logodebata

JESTEM NA URLOPIE ZDROWOTNYM DO 23 MAJA. ŻYCZĘ WAM ZDROWIA. ADAM JERZY SOCHA. Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000337806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

wtorek, maj 12, 2026
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Blogi
  • Adam Kowalczyk

Adam Kowalczyk

Ostatnia koronacja

Szczegóły
Opublikowano: poniedziałek, 29 maj 2017 19:56
Adam Kowalczyk

W roku pańskim 1829 Warszawa żyła w niepewności co do dalszych losów. Życiem publicznym w Polsce wstrząsnął spisek zawiązany przez członków Towarzystwa Patriotycznego. Zwołany przez Mikołaja I sąd sejmowy obradował od 15 czerwca 1827 do maja 1828 roku i zakończył się wyrokami uniewinniającymi. Początkowo wzburzony łagodnością sądu Mikołaj w marcu 1829 roku zatwierdził jego wyrok. Atmosfera pozostała jednak napięta i ludzie czekali co będzie dalej. I w tej ciężkiej atmosferze opublikowano dekret z 5/17 kwietnia 1829 roku zapowiadający dopełnienie przez Mikołaja I, cara Rosji i tytularnego króla Polski, zawartego w konstytucji obowiązku koronacji w Warszawie wyznaczając jej termin na 24 maja. Wieść o tym rozniosła się po Królestwie lotem błyskawicy, zwłaszcza po najlepszych domach. Atmosfera w stolicy zmieniła się nie do poznania.
„Gorączka trawiła Warszawę i kraj cały. Myśl, że cesarz rosyjski ma się koronować królem Polski wszystkie umysły owładnęła jedynie” – zapisała w pamiętniku Natalia z Bispingów Kicka.
Dla wszystkich było jasne, iż Mikołaj I chciał dać wszystkim do zrozumienia, że byt niezależnego Królestwa Polskiego jest zabezpieczony. Już wcześnie, w 1828 roku władca wykonał szereg gestów pokazujących życzliwe nastawienie do Polaków. Rozkazał odnowić kaplicę serca króla Jana III Sobieskiego oraz ofiarował stołecznej katedrze chorągiew Mahometa, trofeum ze zwycięskiej wojny z Turcją. Tak na marginesie też mieliśmy brać udział w tej wojnie ale Wlk. Ks. Konstanty sprzeciwił się wysłaniu naszego wojska ponieważ – jak to określił - „wojna wala mundury i psuje charaktery”.
W stolicy ruszyły wielkie przygotowania, wybudowano nawet tymczasowy most przez Wisłę tak aby od razu wjechać na odpowiednio szerokie ulice pozwalające na pomieszczenie dużych tłumów jakich się spodziewano.

