logodebata

Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez prawie 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000 337 806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

wtorek, styczeń 20, 2026
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Blogi
  • Adam Kowalczyk

Adam Kowalczyk

Biała flaga

Szczegóły
Opublikowano: środa, 07 luty 2018 00:10
Adam Kowalczyk

Gdy usłyszałem o podpisaniu nowelizacji ustawy o IPN przez Prezydenta zwyczajnie ucieszyłem się. Choć raz Polska postawiła się Izraelowi co wydawało się być powrotem do normalności po latach upodlającego wysługiwania się obcym, wpierw ZSRR a potem USA i Izraelowi.
Radość moja trwała jednak krótko. Przeszła mi jak ręką odjął gdy przeczytałem co właściwie Prezydent Duda zrobił. Okazuje się, że ustąpił, i to ustąpił całkowicie bez walki. Te kilka dni, które zwlekał potrzebne mu były tylko po to by wymyślić jakiś gówniarski wykręt. Nie wiem czy zrobił to od siebie, czy może kazał mu Jarosław Kaczyński albo ambasador USA. A może strach go zdjął przed panią Anną Azari, ambasador Izraela. Zamiast babę wyrzucić z Polski zaraz po jej osławionym przemówieniu jako persona non grata, słuchamy jej.
Duda udaje, że podpisał. Nie miał odwagi stanąć przed Polakami i powiedzieć, że zrejterował przed naciskami obcego państwa. Ale strach się postawić więc wykombinował. Od razu po podpisaniu skierował ustawę do Trybunału Konstytucyjnego wyraźnie wskazując Trybunałowi jakie zapisy są wadliwe czyli podpowiedział to wy macie ustawę uwalić. W Polsce durnie się cieszą a tak naprawdę to kapitulacja bez walki. Żeby nie było, że ja to sobie sam wymyśliłem to załączam cytat z wystąpienia Prezydenta.

„zdecydowałem się skierować tę ustawę w trybie następczym do Trybunału Konstytucyjnego po to, aby Trybunał Konstytucyjny zbadał zgodność z Konstytucją tych przepisów w dwóch kwestiach. Po pierwsze – jeżeli chodzi o zgodność z art. 54, który mówi o wolności głoszenia swoich poglądów, w tym oczywiście chodzi tu przede wszystkim o wolność słowa. Czy wolność słowa nie jest przez te przepisy w sposób nieuprawniony ograniczona? To jest pierwsza rzecz. I druga: by zbadał kwestię tzw. określoności przepisów prawa.
To są, proszę Państwa, przepisy o charakterze prawnokarnym. One mają w związku z tym jakby szczególny walor – na ich podstawie sąd może dokonać skazania. Muszą więc to być przepisy precyzyjne. Każdy obywatel zasługuje na to, by – przeczytawszy przepis – był w stanie zidentyfikować, jakie jego zachowania w związku z tym mogą być zachowaniami karalnymi, a jakie nie. Chciałbym, żeby Trybunał Konstytucyjny wypowiedział się, czy pod tym względem te przepisy są zgodne z art. 2 w związku z art. 42 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, i taki wniosek do Trybunału Konstytucyjnego – jako Prezydent – skieruję”.


Pan Prezydent rżnie głupa i udaje, że w tym sporze chodzi o praworządność, o wolność słowa? Jeśli tak to czemu nie zakwestionował zapisów na mocy, których karze się w Polsce za negowanie holocaustu? Zwyczajnie powinien zakwestionować cały artykuł 55 ustawy o IPN i tyle. Nie będzie problemu z wolnością słowa ograniczoną przez ustawę. W końcu zaprzeczanie holocaustowi jest gadaniem głupot a gdyby gadanie głupot było karalne to politycy zamiast w Sejmie siedzieliby w pudle.
Jeśli wolność słowa ma polegać na zakazie mówienia rzeczy niemiłych Żydom a dopuszczalne będzie szkalowanie Polski i Polaków to ja chrzanię taką wolność słowa. Wolność słowa powinna mieć tylko jedno ograniczenie. To obyczajność.
A wracając do Prezydenta to niestety muszę powiedzieć przykrą. Jestem konserwatystą i szanuję urząd Prezydenta jako reprezentujący majestat Rzeczpospolitej. Ale w obecnej sytuacji, po tej rejteradzie, trudno mi zachować szacunek dla osoby niegodnie urząd ten sprawującej.
Adam Kowalczyk

*Art. 55.
Kto publicznie i wbrew faktom zaprzecza zbrodniom, o których mowa w art. 1 pkt 1, podlega grzywnie lub karze pozbawienia wolności do lat 3. Wyrok podawany jest do publicznej wiadomości.

Czytaj więcej: Biała flaga

Komentarz (91)

