logodebata

JESTEŚMY ORGANIZACJĄ POŻYTKU PUBLICZNEGO. PROSIMY o 1,5% Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000 337 806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

wtorek, kwiecień 14, 2026
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Blogi
  • Adam Kowalczyk

Adam Kowalczyk

Żandarm świata

Szczegóły
Opublikowano: piątek, 07 kwiecień 2017 22:02
Adam Kowalczyk

W swoim ostatnio napisanym artykule Łukasz Adamski pisze z aprobatą o ostatnich działaniach Stanów Zjednoczonych, które zbombardowały syryjską bazę wojskową. Jak pisze „Była to odpowiedź na atak bronią chemiczną na opanowane przez rebeliantów miasto, o który Waszyngton oskarżył prezydenta Syrii Asada.”
Nie oszczędził nam nawet cytatu z faryzejskiej przemowy Trumpa, który nagle stał się człowiekiem wrażliwym i powiedział: „To była powolna i brutalna śmierć wielu ludzi. Nawet piękne dzieci były okrutne zamordowane w tym barbarzyńskim ataku. Żadne dziecko Boga nigdy nie powinno przeżywać takiej grozy.”
Doprawdy wzruszające. Mnie jednak bardziej rusza jego charakterystyczna jankeska bezczelność i traktowanie z buta mniejszych krajów. Tyle było gadania o występowaniu przeciwko zastanym układom, o zwykłym człowieku a skończyło się jak zwykle na roli żandarma świata, który uważa, że ma prawo napaść na suwerenny kraj by go ukarać bo np. nie jest dość demokratyczny. Swoją droga ciekawe jakie to standardy demokracji spełnia Arabia Saudyjska, że jakoś nie podpada Amerykanom.
Symptomatyczne jest to, że już w chwili zatrucia gazem Amerykanie wiedzieli, że zrobił to rząd w Damaszku. Jeszcze ciekawsze było to, że byli już gotowi na ukaranie Syryjczyków. Okręty na miejscu, cele wyznaczone, rakiety wycelowane, tylko nacisnąć guzik. No to nacisnęli.
Ja jednak mam wątpliwości. A może naprawdę było tak jak mówią Syryjczycy – zaatakowali skład broni islamistów i okazało się, że była tam broń chemiczna.
Powiem wyraźnie – nie wierzę Amerykanom. Na każdym kroku łżą najbezczelniej w świecie. Uważają, że mają prawo oskarżyć suwerenny kraj o posiadanie broni chemicznej, potem go napaść, zrujnować, powiesić jego prezydenta i oddać na pastwę islamistów nazywając to wprowadzaniem demokracji. Tak przecież zrobili w Iraku. Potem okazało się, że całe gadanie o broni chemicznej to było ordynarne propagandowe kłamstwo na użytek światowej opinii publicznej. Mówił o tym w parlamencie premier Wielkiej Brytanii Tony Blair, gdy tłumaczył powody dla których pozwolił wciągnąć swój kraj w wojnę w Iraku.
Wcześniej, w 1999 roku NATO, czyli de facto USA, napadło na Serbię pod pretekstem obrony mniejszości albańskiej. Przez trzy miesiące obracali z powietrza kraj w perzynę, po to by w końcu oderwać od Serbii kolebkę serbskiej państwowości, Kosowo, i oddać je we władanie albańskiej mafii narkotykowej czyli UCK.
Po Iraku Amerykanie zaczęli wprowadzać demokrację w Afganistanie. Początkowo nie podobał im się prorosyjski reżym rządzący tym krajem więc wyszkolili i uzbroili Bin Ladena z jego al-Kaidą. Potem ten kraj opanowali talibowie zamieniając go w centrum terroryzmu i Amerykanie mają co zwalczać.
Mało im było to zabrali się za rozwalanie świeckich reżymów w krajach Afryki Północnej nazywając to arabską wiosną. Każda taka wiosna w Egipcie, Tunezji czy Libii przynosiła do władzy islamistów i zaczynała się rzeź a po niej fale uchodźców zalewające Europę.
Z Syrią było trudniej. Kraj zamożny, ludzie nieźle wykształceni nawet jak na standardy światowe, nie tylko arabskie, silna armia i sprawny rząd. Ale Syria miała wadę – pozwoliła Rosji na założenie w Syrii jedynej rosyjskiej zagranicznej bazy wojskowej. Do tego nie można przecież dopuścić. Amerykanie mają wprawdzie 843 bazy w 54 krajach ale im wolno a Rosji nie bo Amerykanie zabronili.
Aby jakoś zaradzić problemowi wymyślono w Syrii opozycję. Jak wiadomo Syria to kraj pozbawiony wolności rządzony żelazną ręką przez dyktatora. A w takich krajach istnieje opozycja i ma nawet własne siły zbrojne. No bo w końcu co to za problem w takim zniewolonym kraju mieć własne karabiny, amunicję, czołgi, rakiety i inny sprzęt. Opozycja wyciągnęła ten cały sprzęt z piwnic i zajęła większą część terytorium kraju. Wprawdzie wrogowie wolności coś tam mówią, że opozycja – ta umiarkowana co pali kościoły i morduje chrześcijan – została wyszkolona i wyposażona w sprzęt przez USA, Izrael i Arabię Saudyjską a teraz i Turcję, ale to przecież tylko propaganda.
Dlatego nie wierzę w ani jedno słowo podawane oficjalnie przez USA. Gdyby nie finansowali rebelii nie byłoby żadnej wojny domowej, żadnej broni chemicznej i żadnych uchodźców zalewających Europę.
Antychrześcijańska polityka Ameryki doprowadziła między innymi do tego, że na Bliskim Wschodzie z 12 mln chrześcijan będących do tej pory pod ochroną dyktatorów takich jak Saddam Hussein, Kadafi czy al-Asad, po tych arabskich wiosnach zostało mniej niż 2 mln.
Łukasz Adamski pisze: „Jednak po raz kolejny okazało się, że amerykańska polityka zagraniczna ma stały kierunek. Politycy różnie rozkładają w niej akcenty, ale cel jest zawsze ten sam. Zapewnić bezpieczeństwo Ameryce i światu.”
Naprawdę trudno to czytać spokojnie.
Na koniec wspomnę o jeszcze jednej obawie. Sprowadzamy właśnie sobie wojska amerykańskie do Polski. Nam też mają zapewnić bezpieczeństwo. Zastanawiam się jak długo one tu będą i czy uda się je z Polski wyprowadzić bez strzelania. W końcu w XVIII wieku wojska rosyjskie też weszły jako sojusznicze i tylko żeby pomóc. Już zapomnieliśmy o konsekwencjach?
Adam Kowalczyk

