logodebata

JESTEM NA URLOPIE ZDROWOTNYM DO 23 MAJA. ŻYCZĘ WAM ZDROWIA. ADAM JERZY SOCHA. Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000337806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

poniedziałek, maj 18, 2026
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Blogi
  • Adam Kowalczyk

Adam Kowalczyk

Zdarzyło się w Teheranie

Szczegóły
Opublikowano: środa, 22 luty 2017 21:17
Adam Kowalczyk

W dniach od 28 listopada do 1 grudnia 1943 roku, odbyła się w Teheranie konferencja szefów rządów Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Związku Radzieckiego. Mówi się, że było to spotkanie Wielkiej Trójki ale to złudzenie bo jeden z tych partnerów, Winston Churchill, był już bankrutem na kroplówce Stanów Zjednoczonych.
W momencie rozpoczęcia konferencji losy wojny nie były jeszcze przesądzone ale Afryka była już aliancka a od 13.X.1943 r. królewski rząd Włoch gen. Pietro Badoglio przeszedł na stronę aliantów. Inicjatywa należała do Wielkiej Koalicji.
Konferencja w Teheranie nie miała ustalonego porządku obrad ale oczywiste było, że tematem są głównie zagadnienia współpracy wojskowej oraz nowy porządek polityczny w Europie. Brak rygorów spowodował, że wymiana poglądów była dość swobodna co od razu obnażyło rzeczywisty stosunek Roosevelta i Stalina do Churchilla. W trakcie przyjęcia Stalin wzniósł toast za przykładne ukaranie zbrodniarzy hitlerowskich, których musi być co najmniej 50 tysięcy. Churchill nie wyczuł chwili i na serio poderwał się z nóg by zaprotestować przeciwko rozstrzeliwaniu bez sądu. Na to odezwał się Roosevelt. „Jak zwykle – rzekł – zdaje mi się, że muszę podjąć się pośrednictwa w tym sporze. Rzecz jasna, że musi nastąpić jakiś kompromis między pańskim twierdzeniem, Mr. Stalin, a twierdzeniem mego drogiego przyjaciela, premiera Anglii. Może będzie lepiej, gdy powiemy, że zamiast ryczałtowej egzekucji pięćdziesięciu tysięcy przestępców wojennych zgodzimy się na mniejszą ilość. Powiedzmy: czterdzieści dziewięć tysięcy pięćset?” Amerykanie i Rosjanie ryknęli śmiechem tylko Anglicy w milczeniu przełknęli upokorzenie.

Linie A F ang
Na konferencji nie podpisano żadnych porozumień zadowalając się ustnym komunikatem. W ogłoszonej deklaracji trzy mocarstwa potwierdziły wolę kontynuowania współpracy w celu zniszczenia sił Niemiec i przywrócenia pokoju. Było pełno frazesów o pokoju aprobowanym przez narody, który na szereg pokoleń oddali groźbę wojny. Zapowiadano współpracę wszystkich narodów w celu usunięcia tyranii, niewolnictwa, ucisku i nietolerancji.
Wśród tych ogólnikowych deklaracji ustalono przybliżone granice powojennej Polski. Wniosek Churchilla przewidywał, że na zachodzie granica przebiegać będzie na Odrze, (ale nie Nysie Łużyckiej), a na wschodzie wzdłuż linii Curzona.
Konsultacji z polskim rządem w Londynie nie było. Churchill zaproponował żeby rozmowy z Polakami przeprowadzić po konferencji. Stalin natychmiast wyraził zdziwienie takim obrotem sprawy ponieważ Rosjanie „nie pragną niczego, co należy do innych narodów, chociaż mogliby uzyskać skrawek Niemiec”. Roosevelt przedstawił mapkę przygotowaną przez Departament Stanu, która miała być podstawą dyskusji ale nikt specjalnie nie nalegał. Mołotow z satysfakcją przypomniał, że linię Curzona jako wschodnią granicę Polski wymyślili Brytyjczycy jeszcze przed konferencją wersalską, kończącą I wojnę światową. W sumie Anglicy i Amerykanie poparli granice wg poniższej mapki.

Am UK prop granic Polski
Stalin powiedział, że nie spodziewają się chyba, że będzie gorszym obrońcą interesów ZSRR niż lord Curzon, który nie zamierzał pozostawiać Lwowa Polakom. Argumentował, że osoby narodowości polskiej, które znajdą się na wschód od tej linii, będą mogły być przesiedlone. Uzgodniono, że ostateczne ustalenie granic nastąpi po wojnie poprzez porozumienia graniczne zainteresowanych państw. Trzej przywódcy opowiedzieli się za powstaniem niezależnej i silnej Polski. Wszystko było dla dobra Polski z tym, że prezydent Roosevelt prosił żeby ustalenia konferencji na razie pozostawić w tajemnicy ze względu na nadchodzące wybory w USA i obawę utraty 6-7 mln polskich głosów. Stali wspaniałomyślnie przychylił się do prośby Roosevelta. Pasowało to zresztą wszystkim. Churchill powiedział „Na wojnie prawda jest tak cenna, że zawsze winna mieć przy sobie straż przyboczną w postaci kłamstwa”.