Sprawdzian

Szczegóły
Opublikowano: czwartek, 01 luty 2018 00:28
Adam Kowalczyk

Nie sądziłem, że to tak szybko nastąpi. Myślałem, że mamy jeszcze kilka lat. Okazało się jednak, że czas goni szybciej a chciwość i bezczelność jest większa niż można sobie było wyobrazić. Próba obrony dobrego imienia Polaków za pomocą głośnej nowelizacji ustawy o IPN wywołała antypolski szał w środowiskach żydowskich a zwłaszcza Żydów amerykańskich i oraz publiczne antypolskie wystąpienia władz Izraela. Z mediów wynika, że chodzi o zapisy w nowej ustawie penalizujące kłamliwe oskarżanie Polski i Polaków o zbrodnie ludobójstwa.
Nie chcę tu oceniać jakości tej ustawy bo to nie jest moja działka. Wolę zająć się raczej reakcjami na zarzuty i żałosnym unikaniem meritum sprawy. No bo jak jest?
Ni stąd ni zowąd odezwały się w sobotę władze Izraela, w tym premier Benjamin Netanjahu a ambasador Anna Azari wezwała w sobotę do zmiany ustawy. Oświadczyła, że „Izrael traktuje ją jak możliwość kary za świadectwo ocalałych z Zagłady”.
Zastępca ambasadora RP w Tel Awiwie został wezwany w niedzielę do izraelskiego MSZ, „wyrażono sprzeciw Izraela wobec sformułowań w ustawie o IPN”. „Zwłaszcza termin przyjęcia (ustawy ), w przeddzień Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu, był zadziwiający i niefortunny” – napisało izraelskie MSZ.
Wygląda na to, że byli zaskoczeni. Czyżby?
Wiceminister Jaki poinformował w programie telewizyjnym, że że projekt został zaprezentowany na początku 2016 r. Do Ministerstwa zgłosiły się wtedy strona izraelska, ale również inne ambasady w imieniu strony izraelskiej. Z przedstawicielami Ambasady Izraela wiceminister lub przedstawiciele MS spotykali się co najmniej trzy razy przed uchwaleniem noweli ustawy o IPN; Jaki osobiście z ambasador Anną Azari spotkał się dwa razy. Również ze względu na ówczesne stanowisko ambasador w ustawie umieszczono zapis mówiący o tym, że penalizacji nie podlegają badania naukowe ani artystyczne.
Wiceszef Ministerstwa Sprawiedliwości zaznaczył, że ministerstwo jest zaskoczone stanowiskiem władz Izraela w tej sprawie. Jeżeli zachowuje się dyplomatycznie to dobrze by było poinformować nas wcześniej, że jest coś nie tak w tej ustawie. Dlatego mamy prawo twierdzić, że chodzi o coś innego — ocenił Jaki.
I tu bym się zgodził z panem ministrem. Jak nie wiemy o co chodzi to chodzi o pieniądze. No bo co się ostatnio dzieje? Nagle okazało się, że Polska jest krajem nazistowskim. W czasie Marszu Niepodległości szło ponad 60 tys. ludzi z biało-czerwonymi flagami pod hasłem „My chcemy Boga” a media zachodnie i różne TVN-ny zgodnie dostrzegły tylko kilkudziesięciu ubranych na czarno facetów z dwoma czarnymi transparentami. I świat dowiedział się, że w Polsce szło 60 tys. nazistów.


Światowy Kongres Żydów (WJC) wydał w niedzielę komunikat, w którym poinformował, że jest zdecydowanie przeciwny nowelizacji ustawy o IPN dotyczącej karania za sformułowanie „polskie obozy śmierci”, którą nazywa „zaciemnianiem historii” i „atakiem na demokrację”.
NEW YORK – The World Jewish Congress has strongly objected to a proposed new Polish law which would criminalize suggestions that Poland was responsible for Nazis crimes, calling it “an act of historical obfuscation and an attack on democracy.”
Sun, 28 Jan 2018


Niestety prawidłowo zareagował tylko Prezydent Duda. Reszta kręci ze strachu przed rzeczywistością. A tym co znają trochę naszą historię ostatnie wypowiedzi ambasador Izraela dziwnie przypominają postępowanie niejakiego Nikołaja Repnina – w latach 1764-1769 ambasadora Rosji w Warszawie.

To co się dzieje to wcale nie jest reakcja na polską ustawę. Ustawa ta jest tylko pretekstem, punktem zaczepienia w realizacji wcześniej przygotowanego planu. Żeby nie było, że to tylko spiskowa teoria dziejów coś przypomnę. W 1996 na kongresie Światowego Kongresu Żydów w Buenos Aires jego sekretarz generalny Israel Singer zakomunikował:


„Ponad trzy miliony Żydów zginęło w Polsce i Polacy nie będą spadkobiercami polskich Żydów. My nigdy na to nie pozwolimy. (...) Będziemy im to powtarzać dopóki Polska ponownie nie zamarznie. Jeśli Polska nie zaspokoi żydowskich żądań będzie publicznie atakowana i upokarzana na forum międzynarodowym”.


Pieniędzy, jak dotąd, nie dostali no to się zaczęło.
Pomijając wcześniejsze, pomniejsze działania, w grudniu ubiegłego roku przeforsowano w Senacie USA ustawę 447, która zobowiązuje rząd USA do wyciśnięcia pieniędzy z krajów, w których Niemcy urządzili Żydom holocaust. W tym z Polski najwięcej bo Żydzi szacują nas na 65 mld $. Niedawno należąca do Amerykanów stacja TVN opublikowała film z uroczystości jaką podobno polscy naziści urządzili dla uczczenia rocznicy urodzin Hitlera. Rocznica była 20 kwietnia ale film ten spokojnie leżał na półce i czekał na sygnał do emisji. Najwyraźniej ten sygnał już nadszedł. Na komendę robi się z nas współuczestników zbrodni i tych co wyciągnęli z niej korzyści materialne. A przede wszystkim antysemitów.
To co się dzieje, to nie wypadek, ale efekt tolerowania latami przekłamań. Boimy się mówić co myślimy bo „co inni o nas powiedzą”. Dopuszczono do tego, aby kłamstwa żyły własny życiem. Skoro nie są obalone, stają się podstawą do dalszego zakłamywania historii.
Przez lata tolerowano wyssane z palca wypociny Grossa, gnidę tę traktowano jak naukowca, historyka! Tolerowano „pisarza” Kosińskiego i jego „Malowanego ptaka”.
Albo sprawa Jedwabnego. To pokorne przerwanie ekshumacji na żądanie strony żydowskiej podczas gdy w Izraelu ekshumacje są dokonywane. Teraz to bat na nas, bo przecież nasz prezydent przeprosił!
Jeden z internautów zaproponował:

„A jak można inaczej? Większość żydów w gettach na terenie Polski, to byli obywatele II RP. Policjanci i judenraty też. Zrobić listę i nie zważając na talmudyczne regulacje izraelskie, zgodnie z polskim prawem, pozwać po kolei za zbrodnie przeciw ludzkości. Zrobi się hałas. To nic, że pewnie wszystkie sprawy przegramy w amerykańskich sadach. Halas się opłaci.”


Może to rzeczywiście jest jakieś wyjście?
Ustawa o IPN dlatego też wzburzyła Izraelczyków bo na jej podstawie skazać by można przewodników izraelskich wycieczek obwożonych po położonych w Polsce niemieckich obozach zagłady, jak KL Auschwitz, opowiadający o polskim współudziale w holocauście.