Czytaj więcej: Żandarm świata

Komentarz (52)

W odpowiedzi anonimowi

Szczegóły
Opublikowano: niedziela, 26 marzec 2017 20:44
Adam Kowalczyk

Miałem wątpliwości czy odpowiadać na tekst niepodpisany imieniem i nazwiskiem. Zważywszy na wagę sprawy odpowiem. Autor tego anonimu pisze o mnie rusofil – z kontekstu wynika, że ma to być epitet. Co sobie myśli o mnie to jego sprawa. Problemem jest jednak to, że samą myśl o porozumieniu z Rosją uważa za coś niegodnego. Pytanie jaką alternatywę dla porozumienia z Rosją widzi anonim? Dalsze trwanie stanu wojny propagandowej i gospodarczej na pograniczu wojny gorącej? Taki długo trwać nie może bo z natury rzeczy jest to stan napięcia, które musi zostać rozładowane. Rozładować można tylko na dwa sposoby. Pierwszy to porozumienie na jakiejś wspólnej płaszczyźnie, którą trzeba znaleźć. Jednak takie coś anonim z odrazą odrzuca. Pozostaje więc drugi sposób czyli rozładowanie przez konflikt militarny, który wyjaśni kto jest górą. Nie ma trzeciej możliwości. Rozumiem, że anonimowy Kolega Melchiora liczy na zwycięstwo. No bo trudno mi uwierzyć, że zamierza wpędzić Polskę w przegraną wojnę. Rozumiem też, że wojnę wygramy samodzielnie bo myśl o tym, że nasze sojusznicze mocarstwo atomowe użyje swojego potencjału żeby pobić wkraczające do Polski wojska atomowego mocarstwa jakim jest Rosja, jakoś nie wydaje mi się pociągającym rozwiązaniem. Chyba, że Koledze Melchiora chodzi o to żeby Polska świeciła promieniowaniem przez najbliższe tysiąc lat. W takim razie trzeba to wyraźnie napisać.
Kolega Melchiora przywołał przykład Andersa i Berlinga „Anders mówił głównie o 17 września, o zaborze połowy kraju, o nieprawdopodobnych cierpieniach obywateli II RP doznanych od świeżo upieczonego "sojusznika naszych sojuszników" itp., itd. Berling miał jeden respons: i co z tego ? Trzeba wszystko zapomnieć, trzeba nie mówić, słuchać sowietów, może coś przy nich tym sposobem ugramy.” Akurat nie do końca prawda bo Berling wcale nie zamierzał niczego zapominać tylko uważał, że niezależnie od tego co było należy się dogadać bo przeszłości się nie zmieni a istniejącej sytuacji nie ma innego wyjścia.
Co ugrał Anders? Upraszczając Anders wraz z ludźmi, którzy byli wokół niego związał się z Zachodem po to by od tego Zachodu dostać w końcu zdrowego kopa gdy stali się zbędni. Ci ludzie wraz ze swoimi racjami, moralną przewagą, siłą słuszności etc., etc. zostali dla Polski straceni. Polska nic z nich nie miała – nawet jednej cegły nie położyli w ramach odbudowy Ojczyzny. Nasi sojusznicy w podzięce umożliwili polskim generałom objęcie zaszczytnych funkcji barmana czy magazyniera. Dziś ich potomkowie są Anglikami, Francuzami, Amerykanami a nawet Niemcami a przynajmniej na rzecz tych narodów pracują i tam też płacą podatki.

Generalowie
Berling przyjmując do wiadomości oczywisty fakt, że to Rosjanie wejdą do Polski i będą ją urządzać podjął z nimi współpracę. Podjął współpracę na nierównoprawnych warunkach podyktowanych przez silniejszego. Co ugrał Berling? Może się to nie podobać ale dzięki tej współpracy znowu otworzyły się bramy łagrów, znowu Polacy mogli wstępować do armii polskiej i wraz z rodzinami wrócić do kraju. Berling zaakceptował utratę Kresów - to źle? A kto mógł skutecznie sprzeciwić się temu? I po co? Polacy z umownej opcji Berlinga mieli pewien, ale z czasem rosnący, wpływ na bieg spraw w Polsce. Z czasem ta Polska, Polska współpracująca nawet nie z Rosją tylko z nienawistnym ZSRR, ta Polska o opcji „do - rosyjskiej” wykorzystała zmianę koniunktury międzynarodowej i odzyskała niepodległość. Polacy, którzy wcześniej wybrali opcję „od – rosyjską” nie mieli z tym nic wspólnego. Nie oni wywalczyli niepodległość bo ich nad Wisłą nie było a Polska leży nad Wisłą a nie nad Tamizą czy innym Potomakiem.
Teraz znowu medialnie dominują ludzie dla których jedyną opcją jest ta „od – rosyjska”. Gdyby to był tylko wybór kierunku polityki zagranicznej to byłaby kwestia rozważenia za i przeciw czyli rzecz normalna. Ale jest to opcja ideologiczna. Sprzedać Polskę w niewolę komukolwiek byle zrobić na złość Rosji. Jest w tym jakaś schizofrenia bo taką politykę uprawiają ludzie powołujący się na Piłsudskiego. Czy wyobrażacie sobie Piłsudskiego, też kiedyś Ministra Spraw Wojskowych, witającego jak Macierewicz wkraczające do Polski wojska obcego mocarstwa słowami „Czekaliśmy na was dziesiątki lat.”? To tak ma wyglądać niepodległość wg opcji ”od – rosyjskiej”?
Powtórzę to co mówiłem już dawno. Z Rosją powinniśmy się dogadać. To wielki kraj, nasz sąsiad, który nie zniknie tylko dlatego, że tak chcemy. Doskonale wiem, że jest to kraj, który mogą kochać Rosjanie a nie my – my raczej nie mamy do tego powodów. Tak jak nie mamy powodów by kochać Amerykanów. Ale taki jest świat. I nie będzie inny. Moja śp. babcia mawiała „Nie gryź jak nie możesz zagryźć” - rzucając się bez wyraźnego powodu na Rosję w najlepszym wypadku skończymy jak wspierana przez USA Gruzja czy Ukraina, a może być gorzej.
I wcale nie chodzi o wybór pomiędzy opcją „do - rosyjską” i „od – rosyjską”. Jest to wybór pomiędzy podjęciem się roli pomostu pomiędzy Rosją i Europą a rolą pierwszego harcownika przeciwko Rosji. Wybór pomiędzy szansą na jakieś ułożenie stosunków z trudnym sąsiadem a groźbą kolejnego narodowego nieszczęścia.
Adam Kowalczyk