car mikolaj I polski mundur 450

Mikołaj I w polskim mundurze

Uroczysty wjazd do Warszawy nastąpił 17 maja. Biły dzwony i grzmiały działa gdy król Mikołaj wjechał konno w towarzystwie jedenastoletniego cesarzewicza Aleksandra i młodszego brata Michała. Ubrani byli w polskie mundury generalskie. Na Pradze dołączył do nich Wlk. Ks. Konstanty ubrany w mundur rosyjski. Nie zabrakło też cesarzowej podążającej za nimi w przeszklonej karecie. Dalszy orszak był zaiste imponujący. Poza licznymi dostojnikami cesarstwa był tam np. książę pruski Wilhelm, późniejszy król Prus i cesarz Niemiec Wilhelm I.
Zgodnie z oczekiwaniami tłumy były były przeogromne na całej trasie przejazdu wiodącej przez ulice Długą, Miodową, Senatorską i Krakowskie Przedmieście. Cała ta trasa obstawiona była wojskiem w mundurach jak spod igły.
W kościele Franciszkanów gości powitał prymas Jan Paweł Woronicz wraz z duchowieństwem. Ale to nie był koniec powitań. Przed wejściem na Zamek czekała już żona Wlk. Ks. Konstantego, księżna łowicka Joanna, której towarzyszyły księżna Aleksandra Zajączkowa, wdowa po byłym namiestniku Królestwa, i Zofia Zamoyska, małżonka prezesa Senatu. Kolejne było spotkanie z senatorami i ministrami. Część ceremonialną kończyła modlitwa pary królewskiej w zamkowej kaplicy Greckiej. Jak zwykle w takich ceremoniach zdarzają się też rzeczy nieprzewidziane ale w zamian za to stanowiące wdzięczny temat plotek. Jak wspominał hrabia Fryderyk Skarbek: "wielki mistrz obrzędów i szambelani [...] czekali konno na przybycie monarchy i mieli go poprzedzać w uroczystym pochodzie, ale na nieszczęście dla nich dano w pobliskości ognia z dział, skutkiem czego nieostrzelane konie postrachały się i dwóch szambelanów legło na ziemi, nie mogąc się utrzymać na siodłach przy konieczności piastowania długich lasek mistrzów obrzędów" .
W oczekiwaniu na koronację zaczął się ciąg parad wojskowych, festynów i zabaw dla elit i oraz dla ludu. Panowała atmosfera karnawału.
Wreszcie nadszedł ten uroczysty dzień, niedziela, 24 maja. Publiczność na dachach kamienic, salwy armatnie, podniosła atmosfera narodowego święta. Para królewska przeszła na Zamek Królewski. Delegacja senatorów wniosła do katedry insygnia koronacyjne: łańcuch Orderu Orła Białego, pieczęć, chorągiew, miecz, płaszcz, jabłko, berło i na końcu - koronę, specjalnie sprowadzoną ze skarbca moskiewskiego i noszoną niegdyś przez carycę Annę Iwanowną. Koronę trzeba było sprowadzić ponieważ oryginalne polskie insygnia koronacyjne już nie istniały. Gdy po upadku Insurekcji Kościuszkowskiej w 1794 roku do Krakowa wkroczyli Prusacy, włamali się do skarbca i wywieźli insygnia do Prus. Cierpiący na chroniczny brak gotówki król Prus Fryderyk Wilhelm III 17 marca 1809 roku rozkazał przetopić złoto na monety a uzyskane klejnoty po cichu sprzedać.
Poświęcone insygnia przyniesiono na Zamek.
W huku wystrzałów (oddano 71 salw armatnich) towarzystwo przeszło do Sali Senatorskiej, służącej za salę koronacyjną. Trochę to trwało ponieważ przed parą królewska szli wszelkiej maści dostojnicy dworscy, różni kamerjunkrzy, szambelanowie, ministrowie, mistrzowie ceremonii, damy dworu, członkowie rodziny panującej oraz oficerowie gwardii.
Na miejscu czekał już prymas z duchowieństwem. Gdy już wszyscy zajęli swoje miejsca. Mikołaj dał znak prymasowi, który zbliżył się i zmówił modlitwę. Następnie podał koronę, którą król rosyjskim zwyczajem sam sobie włożył na głowę. Prymas głośno wymówił formułę "Vivat Rex in aeternum!" Zwyczajowo zgromadzeni powinni gromko powtórzyć jego słowa, lecz z powodu ominięcia ich w programie nastąpiła niezręczna cisza. W tym samym czasie na zewnątrz oddano kolejnych 101 salw, a we wszystkich kościołach miasta odezwały się dzwony.
Pani Kicka w pamiętniku zanotowała: „Po skończonej przysiędze cesarz stał, a cesarzowa i wszyscy przytomni uklękli i klęczeli w czasie modlitwy dziękczynnej mówionej głośno przez prymasa, po ukończeniu której Woronicz wstając, głośno po trzykroć zawołał: »Vivat rex in aeterna [sic!]« [...]. Serca polskie mocno biły w tej chwili, lecz mimowolna nieufność zamykała wszystkie usta”.
To jeszcze nie był koniec, król przeszedł do katedry na uroczyste odśpiewanie "Te deum". Prymas i duchowni rozpoczynali orszak a nad królem 16 polskich generałów niosło baldachim. Lud gorąco wiwatował na cześć władcy w koronie, którą powszechnie choć błędnie utożsamiano z koroną dawnych królów polskich. Najbardziej uroczysty dzień w dziejach Królestwa Polskiego zwanego Kongresowym zakończył się uroczystym obiadem na 300 gości. Była to druga koronacja w Warszawie (pierwsza była koronacja Stanisława Augusta Poniatowskiego) i ostatnia w ogóle koronacja Króla Polski. Wprawdzie tytuł króla Polski nosili jeszcze kolejni carowie Rosji ale odrębnej koronacji w Warszawie już nie było. W dodatku Aleksander II, po zdławieniu Powstania Styczniowego, przystąpił do likwidacji odrębnych instytucji Królestwa kończąc ten proces likwidacją urzędu Namiestnika w 1874 roku. Ale to było później.
Jeszcze przez kilka dni po koronacji król przebywał w Warszawie dając okazję do spotkań warszawiakom podczas spacerów po mieści. Wprawdzie policja pilnowała porządku ale najwyraźniej Mikołaj czuł si ę w Warszawie bezpiecznie bo dostęp do niego był dość powszechny a nawet czasem zabawny. Ale oddajmy głos hrabiemu Skarbkowi: "razu jednego podczas tych przechadzek po dolnym ogrodzie za Zamkiem przelazł ulicznik przez sztachety, pobiegł wprost do monarchy i rzucił mu się do nóg. - Czego chcesz? - zapytał go cesarz. - Niczego - odpowiedział chłopak - tylko założyłem się z innymi, że ucałuję nogi królewskie". - Uśmiechnął się cesarz i puścił chłopaka, udarowawszy go kilku rublami".
Jednak król nie był aż tak bezpieczny jak mu się zdawało.

