Fundusze Promocji Produktów Rolno-Spożywczych
Jest ich obecnie 10, m.in.:• Fundusz Promocji Mleka,• Mięsa Wieprzowego,• Mięsa Wołowego,• Ziarna Zbóż i Przetworów Zbożowych,• Owoców i Warzyw,• Mięsa Drobiowego,• Ryb,• Roślin Oleistych.
Nie są to pieniądze z budżetu izb rolniczych. Są zasilane wpłatami podmiotów działających na poszczególnych rynkach — np. skupujących mleko, zboże, żywiec itd.
Izby mogą natomiast uczestniczyć w systemie funduszy promocji i być beneficjentami finansowania konkretnych przedsięwzięć promocyjnych.
Serafin: Drugie źródło złodziejstwa, to są koszty na prowadzenie biur izb rolniczych.
- Izby otrzymują 65 milionów rocznie z podatku rolno-gminnego. Nieformalny układ jest taki, że z każdego miliona można 300 tysięcy ukraść, są fałszowane faktury. Oni za to wożą sobie dupska po całym świecie, rozbijają się samolotami, do Paryża latają na udka żabie. Działacze udający rolników.
MOJA WERYFIKACJA OSKARŻEŃ SERAFINA przy pomocy AI:
NIK przeprowadziła ogólnopolską kontrolę wykorzystania środków publicznych przez izby rolnicze — obejmującą m.in. KRIR oraz izby wojewódzkie, w tym Warmińsko-Mazurską Izbę Rolniczą. Tak — znaczna część pieniędzy izb może być przeznaczana na ich funkcjonowanie administracyjne. Żeby podać uczciwą liczbę, trzeba zsumować sprawozdania finansowe 16 izb wojewódzkich + KRIR za konkretny rok.
Serafin: Z pieniędzy przeznaczonych na COPA COGECA organizują balangi w drogich hotelach
(Copa Cogeca potężna, europejska organizacja, która reprezentuje interesy rolników oraz spółdzielni rolniczych w Unii Europejskiej. Działa w Brukseli jako najważniejsza grupa nacisku (lobby) dbająca o to, aby unijne prawo i pieniądze wspierały rolnictwo - przypis A.Socha),
W. Serafin: Jak zostają im miliony na koniec roku, to organizują, czy w Olsztynie, czy w Szczecinie, czy gdzieś, 2-3 dniowe imprezy w najdroższym hotelu.
I to jest dzieło prezesa Krajowej Rady Izb Rolniczych Wiktora Szmulewicza (prezesa od 2005 roku – przypis A.Socha), złodziej, który kradnie ile wlezie. Nie to że on bezpośrednio kradnie, ale stworzył mechanizm, wystawia się lewe faktury. To czołowy działacz związany z PSL-em, ale jak PiS rządzi, to on jest PiSowcem. Jak PSL, to PSLowcem. Odznaczony krzyżem kawalerskim i oficerskim, krzyżem odrodzenia, srebrnym krzyżem zasługi... Złodziej pierwszej klasy. W 2020 roku powołany w skład utworzonej przez prezydenta Andrzeja Dudę Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich.
Jest wygodny dla każdej władzy. Wszystko im zatwierdza. I on ma tak, 16 tysięcy jako prezes Krajowych Izb Rolniczych, diety nieopodatkowanej, 12 tysięcy jako prezes Mazowieckiej Izby Rolniczej, 5 tysięcy jako Rada KRUS. Proszę pana, on 40 tysięcy samych diet w miesiącu bierze. Za takie pieniądze, to ja bym każdej władzy jeszcze buty czyścił. I nikogo o to głowa nie boli? Nie można tych funkcji rozdzielić na rolników normalnych, tylko wszystkie funkcje on ma. I w funduszu składkowym, i w ubezpieczeniowym, gdzie nie otworzysz drzwi, wszędzie liderem jest pan Szmulewicz.
