Prokuratura ściga "Debatę", a nie rozdawnictwo milionów na solaria
- Szczegóły
- Opublikowano: wtorek, 11 sierpień 2026 15:49
- Bogdan Bachmura
O tym powinni wiedzieć Czytelnicy naszego portalu. W dniu 12 czerwca 2026 r. mój dom nawiedziło dwóch policjantów oraz informatyk. Ową wizytę zawdzięczam nakazowi Prokuratury Rejonowej Olsztyn-Południe, która pismem z dnia 24 marca 2026 r. wydała „Postanowienie o zwolnieniu z zachowania tajemnicy związanej z prowadzoną działalnością i żądaniu nadesłania danych”.
Ściślej mówiąc chodzi o żądanie od Fundacji „Debata” podania dokładnych adresów IP komputerów z których zostały umieszczone dwa komentarze pod artykułem Adama Sochy „Na solarium dostali 1,5 mln zł. Środki rozdawała kandydatka Koalicji Obywatelskiej”.
Na solarium dostali 1,5 mln zł. Środki rozdawała kandydatka Koalicji Obywatelskiej
Z zasady nie ma w tym nic dziwnego. Wielokrotnie to robiliśmy na żądanie prokuratury, co wynika z obowiązku ustawowego, ale też z wewnętrznego przekonania o merytorycznym uzasadnieniu takiego żądania.
Tym razem jednak, po raz drugi w historii naszego portalu, postanowiliśmy odmówić Prokuraturze (prokurator Agnieszce Romanowskiej) wydania danych IP komputera. Uznaliśmy, że wpisy o treści:
„Byłem w tym tygodniu w funduszu. Potwierdzam, że jest p.o. dyrektora taka kobieta w średnim wieku, dziwnym kolorze włosów. Jedna z doradczyń rzuciła zaskakujący komentarz, który nie daje mi spokoju. Jakiś alko skandal. Coś ktoś wie?”, oraz wpis drugi:
„Pani O. bardzo źle traktuje pracowników”,
nie wyczerpują znamion czynu zabronionego. W szczególności nie stanowią gróźb karalnych, stalkingu, zniesławienia, nawoływania do przemocy, oszustwa czy publikacji nielegalnych treści.
W piśmie do Prokuratury podkreśliliśmy, że
„Naszym obowiązkiem jest umożliwienie obywatelom wyrażania opinii na publikowane przez nas treści, które z reguły dotyczą nadużywania władzy, grabieży publicznych pieniędzy, nepotyzmu politycznego itd”. Zaś przedmiotowe żądanie Prokuratury odbieramy „jako próbę posłużenia się przez polityka Prokuraturą w celu odwetu za krytykę”.
Jak napisałem powyżej, był to z naszej strony drugi przypadek odmowy podania adresu IP. Pierwszy miał miejsce kilka lat temu i dotyczył pewnej działaczki PiS, na wniosek której Prokuratura takie postępowanie wszczęła. Swoją odmowę motywowaliśmy podobnie, ale wtedy Prokuratura odpuściła. Tym razem stało się inaczej. W odpowiedzi na nasze pismo Prokuratura przypomniała o naszym obowiązku wydania danych. Gdy w dalszym ciągu tego nie zrobiliśmy, wydała nakaz zabezpieczenia danych przez policję. Stąd wspomniana wizyta u mnie funkcjonariuszy.
Wobec powyższego, pod groźbą kary pieniężnej do wysokości 3000 zł., dane IP prokuraturze ostatecznie przekazaliśmy. Jednocześnie złożyliśmy zażalenie na postanowienie Prokuratury do Sądu Rejonowego w Olsztynie.
Odpowiedź Sądu Rejonowego o utrzymaniu w mocy zaskarżonego postanowienia nas nie zaskoczyła, ale kluczowy fragment jego uzasadnienia wart jest przytoczenia:
„Ocena zasadności żądania wydania danych informatycznych na etapie postępowania przygotowawczego nie wymaga uprzedniego stwierdzenia, że określone treści w sposób niewątpliwy wyczerpują znamiona czynu zabronionego, lecz jedynie istnienia uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa, którego wyjaśnienie wymaga zabezpieczenia i analizy określonych danych. Z faktu prowadzenia dochodzenia o czyny z art. 212 par. 2 k.k. oraz z opisu czynności wynika, że takie uzasadnione podejrzenie istniało (…)”.
