logodebata

Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez prawie 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000 337 806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

wtorek, styczeń 13, 2026
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Wiadomości
  • Olsztyn

Olsztyn

Wiceprezes sądu w Olsztynie, okres stalinowskiego terroru nazwała... „czasem praworządności”

Szczegóły
Opublikowano: środa, 01 październik 2025 19:11
Adam Jerzy Socha

Z okazji 80. rocznicy pierwszej sesji sądowej w Olsztynie 28 września 1945 roku, wiceprezes Sądu Okręgowego Dorota Lutostańska w oficjalnym liście do sędziów i pracowników sądu, wysłanym pocztą elektroniczną 30 września określiła początki komunistycznego sądownictwa w 1945 roku jako... "czas praworządności, szacunku do prawa i odpowiedzialności za człowieka". Skan listu zamieścił na swoim X sędzia Maciej Nawacki, były prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie i członek KRS. Poniżej ten list:

 List sedzi Lutostańskiej

Sędzia Nawacki na X skomentował:

"Tak tylko przypominam, że to był czas, kiedy w późniejszej siedzibie Sądu Okręgowego w Olsztynie była ubecka katownia. Ale co ja tam wiem o praworządności".

Tak tylko przypominam, że to był czas, kiedy w późniejszej siedzibie Sądu okręgowego w Olsztynie była ubecka katownia.
Ale co ja tam wiem o praworządności.
Pani uziprezes bodnarowska nominatka wie lepiej. W końcu wystawała pod sądem w koszulce KonsTYtucJa pic.twitter.com/GMruBn8cZg

— Maciej Nawacki 🇵🇱 (@NawackiM89803) September 30, 2025

W kolejnym wpisie sędzia Nawacki zdemaskował "autorytet", na który powołała się wiceprezes Lutostańska. Wskazał, że podprokurator Jerzy Smoleński, członek Stronnictwa Demokratycznego, w 1947 roku wstąpił do komunistycznej Polskiej Partii Robotniczej (PPR) i został wiceprezydentem Olsztyna.

Przyznam, że i mnie, scharakteryzowanie w Liście najbardziej krwawego okresu terroru stalinowskiego w Polsce, jako „czasu praworządności, szacunku do prawa i odpowiedzialności za człowieka", wprawiło w zdumienie i wywołało odruch protestu. Przecież to czysty Orwell!

Wówczas uprzytomniłem sobie, jako że ostatnio często jestem w sądzie okręgowym, iż w holu na monitorze non stop wyświetla się napis „80-lecie Sądu” i przewijają się zdjęcia gmachu sądu w różnych latach, aż do stanu obecnego. Nie zwracałem na to uwagi, skupiony na procesie Helpera, ale List sprawił, że wszedłem na stronę internetowa sądu, na której jest zakładka „Powstanie Sądu Okręgowego w Olsztynie”. Czytamy tam:

„Po zakończeniu II wojny światowej, w 1945 roku, miasto zostało przyłączone do Polski, co pociągnęło za sobą konieczność utworzenia nowych struktur administracyjnych, w tym wymiaru sprawiedliwości. (...)Początki funkcjonowania Sądu Okręgowego w Olsztynie nie były łatwe. Brakowało wykwalifikowanej kadry sędziowskiej, infrastruktury, a wiele budynków zostało zniszczonych podczas działań wojennych. Mimo trudnych warunków, sąd rozpoczął działalność i szybko stał się podstawową instytucją prawną w regionie.

W pierwszych latach istnienia zajmował się przede wszystkim sprawami dotyczącymi przestępstw wojennych, własności przejętej przez państwo oraz kwestiami związanymi z przesiedleniami ludności. Z biegiem lat jego działalność rozszerzyła się na wszystkie dziedziny prawa”.

Ani słowa o tym, że w budynku obecnego Sądu Rejonowego w Olsztynie, przy ulicy Dąbrowszczaków 44 (wówczas Józefa Stalina), w latach 1945-1956 mieściła się siedziba Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego (WUBP), a w piwnicach znajdował się areszt – pisze Radosław Nojman w artykule „Miejsca komunistycznej represji w Olsztynie”, na podstawie materiałów IPN. - Z kolei w położonych po sąsiedzku budynkach obecnego Aresztu Śledczego mieściły się: Więzienie NKWD oraz Więzienie i Areszt Śledczy WUBP.

Aparat bezpieczeństwa przetrzymywał w celach i piwnicach, na równych zasadach: niemieckich i ukraińskich zbrodniarzy, członków partii nazistowskiej, byłych żołnierzy Wehrmachtu, pospolitych kryminalistów oraz żołnierzy i działaczy polskich organizacji podziemnych (zarówno nurtu „AK-owskiego” – głównie Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” – jak i narodowego), a także więźniów politycznych, nie zgadzających się na kolejną, sowiecką okupację Ojczyzny, stwarzających realne lub jedynie potencjalne zagrożenie dla komunistów. Na porządku dziennym było stosowanie wobec osadzonych nieludzkich tortur, w celu wydobycia obciążających wyjaśnień i zeznań. Istnieją relacje, według których w podziemiach gmachów WUBP dochodziło również do morderstw (ciała zmarłych, zakatowanych i zastrzelonych najprawdopodobniej zakopywano na terenie aresztu, pod murem).

Do kazamat olsztyńskiego Urzędu Bezpieczeństwa trafili m.in. niektórzy podkomendni majora Zygmunta Szendzielarza ps. „Łupaszko” z V Brygady Wileńskiej Armii Krajowej (np. wachmistrz Jerzy Lejkowski ps. „Szpagat”) oraz dwie wyjątkowe postacie, a mianowicie: – kapitan Stanisław Bęklewski vel Pieszkowski ps.: „Bomba”, „Stadnicki”, „Stanisławski”, „Żuk” i Elżbieta Zawacka ps. „Zo” – jedyna kobieta wśród „cichociemnych”, aresztowana w Olsztynie przez „bezpiekę” w dniu 5 września 1951 roku.

Nojman postulował w 2021 roku upamiętnienie ofiar „czerwonej dyktatury”, np. poprzez umieszczenie odpowiednich informacji na ścianach wszystkich siedzib dawnego, komunistycznego aparatu bezpieczeństwa, w tym na murze sądu rejonowego. Poniżej wstępny projekt takiej tablicy.

tablica.jpg
Na stronie sądu okręgowego nie ma też ani słowa o procesach politycznych, w których skazywano przeciwników sowietyzacji Polski i reżimu komunistycznego, w tym o głośnym, pokazowym procesie w dniu 5 czerwca 1950 roku grupy uczniów, którzy nie chcieli działać w ramach „czerwonego harcerstwa” i powołali Harcerską Organizacje Podziemną „Iskra”. W dniu 29 stycznia 1950 r. olsztyńska UB natrafiła na pięć ulotek Iskry” o treści antysowieckiej. Aresztowano jej członków i poddano okrutnemu śledztwu, po którym zostali skazani na wieloletnie więzienie.

Dodajmy do pełnego obrazu, iż w latach 1946-54, olsztyński Wojskowy Sąd Rejonowy orzekł 65 wyroków śmierci wobec żołnierzy podziemia niepodległościowego, ustalił historyk Bohdan Łukaszewicz (Komunikaty Mazursko-Warmińskie nr 3, 381-449 z 1999 roku).

