logodebata

Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000337806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

niedziela, wrzesień 13, 2026
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Wiadomości
  • Region

Region

Radny: „Czy szkoła w Bartoszycach (...) uczy, że Bandera jest bohaterem...”

Szczegóły
Opublikowano: niedziela, 07 czerwiec 2026 19:11
Adam Jerzy Socha

Radni Sejmiku Warmińsko-Mazurskiego z klubu PiS zwołali na poniedziałek 8 czerwca konferencję prasową na temat: „Przypadków propagowania banderyzmu na terenie województwa”. Radnym chodzi o dyrektorkę Szkoły Podstawowej nr 8 im. Łesi Ukrainki, z ukraińskim językiem nauczania w Bartoszycach, Lubomirę Tchórz, nauczycielkę języka ukraińskiego, członka Zarządu Głównego Związku Ukraińców w Polsce (na zdjęciu, pierwsza z lewej).

„Do tablicy wywołał” dyrektor radny miejski PiS w Bartoszycach Tomasz Kubat, zamieszczając pytanie na Facebooku „Grupa Spotted: Bartoszyce”, pod wpisem dyrektorki, zachęcającej rodziców do wyboru jej szkoły (w tym mieście są cztery szkoły podstawowe).

Pytanie brzmiało: „Czy szkoła w Bartoszycach w dalszym ciągu uczy, że Bandera jest bohaterem, czy to już przeszłość?”

Radny dołączył do pytania screen z artykułu sprzed 10 lat, z portalu Kresy.pl, o tym, że w szkolnej bibliotece dyrektorka umieściła książki gloryfikujące Banderę i UPA: ukraiński elementarz „Bandera i Ja”, napisany w tonie pochwalnym wobec ukraińskiego terrorysty i ideologia ukraińskiego nazizmu, jakim był Stepan Bandera oraz „przykazania”, które towarzyszyły ukraińskim mordercom w czasie ludobójstwa 100 000 Polaków żyjących w Polsce południowowschodniej – m.in. przykazanie 8. nakazuje: „Nienawiścią i bezwzględną walką będziesz przyjmował wroga twojego narodu”.

(O tym artykule napisał w miesięczniku "Debata w listopadzie 2016 roku Marek Resh w tekście pt. "Kult banderyzmu"Kult banderyzmu")

pytanie radnego screen

Ten wpis radnego uruchomił w Bartoszycach lokalny konflikt społeczny i polityczny, który teraz radni wojewódzcy PiS przenoszą na poziom regionalny.

„My traktujemy Banderę jako człowieka, który niósł ideę wolności...”

Dziennikarz Kresy.pl Tomasz Maciejczuk, który wypożyczył te książki ze szkolnej biblioteki, zarejestrował wówczas rozmowę z dyrektorką szkoły Lubomirą Tchórz. Dyrektor powiedziała m.in.:

„My traktujemy Banderę jako człowieka, który niósł ideę wolności – wolności państwa, wolności obywateli Ukrainy. Dla nas to jest ważne – mówiła dyr. Tchórz zaznaczając, że podczas „tego co się działo na Wołyniu” Bandery tam nie było, ponieważ przebywał w obozie koncentracyjnym. – Nie można kogoś oskarżać za to, że kochał swoją ojczyznę – dodała, wymieniając w tym kontekście także dowódcę UPA i zbrodniarza, Romana Szuchewycza. Kwestię współpracy Bandery i Szuchewycza z hitlerowskimi Niemcami tłumaczyła zaś tym, że były to „trudne czasy”, a „sojuszników można mieć różnych, żeby być jak najszybciej wolnym państwem”.

Zapytana o kwestię rzezi wołyńskiej zaznacza, że każdy ma prawo do swojego państwa i Ukraińcy, tak jak Polacy, mieli prawo o nie walczyć. W kontekście filmu „Wołyń” uznała, że młodzieży należy wytłumaczyć, że przyczyną „tragedii” było „nie tylko to, że Polacy mieszkali na ukraińskich ziemiach”, ale też to, co działo się 100-200 lat wcześniej. „A ile było sytuacji Polsce, gdy też zabijano inne narodowości i nacje. I trudno się przyznawać do tego… To jest za słabo udokumentowane, żeby mówić o ludobójstwie. Nie odpowiadamy za to, co robili nasi przodkowie – powiedziała Kresom.pl dyr. Tchórz. Podkreśliła, że politycy nie powinni zajmować się tą sprawą i wyraźnie zaznaczyła, że w jej szkole uczniowie nie są agresywnie nastawieni do Polaków.

Odnosząc się do obecnej polityki władz Ukrainy [w 2016 roku - przypis A.Socha], gloryfikującej UPA, Banderę i Szuchewycza powtórzyła, że „każde państwo ma swoich bohaterów i tak formułuje sobie swój światopogląd”. Zaznacza, że szanuje poglądy innych i nie zamierza nikomu niczego narzucać”.

Jako że przewodnicząca Rady Miasta Bartoszyce Katarzyna Zagajewska-Sycz twierdzi, że dyrektor przekazała jej, że red. Tomasz Maciejczuk "nie autoryzowała wypowiedzi pani dyrektor", wysłałem Lubomirze Tchórz pytanie, które z cytowanych w artykule opinii kwestionuje, a które potwierdza oraz czy obecnie, by je zmieniła?

Udało mi się też nawiązać kontakt z red. Maciejczukiem. Stanowczo oświadczył, że nagrał rozmowę z dyr. Tchórz na video, za jej zgodą i w tekście wiernie cytował jej wypowiedzi. Na dowód wysłał mi link do nagrania (niestety, w języku rosyjskim). Poniżej screen z video z dyr. Lubomirą Tchórz, udzielającą wywiadu:

Tchórz video

B. kurator oświaty: „To otwarcie „puszki Pandory”

Redakcja Kresy.pl o sprawie zawiadomiła wówczas Kuratorium Oświaty i Wychowania w Olsztynie. Kuratorem był (2016) Marek Nowacki, dziś emeryt i działacz PiS. Wtedy, w 2016 roku, skierował do szkoły wizytatora, który potwierdził obecność w bibliotece szkolnej takich książek. Dyrektorka obiecała te pozycje usunąć.

- Zwróciłem się wówczas do IPN o wsparcie tej szkoły wiedzą historyczną na temat stosunków polsko-ukraińskich oraz ludobójstwa na Wołyniu i IPN przekazał dyrektorce specjalny pakiet edukacyjny na te tematy - powiedział mi Marek Nowacki.

Przy okazji kurator odwiedził także ukraińskie oraz polskie liceum ogólnokształcące w Górowie Iławeckim.

- Zaskoczyło mnie niezwykle bogate wyposażenie szkoły ukraińskiej we wszystko co tylko możliwe i ubogie polskiego liceum – wspomina Nowacki. - Tak jakby ktoś chciał wywołać konflikt. Dlatego wsparłem dyrektorkę polskiego liceum pomocą w pozyskiwaniu dotacji na sprzęt, żeby tę dychotomie zniwelować.

Odnosząc się do obecnego konfliktu w Bartoszycach, Marek Nowacki, powiedział, że szkoły z językiem ukraińskim należy otoczyć szczególną opieką z uwagi na falę banderyzmu, która wlewa się z Ukrainy do tych szkół, a także do związków i stowarzyszeń ukraińskich oraz zalewa diasporę ukraińską, która w Polsce liczy obecnie 1,5 mln ludzi.

- Wcześniej łudziłem się, że bohaterami Ukrainy stanie się ataman Petlura czy żołnierze Niebiańskiej Sotni, walczący z najazdem rosyjskim - mówi ze smutkiem w głosie Nowacki, którego część rodziny zginęła z rąk UPA, ale część uratowali inni Ukraińcy. - Niestety, postawili na inny korzeń swojej tożsamości, na ideologię banderyzmu, co jest otwarciem „puszki Pandory”. Wychodzenie z tej ideologii zajmie życie jednego, jeśli nie dwóch pokoleń.

Prokurator umorzył postępowanie

Na artykuł w Kresy.pl „Bandera i JA” zareagował też prawnik Jarosław Litwin z Fundacji Ku Korzeniom w Oławie, który zawiadomił Prokuraturę Rejonową Olsztyn-Północ o możliwości popełnienia przestępstwa - publicznego propagowania totalitarnego ustroju państwa i nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych (art 256 § 1 kk) przez dyrektorkę placówki.

Kresy Bandera i Ja

To śledztwo opisał wówczas śp. ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, który był jednym z najbardziej znanych i bezkompromisowych orędowników prawdy o rzezi wołyńskiej. Przez lata konsekwentnie domagał się oficjalnego uznania zbrodni za ludobójstwo, godnego pochówku ofiar oraz przeprowadzenia ekshumacji pomordowanych Polaków.

„Przesłuchujący zapytał dyrektor Tchórz, czy zamierzała propagować totalitarny ustrój państwa? Pani Tchórz rzecz jasna odparła, że takiego zamiaru nie miała i to wystarczyło prokuratorowi Adamowi Jaroczyńskiemu do umorzenia postępowania z braku znamion czynu zabronionego”.

Dyrektor szkoły: „Nie do przyjęcia jest taka postawa i zachowanie radnego Tomasza Kubata...”

