logodebata

Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000337806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

środa, czerwiec 10, 2026
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Blogi
  • Adam Kowalczyk

Adam Kowalczyk

Powrót Stańczyka

Szczegóły
Opublikowano: sobota, 29 październik 2016 11:40
Adam Kowalczyk

Niezmordowany Lech Mażewski wydał swoją kolejną książkę „Oblany egzamin z polityki: o narodzinach, istnieniu i upadku państwa polskiego w latach 1806-1874”. Nie jest to książka lekka bo wymaga zainteresowania i minimalnej wiedzy ale czyta się dobrze. Dzieło to jest zwieńczeniem wielu lat badań, których wyniki były przedstawiane na kolejnych konferencjach naukowych odbywających się również w naszym rodzimym Olsztynie. Celem Autora było odnowienie spojrzenia na historię polityki polskiej XIX wieku.
Mógłby ktoś myśleć, że o Księstwie Warszawskim, Królestwie Polskim czy naszych powstaniach narodowych napisano już tyle, że nie ma nic do dodania, że wiemy już wszystko.
Mażewski udowodnił, że wprawdzie fakty są od dawna znane i rzeczywiście trudno coś nowego odkryć ale można i należy uchylić werdykt historyków i odesłać materiały do ponownego rozpatrzenia. Istotne jest to, że nie tyle opierał się na wcześniejszych opracowaniach choć ich nie ignoruje, ile posłużył się bezpośrednio źródłami i opiniami z epoki by od nowa wyrobić sobie opinię pozbawioną naleciałości późniejszych ocen.
Nie było to proste czytanie i wyciąganie wniosków w zaciszu gabinetu. Niejako po drodze powstało wiele bezcennych opracowań poświęconych dziejom „Rzeczpospolitej jeden i pół” jak Autor nazywa niesuwerenne państwo polskie istniejące w różnych formach w latach 1806-1874. Przywołać tu należy ostatnio wydane: „System polityczny, prawo i konstytucja Królestwa Polskiego 1815-1830”, „Przemiany ustrojowe Królestwa Polskiego w latach 1830-1833”,„Królestwo Polskie w okresie namiestnictwa Iwana Paskiewicza (1832-1856)” oraz „Aleksander Wielopolski. Próba ustrojowej rekonstrukcji Królestwa Polskiego w latach 1861-1862”.
Dla kogoś przyzwyczajonego do codziennej narracji historycznej wg której w XIX wieku Polski nie było na mapie Europy, skupienie się na dziejach państwa polskiego istniejącego w latach 1806-1874 wydaje się być czymś zdumiewającym. Lech Mażewski krok po kroku udowadnia, że w omawianym okresie Polacy nie tylko mieli szansę, ale nawet dysponowali własnym państwem. Państwo to było ułomne ale jednak pozwalało na realizację polskich interesów i aspiracji narodowych a nawet kilkakrotnie byliśmy bliscy odbudowy Polski. Tak się jednak nie stało.
„W analizowanym okresie Niemcy i Włosi doprowadzili do zjednoczenia ich państw po wielu wiekach rozbicia, Węgrzy uzyskali status współgospodarza w dualistycznej monarchii habsburskiej, a mieszkańcy Finlandii po raz pierwszy w swej historii stworzyli państwo.
Polacy natomiast stracili wszystko, co w zakresie istnienia własnego państwa uzyskali w 1807 r., co uległo dalszemu wzmocnieniu w 1815 r., zachowało się po 1832 r. i poddane zostało ustrojowej rekonstrukcji w latach 1861–1862. Zazwyczaj umyka to naszej uwadze, ale jest czymś zupełnie nadzwyczajnym, że inne narody zdołały osiągnąć sukces, a my w tym samym czasie, po udanym starcie, ponieśliśmy spektakularną klęskę.”

okl mazewski

Wbrew pozorom wynikające z pracy Autora wnioski wcale nie są pesymistyczne. Krok po kroku Mażewski wykazuje, że mieliśmy wpływ na swoje dzieje, w niektórych momentach nawet decydujący. Popełnione błędy spowodowały zmarnowanie koniunktury i klęskę ale też jest to dowód na to, że bieg dziejów wcale nie jest przesądzony i skoro błędami można wszystko zepsuć to działaniem rozsądnym można też wszystko zyskać.
Myślę, że nie popadnę w przesadę jeśli napiszę, że uważam Lecha Mażewskiego za godnego kontynuatora krakowskiej szkoły historycznej, za nowego Stańczyka.
Adam Kowalczyk

Autor: Lech Mażewski „Oblany egzamin z polityki, O narodzinach, istnieniu i upadku państwa polskiego w latach 1806-1874” Radzymin 2016  s. 314

Czytaj więcej: Powrót Stańczyka

Komentarz (8)

Caracal a sprawa polska czyli pan każe, sługa musi.

