logodebata

Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez prawie 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000 337 806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

wtorek, styczeń 13, 2026
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Wiadomości
  • Polska

Polska

Dziękuję Prezydentowi RP za zablokowanie przywrócenia w Polsce cenzury

Szczegóły
Opublikowano: poniedziałek, 12 styczeń 2026 11:54

Rząd premiera Donalda Tuska wszelkimi sposobami stara się przywrócić w Polsce cenzurę. Wprowadzenie cenzury to koniec demokracji, a taki jest cel premiera. Powiedział to otwarcie, że chce doprowadzić do zniszczenia największej partii opozycyjnej PiS. Czy znacie gdzieś na świecie demokrację bez opozycji? Zaczął ten cel realizować, łamiąc prawo, blokując wypłatę subwencji PiSowi, rozpętując polowanie na polityków PiS, na których już on i minister sprawiedliwości wydali wyroki, mimo że jeszcze nie zostały im postawione zarzuty albo jeszcze nie zaczęły się rozprawy sądowe. Wielu polityków i akolitów obozu Tuska mówi wprost  o delegalizacji PiS. Niemal doszło do zamachu stanu, czyli unieważnienia wyboru Karola Nawrockiego na prezydenta RP. Uratowała Polskę decyzja marszałka Szymona Hołowni, który ujawnił, iż chciano taki zamach przeprowadzić i naciskano na niego, żeby nie zaprzysiągł Karola Nawrockiego.

Od początku swoich rządów Tusk dąży teżdo zakneblowania mediów niezależnych od jego władzy. Najpierw próbował to zrobić za pomoca ustawy o "mowie nienawiści", którą prezydent też zawetował, teraz próbował pod pozorem walki w sieci z pornografią dziecięcą i pedofilią, dać do ręki powołanym przez siebie urzędnikom, prawo do wyłączenia medium. Dobrano z kodeksu karnego na chybił trafił różne przestępstwa, w sumie 27, które miały skutkować blokadą. O tym, jak przypadkowy i na łapu capu był dokonywany ten wybór świadczy to, że nie znalazło się na tej liście przestępstwo nawoływania do zabójstwa.

Adam Socha

Poniżej uzasadnienie prezydenckiego weta oraz komentarz Jana Rokity:

 

Szanowni Państwo,

Ustawa wdrażająca tzw. DSA – Digital Services Act, czyli unijne rozporządzenie o usługach cyfrowych, w założeniu miała chronić obywateli – w szczególności dzieci. To prawda wirtualna rzeczywistość niesie dziś wiele zagrożeń. To sprawa niezwykle ważna. Wymagająca roztropnego, skutecznego i mądrego uregulowania.

I właśnie dlatego nie wolno było jej zniszczyć złymi wrzutkami legislacyjnymi. Po raz kolejny do dobrych rozwiązań doklejono przepisy, które są nie do obrony i po prostu szkodzą.

Pod koniec października ubiegłego roku, w trakcie procesu legislacyjnego, apelowałem o zgłaszanie uwag do ustawy wdrażającej to unijne rozporządzenie. Już wtedy miałem poważne wątpliwości wobec jej przyjęcia – założeń, które oddają kontrolę nad treściami w Internecie urzędnikom podległym rządowi, a nie niezależnym sądom.

Niestety, te wątpliwości nie zostały usunięte. Zamiast realnej kontroli sądowej wprowadzono rozwiązanie absurdalne: sprzeciw wobec decyzji urzędnika, który obywatel musi złożyć w ciągu 14 dni.

Chcę, aby to mocno wybrzmiało: sytuacja, w której o tym, co wolno w Internecie, decyduje urzędnik podległy rządowi, przypomina konstrukcję Ministerstwa Prawdy z książki Orwella „Rok 1984”. Autor pisał o mechanizmie władzy, który najpierw przejmuje kontrolę nad językiem, nad informacją, a w końcu nad myśleniem obywateli.

Jeśli władza decyduje, co jest „prawdą”, co „dezinformacją”, kto może mówić, a kto nie, wolność znika krok po kroku – pod pozornymi szczytnymi hasłami bezpieczeństwa, dobra wspólnego czy ochrony najsłabszych.

Najskuteczniejszą formą odebrania wolności nie jest zakaz mówienia, lecz narzucenie jedynej dopuszczalnej wersji rzeczywistości. Orwellowskie Ministerstwo Prawdy jest symbolem ostrzegawczym, alarmem – przed momentem, w którym państwo zaczyna mówić obywatelom nie tylko, co wolno robić, ale także co wolno mówić i myśleć.

Polska Konstytucja w art. 54 stanowi: wolność słowa jest prawem obywatela.

Państwo ma wolność gwarantować, a nie reglamentować. Tymczasem proponowane rozwiązania tworzą system, w którym zwykły Polak będzie musiał walczyć z aparatem urzędniczym, aby obronić swoje prawo do wyrażania opinii. Na to zgody, być nie może.

Poważne wątpliwości konstytucyjne, zgłosiły również autorytety i instytucje, w tym Sąd Najwyższy. Jako Prezydent nie mogę podpisać ustawy, która w praktyce oznacza administracyjną cenzurę. Tym bardziej, że ukryto w niej możliwość finansowania tzw. „zaufanych sygnalistów”, którzy za publiczne pieniądze mieliby wskazywać „nieprawomyślne” treści i obywateli, którzy takie poglądy wyrażają.

Szczególnie bulwersujące jest to, że – by przykryć te cenzorskie zapędy – użyto dobra dzieci. Miało ono stać się cynicznym parawanem, za którym ukryta zostanie realna intencja czyli kontrola swobody wypowiedzi.

Ograniczanie wolności słowa jest niekonstytucyjne. Wykorzystywanie do tego interesu najmłodszych – jest niemoralne.

Dlatego po raz kolejny apeluję: skończcie z patologią wrzutek ustawowych – z praktyką, w której do dobrych rozwiązań przemyca się złe, a obywatelom mówi się: „albo wszystko, albo nic”. To jest państwo prawa, a nie targ polityczny.

W tej ustawie ponownie zastosowano ten patologiczny manewr „na wrzutkę” . Do rozwiązań, które realnie mogłyby chronić dzieci, doklejono przepisy, które czynią całość nie do przyjęcia.

Dlatego mówię: weto. Jednak chciałbym, by potraktować to jako apel: Poprawmy to. W ciągu miesiąca możemy przygotować uczciwy projekt. W dwa miesiące możemy mieć ustawę, która chroni dzieci i respektuje Konstytucję. Zapraszam do wspólnego przygotowania dobrego projektu Ministerstwo Cyfryzacji i organizacje, które zwróciły się w tej sprawie do Prezydenta. Wolność słowa musi być chroniona przez sądy – szybko, skutecznie i niezależnie. Warto to poprawić, warto to zrobić dobrze. Nie traćmy czasu, w trosce także o najmłodszych, budujmy państwo wolności, nie państwo cenzury!