Po tym jak 7 marca radny Kubat zamieścił swoje pytanie w sieci do dyrektor szkoły, Lubomira Tchórz wystosowała 3 dni później w tej sprawie pismo do przewodniczącej rady Katarzyny Zagajewskiej-Sycz (KO) i prośbę do burmistrza Wiesława Kuracha (PO), któremu placówka podlega, o pomoc. Czytamy w nim m.in.:

„Radny Rady Miasta Bartoszyce pan Tomasz Kubat w sposób zaczepny i prowokujący zamieszczał niepokojące antyukraińskie wpisy, które kierował do osób uczestniczących w dyskusji wyboru szkoły. Jego negatywne komentarze pod adresem Szkoły (...) oraz imiennie pod adresem dyrektora (...), wywołały liczne wpisy ze strony innych uczestników postu, zawierające treści agresywne, dyskredytujące pracę szkoły, a tym samym niebezpieczne dla dzieci realizujących edukację w szkole, ich rodziców i całej społeczności szkolnej. (…). Z przykrością stwierdzam, iż zamieszczone negatywne wpisy, nasycone mową nienawiści, dyskredytują ciężką i odpowiedzialną pracę szkoły, działają zastraszająco, a także promują przemoc i dyskryminację. W trosce o bezpieczeństwo uczniów, nauczycieli i pracowników szkoły liczę na pomoc pana Burmistrza, gdyż nie do przyjęcia jest taka postawa i zachowanie radnego Tomasza Kubata, reprezentującego mieszkańców Bartoszyc”.

Dyrektorka załączyła screeny z wybranymi wpisami (zostały przez właściciela profilu skasowane). Autorzy odradzali posyłanie dzieci do „banderowskiej szkoły”. Jedyny drastyczny i wulgarny brzmiał: „Jaka k… ukrainska szkoła. Zrobić sukinsynom tym ukraińcom Wołyń w tej szkole jak oni Polakom i to jak najszybciej bo się to ścierwo rozprzestrzenia, zniszczyć w zarodku”. Były też wpisy polecające rodzicom tę szkołę.

Wśród screenów są też dwie odpowiedzi radnego Kubata na wpisy, których dyrektor nie załączyła. W jednym odpowiada Emilii Kaczor: ”Film „Wołyń” nie mówi nawet o ćwierci o banderowskim okrucieństwie. Niestety, przeżyli nieliczni (…). Pytanie o historię, to raczej pytanie o wychowywanie dzieci i młodzieży. Jak widać dzieci [w tej szkole – przypis A.Socha] były wychowywane, że Bandera jest pozytywnym bohaterem, w polskiej szkole, za polskie pieniądze”.

Natomiast Zofii Bryl, która jak domyślamy się z odpowiedzi, insynuowała Kubatowi, że jego bohaterem jest Bąkiewicz, odpisał: „Dla mnie bohaterem jest Franciszek „Kuba” Dąbrowski czy Emil Fieldorf „Nil”. Poza tym prezentuje Pani żenujący poziom kultury – nie jesteśmy na „Ty” (…) Poza tym, jeśli Bandera jest Waszym bohaterem, a na pewno Pani dyrektor rzeczonej szkoły i Pani Bryl, to taki Bąkiewicz przy nim jest oazą niewinności”.

Dyrektor pominęła też wpis Patryka (radny Kubat zapewnia, że to postać prawdziwa,  że zna go osobiście): „Jako były uczeń sp8 w Bartoszycach i liceum ukraińskiego w górowie iławeckim myślę że mogę zabrać głos i wyjaśnić pewne kwestie dla wszystkich wyklętych itp którzy lubią się obwieszać insygniami i naklejkami a z wydarzeniami historycznymi o których zabierają głos nie mają zielonego pojęcia a swoją wiedzę czerpią z tiktoka czy z Facebooka lub z innych prawicowych źródeł które mają bardziej charakter nazistowski niż patriotyczne. No ale do sedna

Czy Stefan Bandera w szkołach z ukraińskim był przedstawiany jako bohater na lekcjach historii odpowiadam - tak

Czy w ukraińskiej szkołach w latach wcześniejszych był poruszany temat wołynia - nie

Temat wołynia z tego co mi wiadomo był poruszany dopiero po głośnej premierze filmu

Czy przeciętna ludność mniejszość mieszkająca na terenie powiatu bartoszyckiego w jakiś wielki sposób wyswieca banderę jako bohatera itp - Odp nie.

Teraz z drugiej strony do wszystkich lokalnych patriotów

Znacie w ogóle genezę nie historię terenów na których żyjecie? Bo odnoszę wrażenie że większość nie zna

Otóż powiat bartoszycki jaki nie tylko to były tereny Prus czyli dawnych Niemiec a tych terenach żyła ludność niemiecka która podczas wojny została wysiedlona wygnana zabita m.in z Polaków , te tereny przez jakiś okres czasu można porównać do zgliszcz nic to nie było poza pustymi domami gospodarstwami , wtedy podjęto decyzję przez Polaków o tak zwanej akcji Wisła o przymusowym zasiedleniu tych terenów przez ludność z Galicji wschodniej czyli okolice Przemyśla Rzeszowa większość ludzi którzy dzisiaj mieszkają na terenie Bartoszyc czy chcą czy nie chcą to takie pochodzenie mają największą grupą etniczną która została wysiedlona byla ludność narodowości ukraińskiej , część rodzin z różnych przyczyn nie chcę pamiętać o tym zatarło w pamięci rodzinnej tę historię a część ludzi pamięta i kultywuje ta pamięć o swoim pochodzeniu i kulturze dlatego w małym miasteczku na krańcu świata niedalekiej okolicy jest cerkiew grekokatolicka oraz dwie szkoły z ukraińskim językiem nauczania one nie spadły z nieba bo ktoś tak sobie wymyślił tylko po prostu część ludzi chciała dalej znajdź swój ojczysty język kulturę zwyczaje i historie, duża część osób zaniechało to.

Pytanie do was czy ktoś z was w szkole na historii uczył się coś o akcji Wisła ? Z tego co mi wiadomo chyba nie

Czy znacie historię Prus? Też chyba słabo

To jak już tam doczytacie książki czy artykuły historyczne w internecie i poznacie swoją tożsamość i będziecie w stanie otworzyć swoje drzewo genealogiczne od czwartego pokolenia to zapraszam do dyskusji dalszej

A jak na razie większość z was dla mnie to banda cymbałów bez szkoły nie znający własnej historii

Pozdrawiam”

Stanowisko przewodniczącej Rady Miasta Bartoszyce wobec „mowy nienawiści”

Przewodnicząca rady Katarzyna Zagajewska-Sycz (jak później oświadczy na sesji, jej mężem jest Ukrainiec), po rozmowie z dyrektor, zredagowała projekt stanowiska Rady Miasta przeciwko mowie nienawiści i wraz z pismem dyrektor szkoły, rozesłała radnym. Do porządku obrad XXVIII sesji w dniu 26 marca wpisała punkt: „Przyjęcie stanowiska w sprawie sprzeciwu wobec mowy nienawiści oraz wszelkich form dyskryminacji w przestrzeni publicznej i życiu społecznym”.

W projekcie Stanowiska czytamy m.in.:

„Rada Miasta Bartoszyce wyraża swój stanowczy i jednoznaczny sprzeciw wobec narastającego zjawiska mowy nienawiści, hejtu oraz wszelkich przejawów nietolerancji. Jako organ reprezentujący wspólnotę samorządowego miasta o bogatym, wielokulturowym dziedzictwie, uznajemy za swój priorytet ochronę godności każdego człowieka.

Bartoszyce to miasto otwarte i różnorodne. Nasza tożsamość została zbudowana na fundamencie wzajemnego szacunku oraz pokojowego współistnienia osób różnych narodowości, wyznań i przekonań. Ta historyczna spuścizna zobowiązuje nas do szczególnej dbałości o klimat społeczny oparty na dialogu i empatii. (...)

Rada Miasta Bartoszyce przyjmuje zasadę kategorycznego braku przyzwolenia na wszelkie przejawy agresji słownej oraz nienawiści w życiu publicznym. Deklarujemy pełne zaangażowanie w przeciwdziałanie zjawiskom hejtu, uznając je za godzące w podstawowe normy współżycia spolecznego i zasady demokratycznego państwa prawa.

Zwracamy się do wszystkich Mieszkanek i Mieszkańców Bartoszyc z apelem o solidarne przeciwstawienie się wszelkim formom agresji. Budujmy nasze miasto jako przestrzeń wolna od uprzedzeń, w której każdy, bez względu na swoje pochodzenie czy poglądy, może czuć się bezpiecznie i godnie.

Wielokulturowość i wzajemny szacunek to fundamenty naszej przyszłości.

PRZEWODNICZĄCA RADY MIASTA

Katarzyna Zagajewska-Sycz”

 przewodniczaca

Radni KO bez dyskusji przyjęli Stanowisko

Na drugiej stronie projektu Stanowiska przewodnicząca umieściła pismo dyrektorki, w którym jako sprawcę „mowy nienawiści” dyrektor trzykrotnie wskazała radnego Kubata.

Na sesję w dniu 26 marca przybyło ok. 20 mieszkańców z flagami Polski oraz hasłem: „STEPAN BANDERA KOLEGA HITLERA”. Podczas odczytywania przez przewodniczącą Stanowiska, ktoś z mieszkańców głośno komentował, więc przewodnicząca ogłosiła 10 minut przerwy. Po przerwie przewodnicząca odczytała projekt Stanowiska oraz - na prośbę radnych PiS – załączone do niego pismo dyrektor szkoły i otwarła dyskusję. O głos poprosił radny Kubat:

- Pani Przewodnicząca, proszę, żeby Pani rozważyła rezygnację z zajmowanego stanowiska, a Komisję Rewizyjną proszę o sprawdzenie obiegu dokumentów wpływających do Biura Rady Miasta (oklaski), dlatego, że sposób przygotowania przez Panią tego Stanowiska, to jest skandal. Najpierw Pani rozesłała je do wszystkich radnych, kilka dni później wysyła Pani skargę na mnie dyrektor szkoły, w którym trzykrotnie pada moje nazwisko. Rozumiem, że radni mieli orzec, że jestem winny mowy nienawiści. Do pisma pani dyrektor jest załączony screen z moim pytaniem do pani dyrektor, do którego załączyłem screen artykułu z Kresy.pl (pokazuje).

