logodebata

Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez prawie 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000 337 806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

piątek, styczeń 23, 2026
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Wiadomości
  • Region

Region

Urszula Pasławska prezesem PSL na Warmię i Mazury

Szczegóły
Opublikowano: wtorek, 28 październik 2025 17:36

 

„Ruszamy! Obejmuję stery z jasnym celem – dać Polskie Stronnictwo Ludowe Warmii i Mazur świeży impuls i jeszcze większą siłę działania – napisała poseł 48-letnia Urszula Pasławska, wiceprezes Zarządu Głównego PSL, po swoim wyborze także na prezes regionalnego PSL, w sobotę 25 października. - Będę prezesem, który stawia na transparentność i łączy ludzi, pomysły oraz pokolenia. A siłę terenu będziemy łączyć ze skutecznością w Warszawie.

Z dumą i wdzięcznością obejmuję kierownictwo wojewódzkich struktur Polskiego Stronnictwa Ludowego. Z całego serca dziękuję za zaufanie i cieszę się, że mamy wspólną wizję PSL Warmii i Mazur”.

Pasławska od dawna walczyła z senatorem z 67-letnim Gustawem Markiem Brzezinem o stanowisko szefa regionu. Po wyborach parlamentarnych 2023 roku ścierali się o obsadę swoimi ludźmi stanowisk w regionie, bo to przekłada się na liczbę głosów podczas wyborów na szefa partii. Przeforsowanie przez Pasławską swojego człowieka na dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych niemal nie doprowadziło do wywrócenia koalicji PO/PSL w sejmiku wojewódzkim, bowiem Brzezin obiecał to stanowisko radnemu wojewódzkiemu Janowi Bobkowi. Rozgoryczony Bobko dołączył do nowego koła w sejmiku „Demokraci Warmii i Mazur”, który powołało troje radnych, którzy odeszli z klubu PO. Tym samym klub PO stracił większość w Sejmiku. Wówczas senator Brzezin zawiózł Bobko do prezesa Władysława Kosiniaka-Kamysza, a ten załatwił mu inne lukratywne stanowiska, więc Bobko wrócił do klubu PSL i swoim głosem uratował koalicję.

Co radny Bobek dostał od Kosiniaka-Kamysza za uratowanie koalicji PO/PSL w Sejmiku?

Poplecznicy byłego marszałka województwa byli przekonani, że wygra Brzezin. Sądzili, że za nim jest 115 głosów, a Pasławska ma 105. Jednak, gdy wybory na przewodniczącego zjazdu wygrał dyrektor Muzeum Warmii i Mazur Piotr Żuchowski, człowiek Pasławskiej, Brzezin zrezygnował ze startu.

- Po prostu zależy mi na jedności w ruchu ludowym – tłumaczył później mediom swoją decyzję. - Idą nowe ambitne pokolenia, mają chęć działania, więc nie należy tego tłumić - mówi Gustaw Brzezin. - Gdyby doszło do rywalizacji, to potem trudno byłoby o normalizację. Po prostu na pierwszym planie stawiam PSL, a na drugim personalia.

Dotychczasowi zwolennicy Brzezina drżą teraz o swoje posady w agencjach, biurach i instytucjach obsadzonych przez PSL. Są przekonani, że Pasławska obsadzi ich stołki swoimi ludźmi.

Olsztyński zjazd był elementem „przeglądu kadr” PSL w całej Polsce. - Zakończyliśmy wszystkie 16 wojewódzkich zjazdów PSL – z udziałem tysięcy ludowców z całego kraju – poinformował w sobotę na platformie X wicepremier i prezes PSL, Władysław Kosiniak-Kamysz, który pojawił się w Olsztynie.

Kosiniak-Kamysz pogratulował nowo wybranym prezesom wojewódzkim i zapowiedział, że choć dwa lata w rządzie „przyniosły konkretne efekty” to „najważniejsze wyzwania” są jeszcze przed partią. - Idziemy dalej – z pokorą, z planem i z wiarą w siłę ludowców – napisał.

Z Biskupca do Sejmu – kim jest Urszula Pasławska?

Urszula Pasławska urodziła się 28 stycznia 1977 roku w Biskupcu. Podkreśla, że jej pradziadkiem był Bogumił Labusz, działacz polski na Warmii i Mazurach, który założył w 1896 Mazurską Partię Ludową. Jest wyznania luterańskiego. Ukończyła studia na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego (magister), a następnie studia podyplomowe na kierunku integracja europejska i współpraca transgraniczna na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie.

Po studiach zaczynała karierę jako asystentka wicemarszałek województwa Ireny Petryny (ZSL/PSL). Następnie pracowała w Biskupcu, mieście, które było postrzegane jako „księstwo” PSL. Była m.in. w biskupickim urzędzie miejskim specjalistą ds. współpracy zagranicznej i środków pomocowych oraz dyrektorem miejskiego Zarządu Szkół i Przedszkoli. W latach 2004–2006 była także przewodniczącą rady nadzorczej w Zakładzie Nieruchomości Lokalowych oraz w Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji w Biskupcu.

W wyborach samorządowych z 2006 roku uzyskała mandat radnej sejmiku warmińsko-mazurskiego z listy PSL (dzierżyła go do 2015 roku), a tego samego roku została także wicemarszałkiem województwa warmińsko-mazurskiego (od 2006 do 2012 roku) i była odpowiedzialna m.in. za wdrażanie funduszy unijnych.

Od 2008 roku była sekretarzem zarządu wojewódzkiego PSL oraz prezesem zarządu powiatowego ziemskiego w Olsztynie. W grudniu 2012 roku wybrano ją na wiceprezesa Naczelnego Komitetu Wykonawczego PSL.

W 2012 roku zrezygnowała ze stanowiska wicemarszałka, po powołaniu na podsekretarza stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa, którym była do wyborów parlamentarnych w 2015 roku, które wygrało PiS.

W tym czasie jej partner (mąż?) lekarz Marek Michniewicz i wiceminister Pasławska stali się bohaterem mediów po ujawnieniu rozmów w restauracji „Sowa i Przyjaciele”. Jedna z nich dotyczyła Pasławskiej :

„Jacek Krawiec (ówczesny prezes PKN Orlen): Wy macie teraz kogoś, kto jest w kierownictwie PSL, czy nie? Powiedz.

Włodzimierz Karpiński (ówczesny minister skarbu): Urszula Pasławska. Jak ja ją poznałem, ona mówi, że po pierwsze; „ja się z Mikołajem [Budzanowskim] umówiłam, że tłustą spółkę dostanę finansową” (śmiech).

Ja na to: „wiesz, nie mamy, nie wiem, co Mikołaj ci przekazywał, ale mi tego nie przekazał, więc ona mówi: „to mój dobry kumpel, ja nie wiem, jak ty będziesz na to patrzył, bo wiesz, ja jestem wice, nie?” Myślę, k...a, o co chodzi? (śmiech). Wyjąłem Google. „Urszula Pasławska”, a tam patrzę, wiceprezes PSL-u (śmiech)”.

Media zaczęły dociekać, jaką „tłustą spółkę” miała na myśli Pasławska. Odkryli wówczas, że Pasławska skrzętnie ukrywa swój związek z Markiem Michniewiczem, dyrektorem szpitala powiatowego w Szczytnie, który w latach 2012-2015 stał się właścicielem trzech atrakcyjnych ośrodków wczasowych na Mazurach, W 2012r. nabył w trybie bezprzetargowym za 990 tys. zł O.W. JSW „Dargin” w Harszu (Zdorkowie) wart ok. 3 razy więcej. Również w trybie bezprzetargowym w 2015 roku atrakcyjny ośrodek wypoczynkowy w Rucianem-Nida „Guzianka”, należący do NBP, którego prezesem był Marian Belka. NBP wystawił ośrodek na przetarg za ponad 14 mln, jednak wobec braku oferentów ostatecznie w trybie bezprzetargowym nabył go Marek Michniewicz za 4.245.500 zł.

Michniewicz uzyskał też od WFOŚiGW w Olsztynie, w czasie gdy jego prezesem był działacz PSL Adam Krzyśków dotację na budowę ekomariny Zdorkowo nad jeziorem Dargin w wysokości 1.578.708,81 zł oraz pożyczkę na kompleksową termomodernizację Ośrodka konferencyjno-­leczniczego w msc. Harsz z wykorzystaniem OZE. Wartość projektu 600 000,00 zł. Dofinansowanie 480 000,00 zł. Natomiast z RPO WiM uzyskał pomoc na zastosowanie odnawialnych źródeł energii w wysokości 326 250,00 zł.

Reporterowi Magazynu Śledczego Anity Gargas poseł Urszula Pasławska oświadczyła:

„Nie miałam żadnego związku ze sprzedażą, zakupami ośrodka, o które państwo pytacie. Marek Michniewicz, mój partner, prowadzi działalność gospodarczą wiele lat wcześniej zanim mnie poznał, również gdy pełniłam i pełnię funkcje społeczne i publiczne i będzie prowadził nadal jako przedsiębiorca. Ja na to nie mam żadnego wpływu, na jego decyzje ani gospodarcze, ani decyzje, które dotyczyły sprzedaży”.

Natomiast ja od poseł Pasławskiej otrzymałem wezwanie przedsądowe do zaprzestania naruszania jej dóbr osobistych. Posłanka żądała usunięcia tekstów na jej temat pt. „Czego obawia się poseł Urszula Pasławska?” (10.09.2019), „Co ukrywa posłanka PSL Urszula Pasławska?” (05.10.) i „Jak Michniewicz stał się właścicielem ośrodka GUZIANKA? Czy o sprzedaży wiedziała wiceminister Pasławska??” (07.10), zamieszczenia sprostowania i przeprosin.

W wezwaniu pełnomocnik Urszuli Pasławskiej napisał: „wprowadza Pan czytelników w błąd wskazując, że moja Mocodawczyni w życiu osobistym pozostaje żoną Pana Marka Michniewicza. Twierdzenie to jest oczywistą nieprawdą, gdyż Pan Marek Michniewicz nigdy nie był mężem mojej Mandantki. Moja Mandantka natomiast nie będąc w związku małżeńskim z jakimkolwiek mężczyzną, nie miała prawnej możliwości ustanowienia rozdzielności majątkowej”.

Urszula Pasławska żąda przeprosin i usunięcia artykułów. Odmawiam

W odpowiedzi dowiodłem, iż Michniewicz wielokrotnie w mediach mówił, iż Pasławska jest jego żoną. Potwierdzeniem był też artykuł ks. Alfreda Borskiego w Czasopiśmie Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Szczytnie, „Nasz Informator”, w nr. 5 z 2015 roku (Urszula Pasławska należy do tej parafii): "Prywatnie pani Urszula jest żoną Marka Michniewicza, z którym ma syna Marka Bogumiła, który 23.08.2014 r. został ochrzczony przez ks. Marcina Pysza z parafii ewangelickiej w Piszu".

Ks. Alfred Borski: "Pani Urszula Pasławska jest żoną Marka Michniewicza"

Odpowiadam na sprostowanie posłanki PSL Urszuli Pasławskiej

Dodajmy, że wszystkie postępowania prokuratorskie w sprawie okoliczności nabycia ośrodków wypoczynkowych przez Marka Michniewicza zostały umorzone.

Urszula Pasławska 2 stycznia 2015 została odwołana ze stanowiska podsekretarza stanu w MSP, a tydzień później złożyła rezygnację z mandatu radnej sejmiku województwa, w związku z przyjęciem mandatu poselskiego po Zbigniewie Włodkowskim, który został burmistrzem Orzysza (wcześniej bez powodzenia startowała do Sejmu w 2005 i 2011 roku).