Nie dowiemy się też ze strony sądu okręgowego o procesach politycznych działaczy „Solidarności” po wprowadzeniu stanu wojennego, w tym o procesie organizatorów strajku w OZOSie 13 grudnia 1981 roku, przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego, w którym skazano przez sędziów Sądu Wojewódzkiego w Olsztynie Annę Żurawek-Niszczak na 3 lata więzienia, Włodzimierza Romaniuka na 3 lata więzienia, Józefa Kociubę na 3 lata i 6 miesięcy przewodniczącego Komitetu Strajkowego Zbigniewa Przewłockiego, na 4 lata więzienia.

W Sądzie Rejonowym w Olsztynie skazany został w 1982 roku Władysław Frasyniuk osadzony w ZK w Barczewie, na kolejne 10 miesięcy pozbawienia wolności za obrazę naczelnika więzienia.

(Wspomnę, że uczestniczyłem po 1990 roku w rozprawach w olsztyńskich sądach działaczy "Solidarności" represjonowanych w stanie wojennym, którzy wnosili o odszkodowania za lata więzienia lub internowania. Pełnomocnik, który prowadził takie sprawy odszkodowawcze w całym kraju powiedział mi, ża najgorsze doświadczenia ma z sądu olsztyńskiego, w którym najtrudniej jest uzyskać odszkodowanie i są one symboliczne).

Zadzwoniłem do wiceprezes sądu okręgowego, sędzi Doroty Lutostańskiej, żeby zapytać skąd się wziął taki jej obraz sądownictwa po 1945 roku? Przecież był on absolutnym zaprzeczeniem niezawisłości sędziowskiej. To aparat partyjny i Urząd Bezpieczeństwa (UB) decydowały o wyrokach, a sądy miały jedynie je formalnie zatwierdzić. Znakomicie ilustrują to wspomnienia Józefa Światły, zbrodniarza komunistycznego i wicedyrektora X Departamentu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, który w latach 1945-1946 był zastępcą szefa Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa w Olsztynie.

W artykule historyka Filipa Musiała o procesach pokazowych w Polsce przytoczono słowa Światły, które obnażają mechanizm stalinowskiego "wymiaru sprawiedliwości":

J. Światło twierdził, że zadanie sądu sprowadza się do przeprowadzenia rozprawy według przewidzianego planu i do ogłoszenia wyroku.

"Nie słyszałem nigdy, aby aparat bezpieczeństwa miał jakieś trudności z sędziami". W najważniejszych rozprawach nie pozostawiano sędziom dowolności w prowadzeniu posiedzeń, lecz przygotowywano im "pytajniki" - czyli spis pytań określający o co i jak należy pytać w czasie procesu. Podobna dyscyplina obowiązywała prokuratora, który otrzymywał "listę pytań, które ma zadać na rozprawie oskarżonemu oraz świadkom i nie wolno mu wykroczyć poza wyznaczone ramy. Prokuratorzy są tak dobrani, że nie przychodzi im nawet do głowy sprzeciwiać się rozkazom bezpieki".

Ale podobnie było przez cały okres PRL, ze szczególnym nasileniem „drukowania” wyroków na przeciwników w gabinetach SB i PZPR w latach 80. XX wieku. Sądownictwo w PRL było instrumentem „wymierzania „sprawiedliwości spcjalistycznej”.

Skoro, wbrew zapowiedzi prof. Adama Strzembosza, po 1989 roku że „sądownictwo się samo oczyści”, nikomu z sędziów noszących partyjne legitymacje i wydających wyroki na polecenie partii, nie spadł włos z głowy, dalej awansowali i weszli w skład pierwszej Krajowej Rady Sądownictwa, powołanej po Okrągłym Stole. (W jej składzie nie znalazł się ani jeden sędzia nie związany z reżimem komunistycznym), to 80. rocznica sądownictwa w Olsztynie była doskonałą okazją, żeby chociaż w części zmyć tę hańbę, zorganizować sympozjum naukowe z IPN na temat łamania praworządności w sądownictwie olsztyńskim w okresie PRL oraz wmurować pamiątkową tablicę, oddającej cześć niesłusznie skazanym w tych murach, za walkę o niepodległą i wolna Polskę, przy wejściu do obu sądów lub w holu.

Tymczasem odbyła się tylko uroczysta kolacja w "Casablance" z udziałem wybranych sędziów, sędziów w stanie spoczynku z okresu PRL i wiceministra sprawiedliwości Dariusza Mazura - jak poinformował mnie sędzia Nawacki.

Z tymi pytaniami zadzwoniłem do wiceprezes Doroty Lutostańskiej, ale odmówiła rozmowy ze mną i odesłała mnie do rzecznika prasowego sądu. Wysłałem więc te pytania do rzecznika. Jak tylko dostanę odpowiedzi, opublikuję je.

Olsztyn 1.10.2025r.

Szanowna Pani
Dorota Lutostańska
Wiceprezes Sądu Okręgowego

Szanowna Pani Prezes,

Uprzejmie proszę o informacje w związku z Pani Listem do sędziów i pracowników sądu z okazji 80. rocznicy pierwszej sesji sądu 28 września 1945 roku.
1. Czy podtrzymuje Pani, że okres od 1945 roku był w PRL, to był "czas praworządności, szacunku do prawa i odpowiedzialności za człowieka"? Jeśli tak, to na czym opiera Pani to twierdzenie, na jakich książkach historycznych, opracowaniach naukowych?
2. Czy zdaje sobie Pani sprawę, że taka opinia to kłamstwo historyczne oraz szyderstwo wobec ofiar stalinowskich represji w PRL po 1945 roku?
3. Czy Pani samodzielnie napisała ten List, czy też ktoś go napisał (kto?), a Pani tylko go podpisała, być może nie czytając?
4. Kto jest autorem tekstu na stronie sądu pt. „Powstanie Sądu Okręgowego w Olsztynie”? Dlaczego w tym tekście nie wspomniano o skazywanie za działalność na rzecz niepodległości i wolności Polski?
5. Czy treść Pani Listu poznał prezes Sądu Okręgowego sędzia Rafał Jerka i go zaakceptował?
6. Czy Pani opinię wyrażoną w Liście podziela Zgromadzenie Sędziów Sądu Okręgowego (czy odbyło się takie Zgromadzenie w tej kwestii oraz w kwestii obchodów 80. rocznicy pierwszej sesji sądowej w Olsztynie?)

7. Czy zgadza się Pani ze stwierdzeniem sędziego Macieja Nawackiego, iż taka Pani ocena wymiaru sprawiedliwości po 1945 roku, a także wielu Pani koleżanek i kolegów sędziów z sądu okręgowego, wynika z korzeni rodzinnych; z tego, że  Pani rodzice oraz innych sędziów, którzy mają taką samą pozytywna ocenę wymiaru sprawiedliwości w okresie PRL, to dzieci, lub wnuki działaczy lub pracowników szeroko pojętego aparatu komunistycznego?


8. Czy byłaby Pani skłonna zwrócić się do IPN z prośbą o napisanie przez historyków naukowego opracowania na temat wymiaru sprawiedliwości w Olsztynie po 1945 roku, celem umieszczenia go na stronie internetowej sądu?
9. Czy byłaby Pani skłonna zwrócić się do Zgromadzenia Sędziów o zgodę na umieszczenie w holu sądu tablicy oddającej hołd ofiarom sądownictwa w okresie stalinowskim, działaczy i żołnierzy podziemia antykomunistycznego, niesłusznie skazanych za walkę na rzecz niepodległości i wolności Polski?
10. Proszę o program obchodów 80. roczny pierwszej sesji sądowej oraz listę zaproszonych gości na uroczysta kolacje do „Casablanki”.