Mikolaj I 450

Mikołaj I w mundurze rosyjskim


Hrabia Adam Gurowski, pochodzący z arystokracji rewolucjonista wraz z innymi spiskowcami, m.in. Piotrem Wysockim, postanowili wykorzystać okazję i zabić cara. Nieudacznicy ci, bo inaczej trudno ich nazwać, od początku wizyty nie mogli zdecydować jaki moment jest najdogodniejszy. Aż doczekali ostatniej już okazji. Kilka dni po koronacji nieopodal Zamku Ujazdowskiego urządzono wielką ucztę dla ludu. Niezamożni warszawiacy przybyli tłumnie, mogąc się za darmo napić i najeść, a wśród nich, na specjalnym podwyższeniu Mikołaj w otoczeniu rodziny. I tym razem, na szczęście dla Romanowów i ich gości, spiskowcy nie zdecydowali się na działanie.
Półtora roku później ci sami spiskowcy wywołali Powstanie Listopadowe, którego upadek zapoczątkował proces likwidacji państwa polskiego.
Adam Kowalczyk

Na zdjęciu tytułowym obraz przedstawiający gen. Dwernickiego defilującego przed królem na czele II pułku ułanów.

Czytaj więcej: Ostatnia koronacja

Komentarz (86)

Rocznica

Szczegóły
Opublikowano: piątek, 12 maj 2017 22:22
Adam Kowalczyk

Przez lata obchodziliśmy z wielką pompą Dzień Zwycięstwa. Dość długo żyję i dobrze pamiętam czasy słusznie minionego ustroju i czasy po jego upadku. I pamiętam, że nikt nie kwestionował sensu tego święta. Wychowałem się wśród kombatantów. Nie tych „styropianowych” lecz tych wojennych. Kombatantami byli praktycznie wszyscy dorośli. Moi rodzice, rodzice kolegów z podwórka i ze szkoły. Ciągle słyszałem różne wojenne historie. Znane na pamięć opowieści mojego ojca z partyzantki, ojca kolegi z Syberii i armii Berlinga, wuja z Powstania czy budzące większe zaciekawienie, bo rzadsze, wspomnienia kolegi ojca, który latał w RAF-ie w Anglii. Nikt z tych ludzi nie wątpił, że 9 maja, albo 8 – jak kto woli, jest ich świętem. Jest Dniem Zwycięstwa w świętej wojnie w jakiej mieli nieszczęście brać udział. To było coś co łączyło wszystkich walczących Polaków. Tych z Zachodu i tych ze Wschodu. Z armii Berlinga i z dywizji Maczka, partyzantów i nauczycieli z tajnego nauczania. Nigdy, ale to nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że ktoś mógłby podważyć sens tego święta.
W tym roku czekałem i nie doczekałem się. Okazuje się, że zwyczajnie darowano sobie obchody w jakiejkolwiek zauważalnej formie. Jakiś Pan w TV coś ględził o tym, że pomimo bohaterskiego oporu wyklętych Polskę zajęli Rosjanie itp.
Ja się więc pytam – po której stronie byliśmy w tej wojnie? Czy byliśmy sojusznikiem Hitlera? Z kim walczyli Polacy w wojnie, w której życie straciło 6 mln obywateli polskich?
Czy ich mogiły już nic dla nas nie znaczą?
A może już tak skundliliśmy się, że siedzimy cicho by nie urazić naszego nowego sojusznika z Bundeswehry?
Adam Kowalczyk

Czytaj więcej: Rocznica

Komentarz (21)

Niech żyje 1 Maja!