mapa Stalin
O ustaleniach między trzema mocarstwami, dotyczących wschodniej granicy, Polski premier Mikołajczyk dowiedział się formalnie dopiero 13 października 1944 r. podczas rozmów w Moskwie. Faktycznie ale nieoficjalnie wiedziano wcześniej ale w polskim Londynie nikt nie chciał przyjąć do wiadomości faktów. Polscy politycy myśleli tak jakby nie było Moskwy i Stalingradu. Nawet po Łuku Kurskim odpychali niewygodną prawdę. Mikołajczyk liczył, że uda mu się osiągnąć w Moskwie jakieś ustępstwa dla Polski, tymczasem sprawa była dawno załatwiona. Nie on jeden nie był do końca poinformowany. Stalin i Roosevelt omówili sprawę usunięcia Francuzów i Anglików z ich kolonii w Afryce i Azji. Szczególnie chodziło o Indie. Ale tego Churchill już nie musiał wiedzieć…
Tak zakończył się spektakl hipokryzji odegrany przez trzech największych mocarzy ówczesnego świata.
Adam Kowalczyk

Załączam mapy:
1. Mapka przedstawiająca propozycje przygotowane przez Departament Stanu.
2. Mapka z propozycjami popartymi wspólnie przez USA i UK
3. Mapa z granicami narysowanymi odręcznie przez Stalina

Czytaj więcej: Zdarzyło się w Teheranie

Komentarz (6)

Wyznanie

Szczegóły
Opublikowano: środa, 25 styczeń 2017 18:40
Adam Kowalczyk

Jak donosi dziennik.pl w sobotę, 21 stycznia przed mikrofonem Radia Katowice Jarosław Kaczyński puścił nieco światła na nasze stosunki ze Stanami Zjednoczonymi. Odnosząc się do wyboru Donalda Trumpa na Prezydenta USA powiedział:

[...] cieszę się, że jest w najwyższym stopniu prawdopodobne, że ustaną te niebywałe po prostu ingerencje w wewnętrzne sprawy polskie, które miały miejsce, których sam można powiedzieć byłem w jakiejś mierze i świadkiem i może to jest złe słowo, ale go użyję: ofiarą, bo na mnie naciskano tutaj bardzo i to w sprawach, które nie powinny rządu amerykańskiego w najmniejszym stopniu interesować.

Tego się nie spodziewałem. Musiało być nieźle skoro publicznie puścił farbę. Trochę go rozumiem. Być w Polsce najważniejszym człowiekiem i jednocześnie być molestowanym politycznie przez Murzyna. Fatalna sprawa. Ciekawie też na tym tle wygląda obecność wojsk amerykańskich w Polsce. Teraz czekamy na jakieś szczegóły bo jak dotąd to słychać było o tych 65 mld $ dla lobby żydowskiego w USA.
Adam Kowalczyk

Czytaj więcej: Wyznanie

Komentarz (7)

Komu potrzebna była Polska?