Z poważaniem

Adam Socha

Zapytałem też sędziego Nawackiemu, czemu należy przypisać taką orwellizację prawdy historycznej na temat sądownictwa stalinowskiego w Olsztynie, która jest szyderstwem i kpiną z jego ofiar?

- To wynika z korzeni rodzinnych - odparł sędzia Nawacki. - Rodzice, dziadkowie wielu sędziów byli działaczami i pracownikami aparatu komunistycznego.

Kim jest sędzia Dorota Lutostańska?

Sędzia na swojej stronie na FB nie podaje, gdzie ukończyła prawo i odbyła aplikację sędziowską. Z oświadczenia majątkowego wyczytałem, że urodziła się w 1972 roku w Zambrowie, a więc okres studiów przypadł już na okres wolnej Polski.

W 2002 r. została powołana na stanowisko sędziego Sądu Rejonowego w Olsztynie, natomiast w 2008 r. objęła stanowisko sędziego Sądu Okręgowego w Olsztynie. Pani Sędzia orzekała w VII Wydziale Karnym Odwoławczym – czytamy stronie sądu.

W 2018 roku została przeniesiona do Wydziału Karnego, w którym rozpoznawane są sprawy w pierwszej instancji, co było degradacją.

Decyzja o przeniesieniu sędzi została podjęta przez Prezesa Sądu Okręgowego w Olsztynie i zastępcę rzecznika dyscyplinarnego Michała Lasotę za to, że w 2018 roku, z okazji 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości zapozowała do zdjęcia w koszulce z napisem „KonsTYtucJA”.

sedziowie konstytucja 100 lecie niepodleglosci

Jak pisał portal oko.press, rzecznik dyscyplinarny Michał Lasota argumentował, że po zrobieniu tego zdjęcia sędzia orzekała w głośnej w Olsztynie sprawie związanej z akcją tamtejszych działaczek KOD. W sierpniu 2018 roku ubrały one rzeźby bab pruskich na Starym Mieście w koszulki z napisem „Konstytucja, Jędrek”.

Sędzia Lutostańska 23 listopada 2018 roku podtrzymała odmowę wszczęcia postępowania w tej sprawie. Oceniła, że założenie koszulek „Konstytucja, Jędrek” na rzeźby nie było szkodliwe społecznie. W orzeczeniu przyjęła, że działaczki KOD nie zakłóciły porządku publicznego, a ich akcja nie spotkała się z masowym zainteresowaniem. Zaś celem akcji było zamanifestowanie poglądów w debacie o poszanowaniu standardów konstytucyjnych w Polsce. Sędzia uznała też, że ich czyn odbył się w ramach wolności słowa.

Baby Pruskie konstytucja

Jak podawał portal oko.press, 2 października 2020 sąd dyscyplinarny działający przy Sądzie Apelacyjnym w Łodzi umorzył sprawę olsztyńskiej sędzi. Na zdjęciu: manifestacja poparcia dla sędzi Lutostańskiej łódzkich sędziów Iustitti, pod Sądem Apelacyjnym w Łodzi.

Murem za Dorota Iustitia

W dniu 4 czerwca 2024 roku Minister Sprawiedliwości Adam Bodnar powołał Panią Sędzię Dorotę Lutostańską do pełnienia funkcji Wiceprezes Sądu Okręgowego w Olsztynie.

Adam Socha

PS. Swoje stanowisko w sprawie stanu sądownictwa, po 1989 roku oraz w okresie min. Ziobro wytraziłem w 2020 roku w rozmowie z sędziami Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, Ewą Kurasz, Sędzią Sądu Rejonowego w Bartoszycach, Wiceprezesem Olsztyńskiego Oddziału SSP Iustitia, Rafałem Jerką,Sędzią Sądu Okręgowego w Olsztynie (dzisiaj prezes Sądu Okręgowego w Olsztynie) i Bohdanem Bieniek, Sędzią Sądu Najwyższego, Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych.

Wojna z sądami czy o sądy?

Taki jak wówczas powiedziałem, za wybitnymi autorytetami prawa, uważam, że wymiar sprawiedliwości funkcjonujący w niezmienionej formie od czasów stalinowskich, uległ głębokiej degeneracji i wyalienowania ze społeczeństwa, i wymagał pilnej remormy. Jednak to co zrobił Zbigniew Ziobro, nie tylko w mojej ocenie, to była karykatura reformy. Trudno uznać za reformę wybór członków KRS przez garstkę z 10 tys. sędziów oraz powołanie "swoich" prezesów sądów.

Jednak "przywracanie praworządności" przez obóz polityczny Donalda Tuska, który stosuje prawo, tak jak on je rozumie, to karykatura do sześcianu. Nowy minister Waldemar Żurek wszedł dokładnie w buty Ziobry mówiąc, żeby "przywrócić praworządność" musi powołać na prezesów "swoich ludzi". Przecież tym samym kierował się min. Ziobro! Min. Żurek nie przywraca praworządność (przewraca), tylko dokonuje prywatnej wendetty. 

Podpisuję się pod tymi opiniami, że w tej walce o "przywracanie praworządności" chodzi tylko i wyłącznie o przywrócenie status quo ante; chodzi o to, żeby nadzwyczajna kasta nadal decydowała o awansach i była poza jakąkolwiek kontrolą społeczna.

Adam Socha

 

 

 

Czytaj więcej: Wiceprezes sądu w Olsztynie, okres stalinowskiego terroru nazwała... „czasem praworządności”

Komentarz (9)

Czy ABW szuka na siłę terrorystów wśród olsztyńskich uczniów?

Szczegóły
Opublikowano: poniedziałek, 29 wrzesień 2025 17:01

Kolejna porażka Prokuratury Okręgowej w Olsztynie, która wystąpiła o areszt dla 20-latka pod zarzutem posiadania i wyrabiania substancji wybuchowej. Sąd nie wyraził zgody, podobnie jak w czerwcu Sąd Rejonowy w Olsztynie nie przedłużył tymczasowego aresztowania wobec dwóch 19-letnich uczniów szkół olsztyńskich podejrzanych o szykowanie zamachu terrorystycznego na jedną ze szkół.

Zacznijmy od aresztowania dwóch pierwszych podejrzanych w kwietniu i trzeciego w czerwcu. Wówczas rzecznik prasowy ABW Jacek Dobrzański poinformował, że funkcjonariusze zatrzymali trzech 19-latków z Olsztyna i okolic, którzy mieli planować zamach terrorystyczny na szkołę średnią. Śledztwo trwa od kilku miesięcy, a ostatniego z podejrzanych zatrzymano na początku czerwca.

W komunikacie ABW czytamy, że śledczy ustalili, iż wszyscy podejrzani zbierali w Internecie informacje z zakresu obsługi broni palnej, postaw strzeleckich oraz prowadzenia działań bojowych w terenie otwartym i pomieszczeniach zamkniętych. W celach szkoleniowych uczęszczali na legalne strzelnice w Olsztynie i pod Olsztynem, jak również prowadzili treningi o charakterze militarno-taktycznym. Ustalono, że mężczyźni gromadzili środki o właściwościach pirotechnicznych oraz instrukcje dotyczące konstruowania układów wybuchowych.

Podejrzani swoją inspirację czerpali m.in. z działalności masowych zabójców, takich jak Anders Breivik, Brenton Tarrant czy Timothy McVeigh. Byli zafascynowani ich ideologią, analizowali sposób przeprowadzenia przez nich zamachów i popełnione błędy. Pobierane przez nich treści wpływały na kształtowanie u nich skrajnie radykalnych postaw moralnych.