„Rosja: sąsiad czy wróg?”

Miesięcznik "Debata" i Książnica Polska zapraszają na III „Debatę z Debatą”, po debacie na temat stosunków polsko-ukraińskich i polsko-niemieckich będziemy się spierać o relacje z Rosją. Debata pt. „Rosja: sąsiad czy wróg?” odbędzie się w czwartek 30 marca o 17.30 w „Książnicy Polskiej” w Olsztynie przy placu Jana Pawła II (II p.) Wprowadzeniem do debaty będą wystąpienia autorów tekstów w marcowym numerze debaty nt. stosunków polsko-rosyjskich. Red. Adam Kowalczyk będzie uzasadniał swoją tezę o konieczności związania się z Rosją. Red. Bogdan Bachmura powie, dlaczego nam z Rosją nie po drodze.

Ponadto do udziału w debacie zaprosiliśmy: prof. Selima Chazbijewicza, politologa z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, Marcina Nosala, Konsula Generalnego RP w Kaliningradzie, burmistrz Braniewa Monikę Trzcińską, Tadeusza Baryłę z Ośrodka Badań Naukowych w Olsztynie, zajmującego się od wielu lat monitoringiem mediów w Kaliningradzie, wieloletniego korespondenta „Gazety Wyborczej” w Moskwie red. Wacława Radziwinowicza, prezesa Stowarzyszenia Polska Wschód Wiesława Łubińskiego, prokuratora generalnego w stanie spoczynku, który w latach 1990-1999 nadzorował śledztwo ws. zbrodni katyńskiej Stefana Śnieżkę, mec. Lech Obarę z kancelarii Lech Obara i współpracownicy w Olsztynie, kancelaria obsługuje przedsiębiorców polskich działających na rynku rosyjskim oraz rosyjskich działających w Polsce, Zbigniewa Pietrzaka, przewodniczącego Komisji Współpracy Międzynarodowej sejmiku województwa warmińsko-mazurskiego, Artioma Bologova, prezesa Stowarzyszenia Mała Rosja w Olsztynie, Sławomira Pszennego, prezesa warmińsko-mazurskiej Endecji, Irena Korol - prezes Stowarzyszenie Dom Polski im. Fryderyka Chopina w Czerniachowsku.
Debatę poprowadzi: red. Adam Socha

Termin debaty: czwartek 30 marca o godzinie 17.30.

Miejsce: „Książnica Polska”, plac Jana Pawła II w Olsztynie, II piętro.

Czytaj więcej: W odpowiedzi anonimowi

Komentarz (30)

Rosja – Polska – jak jest i co dalej?

Szczegóły
Opublikowano: poniedziałek, 20 marzec 2017 20:28
Adam Kowalczyk

„Jeżeli w dyplomacji nie wiesz dokąd zmierzasz, to każda droga zaprowadzi cię donikąd.”
Henry Kissinger

Rusofobia
Polska jest krajem owładniętym rusofobią. Jest to o tyle ciekawe zjawisko, że tym bardziej narasta im dalej od czasów rosyjskiego a później radzieckiego panowania nad Polską. Doszło do tego, że młodzi ludzie urodzeni już po 1989 roku próbują mi tłumaczyć jak to było za PRL bo ja, podobno, nie wiem.
Rusofobia jest w Polsce objawem wyparcia z umysłów oczywistej prawdy o nas samych, potrzebą usprawiedliwienia się, zwalenia winy na innych, za to, że nie stworzyliśmy dobrze funkcjonującego suwerennego państwa. Mieliśmy na to 28 lat bez mała. W porównaniu z takim Królestwem Kongresowym, które samodzielnie rozwijało się lat 15 albo z II Rzeczpospolitą, która miała na to lat 20, porównanie nie wypada dobrze. Potrzebujemy więc wskazać winnego i świetnie do tego nadają się Rosjanie. Początkowo, zaraz po 1989, rolę taką pełniła wyłącznie komuna. Ale komuny już dawno nie ma, jej promotor, ZSRR został zwyczajnie rozwiązany a Rosja odzyskała niepodległość podobnie jak inne republiki radzieckie. A nam dalej nie wychodzi więc ktoś musi być winny. Albo my albo obcy. Amerykanie odpadają bo są odlegli i wspaniali jak gwiazdka na niebie, Niemcy też bo są bliżej, bogaci i tam jeździmy na saksy zarabiać wynosząc kaczki w domach opieki społecznej. Pozostaje Rosja i Putin bo przecież nie my. Więc z żarem w sercu i ogniem w oczach oskarżamy Rosję o wszystko co złe bo dzięki temu nie musimy się starać zmienić bo my jesteśmy tacy fajni tylko oni nam nie dają.
Do tego dochodzi nasz niedokończony sen z czasów PRL, sen o Zachodzie, tęsknota za cywilizacją Zachodu czy raczej za naszym o niej wyobrażeniem. Bo my to Zachód, prawdziwa Europa a nie jakaś tam Azja o czym próbowaliśmy przekonać siebie samych nazywając hotele takimi nazwami jak „Europejski” - czy widzieliście gdzieś w Europie zachodniej hotel o takiej nazwie? To nasz kompleks, nasza chęć przeskoczenia zmian społecznych, które były udziałem społeczeństw zachodnich. Zmian, które kiedyś niedostępne wyimaginowały się w naszej świadomości jako nowoczesność, Zachód, postęp, jako zaprzeczenie Wschodu.
To również cienie mitów kresowych, ziemiańskiego dworu, wizji, w której to my, Polacy niesiemy kulturę i cywilizację zachodnią z tymi wszystkimi nowościami jak tzw. prawa człowieka, demokracja, wolność, itd. wschodnim, „upośledzonym” kulturowo, „zacofanym” sąsiadom. Przejawia się w tym pogarda podobna do tej z jaką kiedyś traktowaliśmy wschodnich schizmatyków.
Do tego, niestety, dochodzi nachalna, z premedytacją podsycająca niechęć do Rosjan, propaganda. Według niej Rosja stała się matecznikiem wszelkiego zła i źródłem wszelkich zagrożeń dla Polski i dla świata.
Profesor Adam Wielomski pisze:
„Zauważmy, że nasza pisowska i platformiarska "prawica" bardzo chętnie nawiązuje do tradycji patriotyczno-rewolucyjnej z 1830, 1863 czy 1905 roku. Ta patologiczna nienawiść do Rosji ma swoje źródło w przekonaniu, że Władimir Putin jest całkowicie niepołączalny z demokracją, prawami człowieka, tolerancję etc. Innymi słowy, rusofobia wynika z nienawiści do reakcyjnej Rosji. Czy rządzi nią Aleksander I czy Putin to sprawa wtórna. Rosja jest patologicznym wrogiem emancypacyjnej rewolucji. I za to właśnie my, konserwatyści Rosję lubimy.”