Szczegóły
Opublikowano: niedziela, 30 kwiecień 2017 20:19
Adam Kowalczyk

Wygląda na to, że świat uznał obchody 1 maja za jakiś wielki sukces bo to święto ma tylu ojców, że głowa boli. Inna sprawa, że o wielu z nich raczej się nie wspomina bo i nie ma z kogo być dumnym.
Zaczęło się od burdy, a właściwie bandyckiej rozróby zorganizowanej w Chicago w 1886 roku przez jednego socjalistę oraz dwóch anarchistów, z których jeden był pastorem metodystów. Dziwna to była działalność jak na pastora bo od rzuconej bomby zginęło 7 policjantów i 4 demonstrantów. Jak widać islamiści nie byli pierwsi. Ponieważ żyliśmy w świecie w jakim żyliśmy o zabitych policjantach nie wspominano za to o demonstrantach w dwójnasób.
Jak coś złego to się od razu przyjmuje więc od 1890 r. w wielu wysoko rozwiniętych krajach Europy np. Wielkiej Brytanii, Niemczech, Belgii i Francji, zaczęto organizować pierwszomajowe demonstracje i strajki, które przeradzały się w różne, mniej lub bardziej brutalne zamieszki.
Co głupiego to Polacy małpują i tak w 1891 r. komuniści z II Proletariatu starli się z rosyjskim wojskiem i policją w Łodzi. Starcia te szczególnie gwałtowne były w latach 1905-1907.
Po odzyskaniu niepodległości święto to nijak się nie przyjęło choć coś tam próbowali robić nasi, rodzimi komuniści ale wobec braku poparcia w narodzie nic z tego nie wychodziło.
Niestety, długo to tak nie mogło pozostać. Po upadku Polski w 1939 roku sytuacja zmieniła się radykalnie. W 1940 roku dzień 1 Maja został świętem państwowym ogłoszonym jednocześnie przez trzy państwa w tym jedno prawdziwe i dwa lipne. Na obszar Generalnej Guberni generalny gubernator Hans Frank rozciągnął obchody Niemieckiego Narodowego Dnia Pracy, który w socjalistycznej III Rzeszy obowiązywał od 1933 roku. Na pozostałych ziemiach polskich święto 1 Maja wprowadziły Białoruska Socjalistyczna Republika Radziecka oraz Ukraińska Socjalistyczna Republika Radziecka w skład których weszły ziemie polskie zagrabione przez Stalina.
Po wojnie zrobiło się dziwnie. Nowa Polska, jeszcze nie PRL, oficjalnie nie wprowadziła święta 1 Maja ale je obchodziła tak jak nie zniosła święta 3 Maja ale tego z kolei nie obchodziła. Niechby zresztą ktoś spróbował. Dopiero Sejm PRL ustawą z 26 kwietnia 1950 r. unormował prawnie sytuację oficjalnie wprowadzając święto 1 Maja.

1maja2
W czasach mojej młodości chodziliśmy całymi szkołami na pochód z tej okazji. Zabawa była przednia choć stanowiliśmy dopust boży dla naszych nauczycieli doprowadzanych niejednokrotnie do łez. Początkowo naiwnie myśleliśmy, że uda nam się iść bez żadnej szturmówki. Ale tu był problem bo starsi dawali w łeb młodszym i kazali im czyli nam, nieść swoje. Potem się scwaniliśmy i rzucaliśmy się pierwsi żeby chwycić szturmówkę biało-czerwoną a dla opieszałych zostawały do niesienia same czerwone. Pamiętam jeszcze lecące z głośników mowy I Sekretarzy KC PZPR, niewiarygodnie długie Gomółki, potem krótsze Gierka, międzynarodówkę i dźwięk baloników z piszczałkami. Po pochodzie i rozliczeniu się ze szturmówek (czerwonych zawsze brakowało…) szliśmy na piwo na kapselplac bo to było daleko od szkoły.
No a teraz jest jak jest. Wprawdzie oficjalnych pochodów już nie ma ale święto wprowadzone pospołu przez Hansa Franka i komunistów pozostało.
Adam Kowalczyk

Czytaj więcej: Niech żyje 1 Maja!