Podejrzanym przedstawiono m.in. zarzuty popełnienia przestępstw z art. 168 k.k. w zw. z art. 163 k.k. oraz art. 255a §2 k.k. Wobec dwóch mężczyzn zastosowano środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania, natomiast wobec trzeciego Sąd Rejonowy w Olsztynie zastosował środki zapobiegawcze o charakterze wolnościowym. Sprawa ma charakter rozwojowy
– napisał na platformie X Jacek Dobrzyński.

Usłyszeli zarzuty m.in. przygotowywania zamachu i propagowania terroryzmu, za co grozi im do 10 lat więzienia. Sprawą zajmują się ABW i Prokuratura Okręgowa w Olsztynie.

Jednak Sąd Rejonowy w Olsztynie w dniu 13 czerwca nie uwzględnił wniosków prokuratora o tymczasowe aresztowanie domniemanych olsztyńskich Breivików.

Sąd w uzasadnieniu tej decyzji wskazał, że zebrany w sprawie materiał dowodowy w wysokim stopniu uprawdopodabnia, że obaj podejrzani popełnili zarzucane im czyny. Jednakże analiza materiału dowodowego skłania Sąd do wniosku, że środki zapobiegawcze nieizolacyjne na tym etapie postępowania przygotowawczego będą wystarczające. W ocenie Sądu, brak jest podstaw, aby na obecnym etapie postępowania przyjąć, że zachodzi uzasadniona obawa, że podejrzani będą w jakikolwiek bezprawny sposób wpływali na zebrany już materiał dowodowy, albo w inny bezprawny sposób utrudniali postępowanie.

Zdaniem Sądu, na obecnym etapie postępowania nie zachodzi również realna obawa popełnienia przez podejrzanych przestępstwa przeciwko życiu lub zdrowiu innych osób.

Aresztowanie czwartego „terrorysty”

W ubiegłym tygodniu prokuratura i ABW w mieszkaniu na osiedlu Generałów w Olsztynie zabezpieczyły materiały wybuchowe. Prokuratura podała, że niebezpieczne substancje miał i wyrabiał je 20-letni Jakub N. Śledczy podali, że 20-latek przyznał się do stawianych mu zarzutów.

W związku z tym prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskiem o aresztowanie Jakuba N., ale sąd i w tym przypadku go nie uwzględnił. Rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Olsztynie Adam Barczak poinformował, że sąd uznał, że wystarczy, gdy N. będzie miał dozór policji, zakaz kontaktowania się z czterema wymienionymi w postanowieniu osobami i zakaz opuszczania kraju.

W ocenie Sądu Rejonowego, brak jest dowodów, że podejrzany chciał zabezpieczony materiał w postaci czarnego prochu użyć do zrobienia komuś krzywdy. Ponadto, Sąd zwrócił uwagę, że podejrzanemu 20-latkowi nie przedstawiono zarzutu działania wspólnie i w porozumieniu z pozostałymi podejrzanymi, a jedynie zarzut wytwarzania i posiadania materiałów wybuchowych.

Prokuratura Okręgowa w Olsztynie zapowiedziała odwołanie się od decyzji Sądu Rejonowego.

Kominiarz spod Olsztyna planował zamach, zbierał materiały wybuchowe

Przypomnę, że ostatni sukces ABW na tym polu w naszym województwie miał miejsce w 2016 roku. Wówczas funkcjonariusze ABW zatrzymali kominiarza spod Olsztyna. Zwrócił na siebie uwagę służb swoimi radykalnymi wpisami na Facebooku, w 2014 roku, a więc u schyłku rządów Platformy, w których wzywał do obalenia przemocą rządu kierowanego przez zdrajców Polski. Na posesji Wojciecha K. znaleziono 5 kilogramów materiałów wybuchowych, a według prokuratury mężczyzna miał w latach 2014-2017 podejmować "przygotowania do zamachu na konstytucyjne organy Rzeczypospolitej Polskiej". Odkryto też 24 tys. sztuk amunicji. Okazało się też, że kominiarz to były wojskowy.

W 2018 roku kominiarz został skazany na łącznie 4 lata i 8 miesięcy pozbawienia wolności. Byłem na jego rozprawie. Na mnie zrobił wrażenie niepoczytalnego fanatyka, który nie byłby w stanie zaplanować żadnego zamachu, bo jaki zamachowiec ogłasza swoje plany na Facebooku?

Tymczasem mamy w kraju rzeczywiste zagrożenie ze strony dywersantów z Rosji, Białorusi oraz zwerbowanych przez Rosjan Ukraińców, o czym świadczą liczne podpalenia w różnych częściach kraju.
Adam Socha

Czytaj więcej: Czy ABW szuka na siłę terrorystów wśród olsztyńskich uczniów?

Komentarz (4)

SPROSTOWANIE

Szczegóły
Opublikowano: poniedziałek, 29 wrzesień 2025 12:17

WNIOSEK O ZAMIESZCZENIE SPROSTOWANIA ARTYKUŁU PRASOWEGO

Działając w imieniu własnym, na podstawie art. 31a ust. 1 w zw. z art. 32 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 roku – Prawo prasowe (dalej: „p.p.” oraz „prawo prasowe”), niniejszym wnoszę o opublikowanie sprostowania do artykułu prasowego pt.: „Proces „Helperowców” oskarżonych o przywłaszczenie 33 mln zł, czyli „Love & Money cz. 1”, opublikowanego w dniu 07 września 2025 roku na stronie internetowej www.debata.olsztyn.pl (https://www.debata.olsztyn.pl/wiadomoci/region/9705-proces-zorganizowanej-grupy-przestepczej-helper-czyli-love-money-cz-1-najnowsze-slajd-kafelek.html), o następującej treści:

„Nawiązując do informacji zawartych w artykule prasowym pt. „Proces „Helperowców” oskarżonych o przywłaszczenie 33 mln zł, czyli „Love & Money cz. 1”, opublikowanego w dniu 07 września 2025 roku na stronie internetowej www.debata.olsztyn.pl wskazuję, iż zawierał on nieprawdziwe informacje, nieścisłości oraz stwierdzenia nieznajdujące odzwierciedlenia w rzeczywistości tj.:

1/ Nieuprawnione było stwierdzenie, że „Konfrontacja tych dwóch światów – wyjaśnień członków „zorganizowanej grupy przestępczej” z zeznaniami przedsiębiorców, pracowników i podopiecznych środowiskowych domów oraz protokołów kontroli finansów Helpera przeprowadzonych przez Urząd Kontroli Skarbowej i Urząd Celno-Skarbowy - jest porażająca. To zderzenie świata wirtualnego, wykreowanego przez kierownictwo Helpera ze światem faktów”. Sąd Okręgowy w Olsztynie, przed którym toczy się sprawa opisana w artykule nie dokonał jeszcze oceny zeznań świadków oraz wyjaśnień oskarżonych. W związku z tym, jest to opinia stricte subiektywna i całkowicie nieuprawniona, albowiem zastępuje Sąd Okręgowy w Olsztynie przy ocenie materiału dowodowego, zgromadzonego na potrzeby prowadzonego postępowania karnego. Nadto takie stwierdzenie narusza zasadę domniemanie niewinności, wynikającą z art. 5 kodeksu postępowania karnego (oskarżonego uważa się za niewinnego, dopóki wina jego nie zostanie udowodniona i stwierdzona wyrokiem), co jest wprost niezgodne z zakazem określonym w art. 13 ustawy prawo prasowe;