Szczegóły
Opublikowano: wtorek, 11 październik 2016 23:34
Adam Kowalczyk

Jak wszyscy pewnie wiedzą 4 października Ministerstwo Rozwoju i Finansów zerwało negocjacje w sprawie zakupu śmigłowców Caracal. Jest to decyzja całkowicie niezrozumiała tym bardziej, że jej zerwanie uzasadniono interesami polskiego przemysłu. Tymczasem okazuje się, że w interesie polskiego przemysłu minister Macierewicz już zapowiedział, że będą kupione amerykańskie Black Hawki produkowane w Mielcu stanowiącym własność Amerykanów. Poza tym słowo produkowane jest cokolwiek na wyrost. W Mielcu produkowane są blaszane kadłuby, malowane i następnie wyposażane w przywieziony gotowy osprzęt. Tymczasem Francuzi oferowali naprawdę poważny offset obejmujący praktycznie cały proces produkcyjny. Np. tak istotna rzecz jak silniki. Tu była oferta podwykonawcy Airbusa, firmy Turboméca z koncernu Safran. Oferowano nam uruchomienie nie tylko serwisu oraz montażu ale i kompletnej produkcji silników w Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 1 w Łodzi i Dęblinie.
Tu chodzi o polskie zakłady w rękach państwa polskiego żeby wykluczyć taką sytuację jaka ma miejsce obecnie gdy np. remonty polskich śmigłowców Anakonda są opóźniane przez rzekomo polskie PZL Świdnik faktycznie należące do włosko-brytyjskiej firmy Leonardo.
W związku z informacjami podawanymi przez polski rząd Airbus Helicopters zdecydował się na krok bez precedensu i wystosował list otwarty do Prezesa Rady Ministrów. Możemy tam przeczytać m.in.:
„Airbus Helicopters zdecydowanie zaprzecza zarzutom rozpowszechnianym przez media, jakoby prowadził negocjacje w złej wierze. 30 września 2016 r., tj. cztery dni przed decyzją Ministerstwa Rozwoju, na prośbę Ministerstwa Obrony Narodowej Airbus Helicopters zgodził się przedłużyć termin związania ofertą do 30 listopada 2016 r. Pomimo powolnego tempa negocjacji prowadzonych przez Ministerstwo Rozwoju od września 2015 r., Airbus Helicopters nieustannie pozostawał w pełni zaangażowany w osiągnięcie porozumienia z Polską:

  • Wartość naszej oferty offsetowej wygenerowałaby większe korzyści gospodarcze w Polsce niż przychody, które przypadłyby Airbus Helicopters w ramach umowy na dostawę śmigłowców.
  • Ambicją Airbus Group było stworzenie w Polsce 6000 miejsc pracy, z czego program Airbus Helicopters doprowadziłby do stworzenia 3800 miejsc pracy, w tym bezpośrednio 1250, głównie w Łodzi, Radomiu i Dęblinie.
  • W piśmie z 3 października 2016 r., Airbus Helicopters poczynił nowe ustępstwa w celu osiągnięcia porozumienia, w najlepszym interesie obu stron.”

Dalej Francuzi piszą, że zaoferowali:


„– Transfer kodów źródłowych i udzielenie licencji wraz z przyznaniem praw do modernizacji śmigłowców i ich systemów.

  • Nasza oferta offsetowa przewidywała bezpośredni udział 28 liczących się międzynarodowych spółek lotniczych, które zapewniłyby transfer technologii i know-how do polskiego przemysłu.
  • Nasza oferta offsetowa przekształciłaby Wojskowe Zakłady Lotnicze Nr 1 S.A. (WZL-1), państwową spółkę należącą do Polskiej Grupy Zbrojeniowej S.A., obecnie zajmującą się obsługą rosyjskich śmigłowców starej generacji, w światowej klasy przemysłowe centrum śmigłowcowe dysponujące zdolnościami obejmującymi: linię produkcji śmigłowców, produkcję systemów, obsługę, remonty i modernizację, na potrzeby zarówno rynku polskiego, jak i międzynarodowego

Linia produkcyjna w WZL-1

  • W swojej ofercie Airbus Helicopters zgodził się na utworzenie wraz z WZL-1 jedynego w Polsce państwowego zakładu produkcji śmigłowców, w którym Polska posiadałaby 90 proc. udziałów.
  • Airbus Helicopters zaoferował linię produkcyjną H225M Caracal, identyczną pod względem możliwości jak w istniejącym zakładzie we Francji. Pozwoliłoby to na produkcję śmigłowców zarówno na rynek krajowy, jak i rynki eksportowe. Zakład miałby potencjał rozwoju z myślą o produkcji innych typów śmigłowców w przyszłości. Nasza oferta zawierała zobowiązanie do dostaw śmigłowców wyprodukowanych w WZL-1 na eksport. Porównywanie tego projektu do „lakierni” całkowicie wprowadza w błąd opinię publiczną.
  • Częścią naszej oferty była produkcja minimum 50 kompletnych śmigłowców H225 w Polsce. Biorąc pod uwagę czas potrzebny do transferu technologii do Polski oraz uwzględniając pilne potrzeby operacyjne Sił Zbrojnych RP, pierwsza partia śmigłowców byłaby zmontowana we Francji, przez polskich pracowników WZL-1. To zapewniłoby odpowiedni transfer umiejętności, know-how i technologii do Polski.”

Proszę zwrócić uwagę na istotny fragment dotyczący udziału Polski i zabezpieczenia polskich interesów gospodarczych.
„Padło wiele stwierdzeń dotyczących zdolności pozostałych konkurentów do lepszego służenia interesowi Polski. Airbus Helicopters chciałby się odnieść do tych kwestii w następujący sposób:

  • W Polsce nie ma żadnej wytwórni śmigłowców należącej do Skarbu Państwa. Każdy z istniejących zakładów jest w pełni własnością swojej zagranicznej spółki-matki, i jest pochodną różnych strategii przemysłowych. PZL Świdnik należy do Leonardo, a PZL Mielec – do Sikorsky / Lockheed Martin. Airbus Helicopters byłby pierwszą i jedyną spółką śmigłowcową, która uwzględniłaby ambicje polskiego rządu dotyczące rozwoju państwowych zdolności wytwórczych w obszarze śmigłowców.
  • Każdy z oferentów w tym przetargu wziął udział w tym samym, wymagającym postępowaniu trwającym prawie trzy lata, obejmującym etap zapytania o informacje, rundy negocjacji technicznych oraz zaproszenie do składania ofert. Dwaj pozostali konkurenci nie złożyli ofert spełniających wymagania.
  • Wbrew działaniom w sferze komunikacji firm Sikorsky / Lockheed Martin i Leonardo od momentu wybrania śmigłowca Caracal, Airbus Helicopters jako jedyny podjął wysiłek konieczny do wypełnienia wszystkich wymagań Ministerstwa Obrony Narodowej i Ministerstwa Rozwoju.
  • Jedynie oferta Airbus Helicopters wiązała się z dodatkowym zatrudnieniem i zaawansowanymi technologiami, w pełni wspierając rozwój polskiego przemysłu należącego do Skarbu Państwa i zabezpieczając znaczący wzrost jego przyszłego potencjału biznesowego na najbliższe dekady.”