Celowo wytłuściłem ten fragment postanowienia. Do tej pory bowiem myślałem, że główną i jedyną przesłanką uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa jest konkretny czyn. Tutaj owo podejrzenie wynika z samego faktu prowadzenia dochodzenia oraz z opisu przeprowadzonych u mnie czynności, które do sprawy niczego nie wniosły. Wobec powyższych wątpliwości zasięgnąłem opinii czterech prawników, w tym jednego prokuratora w stanie spoczynku. Zakłopotanie to najbardziej delikatna forma ich stanowiska.
Nasze wątpliwości dotyczące politycznego tła sprawy Sąd skwitował stwierdzeniem, że
„Materiał zgromadzony w sprawie nie daje jakichkolwiek podstaw do przyjęcia, że czynności organów procesowych podjęte zostały w innym celu niż wyjaśnienie okoliczności zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa zniesławienia i ustalenie jego sprawcy”.
Tak więc regulacje prawne sprowadziły wydawcę portalu do roli ślepego wykonawcy żądania prokuratury udostępnienia danych prywatnego komputera. Nasza ocena zasadności takiego żądania nie ma tutaj znaczenia. Na pozór wydaje się to logiczne, pod warunkiem, że to instytucje państwa stanowią ochronę obywatela przed nieuzasadnionymi ujawnianiem informacji na jego temat. Czy tak jest w istocie?
Trudno powiedzieć, czym kieruje się prowadząca sprawę pani prokurator. Jakie kryteria spowodowały, że zobaczyła w rzeczonych wpisach potencjał dla prowadzenia dalszego postępowania. Jedno jest pewne: ta sprawa, ze względu na kontekst polityczny tekstu Adama Sochy, podlega szczególnej uwadze i ocenie. Jeżeli chcemy nazywać polski system wymiaru sprawiedliwości praworządnym, to sfera polityki bez wątpienia została z niego wyłączona. Częścią tego mechanizmu stała się dyspozycyjna wobec polityków prokuratura i część środowiska sędziowskiego. To smutna, choć mało odkrywcza konstatacja, na poparcie której przykładów jest tyle, że nie wiadomo od czego zacząć.
Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia za komuny. Każdy prokurator czy sędzia, któremu przyszło rozpatrywać sprawy dotykające polityki, albo to, co za polityczne zostało uznane, musiał się liczyć z nieufnością czy podejrzeniem politycznej dyspozycyjności. Nie jest winą Polaków, że za sprawą polityków wróciliśmy do stanu sprzed 1989 r. To cena, którą płacimy wszyscy, w tym ludzie związani z wymiarem sprawiedliwości.
Jedyne co w tej sytuacji mogłem zrobić, to poinformować naszych czytelników i poddać całą sytuację Państwa ocenie. Wszak dotyczy to podstawowego prawa do wolności wypowiedzi i ochrony prywatności. Na wszelki wypadek zapytaliśmy czy w sprawie której dotyczył artykuł Adama Sochy, gdzie zaangażowani byli działacze Koalicji Obywatelskiej, Prokuratura wszczęła śledztwo. Na prostą odpowiedź czekaliśmy prawie miesiąc. Dzisiaj poinformowano nas, że takiego postępowania Prokuratura nie prowadzi. Wpisy czytelnika/ów okazały się ważniejsze.
Bogdan Bachmura
Wydawca "Debaty" i portalu debata.olsztyn.pl
Czytaj też:
Ile zarabiają "neoTłuste Koty" z Centrum i KO w WM WFOŚiGW w Olsztynie
Czytaj więcej: Prokuratura ściga "Debatę", a nie rozdawnictwo milionów na solaria





https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/furia-czyli-prymus-pryncypala,216135
albo na:
https://opinie.olsztyn.pl/olsztyn/furia-...
• pierwsze – nie myśl i nie oceniaj otaczającej cię rzeczywistości
• drugie – jeśli myślisz, to przynajmniej nic nie mó...
https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/furia-czyli-prymus-pryncypala,216135
albo na:
https://opinie.olsztyn.pl/olsztyn/furia-...