MOJA WERYFIKACJA OSKARŻEŃ SERAFINA przy pomocy AI:
Ustawa o izbach rolniczych wymienia 8 źródeł dochodów, ale najważniejszy jest 2% podatek rolny. Gmina przekazuje izbie 2% wpływów z podatku rolnego pobranego na jej terenie. W uproszczeniu: rolnik → płaci podatek rolny → gmina pobiera podatek → 2% wpływów przekazuje izbie rolniczej. Przykładowo, jeżeli w danej gminie zebrano 1 mln zł podatku rolnego, to 20 tys. zł trafia do właściwej izby rolniczej.
W latach 2015–2025 gminy zebrały łącznie około 18,762 mld zł podatku rolnego. Ustawowy odpis 2% oznacza, że do izb rolniczych trafiło z tego tytułu około: 375,2 mln zł. W 2025 roku było to 2,238 mld zł – z tego 2% to 44,76 mln zł. To nie jest dotacja z budżetu państwa. To ustawowo zagwarantowany dochód izb pochodzący z podatku rolnego pobieranego przez gminy.
2. Istnieje drugi mechanizm finansowania: budżet państwa finansuje koszty uczestnictwa izb rolniczych i innych organizacji rolniczych w strukturach takich jak COPA-COGECA. Co ważne, pieniądze nie są przekazywane bezpośrednio wszystkim izbom wojewódzkim.
Mechanizm wygląda tak: budżet państwa → Minister Rolnictwa → KRIR → określone organizacje rolnicze.
W latach 2021–2026 dotacja wynosiła 4 mln zł rocznie z budżetu państwa.
Ale z tej puli korzystały także m.in. • NSZZ RI „Solidarność”, • Samoobrona, • Związek Rolników „Ojczyzna”, • Związek Centrum Narodowe Młodych Rolników, • Federacja Branżowych Związków Producentów Rolnych, • Krajowy Związek Plantatorów Buraka Cukrowego, • Krajowe Zrzeszenie Producentów Rzepaku, • Związek Młodzieży Wiejskiej.
NIK skontrolowała KRIR i Ministerstwo Rolnictwa za lata 2015–2021. Kontrola objęła właśnie finansowanie organizacji rolniczych z budżetu państwa.
NIK ustaliła, że w latach 2016–2021 organizacje rolnicze wykorzystały łącznie: 23 249 825,16 zł dotacji celowej na uczestnictwo w organizacjach ponadnarodowych. Z tej kwoty 0,62% uznano za wykorzystane niezgodnie z przeznaczeniem. NIK wskazała konkretną kwotę: 143 399,49 zł do zwrotu wraz z odsetkami.
NIK ustaliła też, że z dotacji państwowej finansowano m.in. część diet członków Zarządu KRIR, jeżeli wykonywali zadania związane z działalnością w COPA-COGECA. NIK podała konkretne miesięczne diety przypisane do tej działalności:
Np. rok 2021. Prezes KRIR - 6 147,71 zł. NIK ustaliła, że poziom faktycznego dofinansowania tych diet z dotacji wynosił w poszczególnych latach od 43,3% do 95%. Czyli część publicznej dotacji trafiała również na diety władz KRIR związane z działalnością w COPA-COGECA.
Serafin: Minister Ardanowski zbudował przestępczą ustawę o Kołach Gospodyń Wiejskich, finansowanych przez Agencje Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, ale ARMiR jest agencją unijną, interwencyjną, pomocową i nie jest uprawniona do wypłacanie pieniędzy kołom gospodyń z dotacji budżetu państwa. Proszę zobaczyć jaki jest zakres artykułu 127 ustawy o finansach publicznych.
Państwo wspiera działalność społeczną, na zasadach określonych w innych ustawach. Czyli, żeby pieniądze publiczne z budżetu w formie dotacji celowej mogły być przeznaczone na jakieś zadanie, to na to zadanie ma być określony konkurs rozpisany.