Szczegóły
Opublikowano: niedziela, 11 grudzień 2016 22:30
Adam Kowalczyk

Pan Marek Skolimowski w przysłanym do redakcji liście postawił fundamentalne historycznie pytanie – Czy zwycięstwo rewolucji bolszewickiej w Rosji w 1917 roku miało wpływ na odzyskanie przez Polskę niepodległości? Oczywiście, w tekście znajduje się pozytywna odpowiedź na to pytanie z przypomnieniem roli czynu legionowego czy słynnego orędzia prezydenta USA Wilsona. Trudno mi się nie zgodzić z tym co Pan Skolimowski napisał ale przyznam, że mam niedosyt. Mianowicie zabrakło mi wyjaśnienia DLACZEGO rewolucja miała tak kluczowe znaczenie dla odzyskania niepodległości. I tym problemem zamierzam się zająć w moim artykule.
Cele wojenne
Żeby trochę sprawę rozjaśnić przypomnę cele wojenne wojujących stron.
Niemcy
Zmiana układu sił i ekspansja kolonialna w środkowej Azji czemu miała służyć współpraca z Turcją. Jednym ze środków do tego celu była budowa olbrzymiej floty wojennej co zagroziło Wielkiej Brytanii i spowodowało odwrócenie sojuszy. Tradycyjny sojusznik czyli Niemcy stał się wrogiem a stary wróg, Francja, nowym sojusznikiem.
Wielka Brytania
Ochrona imperium i zachowanie równowagi sił w Europie tak aby mocarstwa europejskie wzajemnie się szachowały.
Francja
Rewanż za klęskę w wojnie z Prusami (1870-1871), odzyskanie Alzacji i Lotaryngii; rywalizacja z Niemcami o wpływy w Maroku.
Włochy
Budowa nowego imperium w basenie Morza Śródziemnego.
Austrio-Węgry
Uzyskanie pełnej kontroli nad Bałkanami.
Rosja
Ekspansja polityczna na Bałkanach, Kaukazie, w środkowej Azji i na Dalekim Wschodzie.
Nas jednak najbardziej interesują zamiary dotyczące Europy środkowej. Tu jedynym państwem, które od początku pragnęło czegoś więcej niż zachowanie status quo była Rosja. W początkowej fazie I wojny światowej ukazała się w Moskwie i została następnie rozpowszechniona na obszarze imperium rosyjskiego mapa przedstawiająca przewidywane, powojenne granice państw europejskich, a tytuł jej brzmiał „Karta buduszczej Jewropy”. Zarysowano w niej w zarysie kontynent europejski z rozgraniczeniami politycznymi, jakich należy oczekiwać po klęsce Cesarstwa Niemieckiego i Cesarstwa Austro-Węgierskiego oraz zwycięstw państw Ententy, w tym przede wszystkim Rosji.
Mapa powstała z inicjatywy Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rosji, kierowanego wówczas przez Siergieja Sazonowa. Były na niej oznaczone w sposób precyzyjny przyszłe granice państw europejskich. Zakładano słusznie, że w rezultacie wojny wystąpią bardzo istotne przesunięcia graniczne. Mapa jest zgodna z oficjalną deklaracją Sazonowa ogłoszoną w dniu 13 września 1914 r., następnie opublikowaną w prasie rządowej. Propozycje aneksyjne zostały przedstawione do wiadomości ambasadorowi Wielkiej Brytanii i Francji, akredytowanym w stołecznym Piotrogrodzie. Tego rodzaju uzgodnienia były dwustronnie zaakceptowane i nie budziły zastrzeżeń w obozie państw Ententy. Po upokarzających klęskach wojennych Rosji mapa została wycofana i zapomniana ale niedawno „wypłynęła”.