W wyborach 2015 roku ubiegała się z powodzenie o reelekcję, startując w okręgu olsztyńskim jako „jedynka” z hasłem „Dobra Gospodyni”. Została sekretarzem Ukraińskiego Zespołu Parlamentarnego, jako jedyny parlamentarzysta z PSL. Pozostali posłowie (10) i jeden senator są z PO. Przewodniczącym był śp. Miron Sycz. Z Olsztyna do zespołu należy też poseł Janusz Cichoń.

Po wyborach parlamentarnych w 2019 roku została przewodniczą Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa. W 2023 utrzymała mandat poselski na kolejną kadencję, kandydując z ramienia koalicji Trzecia Droga.

Media twierdziły, że jest kandydatką na Ministra Środowiska. Jednak gwałtownie zaprotestowały organizacje ekologiczne z tego powodu, że jest myśliwym, prezesem Koła Dian. Była także przeciwna przepisowi, w ramach którego dzieci nie mogą brać udziału w polowaniach.

Za to ponownie stanęła na czele Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, co też oburzyło działaczy ekologicznych i przeciwników myślistwa. Pisarka Maria Nurowska na swoim profilu fb napisała: „Zieloni poparli wybór morderczyni zwierząt na szefową sejmowej komisji Ochrony Środowiska” „Zawiedli tysiące ludzi broniących praw zwierząt. Jeśli kiedyś ją spotkam dostanie ode mnie po gębie! Za to zabijanie dla przyjemności!” – dodała pisarka.

Nurowska: „Pasławska dostanie ode mnie po gębie!”

Posłanka zasiada również w Komisji ds. Energii, Klimatu i Aktywów Państwowych, Komisji Obrony Narodowej, Komisji Nadzwyczajnej do rozpatrzenia projektów ustaw dotyczących prawa do przerywania ciąży oraz Podkomisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy - Prawo łowieckie.

O co walczyła poseł Pasławska?

Pasławska jest autorką 63 interpelacji, którym nadano bieg, m.in. w sprawie wspomnianego ełckiego szpitala, uhonorowania sanah czy podjęcia działań w celu zagwarantowania nocnych i świątecznych dyżurów aptek w miejscowościach powyżej 10 tys. mieszkańców. Prócz tego, posłanka złożyła 8 zapytań, którym nadano bieg oraz 32 pytania w sprawach bieżących. Może się także pochwalić 90,8% frekwencją udziału w głosowaniach. Wystąpiła również 17 razy na posiedzeniach Sejmu (czterokrotnie nie wygłosiła przemówienia).

W trakcie kampanii parlamentarnej w lipcu 2023 roku Urszula Pasławska deklarowała wsparcie dla małych i średnich przedsiębiorstw. Podczas konferencji, która odbyła się na olsztyńskiej starówce proponowała zmianę systemu podatkowego – jak mówiła, zamiast "15 różnych systemów" wprowadzony miałby zostać "jeden, prosty i przejrzysty dla państwa, podatnika i przedsiębiorcy" system. PSL miał propozycje dla tych, którzy "chcą pracować" - możliwość odliczenia składki zdrowotnej w wysokości 7,75%., zasiłek chorobowy wypłacany od 1 dnia przez ZUS, zwiększenie odpowiedzialności urzędów za błędy, zawieszenie składek ZUS w przypadku problemów finansowych oraz PIT rodzinny (większa liczba dzieci wpłynęłaby na obniżenie podatku). Do tego, posłanka reprezentująca program PSL proponowała obniżenie i uproszczenie podatku PIT dla przedsiębiorców.

Na początku sierpniu tego samego roku Urszula Pasławska wypowiadała się przeciwko tzw. "Lex Czarnek" – nowelizacji ustawy o Prawie oświatowym, która zakładała np. centralizację szkół i wzmocnienie roli kuratorów. Posłanka z ramienia PSL twierdziła, że szkoły zostaną upolitycznione a dyrektorzy - pozbawieni samodzielności.

- Brakuje ponad 150 tys. nauczycieli, a początkujący nauczyciele zarabiają 80 zł więcej niż najniższa krajowa. Mamy kryzys demograficzny, kryzys edukacji, wprowadza się tematy zastępcze ale bardzo niebezpieczne dla polskiej oświaty – mówiła.
Kilka tygodni później została "jedynką" na liście Trzeciej Drogi do głosowania w wyborach parlamentarnych.
Z kolei we wrześniu 2023 roku regionalni przedstawiciele Trzeciej Drogi przedstawili postulaty koalicji w sferze gospodarki. Urszula Pasławska ponownie wyraziła poparcia dla przedsiębiorców. W 5-punktowym programie "Gospodarka do przodu" znalazły się również zagadnienia dotyczące ułatwień dla przedsiębiorców, obniżenia podatków dla obywateli oraz transformacji energetycznej i zniesienie zakazu handlu w niedzielę.

Pod koniec miesiąca liderzy TD spotkali się z wyborcami w stolicy Warmii i Mazur. "Jedynka" z listy w przemówieniu poruszyła temat Lasów Państwowych.

- Mundur leśnika, który zawsze świadczył o dostojności i powadze państwa polskiego, w ostatnich latach został upokorzony i upolityczniony. Lasy państwowe stały się łupem partii kanapowej pana Zbigniewa Ziobry. Polscy leśnicy się na to nie zgadzają – powiedziała.

Po wyborach parlamentarnych posłanka ponownie zajęła stanowisko przewodniczącej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa: - W tej kampanii mówiło się wyjątkowo dużo o konieczności rzetelnej ochrony środowiska, przejścia na czystą energię, racjonalnej gospodarki odpadami. To moje wyzwania na nową kadencję, do których już teraz się zobowiązuję. Zadbam nie tylko o merytoryczną jakość pracy, ale także o dobre standardy debaty parlamentarnej – deklarowała.

Pytania do poseł Pasławskiej w związku z odorami fabryki Egger i odpowiedź

W wyborach samorządowych w 2024 roku poparłą kandydaturę Moniki Rogińskiej-Stanulewicz na prezydenta Olsztyna. Radna, która swój mandat od początku zawdzięczała Czesławowi Jerzemu Małkowskiemu tym razem stałą się jego rywalka. Przegrała sromotnie zajmując ostatnie miejsce. Ale Pasławska nie zostawiła jej „na lodzie”, załatwiła stołek wicekomendanta wojewódzkiego OHP w Olsztynie ds. administracji.

W maju b.r. Pasławska uczestniczyła w konferencji prasowej z udziałem ministra rozwoju i technologii. Spotkanie dotyczyło inwestycji w regionie. Posłanka z ramienia PSL chwaliła wtedy firmę Michelin za strategię bioróżnorodności, dekarbonizacji i oszczędności wody.
Posłanka aktywnie działa także w mediach społecznościowych, gdzie informuje na bieżąco o pracach komisji, którą reprezentuje, a także działalność Parlamentu. Nagłaśnia m.in. tzw. deregulacje Paszyka, czyli 47 rozwiązań ułatwiających prowadzenie biznesu. Projekt został opracowany przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii. Wspiera również rolników. W ramach inicjatywy poselskiej wystąpiła do Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie rolnika, który zgłosił się do niej z problemami finansowymi.

Polityczka zabiegała także o ponowne otwarcie oddziału neurologii w 108. Szpitalu Wojskowym w Ełku: - Odkąd w 2021 roku zamknięto oddział, blisko 100 tys. mieszkańców Ełku i powiatu ełckiego straciło dostęp do specjalistycznej terapii. Pacjenci z udarami czy wylewami, wymagający błyskawicznej pomocy, musieli być transportowani do Olsztyna, Suwałk a nawet oddalonego o blisko 300 km Elbląga! O czym przekonaliśmy się na własne oczy, gdy w styczniu odwiedziliśmy szpital – argumentowała.

Pasławska poparła także decyzję wojewody warmińsko-mazurskiego o negatywnej opinii na temat rozszerzenia granic Olsztyna kosztem gminy Purda: - Dobra decyzja. W PSL wierzymy, że rozwój musi opierać się na porozumieniu, nie na siłowym przesuwaniu granic. Tu tej zgody po prostu zabrakło – komentowała sytuację.

Opowiedziała się także za Rafałem Trzaskowskim (KO) w minionych wyborach prezydenckich, twierdząc, że jest on w stanie pogodzić Polaków. Brała udział w wydarzeniach "Kobiety z Trzaskiem".

Nadal głośna i nierozstrzygnięta pozostaje kwestia drogi S16, która ma połączyć Warmię i Mazury z Podlasiem. Urszula Pasławska w 2020 roku interweniowała w sprawie kolejnego z proponowanych wariantów trasy: - Zwracam się do pana (ministra - przyp. autor) w imieniu samorządowców oraz mieszkańców powiatów mrągowskiego, piskiego i ełckiego w sprawie budowy drogi S16 na odcinku Mrągowo–Mikołajki–Orzysz–Ełk. Według planów trasa, choć w różnych wariantach, ma przebiegać przez wiele cennych przyrodniczo miejsc stanowiących bogactwo naturalne regionu, kolidując zarówno ze środowiskiem, jak i z rozwojem turystyki, z której utrzymuje się wielu mieszkańców. Pojawiają się również wątpliwości, jak w procesie uzgodnień będzie widziana rola samorządów wojewódzkiego i powiatowych. Jest to strategiczna decyzja, która istotnie wpłynie na dalsze działania w tym regionie - napisała w interpelacji, pytając na jakim etapie znajdują się pracę oraz kiedy zapadnie ostateczna decyzja w sprawie wariantu.

Obecnie jest analizowany wariant "C", który ma prowadzić poniżej Rynu, przecinając krainę Wielkich Jezior Mazurskich. Budzi to niepokój ekologów.

Posłanka z Biskupca w lutym b.r. złożyła także interpelację, w której wskazywała, że artystkę, Sanah należy uhonorować odznaką „Zasłużony dla Kultury Polskiej”.


- Artystka podjęła się ambitnego zadania, wykonując w nowoczesnych aranżacjach utwory, których teksy stanowią wiersze wybitnych polskich poetów, takich jak Adam Asnyk, Julian Tuwim, Wisława Szymborska czy Juliusz Słowacki. sanah nadaje klasycznym tekstom nowy kontekst, czyniąc je bardziej przystępnymi i atrakcyjnymi dla współczesnych odbiorców. W ten sposób przywraca polskiej poezji należne jej miejsce, trafiając z przekazem do młodych Polaków – uzasadniała w interpelacji.
Jest za pełną liberalizacją prawa aborcyjnego.

Opowiada się za OZE, budową turbin wiatrowych. Twierdzi, że to najtańsze źródło energii.

Ostatnio wraz z Katarzyną Kotulą przedstawiła założenia ustawy o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu. Paniom na konferencji towarzyszyli. Włodzimierz Czarzasty i Władysław Kosiniak-Kamysza. SLD pozyskał do projektu PSL w zamian za poparcie w głosowaniu na Czarzastego na marszałka sejmu oraz za poparcie zniesienia dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Ten ostatni projekt poparł także premier Donald Tusk.