Ardanowski ustanowił, że każde koło gospodyń dostaje dotację państwową co roku po 8-10 tysięcy. I wszystkie chóry parafialne i wszystkie grupy strażaków przekształcają się w koło gospodyń i biorą po 10 tysięcy rocznie dotacji. Przecież to jest kur... skandal. Proszę pana, 14 chłopów założyło koło gospodyń. W mojej organizacji, moje kółko rolnicze przekształciło się w koło gospodyń. No litości! Proszę pana, ktoś musi ten idiotyzm przerwać.
W 2018 roku Ardanowski upaństwowił koła gospodyń, wcześniej koła były związane z kółkami rolniczymi. Rozwalono mi organizację. Od 2018 roku to jest nielegalna instytucja. One nie są kołami gospodyń. Działają na innej podstawie prawnej. Te prawdziwe koła gospodyń, tysiące kół gospodyń, dalej złotówki nie dostaje, dlatego, że są w związku Serafina. Ja napisałem o tym do wszystkich organów państwa. Sześć lat o to walczę.
To są pisowskie pomysły, które kontynuuje PSL. I teraz Stefanowi (Krajewskiemu) wygodnie jest to kontynuować. Bo te „piniuchy” w budżecie są. Dziewuchy na posyłki są. Na każdych dożynkach, imprezach partyjnych one tańczą, śpiewają. Już nie chcę więcej mówić, co jeszcze robią?
K. Stanowski: Kanapki?
W. Serafin. Powiedzmy, że kanapki. Panie premierze, ta skala nadużyć związanej z finansowaniem KGW jest ogromna, przekręciła miliard złotych. Jeżeli oni dobierają takich idiotów na urzędy państwowe, (jak min. Krajewski), to dziwi się pan, panie premierze Tusk, że pan za chwilę padnie.
MOJA WERYFIKACJA OSKARŻEŃ SERAFINA przy pomocy AI:
Wypowiedź Władysława Serafina opiera się na jego osobistym konflikcie z Ministerstwem Rolnictwa oraz utracie wpływów nad ruchem Kół Gospodyń Wiejskich (KGW) po 2018 roku. Z prawnego punktu widzenia jego najważniejsze zarzuty dotyczące rzekomej „nielegalności” finansowania są fałszywe, choć w kwestiach czysto praktycznych (jak powstawanie kół „tylko dla pieniędzy”) dotyka realnego zjawiska społecznego.
Twierdzenie Serafina: ARiMR to agencja wyłącznie unijna i interwencyjna, nie ma prawa wypłacać dotacji celowych z budżetu państwa bez otwartego konkursu ofert (powołuje się na art. 127 ustawy o finansach publicznych).
Stan faktyczny: FAŁSZ. Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR) od początku swojego istnienia realizuje zarówno zadania unijne, jak i zadania zlecone z budżetu państwa (tzw. pomoc krajowa). Ustawa o finansach publicznych w art. 127 jasno wskazuje, że dotacje celowe są przyznawane m.in. na zadania określone w odrębnych ustawach.
Taką odrębną ustawą jest właśnie Ustawa z dnia 9 listopada 2018 r. o kołach gospodyń wiejskich. Przepisy te wprost dają ARiMR prawo do prowadzenia rejestru i wypłacania corocznego wsparcia statutowego. Nie ma tu wymogu organizowania konkursu dla NGO (organizacji pozarządowych), ponieważ jest to rządowy program wsparcia realizowany na podstawie dedykowanej ustawy i rozporządzeń.
Twierdzenie Serafina: Nowe koła działają na innej podstawie prawnej, są nielegalne, a „prawdziwe” koła związane z jego związkiem (KZRKiOR) nie dostają ani grosza.
Stan faktyczny: FAŁSZ. Ustawa z 2018 roku legalnie powołała nową formę prawną dla kół, dając im osobowość prawną, niezależność od kółek rolniczych i ułatwienia podatkowe. Nowe koła są w 100% legalnymi podmiotami w świetle polskiego prawa.