A z tej ustawy to im chodzi o Art. 53o, czyli możliwość pozywania przez "organizacje pozarządowe" każdego, kto naruszy " dobre imię Rzeczypospolitej Polskiej i Narodu Polskiego" - wystarczy nagrać kłamstwa o Polakach wciskane młodym Izraelczykom przez przewodników wycieczek młodzieży izraelskiej.


Jak to oni mówią?


"Wymyślono to w Niemczech, ale setki tysięcy Żydów zostały zamordowane, nie spotykając niemieckiego żołnierza. Były polskie obozy śmierci i żadne prawo tego nie zmieni"


Dlaczego jestem tak bardzo zirytowany? Może dlatego, że co nieco znam historię. I wiem, że tak jakoś dziwnie się składa, że na przestrzeni tysiąca lat w Europie Żydzi co jakiś czas padają ofiara prześladowań: są mianowicie wypędzani z różnych krajów, których obywatele widać już mieli dość gości, których odwieczną pasją jest pouczanie wszystkich narodów.
Żydzi pojawili się w Polsce już w XIII wieku, a w kolejnych wiekach ilość ich powiększyła się znacznie, bo przyjmowaliśmy Żydów wypędzanych z całej Europy, w tym z Niemiec (1346), Francji (1394), Węgier (1349–1526 i 1686–1740), Austrii (1420), Hiszpanii (1492), Portugalii (1497). Na ziemie polskie trafiali i później wypędzeni z Kijowa (1886) czy Moskwy (1891).
Dopiero gdy trafili do Polski, kraju podobno pełnego antysemitów, ostali się aż do czasów, kiedy to Niemcy pokazali co potrafią.
Widocznie Żydzi zapamiętali z tej historii, że jest w Europie naród, który nie urządzał im nigdy żadnych holocaustów i dlatego mogą go bezkarnie kąsać.


I ostatnia sprawa. Dlaczego napisałem, że to sprawdzian? Łukasz Adamski w swoim artykule zacytował Krzysztofa Kłopotowskiego, który powiedział:


Obecny rząd wybrał Stany Zjednoczone na głównego sojusznika rozluźniając więzy z Unią Europejską. Jeżeli amerykański filar naszego bezpieczeństwa skruszeje, to marny będzie nasz los. A Izrael jest w stanie tego dokonać, co może użyć jako groźby.

To ciekawa uwaga. Rzeczywiście uznaliśmy się za sojusznika USA ale czy Stany rzeczywiście są naszym sojusznikiem? Pewne wskazówki już mamy – Amerykanie udzielili nam ich w Teheranie i w Jałcie. Teraz jest dobra okazja do sprawdzenia ich przyjaźni. Sprawa dla nich jest nieistotna, w niczym nie narusza interesów amerykańskich. W dodatku są związani umową zawartą w 1960 roku z PRL na mocy, której Polska wypłaciła im odszkodowania na pokrycie roszczeń żydowskich a Stany Zjednoczone zobowiązały się przejąć te roszczenia na siebie. I zobaczymy. Jeżeli teraz poprą Izrael zamiast przynajmniej zachować neutralność to wnioski nie są ciekawe. Jeżeli wystąpią z naciskami na nas to znaczy, że nie mamy sojusznika. Nie mamy bo nie wierzę, że w razie naszej poważnej gospodarczej albo, co gorsza, wojennej potrzeby, cokolwiek zrobią nas.
Dlatego uważam, że musimy sprawę postawić ostro. To sprawdzian. Jeśli wynik będzie negatywny dla nas to lepiej żebyśmy dowiedzieli się o tym teraz, gdy jeszcze możemy zmienić politykę a nawet odwrócić sojusze, niż w jakiejś nowej Jałcie czy jak tam będzie nazywał się kurort, w którym po raz kolejny nas przehandlują.
Adam Kowalczyk

Czytaj więcej: Sprawdzian

Komentarz (50)

Czy warto burzyć?

Szczegóły
Opublikowano: czwartek, 25 styczeń 2018 13:44
Adam Kowalczyk

Obserwując usilne dążenie do zburzenia dworca kolejowego w Olsztynie jako zbędnego, brudnego reliktu minionej epoki mam takie smutne refleksje na temat ludzkiej natury. Sam nie wiem czym jest spowodowane pragnienie burzenia starych obiektów. Czy to tylko przyziemna, podyktowana doraźnym interesem ekonomicznym chęć uwolnienia placu pod budowę nowego obiektu, co przyniesie zarobek? Tak pozagrobowy triumf marksistowskiego materializmu? Zwycięstwo prymitywnej chęci zysku nad duchem? A może jest to ślepota, niezdolność do zobaczenia wartości ponadczasowych jakie niesie ze sobą architektura, sztuka jak żadna inna stanowiąca wierne odbicie epoki, w której powstała?

Bo architektura jest nie tylko inżynierią, jest sztuką szczególnego rodzaju, bo wymagającą połączenia kilku wyjątkowych czynników, takich jak niemałe pieniądze niezbędne do realizacji obiektu, jak władza decydowania o podjęciu budowy i ostatni, choć niezmiernie istotny, geniusz architekta tworzącego projekt. Obiekt architektoniczny oddaje ducha epoki pokazując zarówno ludzkie emocje zaklęte w pięknie strzelistych kształtów gotyckich katedr budowanych w średniowieczu, jak i chamski materializm sprowadzający ludzkie potrzeby do kupowania na kredyt idealnie wyrażony w monumentalnych pudłach tzw. „galerii” handlowych będących symbolem człowieka XXI wieku.

Kultura ludzka wznosi się i opada. Człowiek może z zachwytem czytać Iliadę albo Ogniem i mieczem, może też zrezygnować z lektur i wrócić do posługiwania się obrazkami czy esemesami. Może potrzebować katedry ale może ograniczyć się do tymczasowego baraku centrum handlowego. Tadeusz Zieliński we wstępie do Kultury Antycznej napisał: Należy zwrócić uwagę na zasadniczą różnicę, jaka zachodzi pomiędzy kulturą ludzką, a kulturą spostrzeganą w świecie zwierzęcym Różnica polega na nieskończonej zmienności tej pierwszej i na zasadniczej niezmienności tej drugiej.