Europa 1914 Sazonow

Głównym celem wojny, do której przystąpiła Rosja miało być rozczłonkowanie, a w zasadzie unicestwienie Cesarstwa Austro-Węgierskiego oraz okrojenie terytorialne Cesarstwa Niemieckiego. Ze względu na barwną retorykę, która później była powielana w różnorodnych oświadczeniach rosyjskich i sowieckich warto ją wiernie przy toczyć: „Rosja wielka i samodzierżawna prowadzi wojnę za odrodzeniem na ziemi prawa, sprawiedliwości, pokoju i praworządności. Ona nie potrzebuje obcego dobra, jej niepotrzebne cudze ziemie, ona weźmie dla siebie tylko to, co jej się w pełni należy: Czerwoną Ruś ze Lwowem i Przemyślem, część Bukowiny z Czerniowcami. Nieraz zbroczone rosyjska krwią Prusy Wschodnie z Königsbergiem, aż po Wisłę staną się ponownie rosyjską ziemią. Powinny być powtórnie rosyjskimi fortecami”. W rzeczywistości żadna z wymienionych prowincji, tzn. „Czerwona Ruś”, Bukowina, Prusy Wschodnie, jak i wyliczone miasta: Lwów, Przemyśl, Królewiec i Czerniowce nigdy nie należały do Rosji. Poniżej zamieszczonego wersetu, ale w ramach tekstu poświęconego Rosji, zawarto następujące sformułowanie: „Polska zjednoczy swoje prowincje rozczłonkowane dotąd przez knowania Niemiec i Austrii”.
Cesarstwo Niemieckie miały być zredukowane do podobnego kształtu jak Niemcy po 1945 roku. Na mapie jednak zaznaczono wyraźne rozgraniczenia polityczne, dzielące Austro-Węgry na kilka niepodległych państw, a mianowicie Czechy wraz z Morawami oraz Śląskiem Cieszyńskim i Opawskim.
Na tej mapie niepodległej Polski nie było. Jedynym, choć istotnym krokiem dla nas korzystnym była przewidywana przez ministra Sazonowa przywrócona autonomia Królestwa Polskiego w ramach monarchii Romanowów. Byłby to dobry początek gdyby nie pewien niuans. Ta nowa, autonomiczna Polska z jednej strony miała opierać się na Odrze ale z drugiej strony miała być pozbawiona Chełmszczyzny i Przemyśla a takie miasta jak Grudziądz, Toruń i Gdańsk miały stać się granicznymi twierdzami Rosji. To już Stalin pozostawił nam więcej…
Na skutek przebiegu działań wojennych ostateczny głos należał do dwóch mocarstw zachodnich. Francji i Wielkiej Brytanii. I tu zrobiło się ciekawie. Rosja była ich sojusznikiem wspieranym, zwłaszcza przez Francję, tak bardzo, że interes Polaków nie miał żadnego znaczenia. Choć to może wydać się niewiarygodne to jednak wojenna cenzura francuska była w sprawach Polski bardziej restrykcyjna niż rosyjska. W Rosji pod koniec wojny stało się dość oczywiste, że Polska jakąś formę suwerenności musi uzyskać. Trudno było się godzić na niepodległość ale tacy ludzie jak np. Borys Sawinkow pisali o tym w prasie rosyjskiej, zwłaszcza po rewolucji lutowej. Przedruki tych artykułów w prasie francuskiej zatrzymywała cenzura francuska. Niepodległość Polski przestała tam być tabu dopiero po rewolucji bolszewickiej bo wtedy taka Rosja wypadła z grona sojuszników. Pozostałą sprawa granic i zakresu suwerenności Polski. To było polem gry ponieważ liczono na zwycięstwo białych a wtedy sprawa Polski stałaby się znowu wewnętrzną sprawą Rosji.
A co na to biała Rosja?
Tu mamy problem bo żaden z białogwardyjskich „warlordów" nie postarał się o zorganizowanie politycznej emanacji ruchu, w imieniu którego walczył. Cara nie było, ale tenże przed swoim zgonem abdykował i Rosja stała się republiką. Był Rząd Tymczasowy - rozpędzony przez bolszewików... i co dalej? Denikin, Judenicz czy Kołczak działali kompletnie na własną rękę, i w oderwaniu od siebie - a przecież jeśli chcieli być uznawani za żołnierzy jedynej prawdziwej legalnej władzy rosyjskiej to powinni byli zorganizować jakiś rząd Rosji jako przeciwwagę dla rządu bolszewickiego. Tego jednak zabrakło i możemy tylko zbierać okruchy wypowiedzi co ważniejszych z nich.
Np. o generale Antonie Denikinie, którego matką była Polka pisał były oficer rosyjski Włodzimierz Bem de Cosban (potomek generała Bema), który w 1919 r. został przedstawicielem władz polskich przy dowództwie białych gen. Denikina. Pisał on tak: „Hasło «Jedinaja i Niedielimaja Rossija» nigdy nie miało na myśli ani Polski, ani Finlandii, natomiast było protestem przeciw separatyzmowi Estonii, Łotwy, Ukrainy, Kaukazu i Kozaków kubańskich. Jakże byłem zdziwiony, kiedy w rok później, po powrocie do Warszawy, dostałem do rąk polskie gazety z tamtych czasów i z tych gazet dowiedziałem się, że gen. Denikin hasłem: «Jedinoj i Niedielimoj» łączy ponowne zagarnięcie całej Polski, że jest on starym carskim satrapą, znacznie niebezpieczniejszym dla nas jak bolszewicy itd. W ten sposób lewicowa prasa polska przekręciła wtedy hasło, ażeby zdyskredytować w oczach społeczeństwa polskiego «białych» Rosjan i informowała tendencyjnie swych rodaków, urabiając opinię ogółu w myśl swoich partyjnych kalkulacji. Władze zaś nasze oficjalnie nie uważały wtedy za potrzebne tych faktów prostować, choć wiedziały i z raportów moich i z raportów gen. Karnickiego, że Denikin proponuje jako podstawę rozstrzygnięcia granicy między Polską a Rosją plebiscyt na terytoriach spornych po wspólnym zlikwidowaniu bolszewizmu. Nie był więc Denikin tak zachłannym, jak go wtedy i później w Polsce przedstawiano”.

Z kolei generał Korniłow w grudniu 1919 r., powiedział. „Mój pogląd na sprawę terytorialnych kompensat i uroszczeń politycznych ze strony tych nowych tworów państwowych, które w granicach i kosztem Rosji powstały, pozostaje niezmienny. Mogę tymczasowo wejść w porozumienie z rządami owych państw, biorąc pod uwagę fakt, że istnieją, mogę przyjąć na nasz rachunek ich wydatki na udzieloną nam pomoc, mogę dopuścić ich uprzywilejowanie ekonomiczne, ale ani ja, ani generał Denikin, ani żaden rosyjski, narodowy rząd nie mamy prawa decydować już teraz, ze szkodą dla terytorium rosyjskiego, o przyszłych granicach formacji o charakterze państwowym, które na kresach naszych powstały, i o naszych przyszłych stosunkach z tymi formacjami.”

Bem de Cosban wspomina ministra Sazonowa: „Granice Rosji powinny przebiegać tam, gdzie się kończy prawosławno – ruska większość narodowa, a gdzie się zaczyna katolicka i polska większość narodowa”, jak mi to kiedyś osobiście powiedział były carski minister spraw zagranicznych Sazonow, kiedy miałem okazję rozmawiać z nim prywatnie w Warszawie po moim powrocie od gen. Denikina.”

Pracownik naszego ówczesnego MSZ Tytus Komarnicki: „Według oświadczeń barona Nolkena, szefa departamentu zagranicznego [Sił Zbrojnych Południa Rosji] ”Polsce miano pozostawić Kongresówkę bez Chełmszczyzny i Galicję Zachodnią, bo Wschodnia ze Lwowem miała przypaść Rosji.”

