Hańba
- Szczegóły
- Opublikowano: poniedziałek, 02 maj 2016 20:29
- Adam Kowalczyk
foto fakty.interia.pl
Nie wiem kogo należy powiesić za j... czy za inną część ciała na tej balustradzie wieży zamkowej. Dyrektora muzeum? Prezydent Warszawy? Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego? Najlepiej całą trójkę a może dodać jeszcze kilka osób. Popatrzcie na obłażącą farbę powyżej flagi. Żenada. Jak można tak hańbić symbole narodowe.
Adam Kowalczyk






Czytelnik może w tym miejscu zaprotestować: przecież na prezentacjach prof. Biniendy widzimy, jak uderzona brzoza, po złamaniu przez skrzydło, cofa się do pozycji wyprostowanej. Owszem, to prawda. Po prostu, na filmikach widzimy raz jeden model drzewa, raz drugi. W zależności co się chce nam pokazać. Tak samo jak na naszym Rys. 1.
Podstawiając wartość 0, Lasek i Con odtworzyli „brzozę” plastyczną, z lewej części Rys. 1. Podstawiając 2, uzyskali zachowanie sprężyste, zbliżone do tego z prawej części Rys. 1. (por Rys. 6 zaczerpnięty z ich publikacji). Tak naprawdę, czy ma być akurat GHARD=2, czy mniej lub więcej, powinno się sprawdzić eksperymentalnie, dokonując walidacji modelu brzozy, a nie sosny czy jodły, jak to ma miejsce w dokumentacji Mat143. Zresztą, w ewaluacji modelu Mat143 [3] stwierdza się wyraźnie, iż własności utwardzania wciąż wymagają dalszych badań.
Wg Zespołu Parlamentarnego, powyższa część poszycia jest śladem eksplozji w skrzydle, podobne jak połamane drzewka i krzaki. Wg komisji Millera i MAK, ślady na krzakach to ślad ścięcia przez skrzydło nisko lecącego samolotu, a jasnego przedmiotu nie uznano za część poszycia, mimo iż znajdował się on w miejscu, gdzie jego obecność można byłoby wyjaśniać zderzeniem z kępą drzew. Wg Zespołu Parlamentarnego, zarejestrowany wstrząs miał być śladem eksplozji na wysokości ponad 20 m, a wg komisji Millera – uderzenia skrzydłem w kępę drzewek na wysokości ok. 4 m. Zdjęcie zostało udostępnione w niezłej rozdzielczości na stronie zespołu M. Laska. Na kolejnej ilustracji (Rys. 9) pokazuję zbliżenie owego jasnego przedmiotu.




