Proszę wybaczyć mi trochę przydługie cytaty ale sprawa jest na tyle istotna, że wolałem skrócić własne opisy po to byście mogli dowiedzieć się u źródła. Od siebie natomiast dodam co innego. Zaskakujący w tym jest scenariusz wydarzeń. Negocjacje w sprawie zakupu śmigłowców trwają od lat. Wreszcie, po długim czasie, wybrano jedną z ofert. Nie chcę tu omawiać szczegółów technicznych bo od tego są pisma fachowe, w których piszą lepsi ode mnie fachowcy. Ważne jest co innego. Gdy negocjacje są już praktycznie zakończone rząd polski zrywa rozmowy podając dziwne argumenty o potrzebie zabezpieczenia interesu polskiego przemysłu. Nawet tyle rozumu nie mieli żeby poczekać aż prezydent Hollande odbędzie wizytę w Polsce. Wyszedł z tego jawny afront w stosunku do Francji, której rząd, w przeciwieństwie do polskiego, poważnie traktuje wspieranie swoich interesów gospodarczych murem stojąc za francuskimi firmami. A co dzieje się dalej? Ledwie Morawiecki zerwał rozmowy a już Macierewicz deklaruje zakup gotowych śmigłowców bez przetargu, z wolnej ręki bo czas goni.

uncle sam we want you

Od kogo? A jakże, od Amerykanów. Opowiada przy tym jakieś dyrdymały. Z Amerykanami to już zrobiliśmy interes z zakupem F 16. Kupiliśmy ich 48 sztuk. Jest nawet tak dobrze, że 4 sztuki zostały w pełni wyposażone bo reszta to tak trochę gorzej. Wtedy okazało się, że umowa offsetowa nie jest należycie realizowana i żeby ukryć kompromitację ówczesny rząd zaliczył w offset inwestycje wykonane wcześniej, jeszcze przed umową i nie wnoszące nowych technologii. Obecny rząd wstąpił na tę samą ścieżkę. Nagłe i nieprzemyślane decyzje, pójście „na rympał” w tej sprawie świadczy o tym, że nie jest to decyzja samodzielna. Wszystko wskazuje na to, że zwyczajnie zadzwonił telefon z ambasady i chcąc nie chcąc trzeba było rozmowy z Francuzami zerwać bo wuj Sam tak chce. Właściwie to nie ma czemu się dziwić. Od kilku dni mamy nowego podsekretarza stanu w MSZ Roberta Greya, jako żywo Amerykanina. W końcu dość było kłopotów i teraz będziemy kontrolowani na miejscu. Jest to o tyle humanitarne, że minister Waszczykowski młody już nie jest a tu zbliża się zima i byłoby nieludzkie ciąganie go w taką pogodę do ambasady.
Adam Kowalczyk


Poniżej pełna treść listu otwartego.
List otwarty do Prezesa Rady Ministrów RP
Warszawa, 11 października 2016 roku: - W świetle ostatnich oświadczeń dotyczących przetargu na pozyskanie śmigłowca wielozadaniowego dla Polski, Airbus Helicopters czuje się w obowiązku, by odeprzeć szereg wprowadzających w błąd zarzutów publikowanych przez polskie media. Jesteśmy przekonani, że Polacy i Siły Zbrojne Rzeczpospolitej Polskiej zasługują na pełną wiedzę o postępowaniu przetargowym, w który Airbus Helicopters i Airbus Group były w pełni zaangażowane w ciągu ostatnich czterech lat.
Decyzja o zerwaniu negocjacji offsetowych została podjęta jednostronnie przez polskie Ministerstwo Rozwoju 4 października 2016 r. W uzasadnieniu decyzji podano, że propozycja offsetowa Airbus Helicopters rzekomo nie zabezpieczała podstawowego interesu bezpieczeństwa Polski.
W kwietniu 2015 r. Polska wybrała ofertę Airbus Helicopters w związku z modernizacją swojej floty śmigłowców wielozadaniowych. Oferta obejmowała zarówno dostawę śmigłowców H225M Caracal jak i powiązaną z nią ofertę offsetową (w zakresie współpracy przemysłowej w Polsce). Oferta Airbus Helicopters została wybrana jako jedyna w pełni zgodna z rygorystycznymi wymogami Ministerstwa Obrony Narodowej i uwzględniała transfer zaawansowanych technologii uznanych za niezbędne dla zapewnienia ochrony podstawowych interesów bezpieczeństwa Polski.
Airbus Helicopters zdecydowanie zaprzecza zarzutom rozpowszechnianym przez media, jakoby prowadził negocjacje w złej wierze. 30 września 2016 r., tj. cztery dni przed decyzją Ministerstwa Rozwoju, na prośbę Ministerstwa Obrony Narodowej Airbus Helicopters zgodził się przedłużyć termin związania ofertą do 30 listopada 2016 r. Pomimo powolnego tempa negocjacji prowadzonych przez Ministerstwo Rozwoju od września 2015 r., Airbus Helicopters nieustannie pozostawał w pełni zaangażowany w osiągnięcie porozumienia z Polską:

  • Wartość naszej oferty offsetowej wygenerowałaby większe korzyści gospodarcze w Polsce niż przychody, które przypadłyby Airbus Helicopters w ramach umowy na dostawę śmigłowców.
  • Ambicją Airbus Group było stworzenie w Polsce 6000 miejsc pracy, z czego program Airbus Helicopters doprowadziłby do stworzenia 3800 miejsc pracy, w tym bezpośrednio 1250, głównie w Łodzi, Radomiu i Dęblinie.
  • W piśmie z 3 października 2016 r., Airbus Helicopters poczynił nowe ustępstwa w celu osiągnięcia porozumienia, w najlepszym interesie obu stron.


Airbus Helicopters jest rozczarowany decyzją Ministerstwa Rozwoju i chciałby rzetelnie poinformować o treści swojej oferty offsetowej.
Wartość offsetu

  • Airbus Helicopters potwierdza, że zaoferował kontrakt offsetowy o wartości przekraczającej cenę netto dostawy 50 śmigłowców Caracal, która została ustalona w wysokości 10,8 mld zł. To byłby rzeczywisty koszt dla Polski, a realny obrót dla Airbus Helicopters.
  • Ministerstwo Rozwoju postawiło wymóg kompensaty poprzez offset nie tylko ceny netto dostawy, ale również dodatkowych 23% odpowiadających kwocie polskiego podatku VAT, który pozostałby w Polsce, co doprowadziło do łącznej wartości offsetu w wysokości 13,4 mld zł.
  • Pomimo że kompensacja podatku VAT poprzez offset nie jest standardową praktyką, Airbus Helicopters zgodził się na dokonanie kompensaty do wartości brutto umowy dostawy.


Zapewnienie ochrony podstawowych interesów bezpieczeństwa Rzeczpospolitej Polskiej

  • Oferta Airbus Helicopters uwzględniała między innymi 45 wymogów transferu technologii określonych przez Ministerstwo Obrony Narodowej i Ministerstwo Rozwoju w postępowaniu jako służące ochronie podstawowych strategicznych interesów bezpieczeństwa Państwa Polskiego.
  • Nasza oferta offsetowa zapewniłaby co najmniej 30 lat działalności polskim spółkom państwowym w ramach wielu projektów przemysłowych zapewniających ochronę podstawowych interesów bezpieczeństwa państwa, m.in.:


– Polskie zakłady produkcji śmigłowców – na rynek polski i na rynki eksportowe.
– Pełne zdolności obsługi, napraw i remontów w Polsce śmigłowców.
– Transfer kodów źródłowych i udzielenie licencji wraz z przyznaniem praw do modernizacji śmigłowców i ich systemów.

  • Nasza oferta offsetowa przewidywała bezpośredni udział 28 liczących się międzynarodowych spółek lotniczych, które zapewniłyby transfer technologii i know-how do polskiego przemysłu.
  • Nasza oferta offsetowa przekształciłaby Wojskowe Zakłady Lotnicze Nr 1 S.A. (WZL-1), państwową spółkę należącą do Polskiej Grupy Zbrojeniowej S.A., obecnie zajmującą się obsługą rosyjskich śmigłowców starej generacji, w światowej klasy przemysłowe centrum śmigłowcowe dysponujące zdolnościami obejmującymi: linię produkcji śmigłowców, produkcję systemów, obsługę, remonty i modernizację, na potrzeby zarówno rynku polskiego, jak i międzynarodowego.


Linia produkcyjna w WZL-1

  • W swojej ofercie Airbus Helicopters zgodził się na utworzenie wraz z WZL-1 jedynego w Polsce państwowego zakładu produkcji śmigłowców, w którym Polska posiadałaby 90 proc. udziałów.
  • Airbus Helicopters zaoferował linię produkcyjną H225M Caracal, identyczną pod względem możliwości jak w istniejącym zakładzie we Francji. Pozwoliłoby to na produkcję śmigłowców zarówno na rynek krajowy, jak i rynki eksportowe. Zakład miałby potencjał rozwoju z myślą o produkcji innych typów śmigłowców w przyszłości. Nasza oferta zawierała zobowiązanie do dostaw śmigłowców wyprodukowanych w WZL-1 na eksport. Porównywanie tego projektu do „lakierni” całkowicie wprowadza w błąd opinię publiczną.
  • Częścią naszej oferty była produkcja minimum 50 kompletnych śmigłowców H225 w Polsce. Biorąc pod uwagę czas potrzebny do transferu technologii do Polski oraz uwzględniając pilne potrzeby operacyjne Sił Zbrojnych RP, pierwsza partia śmigłowców byłaby zmontowana we Francji, przez polskich pracowników WZL-1. To zapewniłoby odpowiedni transfer umiejętności, know-how i technologii do Polski.


Nowe projekty żądane przez Ministerstwo Rozwoju

  • Airbus Helicopters przedstawił Polsce kompleksową ofertę zabezpieczającą interes bezpieczeństwa państwa, zgodnie z regulacjami w zakresie offsetu.
  • Oprócz linii produkcyjnej śmigłowców Caracal, która zostałaby utworzona w Łodzi, Airbus Helicopters zaoferował Polsce zbudowanie dodatkowego, nowego zakładu produkcyjnego, w którym powstawałyby złożone elementy wirników i przekładni dla pełnej gamy obecnych i przyszłych produktów Airbus Helicopters. Początkowo inwestycja ta opiewałaby na 370 mln zł. Przez 10 lat wygenerowałaby obroty na poziomie 1,7 mld zł, a przez następne lata roczne obroty przekroczyłyby 200 mln zł. Ten imponujący projekt z oferty offsetowej został odrzucony przez Ministerstwo Rozwoju.
  • W sierpniu 2016 r. Ministerstwo Rozwoju wprowadziło nowe wymagania. Airbus Helicopters potwierdził, że włączenie do oferty niektórych z tych projektów nie było możliwe, w szczególności z uwagi na niezgodność z regulacjami Unii Europejskiej obowiązującymi w przetargu.