Widać to na przykładzie architektury. Domy, pałace czy katedry poprzez wieki zmieniały swoją formę dając świadectwo duchowi epoki. To, że jakiś obiekt kiedyś budowany z mozołem i wielkim nakładem funduszy wydaje nam się dzisiaj zbędny albo mało użyteczny świadczy najlepiej jak zmieniliśmy się my. Dlatego uważam, że warto pozostawić najbardziej charakterystyczne obiekty z kolejnych epok. Zrobić to trzeba nawet wtedy, gdy obecne poczucie estetyki rozmija się z ówczesnym. Inaczej sprowadzimy się do poziomu mrówek budujących praktyczne lecz niezmienne w formie idealnie takie same mrowiska.

Dlatego broniłem domu towarowego przy Al. Piłsudskiego będącego dziełem Jerzego Sołtana. Udało się tylko częściowo, bo choć doskonale skomponowana bryła została zachowana to jednak wprowadzono zbyt wiele nowoczesnych elementów wykonanych w dodatku z materiałów nieznanych lub niedostępnych w epoce gdy go budowano.

Dzisiaj bój idzie o dworzec. Mamy go zburzyć bo potrzebujemy nowego? Może jednak dyktuje nam drogę przyziemny materializm czy zgoła pycha podsuwając myśl o tym, że zbuduję nowe, swoje dzieło? To też najstarsze uczucie pod słońcem.

Jak łatwo osądzić coś doraźnie, bez oglądania się na konsekwencje w przyszłości. Lech Niemojewski w Uczniach Cieśli napisał: Widzieliśmy, co się dzieje, w konsekwencji sądów jednostronnych: Niemcy burzą Zamek, a Turcy urządzają arsenał w Parthenonie. Michał Anioł burzy starą Bazylikę św. Piotra, aby wznieść nowy grobowiec, w którym pochował swoją pychę, podobnie jak Niemcy pod gruzami Zamku w Warszawie pogrzebali mit o przestrzeni życiowej.

Budynek dworca, o którym pięknie mówiła w Radio Olsztyn prezes olsztyńskiego SARP-u Małgorzata Zyskowska, jest dziełem na miarę epoki w której powstał. Dziś może nie wygląda efektownie, bo od połowy lat siedemdziesiątych, gdy powstał, nie był remontowany ani razu. Mało tego, został zmieniony różnymi dziwnymi przeróbkami bez ładu i składu, oszpecono go po prostu. Ale jest naprawdę ładnie skomponowany. Prosta bryła ze strzelającym w górę budynkiem, niegdyś hotelowym, z boku. Dziś zaniedbany ale gdy spojrzymy z oddali to ciągle jeszcze robi wrażenie.

Dlatego uważam, że dworzec należy wyremontować a nie burzyć pod kolejne wydumane pudło z dodatkiem „galerii” handlowej.
Adam Kowalczyk
Publicysta, felietonista, w latach dziewięćdziesiątych wydawca tygodnika „Gazeta Warmińska”, członek Stowarzyszenia „Święta Warmia”

Czytaj więcej: Czy warto burzyć?

Komentarz (22)

Uciec ale dokąd?

Szczegóły
Opublikowano: niedziela, 17 grudzień 2017 20:48
Adam Kowalczyk

   W pamiętnym roku 1989 oficjalnie odrzuciliśmy ideologię socjalistyczną, a niedługo potem i wszelkie więzy ze Związkiem Radzieckim, który wkrótce rozpadł się na suwerenne państwa. Pamiętam ten entuzjazm, który był naszym udziałem, wiarę w wolny rynek i pomyślną budowę bogatej, wolnej, kapitalistycznej Polski. Mówiąc w uproszczeniu – uciekliśmy jak najdalej od socjalizmu. Ludzie rzucili się do zakładania prywatnych interesów a wzrost gospodarczy sięgał 11%. Przyszłość miała być świetlana. Po kilku latach ktoś, tak naprawdę to nie bardzo wiadomo kto, podjął decyzję o wstąpieniu do Wspólnoty Europejskiej. Na długo przed ogłoszeniem referendum w tej sprawie rozpoczęto proces dostosowawczy. Wzrost gospodarczy spadł, rozpoczęła się prywatyzacja gospodarcza w ramach której np. Telekomunikację Polską zakupił francuski państwowy koncern France Telekom. Jak było tak było, ważne, że w dniu 1 maja 2004 roku staliśmy się członkiem Wspólnoty Europejskiej. Jeszcze nie unii lecz wspólnoty, żeby było jasne. Mieliśmy silną pozycję z prawem weta włącznie.
   Cały czas byliśmy, a nawet i teraz jesteśmy, karmieni głodnymi kawałkami na temat Europy Roberta Schumana, Alcide de Gaspariego, Konrada Adenauera czy innego Jeana Monneta. Nawet do głowy nam nie przychodzi, że to kłamstwa i bzdury. Tamtej Europy już dawno nie ma.
   Podbudowę ideologiczną dzisiejszej Europu stanowi komunistyczny Manifest z Ventotene dokument, stworzony w 1941 roku przez trzech włoskich komunistów: Altiera Spinellego, Ernesta Rossiego i Eugenia Colorniego. Siedzieli oni wtedy w więzieniu na wyspie Ventotene zamknięci tam przez Mussoliniego, i tam też opracowali projekt przyszłej zjednoczonej Europy. Kim był Spinelli? Jak już napisałem był członkiem Włoskiej Partii Komunistycznej ale został z niej wyrzucony za poglądy trockistowskie bo zwykły komunizm był dla niego za mało radykalny.