Prezydent RP

Karol Nawrocki

WETO, KTÓREGOŚMY WYCZEKIWALI...

Zarówno sam akt zawetowania noweli ustawy cyfrowej, jak i jego argumentacyjna obudowa, przedstawiona publicznie przez prezydenta Karola Nawrockiego, oznacza mocne opowiedzenie się Polski przeciw Europie, a po stronie Ameryki – pisze Jan ROKITA

Weto do rządowej noweli ustawy cyfrowej jest bez wątpienia jednym z kluczowych aktów prezydentury Karola Nawrockiego.

Najpierw dlatego, że dotyczy materii, która jest dziś centralnym punktem przewalającego się przez świat zachodni sporu o zakres swobód jednostki. Sporu, w którym prawica – całkiem odmiennie, niźli to bywało w przeszłości – wzięła na siebie rolę rzecznika klasycznego liberalnego konceptu wolności słowa, wywodzącego się z filozoficznej tradycji liberalizmu anglosaskiego. Z kolei lewica i tzw. potocznie „liberałowie” w imię politycznej poprawności dążą do zawężenia ram wolności słowa, co uświadamia nam skalę ruiny języka i zamętu pojęciowego panującego w naszym kręgu kulturowym.

Ale jest też drugi powód, stricte polityczny, doniosłości cyfrowego weta Nawrockiego. Pojawia się ono bowiem akurat w chwili, w której ustrojowo-filozoficzny spór o granice wolności słowa nabrał praktycznego wymiaru zaostrzającego się konfliktu politycznego pomiędzy USA i Europą, w którym – jak wiemy – po obu stronach Atlantyku uderzono już w siebie nawzajem sankcjami.

Tymczasem zarówno sam akt zawetowania noweli ustawy cyfrowej, jak i jego argumentacyjna obudowa, przedstawiona publicznie przez prezydenta, oznacza mocne opowiedzenie się Polski przeciw Europie, a po stronie Ameryki. Jak się bowiem wydaje, rząd Tuska, który opowiedział się tu po stronie Europy, nie dysponuje narzędziami przełamania weta Nawrockiego, a jeśli tak się okaże, to w praktyce będzie znaczyć, iż państwo polskie stanie w tym poważnym konflikcie po stronie Stanów Zjednoczonych. Ten doniosły fakt zostanie zauważony przez wszystkie kancelarie rządowe po tej i tamtej stronie Atlantyku.

Gdy zaś idzie o meritum rządowej noweli, uchwalonej przez sejm 18 grudnia 2025 roku, trudno nie odnieść wrażenia, iż w polskim systemie prawnym miał to być jakiś zdumiewający dziwoląg.

Teoretycznie celem noweli miało być wprowadzenie do polskiego obiegu prawnego unijnej dyrektywy DSA (o usługach cyfrowych) z 2022 roku. O tym, jak szerokie pozatraktatowe uprawnienia dyrektywa ta nadała Komisji Europejskiej i jej organowi pomocniczemu – Europejskiej Radzie ds. Usług Cyfrowych – pisałem na tych łamach akurat tydzień temu, analizując amerykańskie sankcje nałożone na byłego francuskiego komisarza, który był spiritus movens owej dyrektywy. Ale jak to zwykle bywa z polskim ustawodawstwem, wprowadzającym unijne dyrektywy, nadgorliwi urzędnicy administracji Tuska oraz parlamentarzyści rządowej koalicji stworzyli specyficznie polskiego „potworka prawnego”.

Otóż z całego systemu polskiego prawa karnego wybrali arbitralnie 27 najrozmaitszych przestępstw, opisanych zresztą nie tylko w kodeksie karnym, które miałyby stać się sui generis „przestępstwami uprzywilejowanymi”. Albowiem jeśli ktoś zostałby tylko posądzony przez policję, urząd skarbowy czy jakąś inną rządową służbę policyjną o popełnienie jednego z tych przestępstw w sieci, to skutkowałoby to nie tylko możliwością wszczęcia postępowania karnego (co normalne), ale także obłożenia takiego użytkownika blokadą dostępu do sieci. I to na mocy decyzji jednego z dwóch wskazanych w ustawie urzędników: Przewodniczącego KRRiTV lub Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej.

Co najmniej dwie poważne konsekwencje takiego rozwiązania zasługują na uwagę.

Primo – ci dwaj urzędnicy zyskaliby wyjątkowy status – nazwijmy go bez cienia ironii – Naczelnych Cenzorów Internetu (NCI). A stosowana przez nich cenzura miałaby charakter prewencyjny, z góry „zapobiegający” mówieniu czy pisaniu przez danego użytkownika rzeczy „niewłaściwych”. I co ważne, prewencyjne zablokowanie komuś dostępu do sieci wcale nie musiałoby być związane z toczącym się postępowaniem karnym. Przepisy zostały bowiem tak perfidnie sformułowane, aby każdy z dwóch NCI mógł objąć cenzurą prewencyjną kogoś, wobec kogo żadne takie postępowanie się nie toczy.

Niewiarygodność takiego modelu wzmaga jeszcze zawarta w noweli blankietowa deklaracja, wedle której obaj NCI mają wykazywać się „bezstronnością, rzetelnością i polityczną neutralnością”, jak również nie wolno im wyrażać poglądów politycznych. Ciekawe, czy jest choć w Polsce jedna aż tak naiwna osoba, która skłonna by była serio uwierzyć, iż ci dwaj urzędnicy, powoływani przez większość parlamentarną, premiera i prezydenta, za sprawą nakazu ustawy faktycznie zrzekną się swoich poglądów i zapomną o swych partyjnych afiliacjach. Nawet dla mało podejrzliwego obserwatora widać tu jak na dłoni, że naprawdę idzie o wyrafinowaną i obleczoną w ustawowe kłamstwa próbę zyskania przez władzę narzędzia uciszania niewygodnych krytyków albo po prostu – zwolenników opozycji. Prewencyjna cenzura w rękach ludzi władzy – to najprostszy, najstarszy i najbardziej prostacki sposób osiągania takiego celu.

Secundo – trudny do pojęcia jest sposób doboru owych 27 „uprzywilejowanych” przestępstw, o których popełnienie wystarczy zostać tylko posądzonym przez władzę, aby być objętym cenzurą prewencyjną w sieci.

Z niejaką przykrością trzeba stwierdzić, że uzasadniony jest ciężki zarzut, postawiony przez prezydenta, iż „ochrona dzieci w internecie miała stać się dla koalicji rządzącej cynicznym parawanem, za którym rząd Donalda Tuska ukrył kontrolę swobody wypowiedzi”. Rządowa propaganda, broniąc swojej noweli, podkreśla, iż idzie w niej przede wszystkim o cenzurę treści pedofilskich i pornograficznych, skierowanych do dzieci poniżej piętnastego roku życia. Ale cała lista 27 przestępstw zawiera także sławetne artykuły dotyczące tzw. „mowy nienawiści”, gróźb o podłożu rasowym, mobbingu, znieważania ateistów, rozpowszechniania treści bez licencji autorskiej. Czyli innymi słowy – dobrze znanego arsenału ideologicznie motywowanych zarzutów, za pomocą których ucisza się ludzi niewygodnych dla władzy w niejednym kraju demokratycznym.