Kubot Czy to jest mowa nienawisci

 

Czy to jest mowa nienawiści? – zapytał radny Kubat.

- Uznaję, że to co Pani robi, to próba stygmatyzacji i zastraszania, zamykania mi ust – kontynuował radny Kubat. - Nigdzie nikomu nie ubliżyłem, nie powiedziałem przykrego słowa.

Następnie radny zacytował wypowiedzi dyrektor szkoły broniące Banderę z Kresy.pl i zapytał: „Czy to jest moja mowa nienawiści? Proszę wskazać, w którym screenie jest moja „mowa nienawiści”? Powinna Pani zrezygnować ze stanowiska, z powodu skandalicznego procedowania tej skargi, bez rozmowy ze mną, bez skierowania skargi dyrektor szkoły do Komisji Skarg. Panie burmistrzu, pani dyrektor w zakończeniu swojej skargi na mnie zwraca się do pana o pomoc, żeby pan zareagował. Co pan na to?

Burmistrz odparł, że nie widzi podstaw do odpowiedzi na pismo dyrektor, natomiast przewodnicząca poinformowała, że rozmawiała z dyrektor szkoły na jej prośbę i dyrektor przekazała jej, że nie autoryzowała wypowiedzi do Kresy.pl. Poprzez sekretarkę zapraszała radnego na rozmowę. Radny potwierdził, ale poinformował sekretarkę, że nie może we wskazanym terminie być obecny, gdyż musi opiekować się niepełnosprawnym synem.

- Panie radny, czy może pan wskazać, czy w jakimkolwiek miejscu projektu Stanowiska stwierdzam, że Pan promuje mowę nienawiści? - zapytała przewodnicząca rady.

- Robi to Pani w sposób pośrednio, załączając do Stanowiska skargę pani dyrektor na mnie – odpowiedział radny Kubat, - mimo że nie może Pani wskazać w załączonych do skargi screenach mojego wpisu, który byłby „mową nienawiści”. Te wpisy pochodzą od innych uczestników portalu. Mimo to dołączyła Pani skargę dyrektor, w której trzykrotnie pada moje nazwisko.

Przewodnicząca wyjaśnia, że jej Stanowisko odnosi się do ogółu mieszkańców Bartoszyc, którzy wypowiadali się w sposób wulgarny i ordynarny.

- Te wpisy mnie przeraziły, że są takie podziały w naszym społeczeństwie – podkreśliła przewodnicząca rady.

- To stanowisko nie odnosi się tylko do Pana radnego – w sukurs przewodniczącej przyszła radna KO Małgorzata Mycio, - tylko do nas wszystkich, bez wyjątku. Bo w sieci dzieje się coś strasznego. Nawet tutaj na sesji, od kogoś z grupy mieszkańców, usłyszałam: „Nie gadaj z tuskozje…m”. Zgłaszam wniosek o zakończenie dyskusji.

Wniosek został przyjęty większością głosów i przewodnicząca przeprowadziła jawne głosowanie nad Stanowiskiem: 11 głosów – za (radni KO, kolor zielony), 5 – przeciw (4 radnych PiS oraz Karol Kapuściński z Samorządność Plus, kolor czerwony), 3 - wstrzymujące (radni z klubu Samorządność Plus, kolor niebieski: Beata Arodź, Katarzyna Basak i Jolanta Deluga).

wynik glosowania

„Przyjęliśmy rzecz oczywistą, zostaliśmy postawieni pod ścianą”.

Kwestia przyjętego Stanowiska powróciła na koniec sesji, w sprawach bieżących. Radni PiS poprosili o głos, gdyż z powodu zamknięcia dyskusji nie mieli możliwości oświadczyć, dlaczego będą głosować przeciw, mimo że są przeciwnikami mowy nienawiści. Radny Stanisław Dubicki (PiS) zarzucił przewodniczącej, że łącząc w jeden dokument Stanowisko i skargę na radnego Kubata, zrobiła „wielką hecę” i podzieliła radnych i mieszkańców.

Radny Witold Darski (PiS) zapytał, co to znaczy, że stanowisko zobowiązuje do „pełnego zaangażowania w przeciwdziałanie zjawisku hejtu”.

- Nie daj Boże, zjawią się w Bartoszycach migranci i będzie jak w Paryżu i Berlinie, i nie będzie wolno powiedzieć, że ktoś z nich czyni źle, bo to będzie „hejt”.

Radna Małgorzata Mycio (KO) wyjaśniła, że „czynne zaangażowanie” oznacza, że jeśli ktoś ma inną opinię, to nie należy go z tego powodu obrzucać wyzwiskami.

- Nie zgadzajmy się wszyscy na takie zachowania, bo w końcu zbrunatniejemy – dodała na koniec radna Mycio.

Wiceprzewodnicząca rady Martyna Szpura (PiS) stwierdziła, że w Stanowisku użyto wiele górnolotnych, oczywistych słów, tylko po to, żeby uwikłać radnego Kubata w tę sytuację. Skrytykowała podłączenie do stanowiska pisma dyrektor szkoły, gdyż rada nie jest miejscem do rozpatrywania takich pism, ani przewodnicząca ani rada nie ma uprawnień do rozliczania radnego, od tego są odpowiednie organy.

- Stanowisko nie jest uzasadnione i mija się z prawdą, gdyż pan Kubat niczego obraźliwego w swoim wpisie nie zawarł, nie uraził ani narodowości ukraińskiej, ani szkoły – mówiła wiceprzewodnicząca. - Wyrażenie w stanowisku argumentów tylko jednej strony uważam za złą praktykę. Pani przewodnicząca postawiła się w roli sędziego radnego. Nie ma ani jednego argumentu prawnego przemawiającego za tym, aby tą sprawa zajmowała się sesja rady.

Przewodnicząca rady w kółku powtarzała, że stanowisko nie odnosi się do radnego Kubata, tylko do autorów obraźliwych, wulgarnych wpisów.

Radny Jarosław Puszko (KO), który 3 lata pracował w szkole ukraińskiej, zapewnił, że nigdy nie spotkał się w niej z propagowaniem banderyzmu, a wylewanie się hejtu wymaga potępienia.

- Oczekuję, że radny Kubat zostanie przeproszony – powiedział radny Karol Kapuściński (Samorząd Plus). - Bo to jak został potraktowany woła o pomstę do nieba.

Radny Kapuściński przypomniał obraźliwe wpisy podczas wyborów do rady miasta w 2024 roku, pod adresem burmistrza Piotra Petrykowskiego.

- Autor tych słów siedzi przy tym stole i nie było wtedy reakcji radnych – zarzucił radny Kapuściński. - Przyjęliśmy rzecz oczywistą, zostaliśmy postawieni pod ścianą. Wobec tego na następnej sesji przyjmijmy stanowisko, że chcemy dobra wszystkich mieszkańców, możemy takie stanowiska przyjmować w nieskończoność. Zamiast zajmować się tak absurdalnymi sprawami, zajmijmy się rzeczywistymi problemami. Przedsiębiorcy się zwijają, coraz więcej lokali w Bartoszycach jest pustych, w tym najbardziej renomowanej restauracji. Czekam na przeproszenie pana radnego Kubata.

- Kto miałby przeprosić? – zdziwiła się przewodnicząca.

- Kto się pod tym stanowiskiem podpisał? – zapytał radny Kapuściński.

Przewodnicząca przyznała, że ona podpisała, ale nie widzi powodu, by przepraszać, gdyż nie czuje, aby „w jakikolwiek sposób uraziła pana Kubata”.

Wszyscy radni, którzy głosowali przeciw, jednomyślnie ocenili, że przewodnicząca złamała procedurę zawartą w statucie miasta, która nakazuje wszelkie pisma adresowane na ręce przewodniczącego/przewodniczącej rady, automatycznie kierować do Komisji Skarg, Wniosków i Petycji.

„Pana wpis sprowokował okrutne komentarze w sieci”

Po sesji odbyła się dyskusja w TV BART-SAT pomiędzy przewodniczącą Katarzyną Zagajewską-Sycz a radnym Tomaszem Kubatem. Redaktor prowadząca rozmowę dociekała, dlaczego pięcioro radnych zagłosowało przeciwko Stanowisku? Przytaczam tylko te fragmenty godzinnej rozmowy, które nie zostały poruszone na sesji rady.

Przewodnicząca Katarzyna Zagajewska-Sycz: Chciałam poznać pana wyjaśnienie, na ile poważnie traktuje pan ten temat, który pan podjął, o Banderze, bo widzę pana w wymownej koszulce a to spotkanie nie jest o Banderze (radny Kubat pokazał do kamery koszulkę z wizerunkiem Bandery, przekreślonym czerwoną linią) .

Kubat koszulka bandera

Jeśli z pana perspektywy jest to temat ważny, to nie załatwia się go w sieci. Radny ma wiele narzędzi, żeby sprawdzić szkołę w tym temacie. Wystarczyło pójść do pani dyrektor lub zadzwonić i zapytać wprost. Pójść do bibliotek szkolnej, zamiast liczyć na to, że pani dyrektor będzie odpowiadała na pana pytanie w sieci. Ten artykuł, na który pan się powołuje jest sprzed 10 lat. Mówiłam panu na sesji, że pani dyrektor go nie autoryzowała, więc to może być nierzetelne dziennikarstwo. Gdyby miał pan podejrzenie, mógł pan napisać do kuratorium z prośbą o kontrolę szkoły. Takie załatwianie sprawy, powiem eufemistycznie, jest mało profesjonalne jeśli chodzi o radnego.