   Pod koniec wojny, w 1943 roku, w Mediolanie założył Europejski Ruch Federalistyczny. Po wojnie już nie nazywał się komunistą tylko antyfaszystą i zwolennikiem federacji ale manifest z Ventotene stał się programem ruchu federalistycznego.
  Jako poseł do Parlamentu Europejskiego odgrywał jedną z decydujących ról w procesie integracji europejskiej poprzez idee wzmocnienia traktatów, zwaną planem Spinellego. Plan ten jest konsekwentnie realizowany. Na cześć Spinellego jeden z głównych budynków Parlamentu Europejskiego w Brukseli nazwano jego imieniem.
   To wszystko wydawało się nieważne ale gdy 13 grudnia 2007 roku, po haniebnej rejteradzie Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, podpisany został Traktat Lizboński, stało się to nagle namacalnie groźne.

Hołd


   Dlaczego o tym piszę? Wagę tego tak mało nam znanego dokumentu stanowiącego ideowe podstawy Unii Europejskiej uświadomiło mi znamienne zdarzenie. W sierpniu zeszłego roku, w chwili gdy pełną siłą rozpaliła się wojna w Syrii, Wielka Brytania postanowiła opuścić Unię a główne kraje Unii zalewane były dziesiątkami tysięcy islamskich imigrantów, przywódcy trzech najważniejszych państw Unii wybrali się złożyć hołd Spinellemu.

Drugi brodaty Spinelli

Pomnik Altioro Spinellego


   Przywódcy Niemiec kanclerz Angela Merkel, Francji prezydent Francois Hollande i Włoch premier Matteo Renzi. spotkali się na wyspie, na której znajduje się grób włoskiego komunisty i współautora Manifestu z Ventetone. Sprawę jasno wyłożyła kanclerz Angela Merkel – cyt: „To wyraźnie pokazuje, że wiemy, skąd wzięła się Unia Europejska”.


Jaka ma być ta Europa


   No właśnie, czemu o tym tyle piszę? W celu wyjaśnienia posłużę się cytatami z Manifestu. Wybrane zostały w sposób nieco chaotyczny ale sam manifest to liczący trzy rozdziały dokument stanowiący przykład nowomowy dziś europejskiej ale znanej nam z komunizmu.
   „Pierwszym zadaniem, bez rozwiązania którego wszelki postęp będzie tylko złudzeniem, jest ostateczne zlikwidowanie granic dzielących Europę na suwerenne państwa”.
   To stosunkowo niewinne zdanie. Jednak jest ono ważne ze względu na potrzebę drenażu nowych państw UE przez stare kraje takie jak Niemcy. Istotną częścią działalności UE jest planowa demoralizacja społeczeństw poprzez system rozdawnictwa dopłat i zasiłków wypłacany z pieniędzy odbieranych tym co pracują. Wyższy poziom życia w starych krajach Unii musi być finansowany przez źródła zewnętrzne. Daleko nie trzeba szukać. W 2016 roku zachodnie koncerny wyprowadziły z Polski 84 miliardy złotych zysku jednocześnie drenując nasz kraj z fachowców.
„Adekwatność i realizacja każdego pojedynczego punktu programowego musi być badana pod względem jego zgodności z bezdyskusyjnym warunkiem europejskiej jedności.”
   To akurat jest oczywiste. Jeżeli nie będzie przestrzegane to cały system się posypie. Proszę to sobie zestawić z tym całym gadaniem o Europie ojczyzn, suwerenności itd.