Co więcej, na tej liście są takie przestępstwa, jak np. internetowy handel papierosami (art. 12c pkt 5 ustawy o ochronie zdrowia przed papierosami), a nie ma choćby przygotowywania w sieci morderstwa (art. 148 par. 5 kodeksu karnego). Dlaczego?

Trudno nie odnieść wrażenia, że to w ogóle jest (a raczej, jak mniemam, był) projekt irracjonalny, trudny do prawniczej obrony, łamiący niejedną z ogólnych reguł prawa. Choćby tę, że w cywilizowanym systemie prawnym niedopuszczalne jest uprawnienie administracji do wprowadzania cenzury prewencyjnej, albo inną, wedle której samo posądzenie o popełnienie przestępstwa nie może skutkować wobec nikogo żadnymi sankcjami prawnymi. Nie wspominając już nawet szerzej o skandalu demoralizowania wspólnoty politycznej poprzez zdemaskowaną przez prezydenta próbę otwarcia drogi do budowy i opłacania przez państwo agentury, specjalizującej się (niczym we współczesnej Rosji) w donoszeniu na tych, którzy powiedzieli albo napisali coś, co może być nieprawomyślne.

Tekst ukazał się w Gazecie Na Niedzielę


Jan ROKITA
Filozof polityki. Absolwent prawa UJ. Działacz opozycji solidarnościowej, poseł na Sejm w latach 1989-2007, były przewodniczący Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej. Wykładowca akademicki. Autor felietonów "Luksus własnego zdania", które ukazują się w każdą sobotę we "Wszystko co Najważniejsze".

Czytaj więcej: Dziękuję Prezydentowi RP za zablokowanie przywrócenia w Polsce cenzury

Komentarz (3)

Dlaczego prof. Traba nie podpisał Listu w sprawie książki oskarżającej Polaków o Holocaust

Szczegóły
Opublikowano: niedziela, 28 grudzień 2025 13:17

Ponad 150 przedstawicieli polskich elit podpisało się pod Listem otwartym w sprawie promocji przez niemieckie instytucje kultury książki Grzegorza Rossolińskiego-Liebe „Polnische Bürgermeister und der Holocaust”, w której autor z ofiar zbrodni niemieckich podczas okupacji Polski, robi pomocnika Hitlera w Holocauście. Jako że List ukazał się na profilu PAN, zwróciło moją uwagę, że nie ma pod nim podpisu historyka z Olsztyna, pracownika Instytutu Studiów Politycznych PAN, naukowo zajmującego się historią Niemiec i relacjami polsko-niemieckimi prof. Roberta Traby. Otrzymałem w tej sprawie odpowiedź prof. Traby.

Sygnatariusze Listu wyrazili stanowczy sprzeciw wobec promowania narracji, która przypisuje polskim urzędnikom w okupowanej Polsce współsprawstwo w Holokauście.

Niemieckie instytucje kultury promują książkę Grzegorza Rossolińskiego-Liebe „Polnische Bürgermeister und der Holocaust”, której tezy sugerują, jakoby polscy burmistrzowie byli „kluczową grupą” w nazistowskim aparacie zagłady i „równoprawnymi partnerami” okupanta.

„Jako polskie środowisko naukowe z całą stanowczością odrzucamy główną tezę jako fałszywą, sprzeczną z prawdą historyczną i nierzetelną naukowo” – czytamy w liście. Sygnatariusze podkreślają, że przerzucanie odpowiedzialności za zbrodnie III Rzeszy na okupowany naród polski w instytucjach powołanych do dokumentowania ludobójstwa, takich jak willa w Wannsee (miejsce podjęcia decyzji o „ostatecznym rozwiązaniu”), czy też Dom Polsko-Niemiecki w Berlinie, budzi ich „głębokie zaniepokojenie”.

Sprawa Juliana Kulskiego – symbol manipulacji

W liście przytoczono konkretny przykład historycznego nadużycia. Na okładce promowanej książki oraz w materiałach spotkań wykorzystano wizerunek Juliana Spitosława Kulskiego, wojennego komisarycznego burmistrza Warszawy. Sygnatariusze przypominają, że Kulski działał za zgodą Polskiego Państwa Podziemnego i Rządu RP na uchodźstwie, a insynuowanie jego udziału w Zagładzie jest „jawnym zakłamaniem historii”.

„Warto podkreślić, że Julian Spitosław Kulski sam miał żydowskie pochodzenie. (…) W czasie wojny Kulski ukrywał Żydów we własnym mieszkaniu. (…) Dziesiątki tysięcy polskich obywateli żydowskiego pochodzenia zawdzięczało mu życie” – piszą autorzy listu, przypominając, że Kulski został pośmiertnie uhonorowany za ratowanie Żydów, a jego pradziadkiem był naczelny rabin Warszawy Dow Ber Meisels.

Apel o rzetelność i pojednanie

Sygnatariusze listu, reprezentujący różne środowiska i poglądy polityczne, podkreślają, że ich celem nie jest konfrontacja, lecz obrona prawdy historycznej, która jest fundamentem dobrych relacji polsko-niemieckich. Wskazują, że Niemcy są „dobrym sąsiadem i kluczowym partnerem”, jednak relacje te muszą opierać się na rzetelnym dialogu, a nie na odwracaniu ról między katem a ofiarą.

Autorzy przypominają o tragicznym bilansie okupacji, w której Polska straciła około 6 milionów obywateli, w tym 3 miliony polskich Żydów, a administracja była całkowicie podporządkowana terrorowi okupanta. Powołują się również na recenzje naukowe Instytutu Pamięci Narodowej, które wskazują na tendencyjny dobór faktów i pomijanie kontekstu terroru w promowanej przez niemieckie instytucje narracji.

„Pamięć o zbrodniach narodowo-socjalistycznego reżimu niemieckiego powinna być dla nas przestrogą. Jesteśmy winni zachować pamięć ofiar, które już nie mogą same mówić” – kończą swój apel przedstawiciele polskich elit.

List został przesłany do wiadomości najważniejszych instytucji kultury i nauki w Polsce, USA, Niemczech, Austrii oraz Izraelu.

Jest pod tym linkiem:

Wysłałem. w tej sprawie list do prof. Roberta Traby.

Zwracam się do Pana jako Profesora Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk, w latach 2006–2018 dyrektora Centrum Badań Historycznych w Berlinie, byłego pracownika naukowego w Stacji Naukowej Polskiego Towarzystwa Historycznego w Olsztynie, w latach 1995 do 2003 zatrudnionego w Niemieckim Instytucie Historycznym w Warszawie, profesora honorowego Wolnego Uniwersytetu w Berlinie, współprzewodniczącego Polsko-Niemieckiej Komisji Podręcznikowej, członka zarządu Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej, wiceprzewodniczącego międzynarodowej rady Fundacji Topografia Terroru w Berlinie, prezesa Fundacji Borussia i przewodniczącego Rady Programowej Instytutu Północnego w Olsztynie.