Część z przywilejów z tego projektu ustawy rodzi jednak pytania o zgodność z art. 18 Konstytucji RP. Chodzi o kwestie podatkowe. Projekt zakłada wspólne rozliczanie się, w zamyśle premiujące małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, które po sformalizowaniu może zapłacić niższe podatki i być zwolnione od podatku od spadków. Tymczasem, jak czytamy w uwadze Ministerstwa Finansów na stronach Rządowego Centrum Legislacji „można (…) spodziewać się dalszego, znaczącego obniżenia liczby zawieranych małżeństw. W tym kontekście zasadne jest pytanie o zgodność projektowanych zmian z ustawą zasadniczą, m.in. z zasadą konstytucyjnej ochrony małżeństwa”.

Problem polega na tym, że ta instytucja jest w polskim prawie dostępna tylko i wyłącznie dla małżeństw. Nawet rodzic z dzieckiem nie ma wspólności majątkowej, więc rozszerzenie możliwości jej ustalenia na związki oznaczałoby istotny krok do zrównania statusu takich par z małżeństwami.

Adam Socha

Czytaj więcej: Urszula Pasławska prezesem PSL na Warmię i Mazury

Komentarz (17)

Związkowcy wnoszą o wyłączenie Szpitala Wojewódzkiego w Olsztynie z konsolidacji

Szczegóły
Opublikowano: niedziela, 19 październik 2025 12:26

Warmińsko-Mazurski Zarząd Wojewódzkiego Forum Związków Zawodowych, Zarząd Regionu OGÓLNOPOLSKIEGO ZWIĄZKU ZAWODOWEGO PIELĘGNIAREK I POŁOŻNYCH w Olsztynie, Zarząd Reionu WM NSZZ "Solidarność" w Olsztynie oraz pracownicy Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Olsztynie wnoszą do ministra zdrowia, marszałka województwa, koordynatorki Zespołu ds. konsolidacji szpitali Dyrektor Wydziału Zdrowia Warmińsko-Mazurskiego Urzędu Wojewódzkiego w Olsztynie, o wyłączenie Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie z projektu konsolidacji zmierzającej do utworzenia nowego Szpitala Klinicznego w Olsztynie.

Argumentują, że to jedyny niezadłużony olsztyński szpital, który jest w trakcie realizacji szeregu inwestycji unijnych i samorządowych.

Przypomnijmy, iż w lipcu marszałek województwa, rektor UWM i prezydent Olsztyna podpisali list intencyjny w sprawie powstania uniwersyteckiego szpitala klinicznego.

Uniwersytet potrzebuje nowoczesnego szpitala klinicznego z prawdziwego zdarzenia. Obecnie kliniki są rozrzucone po 4. olsztyńskich szpitalach. Podstawowym warunkiem dla uzyskania finansowania z budżetu państwa dla takiej inwestycji, której koszt oblicza się na 1 miliard złotych, jest konsolidacja szpitali, obecnego uniwersyteckiego, miejskiego i wojewódzkiego.

Niebawem ma być ogłoszony konkurs na opracowanie koncepcji takiego szpitala. Inwestycja najwcześniej może zostać zrealizowana za 5 lat. Koncepcja UWM jest taka, że będzie to szpital modułowy i stopniowo będą uruchamiane kolejne jego części, do których będą przenoszone kliniki z innych, czterech szpitali.

Więcej na ten temat czytaj tutaj:

Po 8 latach dojrzeli. Chcą zbudować w Olsztynie szpital kliniczny za 1 miliard zł

Sprzeciw wobec tych planów wyraziły związki zawodowe i pracownicy Wojewódzkiego Szpitala. Zarząd Wojewódzkiego Forum Związków Zawodowych wystąpił do Marszałka Województwa Warmińsko-Mazurskiego Marcina Kuchcińskiego z wnioskiem o wyłączenie Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie z projektu konsolidacji zmierzającej do utworzenia nowego Szpitala Klinicznego w Olsztynie.

Poniżej uzasadnienie tego Stanowiska:

"Warmińsko-Mazurski Zarząd Wojewódzki chce wyraźnie podkreślić, że nie zamierzał i nie zamierza przeciwstawiać się żadnym inicjatywom zapewniającym rozwój medycyny w regionie. Muszą to być jednak inicjatywy dogłębnie przemyślane i racjonalne, czyli przede wszystkim takie, które swoich głównych planów rozwoju nie opierają na przekreśleniu rozwoju innych podmiotów, a już na pewno nie takich, które w systemie opieki zdrowotnej zajmują miejsce strategiczne.

Mowa tu oczywiście o rozwoju Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie, dla którego inicjatywa konsolidacji stanowi bezpośrednie zagrożenie. Jest to bowiem jedyna placówka, która oprócz wzorowego wywiązywania się ze swoich ustawowych obowiązków realizuje kosztowne inwestycje infrastrukturalne, zachowując przy tym doskonałą kondycję finansową. Sytuacja pozostałych dwóch placówek objętych planem konsolidacji jest pod tymi względami mniej lub bardziej niewydolna. 


Trudno zatem dziwić się Zarządowi Regionu Warmińsko-Mazurskiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, który w swoim stanowisku zwraca uwagę na szereg zagrożeń uzasadniających wyłączenie Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie z planów konsolidacji. Jedno z największych zagrożeń w opinii Zarządu Wojewódzkiego Forum Związków Zawodowych opiera się na dość oczywistej konsekwencji połączenia dwóch zadłużonych podmiotów z podmiotem, który od lat zamyka rok obrotowy dodatnim wynikiem finansowym.

Nie potrzeba być ekspertem, by przewidzieć, że straty finansowe dwóch pierwszych podmiotów zbilansowane zostaną zyskiem tego trzeciego, a więc Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie. Gdyby rozpatrywać to tylko i w wyłącznie pod kątem finansowym, problem konsolidacji z udziałem Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie byłby problemem drugorzędnym. Ale tak niestety nie jest, bowiem tego rodzaju konsolidacja w przypadku Szpitala Wojewódzkiego, oprócz utraty potencjału ekonomicznego pociągnie za sobą utratę dotychczasowej osobowości prawnej, stawiając pod znakiem zapytania nie tylko dokończenie trwających inwestycji infrastrukturalnych i ich późniejsze rozliczenie, ale również na długie lata (na czas potrzebny do osiągnięcia pełnej funkcjonalności przez nowy Szpital Kliniczny) przekreśli dalsze plany rozwoju tej placówki. Nie da się więc zaprzeczyć, że odbije się to ujemnie na interesie pacjentów i nie da się też zaprzeczyć, że Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Olsztynie jako wiodący podmiot w regionie jest pod względem administracyjnym organem odwoławczym w zakresie świadczenia wysokospecjalistycznych usług medycznych.

Bardzo dobra sytuacja finansowa Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie, gdzie sama wartość aktywów i pasywów wynosi 383 201 985,00 zł, a wartość kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia - 487 243 917, 24 zł, czyni ten szpital kluczową placówką w regionie. Budynek Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie jest zmodernizowany i wyposażony w sprzęt o wartości 80 mln zł (w większości jest to sprzęt wmontowany trwale w strukturę budynków). Szpital wyróżnia się też ogromnym potencjałem w postaci kadry medycznej i ilości leczonych pacjentów.

Szpital Specjalistyczny realizuje obecnie jedną z najważniejszych inwestycji w regionie. Jest nią budowa trzykondygnacyjnego Centrum Urazowego przy Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym (SOR, ORTOPEDIA I ODDZIAŁ INTENSYWNEJ TERAPII) o wartości 83 232 251,66 zł! Jak powszechnie wiadomo, inwestycja otrzymała dofinansowanie 65 mln zł z rządowego Programu Inwestycji Strategicznych i ma kluczowe znaczenie dla poprawy bezpieczeństwa i zdrowia mieszkańców regionu - nie tylko Olsztyna, ale całej Warmii i Mazur.

budowa centrum urazowego

Na budowie Centrum Urazowego, druga od lewej wicemarszałek Sylwia Jaskulska, przewodniczący sejmiku Bogdan Bartnicki i przewodniczący Rady Miasta Olsztyna Łukasz Łukaszewski, fot. z FB Sylwii Jaskulskiej.

A to nie jedyna inwestycja z wykorzystaniem środków zewnętrznych, wymagających od Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego zachowania tzw.,,okresów trwałości". Wśród nich wymienić należy takie inwestycje jak: przebudowa i modernizacja Oddziału Kardiologicznego oraz Oddziału Intensywnego Nadzoru Kardiologicznego wraz z zakupem sprzętu (nr inwestycji RPWM.09.01.01-28-0005/17, realizacja do 31 stycznia 2026 r.), modernizacja Zakładu Patomorfologii oraz zakup sprzętu niezbędnego do realizacji świadczeń w zakresie diagnostyki i leczenia onkologicznego finansowany z Krajowego Planu Odbudowy w ramach Zwiększenia Odporności oraz 23 inne projekty.

W takiej sytuacji podejmowanie decyzji o ewentualnej konsolidacji szpitali z udziałem Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie jest na obecnym etapie niezwykle ryzykowne i narusza bezpieczeństwo realizacji tak olbrzymich przedsięwzięć finansowych, a co za tym idzie - bezpieczeństwo zdrowotne społeczności Warmii i Mazur.

Biorąc pod uwagę całokształt argumentów podniesionych zarówno przez Zarząd Regionu Warmińsko-Mazurskiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, jak i Warmińsko-Mazurski Zarząd Wojewódzki Forum Związków Zawodowych zasadne są obawy co do planów konsolidacji szpitali z udziałem Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie, a także zasadnym jest włączenie reprezentantów strony społecznej w skład Zespołu powołanego do opracowania założeń konsolidacji. Podkreślić bowiem należy, że jednym z konstytutywnych założeń ustawy z dnia 24 lipca 2015 r. o Radzie Dialogu Społecznego jest partycypacja organizacji pracowniczych w procesach decyzyjnych odnoszących się do polityki społeczno-gospodarczej i warunków zatrudnienia. Procesy mające wpływ na status pracowników, ich zatrudnienie i warunki pracy (takie jak m. in. konsolidacja placówek medycznych) nie powinny być prowadzone jednostronnie, lecz z udziałem organizacji reprezentujących pracowników. Skoro kwestia konsolidacji szpitali dotyczy pracowników służby zdrowia (warunków ich zatrudnienia, bezpieczeństwa pracy) z trzech wiodących placówek medycznych województwa warmińsko-mazurskiego, to koniecznym jest, by do procesu opracowywania założeń zostali włączeni przedstawiciele organizacji reprezentatywnych, a w tym przypadku przedstawicieli pracowników z sektora ochrony zdrowia.

Udział przedstawicieli Forum Związków Zawodowych oraz przedstawicieli Regionu Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych pozwoli uwzględnić specyfikę i potrzeby lokalnego rynku pracy, lokalnych placówek medycznych i pracowników tego obszaru - co jest zgodne z duchem udziału czynnika społecznego w sprawach najistotniejszych dla mieszkańców regionu i pracowników ochrony zdrowia.

Proces konsolidacji, jeśli ma być skuteczny, korzystny i akceptowany społecznie, wymaga szerokiej konsultacji z interesariuszami, zwłaszcza z pracownikami, których zmiany najbardziej dotkną. Obecność związków zawodowych w Zespole zwiększa transparentność, umożliwia wczesne rozpoznanie sprzeciwów lub zagrożeń społecznych oraz buduje podstawę porozumienia. Niewątpliwie również organizacje związkowe - szczególnie te reprezentatywne - mają doświadczenie w negocjacjach, znają warunki pracy w sektorze, wymagania kadrowe i realia zawodowe. Uczestnictwo takich organizacji w Zespole sprawi, że założenia konsolidacji nie będą oderwane od praktyki pracy w ochronie zdrowia. Ponadto bez udziału związków zawodowych istnieje ryzyko, że interesy pracowników zostaną pominięte lub niedostatecznie uwzględnione. Włączenie przedstawiciela Forum Związków Zawodowych i przedstawiciela Zarządu Regionu Warmińsko-Mazurskiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych przeciwdziała tej asymetrii i sprzyja bardziej wyważonym decyzjom.