- Mam wrażenie, że robi pan coś niedobrego, manipuluje, a ja strasznie nie lubię tego narzędzia komunikacji, bo pan mówi, że to było niewinne pytanie do pani dyrektor, ale to nie było niewinne pytanie, bo to była manipulacja. Pan w swoim pytaniu zawarł opinię na podstawie niewiarygodnego źródła informacji. Wyciągnął pan z sieci artykuł sprzed 10 lat i ten pana „niewinny” wpis sprowokował wpisy okrutne, wulgarne, ordynarne. Dlatego jedynym wyjściem było zaproponowanie wszystkim radnym przyjęcie stanowiska – przeciwko nienawiści, wszelkim formom dyskryminacji.

Radny Tomasz Kubat: Pani wypowiedź obok faktów zawierała szereg opinii. To, że artykuł jest sprzed 10 lat nie ma żadnego znaczenia, gdyż mija 10 lat a pani dyrektor nigdy na forum publicznym nie wycofała się ze swoich wypowiedzi.

Następnie radny Kubat zacytował swoje pytanie do dyrektor na „Grupa Spotted: Bartoszyce”, przewodnicząca odpowiada cytatem jedynego wulgarnego wpisu innego autora (oba cytaty podałem wyżej).

Radny Tomasz Kubat: Stanowczo odcinam się i potępiam taki wpis. Wystarczyłoby, żeby pani dyrektor też odcięła się od swoich wypowiedzi [na temat Bandery – przypis A.Socha]

Przewodnicząca Katarzyna Zagajewska-Sycz: Ale w sieci nie potępił pan tych wpisów. Powołanie się na artykuł w Kresy.pl już było antyukraińskim wpisem.

Radny Tomasz Kubat: Dyrektor polskiej szkoły, opłacanej przez polskie państwo mówi, że Bandera był bohaterem i to jest „antyukraiński wpis”?

„Zagłosowaliśmy przeciwko manipulacji pani przewodniczącej”

Redaktor prowadząca program: Dlaczego zagłosowaliście przeciwko stanowisku?

bart sat

Radny Tomasz Kubat: Przeciwko manipulacji [pani przewodniczącej]. Jestem przeciwko mowie nienawiści. Na sesję przyszła grupa mieszkańców, żeby zaprotestować przeciwko takiemu procedowaniu tej sprawy, bo zobaczyli tę manipulację. Te osoby przyszły bez mojej wiedzy, nie znam tych osób, nawet po sesji były do mnie telefony z pretensjami, dlaczego nie poinformowałem o tym, że ta sprawa będzie na sesji 26 marca, bo też by przyszli.

Przewodnicząca Katarzyna Zagajewska-Sycz: Przyszli z agresywnym nastawieniem do mnie, więc nie spontanicznie.

Stepan Bandera kolega Hitlera

„Ukraińcy powinni przestrzegać polskiego prawa”

Redaktor: Czy nadal możemy nazywać się miastem trzech kultur?

Przewodnicząca Katarzyna Zagajewska-Sycz: Ja uważam, że tak. Moje małżeństwo jest tego najlepszym przykładem. Mój mąż jest z pochodzenia Ukraińcem, jestem więc żywym dowodem, że można łączyć kultury, wyznania i być szczęśliwym małżeństwem ponad 20 lat.

Radny Tomasz Kubat: Nie ma nic złego w wielokulturowości, o ile będziemy pamiętali, że żyjemy w Polsce.

Przewodnicząca Katarzyna Zagajewska-Sycz: Czy ktoś to kwestionuje? Ja jestem Polką z krwi i kości, jestem polonistką. To hasło „jesteśmy w Polsce” jest rażące.

Radny Tomasz Kubat: Tak powiedziałem, gdyż trzeba przestrzegać polskiego prawa. Bandera nie jest bohaterem [w Polsce – przypis A.Socha] i mam nadzieję, że nie będzie.

Przewodnicząca Katarzyna Zagajewska-Sycz: Z tym się zgadzamy.

Radny Tomasz Kubat: Pani tak tę sprawę tłumaczy, jakbym ja był przeciwny wielokulturowości. Tylko, że ludzie innych kultur powinni dostosować się do naszej kultury, a nie my do ich.

Przewodnicząca Katarzyna Zagajewska-Sycz: Wszystkich powinniśmy traktować równo.

Radny Tomasz Kubat: Tu się nie zgadzamy. Żyjemy w Polsce i nie możemy się zgadzać na wszystko.

Przewodnicząca Katarzyna Zagajewska-Sycz: Ci Ukraińcy znaleźli się tutaj, z akcji „Wisła”. Nie manipulujmy.

Radny Tomasz Kubat: Szanujemy wielokulturowość, ale w pewnych klamrach polskiej kultury, polskiej historii, polskiego prawa.

Przewodnicząca Katarzyna Zagajewska-Sycz: Ale tu też żyją Ukraińcy, którzy mają swoje prawa, swoje wyznanie.

Radny Tomasz Kubat: Ale powinni przestrzegać [polskiego] prawa.

Przewodnicząca Katarzyna Zagajewska-Sycz: Oczywiście, że powinni.

Radny Tomasz Kubat: Więc nie powinni uczyć dzieci, że Bandera jest bohaterem.

Przewodnicząca Katarzyna Zagajewska-Sycz: A skąd ma pan pewność, że tak uczy?

Radny Tomasz Kubat: Potwierdza to wpis sprzed tygodnia byłego ucznia tej szkoły i ukraińskiej szkoły w Górowie, Patryka, znam tego pana osobiści, stąd wiem, że wpis jest autentyczny

Przewodnicząca Katarzyna Zagajewska-Sycz: Nie znam tego wpisu.

Radny Tomasz Kubat: Bo pani dyrektor go nie załączyła do swojej skargi. Wobec tego przeczytam ten wpis [cytowałem go wyżej – przypis A.Socha].

Komentarze na FB dyrektor szkoły nt. oburzenia w Polsce decyzją prezydenta Ukrainy

Dwa miesiące później, 27 maja 2026 roku prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podpisał dekret nadający Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Operacji Specjalnych oficjalne miano honorowe „Bohaterów UPA”. Wywołało to w Polsce powszechne oburzenie. W poniedziałek 8 czerwca Kapituła Orderu Orła Białego rozpatrzy wniosek prezydenta RP Karola Nawrockiego o odebranie tego najwyższego w Polsce orderu, nadanemu prezydentowi Zełenskiemu przez prezydenta Andrzeja Dudę.

Żywo tą dyskusją w Polsce, wywołaną decyzja prezydenta Zełenskiego interesuje się też dyrektor szkoły Lubomira Tchórz. Zamieszcza na swoim profilu na FB komentarze innych autorów w tej sprawie, m.in. zamieściła:

Lwów.info. Katarzyna Łoza, która twierdzi, że Polacy nie uważają Ukrainy za partnera, patrzą na nią z góry i uważają, że mają prawo narzucać Ukrainie, jak ma zarządzać swoją pamięcią historyczną. Tłumaczy oburzenie w Polsce zalewem rosyjskiej propagandy i pyta, dlaczego Polacy nie zajmą się "Operacją polską NKWD" (największą akcją eksterminacyjną wymierzoną w Polaków w historii Związku Sowieckiego, w latach 1937–1938, aresztowano 300 tys. Polaków, strzałem w tył głowy zabito co najmniej 111 tysięcy osób, a historycy szacują rzeczywistą liczbę ofiar nawet na 140–200 tysięcy - przypis A.Socha).

Z kolei Jerzy Wójcik twierdzi, że „Polskie oburzenie to spektakl hipokryzji”, który daje „amunicję” polskim nacjonalistom, jak PiS i Konfederacja i KKP Brauna. Politycy tych partii podnoszą ten temat, żeby ugrać poparcie wyborców. „Polska polityka historyczna ostatnich dekad dostarcza aż nadto dowodów na to, jak wybiórczo traktujemy pojęcie moralnej czystości bohaterów narodowych – pisze Wójcik i jako przykład swojej tezy podaje Romana Dmowskiego, „systemowego antysemity”, Brygady Świętokrzyskiej NSZ, która wycofała się z Polski przed Armią Radziecką, dzięki „kolaboracji z Niemcami”, Romualda Rajsa „Burego”, „odpowiedzialny za brutalne pacyfikacje prawosławnych, białoruskich wsi na Podlasiu i mordy na cywilach, w tym na kobietach i dzieciach”, Józefa Piłsudskiego i traktat ryski: „Marszałek Piłsudski, narodowa ikona, w 1921 roku podpisał z bolszewikami pokój w Rydze, który de facto oznaczał zdradę i porzucenie ukraińskiego sojusznika, Symona Petlury. Polska oddała wówczas Ukrainę na rzeź Sowietom, co otworzyło drogę do późniejszego koszmaru Hołodomoru”

Adam Socha

PS. Przypomnijmy, iż powiat bartoszycki należy do obszarów o jednym z najwyższych udziałów ludności pochodzenia ukraińskiego w Polsce, będąc jednym z głównych miejsc osiedlenia przesiedleńców Akcji „Wisła”. W latach 50. stanowili oni ponad 30%. W spisie 2008 roku pochodzenie ukraińskie deklarowało 503 mieszkańców miasta Bartoszyce (2%). Z licznych badań naukowych wynika, że głównym źródłem tożsamości tej diaspory było i jest poczucie historycznej krzywdy związanej z Akcją „Wisła”.