Otóż, na profilu Polskiej Akademii Nauk na Facebooku, pod datą 10 grudnia 2025 roku umieszczono informację, iż ponad 150 przedstawicieli polskiego środowiska naukowego, historycznego i społecznego, jednocząc się ponad politycznymi podziałami, wystosowało list otwarty do niemieckich i austriackich instytucji kultury. (…).

Pod tym listem nie znalazłem Pana podpisu. Wydaje mi się, że kto jak kto, ale Pan z racji pełnionych funkcji oraz bogatego dorobku naukowego dotyczącego stosunków polsko-niemieckich, jest osobą szczególnie predestynowaną, by złożyć swój podpis pod takim listem.

Dlatego będę wdzięczny za Pana odpowiedź:
1. Czy Pana podpisu pod tym listem nie ma, gdyż jego redaktorzy nie zwrócili się do Pana z propozycją jego podpisania?
2. Redaktorzy zwrócili się, ale odmówił Pan, gdyż nie zna książki Grzegorza Rossolińskiego-Liebe "Polnische Bürgermeister und der Holocaust"?
3. Redaktorzy zwrócili się, ale odmówił Pan, gdyż zna książkę Grzegorza Rossolińskiego-Liebe "Polnische Bürgermeister und der Holocaust" i uznaje zawarte w niej tezy za prawdziwe i udowodnione, na podstawie rzetelnych badań naukowych?
4. Z innego powodu, jakiego?

Załączam link do Listu otwartego

Z poważaniem
Adam Socha,

dziennikarz obywatelski, wolontariusz pisma „Debata” i portalu debata.olsztyn.pl

Poniżej odpowiedź prof. Traby, którą wysłał do stu osób, z prośbą o jego przekazywanie dalej.

O potrzebie debaty!

Lawina zaczęła przybierać na sile w połowie listopada, gdy w połowie listopada Dom Polsko-Niemiecki w Berlinie postanowił zaprezentować książkę dr. Grzegorza Rossolińskiego-Liebe, „Polnische Bürgemeister und der Holokaust”. Besatzung, Verwaltung und Kollaboration” (Polscy burmistrzowie i Holokaust. Okupacja, administracja i kolaboracja). Po interwencji polskiej ambasady wycofano się z tego pomysłu. Później było już tylko gorzej.

Z jednej strony pojawiły się oskarżenia o polską polityczną cenzurę, z drugiej o niemieckie szkalowanie społeczeństwa polskiego o współudział w zbrodni Holokaustu. Na koniec powstał rodzaj petycji, apel zatytułowany: LIST OTWARTY DOTYCZĄCY STYGMATYZACJI POLSKICH OFIAR NIEMIECKIEGO NAZISTOWSKIEGO REŻIMU I BEZCZESZCZENIA PAMIĘCI ŻYDOWSKICH OFIAR HOLOKAUSTU, przygotowany przez warszawską Fundację Kulskich.

Jego treść została zamieszczona na oficjalnej stronie Polskiej Akademii Nauk (PAN). Ja sam stałem się obiektem szantażu moralnego. Skoro jestem historykiem w PAN, to taki protest powinienem podpisać, a jeżeli nie to wytłumaczyć się publicznie ze swojej decyzji. Absurd sięgnął zenitu!

Przez półtora roku książka Grzegorza Rossolińskiego-Liebe o polskich burmistrzach w Generalnym Gubernatorstwie, mimo że była w otwartym dostępie, nie doczekała się recenzji! IPN kazał ją przetłumaczyć, bo nie ma kompetentnych pracowników znających język niemiecki. Powstała najpierw ekspertyza, a potem bardzo krytyczna recenzja autorstwa dr. Damiana Sitkiewicza.

Na koniec część środowiska (również dobrzy historycy) dostali wzmożenia obrony polskości przed jedną książką, która rzekomo nie tylko narusza prawdę historyczną, ale też szkaluje godność Polaków i podpisali wspomniany protest. Sygnowało go ponad 150 osób. Scenariusz działania przypominał historię „Dalej jest tylko noc” (2018) pod redakcją Barbary Engelking i Jana Grabowskiego, kiedy IPN powołał quasi grupę śledczą, by udowodnić szkalowanie narodu polskiego. Pojedyncze osoby zaczęły skarżyć autorów o naruszenie godności.

Nie wykluczam, że Rossoliński-Liebe się myli, popełnia błędy, może jest tendencyjny, ba zbyt szablonowo (co znam z wcześniejszych publikacji) traktuje kolaborację nie odróżniając jej, np. od funkcjonalnej współpracy (Dieter Pohl) na terenach okupowanych. Tylko gdzie jest naukowa riposta? Publiczna debata? Zwyczajna debata naukowców, którzy znają temat? Dlaczego, skoro temat był i jest tak ważny, tak długo leżał badawczym odłogiem? Jak to się dzieje, że dr Damian Sitkiewicz, historyk z IPN – sądząc po publikacjach – z niewielkim doświadczeniem badawczym (wcześniej Instytut Pileckiego, doktorat w Uniwersytecie Przyrodniczo-Humanistycznym w Siedlcach w grudniu 2024) staje się aż takim autorytetem, że wyznacza standard polskiej historiografii w odniesieniu do badań nad Holokaustem i niemiecką okupacją? Naprawdę nikt więcej tym tematem się nie zajmuje?

Gdy przed laty Grzegorz Ossoliński-Liebe napisał krytyczną biografię Stepana Bandery, to większość tzw. środowiska historycznego cieszyła się, że wreszcie ktoś dał odpór „ukraińskiemu nacjonalizmowi”. Fragmenty z książki z lubością cytowane były na prawicowych portalach. Przy okazji wytykano, polityczne traktowanie historii w Ukrainie (i słusznie), bo Rossoliński-Liebe stał się persona non grata u naszego wschodniego sąsiada.

A teraz co? Czy za pomocą petycji chcemy uprawiać historię? Kto z sygnatariuszy petycji przeciw książce zna niemiecki? Kto przeczytał ponad tysiąc stu stronicową (!) książkę i z pełną odpowiedzialnością może powiedzieć, że jest ona antypolskim paszkwilem? Na jakiej naukowej podstawie PAN umieszcza na swojej stronie list otwarty Fundacji Kulskich? Czy zasięgnięto opinii kompetentnych badaczy, np. z Instytutu Historii PAN, Instytutu Filozofii i Socjologii PAN czy Instytutu Studiów Politycznych PAN? PAN nie jest monolitem. Składa się z kilkudziesięciu samodzielnych instytutów. Czyżbyśmy ze standardów naukowej krytyki przechodzili na konkurencję emocji i petycji? Na koniec szantaż p. Adama Sochy z olsztyńskiej "Debaty", który żąda ode mnie wytłumaczenia się z jakiego powodu nie podpisałem petycji. W domyśle jest sugestia, że skoro jestem historykiem to mam moralny obowiązek to zrobić. Otóż nie.