2/ Nieprawdą jest, że policjanci, którzy przyjechali wraz z urzędnikami Urzędu Skarbowego w celu zabezpieczenia dokumentacji w dniu 30 czerwca 2015 roku byli nieuzbrojeni, gdyż mieli oni przy sobie broń;

3/ Nieprawdą jest, że Katarzyna K. i Marzena H. nie miały wymaganych kwalifikacji do zajmowania stanowiska kierownika środowiskowego domu samopomocy. Kwalifikacje wymienionych nigdy nie zostały kwestionowane w przeprowadzonych audytach. Ponadto w aktach sprawy zawarte są dokumenty potwierdzające posiadanie wymaganych kwalifikacji;

4/ Nieprawdą jest, iż ówcześnie obowiązujące przepisy rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki i Polityki Społecznej z dnia 09 grudnia 2010 roku w sprawie środowiskowych domów samopomocy nie przewidywały możliwości zatrudnienia pracownika na stanowisku dyrektora ds. finansowych czy organizacyjnych. Zgodnie z treścią § 10 ust. 3 wskazanego rozporządzenia, kierownik domu może zatrudnić innych pracowników, niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania domu;

5/ Nieprawdą jest, iż do obowiązków kierownika środowiskowego domu należy koordynowanie prac remontowych. Znajduje to pełne odzwierciedlenie w aktach, ponieważ na rozprawie w dniu 23 lipca 2025 roku złożyłam obszerne wyjaśnienia w tym zakresie;

6/ Wskazać należy, iż ujawnione wynagrodzenia na skutek przeprowadzonych audytów dotyczących środowiskowych domów samopomocy dotyczyły tylko i wyłącznie tych, które są prowadzone przez jednostki samorządu terytorialnego. Jeżeli chodzi natomiast o wynagrodzenia w środowiskowych domach samopomocy, które prowadzone są przez organizacje pozarządowe, to zarobki kształtują się podobnie do tych, w których pełniłam funkcję kierownika;

7/ Wskazuję, iż uzyskane dotacje zostały przeznaczone zgodnie z prawem, zaś stwierdzenie, że ich wydatkowanie miało miejsce „wbrew prawu” bez jednoczesnego wskazania jakie przepisy zostały naruszone, jawi się jako krzywdzące, co tym samym narusza moje dobra osobiste w postaci dobrego imieniu i wizerunku zawodowego;

8/ Nieprawdą jest, że badanie psychiatrycznie osób kwalifikowanych do środowiskowych domów samopomocy trwały po kilka minut. Nigdy i nigdzie nie wskazano konkretnego uśrednionego przedziału czasowego tego rodzaju badania. Konsultacja psychiatryczna była wykonywana w sposób zgodny z wiedzą medyczną i była wykonywana przez lekarza specjalistę;

9/ Nieprawdą jest, że pracownicy środowiskowego domu samopomocy otrzymali najtańsze artykuły kosmetyczne w ramach prezentów świątecznych. Tak informacja nie znajduje odzwierciedlenia w jakimkolwiek sprawozdaniu z przeprowadzonych audytów, jak i nie wynika z materiałów zgromadzonych w toku postępowania karnego;

10/ Nigdy nie używałam wynajętych samochodów osobowych marki Audi Q5 oraz Mercedes-Benz V 250 CDI. Zawsze używałam, nawet w celach służbowych, swojego prywatnego samochodu, który został nabyty bez wykorzystania jakichkolwiek środków mogących pochodzić z dotacji. Ponadto, pragnę wskazać, iż w dokumentacji powstałej na skutek przeprowadzonego audytu nie została zawarta informacja, która wskazywałaby, że korzystałam z pojazdów, o których mowa w artykule. Nieprawdziwa jest również informacja, iż pojazdy typu „bus” miałyby się psuć przynajmniej raz w miesiącu, oraz że rzekome naprawy miały być pokrywane przez zastępców kierowników środowiskowych domów samopomocy. Okoliczność ta nie znajduje potwierdzenia, zarówno w sprawozdaniach z przeprowadzonych audytów, jak i innych dokumentów znajdujących się w aktach sprawy rozpoznawanej przez Sąd Okręgowy w Olsztynie;

11/ Nieprawdą jest, że mój mąż Jacek H. podczas przesłuchania miał wskazać, że jest na moim utrzymaniu. Mój mąż nigdy nie użył takiego stwierdzenia. Niniejsze nie znajduje również odzwierciedlenia w jakimkolwiek dokumencie znajdującym się w aktach sprawy prowadzonej przez Sąd Okręgowy w Olsztynie. Ponadto, mój mąż prowadzi działalność gospodarczą, która zapewnia mu przychody;

12/ Nieprawdziwa jest informacja, że spółka Plaza sp. z o.o. kiedykolwiek była właścicielem nieruchomości położonej przy ul. Gietkowskiej 5. Nieruchomość należała m.in. do mnie jako jednego ze współwłaścicieli. Ze wskazaną spółką została jedynie zawarta umowa użyczenia nieruchomości. Ponadto wskazuję, iż remont budynku znajdującego się przy ul. Gietkowskiej 5 miał miejsce po sprzedaniu przeze mnie udziałów w tej nieruchomości innej osobie;

13/ Nie jest prawdą, że remont mojego domu i pensjonatu miał miejsce w tym samym czasie co remont budynku w Marcinkowie, który został przeznaczony przez gminę Purda w 2010 roku na potrzeby utworzenia środowiskowego domu samopomocy. Remont naszego pensjonatu rozpoczął się rok później, tj. pod koniec 2011 roku. Jednocześnie odnosząc się do fragmentu artykułu „W sumie w latach 2010-15 remontowali więc 12 obiektów: 5. prywatnych i 7. należących do gmin. Wykonawcy remontów zeznali później, że wykonywali prace na wszystkich tych obiektach. Audytorzy z Urzędu Kontroli Skarbowej i Urzędu Celno-Skarbowego ustalili, że wyposażenie i sprzęt zamawiany przez Helper do środowiskowych domów, trafiał też bezpośrednio do pensjonatu i restauracji oraz domu H.”, we wskazanym okresie, ani ja, ani mój mąż nie posiadaliśmy domu, który rzekomo miał być remontowany;

14/ Nieprawdziwa jest informacja, że moim zdaniem do zniszczenia mojej działalności na rzecz ludzi wykluczonych doprowadził Arkadiusz Sz., pierwszy mąż Katarzyny K. Wskazałam jedynie, że „odnoszę takie wrażenie”, co nie jest tożsame z jednoznacznym stwierdzeniem. Znajduje to pełne potwierdzenie w treści złożonych przeze mnie wyjaśnień przed Sądem Okręgowym w Olsztynie;

15/ Urząd Celno-Skarbowy nie uznał wyceny kosztu remontu domu w Reszlu przy ul. Podzamcze 1a dokonanej przez biegłego powołanego przez Prokuraturę Regionalną w Białymstoku, jednocześnie opierając się na „opinii” pracownika Urzędu Kontroli Skarbowej, który nie posiadał odpowiedniej wiedzy oraz kompetencji do dokonywania wyceny w tym zakresie;