26 maja 1919 r. Konferencja Pokojowa wysłała depeszę do Kołczaka precyzującą warunki uznania jego rządu. Jej punkt czwarty głosił: "Zostanie uznana niepodległość Polski i Finlandii oraz - gdyby sprawa granic i innych stosunków między tymi krajami nie została załatwiona w drodze porozumienia - sprawy te przekazane zostaną arbitrażowi Ligi Narodów". W odpowiedzi Kołczak stwierdził, iż rząd omski "jest powołany do potwierdzenia niepodległości Polski, proklamowanej przez rosyjski rząd tymczasowy w roku 1917, którego wszystkie zobowiązania i dekrety przejęliśmy. Ostateczne rozwiązanie sprawy granic między Polską a Rosją zostanie odroczone (…) aż do zebrania konstytuanty."
Oferta Kołczaka była prosta: pomóżcie a potem się zobaczy. Granice ustalimy bezpośrednio pomiędzy Polską a Rosją. Kto będzie wtedy silniejszy, świeżo utworzona Polska czy Rosja, która cały czas była sojusznikiem Zachodu?

Myślę, że dobrym podsumowaniem jest wypowiedź marszałka Piłsudskiego w rozmowie z Marianem Zdziechowskim:
„We wrześniu 1919 roku - opowiadał - wysłałem do Denikina generała Karnickiego, który przedtem w armii rosyjskiej służył, więc tym łatwiej mógł się z nim porozumieć. Przyjęto go w Taganrogu, gdzie w owym czasie Denikin przebywał, uroczyście i serdecznie, jako starego towarzysza broni. Denikin wydał bankiet na jego cześć i na tym wszystko się skończyło. Wprawdzie obaj generałowie prowadzili potem ze sobą długie, poufne rozmowy, Denikin zapewniał, że się cieszy z powodzenia oręża polskiego, zachęcał do pochodu naprzód ku Dnieprowi; on od południa, Polacy od zachodu mogliby wziąć bolszewików w dwa ognie i ich zmiażdżyć. Ale wszystko to, to jest wojnę z bolszewikami, Polacy prowadzić mieli w charakterze sprzymierzeńców dopomagających Rosji w odebraniu nieprzyjacielowi zagarniętych przez niego ziem i przywrócenia ich prawowitej rosyjskiej władzy; wypadało stąd, że na murach zdobytego przez wojska polskie Wilna powiewać miał obok polskiego także sztandar rosyjski, jako symbol przynależności państwowej Wilna. A zatem - kończył marszałek - miałem iść rękę w rękę z tymi, którzy uważali Wilno za iskonnie russkij gorod, do którego my prawa żadnego nie mamy.”

Rachunek był prosty. Wygrywa biała Rosja i musimy się walczyć o wschodnie granice z potężnym państwem które będzie miało poparcie w całej zachodniej Europie. Wygrana czerwonych dała nam wolną rękę przez wyeliminowanie sojusznika Zachodu. Oczywiście zawsze byli ludzie, którzy naiwnie liczyli na poparcie Francji I Anglii. Ale tam liczyły się inne interesy. W czasie wojny Rosja była potrzebna żeby walczyć z Niemcami. Po wojnie sytuacja wraca do normy. Francja potrzebuje silnego sojusznika do szachowania Niemiec od wschodu. Biała Rosja zdecydowanie bardziej nadawała się do tego celu niż Polska. Dlatego Polska jeśli już miałaby wrócić na mapę Europy to w postaci drugiej Kongresówki. Osłabiona Rosja nie wywalczyłaby granicy na Odrze dla siebie. Tym bardziej nie zrobiłaby tego Polska ze względu na zmianę frontu Wielkiej Brytanii, której zależało na utrzymaniu w miarę silnych Niemiec jako państwa wiążącego ręce Francji. Odzyskanie przez Polskę terytoriów zaboru pruskiego zbytnio osłabiało Niemcy czemu Anglicy się sprzeciwiali. Widać to zresztą było na Kongresie Wersalskim gdzie Wielka Brytania zrobiła wszystko by Polskę okroić a to co uzyskaliśmy możliwe było dlatego, że po upadek białych spowodował przeniesienie poparcia Francji z Rosji na Polskę.
Ciężko to przyznać ale rewolucja bolszewicka w Rosji niezależnie od bandyckich zamiarów jej autorów zburzyła świat, w którym zwyczajnie nie było miejsca na silną i suwerenną Polskę. Dwie dekady później polityka wróciła w stare koleiny i Polska pomimo olbrzymiego wysiłku militarnego utraciła suwerenność na kolejne pół wieku. Wygląda na to, że Polska jest potrzebna nam, Polakom. Inni mają własne potrzeby...
Adam Kowalczyk
(W artykule wykorzystałem materiały zaczerpnięte z dyskusji na portalach historycznych dws.org.pl; historycy.org i historia.org.pl)

Czytaj więcej: Komu potrzebna była Polska?