Działanie propagandy świetnie ujął Jędrzej Giertych:
„Wolno jest myśleć i działać tylko tak; nie wolno jest myśleć i działać inaczej. [...] Zadaniem Polaków jest zwalczać Rosję. Sprawa polska jest funkcją sprawy rosyjskiej. Polityka polska tylko o tyle ma sens i rację, o ile szkodzi Rosji, o ile podważa jej potęgę i kładzie tamę jej ekspansji. Gdyby Rosji nie było, Polska właściwie nie miałaby racji istnienia. Stosunkiem do Rosji mierzy się patriotyzm Polaka, jego lojalność narodową, jego wartość moralną i osobistą”.

W tym widzeniu rzeczywistości jest tylko Rosja, której mamy się obawiać na zasadzie odruchu Pawłowa. Tak sprymitywizowany obraz sąsiada przestaje być wiedzą, staje się więzieniem dla umysłu.

Brak zrozumienia
Oczekujemy od innych wrażliwości, zrozumienia nas i naszych postaw. A czy my próbujemy zrozumieć Rosjan? Laboratoryjnym wręcz przykładem jest sprawa pomników żołnierzy Armii Czerwonej w Polsce. Dla nas to tylko pomniki ciemiężycieli bo już zapomnieliśmy, że ci ciemiężyciele może nie przynieśli nam pełnego wyzwolenia ale na pewno przynieśli ocalenie. Tu znowu pozwolę sobie zacytować, tym razem profesora Bronisława Łagowskiego:
„Czytam w gazetach, że „Rosja wciąż tkwi mentalnie w okopach II wojny światowej”. Piszą też z surową naganą albo i szyderstwem, że z wielkiej wojny ojczyźnianej uczyniła sobie „mit założycielski” (pojęcie bałamutne, ale już mocno osadzone w dyskursie publicystycznym) i opiera na niej rzekomo swoją tożsamość. Czy Polska nie tkwi mentalnie w wojnie, skoro z Katynia uczyniła – według uroczystych oświadczeń swoich przywódców – mit założycielski III Rzeczypospolitej? Czy tych mitów założycielskich nie należałoby w celach poznawczych porównać? Przy tym temacie przypomina mi się zawsze, co Jerzy Giedroyć napisał w liście do Miłosza: Rosjanie mają prawo wierzyć w wielki „mit” zwycięstwa w II wojnie światowej i oprzeć na nim swoją dumę narodową. Tak jak Polacy mają prawo czcić ofiary Katynia (ale nie Wołynia). Są dwie moralności w polityce: pogański kult zwycięstwa i chrześcijańskie rozpamiętywanie cierpień – u Polaków doprawione uczuciem bezsilnej mściwości.”

Jest takie powszechne przekonanie, że Rosjanie znęcali się nad nami „bo oni tacy już są”. Pomijam już fakt, że z tym znęcaniem się to było trochę nie tak. Po rozbiorach to zabór rosyjski był zaborem najłagodniejszym, najgorszy był zabór austriacki a potem pruski. Te carskie represje nie wzięły się z powietrza. Nie byłoby ich, gdyby nie powstania a właściwie rewolucje, listopadowa i styczniowa. Obie wywołane w cudzym interesie zaszkodziły Rosji, jeszcze bardziej Polsce a nawet Francji, Austrii i Danii a przyniosły korzyść Prusom pozwalając im zjednoczyć Niemcy. W Rosji były całkiem długie okresy polonofilstwa. Niechęć do Polaków pojawiała się w odpowiedzi na nasze ataki na Rosję czy to w postaci powstań czy jako skutek polskiej, antyrosyjskiej propagandy.