W 2016 roku wspólnie z prof. Anną Wolff-Powęską i dr Katarzyną Woniak wydaliśmy książkę „>Fikcyjna rzeczywistość<. Codzienność, światy przeżywane i pamięć niemieckiej okupacji w Polsce” (Warszawa - Berlin: ISP PAN i CBH PAN). Była ona pokłosiem całodziennego sympozjum na XIX Powszechnym Zjeździe Historyków Polskich w Szczecinie w roku 2014. Mój artykuł wprowadzający „O potrzebie nowych badań nad niemiecką okupacją w Polsce w czasie II wojny światowej” ukazał się także w czasopismach po polsku i niemiecku. Postulowaliśmy, m.in. właśnie większe pochylenia się nad badaniami nie tyle działań wojskowych, partyzanckich, co życiem codziennym, postawami społeczeństwa polskiego, które tak trafnie wyraził Kazimierz Wyka tytułem swojej książki „Życie na niby” i które prekursorsko już w latach 70. badali i opisywali tacy historycy, jak Czesław Madajczyk, Czesław Łuczak czy Tomasz Szarota.

Po dekadzie od czasu wydania „>Fikcyjnej rzeczywistości<…”, oprócz intensywnych badań wokół problematyki Zagłady, nasze postulaty pozostają aktualne. W 2014 roku dorobek IPN-u w dziedzinie badań nad codziennością okupacji był niewielki. Potem był wielki inaczej, bo zamiast badaniami Instytut bardziej zajmował się pseudo prawnymi ustaleniami mającymi niby chronić Polaków przed szkalowaniami. Wsparcie Instytutu Pileckiego niewiele pomogło.

Postulowaliśmy przed 10 laty, by w Polsce powstał Międzynarodowy Ośrodek Badań nad Okupacjami. Żaden demokratyczny kraj w Europie nie ma tak dramatycznych doświadczeń wojennych, jak Polska. Być może mamy też jedną z najbogatszych baz źródłowych. Gdyby powstał taki Ośrodek, z pewnością mielibyśmy już niezły, krytyczny dorobek badawczy. Powstałby on nie w oparciu o „historię życzeniową” czy – jak pisał profesor Krzysztof Pomian – „historię urzędniczą”, lecz rzetelne, wielostronne badania. Na pewno byłby one lepszy niż apele i petycje. Postulat jest ciągle aktualny!
23 grudnia 2025 roku
Robert Traba

Moja odpowiedź

Szanowny Panie Profesorze,
Wzywa Pan do debaty z udziałem naukowców w sprawie książki Grzegorza Ossolińskiego-Liebe. Mógłby Pan zorganizować taką debatę pod patronatem Instytutu Studiów Politycznych PAN lub Fundacji „Borussia” z udziałem autora Grzegorza Ossolińskiego-Liebe i recenzenta dr. Damiana Sitkiewicza, a także innych historyków, specjalistów od stosunków polsko-niemieckich, jak np. prof. Grzegorz Kucharczyk i prof. Marek Cichocki.
Z poważaniem
Adam Socha

Stanowiska Instytutu Pamięci Narodowej w sprawie książki Grzegorza Rossolińskiego-Liebego „Polnische Bürgermeister und der Holocaust: Besatzung, Verwaltung und Kollaboration”.

Badania nad stosunkami polsko-żydowskimi w czasie II wojny światowej niezmiennie budzą emocje i dyskusje nie tylko wśród historyków, ale także polityków i publicystów. Szczególne kontrowersje wzbudza stawiany przez niektórych historyków zarzut masowego udziału Polaków w eksterminacji Żydów.

Książka Grzegorza Rossolińskiego-Liebego „Polnische Bürgermeister und der Holocaust: Besatzung, Verwaltung und Kollaboration” przedstawia wyniki badań nad Zagładą Żydów w Generalnym Gubernatorstwie. Autor, absolwent Uniwersytetu Viadrina i pracownik Wolnego Uniwersytetu Berlińskiego, w przeszłości badał także historię nacjonalizmu ukraińskiego, m.in. działalność Ukraińskiej Powstańczej Armii, co wywołało kontrowersje wśród ukraińskich nacjonalistów.

Po raz pierwszy tezy Rossolińskiego-Liebego spotkały się z krytyką polskich historyków w 2019 r. Artykuł opublikowany w niemieckim „Der Tagesspiegel” był omawiany między innymi przez Tomasza Domańskiego, który zwracał uwagę na nadmierne uogólnienia i uproszczenia. Domański podkreślał, że autor nie uwzględniał diametralnych różnic w polityce okupacyjnej Niemców wobec różnych krajów, i że działania polskich urzędników w Generalnym Gubernatorstwie (GG) były podporządkowane niemieckim władzom. W jego opinii narracja zakładająca, że całe narody były jednocześnie ofiarami i sprawcami, jest nieadekwatna do realiów okupacyjnych.

Rozbudowaną analizę książki przygotował dr Damian Sitkiewicz z IPN, opublikowaną w szóstym tomie rocznika „Polish-Jewish Studies”. Sitkiewicz podkreśla, że Rossoliński-Liebe wychodzi z założenia, iż polscy burmistrzowie byli współsprawcami Holokaustu i że jego celem badawczym jest pokazanie mechanizmów ich współpracy z okupantem. W swojej pracy autor skupia się na 50 urzędnikach z 22 miast GG, w tym 31 Polakach, badając ich rzekome działania na rzecz Niemców.

Sitkiewicz zwraca uwagę, że Rossoliński-Liebe pomija kontekst terroru stosowanego przez Niemców, w tym wprowadzenie kary śmierci za ukrywanie Żydów, a także podporządkowanie tzw. granatowej policji niemieckim siłom policyjnym. Recenzent krytykuje też twierdzenie o ciągłości prawnej między II Rzeczpospolitą a GG, przypisując autorowi chęć wykazania kolaboracji, podczas gdy fakty wskazują na przymusowy charakter pracy polskich urzędników.
Według Sitkiewicza, przedstawienie polskich burmistrzów jako „partnerów” Niemców jest nierzetelne historycznie.

Analizowane przypadki, jak w Warszawie czy Węgrowie, zostały przez autora selektywnie zinterpretowane, a działania urzędników, w tym Juliana Spitosława Kulskiego, przedwojennego wiceprezydenta Warszawy, przedstawione w sposób wybiórczy i często nieadekwatny. Sitkiewicz zwraca uwagę, że dokumenty źródłowe nie potwierdzają inicjatywnej roli burmistrzów w prześladowaniu Żydów, a ich zadania miały charakter przymusowy.