Komentarz (20)

Pamięć i zapomnienie

Szczegóły
Opublikowano: sobota, 22 kwiecień 2017 21:55
Adam Kowalczyk

Kwiecień to miesiąc szczególny. Kwiecień jest miesiącem pamięci o ważnych wydarzeniach. W kwietniu 1943 roku Niemcy zaczęli rozkopywanie grobów polskich oficerów pomordowanych w Katyniu, w kwietniu 2010 roku katastrofie uległ polski samolot rządowy z Prezydentem na pokładzie. W ciągu ostatnich siedmiu lat te dwa wydarzenia awansowały do rangi mitu założycielskiego III Rzeczpospolitej. Co roku obchody kolejnych rocznic, swoiste podgrzewanie pamięci o tych wydarzeniach, przybiera coraz bardziej niepokojące rozmiary. Jest tak z dwóch powodów.
Pierwszy to taki, że są to obchody nieszczęść, rozdrapywanie ran, co nie pozwala iść naprzód. Sposób w jaki obchodzimy te rocznice nie służy wyciąganiu wniosków ani nie służy refleksji połączonej z szacunkiem dla zmarłych.
Drugi to instrumentalne traktowanie tych, minionych już przecież, wydarzeń w celu osiągnięcia niejasnych celów politycznych. Nie potrafimy pozwolić przeszłości odejść w przeszłość. Zamiast przyjąć do wiadomości to, że wydarzenia te skończyły się i zostawić Katyń historykom a Smoleńsk prokuraturze, używamy ich do prowadzenia wojny wewnętrznej i zewnętrznej.
Domagamy się stale jakichś przeprosin od Rosjan, próbujemy wbijać ich w poczucie winy za Katyń co sprowadza się do prób upokorzenia tego narodu. Słowem za Katyń obwiniamy Rosjan. Jak jeszcze obwinialiśmy Sowietów to rozumiałem ale czemu Rosjan a nie np. Gruzinów, Ormian albo Żydów? Czemu im darowaliśmy? W grobach szeroko pojętego Katynia leży znacznie więcej Rosjan i przedstawicieli innych narodowości ZSRR niż Polaków. A kto kazał wymordować Polaków? Wniosek o „rozładowanie” przez rozstrzelanie więźniów przepełnionych więzień NKWD przedstawił rodak Stalina czyli Gruzin Ławrientij Beria. Zgodnie z tym wnioskiem odpowiedzialna za wykonanie była trójka nadzorująca aparat represji czyli Wsiewołod Mierkułow, Leonid Basztakow i Bogdan Kobułow – dwaj pierwsi to Rosjanie a Basztakow to Ormianin. Gdyby nie przedwczesny zawał serca to szanse miałby wykazać się polski szlachcic Feliks Dzierżyński herbu Sulima znany też jako Krwawy Feliks i Czerwony Kat. Rozpatrując wniosek Berii w dniu 5 marca 1940 roku Biuro Polityczne KC WKP(b) podjęło uchwałę o egzekucji więźniów. Pod uchwałą podpisali się Gruzin Józef Stalin, Ukrainiec Klimient Woroszyłow, Rosjanin Wiaczesław Mołotow i Ormianin Anastas Mikojan. Na protokole dopisano też odręcznie Michaił Kalinin (Rosjanin) – za i Łazar Kaganowicz (Żyd) – za. Jeżeli tak to wygląda to może zostawmy już sprawę historykom i zajmijmy się robieniem interesów z Rosjanami. Skoro potrafiliśmy bez jednego słowa wybaczyć innym wspólnikom tej zbrodni to możemy już odpuścić i Rosjanom.
Oskarżając Rosjan o Katyń częściowo mamy rację ale oskarżając ich o Smoleńsk zwyczajnie kłamiemy. Jak dotąd, pomimo dziewiętnastu czy już nawet dwudziestu kolejnych dziwnych hipotez dotyczących rzekomego zamachu nie przedstawiono nawet cienia dowodu na to, że był to zamach a tym bardziej nie przedstawiono dowodu, że zrobili to Rosjanie. A już publiczne oskarżanie na forum międzynarodowym Rosji w ogóle, a Putina w szczególe, o zamach na polskiego Prezydenta, co zrobił Antoni Macierewicz, to już jest skrajna, powiedziałbym nawet, zbrodnicza, nieodpowiedzialność ministra. Takie działania mogą nas wiele kosztować. I nie dlatego, że Rosja nas za to napadnie, bo tego nie zrobi, nawet gazu nam nie zakręcą. Kosztować to nas będzie, już kosztuje, sposób traktowania przez partnerów z Unii i NATO. Po prostu nikt wariatów nie traktuje poważnie i nie uwzględnia ich w swoich planach współpracy. Jak przyszło do spraw poważnych to nawet Orban nas zwyczajnie „spuścił”, że użyję prostackiego języka jako najlepiej wyrażającego to co się stało.
Na nasze szczęście podobnie traktują nas i Rosjanie. Ale jak nas mają traktować skoro nawet Litwini ostentacyjnie szykanują Polaków wiedząc dobrze, że rząd polski anie słowa nie powie ani noty dyplomatycznej im nie wyśle. Gdyby Putin potraktował poważnie oskarżenia Macierewicza, to mielibyśmy prawdziwy problem.
Pamięć zbrodni mamy wybiórczą. Gdy dotyczy Rosjan pamiętamy, gdy innych – zapominamy. Gorzej bo zapominamy też o naszych rodakach, którzy krwią własną wylewali za Ojczyznę. Łatwo to będzie sprawdzić. W kwietniu przypada też inna rocznica. 16 kwietnia 1945 roku – a ściślej 14 bo wtedy swoje prace zaczęli saperzy – 1 Armia WP rozpoczęła przeprawę przez Odrę w ramach operacji berlińskiej. Po czterech dniach, 20 kwietnia Odra była sforsowana i można było ruszać na Berlin. Wielka bitwa na najlepiej bronionym przez Niemców kierunku zakończona sukcesem. Ale wojenne sukcesy też mają swoją ceną - w grobach spoczęło 1987 żołnierzy i oficerów. Zobaczymy co mamy im do zaoferowania – pamięć czy zapomnienie.
Adam Kowalczyk