Zagrożenia
Dzisiaj to raczej Polacy dają powody do nienawiści Rosjanom, niż Rosjanie Polakom. Tylko ślepy tego nie dostrzega. Tym bardziej, że Rosja jest dziś bardziej potrzebna Polsce niż nam się to wydaje.
Rosja jest nam potrzebna jako przeciwwaga dla potęgi niemieckiej w Europie. Dalsze utrzymywanie stanu wrogości w stosunkach z Rosją jest zagrożeniem dla całości terytorialnej Polski. Znaleźliśmy się ponownie w sytuacji podobnej jak w czasie Sejmu Czteroletniego. I wtedy i dzisiaj Rosja wycofała swoje wojska z terenu Polski i pozwoliła na przeprowadzanie reform. I wtedy i dziś za przyjaciela i sojusznika wybraliśmy sobie Prusy judzące nas przeciwko Rosji. I wtedy i dziś politycy obozu „patriotycznego” prześcigali się i prześcigają w obrażaniu Rosji jako państwa, Rosjan jako narodu i personalnie carycy Katarzy II i prezydenta Putina. I wtedy i dziś to Prusy/Niemcy miały/mają zakusy na zajęcie polskiego terytorium.
U prof. Łagowskiego znalazłem cytat z książki niemieckiego autora: „Golo Mann, syn Tomasza i sam wybitny pisarz historyczny, wysoko ceniony autorytet, pisze w swoich „Niemieckich dziejach w XIX i XX wieku”:
„Za nic mamy historyczne argumenty, których używają Polacy, by usprawiedliwić aneksję »ziem odzyskanych«; to argumenty błazeńskie. Nie bardzo przekonuje nas też argument »rekompensaty«; ponieważ Rosja odebrała Polakom tyle i tyle terytoriów na wschodzie (…), przeto należy im się tyle i tyle niemieckiej ziemi na zachodzie, przyznanej kosztem pokonanego wroga, którego trzeba ukarać. Albo ziemie zabrane przez Rosję na wschodzie były polskie, a wówczas powinny polskie pozostać, albo polskie nie były – w takim razie Polakom nie należał się substytut. W istocie ludność zamieszkująca oderwane prowincje wschodnie w większości nie była polska. (…) W każdym razie okrutna operacja przyniosła do dzisiaj bardzo rozmaite skutki. Jeszcze nie wiemy, jaki będzie koniec”
Już chyba zapomnieliśmy, że to Polska jest największym beneficjentem niemieckich strat terytorialnych w wyniku II wojny światowej, drugim jest Rosja ze swoim Kaliningradem. I to Rosja jest jedynym realnym zabezpieczeniem naszej integralności. No bo kto byłby skłonny i byłby w stanie zrobić coś naprawdę gdy Niemcy zwyczajnie zażądały zwrotu Ziem Odzyskanych?
W roku 1792 gdy wreszcie doszło do wojny polsko-rosyjskiej, nasz sojusznik Prusy wpierw zwlekał z pomocą militarną, następnie zablokował dostawy zakupionej przez Polskę broni a w końcu zaproponował Rosji rozbiór grożąc objęciem całej Polski swoim protektoratem. Pamiętajmy o tym, jak również o tym, że to czy Rosja będzie dla Polski wrogiem czy przyjacielem w znacznym stopniu zależy też od nas.

Świat się zmienił
Zapatrzeni w siebie jak w pępek świata upieramy się żeby nie dostrzegać świata zewnętrznego. A sytuacja globalna zmieniła się radykalnie. Początkowo wydawało się, że zimna wojna zakończyła się zwycięstwem Stanów Zjednoczonych, które awansowały do roli jedynego supermocarstwa o pozycji, którą przed nimi osiągnął tylko Rzym. Dziś nie jest to już takie oczywiste. Wygląda na to, że zwycięzcą zostały Chiny. Amerykanie ciągle jeszcze nie mogą w to uwierzyć rozpaczliwie usiłując zachować swoją pozycję. Posuwają się do coraz bardziej desperackich kroków by osłabić prawdziwych i potencjalnych konkurentów. Sprawą pierwszej wagi jest dla nich niedopuszczenie do porozumienia i współpracy pomiędzy Europą a Rosją. Taka współpraca ostatecznie sprowadziłaby USA do pozycji członka triumwiratu i zmusiłaby Amerykanów do zweryfikowania przekonania o własnej wyjątkowości, o misji jaką mają do wykonania czyli nawrócenia świata na demokrację w wydaniu amerykańskim. W tym swoim mesjanizmie przypominają komunistów w najgorszym okresie a w swoim przekonaniu o własnej wyjątkowości mają coś z Żydów.
Jak to ładnie opisał ideolog neokonserwatyzmu, powiązany z lobby izraelskim w USA, Michael A. Ledeen.
„Mniej więcej co 10 lat Stany Zjednoczone potrzebują wziąć jakieś małe zasrane państewko i rzucić nim o ścianę tylko po to, żeby pokazać światu jak poważnie traktujemy interesy.”
(„Every ten years or so, the United States needs to pick up some small crappy country and throw it against the wall, just to show the world we mean business.”)
Takich zasranych państewek nazbierało się kilka. Jugosławia, potem tradycyjnie przyjazna Rosji Serbia. Do tego arabskie kraje Afryki Północnej. Amerykanie do walki z Rosją używają swoich wasali popychanych do samobójczej walki z Rosją, nawet militarnej jak Gruzja czy Ukraina. Teraz propaganda usiłuje wpoić w nas, Polaków, przekonanie o nieuchronności starcia militarnego z agresywną Rosją (obrona przesmyku suwalskiego) i, wobec oczywistości efektu tego starcia, przygotowanie do wojny partyzanckiej (Obrona Terytorialna).