Padło wiele stwierdzeń dotyczących zdolności pozostałych konkurentów do lepszego służenia interesowi Polski. Airbus Helicopters chciałby się odnieść do tych kwestii w następujący sposób:

  • W Polsce nie ma żadnej wytwórni śmigłowców należącej do Skarbu Państwa. Każdy z istniejących zakładów jest w pełni własnością swojej zagranicznej spółki-matki, i jest pochodną różnych strategii przemysłowych. PZL Świdnik należy do Leonardo, a PZL Mielec – do Sikorsky/Lockheed Martin. Airbus Helicopters byłby pierwszą i jedyną spółką śmigłowcową, która uwzględniłaby ambicje polskiego rządu dotyczące rozwoju państwowych zdolności wytwórczych w obszarze śmigłowców.
  • Każdy z oferentów w tym przetargu wziął udział w tym samym, wymagającym postępowaniu trwającym prawie trzy lata, obejmującym etap zapytania o informacje, rundy negocjacji technicznych oraz zaproszenie do składania ofert. Dwaj pozostali konkurenci nie złożyli ofert spełniających wymagania.
  • Wbrew działaniom w sferze komunikacji firm Sikorsky/Lockheed Martin i Leonardo od momentu wybrania śmigłowca Caracal, Airbus Helicopters jako jedyny podjął wysiłek konieczny do wypełnienia wszystkich wymagań Ministerstwa Obrony Narodowej i Ministerstwa Rozwoju.
  • Jedynie oferta Airbus Helicopters wiązała się z dodatkowym zatrudnieniem i zaawansowanymi technologiami, w pełni wspierając rozwój polskiego przemysłu należącego do Skarbu Państwa i zabezpieczając znaczący wzrost jego przyszłego potencjału biznesowego na najbliższe dekady.


Airbus Helicopters jest gotów dostarczyć wszelkie dodatkowe informacje niezbędne do wyjaśnienia jakichkolwiek wątpliwości czy błędów interpretacyjnych dotyczących treści swojej oferty.


Guillaume Faury - Prezes Airbus Helicopters

Czytaj więcej: Caracal a sprawa polska czyli pan każe, sługa musi.

Komentarz (46)

Czy historia musi się powtarzać?

Szczegóły
Opublikowano: czwartek, 22 wrzesień 2016 20:23
Adam Kowalczyk

Co roku, 1 września, zadaję sobie to pytanie. Jest to pytanie zasadnicze. Pytanie na które odpowiedź jest jednocześnie określeniem czy jesteśmy podmiotem, czy też może tylko przedmiotem historii. Dotyczy to nie tylko rozpoczęcia drugiej wojny światowej ale też naszej historii od połowy XVIII wieku po dzień dzisiejszy. Twierdzenie, że agresji Hitlera nie można było uniknąć, podobnie jak twierdzenia o braku winy Polaków w spowodowaniu rozbiorów, są nad wyraz pesymistyczne. Jeśli przyjąć je za prawdziwe to znaczy uznać, że wszelkie nasze działania są pozbawione sensu i logiki, że jako naród jesteśmy jak bydło prowadzone na rzeź i nic nie da się zrobić. Może dlatego wolę uznać, że swoimi błędami i zaniechaniami my sami przyłożyliśmy rękę do nieszczęść, które nas spotkały. To wersja optymistyczna ponieważ oznacza to, że innym działaniem można było nieszczęścia odwrócić albo chociaż rozmiar ich pomniejszyć.