Skąd ten zarzut Serafina? Przed 2018 rokiem KGW działały głównie w strukturach Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych (KZRKiOR), którym kieruje Władysław Serafin. Ustawa z 2018 r. pozwoliła kołom odciąć się od struktur Serafina i rejestrować bezpośrednio w ARiMR. Koła, które zdecydowały się pozostać w starych strukturach i nie wpisały się do rejestru ARiMR, rzeczywiście nie mogą ubiegać się o te konkretne dotacje, ponieważ nie spełniają wymogów ustawowych.
Przepisy nie zabraniają mężczyznom członkostwa w Kołach Gospodyń Wiejskich. Istnieją w Polsce koła składające się w większości lub wyłącznie z mężczyzn i jest to całkowicie zgodne z prawem.
Stawki dotacji: Kwoty podane przez Serafina są prawdziwe. W zależności od liczby członków koła otrzymują rocznie: 8 000 zł (do 30 członków), 9 000 zł (31-75 członków) lub 10 000 zł (powyżej 75 członków).
Brak kontroli? To fałsz. Pieniądze z ARiMR nie są „rozdawane za darmo”. Każde koło musi do końca stycznia kolejnego roku złożyć szczegółowe sprawozdanie finansowe pod rygorem zwrotu całej dotacji. Środki można wydać wyłącznie na cele statutowe (np. rozwój kultury lokalnej, zakup sprzętu, organizację wydarzeń wiejskich).
Twierdzenie Serafina: Skala nadużyć związana z finansowaniem KGW przekroczyła miliard złotych.
Stan faktyczny: MANIPULACJA. Kwota około miliarda złotych (a nawet więcej) to nie wartość „przekrętów” czy „defraudacji”, ale łączna suma legalnego wsparcia, jakie państwo polskie przeznaczyło na rozwój KGW z budżetu od 2018 roku do obecnego roku.
Serafin: W 2019 roku Szmulewicz z Ardanowskim sfałszowali wybory do Izb Rolniczych. Jakiś prawnik w Ministerstwie Rolnictwa dał wykładnię ustawy, że to jest nie „czerwone”, tylko „zielone”. I minister rozsyła to do wojewodów i w ten sposób, proszę pana, wybierają przedstawicieli Izb Rolniczych, pozbawiając w ten sposób ponad milion rolników głosu, biernego i czynnego prawa wyborczego. To jest przestępstwo na wielką skalę. A ta organizacja dostaje 65 milionów rocznie na działalność biurową. Kontrolerzy z Rzeszowa sfałszowali protokoły i zakryli przestępstwa Szmulewicza na 15 milionów złotych. Podałem do prokuratury.
K. Stanowski: Ale pan wie, że on może jutro pana pozwać za to, co pan mówi?
W. Serafin: A niech pozwie. O tym, że jest złodziejem, to ja mówię od sześciu lat i jeszcze nie pozwał, więc cały czas go prowokuję. Pozwij mnie.
K. Stanowski: Niech pan to powie do kamery, prosto w oczy, żeby pana pozwał.
W. Serafin: Wiktor, czekam na ten pozew. Naprawdę. Przyjdź do mnie na kawę, to pomogę ci napisać. Dobierają sobie takich oszustów i to młode pokolenie uczy się na takich draniach.