Karl Marx

Pomnik Karola Marksa


   Jeśli ktoś ma jeszcze złudzenia co do ustroju Unii to proszę czytać dalej.
   „Europejska rewolucja musi być socjalistyczna, żeby mogła sprostać naszym potrzebom; musi opowiedzieć się za emancypacją klasy robotniczej i stworzeniem ludzkich warunków życia.”
   I dalej:
   „Własność prywatna musi być – w zależności od sytuacji – zniesiona, ograniczona, skorygowana albo rozszerzona i to nie według jakichś dogmatycznych zasad.”
   No proszę jak pięknie. Własność prywatna, ta podstawa wszelkiej wolności, przestanie istnieć a nawet jeśli pozostanie to jako coś ulotnego co w każdej chwili może być odebrane i np. przekazane komuś innemu. Co ważne, nie według jakichś zasad czyli nie na podstawie prawa lecz na podstawie czyjegoś widzimisię. Czyli prawo też przestanie spełniać swoja rolę.
   Następny cytat pokazuje gdzie ci demokraci mają zdanie społeczeństw. Tak jak ich poprzednicy spod swastyki oraz sierpa i młota wiedzą lepiej co ludziom trzeba i narzucą społeczną dyscyplinę.
   „Nasz ruch czerpie pewność co do celów i kierunków działania nie z rozpoznania jakiejś nie istniejącej jeszcze woli ludu, ale ze świadomości reprezentowania najgłębszych potrzeb nowoczesnego społeczeństwa. Dzięki niej nasz ruch wyznacza linie kierunkowe nowego porządku, narzucając jeszcze nieuformowanym masom pierwszą społeczną dyscyplinę. Nowe państwo powstanie dzięki dyktaturze rewolucyjnej partii i dla nowej, prawdziwej demokracji.”
   Ponieważ rewolucja to młodość to i kroki podejmą odpowiednie.
   „Nieprzydatni starzy zostaną wyeliminowani, a wśród młodych trzeba obudzić nową energię.”
   Przypominam, że mowa o dokumencie ideowym Unii Europejskiej. Zwróćcie uwagę, że społeczeństwa Europy systematycznie oswajane są z eutanazją. To już jest realizowane.
   „Chodzi o stworzenie państwa federalnego, które stoi na własnych nogach i dysponuje europejską armią zamiast armiami narodowymi. Trzeba ostatecznie skończyć z gospodarczą samowystarczalnością, która stanowi kręgosłup totalitarnych reżimów”.
   No i mamy wielki finał. Wyraźnie widać, że o żadnej niepodległości czy choćby autonomii mowy być nie może. Gospodarcza samowystarczalność i armia narodowa może skończyć się skutecznym buntem i wyjściem z tego eurokołchozu. Tak jak robi to teraz Wielka Brytania. Dlatego projekt armii europejskiej ciągle powraca. Własną armię narodową jeszcze mamy ale gospodarczą samowystarczalność utraciliśmy. Nie sądzę aby była możliwa odbudowa przemysłu w ramach Unii. Skończy się to sankcjami.
   „Potrzeba wystarczającej ilości organów i środków, żeby w poszczególnych państwach związkowych wprowadzić zarządzenia wydane w celu utrzymania porządku ogólnego.”
   Tu też już poczyniliśmy odpowiednie kroki. Niesławna ustawa 1066 pozwalająca na użycie obcych sił do zaprowadzenia porządku w Polsce i ostatnia do niej poprawka regulująca sposób użycia ostrej amunicji przez te siły w czasie pokoju poza poligonami czyli strzelanie do Polaków. Pozostaje pytanie jakie to zarządzenia może wprowadzić w Polsce w celu utrzymania porządku ogólnego. I kto ma decydować o braku takiego porządku. Już w tej chwili urabiana jest opinia publiczna na Zachodzie. Oswajana jest z myślą, że w Polsce dzieją się rzeczy straszne i trzeba Europę ratować. Po Marszu Niepodległości z 11 listopada przeglądałem serwisy informacyjne naszych zachodnich współkołchoźników. Wszędzie, praktycznie wszędzie, przekazywano informację o marszu 60 tys nazistów! Ja w Polsce widziałem gigantyczne morze biało-czerwonych flag i grupkę, może ze stu osób ubranych na czarno, z zamaskowanymi twarzami niosących jakieś czarne flagi i hasła Polska dla Polaków czy Europa powinna być biała. A na Zachodzie pokazywano tylko ich. W dodatku nikt z nich nie głosił haseł nazistowskich.
   W tym samym czasie w Parlamencie Europejskim, tym od Spinellego, debatuje się o łamaniu wolności w Polsce. Mam swoje zastrzeżenia do sposobu rządzenia Polską. Ale to wolny kraj. W Polsce można jeszcze głośno mówić to co się myśli. Nikt mnie nie będzie ciągał po sądach dlatego, że chcę żyć jak na białego człowieka przystało. To w tych zakłamanych, komunizujących krajach starej Europy odebrano ludziom wolność. Odebrano prawo do afiszowania się z religią chrześcijańską, z przywiązaniem do tradycji, prawo do dumy z własnej narodowości. I oni śmieją nas pouczać co to jest wolność?
   Uważam, że nie powinniśmy czekać aż Bruksela wprowadzi nam zarządzenia wydane w celu utrzymania porządku ogólnego czyli stan wyjątkowy a w ślad za nim odpowiednie siły porządkowe. W końcu będą mieli wystarczającą ilość organów i środków. Na szczęście jeszcze mamy armię. Trzeba ją wzmacniać i jak najszybciej opuścić Unię. I zrobić to póki jesteśmy w stanie bo z każdym mijającym dniem będzie trudniej.
Adam Kowalczyk
Publicysta, felietonista, w latach dziewięćdziesiątych wydawca tygodnika „Gazeta Warmińska”, członek Stowarzyszenia „Święta Warmia”

*Ilustracja tytułowa przedstawia gmach Parlamentu Europejsakiego któremu patronuje Altiero Spinelli

Czytaj więcej: Uciec ale dokąd?

Komentarz (12)

Czy rozum wraca do MSZ?

Szczegóły
Opublikowano: wtorek, 21 listopad 2017 17:23
Adam Kowalczyk

  Od lat z narastającym niepokojem śledzę polską politykę zagraniczną. Cechuje ją zauważalna prawidłowość – każdy kolejny szef resortu Spraw Zagranicznych jest gorszy od poprzedniego. Stosunki ze Wschodem udało się doprowadzić do takiego stanu, że dalej to już tylko wojna. Jeszcze podejście do Rosji – choć nieodpowiedzialne – jest psychologicznie wytłumaczalne. W końcu Rosja i Związek Radziecki, zwłaszcza pomiędzy latami 1917–1956, ale nie tylko, dały nam aż nadto powodów do daleko posuniętej ostrożności i, co tu kryć, strachu o własne bezpieczeństwo. Jednak to co Polska dyplomacja wyprawiała w stosunku do Białorusi musi budzić obawy o zdrowie psychiczne naszych dyplomatów. Odnosiłem nawet wrażenie, że nasi politycy tak bardzo czekali na rosyjską agresję na Białoruś i ponowne wcielenie jej do Rosji, że im się z nerwów w głowach pomieszało. Nie mogąc znieść tego czekania zdecydowali się sprawę zakończyć i wepchnąć Białoruś w łapy Rosji. Tyle, że wredna Rosja znowu nie dostosowała się do polskich oczekiwań.