Czytaj więcej: Pamięć i zapomnienie

Komentarz (65)

Walka o dominację

Szczegóły
Opublikowano: czwartek, 13 kwiecień 2017 20:21
Adam Kowalczyk

18 marca pisałem w felietonie o niezrozumiałej bezkarności Macierewicza pokazującego Prezesowi Kaczyńskiemu prawdziwy gest Kozakiewicza. Wszystko wskazuje na to, że w PiS-ie trwa walka o władzę. Po zorganizowaniu religii smoleńskiej Macierewicz stał się niekwestionowanym przywódcą tej sekty. Jego pozycja jest tym mocniejsza, że religię smoleńską cechuje to co każdą inną sektę – wiara nie potrzebuje dowodów. To jest rzeczywisty powód dla którego to towarzystwo jest tak odporne na bzdury głoszone publicznie przez podkomisję smoleńską. Zawłaszczenie tych ludzi przez Macierewicza postawiło w fatalnej sytuacji Jarosława Kaczyńskiego. Ma problem. Nie da się zneutralizować Macierewicza bez kolosalnych strat wizerunkowych. Wystąpienie przeciwko smoleńskiemu szaleństwu postawi go w kontrze przeciwko ludziom kultywującym pamięć jego tragicznie zmarłego brata, śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Świadom tego Macierewicz testuje jak daleko może się posunąć. Przychodzi mu to tym łatwiej, że ma bezwarunkowe poparcie lokatora gmachu przy Alejach Ujazdowskich w Warszawie. W końcu jak Stany Zjednoczone mają nie popierać wiernego sługi, który, jak sam oświadczył, kilkadziesiąt lat czekał na wprowadzenie wojsk amerykańskich do Polski. I jeszcze witał ich po angielsku. Nawiasem mówiąc – czy pamiętacie państwo żeby np. taki generał Jaruzelski przemawiał w Polsce do towarzyszy radzieckich po rosyjsku?
Wydaje się jednak, że tym razem Antoni Macierewicz przegiął wciskając swojego bezczelnego Misiewicza na rzecznika Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Szum zrobił się gigantyczny w czym nie ma nic dziwnego bo dostarczył tym samym amunicji zdychającym kodomitom, PO i całej reszcie przeciwników. Takiej okazji opozycja przepuścić nie mogła i nie przepuściła. Prezes Kaczyński nie miał wyboru, musiał uderzyć. Misiewicz wyleciał z partii, stracił posadę i pogrzebał swoją karierę. Miejmy nadzieję, że posada pomocnika aptekarza jest jeszcze wolna i będzie miał gdzie wrócić.
Wydaje się, że Macierewicz został chwilowo przystopowany. Jednak nie wierzę, że to koniec starcia. Teraz Macierewicz walczy o życie, Kaczyński podobnie. Jeżeli Jarosław Kaczyński nie pójdzie za ciosem i nie wyeliminuje Macierewicza już teraz to przegra. Macierewicz podważy jego pozycję i PiS straci poparcie, zwolenników i władzę. A w PiS-ie ograniczonym do twardego jądra smoleńskiego rządzić będzie Macierewicz. Nie mogąc zdobyć władzy w Polsce Macierewicz sięgnie po władzę w pozostałościach PiS-u. To nic nowego pod słońcem – już Juliusz Cezar powiedział „Wolałbym być pierwszym tutaj [na prowincji] niż drugim w Rzymie”.
Adam Kowalczyk