Recenzja podkreśla również podwójne standardy w języku autora książki – działania Polaków opisywane są jako „kradzieże” lub „rabunek”, podczas gdy identyczne działania Niemców Rossoliński-Liebe przedstawia neutralnie, np. jako „przechowywanie”. Sitkiewicz krytykuje też stosowanie w książce pojęcia „rząd krakowski”, sugerującego autonomię GG, podczas gdy było ono całkowicie podporządkowane Niemcom, a jego władze uznano po wojnie za organizację przestępczą.

Recenzja Damiana Sitkiewicza (dostępna pod adresem: https://czasopisma.ipn.gov.pl/index.php/pjs/article/view/2761/2730) wskazuje, że książka Grzegorza Rossolińskiego-Liebego tworzy fałszywy obraz Holokaustu, przedstawiając Polaków jako równorzędnych partnerów niemieckich sprawców. W ocenie recenzenta brak w niej rzetelnej analizy źródeł i uwzględnienia przymusu oraz realiów okupacyjnych, co prowadzi do nieuzasadnionych uogólnień.

Czytaj też recenzję Wojciecha Stanisławskiego pt. "DOM DOBRY: DOM POLSKO - NIEMIECKI

Wysłuchaj program na Kanale Zero NIEMCY OSKARŻAJĄ POLAKÓW O HOLOKAUST, SKANDALICZNA KSIĄŻKA I DOM POLSKO-NIEMIECKI

Rozmowa z dr Damianem Sitkiewiczem z warszawskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, autorm obszernej recenzji książki dr. hab. Grzegorza Rossolińskiego-Liebe "Polnische Bürgermeister und der Holocaust. Besatzung, Verwaltung und Kollaboration”.

(sa)

Na zdjęciu: Zapowiedż - ostatecznie odwołanej - promocji książki Rossolińskiego-Liebego w Deutsch Polnisches Haus. Fot. deutschpolnischeshaus.de

Czytaj więcej: Dlaczego prof. Traba nie podpisał Listu w sprawie książki oskarżającej Polaków o Holocaust

Komentarz (6)

Mowa nienawiści w życzeniach wigilijnych premiera Donalda Tuska

Szczegóły
Opublikowano: sobota, 27 grudzień 2025 17:12
Adam Jerzy Socha

W drugi dzień świąt Bożego Narodzenia w dzień św. Szczepana, pierwszego męczennika, ukamienowanego ok. 36 roku po Chrystusie, za to, że przed sanhedrynem wyznał swoją wiarę w Syna Bożego, Jezusa Chrystusa, uczestniczyłem w ślubie mojej chrześnicy. Poproszony przez nią o napisanie modlitwy wiernych, zakończyłem ją wezwaniem: „Módlmy się o siłę i wiarę świętego Szczepana, pierwszego męczennika, do uwolnienia się od nienawiści, przebaczania naszym nieprzyjaciołom i pojednania z nimi”.

Podczas przyjęcia weselnego mąż kuzynki mojej żony przekonywał mnie do głosowania na Koalicję Obywatelską, gdyż to jedyna partia autentycznie antyrosyjska, a Rosja jest dla nas zagrożeniem egzystencjalnym. Szczególnie ostrzegał mnie przed Konfederacją, jego zdaniem rosyjską ekspozyturą w Polsce. Dlatego – przekonywał dalej – nie czas i miejsce, by zagrożenie upatrywać w Unii Europejskiej i jej szaleństwach ideologicznych.

Zgadzałem się z nim, co do jednego, że Rosja jest śmiertelnym zagrożeniem dla Polski, co do reszty prawie mnie przekonał.

Ale następnego dnia, po wejściu do Internetu odkryłem w sieci życzenia świąteczne nagrane przez premiera Donalda Tuska. Po ich wysłuchaniu zrobiło mi się niedobrze. Posłuchajcie i przeczytajcie sami:

Opublikowane w wigilijny poranek życzenia premier Donald Tusk rozpoczął od podkreślenia, że "Święta Bożego Narodzenia mają wielką moc, dlatego co roku ich wyczekujemy". - Dlatego dziś tak bardzo są nam potrzebne. Codzienność zalewa nas informacjami, które budzą smutek i przerażenie. "Świat zwariował" ileś razy każdy z nas to powtarzał w mijającym roku? - pytał w nagraniu szef rządu. Dalej wskazał, że "kłamstwo, nienawiść wydają się wyznaczać nową epokę".

- Zbrodniarze wojenni czują się bezkarni, zdrajcy udają patriotów, agresorzy chcą coraz więcej władzy. Ofiary są wyszydzane. To od nich w świetle kamer żąda się pieniędzy i upokarzającego hołdu - wyliczał premier. - Bezczelność, pogarda, przemoc. Jak sobie z tym rosnącym złem poradzić? Jest na to jeden niezawodny sposób i właśnie święta to przypominają. Istnieje potęga, która powstrzymuje zło. Ta potęga jest w naszych sercach i nazywa się miłość i dobro - zapewnił Tusk.

Według szefa rządu to właśnie czas świąt Bożego Narodzenia pokazuje święta "na własne oczy widzimy, że nie jesteśmy z tym sami". - Jest nas bardzo wielu. Polacy w milionach serc noszą ogromną siłę. Póki jesteśmy razem, póki w to wierzymy: przyzwoitość, prawda, uczciwość, miłosierdzie będą górą. To my decydujemy, jaki jest świat - zapewnił Tusk i dodał, aby "te Święta Bożego Narodzenia przyniosły nam światło, miłość i odwagę". - Podzielmy się tym z bliskimi, a żadne zło nie będzie nam straszne. Spokojnych, rodzinnych i bezpiecznych świąt, kochani - zakończył premier.

Mimo że obie strony wewnętrznej wojny politycznej używają seansów nienawiści wobec drugiego obozu, jako narzędzie sprawowania władzy, to do tej pory czas Bożego Narodzenia był czasem rozejmu, zawieszenia broni. Jest nawet taka historia z czasów I wojny światowej, w Boże Narodzenie 1914 roku na froncie zachodnim doszło do nieoficjalnego rozejmu, kiedy żołnierze francuscy, brytyjscy i niemieccy spontanicznie wstrzymali walki, wychodząc z okopów, śpiewając kolędy, wymieniając prezenty (papierosy, jedzenie) i grając w piłkę nożną, co było wyrazem braterstwa ponad podziałami, choć dowództwo wojskowe było temu przeciwne i próbowało zapobiec powtórzeniu się tego zjawiska w kolejnych latach.

Okazało się, że premier Donald Tusk zachował się jak ci dowódcy, nawet na czas Bożego Narodzenia nie był w stanie wyjść z okopów i złożyć rodakom życzenia spokojnych świąt. Po raz kolejny zbudował manichejski obraz świata, w którym dobro walczy ze złem. Wykorzystał ten święty czas, by po raz kolejny zaatakować prezydenta RP, opozycję oraz jej wyborców i ukazać jako wcielenie zła. Niby jest to skierowane do „zbrodniarzy wojennych”, ale to tylko pretekst, by podłożyć ogień pod piekielny kocioł, do którego wrzucił „zdrajców udających patriotów”, którym towarzyszy „bezczelność, pogarda i przemoc”. To bardzo wyrafinowana i przewrotna mowa nienawiści ukryta pod wzniosłymi słowami o "miłości i dobru".