  Białoruś jest w bardzo trudnej sytuacji. Rosja może zlikwidować to państwo jednym ruchem i świat zrobi dokładnie to samo co zrobił po włączeniu Krymu. Czyli nic. Politycy podziamgolą trochę i jedynym krajem, który coś by na tym stracił jest Polska. Konkretnie stracimy szansę na sprzedaż reszty naszych jabłek, bo dzisiaj Aleksander Łukaszenka pogrywa sobie z Rosją i embargiem jak tylko się da. Białoruś sprzedała Rosji pięć razy więcej jabłek i grzybów niż zebrała. Jak myślicie skąd się wzięła reszta? W dodatku dotychczasowa „polityka” polska polegała na wspieraniu opozycji demokratycznej, bo demokrację trzeba wspierać. Tak każe nasz obecny Wielki Brat. Poprzedni kazał wspierać socjalizm, a obecny demokrację. No to wspieraliśmy i wspieramy. Kiepsko było już wtedy, gdy postawiliśmy na Andżelikę Borys i antyrządowy Związek Polaków na Białorusi. Łukaszenka szkody nie poniósł, ale sytuacja Polaków na Białorusi pogorszyła się, bo władze uznały ich za obcą agenturę, czemu i trudno się dziwić. Telewizja Biełsat sieje polską propagandę, która jakoś nie wpłynęła na upadek Łukaszenki, ale utwierdziła baćkę, że na współpracę z Polską nie ma co liczyć. Popieranie tzw. demokratycznej opozycji doszło do obłędu, bo jak nazwać fakt, że od 2008 r. z Biełsatem współpracuje niejaki Franciszek Wiaczorka. Odpowiada on za promocję na Białorusi. Pan Wiaczorka ma ciekawy stosunek do Polski. Na stronie eurobelarus. info ukazał się wywiad w którym powiedział: Nie mam żadnej wątpliwości w tym, że część odwiecznie białoruskich terenów okazała się dołączona do Polski niezgodnie z prawem, przez historyczny błąd. […] Chodzi o to, że w wyniku realizacji paktu Mołotow-Ribbentrop, podpisanego między Rosją a Niemcami, zachodnio-białoruskie tereny, włączając Białystok w 1939 r., słusznie zostały zwrócone Białorusi i mówić o polskich prawach do nich nie można, ponieważ w tamtej chwili takie państwo jak Polska w ogóle nie istniało na mapie Europy. Dopiero po zakończeniu II Wojny Światowej, z powodu błędnej decyzji sowieckiego dyktatora Stalina, Polacy odzyskali państwowość. Za co powinni mu dziękować – napisano w publikacji określonej jako wywiad z młodym politykiem. Pan Wiaczorka pozwolił sobie na przedstawienie swojej wizji Białorusi w formie graficznej. To, że chce Polskę pozbawić Białostocczyzny i warmińsko-mazurskiego to jeszcze mały pikuś. Rosji zamierza wydrzeć dużo więcej. Zresztą – co ja będę gadał – obejrzyjcie sobie mapkę.

   Kolejnym „fachowcem” za polskie pieniądze lansowanym przez Biełsat jest Aleksandr Kraucewicz, przedstawiający białoruskich Polaków jako spolonizowanych Białorusinów i oskarżający AK o mordowanie białoruskiej ludności cywilnej. Podobną rolę w Biełsacie pełni Aleś Kirkiewicz, wiceprzewodniczący organizacji Młody Front, który zrównał AK z UPA. Tenże Młody Front na swojej stronie internetowej ogłosił, że Armia Krajowa unikała walki z Niemcami i zajmowała się głównie mordowaniem białoruskich nauczycieli i dziewczyn. Dopiero to zmusiło władze polskie do reakcji i w kwietniu 2014 r, odmówiono wydania w trybie specjalnym wiz działaczom Młodego Frontu. Ruch ten wywołał oburzenie dyrektorki Biełsatu Agnieszki Romaszewskiej-Guzy, która broniła białoruskich nacjonalistów.

  Do tej pory polska mniejszość na Białorusi była traktowana przez władze polskie jak piąta kolumna przeciwko Łukaszence. Mówiąc brutalnie uznano, że należy ich poświęcić, żeby tylko zaszkodzić reżimowi.

  I po takich wyczynach w postaci popierania każdego byle nie lubił Łukaszenki pojawił się promyczek nadziei na zmiany. Ktoś chyba zauważył wreszcie, że dziś Łukaszenko jeżeli jest zagrożony, to nie przez prozachodnią opozycję, ale przez siły zdecydowanie prokremlowskie. Paradoksalnie zatem, Łukaszenko stał się gwarantem państwowości białoruskiej. Rachunek jest zatem prosty - lepiej chuchać na Łukaszenkę, bo może być jeszcze gorzej. Zwłaszcza, że po zantagonizowaniu wszystkich sąsiadów jedynym (do tego niepewnym bo dogadującym się z Rosją) sojusznikiem Polski jest Viktor Orbán z jego węgierską „potęgą”.

  Pojawiły się wreszcie kontakty z Białorusią. Trochę mnie zaskoczył marszałek Senatu Stanisław Karczewski gdy oświadczył po spotkaniu, że Łukaszenka to taki ciepły człowiek. Wprawdzie jestem „fanem” Łukaszenki za powodu zręczności z jaką lawiruje pomiędzy Moskwą a Zachodem, ale aż takiego wrażenia na mnie nie robi. Łukaszenka to sprytny polityk, zawsze będzie się kierował wyłącznie pragmatyzmem i nie należy sobie robić wielkich nadziei na jego „oswojenie”, oderwanie od Moskwy i wciągnięcie w struktury Zachodu. Jak będzie mógł uzyskać więcej od Kremla, zapomni bez problemu o ocieplaniu stosunków z Polską. Jest racjonalny aż do bólu czego nam akurat brakuje.

  Jednak pojawiły się i inne dobre ruchy. MSZ wstrzymał finansowanie Biełsatu. Mówi się o wchłonięciu Biełsatu przez TV Polonia. To dobry ruch. Zamiast telewizji propagandowej gadającej po białorusku do mówiących po rosyjsku Białorusinów lepiej zrobić dobrą telewizję informacyjną dla Polaków nadającą po polsku. Zwłaszcza, że Łukaszenka oświadczył, że polską telewizję dla Polaków wpuści do telewizji kablowej, co w przypadku Biełsatu nie wchodzi w rachubę. Naprawdę nie musimy tłumaczyć Białorusinom jaki jest białoruski rząd. Śmiem twierdzić, że oni wiedzą to lepiej od nas. Natomiast w naszym interesie powinniśmy ułatwiać codzienny kontakt białoruskich Polaków z Polską.

  Uważam, że nie powinniśmy ingerować w wewnętrzne sprawy Białorusi. Nie jesteśmy w stanie nic wskórać. Ingerować w sprawy sąsiada można i czasem należy, ale tylko wtedy gdy nasza ingerencja może realnie zmienić sytuację na naszą korzyść. Tu nie widzę takiej możliwości.