Komentarz (62)

Pierdel, serdel, burdel czyli powtórka ze Smoleńska w Londynie

Szczegóły
Opublikowano: poniedziałek, 05 grudzień 2016 23:36
Adam Kowalczyk

Do tej pory nie mogę uwierzyć w to co się stało. W najczarniejszych snach nie przypuszczałem, że głupota poczyniła aż takie zniszczenia w mózgach osób odpowiedzialnych za państwo. Od przeszło sześciu lat katują nas opowieściami o smoleńskim zamachu. Ludzi zwracających uwagę na polski bałagan tępią i oskarżają o szerzenie putinowskiej propagandy. Jeśli cokolwiek było nie tak to przecież odpowiada za to kancelaria premiera. Wtedy był Tusk ale teraz Tuska nie ma. Tusk siedzi w Brukseli a od roku niepodzielnie rządzi Kaczyński. No i pokazali nam jak sami organizują podróże najważniejszych osób w państwie. Jeśli dobrze pamiętam to w połowie stycznia mało nie zginął Prezydent Duda bo w kraju będącym wschodnią flanką NATO zabrakło na opony dla głowy państwa. Podeślę im adres szrotu gdzie można za stówkę kupić używaną oponę w niezłym stanie. Będzie na zapas.
Jednak w Londynie było gorzej. Bo rząd wybrał się na wycieczkę do Londynu. Wprawdzie Pani Premier spotkała się z Premier Zjednoczonego Królestwa ale to nie mogła być podróż oficjalna bo ktoś by coś zorganizował. Więc musiała to być wycieczka z PGR-u na którą załapał się okazją rząd Rzeczpospolitej. Na tej wycieczcie nie było kierownika i w drodze powrotnej napchało się tyle ludzi, że w samolocie zabrakło miejsc siedzących i trzeba było stać. I jakoś by było gdyby nie kierowca autobusu, tj. chciałem powiedzieć, pilot samolotu i obsługa naziemna. Ci nie znali pegeerowskich obyczajów i pogonili w diabły nadliczbowych pasażerów. Trwało to godzinę bo naród u nas zadziorny i wie lepiej ale pilot nie chciał startować. Widocznie mu życie miłe.
A teraz na poważnie.
W tym samolocie znaleźli się:


szefowa rządu Beata Szydło
wicepremier Mateusz Morawiecki
szef MON Antoni Macierewicz
szef MSZ Witold Waszczykowski
szef MSW Mariusz Błaszczak
generał Marek Tomaszycki – dowódca operacyjny Sił Zbrojnych


Poza nimi VIP-ów znacznie więcej. Pomijam już to dopychanie samolotu jak pegeerowskiego Autosana. Tą sprawę skutecznie wyprostował pilot za nic mający potrzeby rządu i dziennikarzy ale znający swoją robotę. Kluczową sprawą jest dla mnie to, że tych sześć osób powinno lecieć odrębnymi samolotami. I jakoś mało mnie przekonują zapewnienia Beaty Kempy, że cywilna instrukcja HEAD nie została złamana. Ani podobne w treści zapewnienia ministra Błaszczaka. To zwykłe chrzanienie.
Po raz kolejny wprowadzona na pokład jednego samolotu kilka najważniejszych osób w państwie. Przed laty do wojskowego samolotu CASA zapakowało się dowództwo sił powietrznych i wszyscy zginęli w katastrofie. Z katastrofy tej nie wyciągnięto żadnych wniosków i do rządowego Tupolewa w kwietniu 2010 roku wsiadła elita cywilna i wojskowa kraju. Zginęło 96 osób w tym Prezydent, szef sztabu i dowódcy rodzajów sił zbrojnych.
A teraz znowu zrobiono to samo. W komplecie znalazł się minister Macierewicz, który, jak się okazuje, nie zauważył co się zdarzyło w Smoleńsku! Kto jak kto ale on powinien o Smoleńsku słyszeć. Na refleksję zdobył się jedynie minister Waszczykowski – to co się działo nazwał tupolewizmem. I miał rację. Jednak i on nie zrezygnował ze wspólnego lotu. Tym ludziom naprawdę wydaje się, że na świecie nie ma wypadków. Są tylko zamachy. Dzięki zdecydowanej postawie pilota i angielskich służb naziemnych do nieszczęścia nie doszło. (Gdyby wystartował samolotem z przesuniętym do tyłu środkiem ciężkości rozbiłby się zaraz po starcie. Taki samolot jest niesterowny.)
I tak przyszło mi do głowy, że już niedługo w wypadkach wyginą nasze elity polityczne. Wtedy będzie można sprowadzić jakiegoś kacyka z Gabonu czy Somalii i może on nauczy nas jakiegoś myślenia. Bo na miejscowych najwyraźniej nie ma co liczyć.
Adam Kowalczyk

Czytaj więcej: Pierdel, serdel, burdel czyli powtórka ze Smoleńska w Londynie

Komentarz (32)