MOJA WERYFIKACJA OSKARŻEŃ SERAFINA przy pomocy AI:
Zarzut: „Szmulewicz z Ardanowskim sfałszowali wybory”
❌ FAŁSZ. Wybory nie zostały sfałszowane. Odbyły się na podstawie uchwał Krajowej Rady Izb Rolniczych (KRIR). Wyniknął z nich spór proceduralny i interpretacyjny, a nie kryminalne fałszerstwo (jak np. dosypywanie głosów czy fałszowanie protokołów). [1]
• Zarzut: „Prawnik dał wykładnię, że to nie czerwone, tylko zielone”
⚠️ MANIPULACJA. Ministerstwo rzeczywiście wydało opinię prawną ratującą sytuację prawną tysięcy małżeństw rolniczych, ale nie była to samowola urzędnika łamiąca prawo, lecz oficjalna próba załatania luki w nieprecyzyjnej ustawie. Druga strona sporu (KZRKiOR) uznała jednak, że ministerstwo przekroczyło swoje uprawnienia. [1]
• Zarzut: „Pozbawiono ponad milion rolników głosu”
❌ WYOLBRZYMIENIE. Żadne legalnie działające gospodarstwo ani zarejestrowany płatnik podatku rolnego nie zostali celowo wykluczeni z procedury. Problemem była frekwencja – w wyborach do izb rolniczych tradycyjnie bierze udział zaledwie około 6% uprawnionych rolników. „Milion rolników bez głosu” to figura retoryczna Serafina odnosząca się do liczby osób, co do których statusu wyborczego gminy miały wątpliwości prawne, a nie rzeczywista blokada wyborcza.
👥 Tło osobiste konfliktu
Wypowiedzi Władysława Serafina (wznowione m.in. w jego głośnych wywiadach medialnych z 2026 roku) wynikają z wieloletniej wrogości i rywalizacji o wpływy oraz pieniądze pomiędzy jego Kółkami Rolniczymi a Izbami Rolniczymi kierowanymi przez Wiktora Szmulewicza. Obie organizacje od lat publicznie oskarżają się o nieprawidłowości finansowe, nielegalne przedłużanie kadencji władz czy marnowanie funduszy promocji rolnictwa.
W. Serafin: „Poseł, skarbnik PSL i wiceminister edukacji Henryk Kiepura ma najwięcej kilometrówek wykradzionych w Sejmie”
K. Stanowski: A myślisz Pan, że on nie jeździ tym samochodem z biura poselskiego (w Kłobucku na Śląsku) do Sejmu?
W. Serafin: Absolutnie, że nie.
K. Stanowski: Dlaczego nie?
W. Serafin: Nie, on jeździ po terenie. On dalej kradnie te pieniądze według mnie. Proszę Pana, oni mają w domu samochód Lexus. Żona jest radna, on poseł. Nie ma tego w żadnym oświadczeniu majątkowym. A samochód jest w leasingu. Jest uzasadnione podejrzenie, ja to zgłosiłem do służby, że oni raty leasingowe spłacają z tych diet poselskich, na które on wystawia lewe faktury, że on 700 tysięcy kilometrów na wynajętym aucie zrobił, poza swoim Lexusem. On ma MBA z Collegium Tumanum.
MOJA WERYFIKACJA OSKARŻEŃ SERAFINA przy pomocy AI:
Faktycznie Henryk Kiepura (PSL) jest jednym z posłów z najwyższymi rozliczeniami przejazdów samochodem, a w 2025 r. nadal znajdował się bardzo wysoko w zestawieniach.
• 2025 r.: 43 320,50 zł – tyle wykazało jego biuro poselskie jako koszty przejazdów samochodem własnym lub innym w związku z wykonywaniem mandatu.
• W 2024 r. było to 53 515 zł. Łącznie za te dwa lata daje to ok. 96,8 tys. zł.
• Co ważne, w 2025 r. Kiepura miał dodatkowo wynajęty samochód za 55 370 zł z pieniędzy biura poselskiego.
Był rekordzistą już wcześniej
We wrześniu 2025 r. posłanka Marcelina Zawisza podała z trybuny sejmowej, że Henryk Kiepura miał łącznie ok. 102 tys. zł kosztów kilometrówek i wynajmu samochodu. Wymieniła go jako pierwszego spośród kilku posłów z najwyższymi kwotami.
Media podawały natomiast, że od początku kadencji Kiepura rozliczył około 120 tys. zł samych kilometrówek, a dodatkowo jego biuro zapłaciło za samochód 48 870 zł (dane publikowane w 2025 r.).