Poczucie zagrożenia wytwarzało postawy uniwersalne wśród mniejszości narodowych: zamykanie się w gettach, małżeństwa tylko etniczne, nieufność wobec obcych, uzyskiwanie bezpieczeństwa poprzez zapisywane się do PZPR czy współpracy z SB liderów stowarzyszeń i związków ukraińskich. Syndrom gettoizacji i uzyskiwanie poczucia bezpieczeństwa, poczucie zagrożenia, niesprawiedliwości i żalu przekuwali na potrzebę osiągania pozycji społecznych oraz na potrzebę pomnażania dóbr materialnych. Strategia przetrwania sprawiła, że w trzecim pokoleniu potomkowie tych rodzin, stanowiący ok. 50 tysięczną grupę, weszli do elity państwa polskiego jako ministrowie, parlamentarzyści, wysocy urzędnicy państwowi i samorządowi, profesorowie uczelni, redaktorzy czy biznesmeni.

Po zmianie ustroju państwa w 1989 roku liderzy Związku Ukraińców w Polsce (dotowanego przez budżet państwa) prezentują coraz silniejsze postawy nacjonalistyczne, domagając się odszkodowań za wysiedlenie oraz stawiając znak równości pomiędzy przesiedleniem a ludobójstwem dokonanym przez UPA-OUN na ludności polskiej na Wołyniu. Członkiem Zarządu Głównego Związku jest Lubomira Tchórz.

Symbolem tej postawy na Warmii i Mazurach były działania posła PO, a później wicemarszałka województwa Mirona Sycza (w PRL członek PZPR i współpracownik SB), pochodzącego z powiatu bartoszyckiego (z Górowa Ił.). Pod jego presją wojewoda warmińsko – mazurski Marian Podziewski musiał wycofać swój patronat nad uroczystościami związanymi z 65. rocznicą rzezi na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Zakazano także pracownikom Urzędu Wojewódzkiego wzięcia udziału (nawet prywatnie) w sympozjum naukowym na ten temat, zorganizowanym przez Towarzystwo Miłośników Wołynia i Polesia, odbywającym się w sali Urzędu. Poseł Sycz torpedował też w Sejmie uchwałę określającą zbrodnię OUN-UPA na ludności polskiej "ludobójstwem". Uchwałę przyjęli posłowie wszystkich partii.

Po jego śmierci rządzący województwem radni KO i PSL nadali liceum w Górowie Iławeckim z ukraińskim językiem nauczania imię Mirona Sycza. Dyrektorką liceum jest jego żona, a córka dostała w sumie 8 mln zł dotacji na "aktywizację bezrobotnych", gdy te dotacje podlegały pod jej ojca, jako wicemarszałka.

Prof. Selim Chazabijewicz z UWM ujawnił w 2014 roku, w liście do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, że audycje kierownika redakcji ukraińskiej w Polskim Radiu Olsztyn Stefana Migusa, zarazem szefa wojewódzkiego oddziału ZUwP, w języku ukraińskim "jawnie propagują faszyzm ukraiński". W reakcji Migus w skardze do przewodniczącego sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych posła Sycza napisał, że poddano go cenzurze, jakiej „nie doznał w czasie komunizmu”. Poseł stanął w obronie swojego protegowanego, organizując w Olsztynie posiedzenie sejmowej komisji. Skończyło się na obowiązku zamieszczania na stronie radia tłumaczeń audycji na j. polski. Tej praktyki zaniechano po ponownym przejęciu Polskiego Radia i TVP przez PO, po wyborach w 2023 roku.

Z badań Maryana Lopaty (Political Preferences of the Ukrainian National Minority in Poland in the Elections to the European Parliament (2021). wynika, że elektorat związany z mniejszością ukraińską wykazuje wyraźną skłonność do głosowania na ugrupowania liberalne i centrolewicowe (lata 2004-2019).

Przeraziła mnie w tych dniach rozmowa z synem byłego żołnierza atamana Petlury. Jego ojciec ocalał wraz z ok. 20 tys. innych żołnierzy dzięki temu, że został internowany na terenie II RP. Żołnierze ci następnie wtopili się w społeczeństwo polskie, doskonale sobie radząc, jako rzemieślnicy. Znamy się od lat, ale dopiero teraz, po nadaniu jednostce wojskowej tytułu "Bohaterów UPA"  powiedział mi: "Adam, mamy w Polsce V kolumnę. To potomkowie rodzin z akcji "Wisła", którzy się nie zasymilowali. Jest ich ok. 40-50 tysięcy. Oni są wyznawcami ideologii Bandery i nienawidzą Polski. Ich zdaniem Ukraina będzie musiała odzyskać "ich ziemie" aż pod Lublin. Są bardzo wpływowi, są w rządzie polskim ministrami, posłami, profesorami uniwersytetów, redaktorami naczelnymi mediów, sędziami..."

Czytaj więcej: Radny: „Czy szkoła w Bartoszycach (...) uczy, że Bandera jest bohaterem...”

Komentarz (5)

Rekonstrukcja pałacu w Klewkach za 9 mln zł przez dekonstrukcję?

Szczegóły
Opublikowano: czwartek, 28 maj 2026 10:19
Bożena Ulewicz

Na XXIII Sesji Sejmiku, 28 kwietnia br., zapytałam marszałka Marcina Kuchcińskiego o inwestycję realizowaną w Klewkach przez Fundację Pałac Klewki Park. Fundacja znalazła się na liście placówek kulturalnych województwa warmińsko-mazurskiego, które otrzymały łącznie ponad 29 mln zł wsparcia z funduszy unijnych.

W naborze FEWM.11.01-IZ.00-001/24 w ramach Priorytetu 11 Turystyka i kultura, Działania 11.01 Infrastruktura kultury (Schemat A) programu regionalnego Fundusze Europejskie dla Warmii i Mazur 2021-2027, Fundacja otrzymała dofinansowanie w wysokości 9 136 663,18 zł na projekt wartości 10 749 015,51 zł., pod zastanawiającym tytułem : „Wprowadzanie nowych usług kulturalnych przez Fundację Pałac Klewki Park”. Termin zakończenia projektu został ustalony na 30 grudnia 2025. Termin dawno minął, a rzeczony pałac wyglądał jakby go co noc nawiedzały upiory.

Pytałam zatem marszałku czy jego urzędnicy wiedzą, co się dzieje z zabytkowym obiektem. Marszałek odpisał ładnie, że Departament Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego Urzędu Marszałkowskiego „na bieżąco śledzi kolejne etapy realizacji projektu, w tym postęp rzeczowy i finansowy przedsięwzięcia”. W piśmie wspomniano również o wnioskach złożonych przez beneficjenta o płatność, w tym o trzech wnioskach zaliczkowych. Z informacji wynikało, że beneficjent wybudował podziemny zbiornik przeciwpożarowy, tablice informacyjno-promocyjne, naklejki (z wkładem własnym ); przeprowadził również palowanie fundamentu pałacu. Nie napisał, dlaczego fundacja nie zabrała się jeszcze za remont samego obiektu.

Przejeżdżając co drugi dzień obok pałacu w Klewkach miałam okazję śledzić przebieg inwestycji. Wyburzono słynne obory, o których tyle ciekawych rzeczy mówił swego czasu śp. Andrzej Lepper. Od kilkunastu miesięcy równany jest teren, który zmienia się w coś w rodzaju rozległego klepiska. Zbudowano kawałek stylowego muru, w murze znalazła się ładna brama. W parku uporządkowano starodrzew. Ta neorenesansowa rezydencja, wpisana, co ważne, do rejestru zabytków, została wzniesiona w roku 1867 przez rodzinę Lousów, ówczesnych właścicieli tutejszych dóbr. Lata świetności już dawno dla niej się skończyły. Przez wiele lat obiekt stał i z godnością niszczał.

Aliści znalazła się wreszcie fundacja, założona w roku 2020 i, wydawać by się mogło, przystąpiła do ratowania zabytku. Bo jak nie wierzyć optymistycznej deklaracji, którą można znaleźć na stronie internetowej beneficjenta: „Przywracamy blask jednej z najcenniejszych rezydencji Warmii. Pałac w Klewkach, zaniedbywany przez lata, dziś zyskuje nowe życie dzięki zaangażowaniu Fundacji. Naszym celem jest konserwacja zabytku i wspólne doświadczenie historii”.

Jakież było zatem moje zdumienie, gdy mniej więcej tydzień temu uległo zniszczeniu skrzydło boczne, trzykondygnacyjne, z lewej strony od frontu pałacu. Po prostu zawaliło się. Pewnie z wielkim hukiem.

palac Klewki 1

Na majowej sesji dostarczyłam marszałkowi interpelację, w której poprosiłam o informację, kto prowadzi nadzór nad realizacją tej inwestycji, w tym nadzór konserwatorski nad pracami remontowo-renowacyjnymi. Czy przed przystąpieniem do robót sporządzony został raport o stanie technicznym obiektu. Poprosiłam również o przedstawienie harmonogramu i zakresu prac. Wyraziłam także obawę, czy przyznana beneficjentowi znaczna dotacja nie zostanie zaprzepaszczona na skutek niekompetentnej i nieracjonalnej realizacji projektu. Logika kazałaby przecież zamiast za budowę zbiornika przeciwpożarowego zabrać się najpierw za zabytek.