16/ Nieprawdziwa jest informacja, że meble, materace i inne wyposażenie mojego pensjonatu zostały kupione ze środków uzyskanych przez stowarzyszenie Helper. Okoliczność ta została przeze mnie wyjaśniona podczas przesłuchania w dniu 02 kwietnia 2019 roku w Prokuraturze Regionalnej w Białymstoku, podczas którego przedłożyłam wszystkie faktury, które były wystawione bezpośrednio na dane firmy, pod którą mój mąż prowadzi działalność gospodarczą;

17/ Nieprawdziwa jest informacja, że dokonałam zakupu armatury z hurtowni Visnar ze środków pochodzących z dotacji. Wszystkie towary nabyte przeze mnie lub mojego męża z wymienionej hurtowni zostały kupione z naszym prywatnych środków. Ponadto posiadam faktury wystawione przez hurtownie Visnar. Należy wskazać, iż takie obiekty jak „Hotel u Jacka 66”, „Hotel u Jacka” nie należą do mnie i mojego męża;

18/ Nieprawdą jest, że Henryk C. w naszym imieniu kupował armaturę od BR Konsorcjum sp. z o.o. w Białymstoku. Oświadczam, iż ani ja, ani mój mąż nie dokonywaliśmy zamówień z tej spółki za pośrednictwem Henryka C., nigdy nie odbieraliśmy armatury zamówionej i opłaconej przez niego. Wszelkie towary, które zostały kupione przeze mnie lub mojego męża od BR Konsorcjum sp. z o.o., znajdują odzwierciedlenie w posiadanych przeze mnie fakturach;

19/ Fragment artykułu: „Audytorzy z IAS oraz UCS w żadnym z ŚDS-ów nie znaleźli wanny Oceanwave. Ustalili też, że spółka Henryka C. DKM nie świadczyła w tym czasie w pensjonacie Marzeny i Jacka H. żadnych usług. Właściciele firmy BR Konsorcjum z Białegostoku poinformowali audytorów, że często dokonywano zmiany w zamówieniach. Ostatni towar wydano 7 października 2014 roku.” zawiera nieścisłości. Należy wskazać, iż w sprawozdaniu z audytu dokonanego przez Izbę Administracji Skarbowej nie wskazano, że armatura została znaleziona w moim domu lub na terenie mojego pensjonatu. Ponadto „częste zmiany w zamówieniach” wynikają ze sposobu działania systemu komputerowego BR Konsorcjum sp. z o.o. W przypadku wpłaty zaliczki, wystawiana była tzw. faktura zaliczkowa w kwocie asortymentu dostępnego na stanie. Jeżeli później miało miejsce wydanie innego towaru, to w takiej sytuacji była dokonywana korekta takiej faktury na kwotę asortymentu, który był wydawany, stąd wzmianka o zmianach w zamówieniu

20/ Odnośnie ustaleń poczynionych przez biegłego rzeczoznawcę z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków, który został wezwany, by ustalić przyczynę białych nalotów na elewacji budynku znajdującego się przy ul. Kuronia 14 w Olsztynie wskazuję, że biegły dokonał oględzin budynku o wiele później, niż miało miejsce faktyczne zalanie budynku;

21/ Stowarzyszenie Helper zutylizowało stary sprzęt po kupieniu nowego. Ponadto należy wskazać, że zutylizowany sprzęt w całości był przekazywany przez darczyńców wspierających działalność SECWS Helper, m.in. przez Radio Olsztyn.

Marzena H.
(dalsze dane wyłącznie do wiadomości redakcji)”

Od redakcji: Zgodnie z Prawem prasowym, odpowiedż dziennikarza na sprostowanie ukaże się w odrębnym tekście, za 7 dni.

Czytaj więcej: SPROSTOWANIE

Komentarz (1)

Zmarł wybitny dziennikarz Radia Olsztyn śp. Ireneusz Iwański

Szczegóły
Opublikowano: piątek, 26 wrzesień 2025 18:01

W wieku 68 lat odszedł Ireneusz Iwański, po długiej walce z chorobą nowotworową. W latach 80. czołowy reportażysta Radia Olsztyn. Twórca Radia Wa-Ma, szef Rady Programowej Radia Olsztyn, przedsiębiorca i producent radiowy.

Msza pożegnalna odbędzie się we wtorek 30 września o godz. 11.00 w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w Olsztynie, po której ciało zostanie odprowadzone na cmentarz komunalny w Dywitach.

W imieniu własnym i redakcji „Debaty”, której Irek był stałym czytelnikiem, składam rodzinie Irka wyrazy najgłębszego współczucia.

Ireneusz Iwański swoją przygodę z mikrofonem rozpoczął jeszcze w czasach studenckich, pod koniec lat 70., gdy dołączył do Radia Kortowo na ówczesnej Akademii Rolniczo-Technicznej w Olsztynie (ukończył weterynarię). Równocześnie zaczął współpracę z Radiem Olsztyn.

Na stałe do olsztyńskiej rozgłośni Polskiego Radia trafił w 1982 roku. Przez ponad dekadę pracował w redakcji publicystyki, którą przez pewien czas kierował. Zrealizował wiele reportaży nagradzanych w konkursach ogólnopolskich. Współpracował regularnie z Programem 1 i Programem 3 Polskiego Radia.

Miał wyjątkowy dar do wyszukiwania ludzkich historii, przełamywania barier i docierania z mikrofonem w miejsca niezwykłe. Cechowała go dziennikarska dociekliwość i umiejętność nawiązywania kontaktu z każdym rozmówcą.

Bohaterowie nagrań otwierali się przed nim niezależnie od ich wieku, pozycji zawodowej, wykształcenia czy sytuacji życiowej.
Radio Olsztyn prezentuje kilka z nich ze swojego archiwum.

W 1993 roku odszedł z Radia Olsztyn i skupił się na własnym projekcie. Już rok później na falach eteru pojawiło się Radio Wa-Ma – jego autorskie przedsięwzięcie. Rozgłośnia zaczynała w Olsztynie, a wkrótce objęła zasięgiem także inne miasta regionu, m.in. Iławę, Mrągowo i Giżycko. Iwański był również inicjatorem i pierwszym przewodniczącym Konwentu Lokalnych Komercyjnych Nadawców Radiowych. W 2001 roku, z powodów zdrowotnych, zrezygnował z kierowania stacją i sprzedał udziały.

Od 2008 roku angażował się ponownie w działalność Radia Olsztyn – zasiadał w Radach Programowych, a przez kilka kadencji pełnił funkcję przewodniczącego. Kierował też spółką EMI-PRO, zajmującą się produkcją programów radiowych.

Informację o śmierci przekazał w mediach społecznościowych m.in. syn, znany dziennikarz telewizyjny Maciej Iwański.

Ireneusz Iwański otrzymał srebrne odznaczenie „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”

Moje wspomnienie śp. Irka

Mam wobec Irka dług wdzięczności. Kilka razy w moim życiu zawodowym wyciągnął do mnie pomocną dłoń. Poniższym wspomnieniem chcę chociaż częściowo go spłacić.

Pierwszy raz Irek pomógł mi, gdy po raz kolejny w mojej karierze dziennikarskiej znalazłem się na bruku w 2000 roku. Już wcześniej drzwi olsztyńskich redakcji były dla mnie zamknięte. (Muszę uczciwie przyznać, że miałem propozycję pracy w Wyborczej Olsztyn i to dwukrotnie, jeszcze zanim gazeta się ukazał, a później gdy szefem oddziału był Wacław Radziwinowicz, proponował mi stanowisko sekretarza redakcji, ale tak za pierwszym i drugim razem, odmówiłem).