Jest tu jeszcze jeden szczególnie ciekawy element
Kiepura od poniedziałku do piątku korzystał jako wiceminister z samochodu służbowego, a jednocześnie rozliczał przejazdy prywatnym samochodem w ramach biura poselskiego. To właśnie ten fakt wywołał w 2025 r. największe kontrowersje.
Serafin: Jest organizacja, która za czasów PiSu została wpisana nielegalnie do systemu i od 2016 roku kradnie rocznie po 400 tysięcy. I ja na to wpadłem.
To są pieniądze z Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego na organizacje koloni letnich i zimowisk dla dzieci wiejskich. Przez 10 lat zawarto umów na w sumie 2,5 miliona.
Prezes Warmińsko-Mazurskiego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych w Olsztynie Wiesław Domian robi przewałki. Te kolonie się odbywają, tylko, że nie ma dwóch plasterków kiełbasy, a jest jeden. Głodowe porcje. A pan prezes tej organizacji życzy sobie na całe trzy turnusy apartament dla żony. I sławne jego powiedzenie: „My mamy tyle dochodów z kolonii, że do żniwowania zatrudniamy ludzi. Moje dzieci nie będą pracować”. Bo jego dzieci, zamiast pracować na kombajnach w żniwa, siedzą w ośrodkach i udają wychowawców. Szantażuje dyrektorów ośrodków, żeby mu podpisywali umowy i faktury i oni nic nie powiedzą, bo są umoczeni.
MOJA WERYFIKACJA OSKARŻEŃ SERAFINA przy pomocy AI:
Warmińsko-Mazurski Związek Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych kierowany przez Wiesława Domiana rzeczywiście otrzymuje dofinansowanie z Funduszu Składkowego Ubezpieczenia Społecznego Rolników (FSUSR) a nie z KRUS, na organizację wypoczynku dzieci rolników.
W 2025 roku było to 184 800 zł Związek organizował trzy turnusy:
• 7–15 lipca – Stegna,
• 15–23 lipca – Stegna,
• 21–29 sierpnia – Zakopane.
Sam związek informował rodziców, że dofinansowanie FSUSR wynosiło 1200 zł na dziecko, a rodzic dopłacał 650 zł. Oferta obejmowała zakwaterowanie, pełne wyżywienie, opiekę i program profilaktyki zdrowotnej.
Czyli z dokumentu wynika, że dotacja była skalkulowana na 154 uczestników.
2025 rok – dodatkowo 110 000 zł na zimowisko, które objęło 100 dzieci.
Nie można więc na tym etapie napisać, że Domian „okrada dzieci”. Kontrola NIKu musiałaby porównać rzeczywiste koszty z fakturami. Jeżeli byłyby niższe, to tylko wtedy można by się doszukiwać oszustwa.
Domian jest wieloletnim działaczem Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych Władysława Serafina — w rejestrze KZRKiOR figuruje jako wiceprezes od 29 grudnia 2004 r. Jest to więc konflikt Serafin–Domian.
Serafin o „aferze Elewarru”
Serafin u Stanowisko powrócił do afery Elewarru z 2012 roku. Serafin nagrał rozmowę z ówczesnym prezesem Elewarru i dał je mediom. Ujawnione nagranie doprowadziło do dymisji ministra rolnictwa Marka Sawickiego, kontroli CBA i śledztw dotyczących Elewarru.
NIK rzeczywiście stwierdziła poważne nieprawidłowości w nadzorze nad spółką, w tym nienależne wynagrodzenia i pogarszającą się sytuację finansową.
Serafin twierdzi, że wówczas miało dojść do próby stworzenia mechanizmu, dzięki któremu pieniądze państwowe przeznaczone dla rolników trafiałyby do prywatnych podmiotów.
Mówi m.in.:
„Kto z was chciał podpierniczyć setki milionów rocznie pieniędzy rolników idących na interwencjonizm państwa?”
A następnie:
„W gruncie rzeczy państwo finansuje tę bandę przestępczą, która zrobiła w 2012 roku zamach na Elewarr.”