Żeby mieć pełniejszą informację zwróciłam się również do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków z zapytaniem, czy rewitalizacja obiektu była zgłoszona do WUOZ i czy beneficjent otrzymał niezbędne do przeprowadzenia tych prac zgody. Jeśli tak, kto prowadzi nadzór konserwatorski i czy Urząd został już powiadomiony o katastrofie budowlanej w pałacu i jakie zamierza podjąć w związku z tym kroki.

Głupio by było, gdyby zapewnienia fundacji: „Naszym celem jest konserwacja zabytku i wspólne doświadczenie historii” zakończyły się jego częściowym zniszczeniem. Przypomnę, na projekt pn. „Wprowadzanie nowych usług kulturalnych przez Fundację Pałac Klewki Park” beneficjent otrzymał dotację w wysokości 9 136 663,18 zł. Nie wydaje mi się, żeby dekonstrukcja starego pałacu miała być częścią wspomnianych usług. A może…..?

Bożena Ulewicz
Radna Sejmiku Warmińsko-Mazurskiego

 

Od redakcji

Na stronie Fundacji nie ma informacji, kto jest w zarządzie i kim jest? Z KRS dowiedziałem się, że Fundacja Pałac Klewki Park została zarejestrowana 20 stycznia 2020 roku i mieści się w Olsztynie pod adresem ul. Panasa 1 B. Prezesem jest Krzysztof Cezary Maliński (ur. 1963), prezes spółki PROMUS zarejestrowanej w 2004 roku, zajmującej się robotami związanymi z budową mostów i tuneli, oraz prezesem spółki PROMUS ALUMINIUM Sp. z o.o. zarejestrowanej w 2025 roku, zajmującej się produkcją drzwi i okien z metalu. Organem nadzoru w Fundacji jest Bartosz Andrzej Maliński, wiceprezes spółki Promus. Krzysztof Maliński jest też właścicielem sklepu numizmatycznego ART MAL, mieszczącego się pod tym samym adresem co Fundacja i spółka Promus Aluminium.

Na stronie fundacji możemy przeczytać o historii neorenesansowego pałacu, zbudowany przez Carla Lousa w 1867 roku, który po 1945 roku był siedzibą biura państwowego zakładu rolnego.

Celem fundacji, po odrestaurowaniu pałacu jest organizowanie w nim wydarzeń artystycznych a park ma się stać centrum edukacji ekologicznej.

Na stronie "mapa dotacji" czytamy, że wartość projektu to 10 749 015 zł, w tym dotacja unijna to 9 136 663 zł.

Cele główne projektu 1. Dzięki remontowi i przebudowie zabytkowego pałacu w Klewkach (1szt. obiektu zabytkowego i 1szt. obiektu pod cele kulturalne) i jego doposażeniu zapewnione zostaną warunki do rozszerzenia i podniesienia jakości oferty kulturalnej oferowanej przez Fundację do końca roku 2025. 2. Średnio 2000 osób rocznie więcej, w tym osoby niepełnosprawne skorzysta z rozszerzonej oferty kulturalnej przygotowanej przez Fundację z wykorzystaniem infrastruktury pałacu w Klewkach i jego wyposażenia.

Budynek zabytkowego pałacu w Klewkach zostaje wyremontowany i doposażony pod nowoczesną działalność kulturalną.Zakres przewidzianych prac budowlanych: – Roboty rozbiórkowe i Roboty główne – fundamenty,ściany,stropy,schody wewnętrzne,dach,wymiana stolarki otworowej,wykończenie pomieszczeń,tarasy,schody zewnętrzne,mury oporowe – Prace konserwatorskie i restauratorskie dotyczą wszystkich elementów budynku (w tym na elewacjach i konserwacja istniejącej stolarki otworowej – Wyposażenie – armatura, hydranty wewnętrzne, winda i Instalacje elektryczne i teletechniczne – Zbiornik zewnętrzny p.poż. Ułatwiony dostęp dla osób niepełnosprawny poprzez dedykowane wejście oraz zastosowanie windy (dojazd na wszystkie poziomy budynku łącznie z wieżą widokową), doposażone dla osób niepełnosprawnych łazienki.

Zakupione wyposażenie i sprzęt: meble i instalacje (m.in. gabloty, lady ekspozycyjne, konstrukcje aluminiowe, witryny na książki, systemy zawieszeń, stelaże, biurka, krzesła, stoliki, kanapy, szafy, regały, piec garncarski, sprzęt agd), sprzęt elektroniczny i interaktywny (m.in. tablice i ekrany interaktywne, komputery, projektory z ekranami, wyposażenie serwerowni) – pełna lista w budżecie projektu Dzięki realizacji projektu będzie możliwa nowoczesna i atrakcyjna działalność kulturalna i edukacyjna – organizacja i współorganizacja (różne podmioty zarówno gminne jak i ponadlokalne) wydarzeń cyklicznych- nowatorskich w środowisku i okolicy (szczegółowy opis w biznes planie): 1. Fes

 

Czytaj więcej: Rekonstrukcja pałacu w Klewkach za 9 mln zł przez dekonstrukcję?

Komentarz (6)

Czy budowa ołtarza polowego w Gietrzwałdzie jest zagrożona?

Szczegóły
Opublikowano: czwartek, 07 maj 2026 14:39
Adam Jerzy Socha

Dokładnie po 4 latach od rozpoczęcia budowy nowego ołtarza polowego na gietrzwałdzkich błoniach, ponownie odebrałem alarmistyczne telefony od mieszkańców Gietrzwałdu, że woda zalała piwnicę pod ołtarzem, o głębokości 10 m i powierzchni 200 mkw. Miały się więc potwierdzić ich ostrzeżenia, że nowa lokalizacja jest zła z powodu płytkich wód gruntowych i gliniastego podłoża. Dlatego teraz musiano zburzyć podest, ponownie odkopać fundamenty, żeby założyć dreny odwadniające (na zdjęciu).

Każdy z posiadaczy domu w Gietrzwałdzie ma problem z wybijaniem wody w piwnicy z powodu płytkich wód gruntowych. W 2022 roku, gdy rozpoczęto budowę alarm podniósł pan Andrzej B. Ryfa, organizator od 2004 roku pielgrzymek do Matki Bożej Gietrzwałdzkiej. Napisał 3 maja 2022 roku do Metropolity Warmińskiego abp. ks. dr Józefa Górzyńskiego, inicjatora budowy nowego ołtarza na uroczystości 150. rocznicy objawień maryjnych, które odbędą się w 2027 roku oraz do organów, które wydały pozwolenie na budowę (wójt Gietrzwałdu, RDOŚ, Wody Polskie):

„Kolejne miliony w błoto

– napisał wówczas pan Ryfa, który domagał się wstrzymania budowy. - Wybrana lokalizacja jest absolutnie niezgodna z Prawem, ponieważ leży w Obszarze Chronionego Krajobrazu Dolina Pasłęki, oraz przeczy wszelkim regułom gospodarności”.

Pan Ryfa twierdził, że zmiany stosunków wodnych mogą spowodować wyschnięcie Św. Źródełka, które pobłogosławiła Matka Boża w czasie Objawień. Proponował przebudowę istniejącego ołtarza polowego, gdyż nowa lokalizacja w środku łąk sanktuaryjnych zakłóci „dziewiczy charakter tego świętego miejsca Objawień, zachowanego po dziś dzień od 145 lat!”

Poza tym „lokalizacja leży na wodociągach gminnych i na płytkich wodach gruntowych, które od zawsze po deszczach zamieniają tam łąkę w bajoro, co zwielokrotni koszty realizowanej tam budowli!”.

Natychmiast, w maju 2022 roku, pojechałem do Gietrzwałdu na wizję lokalną. Rozmiary inwestycji oraz jej usytuowanie wzbudziły również moje obawy. Od wielu lat chodziłem i jeżdziłem z pielgrzymkami do Gietrzwałdu na odpust i usytuowanie ołtarza polowego na samym dole pochylonej i zwężającej się w dole łąki, zakończonej ścianą lasu, w pobliżu Cudownego Źródełka, wydawało mi się idealne.

(Za zbudowanie stałego, betonowego podium pod ten ołtarz na 100. rocznicę Objawień 10 września 1967 roku władze komunistyczne wytoczyły proces ks. Feliksowi Popielewiczowi, administratorowi parafii, za „szkodliwą dla Państwa działalność”).

oltarz budowa wizualizacja gietrzwald

Układ przestrzenny łąki, stacje Drogi Krzyżowej wzdłuż ściany lasu z jednej jej strony, a z drugiej Droga Różańcowa prowadząca do Cudownego Źródełka, cisza, przyroda, wszystko to sprzyjało skupieniu, medytacji i modlitwie. Czy teraz scena z widownią w centrum łąki, nie zdominuje tej przestrzeni i tak duża bryła nie zniszczy dotychczasowej atmosfery tego niezwykłego miejsca?

 Gietrzwał błonia oltarz old i new

NIebieska strzałka - obecny ołtarz, czerwony krzyżyk - nowy ołtarz

Udało mi się wówczas porozmawiać z dwoma zakonnikami (gospodarzem sanktuarium jest od 1947 roku Zakon Kanoników Regularnych Laterańskich), już nieżyjącym, bardzo szanowanym w Gietrzwałdzie księdzem emerytem oraz anonimowo z jednym z młodych zakonników (księdza proboszcza Marcina Chodorowskiego nie zastałem).

Od zakonników dowiedziałem się, że oponowali przeciwko tej inwestycji, ale Metropolita „napierał”. Oponowali, bo w tak ciężkich czasach dla Kościoła trzeba się skupić na ratowaniu każdej duszy, a nie na nowych budowlach. „Czy nowy ołtarz zatrzyma odpływ wiernych? I dlaczego nowy ołtarz został usytuowany na środku łąki?” – przekazali mi swoje wątpliwości. Stąd, mimo że jako inwestor występowała parafia, to nie wywiesili banera informującego o inwestycji i apelu o zbiórkę pieniędzy na nią.