  Warto zwrócić uwagę na fakt, że na Białorusi pamięć o wielowiekowych związkach z Polską jest żywa i dobrze wspominana. Białorusini nie mają takich kompleksów jak Litwini czy Ukraińcy. Zachowali świadomość tego, że Wielkie Księstwo Litewskie swoją wielkość i znaczenie czerpało z ziem białoruskich, a nie z litewskiego spłachetka ziemi. Można znaleźć strony internetowe gdzie żywe są dyskusje na temat wspólnego państwa z Polską jako czasów potęgi i wielkości. W czasie Igrzysk Olimpijskich na łamach „Naszej Nivy” odbyła się dyskusja podczas której wyrażono żal, że Polska i Białoruś nie są jednym państwem, bo wówczas – jako Rzeczpospolita – byłaby na pierwszym miejscu klasyfikacji medalowej.

  Ciekawe jest podejście prezydenta Łukaszenki do Polaków. W wywiadzie telewizyjnym sam słyszałem jak powiedział, że na Białorusi nie ma polskiej mniejszości. Są liczni Polacy, ale to nie mniejszość lecz gospodarze, bo mieszkają od wieków i są u siebie podobnie jak Białorusini.

  Jak widać ciągle jeszcze są warunki do radykalnej poprawy stosunków polsko-białoruskich. Jeśli tak się stanie to obie strony dobrze na tym wyjdą. Warunkiem jest jednak zrozumienie przez naszą dyplomację, że nie ma mowy o żadnym „oswajaniu” Łukaszenki, bo nie da się z niego zrobić naszego człowieka, a Białoruś nie będzie wrogiem Rosji na nasze życzenie. Dzięki partnerskiemu traktowaniu Białorusi wiele możemy zyskać, a przez nieudolne próby napuszczania Białorusi na Rosję możemy co najwyżej pogrzebać szansę na porozumienie i zaszkodzić interesom Polaków na Białorusi.

  Ostatnie, cieplejsze podejście do rządu prezydenta Łukaszenki zdaje się świadczyć o tym, że przychodzi otrzeźwienie. Być może dlatego, że na przykładzie Litwy i Ukrainy widać czym się kończy popieranie każdego nacjonalisty, byle tylko deklarował wrogość w stosunku do Rosji.

  Na koniec wyjaśniam, że nikogo nie nawołuję żeby nagle uznał prezydenta Łukaszenkę za przyjaciela Polaków. Taki sam z niego przyjaciel jak z Władimira Putina czy Donalda Trumpa. Podobny stosunek mam do białoruskich służb specjalnych. Nie różnią się od KGB czy CIA. Ani ci ludzie, ani te służby nie pracują w naszym interesie tylko we własnym. Jeśli będziemy o tym pamiętać, to możemy znaleźć jakąś płaszczyznę porozumienia. Z Białorusią na pewno łatwiej niż z Rosją czy USA. Wynika to z prostego porównania potencjałów.
Adam Kowalczyk
Publicysta, felietonista, w latach dziewięćdziesiątych wydawca tygodnika „Gazeta Warmińska”, członek Stowarzyszenia „Święta Warmia”

Czytaj więcej: Czy rozum wraca do MSZ?

Komentarz (6)

Więcej artykułów…

  1. Czy Polsce potrzebni są Polacy?
  2. Co z naszą polityką zagraniczną?
  3. On dał nam skrzydła
  4. Z kurzem krwi bratniej

Strona 12 z 45

  • start
  • Poprzedni artykuł
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
  • 15
  • 16
  • Następny artykuł
  • koniec

Komentarze

Czyżby nieskazitelny Juszczyszyn miał swój udział w tym postanowieniu? :
https://wpolityce.pl/polityka/751151-szokujacy-wpis-iwanca-o-juszczyszynie-i...
Paleo-sędzia z Giżycka unieważ...
1 godzinę temu
Jestem bardzo ciekawa, jakie jest stanowisko Rady wobec państw sąsiednich i bezpieczeństwa Polski w kontekście tez prezentowanych przez Pana S...
Prezydent RP powołał Radę Parl...
11 godzin(y) temu
Czy radny Andrasz zrobi konferencję w tej sprawie?
Radny pyta prezydenta Olsztyna...
1 dzień temu
za wiek emerytalny i OFE? za rodzinę na swoim?
Prezydent RP powołał Radę Parl...
1 dzień temu
I tak sukces, że akta nie zginęły... https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-rzeczpospolita-w-sadach-gina-akta-nie-tylko-biedronia,nId,2956479
Apelacja adwokata od „trumny n...
1 dzień temu
Ciekawe kto w Sądzie przeoczył tak istotny element i dlaczego i czy odpowie ona za swój czyn?
Apelacja adwokata od „trumny n...
około 2 dni temu

Ostatnie blogi

  • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
  • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
  • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
  • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
  • 1

Najczęściej czytane

  • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
  • Radny J.Babalski: "PiS to już nie jest moja partia, ale jestem prawicowcem"
  • Radny pyta prezydenta Olsztyna: kto zapłaci za awaryjną dostawę ciepła: spalarnia czy mieszkańcy?
  • Dlaczego prof. Traba nie podpisał Listu w sprawie książki oskarżającej Polaków o Holocaust
  • Protest pod urzędem marszałkowskim przeciwko konsolidacji szpitali
  • W nocy 30.12. na drodze S7 państwo zawiodło, Polacy zdali egzamin
  • Co ukrywa posłanka PSL Urszula Pasławska?
  • Wicewojewoda Szauer z KO ogłosił cud na stacji paliw w Iławie, a Tusk w całej Polsce
  • Operatora Term Warmińskich licytuje komornik
  • Czy Matka Boska walczyłaby o prawo do aborcji? Obejrzałem spektakl w Teatrze Jaracza
  • Mowa nienawiści w życzeniach wigilijnych premiera Donalda Tuska
  • Protest mieszkańców Skajbot przeciwko elektrowni fotowoltaicznej

Wiadomości Olsztyn

  • Olsztyn

Wiadomości region

  • Region

Wiadomości Polska

  • Polska

O debacie

  • O Nas
  • Autorzy
  • Święta Warmia

Archiwum

  • Archiwum miesięcznika
  • Archiwum IPN

Polecamy

  • Klub Jagielloński
  • Teologia Polityczna

Informacje o plikach cookie

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.