1wrzesnia01
W sensie politycznym jesteśmy narodem głupców targanych emocjami i działających stadnie wbrew własnym interesom. Dlaczego od XVIII wieku? Ano dlatego, że wtedy nasza słabość stała się widocznym czynnikiem politycznym. To wtedy uwidoczniło się nasze położenie geopolityczne – słaby pomiędzy dwoma mocniejszymi, jednym silnym a drugim bardzo silnym. Historia podparta logiką wskazuję, że w takiej sytuacji o pełnej niezależności mowy nie ma. Trzeba się sprzymierzyć, a skrajnie niekorzystnej sytuacji nawet przyjąć protektorat silniejszego. To bywa niemiłe ale pozwala zachować istnienie państwa i daje możliwość przeczekania na zmianę koniunktury i odzyskanie pełnej suwerenności. Dlaczego z silniejszym? Ano dlatego, że słabszy na dłuższą metę będzie chciał i musiał szukać porozumienia z silniejszym a takie porozumienie łatwo może sobie kupić naszym kosztem. Tak było w XVIII wieku gdy caryca Katarzyna II rozpaczliwie usiłowała utrzymać kontrolę nad całą Rzeczpospolitą a my pozbawieni porządnej armii z uporem maniaków prowokowaliśmy i obrażali Rosję licząc na sojusz zawarty z Prusami. Po kilku latach histerycznej nagonki na Rosję uprawianej przez Sejm, nie wiedzieć czemu nazywany Wielkim, udało nam się doprowadzić do wojny z Rosją, w trakcie której Prusy, nasz sojusznik jakby ktoś zapomniał, zaproponowały Rosji rozbiór Polski. Gdy Katarzyna opierała się to Fryderyk zapowiedział, że przejmie kontrolę nad całą Rzeczpospolitą. Caryca ustąpiła i doszło do rozbioru.
Nawiasem mówiąc sytuacja była dokładnie taka sama jak dzisiaj. Praktycznie pozbawiona sił zbrojnych Polska prowadzi zupełnie już obłędną propagandę antyrosyjską pozostając w sojuszu ze spadkobiercami Prus, Niemcami. My Rosję drażnimy a Niemcy powoli zaczynają dogadywać się z Rosją. Jak dotąd jest dokładnie tak samo jak w XVIII wieku. Jak się skończy? Też tak samo?
W roku 1939 problem był podobny. Z jednej strony Związek Radziecki a z drugiej III Rzesza. Dylemat był identyczny jak wcześniej. Logika i Wielka Brytania oraz Francja podpowiadały sojusz z ZSRR. Problem był jednak taki, że wtedy już wiedzieliśmy jakim zbrodniarzem był Stalin a nie wiedzieliśmy jakim miał w niedalekiej przyszłości zostać Hitler. Kogoś jednak trzeba było wybrać. Minister Beck od wyboru uchylił się wybierając Francję i Anglię. Głupiej już nie można było. Nasi sąsiedzi jakoś musieli się dogadać i dogadali na trupie Polski. Powinniśmy wybrać interes Polski a wybraliśmy honor czyli ruinę kraju i 6 mln trupów.
Logicznie rzecz biorąc zastanawiająca jest ta miłość Polaków do Zachodu w ogóle a do Francji w szczególe. W czasie Kongresu Wiedeńskiego mocarstwa zachodnie Anglia, Francja, Austria, murem wystąpiły przeciwko planom cara Aleksandra I odbudowy Polski pod swoim berłem. Zawarto nawet tajny sojusz militarny planując wojnę z Rosją w razie odbudowy Polski. Car sam jeden walczył przeciwko Zachodowi i części własnej oligarchii. Aby móc powołać się na wolę narodu polskiego car polecił Czartoryskiemu zwołanie rad departamentowych Księstwa Warszawskiego i przedstawienie ich opinii w sprawie. Nawet wtedy znalazł się przepełniony duchem patriotycznym i niechęcią do Rosji cymbał, zastępca prefekta departamentu siedleckiego Ludwik Buyno, który wystąpił przeciwko projektowi bo on chciał żeby Polską rządził siedzący wtedy w więzieniu król Saksonii.
W czasie II WŚ kochaliśmy Zachód, którego przywódcy szczerze i bez owijania w bawełnę powtarzali nam, że uważają nas za radziecką strefę wpływów w związku z czym mamy gadać ze Stalinem. Nie uwierzyliśmy im do końca, aż do wstrzymania pensji i wyrzucenia rządu RP w Londynie z hotelu Rubens. A niektórzy nie uwierzyli i potem.
Dziś miejsce Francji zajęły Stany Zjednoczone ale mechanizm jest ten sam. Żaden kraj nie jest na tyle silny żeby być całkowicie niezależnym od innych. Nawet Stany Zjednoczone czy Chiny albo Rosja. Tym większy jest ten deficyt niepodległości im słabszy, zwłaszcza w stosunku do najbliższych sąsiadów, jest dany kraj. Nas to też dotyczy. Nie możemy szukać wsparcia w kraju, który jest od nas daleko jak kiedyś Francja a dziś USA. Na dłuższą metę żaden odległy kraj nie ma siły i interesu w podtrzymywaniu innego przeciwko jego bezpośrednim sąsiadom. Po utracie wsparcia tragedia gwarantowana. Liczymy na wsparcie USA i Niemiec przeciwko Rosji. Dziś je mamy, przynajmniej werbalne. Jak długo? Czy słabnące z dnia na dzień Stany Zjednoczone gotowe są wysłać swoich marines na wojnę przeciwko mocarstwu nuklearnemu w obronie Polski? Czy realnie mają taką możliwość i potrzebę? Czy jutro też będą w stanie i czy będą chcieli? A co jeśli Donald Trump już jutro zaprzyjaźni się z Rosją?

roosevelt stalin
Przecież na Zachodzie ciągoty do Rosji występują stale. Widocznym tego dowodem jest znakomity rosyjski aktor francuskiego pochodzenia Gérard Renowicz (otczestwo od René) Depardieu, bo chyba tak teraz powinno się go nazywać.
Czy jest nas stać na obecną politykę? A może jednak warto pomyśleć o planie B?
Adam Kowalczyk

Nokturn1864Grottger

Artur Grottger

Czytaj więcej: Czy historia musi się powtarzać?

Komentarz (12)