Zarówno w świetle powyższych argumentów, jak i argumentów zawartych w stanowisku Zarządu Regionu Warmińsko-Mazurskiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, Warmińsko-Mazurski Zarząd Wojewódzki Forum Związków Zawodowych w Olsztynie domaga się realizacji punktów wymienionych w sentencji.

Stanowisko Warmińsko-Mazurskiego Zarządu Regionu OGÓLNOPOLSKIEGO ZWIĄZKU ZAWODOWEGO PIELĘGNIAREK I POŁOŻNYCH w Olsztynie

W pierwszej kolejności pragniemy podkreślić, że zgodnie z przepisami znowelizowanych ustaw o świadczeniach zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych oraz działalności leczniczej, które weszły w życie z dniem 17 września b.r. w praktyce konsolidacja szpitali to proces prawny, finansowy i organizacyjny, który musi być poprzedzony szeregiem działań przygotowawczych. Wymóg ten wynika zarówno z samej ustawy o działalności leczniczej, jak i z zasad prawa administracyjnego, finansów publicznych oraz standardów zarządzania w ochronie zdrowia.

Enigmatyczne i nieskonkretyzowane plany połączenia olsztyńskich Szpitali, przy braku konsultacji społecznych i transparentności zamierzonych działań, budzą nie tylko olbrzymie wątpliwości co do ich prawidłowości i celowości, ale również podstaw prawnych i faktycznych projektu, o których społeczność lokalna i członkowie organów samorządów dowiedzieli się z doniesień medialnych.
W związku z powyższym Zarząd Regionu Warmińsko-Mazurskiego OZZPIP stojąc na straży interesów zarówno naszych członków, będących pracownikami szpitali w Olsztynie, ale przede wszystkim mając na uwadze mieszkańców województwa Warmińsko-Mazurskiego, pragnie uświadomić członkom Rady powagę planowanych przekształceń oraz wymogi, jakie winny być przy tym spełnione.

Przepisy zawarte w ustawach wchodzących w zakres tzw. reformy szpitalnictwa 2025 wymagają przede wszystkim dokonania analiz strategicznych i ekonomiczno-finansowych planowanej konsolidacji. Wymagana jest również symulacja skutków konsolidacji dla budżetu nowej jednostki oraz analiza ryzyk prawnych. Takie dokumenty winny być nam przedstawione i poddane dyskusji.
Konieczna jest też analiza potrzeb zdrowotnych i dostępności świadczeń, tj. ocena wpływu konsolidacji na pacjentów (jakie oddziały i świadczenia pozostaną, a jakie mogą zniknąć; czy mieszkańcy regionu nie stracą dostępu do usług blisko domu"). Przy tej analizie koniecznym jest uwzględnienie map potrzeb zdrowotnych, opracowanych przez Ministerstwo Zdrowia, NFZ i wojewodów.

Przede wszystkim zaś konsolidacja wymaga obowiązkowych konsultacji społecznych i dialogu społecznego z organizacjami związkowymi działającymi w łączonych szpitalach (w tym OZZPIP), których de facto nie przeprowadzono Nie bez znaczenia winien być również głos pacjentów - np. w formie wysłuchania publicznego.

Nie można przy tym pominąć skutków, jakie pociągnie za sobą konsolidacja dla pracowników łączonych podmiotów takich jak: redukcja zatrudnienia, zwolnienia grupowe czy programy osłonowe.

Doniesienia prasowe wskazują na plany budowy nowego obiektu, który stałby się siedzibą nowego Szpitala Klinicznego. Taka decyzja bezpośrednio wpłynie na majątek i zobowiązania podmiotów założycielskich. Przepisy wymagają więc szczegółowej analizy majątku łączonych Szpitali, sprawdzenia źródeł finansowania inwestycji (środki unijne, rządowe, samorządowe) - czy ich przeniesienie jest w ogóle dopuszczalne, oraz oceny skutków podatkowych i księgowych.

Jednakże nie można zapomnieć zasadniczego, podstawowego wymogu całego procesu konsolidacji, jakim jest opracowanie planu naprawczego dla łączonych podmiotów mających ujemny wynik finansowy, którego nie przedstawiono. Mając powyższe na uwadze oraz działając od 17 września 2025 r. w realiach znowelizowanych ustaw stwierdzić należy, że decyzja o konsolidacji szpitali nie może być jedynie aktem politycznym, czy administracyjnym. Musi być poprzedzona audytem finansowym, analizą potrzeb zdrowotnych, konsultacjami społecznymi, oceną skutków dla pracowników i pacjentów oraz przygotowaniem programu naprawczego i planu konsolidacji. Bez tych kroków ryzyko destabilizacji systemu ochrony zdrowia w regionie Warmii i Mazur jest bardzo wysokie.

Stąd zdecydowanie Zarząd Regionu Warmińsko-Mazurskiego OZZPIP sprzeciwia się planowanemu połączeniu, jako niespełniającemu wymogów ustawowych i niemającemu ani podstaw prawnych, ani faktycznych.

Abstrahując od powyższych bezspornych przeszkód natury organizacyjno-prawnej, wskazać również należy na odmienność funkcji szpitali, których ma dotyczyć planowana konsolidacja zatwierdzona przez Pana Marszałka.

Główną cechą szpitala klinicznego jest łączenie funkcji dydaktycznej, naukowo-badawczej z funkcją leczniczą. Szpitale kliniczne prowadzą zajęcia praktyczne dla studentów kierunków medycznych i szkolenie podyplomowe, prowadzą badania kliniczne, uczestniczą w eksperymentach medycznych i są integralnie związane z uniwersytetem medycznym (którego w Olsztynie nie ma ). Mają więc przede wszystkim rolę kształcenia kadr medycznych.

Odmienną zaś funkcję pełnią szpitale specjalistyczne, jakim jest Wojewódzki Szpital Specjalistyczny, który jest nastawiony przede wszystkim na diagnostykę i leczenie pacjentów i zapewnia mieszkańcom Regionu Warmii i Mazur kompleksową opiekę zdrowotną na wysokim poziomie referencyjnym. Szpital ten prowadzi szeroki zakres specjalistycznych wieloprofilowych oddziałów i poradni, zapewniając dostęp do świadczeń medycznych dla jak największej liczby pacjentów. Głównym zadaniem Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego
w Olsztynie jest więc zabezpieczenie potrzeb zdrowotnych całej społeczności województwa Warmińsko-Mazurskiego, a nie dydaktyka czy badania naukowe, które choć równie ważne, mają zdecydowanie mniejsze znaczenie przy zabezpieczaniu aktualnych problemów zdrowotnych pacjentów.

Odnosząc więc się do sytuacji szpitali, których konsolidację zaplanowano, i mając przede wszystkim na uwadze dostępność świadczeń medycznych dla pacjentów Warmii i Mazur podkreślić należy, że Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Olsztynie świadczy szeroki zakres usług zdrowotnych dla mieszkańców naszego regionu, rocznie obsługując ok. 24 tys. pacjentów hospitalizowanych i 200 tys. w trybie ambulatoryjnym przy jednocześnie stabilnej sytuacji finansowej, wysoko wyspecjalizowanej kadrze i nowoczesnym zapleczu technicznym, pozwala na utrzymanie i rozwój dostępności świadczeń potrzebującym pacjentom.

Po planowanej konsolidacji i przekształceniu łączonych szpitali w Szpital Kliniczny zmianie ulegną z pewnością priorytety nowopowstałej placówki. Głównym celem będzie dydaktyka studentów, badania naukowe i eksperymenty medyczne, których obawiają się potencjalni pacjenci i z tego powodu nie chcą się leczyć w szpitalach klinicznych. To także ryzyko ograniczenia dostępności do świadczeń medycznych dla pacjentów regionalnych na rzecz realizacji badań klinicznych, procedur eksperymentalnych czy leczenia trudnych przypadków akademickich. Istnieje więc obawa, że część usług specjalistycznych, popularnych i powszechnie dostępnych (diagnostyka, planowe zabiegi) zostanie zmniejszona, a tym samym zmniejszy się dostępność świadczeń zdrowotnych dla mieszkańców Warmii i Mazur, szczególnie dla pacjentów,,codziennych", którzy obecnie korzystają z tych świadczeń lecząc się w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Olsztynie.

Nie bez znaczenia jest również fakt, że Wojewódzki Szpital Specjalistyczny, który jest stabilnie zarządzaną placówką medyczną, wykazuje dodatni wynik finansowy, inwestuje w modernizacje i najnowszy sprzęt po połączeniu z jednostkami zadłużonymi (Szpital Uniwersytecki, Szpital Miejski) z pewnością poniesie straty, rozpoczęte inwestycje i inwestycje będące na ukończeniu zostaną ograniczone, a nawet wstrzymane, zmniejszą się również dostępne środki na bieżące potrzeby zdrowotne pacjentów, a tym samym pogorszy się kondycja finansowa nowego podmiotu.

Z powyższego jasno wynika, że konsolidacja stwarza realne zagrożenie dla stabilności w zapewnieniu bezpieczeństwa zdrowotnego, stabilności finansowej i może doprowadzić do redukcji oferty medycznej w Regionie Warmii i Mazur.

Lokalne władze Regionu Warmińsko-Mazurskiego nie mogą również zapominać o pracownikach konsolidowanych Szpitali. Obecnie Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Olsztynie gwarantuje stabilne zatrudnienie ok. 1500 pracowników, a kadra wykorzystana jest zgodnie z potrzebami zdrowotnymi pacjentów. Konsolidacja dokonana zgodnie z ustawą o świadczeniach zdrowotnych wiąże się z przejęciem pracowników, ale w kolejnych etapach moga nastąpić zwolnienia grupowe i redukcje etatów. Możliwość przesunięć pracowników między jednostkami grozi destabilizacją pracy zespołów i odpływem kadry, a priorytety dydaktyczne mogą zmniejszyć nacisk na rozwój zawodowy medycznych i niemedycznych grup pracowników.

Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Olsztynie zabezpiecza zdrowotnie mieszkańców całego województwa. Jest największym w Regionie i jednym z niewielu stabilnych finansowo szpitali publicznych w Polsce. Zapewnia interdyscyplinarne leczenie specjalistyczne kompleksową opiekę dla pacjentów Regionu Warmii i Mazur.

Mający powstać zaś Szpital Kliniczny skupiać się będzie przede wszystkim na dydaktyce, badaniach naukowych i eksperymentach medycznych. Zaspokajać ma więc przede wszystkim potrzeby uczelni i państwa (centralnych struktur), niekoniecznie lokalnej społeczności. W Olsztynie - po konsolidacji - pacjenci nie będą więc mieli alternatywy leczenia poza jednym szpitalem klinicznym, co niewątpliwie osłabi bezpieczeństwo zdrowotne mieszkańców Regionu i uczyni Warmię i Mazury niechlubnym wyjątkiem na tle kraju.
Zaplanowana przez lokalnych włodarzy konsolidacja olsztyńskich szpitali bez wątpienia niesie więcej zagrożeń niż korzyści dla mieszkańców naszego województwa.

