Od 9 lat czekam na decyzję sądu, a wartość roszczeń rośnie
- Szczegóły
- Opublikowano: niedziela, 14 czerwiec 2026 19:23
- Krzysztof Kamiński
Publikujemy głos klienta olsztyńskiej Temidy, Krzysztofa Kamińskiego, przedsiębiorcy ze Stawigudy, będącego uczestnikiem dziewięcioletniego postępowania sądowego.
W ostatnich miesiącach coraz częściej pojawiają się głosy polityków i środowisk prawniczych, że Olsztyn powinien doczekać się własnego Sądu Apelacyjnego. Zwolennicy tego pomysłu przekonują, że stolica Warmii i Mazur jest wystarczająco dużym ośrodkiem, aby awansować do grona miast posiadających pełną strukturę sądownictwa.
Jako osoba uczestnicząca od ponad dziewięciu lat w postępowaniu o zniesienie współwłasności nieruchomości mam jednak poważne wątpliwości, czy olsztyński wymiar sprawiedliwości rozwiązał najpierw własne problemy.
Dziewięć lat jednej sprawy
Moja sprawa została wszczęta w 2017 roku. Dziś mamy rok 2026, a postępowanie nadal nie zostało prawomocnie zakończone.
Nie mówimy przy tym o wielomiliardowym sporze gospodarczym ani procesie obejmującym setki tomów akt. To klasyczna sprawa dotycząca nieruchomości i rozliczeń pomiędzy współwłaścicielami.
Najbardziej znamienny jest niemal pięcioletni okres zawieszenia postępowania z powodu postępowania karnego wszczętego na skutek zawiadomienia złożonego przez przeciwnika procesowego. Postępowanie to ostatecznie nie miało żadnego wpływu na rozstrzygnięcie sprawy cywilnej, a stawiane zarzuty nie znalazły potwierdzenia. Trudno więc nie odnieść wrażenia, że jego głównym skutkiem było wieloletnie zablokowanie sprawy.
Przez cały ten czas wielokrotnie wnosiłem o podjęcie postępowania. Bezskutecznie. Mijały kolejne miesiące i lata, a sprawa pozostawała nierozpoznana.
W końcu złożyłem skargę na przewlekłość postępowania. Odpowiedź była dla mnie wręcz symboliczna. Po dziewięciu latach trwania sprawy oraz niemal pięciu latach jej zawieszenia usłyszałem od Sądu Okręgowego w Olsztynie, że skarga jest bezzasadna.
Innymi słowy – po dziewięciu latach postępowania dowiedziałem się, że przewlekłości nie ma.
Prawo kontra zdrowy rozsądek
Z punktu widzenia formalnej argumentacji stanowisko sądu może być poprawne. Sąd wskazuje, że wykonywał kolejne czynności procesowe, wyznaczał rozprawy, powoływał biegłych i rozpoznawał wnioski stron.
Problem polega jednak na tym, że obywatela interesuje rezultat działania państwa, a nie liczba sporządzonych pism. Jeżeli po dziewięciu latach sprawa nadal nie jest zakończona, trudno przekonywać kogokolwiek, że system działa sprawnie.
Dla obywatela liczy się efekt. A efektem jest dziewięcioletni brak rozstrzygnięcia sporu.
Najgroźniejsza przewlekłość
W mojej sprawie przewlekłość nie jest wyłącznie problemem organizacyjnym. Każdy kolejny miesiąc zwiększa potencjalne roszczenia majątkowe wysuwane przez drugą stronę. Innymi słowy – sam upływ czasu tworzy wartość ekonomiczną dla jednego z uczestników postępowania.
Państwo stworzyło mechanizm, w którym przewlekłość nie jest neutralna, lecz może stać się źródłem korzyści procesowych. Jeżeli ktoś potrafi skutecznie wydłużać postępowanie, może równocześnie zwiększać wartość dochodzonych później roszczeń.
Trudno pogodzić taki stan rzeczy z zasadami sprawiedliwości. Jeszcze trudniej zaakceptować go obywatelowi, który przez lata oczekuje na rozstrzygnięcie swojego sporu. Wymiar sprawiedliwości powinien kończyć konflikty, a nie tworzyć warunki, w których przedłużanie postępowania staje się opłacalną strategią procesową.
Olsztyn potrzebuje najpierw sprawnych sądów
Nie mam nic przeciwko idei utworzenia Sądu Apelacyjnego w Olsztynie. Ale zanim zaczniemy domagać się nowych etatów, budynków i kompetencji, warto odpowiedzieć na kilka prostych pytań.
Dlaczego zwykła sprawa cywilna trwa ponad dziewięć lat? Dlaczego obywatel składający skargę na przewlekłość słyszy, że przewlekłości nie ma? I dlaczego zdrowy rozsądek tak często przegrywa z formalizmem proceduralnym?
W mojej ocenie prawdziwym problemem nie jest brak Sądu Apelacyjnego w Olsztynie. Prawdziwym problemem jest to, że wymiar sprawiedliwości coraz częściej sprawia wrażenie systemu skupionego na własnych procedurach, a nie na szybkim i sprawiedliwym rozwiązywaniu sporów.
Dopóki ten problem nie zostanie rozwiązany, dyskusja o nowych szczeblach sądownictwa będzie przypominała dobudowywanie kolejnych pięter do budynku, którego fundamenty od dawna wymagają naprawy.
Krzysztof Kamiński
Od redaktora: ilustracja stworzona przez AI
Od redaktora: ili
Krzysztof Kamiński
Czytaj więcej: Od 9 lat czekam na decyzję sądu, a wartość roszczeń rośnie

Teraz jest jeszcze minimum gwarancji praworządności gdy sprawa idzie do Białegostoku (oczywiś...