Ale na szczęście "są miliony Polaków", rozumie się samo przez się, że to ci, którzy szli w Marszu Miliona Serc, z biało-czerwonymi serduszkami na sercach i zagłosowali na KO, a więc ci, dzięki którym „przyzwoitość, prawda, uczciwość, miłosierdzie będą górą”, są potęga, która powstrzyma zło. „Ta potęga jest w naszych sercach i nazywa się miłość i dobro”.

Natychmiast w tym samym duchu życzenia złożyli inni politycy rządzącej Koalicji i ich akolici.

Jeden z liderów Nowej Lewicy, poseł Tomasz Trela pochwalił się, że przygotowywana przez niego kaczka na Boże Narodzenie jest "wyjątkowo poukładana".

 

Święta to czas refleksji i... gruntownych analiz. Dziś na warsztacie kaczka. Rozbieram na części, szukam błędów w sztuce, ale ta jakaś wyjątkowo poukładana. Zupełnie niepodobna.#BożeNarodzenie pic.twitter.com/fsW0WGtmVN

— Tomasz Trela (@poselTTrela) December 26, 2025

"Święta to czas refleksji i... gruntownych analiz. Dziś na warsztacie kaczka. Rozbieram na części, szukam błędów w sztuce, ale ta jakaś wyjątkowo poukładana. Zupełnie niepodobna" - napisał  poseł Trela (nie był oryginalny, przed nim prezydent Komorowski zestrzelił jednym strzałem tzw dubelt, dwie kaczki, inny polityk "wypatroszyłby kaczki, gdyby nie okres ochronny")

Silni od Giertycha piszą o "pisiątku w żłobie", najgorsze inwektywy kierowane są wobec rodziny Prezydenta RP, politycy Koalicji życzą zamykania w więzieniu pisiorów, opowiadają o ciemnym katotalibanie, który zamiast jeść kolację wigilijną powinien pomagać migrantom i że "pisdzielce nadal wierzą w te zabobony".

Posłuchajcie zatem życzeń jakie złożył prezydent Karol Nawrocki z małżonką i porównajcie z życzeniami premiera Donalda Tuska:

„Prezydent RP Karol Nawrocki: Szanowni Państwo, Szanowni Rodacy w kraju i poza granicami. Wigilia uroczystości Narodzenia Pańskiego, to najpiękniejszy wieczór w roku. Czas, gdy dzielimy się chlebem i dobrym słowem, ofiarowujemy bliskim upominki i dar naszej obecności. Czas, gdy jesteśmy naprawdę razem i najpełniej to przeżywamy.

Marta Nawrocka: Nasze serca przepełnia radość i życzliwość. Chcemy okazywać je bliskim, ale też tym, którzy świąt nie spędzą w cieple domowego ogniska.

Prezydent RP Karol Nawrocki: Polacy od wieków pielęgnują bogate tradycje bożonarodzeniowe, świąteczne nabożeństwa, obrzędy, jasełka, przepiękne kolędy i pastorałki oraz ogólnopolskie i regionalne zwyczaje są naszym wspólnym dziedzictwem. Strzeżmy tego skarbu i przekazujmy kolejnym pokoleniom!

Marta Nawrocka: Przed nami czas odpoczynku i wytchnienia. Szczególną pamięcią otaczamy tych, którzy w tych świątecznych dniach pełnią służbę, dbają by były to bezpieczne święta. Serdecznie dziękujemy za ten trud.

Prezydent RP Karol Nawrocki: Bóg się rodzi, moc truchleje. Spełnia się wielka obietnica. Niech cud Narodzenia Pańskiego obudzi w Państwa sercach nadzieję. Niech Boże Dziecię błogosławi ukochaną Ojczyznę. Niech ucichną dzisiaj wszelkie spory.

Życzymy pokoju i pomyślności w Boże Narodzenie i we wszystkie dni nowego roku.

Prezydent RP Karol Nawrocki: Błogosławionych świąt Bożego Narodzenia w zdrowiu i rodzinnym szczęściu

Razem: Wesołych Świat!

Dla mnie te dwa życzenia świąteczna pochodzą z dwóch różnych cywilizacji, z których jedną Feliks Koneczny nazwał „Turańską” , a drugą „Łacińską”. Państwu pozostawiam ocenę, które życzenia pochodzą, z której cywilizacji.

Cóż, ja nadal będę głosował na cywilizację, której filarami są prawo rzymskie, filozofia grecka i religia chrześcijańska.
Adam Socha

PS. Po napisaniu powyższego komentarza, pojechałem do kina obejrzeć film "Norymberga". Sala była nabita do ostatniego miejsca. Jest to znakomicie pokazany proces norymberski czołowych nazistów od kulis. Amerykański młody psychiatra Douglas Kelley ma za zadanie zbadać poczytalność więźniów i przygotować ich rys psychologiczny. Traktuje to jako okazję do zdobycia materiału na napisanie bestsellera, który nie tylko sprzeda się w milionach egzemplarzy, ale zapewni mu też stały dochód jako eksperta od nazistów. Przygotował prokuratorów do pojedynku z niezywkle inteligentnym i przebiegłym Hermannem Göringiem.

Dlaczego o tym piszę. Otóż Kelley odkrył na długo przed Hannah Arendt, że Niemcy to nie jest jakiś odrębny gatunek ludzki, który w genach ma skłonność do najpotworniejszych zbrodni. Odkrył, że w każdym społeczeństwie żyją takie potwory. Film kończy scena wywiadu radiowego z Kelleyem na temat jego książki. Dziennikarz nie zgadza się z wnioskami jakie psychiatra zawarł w książce. Na to Kelley odpowiada: "Myślicie, że takich ludzi nie ma wśród Amerykanów? Wystarczy, że dostaną możliwość wzbudzania nienawiści jednej połowy narodu do drugiej, a zdobędą władzę. Idioci, myślicie, że rozpoznacie ich po mundurach?!". Dziennikarz przerywa rozmowę i wyrzuca go ze studia, mówiąc: "Pana ksiązki nie osiągnie sukcesu, bo obraża pan Amerykanów". Miał rację. Jego próby uświadomienia społeczeństwu, że wśród nas żyją potencjalni Hitlerzy i Goeringowie zdały się na nic. Popadł w depresję i w wieku 45 lat popełnił samobójstwo.

Podobny los, ale bez takiego tragicznego finału, czekał niemiecką filozof, Żydówkę z pochodzenia Hannah Arendt po ukazaniu się w 1963 roku jej ksiązki, relacji z procesu Adolfa Eichmanna pt. "Eichmann w Jerozolimie: rzecz o banalności zła". Arendt zwróciła uwagę, że Eichmann działał bezmyślnie, niczym trybik w nazistowskiej maszynie zagłady. Był jedną z wielu podobnych sobie jednostek. Została za to wyklęta przez międzynarodową społeczność żydowską.