A jednak wygrali… polemika z Łukaszem Adamskim

Szczegóły
Opublikowano: środa, 14 wrzesień 2016 10:28
Adam Kowalczyk

W znakomitej powieści Hanny Malewskiej „Przemija postać świata” jest taka bardzo drobna lecz symboliczna scena gdy mnich pochylił się nad basenem i zobaczył, że uciekła woda. Dno pękło i woda odpłynęła. To było w VI wieku i wtedy wraz z przyjściem barbarzyńców wyciekła gdzieś cywilizacja starożytnego Rzymu.
Przypomniała mi się ta scena gdy przeczytałem artykuł pióra Łukasza Adamskiego („Potrzebujemy antykomunistycznych "Bękartów wojny". Chciałbym zobaczyć, jak Wyklęci wycinają komunistom sierp i młot na czole”).
Dzisiaj czuję to samo co ten benedyktyn. Wydawało mi się kiedyś, że wraz upadkiem komuny cywilizacja Zachodu zostanie uratowana. Ale coś pękło, woda odpłynęła i cywilizacja a wraz z nią kultura, usycha. W moim świecie nie chcę widzieć nikogo kto wycina komukolwiek sierp i młot, czy cokolwiek innego, na czole. Jeżeli Łukasz Adamski chce żeby bolszewię zwalczać metodami bolszewickimi to oznacza, że bolszewia przetrwała. Co z tego, że pokonano komunistów i odesłano ich w polityczny niebyt, co z tego, że „nasi” wygrali kiedy bolszewia przetrwała w umysłach zwycięzców. Przecież z komunistami trzeba było walczyć żeby nikt nie robił tego co oni robili a nie po to by można było robić to samo tylko w drugą stronę. Janusz Korwin-Mikke napisał kiedyś, że jeżeli walcząc z ludożercami będziemy jedli ludożerców to ludożerstwo ostatecznie zwycięży. I trudno się z nim nie zgodzić.
Łukasz Adamski pisze wpierw o „czystej, archetypicznej zemście za doświadczone krzywdy” a na końcu o tym, „że głodu sprawiedliwości nie da się nigdy nakarmić. Można jednak zaspokajać go drobnymi kęsami”. Jedną z podstaw wielkości naszej cywilizacji było zastąpienie zemsty sprawiedliwością. Trudno jest pogodzić jedno z drugim.
Odrzuca mnie też, jako chrześcijanina, krzewienie nienawiści do wroga. Odrzuca mnie skupianie się na uczuciach anty-, uczuciach negatywnych. Na dawaniu upustu tym uczuciom jeszcze nigdy niczego nie zbudowano. Wolę uczucia pozytywne jak radość z tworzenia czegoś dobrego, budowę domów, pisanie książek, uprawianie roli czy organizowanie kolonii dla dzieci.
Autor jednoznacznie włącza się kult żołnierzy wyklętych. Cóż, każda epoka ma swoich bohaterów. Żeby było jasne – doceniam poświęcenie choć odrzucam fanatyzm, cenię sobie wierność przysiędze. Ale gdzie tu jest wartość dydaktyczna dla kolejnych pokoleń? Co Wyklęci osiągnęli pozytywnego? Porwali się na walkę z góry przegraną, zabijali Polaków nic w zamian nie osiągając. Wręcz przeciwnie, zostawiali za sobą krew i łzy rodzin swoich i rodzin tych, których zwalczali a w końcu zostali wybici do nogi. To jest ten przekaz dla młodzieży? Można ten obraz lukrować na różne sposoby. Ale ja dobrze pamiętam opowieści mojej Mamy, w czasie wojny prowadziła tajne nauczanie a po wojnie przez jakiś czas piekarnię. I do tej piekarni przychodzili leśni – nikt wtedy wyklęci nie mówił – więc przychodzili nad ranem, pokazywali Mamie pistolet i zabierali cały świeżo upieczony chleb i całą kasę. Powoływali się na Polskę. A potem przychodziło UB z pytaniem dlaczego im dała ten chleb i te pieniądze. Ci dla odmiany powoływali się na lud. Leśnych wybiło KBW, Mamę poturbowało UB a piekarnię szlag trafił. Gdzie tu pozytywny przekaz? Jeśli tak mamy wychowywać to proszę się nie dziwić, że ponad dwa miliony młodych ludzi wyjechało i wracać do Polski nie zamierza. Wyjedzie jeszcze więcej. Przegranymi bohaterami nikomu zaimponować się nie da.
To już wolę człowieka z marmuru. Może naiwny, może wykiwany przez komunę, dostał też nieźle po tyłku ale coś jednak po nim zostało.

Gan Ganowicz
Jeżeli Autor koniecznie chce produkować polskie filmy o bękartach wojny to polecam innych bohaterów. Gotowym prawie scenariuszem są wspomnienia Rafała Gan-Ganowicza, żołnierza – kondotiera, który w różnych krajach świata walczył z komuną jako pies wojny. Co najważniejsze walczył skutecznie i zmarł we własnym łóżku. Polecam też wspomnienia innego naszego rodaka Jana Zumbacha – polskiego pilota z Kampanii Wrześniowej, pilota myśliwskiego we Francji, Anglii, w lotnictwie polskim i w RAFie, przemytnika, poszukiwacza przygód, znowu najemnika walczącego z komuną w Afryce. On też zmarł we własnym łóżku czego nie da się powiedzieć o jego wrogach. Amerykanie w tym całym Hollywood mogą się w tyłki ugryźć a takiego kozaka u siebie nie znajdą. Ale ci dwaj nie wycinali sierpów i młotów na czołach przeciwników.
Adam Kowalczyk

Czytaj więcej: A jednak wygrali… polemika z Łukaszem Adamskim

Komentarz (24)