W 2000 roku zapukałem do Radio Olsztyn, którego prezesem był Władysław Bogdanowski a zastępcą Władysław Ogrodziński. Wysłuchali mojej propozycji poprowadzenia audycji publicystycznej „na żywo”. Popatrzyli na mnie, jakbym się urwał z Księżyca i żeby mnie spławić zaproponowali rolę freelancera. Jak nagram jakąś interesującą ich informację, to niech się zgłoszę.

Zostało mi już tylko Radio Wa-Ma, założone przez Irka w 1994 roku, po odejściu z Radia Olsztyn. Do tego czasu nie znałem się z Irkiem osobiście. W ponurych latach 80. nie słuchałem Radia Olsztyn, bo była to tuba propagandowa komunistów, więc nawet nie wiedziałem o istnieniu Irka. Natomiast słuchałem radiowej „Trójki” i pewnego razu usłyszałem reportaż Irka. Byłem pozytywnie zaskoczony, że w Olsztynie jest reportażysta radiowy, który funkcjonuje poza propagandą i robi ciekawe reportaże o ludzkich losach.

Irek był w latach 90. postrzegany w moim środowisku jako osoba związana z olsztyńskim establishmentem politycznym, zdominowanym przez SLD. Idąc więc do Radia Wa-Ma jedynie w tym pokładałem nadzieję, że idę do profesjonalisty a nie propagandysty. Przedstawiłem pomysł prowadzenia codzienne, porannej rozmowy „na żywo” z politykami i urzędnikami pt. „Czy to prawda, że…”, bo od tego zwrotu miałem zaczynać każdą rozmowę. Irek nie miał takiej audycji.

Zapytał tylko, czy będę równo traktował polityków ze wszystkich partii? Odparłem, że tak jak od początku swojej drogi dziennikarskiej. Jeszcze powiedział mi, że ma taką zasadę, że robi interesy z ludźmi, którzy przychodzą do niego w wypastowanych butach, a ja, na szczęście, przed wyjściem z domu starannie je wypucowałem.

Zaraz na samym początku pracy w Radio Wa-Ma przeprowadziłem rozmowę z ówczesnym marszałkiem Andrzejem Ryńskim, po której zadzwonił do mnie Irek z Pragi. Okazało się, że moje pytania i przebieg rozmowy wywołały niezadowolenie w SLD i dzwonili w tej sprawie do Irka. O tej rozmowie i w ogóle o mojej audycji ukazał się w Wyborczej Olsztyn uszczypliwy tekst Pawła Pietkuna. Irek prosił, żebym mu przeczytał ten artykuł. „Żona mnie ostrzegała, że będę miał przez ciebie kłopoty” – skwitował rozbawiony.

Więcej nigdy już nie wspominał o naciskach ze strony polityków i nigdy też nie narzucał, kogo mam zaprosić. Dla niego najważniejsze było to, że w porze mojej audycji słuchalność gwałtownie rosła.

Moja przygoda z Radiem Wa-Ma nie trwała długo, bo tylko do 2002 roku. Latem przyjechał do Irka Włodzimierz Czarzasty, członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, który realizował projekt powołania dla SLD koncernu medialnego, który miał się stać lewicową przeciwwagą dla „Agory”.

Po jego wizycie Irek sprzedał udziały w spółce, która kupiła też pozostałe lokalne stacje radiowe w Polsce, które cienko przędły. Następnego dnia po transakcji zjawił się przedstawiciel tej spółki, łysy, muskularny facet, tyle że bez kija bejsbolowego. Ogłosił nową ramówkę i zachęcił załogę do wytężonej pracy słowami: „Jak chcecie mieć czym srać, to musicie zarobić na jedzenie”, a mnie powiedział, żeby moja noga więcej tu nie postała.

Kolejny raz nasze drogi się spotkały, gdy Irek Iwański został przewodniczącym Rady Programowej Radia Olsztyn z ramienia PO a ja po utracie pracy w Łodzi dostałem pracę w Radio Olsztyn u schyłku pierwszego PiSu, jako szeregowy dziennikarz. Po utracie władzy przez PiS i przejściu mediów tzw. publicznych w ręce PO w 2011 roku, wystartowałem w tzw. konkursie na prezesa radia wraz z Irkiem Iwańskim, który mimo, że świetnie sobie radził jako przedsiębiorca w branży reklam oudoorowych i producent audycji radiowych, tęsknił za „życiem radiowym” .

Byłem przekonany, że PO postawi na tak wybitnego radiowca i menadżera, jakim był Irek. Ja z góry wiedziałem, że nie mam żadnych szans, ale z mojej strony to była „wcieleniówka”. Chciałem od środka poznać mechanizm tzw. konkursu. Irek zaprosił mnie wówczas do swojego domu, gdyż już wiedział, że nie dostanie poparcia PO i zadeklarował, że jeśli przejdę do II etapu, to mnie przygotuje do rozmowy kwalifikacyjnej. Do Olsztyna zjechała komisja w składzie m.in. przewodniczący KRRiTV Jan Dworak i Krzysztof Luft. Ale tak jak Irek, ja też nie zostałem dopuszczony do rozmowy kwalifikacyjnej. Prezesem został Mariusz Bojarowicz, człowiek, który nie spełniał kryteriów (naciągnięto mu pracę w sekretariacie, jako sprawowanie funkcji kierowniczej), ale gwarantował absolutną dyspozycyjność wobec lokalnych polityków PO, którzy go „namaścili”.

Bojarowicz z miejsca zaczął mnie sekować, odebrał audycję historyczną i zakazał pisania do „Debaty”. Ten zakaz wywołał listy protestacyjne podpisane przez liczne grono działaczy pierwszej Solidarności oraz różne stowarzyszenia i związki a także demonstracje uliczne.

Wówczas w mojej sprawie interweniował u prezesa Bojarowicza przewodniczący Rady Programowej Radia Olsztyn Irek Iwański, wraz z członkiem tej rady aktorką Ireną Telesz-Burczyk. Wszystkie te działania doprowadziły, po pół roku, do przywrócenie mi prawa do pisania do „Debaty”.

Irek podjął też interwencję w sprawie audycji ukraińskiej w Radio Olsztyn, gdy na jego ręce wpłynęła skarga prof. Selima Chazbijewicza na audycje dla mniejszości ukraińskiej, kierownika redakcji ukraińskiej, zarazem szefa olsztyńskiego oddziału Związku Ukraińców w Polsce Stefana Migusa, że gloryfikuje w nich UPA i banderowców niemal zrównując rzezie na Wołyniu z przymusowym wysiedleniem ludności ukraińskiej z Bieszczad w ramach akcji „Wisła".

Przewodniczący Rady Programowej przyznał rację prof. Chazbijewiczowi i podjął interwencję u prezesa radia. Pokazał tym, że nie kieruje się interesami lokalnych polityków PO a polską racją stanu. Bowiem Platforma na Warmii i Mazurach była i jest związana ze środowiskiem ukraińskim a ówczesny poseł PO, ukraiński nacjonalista śp. Miron Sycz w obronie Migusa ściągnął do Olsztyna sejmową Komisję ds. Mniejszości Narodowych i Etnicznych. Jednak przewodniczący Iwański się nie ugiął i spowodował odejście Migusa z redakcji oraz obowiązek umieszczania na stronie internetowej radia tłumaczeń audycji na język polski.