Szanse
Starcie nie jest nieuniknione. Rosyjski politolog S. Karaganow uważa, że bez zrozumienia wspólnego interesu „wielkie 500 lat Europy odejdzie w cień, a ton światu nadawać będą Stany Zjednoczone i Chiny”. […] „Dlatego Rosja i Europa winny dążyć do stworzenia wspólnego związku i do włączenia do niego państw, które dotąd jeszcze nie określiły swej orientacji: Turcji, Kazachstanu, Ukrainy”.
I tu jest miejsce dla Polski, jej wielka szansa na odegranie znaczącej, pozytywnej roli w polityce światowej. Polska jest krajem w sposób naturalny predysponowanym do tego żeby być pomostem pomiędzy Rosją a Europą. Nie jako wschodniej flanki NATO lecz jako łącznika i jako rzecznika porozumienia. Taka powinna być nowa polska polityka wschodnia. Nie próba przeciągnięcia Ukrainy a teraz Białorusi na „naszą” stronę i rzucenia ich do wyniszczającego konfliktu politycznego, gospodarczego a nawet militarnego z Rosją ale praca na rzecz takiego porozumienia, które pozwoli zrównoważyć wpływy USA i Chin.
To wielki plan. Ale jest jeszcze mniejszy, bardziej przyziemny choć niemniej ważny. Rosja jest naszym sąsiadem i wielkim krajem, który nie zniknie tylko dlatego, że tak chcemy. Przyjazne stosunki z Rosją, czy nawet zwyczajnie nudne, sąsiedzkie, otwierają dla nas ponownie rosyjskie rynki. Jest to podwójnie ważne. Raz, że pomoże to nam wyrwać się z pozycji gospodarczego klienta Niemiec. Drugi istotny powód to przywrócenie kontaktów handlowych i towarzyskich z Rosjanami. Codzienne kontakty kulturalne, biznesowe i towarzyskie pozwalają w sąsiedzie zobaczyć człowieka co w sposób naturalny rozładowuje fobie i wrogość. Tak samo jak kontakty z Niemcami spowodowały rozpłynięcie się w Polakach uzasadnionej w końcu nienawiści jaką żywiliśmy do Niemców po okropieństwach II wojny światowej.
Adam Kowalczyk

Miesięcznik "Debata" i Książnica Polska zapraszają na III „Debatę z Debatą”, po debacie na temat stosunków polsko-ukraińskich i polsko-niemieckich będziemy się spierać o relacje z Rosją. Debata pt. „Rosja: sąsiad czy wróg?” odbędzie się w czwartek 30 marca o 17.30 w „Książnicy Polskiej” w Olsztynie przy placu Jana Pawła II (II p.) Wprowadzeniem do debaty będą wystąpienia autorów tekstów w marcowym numerze debaty nt. stosunków polsko-rosyjskich. Red. Adam Kowalczyk będzie uzasadniał swoją tezę o konieczności związania się z Rosją. Red. Bogdan Bachmura powie, dlaczego nam z Rosją nie po drodze.

Ponadto do udziału w debacie zaprosiliśmy: prof. Selima Chazbijewicza, politologa z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, Marcina Nosala, Konsula Generalnego RP w Kaliningradzie, burmistrz Braniewa Monikę Trzcińską, Tadeusza Baryłę z Ośrodka Badań Naukowych w Olsztynie, zajmującego się od wielu lat monitoringiem mediów w Kaliningradzie, wieloletniego korespondenta „Gazety Wyborczej” w Moskwie red. Wacława Radziwinowicza, prezesa Stowarzyszenia Polska Wschód Wiesława Łubińskiego, prokuratora generalnego w stanie spoczynku, który w latach 1990-1999 nadzorował śledztwo ws. zbrodni katyńskiej Stefana Śnieżkę, mec. Lech Obarę z kancelarii Lech Obara i współpracownicy w Olsztynie, kancelaria obsługuje przedsiębiorców polskich działających na rynku rosyjskim oraz rosyjskich działających w Polsce, Zbigniewa Pietrzaka, przewodniczącego Komisji Współpracy Międzynarodowej sejmiku województwa warmińsko-mazurskiego, Artioma Bologova, prezesa Stowarzyszenia Mała Rosja w Olsztynie, Sławomira Pszennego, prezesa warmińsko-mazurskiej Endecji.
Prowadzący debatę: red. Adam Socha

Termin debaty: czwartek 30 marca o godzinie 17.30.

Miejsce: „Książnica Polska”, plac Jana Pawła II w Olsztynie, II piętro.

Zapis filmowy i tekstowy debaty ukaże się w miesięczniku „Debata” oraz na stronie debata.olsztyn.pl

PRZECZYTAJ WYKłAD AMBASADORA ROSJI WYGŁOZONY NA UWM 2 MARCA

Czytaj więcej: Rosja – Polska – jak jest i co dalej?

Komentarz (46)

Macierewicz pokazuje gest Kozakiewicza Kaczyńskiemu

Szczegóły
Opublikowano: sobota, 18 marzec 2017 00:24
Adam Kowalczyk

Nieodgadnioną zagadką jest dla mnie zaskakująca bezkarność Antoniego Macierewicza. Swoimi kompetencjami, zachowaniem i niewiarygodną bezczelnością przypomina mi trochę Rasputina w ostatnich chwilach carskiej Rosji. Po raz kolejny pokazał Prezesowi Kaczyńskiemu gest Kozakiewicza albo inaczej, jeśli użyć języka bardziej do niego pasującego, pokazał Kaczyńskiemu wała. Widać to na licznych przykładach. Najgłośniejszym jest wysoko wykwalifikowany były ministrant i pomocnik aptekarza w aptece w Łomiankach, Bartłomiej Misiewicz, znany z licznych skandali i szarogęszenia się w Ministerstwie Obrony Narodowej. Już, już myślałem, że Misiewiczowi miarka się przebrała gdy „odszedł” z MON a Jarosław Kaczyński powiedział w wywiadzie opublikowanym 16 października „Wypadki takie jak ten nieszczęsny Misiewicz nie powinny były się zdarzyć”. Reakcja Macierewicza była natychmiastowa – 4 dni później Misiewicz wrócił do pracy w MON. I co zrobił Prezes? Położył uszy po sobie. Jednak nie tak dawno Prezes znowu mówiąc o Misiewiczu powiedział, że oczekuje, iż „Macierewicz ten problem załatwi”. Ale nie załatwił. Okazuje się, że Misiewicz poszedł na urlop ale dalej jest pracownikiem MON. Z tego jasno widać, że Kaczyński to może sobie pogadać i tyle jego.
Ale zostawmy Misiewicza – sam nam o sobie przypomni. Niektórzy już zapomnieli jak to rok temu Macierewicz zatrudnił na etacie doradcy dwudziestoletniego studenta z USA Edmunda Jannigera. Gdy zrobił się zbyt duży szum młodzian wrócił do szkoły. A tu nagle okazało się, że Mr Janniger znowu został zatrudniony na etacie w MON. W sumie nie ma czemu się dziwić – Rasputin z carem się nie liczył.