Jednocześnie podkreślić należy, że ustawa z 5 sierpnia 2025 r. zmieniająca ustawę o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz ustawę o działalności leczniczej umożliwiła łączenie szpitali, przekształcanie oddziałów oraz tworzenie programów naprawczych dla zadłużonych podmiotów, takim zaś z pewnością nie jest Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Olsztynie, a więc winien funkcjonować w dotychczasowym kształcie jako samodzielny podmiot medyczny.

Powyższe cele konsolidacji jednoznacznie wskazują, że przekształcanie szpitala miejskiego i specjalistycznego w szpital kliniczny nie tylko nie poprawi dostępności i powszechności świadczeń, ale wręcz je ograniczy. Tym samym planowana konsolidacja również z tego tytułu stoi w sprzeczności z założeniami znowelizowanych ustaw.

Podejmując się końcowej analizy i oceny mechanizmów zawartych w znowelizowanych ustawach podkreślić należy ich oddziaływanie lokalne na nasze województwo.

Skonsolidowanie szpitali niesie za sobą bardzo szerokie skutki, w wielu sferach istotnych nie tylko z punktu widzenia pacjentów, ale również samego województwa jako jednostki samorządu terytorialnego oraz jego mieszkańców. Niewątpliwie niejasne plany Panów Marszałka, Prezydenta Miasta oraz Rektora UWM ograniczą dostępność do usług medycznych (skutki, jakie odczują pacjenci), pociągną za sobą skutki finansowe, negatywnie wpłyną na poziom zatrudnienia w regionie (skutki dla pracowników mieszkańców województwa), oraz wiążą się z ryzykiem operacyjnym, jak również reputacja połączonych i nowopowstałej placówki.

Jeżeli Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Olsztynie zostanie włączony w strukturę kliniczną skoncentrowaną na dydaktyce, badaniach naukowych i eksperymentach medycznych istnieje realne ryzyko przesunięcia priorytetów (więcej badań klinicznych, więcej przypadków referencyjnych kosztem prostych i specjalistycznych, planowych procedur i świadczeń medycznych). To grozi wydłużeniem kolejek i zmniejszeniem dostępności świadczeń medycznych.

Dokumenty publiczne takie jak LIST OTWARTY i PETYCJA i wyrażone w nich obawy pracowników i mieszkańców regionu, które Zarząd Regionu Warmińsko-Mazurskiego OZZPIP w pełni popiera, wskazują nadto, że konsolidacja może prowadzić do faktycznej likwidacji
samodzielnych podmiotów jakim jest Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Olsztynie, a lokalni mieszkańcy stracą możliwość wyboru między szpitalem wojewódzkim, a miejskim i zdani zostaną tylko na szpital kliniczny.

Główne ryzyko zaś, to przerzucenie długów jednostek zadłużonych na stabilnie finansowy podmiot, jakim jest Wojewódzki Szpital Specjalistyczny.

Ustawa przewiduje łączenie podmiotów, ale warunki finansowe konsolidacji (mechanizmy oddłużenia) mogą być niewystarczające co w praktyce potwierdzają analizy i komentarze branżowe.

Nie sposób również nie wspomnieć o tym, że personel pielęgniarski i diagnostyczny w jednostce o profilu wojewódzkim" może zostać przesunięty do modelu, w którym większy nacisk kładzie się na dydaktykę i badania — to zaś zmienia zakres obowiązków i oczekiwań wobec pracowników.

Realnym zagrożeniem konsolidacji dla samorządu jest przekazanie majątku i ,,centralizacja" decyzji. Połączenie szpitali może oznaczać przesunięcie kontroli nad istotną częścią majątku województwa do innego organu (w tym wypadku Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie), co budzi polityczne obawy o utratę autonomii samorządowej i lokalnego wpływu na ochronę zdrowia.

Mając powyższe na uwadze stanowczo wnosimy o zaprzestanie działań konsolidacyjnych wobec Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie, wprowadzenie na przyszłość klauzuli ochrony majątku województwa - niedopuszczenie do przekazania majątku Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego bez zgody samorządu wojewódzkiego oraz przeprowadzenie publicznych konsultacji i uzgodnienia z reprezentacjami związkowymi odnośnie do planowanych restrukturyzacji szpitali w Olsztynie.
Z poważaniem
PRZEWODNICZĄCA Zarządu Regionu Worg-Maz. OZZPIP

Elżbieta Butkiewicz

 

Interpelacja radnej wojewódzkiej Bożeny Ulewicz:

Interp 1

Interp 2

(sa)

Czytaj więcej: Związkowcy wnoszą o wyłączenie Szpitala Wojewódzkiego w Olsztynie z konsolidacji

Komentarz (16)

"Debata" ukazuje się już 18 lat! Polecamy pażdziernikowy numer

Szczegóły
Opublikowano: niedziela, 19 październik 2025 10:08

Październikowy numer miesięcznika "Debata" już w sprzedaży za jedyne 6,50 zł. Informuję wierne Czytelniczki i wiernych Czytelników, iż tym wydaniem "Debata" osiągnęła 18 lat, czyli stała się "pełnoletnia". Jesteśmy pod tym względem fenomenem w skali kraju. Pismo ukazuje się tyle lat tylko dzięki wsparciu darczyńców, bez 1 grosza dotacji publicznej. Autorzy piszą z potrzeby serca, bez honorarium. Publikowanie w "Debacie", to oznaka odwagi, w takim mieście jak Olsztyn, gdyż może złamać karierę i narazić na represje ze strony miejscowej sitwy.

Profesorowie z UWM, którym proponowaliśmy publikowanie, odpowiadali: "Jak będę na emeryturze".  

Przejdźmy do omówienia jubileuszowego numeru. 

Bogdan Bachmura - założyciel "Debaty" i jej wydawca - otwiera numer felietonem nt. nowego przedmiotu w szkołach "Edukacja zdrowotna". Zrezygnowało z niego w Polsce 79 proc. uczniów. W olsztyńskich szkołach 72 proc. – Sukces, że ten przedmiot jest, porażka, że jest on nieobowiązkowy – skomentowała te doniesienia minister Barbara Nowacka. W przyszłym roku będzie 100% sukces, bo przedmiot stanie się obowiązkowy.

Adam Jerzy Socha publikuje II część relacji z procesu Helpera czyli "zorganizowanej grupy przestępczej". Zdaniem Katarzyny K. i Tomasza Kaczmarka działali uczciwe i transparentnie, poświęcali się starym, schorowanym ludziom bez reszty. Ich wspaniałe dzieło padło ofiarą zemsty Kamińskiego, Wąsika i Bejdy.

Nasz korespondent z Londynu Jacek Stachowiak informuje, że "Premier stracił nerwy". Keir Starmer wraz z Partią Pracy w błyskawicznym tempie traci społeczne poparcie.

Bożena Ulewicz, radna wojewódzka PiS informuje, iż kolejny rządząca koalicja KO+PSL w trakcie roku budżetowego dokonała nowelizacji polegającej na dofinansowania lotniska w Szymanach kwotą 16 mln zł (do tej pory dosypano w sumie 166 mln zł). Radny PiS Piotr Andruszkiewicz odczytał, jak AI ocenia utrzymywanie tego lotniska. 

Magdalena Piórek ocenia polityke prezydenta USA Donalda Trumpa.

Adam Kowalczyk (redaktor naczelny, trzeci z kolei w 18-letniej historii pisma, po Dariuszu Jarosińskim i Janie Rosłanie) analizuje, co wynika z tego, że na terytorium Polski wleciało ponad 20 dronów z Rosji.

Henryk Mondroch opisuje los ludności autochtonicznej na Warmii i Mazurach po 1945 roku.

a Mariusz T. Korejwo opisuje, jak elity autochtońskie urządziły się w państwie komunistycznym.

Waldemar Brenda napisał o Władysławie Zamoyskim, który podarował Polsce Zakopane.

płk Marek Skolimowski analizuje, "Czy Polska mogła powstrzymać agresję niemiecką w 1939 roku?"

Henryk Pejchert przedstawia czwartego wieszcza Cypriana Kamila Norwida.

ks. Stefan Adam Ornatek wytyka liczne błędy Jackowi Wijaczkowi, autorowi książki "Traktat Królewski i Hołd Pruski z 1525 roku"

Mariusz T. Korejwo opisuje swoją wyprawę do Val Pusteria w Alpach..

Jan Rosłan publikuje opowiadanie "Siostrzyczka"

Marian Zdankowski zastanawia się, czy Polska ogłosi repudiację - czyli upadłość i odmówi spłaty długu? A to w związku z tym, że obecny rząd pobił wszelkie rekordy zadłużenia Polsk i nie powiedział w tej materii ostatniego słowa. 

Marek Skolimowski opisuje zmarłego w tym roku Janusza Rejewskiego – legendę olsztyńskich żeglarzy

Rafał Bętkowski, autor świeżo wydanej książki o 630-letniej historii Biskupca, pokazuje, czego nie przeczytamy w książce „Geschichte der Stadt Bischofsburg” Roberta Teicherta, wydanej w 1936 roku, która stanowiła dotąd podstawowe opracowanie dla historii Biskupca przed 1945 rokiem.

Ponadto w numerze felieton Krystka i ks. Golińskiego.

Punkty sprzedaży w Olsztynie:
Centrum Książki pl. Jana Pawła II 2/3,
Orion Jagiellońska 33/82,

KIOSK Z PRASĄ
10 959 Olsztyn, ul. 11 listopada 9
SKLEP PAPIERNICZY
Olsztyn, ul Dworcowa 35
tel. 89 539 98 40
WARMIŃSKA KSIĘGARNIA DIECEZJALNA
„HOSIANUM”
10 024 Olsztyn, ul Długosza 3/1
tel. 89 527 35 28
KIOSK Z PRASĄ
Olsztyn Pieczewo, ul Panasa 1 a
róg ul Wilczyńskiego
Tel. 605 990 115
RELAX
10 290 Olsztyn, al Wojska Polskiego 74/16
obok Restauracji KOLOROWA
Tel. 508 061 231
ASNET PUNKT XERO
10 527 Olsztyn, Ul. Partyzantów 88
OLSZTYN KORTOWO
WYDZIAŁ NAUK EKONOMICZNYCH
ul Oczapowskiego 4, Punkt Xero
tel. 660 773 070
CENTRUM KSIĄŻKI
Olsztyn, PL Jana Pawła II 2/3
tel. 89 527 30 44
SALONIK PRASOWY
10-437 Olsztyn, ul. Dworcowa 35

W województwie warmińsko-mazurskim „Debatę” można nabyć także w punktach KOLPORTERA, w salonikach prasowych i sklepach, które prowadzą sprzedaż prasy.