Noc listopadowa

Szczegóły
Opublikowano: środa, 30 listopad 2016 22:27
Adam Kowalczyk

W początkach listopada 1830 roku sprzysiężenie podchorążych utworzone przez por. Piotra Wysockiego nie było tajemnicą. O jego istnieniu poinformowany został Wielki Książę Konstanty Pawłowicz, Wódz Naczelny armii Królestwa Polskiego. Wbrew instrukcjom otrzymanym od cara postanowił on działać jak najłagodniej. W rozmowie z ks. Adamem Czartoryskim powiedział: „To jest sprawa wyłącznie polska – dlatego żaden Rosjanin mieszać się do niej nie będzie. […] Polak Polakowi doniósł, Polacy będą śledztwo prowadzić i Polacy sądzić. I ani jeden Rosjanin w to nie będzie się mieszał”.
Podchorążowie ustalili termin wybuchu na wieczór 29 listopada. Sygnałem do rozpoczęcia miało być podpalenie browaru na Solcu ale straż ugasiła pożar zanim został zauważony. Zaraz potem podchorążowie podjęli próbę zamachu na Konstantego przebywającego w Belwederze gdzie wartę pełniło trzech weteranów-inwalidów. Inwalidów rozbrojono ale Konstantego nie zabito bo schował się na poddaszu. W zamian za to kilkakrotnie pchnięto bagnetem napotkanego w poczekalni prezydenta Warszawy Lubowidzkiego. Pomimo tego Konstanty nie robił nic. Postępował zgodnie z tym co powiedział wcześniej. Powstańcy w tym czasie rozpaczliwie poszukiwali jakiegoś wodza zaczepiając spotkanych na mieście lub odszukanych w domach generałów. Pierwszy objęcia dowództwa odmówił gen. Stanisław Trębicki. W tym czasie były adiutant i przyjaciel ks. Józefa Poniatowskiego, generał Potocki, prosił ks. Konstantego o pomoc jazdy rosyjskiej stojącej przy Wielkim Księciu ale ten odpowiedział: „To są Rosjanie a żaden Rosjanin, jeżeli dla własnej obrony nie będzie zmuszony, nie wystrzeli ani szabli w całej tej sprawie nie dobędzie. Zbrodnia jest po waszej stronie; nie chcę do niej przykładać ręki mojej… To wojsko zasłania mnie od nowego napadu; jeżeli mnie zaatakują to ustąpimy… Żaden Rosjanin nie wmiesza się do tej sprawy. Polacy ją zaczęli, to sprawa polska… niech sami sobie radzą”. W tym czasie powstańcy rozpaczliwie dalej szukali kogoś kto by zechciał objąć dowództwo. Drogę zagrodził im minister wojny gen. Maurycy Hauke w towarzystwie płk. Filipa Meciszewskiego, doszło do starcia słownego w efekcie podchorążowie zastrzelili obu, zaraz potem zabito generała Józefa Nowickiego.
Z prośbą o pomoc udał się do Konstantego jego adiutant ppor. Władysław Zamoyski i znowu ta sama odpowiedź: „Ja się do niczego nie mieszam, niech sobie Polacy sami radzą, to ich rzecz. […] Oto są strzelcy konni – to są Polacy, bierz ich, prowadź do Stasia (gen. Potockiego - AK) niech z nimi robi co zechce, albo...” potem „Idź z nimi, możesz ich poprowadzić”. Zamoyski jednak nie zrobił nic.
Ówczesne elity polskie miały dramatyczny dylemat. Jak mają się zachować wobec powstańczego szantażu? Gen. Ignacy Prądzyński wspomina w swoich pamiętnikach: „Naród miał tylko do wyboru: albo odepchnąć od siebie bunt, wyrzekając się wszelkiego z nim wspólnictwa, a zatem sankcjonować jak najwyraźniej i z własnej woli ohydny stan w jakim się znajdował, albo też przyłączając się do buntu, zrobić z niego powstanie narodowe. Innymi słowy, naród był między hańbą a wielkiemi niebezpieczeństwami”.
Podchorążowie napotkali generała Trębickiego i wzięli go do niewoli prowadząc w środku kolumny i próbując namówić do objęcia dowództwa powstania, wobec uporczywej odmowy zabili go. Potem zabili generałów Potockiego i Siemiątkowskiego. Sytuacja była taka, że wystarczyłby jeden energiczny pułkownik wydający rozkazy wojsku, które nie przyłączyło się do buntu a rano warszawiacy mogli by nawet nie wiedzieć, że wieczorem była jakaś ruchawka. Ale takiego kogoś zabrakło. Powstańców próbowali powstrzymać perswazją starzy, napoleońscy a nawet jeszcze Kościuszki, oficerowie. Życiem za to zapłaciło sześciu generałów i jeden pułkownik. Gen. Franciszek Żymirski, późniejszy bohater z Olszynki Grochowskiej, jeszcze rano 30 listopada trzymał dyscyplinę w swoich oddziałach nie pozwalając na żadną agitację ale też nie wystąpił czynnie przeciwko powstańcom. Wielki Książę Konstanty konsekwentnie odmawiał użycia siły i po skoncentrowaniu oddziałów rosyjskich 3 grudnia zwolnił stojące przy nim we Wierzbnie oddziały polskie i odesłał je do Warszawy. Powstanie zostało uratowane. Wśród polskich elit zabrakło świadomości, że w Królestwie rządzić będzie ten kto przywróci w nim spokój. Uchylając się od podjęcia decyzji o użyciu siły scedowano to na Rosjan.
W styczniu 1831 roku rozpoczęła się wojna polsko-rosyjska. Po początkowych sukcesach wojsko zostało zużyte. We wrześniu 1831 roku w czasie szturmu Warszawy w sławnym 4 pułku piechoty liniowej tylko ¼ żołnierzy pochodziła z pierwotnego składu. Reszta to było młode, niewyszkolone wojsko. Starzy żołnierze zginęli lub leżeli w lazaretach. 6 września skapitulowała Warszawa. Modlin bronił się do 8 października a Zamość do 21. W następnym roku car zniósł konstytucję zastępując ja Statutem Organicznym. Straciliśmy wojsko, konstytucję, Sejm i samorządy wojewódzkie. Unia personalna z Rosją została zamieniona na unię realną a Królestwo przestało występować na zewnątrz jako odrębne państwo. Pozostało wprawdzie państwem w świetle prawa wewnętrznego ale to już nie było to samo.
Adam Kowalczyk