Czytaj więcej: Walka o dominację

Komentarz (21)

Więcej artykułów…

  1. Żandarm świata
  2. W odpowiedzi anonimowi
  3. Rosja – Polska – jak jest i co dalej?
  4. Macierewicz pokazuje gest Kozakiewicza Kaczyńskiemu

Strona 14 z 45

  • start
  • Poprzedni artykuł
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
  • 15
  • 16
  • 17
  • 18
  • Następny artykuł
  • koniec

Komentarze

W punkt. Ciekawe, czy Pani Poseł pojmie ten wpis. No, chyba ze skorzysta z AI...
Poseł PSL Urszula Pasławska ch...
13 godzin(y) temu
Nie jestem zwolennikiem zadeklarowanym AI, ale w tym wypadku rada dla Pani Poseł, aby przy totalnym braku inteligencji własnej skorzystała z tej zwane...
Poseł PSL Urszula Pasławska ch...
18 godzin(y) temu
Dołek sondażowy powoduje szersze zarzucanie sieci wyborczych przez stowarzyszenie obrotowych kurków. Człowiek może nie mieć wiedzy (np. matematycznej)...
Poseł PSL Urszula Pasławska ch...
22 godzin(y) temu
Niestety od raportu NIK czyli od roku 2019 nikt nie chce naprawiać metodyki nauczania matematyki. MEN udaje ,że wszystko dobrze.
Poseł PSL Urszula Pasławska ch...
1 dzień temu
Nic dodać nic ująć.
Poseł PSL Urszula Pasławska ch...
1 dzień temu
No nareszcie ludzie się budzicie. Mierne tępoty obsiadły wiele instytucji, urzędów, ław...
Poseł PSL Urszula Pasławska ch...
1 dzień temu

Ostatnie blogi

  • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
  • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
  • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
  • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
  • 1

Najczęściej czytane

  • CBŚP zatrzymało 16 osób. Toksyczne popioły wywozili do Olsztyna i Olsztynka
  • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
  • Ile zarabiają "neoTłuste Koty" z Centrum i KO w WM WFOŚiGW w Olsztynie
  • Youtuber Łatwogang zebrał 282 741 778,76 zł na dzieci chore na raka
  • Zorganizowana grabież
  • Radni PiS przeprowadzili kontrolę inwestycji unijnej w Dercu Beaty Bublewicz
  • Zobacz jakie premie dostali prezesi spółek miejskich w Olsztynie
  • Min. Zbigniew Bogucki zaapelował do władz Gietrzwałdu o rozwagę
  • Z europosłem Wąsikiem o agencie Tomku, willi Kwaśniewskich, poseł Arent, Orbanie i Morawieckim
  • Dlaczego WM Specjalna Strefa Ekonomiczna tyle wydaje na promocję?
  • Metropolita Warmiński poświęcił Muzeum Objawień w Gietrzwałdzie
  • Posłowie z WiM: Semeniuk-Patkowska, Cieszyński i Gontarz w stowarzyszeniu Morawieckiego

Wiadomości Olsztyn

  • Olsztyn

Wiadomości region

  • Region

Wiadomości Polska

  • Polska

O debacie

  • O Nas
  • Autorzy
  • Święta Warmia

Archiwum

  • Archiwum miesięcznika
  • Archiwum IPN

Polecamy

  • Klub Jagielloński
  • Teologia Polityczna

Informacje o plikach cookie

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.