Rasputin 3 400Macierewicz 400

Prawda, że podobni?


O łamaniu prawa i wyjątkowej arogancji w czasie rozjazdów po Polsce to jeszcze chyba wszyscy pamiętają. W końcu nie tak dawno trasę z Warszawy do Torunia, było nie było ponad 200 km przejechał kolumną rządową w 100 minut. Z powrotem poszło gorzej bo skończyło się karambolem na siedem samochodów.
Macierewicz rządzi wojskiem kompletnie olewając najwyższego zwierzchnika Sił Zbrojnych RP czyli Prezydenta. No bo kto mu co zrobi? I tak wojskiem rządzi facet, który potrafił powiedzieć na największej międzynarodowej konferencji w sprawie bezpieczeństwa na świecie, że Rosja „zamordowała dwóch polskich prezydentów” wymieniając jednocześnie katastrofę smoleńską jako jeden z etapów „rosyjskiej agresji”.
Swoim opowiadaniem głupot usiłuje doprowadzić do jeszcze większego zaognienia stosunków z Rosją. W takim razie można by pomyśleć, że jako minister ON będzie starał się rozbudować armię. I tu niespodzianka. W wojsku urządził istną karuzelę kadrową. Coś umiesz? Wylatujesz! Odeszło już prawie trzydziestu doświadczonych generałów, pułkowników kto by tam liczył. Ostatnio rezygnację złożył gen. Jerzy Gut, dowódca komponentu Wojsk Specjalnych. Gen. Gut, jak przystało na zawodowego żołnierza, jako powód podał przyczyny osobiste. Jednak w wojsku mówi się, że prawdziwą przyczyną było wymienianie generałowi podwładnych bez liczenia się z jego opinią. Stracił wpływ na cokolwiek. Ostatnio dowódcą GROM-u Macierewicz mianował pułkownika Mariusza Pawluka nazywanego przez wojsko „Pontonem” w związku z jego gabarytami. To kolejny przykład rozróby w wojsku. Płk Pawluk kilka lat był poza wojskiem. Jest to oficer, przeciwko któremu już raz wystąpili niemal wszyscy żołnierze GROM-u. W 2010 r. oskarżył ówczesnego dowódcę GROM-u gen. Dariusza Zawadkę o mobbing, nepotyzm, kumoterstwo i prześladowania. Doniósł na niego do prokuratury, Biura Bezpieczeństwa Narodowego, NIK-u. List w obronie zwierzchnika, a przeciwko Pawlukowi podpisało wówczas 416 żołnierzy GROM-u. Wtedy Pawluk odszedł a teraz wrócił by dowodzić GROM-em.
Wg żołnierzy to ta nominacja przelała czarę i spowodowała odejście generała Guta. Jeszcze trochę i zamiast wojska pozostanie nam już tylko pospolite ruszenie dla niepoznaki nazywane Obroną Terytorialną.
W tym wszystkim zastanawia mnie dokąd Macierewicz nas wszystkich zaprowadzi?
Adam Kowalczyk

Czytaj więcej: Macierewicz pokazuje gest Kozakiewicza Kaczyńskiemu

Komentarz (41)

Niemcy w naszej pamięci

Szczegóły
Opublikowano: poniedziałek, 27 luty 2017 21:29
Adam Kowalczyk

Naturę mam taką, że czytam. Czytam dużo na różne tematy, zwłaszcza historyczne i polityczne. Ponieważ jestem już w wieku mocno dojrzałym miałem możliwość naocznie przekonać się jak ulotna jest ludzka pamięć i jak fałszywy obraz rzeczywistości i historii można wykreować.
Przez pierwsze 37 lat mojego życia, do 1989 roku, w mediach, książkach czy ludzkich rozmowach obraz Niemców był jednoznacznie negatywny. Niemcy byli narodem morderców, którzy zamordowali ponad 6 mln Polaków. Wprawdzie pod koniec tego okresu pod wpływem osobistych kontaktów Polaków z zachodnim sąsiadem obraz ten nabierał odcieni nieco jaśniejszych ale ogólnie tak to wyglądało. Do Niemiec emigrowali Niemcy czy Polacy o niemieckich korzeniach ale o przenoszeniu się tam na większą skalę mowy nie było no bo gdzie ? Do Francji, Anglii czy Ameryki to tak ale do nich?
Czasy się zmieniły i „przenieśliśmy” się na Zachód albo Zachód przesunął się nieco na Wschód i zmieniło się nastawienie. Można już było mówić, choć to to już dawniej, ale i pisać, o zbrodniach radzieckich na Polakach. Wreszcie głośno było o Katyniu zwłaszcza, że prezydenci Rosji Jelcyn, Białorusi Szuszkiewicz i Ukrainy Krawczuk zwyczajnie rozwiązali Związek Radziecki a Jelcyn ujawnił archiwa dotyczące Katynia. Okazało się wtedy, że w Katyniu zamordowano nie 14 lecz 21 tys. polskich oficerów, policjantów i urzędników. Jednak o Rosjanach nie mówiło się jakoś specjalnie źle. Trochę z nich kpiono ale bez nienawiści. Pamiętam nawet śpiewaną w Sopocie piosenkę Rosiewicza o Gorbaczowie.
Dalej jednak nasza pamięć, przynajmniej ta publiczna, była dziurawa. Wprawdzie po domach opowiadano sobie o zbrodniach UPA na Wołyniu ale publicznie jakoś tak było cicho. No bo pierwsi uznaliśmy Ukrainę, bo doktryna Giedroycia, bo to teraz nasi przyjaciele.
A co mamy dzisiaj? Pamięć, ta publiczna, pod wpływem propagandy zmieniła się radykalnie. O Rosji pisze się i mówi wyłącznie źle albo jeszcze gorzej. Zbrodnie rosyjskie na narodzie polskim są opisywane jakby były to największe zbrodnie świata. W rzeczywistości Sowieci – świadomie rozróżniam od Rosjan bo Sowieci to byli ludzie różnych narodowości – zamordowali w latach 1939-1945 ok. 170 tys. Polaków. Na wywiezionych 389 tys. zmarło ok. 6%. W latach 1944-46 wywieźli 27 tys. ludzi – zginęło ok. 2 tys.
Nieco mniej zabili Ukraińcy. Dane – jak powyższe – są szacunkowe ale bez wielkiego ryzyka przyjąć można liczbę 100-140 tys. zabitych.
Liczby te nie obejmują żołnierzy zabitych w walce.
Zwróćcie uwagę - Niemcy zamordowali ponad 6 mln obywateli polskich (połowa to Żydzi), Sowieci 170, no niech będzie nawet 200 tys., Ukraińcy100-140 tys. A co funkcjonuje publicznie? Demonizujemy Rosjan, kończy się też sympatia dla Ukraińców i zaczynamy publicznie podnosić do nich pretensje.
Za to całkiem zapomnieliśmy o Niemcach, darowaliśmy im po prostu pomimo, że wymordowali 19 razy więcej Polaków niż Sowieci i Ukraińcy razem wzięci. Mało tego, jesteśmy tak łaskawi dla Niemców, że finansowe konsekwencje ich zbrodni wzięliśmy na siebie. Dnia 24 stycznia 2014 r. o godz. 13:20 w Sejmie odbyło się głosowanie w wyniku, którego stosunkie 434 do 2 przeszła ustawa przyznająca ofiarom holocaustu mieszkającym poza granicami Polski odszkodowania z budżetu państwa polskiego. Tylko dwóch posłów było przeciw ustawie: Wojciech Szarama (PiS) oraz Przemysław Wipler (niezrzeszony). W ten oto sposób Polska znowelizowała prawo, które pozwoli ponad 50 tys. ocalałym Żydom, ich małżonkom, a nawet dzieciom zamieszkującym poza naszym krajem, pobierać emerytury z tytułu szkód doznanych ze strony Niemców i Sowietów na ziemiach polskich.
I my się dziwimy, że na świecie piszą o polskich obozach koncentracyjnych. Ludzie rozumują prosto – skoro Polska z własnej woli płaci odszkodowania za zbrodnie hitlerowskie to znaczy, że jest winna. Logiczne prawda?