W kurii przyjął mnie wówczas rzecznik prasowy kurii ks. dr Marcin Sawicki z grupą księży, wraz z dyrektorem Wydziału Sztuki Kościelnej ks. dr hab. Markiem Jodkowskim, prof. UWM.

Streszczam, to co usłyszałem. Sanktuarium było dramatycznie zaniedbane, a to najświętsze miejsce Warmii, jedyne miejsce w Polsce zatwierdzonych przez Kościół Objawień Maryjnych. Sanktuaria w Fatimie czy Lourdes zostały przygotowane na przyjazd wielkich rzesz pielgrzymów. W kościółku gietrzwałdzkim szczególnie latem nie mieszczą się pielgrzymi. Skarżyli się Metropolicie Warmińskiemu, domagali się nawet budowy bazyliki na miarę Lichenia, ale abp Józef Górzyński od razu ten pomysł odrzucił. Wobec tego pilną potrzebą stała się budowa stałego ołtarza polowego, na którym można godnie odprawiać Msze św., jak tylko pojawi się taka potrzeba, przybędzie większa liczba pielgrzymów, którzy nie mieszczą się w kościele, to dla nich ad hoc zostanie odprawiona Msza św. na łące. Istniejący ołtarz na to nie pozwalał z braku zaplecza. Za każdym razem trzeba rozbijać namiot, który pełni rolę zakrystii.

W sumie powstały 4 projekty ołtarza polowego. Pierwszy projekt zakładał lokację w miejsce starego ołtarza. Jednak okazało się, że nie będzie on spełniał obecnych przepisów bezpieczeństwa i z tego powodu ta lokalizacja nie uzyska zgód odpowiednich służb, w tym leśników, z uwagi na bezpośrednie sąsiedztwo z lasem. Ponadto badania geologiczne wykazały, że jakakolwiek ingerencja w ziemię w tym miejscu może zaburzyć cieki wodne i zagrozić Cudownemu Źródełku.

Następne dwa ambitne projekty, świetnych architektów, nie spełniały wymogów duszpasterskich, były w tej przestrzeni ciałem obcym. Dopiero czwarty projekt pana Tomasza Lello spełnił wszystkie wymagania, był najniższy i najmniej ingerujący w przestrzeń. Projektant znalazł miejsce na wypłaszczeniu łąki. To miejsce otaczał naturalny amfiteatr. Szpaler drzew będzie maskowała ołtarz polowy od strony Drogi Różańcowej. Po jednej stronie sceny będzie zadaszone miejsce na chór i orkiestrę, po drugiej – dla dostojnych gości, koncelebrantów. Przed ołtarzem, zwróconym ku Drodze Krzyżowej, półkolem, amfiteatralnie 365 miejsc siedzących. Ściana ołtarza wyłożona zostanie mozaiką w kształcie korony klonu z płaskorzeźbą Matki Bożej. Nad ołtarzem Krzyż na linie zawieszonej do sufitu. Architektura, użyte materiały, ich kolorystyka, wszystko to wpisuje ołtarz w historyczne otoczenie Gietrzwałdu.

Projekt uzyskał wszystkie niezbędne zezwolenia (a więc Wód Polskich i RDOŚ). Bardzo mocno nacisk na to kładł Arcybiskup. Gmina na swojej działce wybuduje parking przy głównej drodze, żeby auta nie zajmowały łąki”.

Kilka miesięcy od ukazaniu się mojego tekstu

Awantura o ołtarz polowy w Gietrzwałdzie (21 maja 2022r.),

Kolejny alarm podniósł Henryk Jezierski na swoim blogu, który przed przejściem na emeryturę przez dziesięć lat pracowałem w ówczesnym Zarządzie Dróg i Zieleni w Gdańsku, głównie jako Dyżurny Inżynier Miasta. Jego wcześniejsze ostrzeżenia adresowane do kurii oraz urzędników odpowiedzialnych za wydanie pozwoleń i nadzór, potwierdziły się 23 sierpnia 2022 roku. Napisał:

„gdy nad Gietrzwałdem przeszła gwałtowna ulewa. Podobne występowały wcześniej lecz nadmiar wody wchłaniany był siłami natury, głównie przez rozległe łąki sprawiające, że zarówno dwie drogi prowadzące do Cudownego Źródełka (piesza i samochodowa), jak i kapliczki wzdłuż Alei Różańcowej pozostawały praktycznie bez uszczerbku. Teraz jednak woda „zaatakowała” teren budowy, a to rzecz niedopuszczalna.

Poszły zatem w ruch koparki i łopaty. Podczas wykonywania drenów pozwalających jak najszybciej usunąć wodę spod fundamentów „ołtarza polowego” nie oglądano się na takie „drobiazgi” jak zniszczenie nawierzchni obydwu dróg, czy trwałe uszkodzenie korzeni drzew. Fotografie ilustrujące ten materiał – jakkolwiek wykonane standardowym smartfonem – wystarczająco wymownie oddają skalę dokonanych zniszczeń.

W środę, 24 sierpnia 2022 roku próbowałem interweniować nie jako osoba prywatna lecz publiczna (taki status mają dziennikarze) u Pawła Rojczyka, powiatowego inspektora nadzoru budowlanego w Olsztynie” – napisał Jezierski na swoim blogu. Poniżej jego zdjęcia z 23 sierpnia 2022r.

  • Click to enlarge image potop_01.jpg
  • Click to enlarge image potop_02-656x1024.jpg
  • Click to enlarge image potop_04.jpg
  • Click to enlarge image potop_05.jpg
  • Click to enlarge image potop_07.jpg
  •  
View the embedded image gallery online at:
https://www.debata.olsztyn.pl/wiadomoci/region.html?start=24#sigProId7f429c64c7

Obecnie, na początku maja 2026 roku, po 4 latach od rozpoczęcia, budowa jest w stanie surowym. Tak jak 4 lata temu, gdy przyjechałem na wizję lokalna, nie było tablicy informacyjnej budowy. Pojawiła się po mojej interwencji. Teraz też tablica jest, ale bez informacji, kto jest wykonawcą, kierownikiem budowy itd.

Odkopano fundamenty, zburzono podest ołtarza i trwa odwadnianie obiektu, jak widać na zdjęciach w galerii pod tekstem. W związku z tym stanem robót oraz na podstawie informacji uzyskanych od mieszkanki, wysłałem pytania do proboszcza ks. Przemysława Sobonia. Poniżej moje pytania i odpowiedzi księdza proboszcza:

Adam Socha

1. Czy to prawda, że zgodnie z przewidywaniem sprzed 4 lat realizacja inwestycji, zlokalizowanej na płytkich wodach gruntowych, napotkała na trudności? Mianowicie wykonawca z powodu wybijania wody w piwnicy pod ołtarzem, zbudowanej na głębokości 10 metrów, o powierzchni 200 mkw, zamurował wejścia do piwnicy. Roboty zamarły na rok.

Ad1. Jest to nie prawda, ponieważ prace zostały wstrzymane w związku z porzuceniem placu budowy przez wykonawcę firmę Linden, bez wcześniejszego poinformowania o tym parafii a jednocześnie brakiem jakiegokolwiek kontaktu z właścicielem firmy, co spowodowało zerwanie umowy. To zaskutkowało potrzebą wykonania inwentaryzacji prac już wykonanych z udziałem niezależnego inspektora nadzoru, który udokumentował stan zaawansowania robót a jednocześnie ocenił ich rzetelność.

Po przeprowadzeniu inwentaryzacji stwierdzono także potrzebę wprowadzenia istotnych zmian architektonicznych w projekcie, co wymagało uzyskania zamiennego pozwolenia na budowę.

2. Czy to prawda, że inwestor Parafia Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Gietrzwałdzie miała pozwać do sądu wykonawcę (Linden sp.j.) o odszkodowanie? W wyniku sprawy sądowej Parafia zapłaciła wykonawcy za stan surowy 7 mln zł, gdyż sąd uznał, iż wina leży po stronie projektanta, który nie uwzględnił kwestii płytkich wód gruntowych.

Ad2. Parafia nigdy nie pozwała na drogę sądową wykonawcy (firma Linden) i nie była na drodze sporu sądowego z tą firmą. Więc jest nie prawdą że parafia musiała cokolwiek zapłacić firmie Linden.
Parafia natomiast złożyła zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez firmę Linden, dlatego prokuratura prowadzi w tej sprawie postępowanie.

3. Czy to prawda, że obecny wykonawca robót wykończeniowych odkopuje fundamenty, żeby zrobić nowe odwodnienie ołtarza? Jaki będzie tego koszt? Czy w związku z tym zagrożony jest termin oddania do użytku ołtarza na uroczystości 150. rocznicy Objawień Maryjnych?

Ad3. Tak, obecnie są prowadzone prace związane z odkopaniem fundamentów, wynika to z przeprowadzonej inwentaryzacji i ekspertyz wykonanych przez niezależnych fachowców. Wynika z nich że należy wykonać działania związane z ponownym wykonaniem odwodnienia budynku.

Ad4. W żaden sposób nie jest zagrożony termin zakończenia prac i oddania do użytku ołtarza jeśli chodzi o uroczystości 150 lecia objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie.