Film stanowi ostrzeżenie przed politykami siejącymi nienawiść, zdobywającymi władzę dzięki wzniecaniu nienawiści jednych wobec drugich.

Czytaj więcej: Mowa nienawiści w życzeniach wigilijnych premiera Donalda Tuska

Komentarz (3)

Radości ze spotkania w sercu z narodzonym Jezusem Chrystusem

Szczegóły
Opublikowano: wtorek, 23 grudzień 2025 15:37

Pojednania w rodzinach i w narodzie,

życzą Bogdan Bachmura – wydawca i Adam Jerzy Socha – redaktor portalu „Deb@ta”

Chwila pojednania

Weź w rękę siwy opłatek dnia
bo oto nadeszła chwila pojednania

Niech się pojedna
jabłko z nożem

drzewo z ogniem

dzień z nocą

śmiech z płaczem

nicość z ciałem

niech się pojedna

samotność z samotnością

Anna Kamieńska

Czytaj więcej: Radości ze spotkania w sercu z narodzonym Jezusem Chrystusem

Komentarz (0)

Więcej artykułów…

  1. Wicewojewoda Szauer z KO ogłosił cud na stacji paliw w Iławie, a Tusk w całej Polsce
  2. W grudniowej "Debacie" radny J. Babalski ujawnia kulisy usunięcia go z PiS

Strona 1 z 530

  • start
  • Poprzedni artykuł
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • Następny artykuł
  • koniec

Komentarze

Skoro Szmita obsrywał, Chojeckiego obsrywa, Arent obsrywa i PIS obsrywa bo nie umie z nikim współpracować, ale za to zarządał wynajęcia sobie biuro za...
Radny J.Babalski: "PiS to już ...
45 minut(y) temu
А то вертайся до себе! Іди геть в Україну!
Na Forum Żydów Polskich o wypo...
1 godzinę temu
"Tak, forma „Już dawno powinien był…” jest w pełni poprawna pod względem gramatycznym.

Oto kluczowe informacje na temat jej stosowania:

Funkcja...
Czy budowa schronu i parkingu ...
1 godzinę temu
„Już dawno powinien był…” To po polsku Panie Redaktorze?
Czy budowa schronu i parkingu ...
2 godzin(y) temu
Polaczki zawsze kłamią i ukrywają prawdziwą historię swojego upadłego ludu robotniczego.
Nienawidzą wszystkich , niezależnie od koloru skóry bo się b...
Na Forum Żydów Polskich o wypo...
3 godzin(y) temu
Rząd ludzi "rozumnych" musi mieć "oko" na ludność, żeby utrzymać ją na elektronicznej smyczy. Ostatecznie chodzi o wyhodowanie ludzi "sformatowanych",...
Dziękuję Prezydentowi RP za za...
8 godzin(y) temu

Ostatnie blogi

  • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
  • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
  • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
  • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
  • 1

Najczęściej czytane

  • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność
  • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
  • Sędzia zniszczył dziennikarza, awansował na prezesa. Czy jeszcze istnieją wolne media lokalne?
  • Radny J.Babalski: "PiS to już nie jest moja partia, ale jestem prawicowcem"
  • Nowe zagrożenie dla Gietrzwałdu. Plan ogólny zmienia wieś w strefę przemysłową
  • Budżet Olsztyna na 2026r., to pogłębianie długu i zaklinanie rzeczywistości
  • W grudniowej "Debacie" radny J. Babalski ujawnia kulisy usunięcia go z PiS
  • W nocy 30.12. na drodze S7 państwo zawiodło, Polacy zdali egzamin
  • Protest pod urzędem marszałkowskim przeciwko konsolidacji szpitali
  • Dlaczego prof. Traba nie podpisał Listu w sprawie książki oskarżającej Polaków o Holocaust
  • Co ukrywa posłanka PSL Urszula Pasławska?
  • Operatora Term Warmińskich licytuje komornik

Wiadomości Olsztyn

  • Olsztyn

    • Czy budowa schronu i parkingu podziemnego ocali „szubienice”?

      Adam Jerzy Socha 2026-01-13 10:18:38

      Powstała nowa koncepcja wykorzystania placu im. Dunikowskiego w Olsztynie, na której stoi Pomnik...

    • Czy Olsztyn ma "Program Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej"?

      Jarosław Babalski 2026-01-09 13:10:03

      Olsztyński radny Jarosław Babalski złożył na ręce prezydenta Olsztyna Roberta Szewczyka...

    • Radny J.Babalski: "PiS to już nie jest moja partia, ale jestem prawicowcem"

      Adam Jerzy Socha 2026-01-04 12:02:09

      Z olsztyńskim radnym Jarosławem Babalskim o kulisach usunięcia z PiS rozmawia Adam Jerzy Socha. -...

Wiadomości region

  • Region

    • Protest mieszkańców Skajbot przeciwko elektrowni fotowoltaicznej

      2026-01-08 17:33:35

      Na portalu petycjeonline.com ukazał się apel RATUJMY SKAJBOTY! STOP PRZEMYSŁOWEJ ELEKTROWNI W...

    • W nocy 30.12. na drodze S7 państwo zawiodło, Polacy zdali egzamin

      Kamil Wójcik, Krzysztof Kamiński 2026-01-06 11:53:46

      W sieci krąży wiele narracji. Ja byłem w samym środku wydarzeń - w trasie spędziłem łącznie 29 godzin,...

    • Wniosek o ujawnienia ustaleń zespołu ds. konsolidacji olsztyńskich szpitali

      2026-01-02 23:23:58

      Zarząd Regionu Warmińsko-Mazurskiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych złożył wniosek...

Wiadomości Polska

  • Polska

    • Dziękuję Prezydentowi RP za zablokowanie przywrócenia w Polsce cenzury

      2026-01-12 10:56:53

      Rząd premiera Donalda Tuska wszelkimi sposobami stara się przywrócić w Polsce cenzurę....

    • Dlaczego prof. Traba nie podpisał Listu w sprawie książki oskarżającej Polaków o Holocaust

      2025-12-28 13:17:36

      Ponad 150 przedstawicieli polskich elit podpisało się pod Listem otwartym w sprawie promocji przez...

    • Mowa nienawiści w życzeniach wigilijnych premiera Donalda Tuska

      Adam Jerzy Socha 2025-12-27 17:12:09

      W drugi dzień świąt Bożego Narodzenia w dzień św. Szczepana, pierwszego męczennika, ukamienowanego ok. 36...

O debacie

  • O Nas
  • Autorzy
  • Święta Warmia

Archiwum

  • Archiwum miesięcznika
  • Archiwum IPN

Polecamy

  • Klub Jagielloński
  • Teologia Polityczna

Informacje o plikach cookie

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.