Podajemy wykaz miejscowości, w których można nabyć nasz miesięcznik.
W nawiasie ilość punktów sprzedaży: Bartoszyce (14), Biskupiec (1), Dobre Miasto (2), Działdowo (3), Giżycko (13), Górowo Iławeckie (1), Iława (9), Kętrzyn (15), Kisielice (1), Kurzętnik (1), Lubawa (1), Morąg (1), Mrągowo (4), Olsztyn (60), Ostróda (12), Reszel (1), Ruciane Nida (1), Susz (1), Szczytno (7), Węgorzewo (1) oraz w księgarniach:
Wena pl. Konstytucji 3 Maja 8, 11-200 Bartoszyce
Warmińska ul. Kościuszki 12, 14-500 Braniewo
ABC Mickiewicza 27, 13-200 Działdowo
Mentor PH Tu i teraz, Mickiewicza 19, 19-300 Ełk
Metis Niepodległości 2, 14-200 Iława
Verso Sikorskiego 20/1A,11-400 Kętrzyn
Merkuriusz Mickiewicza 12, 11-430 Korsze
Im.I.Krasickiego Powstańców Warszawy 14, 11-100 Lidzbark Warmiński
Wiedza 3 Maja 4, 14-300 Morąg
Współczesna Ratuszowa 4, 11-700 Mrągowo
Errata Kościelna 4, 13-100 Nidzica
Popularna Czarnieckiego 25, 14-100 Ostróda
Lexica Zamkowa 2, 14-100 Ostróda
Impuls Czarnieckiego 32, 14-100 Ostróda
Fraszka Polska 1, 12-100 Szczytno
Kropka Floriańska 2, 11-300 Biskupiec

UWAGA! Można też kupić "Debatę" w formie PDF. Wystarczy przelać 6,50 zł lub najlepiej od razu zapłacić za rok z góry 673 zł na konto Fundacji "Debata": 26 24 9 0000 5 0000 45 00 1354 7512 KRS 0000337806 i wysłać potwierdzenie wpłaty na adres: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

 

Czytaj więcej: "Debata" ukazuje się już 18 lat! Polecamy pażdziernikowy numer

Komentarz (3)

Czy koncerny OZE skorumpowały radnych Białej Piskiej? Protesty też w Wielbarku i Górowie

Szczegóły
Opublikowano: środa, 24 wrzesień 2025 08:30

 Od ponad roku ośmioro radnych gminy Biała Piska jest ciąganych na przesłuchania w piskiej prokuraturze w związku z już trzecim z kolei zawiadomieniem. Pierwsze dwa dotyczyły „łapownictwa biernego” (umorzone prawomocnie) i „składania fałszywych zeznań” (umorzone nieprawomocnie). Obecne dotyczy podejrzenia wobec koncernów wiatrakowych „korupcji czynnej, czyli wręczenia lub obietnicy łapówki”.

Wszystko zaczęło się od pojawienia się w gminie przedstawicieli dwóch powiązanych zagranicznych koncernów wiatrakowych, zarejestrowanych w Polsce: spółki Greenfuture Energy (kapitał zakładowy 9,1 mln zł, prezes Björn Mummenthey), spółki Cristallum 45 (kapitał zakładowy 2,4 mln zł, właścicielem spółki jest GREENFUTURE UK WIND LIMITED, a członkiem zarządu ten sam Björn Mummenthey) i polskiej spółki Gemmi Development (kapitał zakładowy 5 tys. zł). Wydzierżawili od rolników grunty na których chcą postawić 34 turbiny o mocy 244,8 MW) i wysokości 270 metrów.

Przeciwko inwestycji zaprotestowało Stowarzyszenie Mazurska Droga. Na ich stronie czytamy: „Kto naprawdę buduje wiatraki w gminie Biała Piska? Kto o tym decyduje? Kto pyta mieszkańców? Radni Gminy Biała Piska odbyli wyjazd do Holandii. Nie znajdziecie jednak ani słowa o tej podróży na stronie urzędu. Nie było żadnej zapowiedzi, relacji, zdjęć, filmów ani informacji po powrocie. Cisza. Wyjazd został zorganizowany na zaproszenie firm związanych z planowaną budową gigantycznej elektrowni wiatrowej na terenie naszej gminy. Radni podobno odwiedzili miejscowość Deil w Holandii, gdzie obejrzeli elektrownię należącą do firmy Eurus Energy BV tej samej, która ma być inwestorem u nas. Celem wyjazdu miało być zapoznanie się z podobną inwestycją oraz rozmowy z lokalnymi mieszkańcami. Problem w tym, że ta "podobna" elektrownia składa się z zaledwie 5 turbin o mocy 4,2 MW i wysokości ok. 140 metrów. W naszej gminie planowana jest budowa 34 turbin, każda o mocy 7,2 MW (razem 244,8 MW) i wysokości 270 metrów. Skala zupełnie inna. Wpływ na ludzi, środowisko i krajobraz również.

To tereny bardzo słabo zaludnione, zamieszkiwane głównie przez dużych rolników. Brakuje tam zabudowy zagrodowej czy mieszkaniowej. Zupełnie inna sytuacja niż w naszej gminie, gdzie wiele domów znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie planowanych turbin.

10. Windpark Deil Holandia

9. Wind Park Deil autostrada

Czy to normalne, że firma zainteresowana wielomilionową inwestycją sponsoruje wyjazd radnych, pokrywając koszty noclegów, przejazdów, kolacji i śniadań? Czy w takich warunkach można mówić o niezależności i bezstronności samorządowców?

Czy ktokolwiek zapytał mieszkańców gminy Biała Piska, czy chcą przez najbliższe 30 lat mieszkać obok 34 turbin po 270 metrów wysokości każda? Czy przeprowadzono rzetelne konsultacje społeczne? Dlaczego decyzje o tak ogromnych inwestycjach zapadają poza gminą w czasie sponsorowanych zagranicznych podróży?”

Na 15. radnych na wyjazd do Holandii zgłosiło się ośmioro: Monika Dauksz, Katarzyna Cybula, Michał Smaka, Marek Konopka, Wojciech Mroczkowski, Anna Albińska, Mariusz Dąbrowski i wiceprzewodnicząca rady Monika Ryży i to na nich wpłynęło zawiadomienie do prokuratury w Piszu.

- Od roku jesteśmy ciągani na przesłuchania z powodu zawiadomień 10-osobowej grupy z Mazurskiej Drogi – skarży się wiceprzewodnicząca Monika Ryży. - Ostatnio 2 dni temu przesłuchano mnie odnośnie tego, czy znam jakąś tam panią z Greenfuture, czy ona się ze mną kontaktowała? To jest szukanie przez tych przeciwników inwestycji czegoś na siłę.

Tłumaczy, że w związku z protestami mieszkańców wobec tej inwestycji radni chcieli wyrobić sobie własne zdanie i dlatego zgłosili się na wyjazd. W Holandii byli raptem jedną dobę.

- My dopiero podjęliśmy uchwałę intencyjną, więc jeszcze nic nie jest przesądzone, ile ich będzie i gdzie staną – tłumaczy wiceprzewodnicząca Ryży. - Nie zgodzimy się na wiatrak, który będzie kontrowersyjny dla środowiska. Przecież ja tu też mieszkam i nie chciałabym mieć pod domem takiego wiatraka. Ale pierwsze wiatraki będą gdzieś w odległości około trzech kilometrów, tak? Myślę, że to nie jest uciążliwe. Trzeba myśleć też o środkach dla gminy, która nie ma żadnych turystycznych walorów, nie mamy firm poza Centrum Dystrybucyjnym Dino, nie mamy własnych dochodów jako gmina, a chcemy, żeby nam się żyło troszeczkę lepiej, chcemy dobrobytu, chcemy drogi, chcemy zagospodarowania przestrzeni, a niestety, tych środków jako mała gmina nie mamy, tak? Mamy za to korzystne tereny dla tego typu przedsięwzięć.

Burmistrz Białej Piskiej Franciszek Romankiewicz przyznaje, że były oficjalne protesty wobec planowanej inwestycji podpisane przez mieszkańców, ale były też podpisy popierające inwestycję.

- Została podjęta uchwała intencyjna, która daje zielone światło, ale to nie jest decyzja o budowie tych turbin, tym bardziej nie ma decyzji o lokalizacji konkretnych turbin – dodał Burmistrz. - W tej chwili procedujemy miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dla tej inwestycji, który obejmuje obszar kilkunastu wsi. Odbędą się konsultacje społeczne. Plan dopiero określi gdzie można je postawić, w jakiej odległości, jakiej wysokości. Inwestor będzie musiał opracować raport oddziaływania na środowisko.

Do Greenfuture Energy i Gemmi Development wysłałem maila, z prośbą o odniesienia się do zarzutu skorumpowania radnych Białej Piskiej (spółka Cristallum 45 nie ma swojej strony w internecie, a gmina odpowiedziała mi, że nie może podać ich adresu mail). Spółki nie odpowiedziały.

Śledztwo zostało umorzone, poinformowała Prokuratora Rejonowa w Piszu 30 września,  ponieważ "brak jest danych dostatecznie uzasadniających podejrzenia popełnienia czynu".

Protest grupy mieszkańców gminy Biała Piska nie jest obecnie jedyny na Warmii i Mazurach. W tej chwili protesty trwają w kilkunastu gminach

W gminie Wielbark ma powstać "dolina wodorowa"

W gminie Wielbark spółka Artimex rodziny Arentów z Mławy, wybudowała największą farmę fotowoltaiczną w Polsce ok. 70 MW, z czego ok. 54 MW w ramach dotacji na OZE. Ale pierwsze, duże pieniądze zarobili sprzedając składowisko i zakład przetwarzania odpadów pod Mławą Novago spółce China Everbright za 547 mln złotych. Teraz Arentowie chcą wybudować w gminie Wielbark gigantyczną serwerownię do przechowywania informacji w chmurze „data center” oraz instalację do produkcji „zielonego wodoru”.

Na budowę inwestycji w „zielony wodór” udzielane są dotacje w formie bezzwrotnej.

Prof. dr hab. inż Konrad Świrski, wykładowca Politechniki Warszawskiej i prezes firmy Transition Technologies działającej w branży IT, w publikacji „Wodór – nowe cudowne rozwiązanie wszystkich problemów energetycznych?”, komentuje: „Wodór staje się rozwiązaniem na wszystko – kolejna wielka nadzieja rewolucji energetycznej i wspaniałym panaceum na pytania niedowiarków. Jednak fizyczne cechy wodoru, takie jak: penetracja ścian zbiorników i rurociągów, powodowanie kruchości metali oraz wybuchowe spalanie z efektem flash-back (powodujący, że wodór spala się również „do tyłu” powodując uszkodzenia instalacji zasilającej), powodują że i ta ostatnia nadzieja jest płonna.

Dobrze opisuje te cechy wodoru publikacja prof. T. Chmielniaka „Energetyka wodorowa” wydana przez PWN.

"Jednak nierozwiązane problemy z produkcją, przesyłem i użytkowaniem wodoru nie przeszkadzają w tworzeniu programów czy nierealnych polityk wodorowych. Kolejne subsydia płyną na „doliny wodorowe” czy wodorowe klastry – pisze prof. Władysław Mielczarski z Politechniki Łódzkiej. - Kolejka po dotacje z państwowych subsydiów jest coraz dłuższa, bo przecież nie jest ważne jakie będą rezultaty, najważniejsza są łatwe do zarobienia państwowe pieniądze. W dobie Transformacji Energetycznej konkurencja nie polega na opracowaniu i wdrożeniu nowego produktu czy technologii, ale na obiecywaniu „zielonego nieba” dla otrzymania dotacji. Rewolucje zdarzają się, ale czy są w stanie zmienić prawa fizyki? - pyta prof. Mielczarski.

Koncern stalowy w Niemczech oddał rządowi dotację 1,3 mld euro na wytwarzanie "zielonego" wodoru

ArcelorMittal rezygnuje z planów produkcji ekologicznej stali w Niemczech mimo gigantycznej dotacji rządowej na ten cel. Jako główny powód podaje wysokie koszty wytwarzania odnawialnego wodoru.

Tym samym odrzucił dotację w wysokości 1,3 mld euro przyznaną przez rząd Niemiec.

Rządowe wsparcie zostało udzielone na dostosowanie istniejących fabryk stali w Bremie na północy Niemiec i Eisenhuettenstadt na wschodzie do korzystania z pieców zasilanych odnawialnym wodorem. Wodór miał być wytwarzany w procesie elektrolizy zasilanej energią elektryczną ze źródeł odnawialnych.