  • Click to enlarge image O 2.JPG
  • Click to enlarge image O 3.JPG
  • Click to enlarge image O 4.JPG
  • Click to enlarge image O 5.JPG
  • Click to enlarge image O 7 CALY.JPG
  • Click to enlarge image O 8 CALY 2.JPG
  • Click to enlarge image O DRZWI BOCZNE.JPG
  • Click to enlarge image O ODWODNIENIE.JPG
  • Click to enlarge image O SCIANA BOCZNA.JPG
  • Click to enlarge image O TABLICA INFO.JPG
  • Click to enlarge image O TYL.JPG
  • Click to enlarge image OLTARZ POLOWY ODWADNIANIE.jpg
  •  
View the embedded image gallery online at:
https://www.debata.olsztyn.pl/wiadomoci/region.html?start=24#sigProIdc43a3ad287

Czytaj więcej: Czy budowa ołtarza polowego w Gietrzwałdzie jest zagrożona?

Komentarz (0)

Zmarł współtwórca Federacji Młodzieży Walczącej w Kętrzynie Arnold Zbigniew Maciejewski

Szczegóły
Opublikowano: sobota, 02 maj 2026 10:50

Z głębokim smutkiem pragniemy poinformować o śmierci 70-letniego Arnolda Zbigniewa Maciejewskiego (Zgorzałka) - współzałożyciela Federacji Młodzieży Walczącej Warmii i Mazur. Jak poinformował syn Paweł, Zbyszek zmarł kilka dni temu. W czwartek 30 kwietnia policja i straż pożarna, po interwencji zaniepokojonej rodziny, odnalazły go martwego w jego domu.

Uroczystości pogrzebowe odbędą się w Kętrzynie: Wystawienie ciała nastąpi w środę (06.05.2026 r.) w kaplicy cmentarnej przy ul. Pocztowej o godz. 13:00.

Msza święta rozpocznie się o godz. 14:00, po czym nastąpi odprowadzenie na cmentarz w Nowej Wsi Kętrzyńskiej.

W ostatnich latach życia był zaangażowany w ruch protestu przeciwko inwestycji koncernu Lidl we wsi Gietrzwałd.

Maciejewski Gietrzwałd

 

Na proteście przeciwko inwestycji Lidla w Gietrzwałdzie (3.06.2023) głos zabrał arch. Zb. Maciejewski.

Polemika arch. Zb. Maciejewskiego z ks. Tomaszem Szałandą n.t. Obrony Gietrzwałdu

Pomógł mi zdemaskować jednego z najgorliwszych agentów SB, studenta ART Romana Kosiorka:

To konfident SB zorganizował drukarnię w domu działacza „Solidarności”

W imieniu własnym i redakcji "Deb@ty" składam rodzinie Zbyszka wyrazy głębokiego współczucia.

Adam Socha

Arnold Zbigniew Maciejewski (Zgorzałek), ur. 21 X 1956 w Grajewie. Absolwent Wydziału Architektury Politechniki Gdańskiej (1982).

Od 13 XII 1981 działacz podziemia związany z ROPCiO na Wybrzeżu. Uczestnik manifestacji i patriotycznych w Gdańsku. Kolporter prasy podziemnej: biuletynu „Solidarność”, „Gdańsk”, „Solidarność” pismo Regionu Gdańskiego, „Solidarność Walcząca”, „Poza układem”, „Gryps”, poznańskiego biuletynu „CDN”.

W jego wynajętym mieszkaniu drukowano gdańską edycję „Tygodnika Mazowsze”, „Wiadomości”, „Gazety Tczewskiej”, „BIT – Biuletyn Informacyjny III LO Topolówka”. Wolontariusz akcji pomocy charytatywnej rodzinom represjonowanych.

W 1983 asystent projektanta architektury w Pracowni Projektowo-Kosztorysowej Społem w Sopocie, 1983-1984 starszy asystent projektanta architektury w Zakładzie Inwestycji i Budownictwa Izby Rzemieślniczej w Gdańsku, nast. referent ds. przygotowania produkcji w Spółdzielni Pracy Technorem w Gdańsku.

1985-1986 nauczyciel przedmiotów zawodowych w Zespole Szkół Budowlanych w Kętrzynie, zwolniony z powodu bojkotu pochodu pierwszomajowego przez uczniów, których był wychowawcą. W 1986 organizator grupy (Zbigniew Radziwonik, Ryszard Łapicz, Czesław Puciato, Maria Dubako, Zbigniew Doliński, Stefan Bohenek) bojkotującej wybory: kolportaż ulotek, obserwacja lokali wyborczych. Z ks. Zbigniewem Bzdakiem współorganizator wystawy o ks. Jerzym Popiełuszce oraz mszy za Ojczyznę w bazylice św. Jerzego w Kętrzynie.

1986-1987 majster w Przedsiębiorstwie Budownictwa Komunalnego w Kętrzynie.

W IV 1987 wraz z Adamem Dydzińskim utworzył Federację Młodzieży Walczącej Warmii i Mazur, członek Komisji Koordynacyjnej, redaktor pisma „Larwa”, autor plakatów i ulotek, Organizator akcji ulotkowych w Olsztynie. W II 1988 skazany wyrokiem Kolegium ds. Wykroczeń w Kętrzynie na karę grzywny oraz przepadek podziemnej prasy i wydawnictw zajętych podczas rewizji. W 1988 kierownik biura Elektron w Gdyni, następnie bezrobotny, później krojczy w Zakładzie Dziewiarstwa Maszynowego w Kętrzynie.

W 1989 właściciel Zakładu Usług Czyszczenia Dywanów. W 1989 uczestnik reaktywacji „S”, członek KO w Kętrzynie, współorganizator komitetów w gminach Korsze, Srokowo, Barciany. W VIII 1989 współorganizator Niepodległościowej Partii „S”, współredaktor i wydawca pisma „Mazur”. Uczestnik strajku w Rominckim Kombinacie Rolnym w Gołdapi.

W 1990 bezrobotny, następnie inspektor ds. budownictwa i architektury w Urzędzie Miasta w Kętrzynie. 1990-1994 kierownik Wydziału Planowania Przestrzennego w Urzędzie Miasta i Gminy w Węgorzewie. 1994-1995 naczelnik Wydziału Budownictwa i Gospodarki Gruntami Urzędu Miasta w Kętrzynie. 1996-1999 właściciel Agencji Usług Architektonicznych i Ubezpieczeniowych AMA, od 2000 właściciel Pracowni Projektowej AMA.

Odznaczony Krzyżem Wolności i Solidarności (2017).

(Encyklopedia Solidarności)

Czytaj więcej: Zmarł współtwórca Federacji Młodzieży Walczącej w Kętrzynie Arnold Zbigniew Maciejewski

Komentarz (3)

Więcej artykułów…

  1. Uchwałą Sejmiku rok 2027 będzie Rokiem 150-lecia Objawień Maryjnych w Gietrzwałdzie
  2. Dlaczego WM Specjalna Strefa Ekonomiczna tyle wydaje na promocję?

Strona 7 z 298

  • start
  • Poprzedni artykuł
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • Następny artykuł
  • koniec

Komentarze

Napisane pod wpływem snusa. Inaczej być nie może. Co za bełkot.
Tusk rządzi dzięki straszeniu ...
4 godzin(y) temu
Idiotyczne. Szkoda słów
Tusk rządzi dzięki straszeniu ...
6 godzin(y) temu
Już wkrótce pan Wojciech Kozioł stanie przed wybitnymi sędziami w Olsztynie, a wymiar sprawiedliwości będzie miał okazję pochylić się nad jego sprawą....
Policja ponownie usunęła baner...
8 godzin(y) temu
Wacław znalazł winne wszelkich polskich nieszczęść - młode, wykształcone kobiety, które chcą same o sobie decydować. Zapewne konfederata i guru wszyst...
Tusk rządzi dzięki straszeniu ...
11 godzin(y) temu
Matko, co za bełkot…
Tusk rządzi dzięki straszeniu ...
11 godzin(y) temu
https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/furia-czyli-prymus-pryncypala,216135
https://opinie.olsztyn.pl/olsztyn/furia-czyli-prymus-pryncypala/
Pasławska chwali się "upolowan...
1 dzień temu

Ostatnie blogi

  • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
  • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
  • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
  • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
  • 1

Najczęściej czytane

  • Policja ponownie usunęła baner sprzed "szubienic" z mową nienawiści wiceprezydent Olsztyna
  • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
  • Europejskie organy antykorupcyjne badają wątki dotacji i majątku na Warmii i Mazurach
  • List pułkownika SB Wiesława Poczmańskiego. WARTO TO PRZECZYTAĆ
  • Przyczyna katastrofy w hotelu „Manor: przypadek czy głupota?
  • Biskupiec – miasto zDOMINowane przez układ partyjno-biznesowy
  • Taczka dla wiceprezydent Olsztyna
  • Green Festiwal, czyli jak i ile spółka "Wyborcza" zarabia na Olsztynie
  • Świat według prezydenta Olsztyna Roberta Szewczyka
  • Burmistrz Olsztynka żąda usunięcia niebezpiecznych odpadów ze spalarni
  • Marszałek Kuchciński ponownie wyłożył 300 tys. zł na Campus Polska Przyszłości
  • Na otwarcie Campusu nie wpuszczono baneru z wpisem wiceprezydent Olsztyna

Wiadomości Olsztyn

  • Olsztyn

Wiadomości region

  • Region

Wiadomości Polska

  • Polska

O debacie

  • O Nas
  • Autorzy
  • Święta Warmia

Archiwum

  • Archiwum miesięcznika
  • Archiwum IPN

Polecamy

  • Klub Jagielloński
  • Teologia Polityczna

Informacje o plikach cookie

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.