Czytaj więcej: Noc listopadowa

Komentarz (19)

Więcej artykułów…

  1. Powrót Stańczyka
  2. Caracal a sprawa polska czyli pan każe, sługa musi.
  3. Czy historia musi się powtarzać?
  4. A jednak wygrali… polemika z Łukaszem Adamskim

Strona 16 z 45

  • start
  • Poprzedni artykuł
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
  • 15
  • 16
  • 17
  • 18
  • 19
  • 20
  • Następny artykuł
  • koniec

Komentarze

https://www.facebook.com/photo/?fbid=1522768526311577&set=pcb.1522768936311536
Ile zarabiają "neoTłuste Koty"...
1 godzinę temu
A tymczasem fajnoPolacy z uśmiechniętej Polski ruszyli w teren "włączając się w prace porządkowe w ośrodku rehabilitacji zwierząt Fundacja Albatros "...
Ile zarabiają "neoTłuste Koty"...
1 godzinę temu
autorytety regionu: pasławska i rogińska-stanulewicz
Pasławska oficjalnie ją poparła.
Więc pytanie czy chcemy jeszcze porad....
Poseł PSL Urszula Pasławska ch...
22 godzin(y) temu
Słusznie i naukowo - im głupszy wyborca, tym łatwiej będzie nim manipulować.
Poseł PSL Urszula Pasławska ch...
1 dzień temu
Świetnie napisany artykuł, który bardzo dobrze przedstawia opisywany temat, to rzadkie!!
Czy będą wolne miejsca w miejs...
około 2 dni temu
Temat jest ciekawy. Trzeba go powiązać z tym co wyprawia, dyrektor CUW Kuchta, świeża nominantka peowska Szewczyka. Mierna ale wierna, Pod szyldem ,o...
Czy będą wolne miejsca w miejs...
około 4 dni temu

Ostatnie blogi

  • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
  • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
  • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
  • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
  • 1

Najczęściej czytane

  • CBŚP zatrzymało 16 osób. Toksyczne popioły wywozili do Olsztyna i Olsztynka
  • Ile zarabiają "neoTłuste Koty" z Centrum i KO w WM WFOŚiGW w Olsztynie
  • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
  • Youtuber Łatwogang zebrał 282 741 778,76 zł na dzieci chore na raka
  • Zorganizowana grabież
  • Radni PiS przeprowadzili kontrolę inwestycji unijnej w Dercu Beaty Bublewicz
  • Min. Zbigniew Bogucki zaapelował do władz Gietrzwałdu o rozwagę
  • Z europosłem Wąsikiem o agencie Tomku, willi Kwaśniewskich, poseł Arent, Orbanie i Morawieckim
  • Dlaczego WM Specjalna Strefa Ekonomiczna tyle wydaje na promocję?
  • Dlaczego spółka SKB GIS dostała zlecenie na projekt ogólny dla gminy Gietrzwałd?
  • Atak TVN24 na ustanowienie Roku 2027 Rokiem Objawień Matki Bożej Gietrzwałdzkiej
  • „Gazeta Olsztyńska” – stracona szansa Andrzeja Senkowskiego

Wiadomości Olsztyn

  • Olsztyn

Wiadomości region

  • Region

Wiadomości Polska

  • Polska

O debacie

  • O Nas
  • Autorzy
  • Święta Warmia

Archiwum

  • Archiwum miesięcznika
  • Archiwum IPN

Polecamy

  • Klub Jagielloński
  • Teologia Polityczna

Informacje o plikach cookie

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.