ArcelorMittal stwierdził jednak, że nie będzie kontynuował prac, ponieważ koszty energii elektrycznej oraz zielonego wodoru w Niemczech są zbyt wysokie, a przyszły koszyk energetyczny zbyt niepewny.

– Ceny energii elektrycznej w Niemczech są wysokie zarówno w porównaniu z międzynarodowymi standardami, jak i w porównaniu z sąsiednimi krajami – stwierdził producent, cytowany przez Reuters. – Pierwsze piece elektryczne są budowane w krajach, które mogą zaoferować konkurencyjne i przewidywalne dostawy energii elektrycznej.

Gdy rząd niemiecki po cichu wycofuje się z "Zielonej Rewolucji" (Energiewende), tnie subwencje i dotacje na OZE, by ratować swoją gospodarkę, rząd polski wyda dziesiątki miliardów na "zielony" wodór. Instalacja wodorowa wymaga ogromnej ilości energii. Jej źródłem ma być elektrownia wiatrowa. O tych planach mieszkańcy gminy Wielbark dowiedzieli się przypadkowo, gdy po domach zaczęli chodzą jacyś ludzie i namawiali rolników do podpisywania umów na dzierżawę ziemi, żeby postawić na niej wiatraki – relacjonuje sołtys Łatanej Wielkiej Aneta Krzyszkowska, która zaczęła zbierać podpisy pod protestem, gdyż okazało się, że bez konsultacji z mieszkańcami wydano już decyzję środowiskową oraz pozwolenie na budowę 2 turbin o mocy 6 MW, ale Arentowie potrzebują 100 MW, czyli ok. 14 turbin, każda o mocy 7 MW.

Co prawda wójt gminy do 2024 roku Grzegorz Zapadka, lobbował za budową w gminie „fabryki wodoru”, ale nie mówił, że będzie się to wiązało z budową gigantycznej elektrowni wiatrowej. Obecnie jest pracownikiem spółki Arentów.

Prezes Artimexu Piotr Arent spotkał się w marcu br. z radnymi i mieszkańcami gminy Wielbark, aby przekonać ich do swoich planów. Poinformował, że chcą na początek zbudować 10 z 26 turbin, każda o mocy 7 MW i wysokości co najmniej 270 m. - Zajmujemy się dewelopmentem, czyli rozwojem projektów. My je wykonujemy, a potem szukamy dla nich nabywców, którymi są duże koncerny energetyczne, takie jak Orlen czy Energa – tłumaczył. Kusił perspektywą 150 mln zł wpływów do budżetu gminy w ciągu 30 lat. Burmistrz Jerzy Szczepanek jest „za”.

Poniżej screeny z artykułu w "Kurku Mazurskim", drugi od prawej Piotr Arent.

Kurek wielbark protest

- Są to pieniądze, które pozwolą nam wybudować w gminie basen przy szkole, świetlice wiejskie w miejscowościach, w których jeszcze ich nie ma, stworzyć strefy relaksu z siłowniami plenerowymi w każdej miejscowości, nadal inwestować w drogi i wybudować modułowe oczyszczalnie ścieków w każdej miejscowości o zwartej zabudowie, odrestaurować wszystkie zabytkowe budynki włącznie z kościołami w Wielbarku i Lesinach Wielkich. Do tego nasza gmina mogłaby zyskać centrum kultury z prawdziwego zdarzenia – wymienia burmistrz korzyści z inwestycji Arentów. - Musimy zdać sobie sprawę z tego, że naszej gminy nie zamienimy w turystyczny kurort.

Burmistrz zorganizował dla radnych i sołtysów wyjazd studyjny na farmę wiatrową w Pelplinie, na którą składa się 24 turbiny o łącznej mocy 48 MW. Z tym, że ta elektrownia stoi w pustym polu, pomiędzy drogami krajowymi.

Radni na spotkaniu milczeli, ale mieszkańcy powiedzieli stanowczo „nie”! - My nie wchodzimy z butami w państwa interesy, ale chcemy, żebyście państwo też uszanowali nas i nie zmieniali naszej rzeczywistości - apelowała do inwestora sołtys Krzyszkowska. - Chcemy żyć tak, jak dotychczas. Zwróciła się też do radnych, którzy będą decydować w sprawie planu ogólnego gminy. - To, że dostaliście od nas mandat zaufania nie znaczy, że macie kompetencje zmieniania nam życia - podkreśliła.

Trwa też protest mieszkańców 9 wsi w gminie Górowo Iławeckie. Na ich terenie ma powstać elektrownia wiatrowa na pow. ok. 500 ha, złożona z 40 turbin o mocy 80 MW i wysokości 120 m. Mieszkańcy tych wsi powołują się na to, że inwestycja ma powstać w obszarze NATURA 2000 oraz w strefie Obszaru Chronionego Krajobrazu „Dolina Elmy”. Obecnie w starostwie w Bartoszycach rozpatrywany jest wniosek inwestora o wydanie pozwolenia na budowę.

W gminie Bartoszyce powstanie też farma wiatrowa o mocy 74,7 MW - informuje koncern Eurowind Energy, w którym 50% udziałów ma duński kapitał. Inwestycja obejmie 12 turbin wiatrowych. Zlokalizowana będzie na terenach obrębów Sokolica, Sprugle, Sporwiny oraz Łabędnik Duży. Zgodnie z harmonogramem farma rozpocznie pracę w 2032 roku i będzie funkcjonować przez co najmniej 25 lat. Inwestor obiecuje roczne wpływy do budżetu gminy Bartoszyce w wysokości 2 mln zł oraz zapewnia, że odległość turbin nie będzie mniejsza niż 700 m. Pytania i oczekiwania mieszkańców będą omawiane podczas cyklu spotkań informacyjnych; pierwsze z nich odbędzie się 25 września o godz. 17.00 w Świetlicy Wiejskiej w Maszewach.

O dziwo, do niedawna wiceminister rolnictwa Michał Kołodziejczak, rolnik ze wsi pod Sieradzem, prezes AgroUnii, ujawnił, że protestował u premiera Tuska przeciwko ustawie wiatrakowej.

„Ustawa jest zła – powiedział. - Ja sam mam od domu wiatrak 600 m i tych wiatraków jest około 30 wokół mojego domu i ja nie chcę mieszkać, i ludzie w Polsce nie chcą mieszkać między fabrykami prądu” - zaznaczył poseł KO i lider AgroUnii.

Mieszkańcy Lekit bronią Warmii i Mazur

 Cofnijmy się do roku 2014. Wówczas inwestorzy złożyli ponad 1200 wniosków na budowę elektrowni wiatrowych na WiM. Wówczas jeszcze nie było ustawy regulującej ich budowę i panowała „wolna amerykanka”.

Najbardziej głośny był protest mieszkańców malowniczej, warmińskiej wsi Lekity w gminie Jeziorany. Walkę zorganizował Wojciech Sobierański z Torunia, który marzył o życiu na wsi, jako rolnik z wykształcenia. By je ziścić, porzucił bardzo zyskowną pracę w koncernie i w 2006 roku kupił w Lekitach 150-letnie siedlisko w ruinie. Podczas remontu narodził się nowy pomysł na życie – odzyskują prawie wszystkie materiały z rozbiórek rozpadających się chat warmińskich i przetwarzają. Ta powstała słynna dzisiaj Polska Manufaktura „Regalia", w która w 2014 roku zatrudniała 15 mieszkańców gminy, w której szalało bezrobocie, jak i w całym regionie. Oprócz tego uprawia ekologicznie ziemię i produkuje wyśmienite sery.

Gdy przypadkowo dowiedział się, że w sąsiedztwie ma powstać elektrownia wiatrowa, nie chciał uwierzyć. Wydawało się to zbyt absurdalne, gdyż samorząd województwa wydał ogromną kasę na kampanię w Polsce i Europie „Mazury Cud Natury", a teraz wydaje zgody na stawianie farm wiatrowych!? - To jakaś schizofrenia władzy! - złapał się za głowę Sobierański. - Przecież turyści z Niemiec tylko dlatego przyjeżdżają na Warmię, że u nas nie ma elektrowni wiatrowych, bo u nich już wszędzie stoją. Pojechali do burmistrza Jezioran, ale ten odmówił im informacji publicznej na temat planowanej inwestycji.

- Wówczas narodziłem się jako obywatel – mówi Sobierański. - Do tego momentu sprawy społeczne mnie nie interesowały. Byłem typowym „lemingiem", głosującym na PO. By zmusić władze gminy do udostępnienia informacji powołali Stowarzyszenie „Siedliska Warmińskie" z grupą mieszkańców gminy Jeziorany. - Nie miałem odwrotu. Związałem się z Warmią na zawsze, to jest moje miejsce na ziemi i muszę o nie walczyć – mówił z mocą.

Odkryli, że burmistrz złamał prawo uznając budowę turbin za inwestycję celu publicznego a taką inwestycją są tylko linie przesyłowe, i na tej podstawie inwestor wystąpił do starostwa o pozwolenie na budowę.

Po ich stronie stanął dyrektor Wydziału Infrastruktury i Budownictwa w starostwie olsztyńskim, który złożył do Samorządowego Kolegium Odwoławczego wniosek o unieważnienie decyzji burmistrza, ze względu na rażące naruszenie prawa przy jej wydawaniu. SKO odmówiło, a dyrektor stracił stanowisko. Za lobby wiatrakowym stało współrządzące wówczas PSL. Lobby miało swoich ludzi w kluczowych miejscach systemu, np. prof. Krystyna Pawlas pełniła funkcję Krajowego Konsultanta ds. Zdrowia Środowiskowego i jednocześnie zasiadała w Radzie Nadzorczej spółki wiatrakowej Wind Force Technologies.

Stowarzyszenie nie poddało się i sprawa ostatecznie trafiła do NSA, ale inwestor Marek Brejta, mając poparcie władz, postanowił działać metodą faktów dokonanych i postawić zezłomowaną w Niemczech turbinę, przed rozprawą w NSA. Członkowie stowarzyszenia dzień i noc pełnili dyżury po „Świętą Górą” w Lekitach, gdzie miała stanąć turbina. Blokowali polną drogę, prowadzącą na teren inwestycji, gdy w nocy 7 września 2014 roku spacyfikował ich policyjny oddział prewencji, nie bacząc, że wśród protestujących był poseł PiS Jerzy Szmit.

O pacyfikacji stało się głośno w mediach, do Lekit przyjechały ekipy TVN24 i TVP, i transmitowały na żywo program z Lekit (ciekawostka, program TVP prowadził red. Maciej Wróbel, obecnie poseł PO i wiceminister kultury).
Wrobel relacjonuje 

Maciej Wróbel relacjonuje "na żywo" w TVO Info walkę z wiatrakiem w Lekitach

- Lekity to bardzo ważny przyczółek – mówił wówczas widzom Sobierański. - Jeśli przegramy, to nie zatrzymamy już inwazji wiatraków na Warmię i Mazury.

Wsparła ich też poseł PO Lidia Staroń oraz prezes PiS Jarosław Kaczyński, który przyjechał do protestujących 15 października. - Można mieć różny pogląd na energetykę wiatrową i należy na ten temat dyskutować, ale z całą pewnością nie można niszczyć ludziom życia. Wiatraki muszą stać w odpowiedniej odległości od domów. Jeśli te reguły się łamie, to znaczy, że łamie się prawo. - powiedział prezes i dodał: - Prezes Jarosław Kaczyński: - Nie sądźcie, że jesteście wyjątkiem. Takie wiatraki stawiane są w całej Polsce. NIK zbadał, że ogromna ich część stoi na gruntach ludzi związanych z samorządem lokalnym (głównie rządzonym przez PSL – przypis A.Socha).