"Szubienice" - zdanie odrębne

Szczegóły
Opublikowano: środa, 31 sierpień 2016 20:50
Adam Kowalczyk

Znowu wróciła sprawa Pomnika Wdzięczności. Przyznam, że zaskakują mnie związane z tym emocje. Gdzie ci wszyscy ludzie byli w 1989 roku?. Pomnik stał i nikomu nie przeszkadzał. A teraz zaczął? Mam poczucie jakiegoś déjà vu. Już kiedyś wbijano mi do głowy, że walka klasowa narasta w miarę zbliżania się do komunizmu. Teraz walka z komuną narasta w miarę pogłębiania się kapitalizmu?
Były przedstawiane argumenty prawne w obronie pomnika. Sam to robiłem. Tym razem odłożę je na bok bo spór odbywa się na innej płaszczyźnie. Powiem tylko tyle, że o ile rozumiem odrzucanie prawa za komuny o tyle nijak nie potrafię pojąć takiej postawy w 27 lat po jej obaleniu. Ćwierć wieku po odzyskaniu wolności, gdy rządzą „nasi”. To już nie jest walka z komuną. W moim odczuciu jest to powrót do starodawnego, polskiego warcholstwa. Warcholstwa, któremu zawdzięczamy nie tylko czapkę konfederatkę i bohaterskie czyny lecz również rozbiory.
Chcę zachowania tego pomnika bo to jest fragment naszej przeszłości. Świadek epoki przypominający co było i kim my byliśmy. Bo my to to nie tylko wyklęci. My to również ci co stawiali ten pomnik. On powinien pozostać tak jak powinny były pozostać dawne niemieckie i pruskie pomniki, które zburzono po 1945 roku. Został tylko pomnik Kopernika. Olsztyn wykastrowano z pamiątek przeszłości. Teraz mamy usunąć następną? Pomnik oburza niektórych i to jest powód do zburzenia. Tak? Talibów też oburzają chrześcijańskie kościoły oraz zabytki z nimi nie związane. Skoro oburza to mają prawo je burzyć? A co powiecie jak po kolejnej odmianie zmiennych nastrojów wyborców władzę obejmie ktoś. Taki np. KOD. I zaczną rozbierać pomniki stawiane za czasów rządów tak znienawidzonego przez nich PiS-u. Uznacie, że wszystko w porządku gdy jakiś kolejny nawiedzony działacz zacznie rozwalać pomniki smoleńskie?
Niszczenie tego co nam nie pasuje to dla mnie jest właśnie czystej wody bolszewizm. Bo bolszewicki sposób myślenia nie musi być wcale związany z ideologią komunistyczną. Służyć może każdej innej. Bo tu nie chodzi wcale o cel działania lecz o sposób.
Adam Kowalczyk

Czytaj więcej: "Szubienice" - zdanie odrębne

Komentarz (72)

Więcej artykułów…

  1. Sowietyzacja czy polonizacja?
  2. Handel dymem
  3. Dobra decyzja czy ostatnie frajerstwo?
  4. Haniebne słowa

Strona 17 z 45

  • start
  • Poprzedni artykuł
  • 12
  • 13
  • 14
  • 15
  • 16
  • 17
  • 18
  • 19
  • 20
  • 21
  • Następny artykuł
  • koniec

Komentarze

Sosak and Sosak Będzie wyglądał jak Inka, Tytanik czy hale na Pułaskiego czy Zatorzu
Kolejne zapewnienie władz Olsz...
14 godzin(y) temu
Szok .Prokop i Arent głośno, wyrzucali wtedy niewygodnych,dociekliwych członków PiS .Kiedy odpowiedzą za przekrety za mobbing.
Dlaczego samorządowcy zostali ...
14 godzin(y) temu
Taka sytuacja. Oskarżony PG-dyrektor w Energii (związany z PSL), oskarżony PP-dyrektor w KRUS (PSL), oskarżony JS-wiceprezes w gminnej spółce(KO). Ci...
Dlaczego samorządowcy zostali ...
14 godzin(y) temu
Na całą Europę..., to Zełeńskiemu udało się rozpowszechnić prawdę o Rzezi Wołyńskiej,
np. w Szwecji: https://samnytt.se/fran-nazikollaboratorens-beg...
Radni wojewódzcy PiS domagają ...
14 godzin(y) temu
Powołujesz się na JK, no to proszę:

Kaczyński o Ukrainie: z Banderą do Europy nie wejdziecie.
"Lider PiS był też w tym kontekście pytany o wzrost ...
Radny: „Czy szkoła w Bartoszyc...
15 godzin(y) temu
Bo Kremla nic tak nie cieszy, jak konflikt między Polską i Ukrainą. Konflikt publiczny, na całą Europę...
Radni wojewódzcy PiS domagają ...
17 godzin(y) temu

Ostatnie blogi

  • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
  • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
  • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
  • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
  • 1

Najczęściej czytane

  • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
  • Wójt i radni Gietrzwałdu odpowiedzieli agresją na apel Kamińskiego
  • Od 3 lat wywołuje fałszywe alarmy, sąd go wypuścił i Wiktor P. nasłał policję na dziennikarzy TV Republika
  • Radny: „Czy szkoła w Bartoszycach (...) uczy, że Bandera jest bohaterem...”
  • Ks. Alfred Borski: "Pani Urszula Pasławska jest żoną Marka Michniewicza"
  • Rekonstrukcja pałacu w Klewkach za 9 mln zł przez dekonstrukcję?
  • Spalarnia śmieci w Olsztynie nie powstrzymała kolejnej podwyżki za odpady
  • Prokuratura w Olsztynie chce kasacji wyroku w sprawie adwokata od "trumny na kółkach"
  • Metropolita Warmiński poświęcił Muzeum Objawień w Gietrzwałdzie
  • "Dość hamowania olsztyńskich inwestycji!" Polemika radnego Andrasza z radnym Głażewskim
  • Marsz w Olsztynie w obronie Radia Maryja i Telewizji TRWAM
  • Poseł PSL Urszula Pasławska chce zniesienia obowiązkowej matury z matematyki

Wiadomości Olsztyn

  • Olsztyn

Wiadomości region

  • Region

Wiadomości Polska

  • Polska

O debacie

  • O Nas
  • Autorzy
  • Święta Warmia

Archiwum

  • Archiwum miesięcznika
  • Archiwum IPN

Polecamy

  • Klub Jagielloński
  • Teologia Polityczna

Informacje o plikach cookie

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.