Jeszcze raz Irek wyciągnął pomocną dłoń, gdy moja żona dostała w Olsztynie „wilczy bilet” od PO. Nie mogła dostać pracy, bo wszędzie gdzie się zgłaszała, pytano ją, „czy pani jest żoną kanclerza Sochy z UWM, czy red. Sochy?”. Po czym słyszała, że urząd czy firma nie jest zainteresowana jej ofertą.

Pewnego dnia zadzwonił do mnie Irek i zapytał, czy żona byłaby zainteresowana pracą w jego firmie produkującej audycje radiowe, w dziale reklamowo-promocyjnym? Nie były to kokosy, ale stałe zajęcie pozwoliło żonie wyjść z depresji. Żona świetnie sobie poradziła, m.in. doprowadziła do wydania rozchwytywanej książki ks. Jana Rosłana "Tajemnice objawień w Gietrzwałdzie" oraz audiobooku o tym samym tytule.

W pewnym momencie Irek przekazał żonie swoje zaproszenie od firm turystycznych na wizytę studyjną w Izraelu, w ramach nagrody za jej dobrą pracę. (Sam wcześniej był kilkakrotnie w Izraelu). Wpadł też na pomysł, że mógłbym polecieć z żoną i koszt biletu lotniczego zrekompensować napisaniem scenariusza serialu radiowego, który on wyprodukuje. Wręczył mi nagrywarkę, żebym wszędzie gdzie będę, rejestrował dźwięki, które posłużą jako ilustracja do serialu.

Byłem Irkowi bardzo wdzięczny za tę ofertę, bo od dawna marzyłem o poznaniu Ziemi Świętej, ale w ówczesnej sytuacji materialnej nie było nas stać na bilety i pobyt. Tak powstał serial „Śladami Jezusa” wyprodukowany przez firmę Irka.

Jeszcze raz do mnie się zwrócił z prośbą o sprawdzenie w archiwum IPN dwóch kandydatów na prezesa Rotary Club, którego Irek był członkiem. Było bowiem podejrzenie, że co najmniej jeden z nich aktywnie współpracował z SB. Wywiązałem się z tego zadania, potwierdzając przypuszczenia i tym samym Irek udaremnił objęcia tej funkcji przez TW. To też było nietypowe zachowanie na tle jego środowiska z PO, które do sejmu i europarlamentu wprowadziło wielu TW.

Później sam sięgnął po materiały z archiwum IPN, pisząc ciekawą, rzetelną książkę „Prawdziwa historia Bursztynowej Komnaty i Ericha Kocha”, wydaną w 2022 roku. Do końca bowiem czuł się przede wszystkim dziennikarzem.

Trzykrotnie zmagał się z nowotworem. Wydawało się, że i tym razem wyjdzie z tej walki zwycięsko. Już poczuł się lepiej na tyle, że ponownie wystartował na przewodniczącego Rady Programowej Radia Olsztyn i został wybrany. (Marzeniem Irka było, odnośnie mojej osoby, żebym prowadził w Radio Olsztyn takie rozmowy z politykami „na żywo”, jak w Radio Wa-Ma. To marzenie się nie spełniło i nie spełni, ale dla mnie było dowodem uznania dla mojego profesjonalizmu i rzetelności).

Tuż przed śmiercią otrzymał srebrne odznaczenie „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”, z którego była bardzo dumny i na które w pełni zasłużył.

W ostatnim okresie swojego intensywnego i bogatego życia zaangażował się w tworzenie stowarzyszenia „Klub Warmiński”, w którym został wiceprzewodniczącym. Misją „Klubu” była próba skupienia ludzi z różnych stron ideowych, ponad podziałami politycznymi, działanie na rzecz odbudowy wspólnoty, podzielonej bratobójczą wojną, niszczącą państwo, społeczeństwo i rodziny.

Ireneusz Iwański był wyjątkowym w Olsztynie przedsiębiorcą, działaczem społecznym i dziennikarzem. Trudno mi znaleźć, poza Irkiem, kogoś związanego z establishmentem olsztyńskiej władzy, jednocześnie pozbawionego nie tylko uprzedzeń do ludzi nie z jego kręgu politycznego, ale nawet gotowego wyciągnąć do takich ludzi pomocną dłoń, jeśli kogoś doceniał za jego kompetencję i uczciwość a nie za to, na kogo głosuje.

Irku, do zobaczenia w dziennikarskim niebie.
Adam Socha

Zdjęcie: Przemysław Getka/Radio Olsztyn

Czytaj więcej: Zmarł wybitny dziennikarz Radia Olsztyn śp. Ireneusz Iwański

Komentarz (1)

Więcej artykułów…

  1. Nowy wiceprezydent Olsztyna oraz dyrektorzy i prezesi jednostek miejskich
  2. Krótka kariera Gagackiego jako dyrektora Instytutu Rybactwa w Olsztynie

Strona 9 z 510

  • start
  • Poprzedni artykuł
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • Następny artykuł
  • koniec

Komentarze

А то вертайся до себе! Іди геть в Україну!
Na Forum Żydów Polskich o wypo...
16 minut(y) temu
"Tak, forma „Już dawno powinien był…” jest w pełni poprawna pod względem gramatycznym.

Oto kluczowe informacje na temat jej stosowania:

Funkcja...
Czy budowa schronu i parkingu ...
40 minut(y) temu
„Już dawno powinien był…” To po polsku Panie Redaktorze?
Czy budowa schronu i parkingu ...
1 godzinę temu
Polaczki zawsze kłamią i ukrywają prawdziwą historię swojego upadłego ludu robotniczego.
Nienawidzą wszystkich , niezależnie od koloru skóry bo się b...
Na Forum Żydów Polskich o wypo...
2 godzin(y) temu
Rząd ludzi "rozumnych" musi mieć "oko" na ludność, żeby utrzymać ją na elektronicznej smyczy. Ostatecznie chodzi o wyhodowanie ludzi "sformatowanych",...
Dziękuję Prezydentowi RP za za...
7 godzin(y) temu
A pamiętasz? https://www.youtube.com/watch?v=hxw5Vuj-Aec
Dziękuję Prezydentowi RP za za...
20 godzin(y) temu

Ostatnie blogi

  • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
  • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
  • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
  • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
  • 1

Najczęściej czytane

  • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność
  • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
  • Sędzia zniszczył dziennikarza, awansował na prezesa. Czy jeszcze istnieją wolne media lokalne?
  • Nowe zagrożenie dla Gietrzwałdu. Plan ogólny zmienia wieś w strefę przemysłową
  • Radny J.Babalski: "PiS to już nie jest moja partia, ale jestem prawicowcem"
  • Budżet Olsztyna na 2026r., to pogłębianie długu i zaklinanie rzeczywistości
  • W grudniowej "Debacie" radny J. Babalski ujawnia kulisy usunięcia go z PiS
  • W nocy 30.12. na drodze S7 państwo zawiodło, Polacy zdali egzamin
  • Protest pod urzędem marszałkowskim przeciwko konsolidacji szpitali
  • Dlaczego prof. Traba nie podpisał Listu w sprawie książki oskarżającej Polaków o Holocaust
  • Co ukrywa posłanka PSL Urszula Pasławska?
  • Operatora Term Warmińskich licytuje komornik

Wiadomości Olsztyn

  • Olsztyn

Wiadomości region

  • Region

Wiadomości Polska

  • Polska

O debacie

  • O Nas
  • Autorzy
  • Święta Warmia

Archiwum

  • Archiwum miesięcznika
  • Archiwum IPN

Polecamy

  • Klub Jagielloński
  • Teologia Polityczna

Informacje o plikach cookie

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.