W innym fragmencie wyjaśnia swój zarzut dotyczący mechanizmu prywatyzacji Elewarru: według jego relacji prywatna agencja miała kupować produkty, a państwo miało przekazywać rolnikom pieniądze, które następnie trafiałyby do prywatnego Elewarru.
Serafin: Ja tu mam 500 zawiadomień poleconych do prokuratury.
Ja wykorzystałem wszystkie procedury. Mam setki postanowień PiSowskiej prokuratury. Odmawiam, odmawiam, umarzam, oddalam. Obecne prokuratury też tak robią. Zawiadamiałem wicepremiera Kosiniaka- Kamysza, premiera Tuska, tylko że u premiera Tuska jest taki sam mechanizm jak za PiSu pisu. Panie premierze, pan przegra te wybory, ale tylko dlatego, że w kancelarii premiera obowiązują mechanizmy pisowskie, których pan nie naprawił. I pana szef kancelarii tego nie widzi. Ja wysyłam zawiadomienia do prokuratury, do ministra do wiadomości premiera. Informację, że jest przestępstwo. A kancelaria premiera odsyła to do sprawcy, czyli do przestępcy, czyli do ministra Krajewskiego. Tak trwa to 10 lat.
K. Stanowski: Czy pana zdaniem Władysław Kosiniak-Kamysz ma taką samą wiedzę jak pan?
W. Serafin: Nie, absolutnie. On jest odcięty od informacji. Nie wie, bo on jest zajęty wojną z ruskimi. To jest człowiek, który 12 lat ze mną się nie spotkał, a jak :się widzimy to ucieka przede mną.
Mój KOMENTARZ: Czy oskarżenia Serafina, to zemsta za to, że nie objęła go „doktryna Neumanna”?
Prawdopodobnie te oskarżenia Serafina, jak wynika z moich weryfikacji, są w większości naciągane i wynikają z tego, że Serafin liczył, iż jego też obejmie „doktryna Neumanna”, tak jak przed nim objęła marszałka senatu Tomasza Grodzkiego, posła i wiceprzewodniczącego klubu parlamentarnego KO Romana Giertycha, Sławomira Nowaka, byłego szefa gabinetu politycznego premiera oraz ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej w rządzie Donalda Tuska w latach 2011-2013 (sąd umorzył sprawę tzw. polskiego wątku afery korupcyjnej dotyczącej Nowaka i to de facto przed formalnym rozpoczęciem procesu) czy Włodzimierza Karpińskiego, byłego sekretarza m.st. Warszawy, a wcześniej ministrem skarbu w rządzie PO-PSL; prokuratura postawiła mu zarzuty korupcyjne, dotyczące m.in. kontraktów na zagospodarowanie odpadów w Warszawie. Prost z aresztu, po objęciu rządów w 2023 roku przez Tuska, trafił do Parlamentu Europejskiego.
Najnowszy „kwiatek z tej łączki” to odrzucenie przez koalicję wniosku Prokuratury Europejskiej o uchylenie immunitetu posłowi KO Wojciechowi Królowi, w związku ze śledztwem dotyczącym podejrzenia korupcji, w tym systemu łapówek przy projektach finansowanych ze środków UE oraz ingerencji w zamówienia publiczne, łącznie 1,5 mln zł.
Nie jest żadną rewelacją oskarżenie PSLu o nepotyzm i kolesiostwo na ogromną skalę. Tak jest przecież od zawsze, od kiedy istnieje PSL. To racja istnienia tej partii: skok na 30 tys, stanowisk w agencjach rolnych, Lasach Państwowych oraz na lukratywne spółki Skarbu Państwa i rady nadzorcze w nich.
Toteż oskarżenia Serafina mozna podsumowąć jednym zdaniem: "z dużej chmury mały deszcz".
Adam Socha
Czytaj więcej: Ile jest prawdy w oskarżeniach Serafina: „Macie brudne łapy, PSL-owskie świnie”?

https://opinie.olsztyn.pl/olsztyn/furia-czyli-prymus-pryncypala/