8. Kaczynski w LekitachNa zdjęciu, od lewej Wojciech Sobierański w koszulce z napisem "Obywatel II kategorii", fot. A. Socha

- Liczba wiatraków w Polsce z roku na rok rośnie, a ich stawianiu towarzyszy korupcja - powiedział w programie TVN Uwaga rzecznik NIK Paweł Biedziuk.

Raport NIKu z 2014 roku stwierdzał:

"NIK negatywnie ocenia proces powstawania lądowych farm wiatrowych w Polsce. Władze gmin decydowały o lokalizacji farm wiatrowych ignorując społeczne sprzeciwy. Budową wielu elektrowni wiatrowych zainteresowane były pełniące funkcje lub zatrudnione w gminach osoby, na których ziemi farmy powstały. Zgody lokalnych władz na lokalizację elektrowni wiatrowych zostały w większości przypadków uzależnione od przekazania na rzecz gminy darowizn przez firmy budujące elektrownie lub sfinansowania przez nie dokumentacji planistycznej.

NIK uważa, że proces powstawania farm przebiegał często w warunkach zagrożenia konfliktem interesów, brakiem przejrzystości i korupcją. Niedookreślone dla tego rodzaju działalności gospodarczej prawodawstwo, a także niejednolita doktryna i orzecznictwo, nie gwarantowały w dostatecznym stopniu lokalizowania i budowy elektrowni wiatrowych w sposób bezpieczny dla środowiska i zarazem ograniczający uciążliwość farm dla osób zamieszkałych w ich sąsiedztwie".

Wówczas też wsparł protestujących na Warmii i Mazurach urbanista i wykładowca na UWM dr inż. Dariusz Łaguna pisząc o unikatowym na skalę całego kraju kształcie osadnictwa na Warmii. W jego opinii Warmia jest regionem, który w ogóle powinien być wyłączony spod lokalizacji turbin wiatrowych ze względu na rozproszony typ zabudowy, w którym poszczególne siedliska są od siebie oddalone na maksymalną odległość ok. 600 metrów. Pomijając już niezwykłe bogactwo przyrody tego regionu, wciskanie wiatraków w krajobraz kulturowy charakteryzujący się tak znacznym rozproszeniem zabudowy, jest absolutnym szaleństwem! - pisał.

Stowarzyszenie swoją walkę przegrało. Inwestor osłaniany przez policję, postawił turbinę, ale tylko jedną.

Mieszkańcy gminy Bisztynek wygrali

W tym samym czasie mieszkańcu gminy Bisztynek, wygrali pierwszą rundę w walce ze spółką Inval, który chciał postawić 11 turbin. Tę inwestycję z całych sił wspierał burmistrz Jan W., bowiem turbiny miały stanąć na jego działce a on rozpaczliwie szukał kasy, bo był zadłużony po uszy. Radni początkowo byli posłuszni wójtowi, jednak przeżyli szok gdy burmistrz, został prawomocnie skazany za pomoc swojemu synowi w wyłudzeniu 300 tys. zł dotacji z ARiMR, na 2 lata więzienia w zawieszeniu. Wówczas radni uwzględnili złożone przez protestujących wnioski o wyznaczeniu minimalnej 2-kilometrowej odległości turbin od siedzib ludzkich, pomimo że Inval kusił ich darowiznę w wysokości 80 tys. zł rocznie.

Mieszkańcy Lekit i innych gmin WiM uczestniczyli w 2014 roku w Ogólnopolskim Proteście Antywiatrakowym w formie cotygodniowych marszów ulicami Warszawy, z banerem długości śmigła wiatraku (wykonanego przez artystę Jacka Adamasa żyjącego na Warmii). Protestujący domagali się od premiera Tuska wprowadzenia specustawy, która odsunie wiatraki na 3 kilometry od siedzib ludzkich. Nie wpuszczono ich na posiedzenie Sejmu, na którym rozpatrywano poprawkę do ustawy o OZE, wniesioną przez PSL, ułatwiającą inwestorom budowę farm. Poprawkę przyjęto przy sprzeciwie opozycji (PiS), ale o dziwo, zawetował ją prezydent Bronisław Komorowski (chyba chcieli mu postawić turbiny pod chatą we wsi Ruska Buda na Suwalszczyźnie?)

Prezes Kaczyński dotrzymał słowa danego protestującym w Lekitach i w 2016 roku parlament przyjął ustawę, która wprowadziła zasadę 10H, czyli turbina musi mieć odległość od siedlisk ludzkich co najmniej 10 wysokości masztu, ale nie mniej niż 700 m. Na taką odległość bowiem negatywnie oddziaływały na mieszkańców ówczesne turbiny o mocy 1-2 MW. Obecnie buduje się turbiny o mocy nawet do 3-4 MW i do 250 -270 metrów wysokości. Obecna ustawa wiatrakowa zniosła zasadę 10H oraz zmniejszała odległość do 500 m, ale zawetował ją prezydent Karol Nawrocki. 

Koncerny OZE "korumpują" władze gmin

Stowarzyszenia Gmin Przyjaznych Energii Odnawialnej (SGPEO) apelowało do prezydenta Nawrockiego o podpisanie ustawy wiatrakowej.

- Brak podpisu pod tą ustawą byłby przeciwko ludziom i przeciwko Polsce powiatowej. Inwestycje wiatrowe przyniosą gminom i mieszkańcom bardzo potrzebne pieniądze - mówił Dawid Litwin, wójt gminy Potęgowo i prezes Stowarzyszenia.

Podatki od farm dla gmin pojawiły się niedawno, w reakcji na masowe protesty mieszkańców, w których sąsiedztwie mają powstać turbiny.  Wpływy z tego tytułu do kas gmin są na poziomie rocznie około 150-200 tys. zł od jednej turbiny wiatrowej, przez cały okres eksploatacji. Np. gmina Margonin, na terenie której znajduje się największa w Polsce farma 60 wiatraków, co roku z tego tytułu otrzymuje 6 mln zł.

Ponadto 10 % mocy zainstalowanej pozostaje dla mieszkańców gminy. Mieszkańcy, których domy znajdują się w odległości do 1000 m od elektrowni wiatrowej, mieliby otrzymać nawet do 20 tys. zł w skali roku.

Również rolnicy chętnie wydzierżawiają pola pod turbiny i panele, gdyż tanie zboże z Ukrainy, a teraz tania żywność, która zaleje UE z Ameryki Południowej na mocy traktatu Mercosur, czyni produkcję żywności w Polsce nieopłacalną. W 2023 roku zysk netto z 1 ha pszenicy był ujemny i sięgał nawet -1854 zł/ha. Natomiast od spółki wiatrowej rolnik może dostać rocznie od około 35 do 60 tys. zł za hektar. Pomijam rozważania, co się stanie, gdy rodzima produkcja rolna przestanie istnieć.

Samorządowcy nie wiedzą albo nie chcą wiedzieć, że na ten podatek od koncernów OZE zrzuca się całe społeczeństwo, bowiem cały biznes związany z OZE jest przez każdego z nas, w sposób jawny i ukryty, subsydiowany i dotowany. Jak powiedział prof. Gwiazdowski, apelując do prezydenta RP Karola Nawrockiego o zawetowanie ustawy wiatrakowej w "Kanale Zero", po to mrozi się ceny energii dla "Kowalskiego", żeby nie miał świadomości, jak koszmarnie drogi jest prąd z OZE. Ten koszt pokrywa robiąc codzienne zakupy, gdyż jest on ukryty w cenach nabywanych przez niego towarów.

- Jaki jest sens "mrożenia" cen energii dla Kowalskiego, skoro ponoć prąd z OZE jest najtańszy - pyta retorycznie prof. Gwiazdowski. 

Ile rzeczywiście kosztuje prąd z OZE czytaj tutaj:

Czy premier Tusk budując wiatraki obniży ceny prądu?

 Adam Socha

Zdjęcie turbiny wiatrowej otwierające tekst pochodzi z materiałów wysłanych mediom przez koncern Eurowind Energy

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Czytaj więcej: Czy koncerny OZE skorumpowały radnych Białej Piskiej? Protesty też w Wielbarku i Górowie

Komentarz (5)

Więcej artykułów…

  1. "Niemiecki rewizjonista ponownie nawiedził Gołdap" - radny protestuje
  2. Czy Burmistrz Szczytna chce odtworzyć pomnik Bismarcka?

Strona 5 z 284

  • start
  • Poprzedni artykuł
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • Następny artykuł
  • koniec

Komentarze

KO=PIS -LISTA ZDRAJCOW - ktorzy sponsorują oligarchow z Ukradniny i zlote sedesy zadluzajac Polskę na wieki

https://dakowski.pl/putin-zaatakuje-po...
Róbcie tak dalej, a wybory w 2...
59 minut(y) temu
O tym, dlaczego używam określenia "neobolszewicy" pisałem w ostatnich latach wielokrotnie, o zasadach tworzenia prawa i jego strukturze dowiedziałem s...
Paleo-sędzia z Giżycka unieważ...
23 godzin(y) temu
Ja jestem ciemnym ludem i szlak mnie trafia co te barany wyrabiają.to jest jakaś choroba
Paleo-sędzia z Giżycka unieważ...
23 godzin(y) temu
https://x.com/Supermeming/status/2014087446091243689
Paleo-sędzia z Giżycka unieważ...
1 dzień temu
Rozśmieszasz mnie "henie" ale i przerażasz także , bo tyle w tobie pychy i zwykłego ludzkiego draństwa objawiających się rzucaniem tutaj na tym foru...
Paleo-sędzia z Giżycka unieważ...
1 dzień temu
zestaw podręczny prokuratora koalicji 13 grudnia: łom, wiertarka i oprychy do obstawy
... zegar tyka ...
Paleo-sędzia z Giżycka unieważ...
1 dzień temu

Ostatnie blogi

  • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
  • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
  • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
  • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
  • 1

Najczęściej czytane

  • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
  • Radny J.Babalski: "PiS to już nie jest moja partia, ale jestem prawicowcem"
  • Radny pyta prezydenta Olsztyna: kto zapłaci za awaryjną dostawę ciepła: spalarnia czy mieszkańcy?
  • Pracownik MOKu "ma w d...e chwałę polskiego oręża" w ramach "innych form działalności kulturalnej"
  • Dlaczego prof. Traba nie podpisał Listu w sprawie książki oskarżającej Polaków o Holocaust
  • Protest pod urzędem marszałkowskim przeciwko konsolidacji szpitali
  • W nocy 30.12. na drodze S7 państwo zawiodło, Polacy zdali egzamin
  • Co ukrywa posłanka PSL Urszula Pasławska?
  • Operatora Term Warmińskich licytuje komornik
  • W styczniowej "Debacie": prezeska Helpera oskarża w sądzie red. Sochę
  • Paleo-sędzia z Giżycka unieważnił rozwód, bo orzekał neo-sędzia
  • Protest w gminie Jeziorany przeciwko budowie fermy drobiu

Wiadomości Olsztyn

  • Olsztyn

Wiadomości region

  • Region

Wiadomości Polska

  • Polska

O debacie

  • O Nas
  • Autorzy
  • Święta Warmia

Archiwum

  • Archiwum miesięcznika
  • Archiwum IPN

Polecamy

  • Klub Jagielloński
  • Teologia Polityczna

Informacje o plikach cookie

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.