New Germany empire
Napisałem to wszystko nie z powodu jakiejś szczególnej niechęci do Niemców czy do kogokolwiek innego. Nic z tych rzeczy. Napisałem to żeby uświadomić jak bardzo emocjonalny obraz sąsiadów może odbiegać od rzeczywistości. Zdaję sobie sprawę, że liczą się nie tylko księgowe bilanse ofiar. Są też inne czynniki. Warto jednak, przynajmniej od czasu do czasu, popatrzeć co nam potrafili zgotować sąsiedzi i gdzie leży zagrożenie dla egzystencji naszego narodu.
Adam Kowalczyk

Czytaj więcej: Niemcy w naszej pamięci

Komentarz (39)

Więcej artykułów…

  1. Zdarzyło się w Teheranie
  2. Wyznanie
  3. Komu potrzebna była Polska?
  4. Pierdel, serdel, burdel czyli powtórka ze Smoleńska w Londynie

Strona 15 z 45

  • start
  • Poprzedni artykuł
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
  • 15
  • 16
  • 17
  • 18
  • 19
  • Następny artykuł
  • koniec

Komentarze

REFERENDUM !!!
Zobacz jakie premie dostali pr...
24 minut(y) temu
Czy to prawda, że prezes TBS zwolnił połowę załogi a następnie zatrudnił swoją żonę, która po tym fakcie zmieniła swoje nazwisko ?
Zobacz jakie premie dostali pr...
9 godzin(y) temu
ZŁO DZIE JE Z KO
SWOJE IM DAJCIE NA TE PREMIE A NIE NASZE
Zobacz jakie premie dostali pr...
11 godzin(y) temu
pis niesie hasła ale nic więcej z tego nie wynika. Udają, że dbają o wartości chrześcijańskie jak ta posłanka, rozwódka co żonatego przygłupa z Aleksa...
Awantura w PiS-ie pomiędzy sze...
1 dzień temu
"Dlatego uważam, że kierunek polegający na eskalowaniu sporów i kierowaniu wniosków o wykluczenie w oparciu o niezweryfikowane informacje nie służy ro...
Awantura w PiS-ie pomiędzy sze...
1 dzień temu
Bierz tabletki na wypróżnianie to może i na głowę pomoże bredziarzu.
Awantura w PiS-ie pomiędzy sze...
1 dzień temu

Ostatnie blogi

  • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
  • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
  • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
  • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
  • 1

Najczęściej czytane

  • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
  • Starcie studentów UWM z europosłem Patrykiem Jakim: SAFE, OZE, Trump, Niemcy, imigracja
  • PiS grozi prezydentowi Olsztyna referendum. Prezydent: Apeluję - działajmy wspólnie!
  • STANOWISKO W SPRAWIE PROJEKTU PLANU OGÓLNEGO GMINY GIETRZWAŁD
  • Spór o plan rozwoju Gietrzwałdu: stać się Lourdes czy strefą przemysłową?
  • Awantura w PiS-ie pomiędzy szefem partii w Szczytnie Żuchowskim a poseł Arent
  • Czy Katarzyna K. opłacała Iwonę Arent i wojewodę Mariana P.?
  • R. Zawadzki: "Nie byłem związany z Galwanotechniką w 2014 roku"
  • Tymiński ma pomóc Braunowi w wyborach na Warmii i Mazurach
  • Syn wojewody Radosława Króla (PSL) dostał pracę w starostwie olsztyńskim
  • Lekarz-łgarz z Olsztyna, gwiazdą programu TVP "Omnibus — szybcy i mądrzy"
  • B. poseł SLD Monika Falej zasiliła kadry WM Specjalnej Strefy Ekonomicznej

Wiadomości Olsztyn

  • Olsztyn

Wiadomości region

  • Region

Wiadomości Polska

  • Polska

O debacie

  • O Nas
  • Autorzy
  • Święta Warmia

Archiwum

  • Archiwum miesięcznika
  • Archiwum IPN

Polecamy

  • Klub Jagielloński
  • Teologia Polityczna

Informacje o plikach cookie

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.