logodebata

JESTEŚMY ORGANIZACJĄ POŻYTKU PUBLICZNEGO. PROSIMY o 1,5% Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000 337 806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

czwartek, marzec 05, 2026
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Wiadomości
  • Polska

Polska

Czy Powstanie Warszawskie było potrzebne i powinno wybuchnąć?

Szczegóły
Opublikowano: piątek, 01 sierpień 2025 07:05

IBRiS na zlecenie „Rzeczpospolitej”zapytał, czy Powstanie Warszawskie, którego 81. rocznica wybuchu właśnie przypada, było potrzebne i powinno wybuchnąć. „Tak” odpowiedziało 51,3 proc. badanych, odmienne zdanie ma jedynie 21,5 proc., a nie wie – 26,7 proc. W 2018 roku jedynie co trzeci respondent (35 proc.) uważał, że decyzja o rozpoczęciu Powstania Warszawskiego była słuszna. Jednocześnie 29 proc. miało zdanie przeciwne.

„Naprawdę można było wtedy uznać, że za parę tygodni wojna się skończy. I trzeba było coś robić w Warszawie, choćby symbolicznie- mówił prof. Timothy Snyder w rozmowie , która ukazała się 27.07 2012 r. W dodatku do Wyborczej "Ale Historia"

Prof. Snyder stawia tezę, że "była również inna kalkulacja, bardzo chłodna, której - jak mi się wydaje - Polacy nie biorą pod uwagę. Tej hipotezy nie jestem w stanie udowodnić, to tylko moje podejrzenie, ale sądzę, że Powstanie można rozumieć jako próbę rozpoczęcia zimnej wojny pomiędzy Zachodem i Stalinem.

Widząc postępowanie Moskwy wobec Powstania, Amerykanie zaczęli pojmować to, czego wcześniej nie przyjmowali do wiadomości. Widać to wyraźnie w archiwach - dyplomaci amerykańscy zaczynali pisać meldunki o sowieckim postępowaniu w radykalnie innym duchu, że zachowanie Rosjan to nie tylko zdrada polskich sojuszników, ale jest też skierowane przeciw USA. Że to wstyd dla Ameryki.

To, że Rosjanie skazują Polaków na zgubę, jest sprawą przykrą, lecz drugorzędną. Pierwszorzędne jest to, że taką samą cyniczną i zdradziecką nielojalność stosują również wobec Ameryki!

I sądzi pan, że można było świadomie zaplanować zagładę miasta, by pokazać Amerykanom, jak straszny jest Stalin?

- Tak jak mówię - nie jestem w stanie tego udowodnić.

Polacy poświęciliby się, by pokazać Zachodowi naturę systemu sowieckiego?

- Kalkulacja wyglądałaby tak: jak Powstanie się uda, to wygrywamy i nie ma sprawy. Jak się nie uda, to świat przynajmniej zobaczy, jacy są Sowieci. Nie potrafię dowieść, że w polskim Londynie ktoś tak myślał, ale przecież mógł tak myśleć. Bo były tylko te dwie możliwości. Nie było trzeciej.

- Sądzę, że gdyby Londyn wiedział naprawdę, jak okropna jest sytuacja taktyczna w Warszawie, jak mało jest broni itd., to nie zdecydowałby się na Powstanie. Fatalna sytuacja brała się m.in. stąd, że okręg warszawski AK wysłał dużą część broni na Wschód, bo tam odbywała się akcja "Burza", czyli oswobadzanie terenów polskich z rąk niemieckich tuż przed nadejściem Sowietów.

Oczywiście kochani alianci zachodni nie poinformowali Polaków, że niezależnie od tego, co zrobią, to i tak nie dostaną Galicji, Wołynia i Wileńszczyzny. Dlatego Polacy walczyli o te regiony zupełnie niepotrzebnie. Gdybyśmy powiedzieli Polakom, że Kresy są stracone, gdyby dla rządu w Londynie było to jasne, możliwe, że okręg warszawski nie wysłałby broni na Wschód.

Reparacje? Powinni wypłacić

W „Rz” ukazał się wywiad z uczestniczką Powstania Warszawskiego 98-letnią Wandą Traczyk-Stawską.

Miałam 12 lat, jak wybuchła wojna. Byłam świadkiem takiego wydarzenia, które zdecydowało o całym moim późniejszym zachowaniu. Widziałam, jak w 1939 roku Niemcy strzelali do kobiety, która niosła na rękach niemowlę. Widziałam, jak to niemowlę się rozpadało.

Padło pytanie: Reparacje powinni wypłacić?

- Trzeba z tym wreszcie skończyć – powinni wypłacić – odpowiedziała żołnierka AK. - Nie powinniśmy czepiać się współczesnych, ale budować z nimi dobre relacje. Powtórzę: Polacy i Niemcy razem tworzą zaporę przed Rosją. Razem! Sami sobie z Rosją nie poradzimy.

Obchody 81. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego w Olsztynie
Zapraszamy mieszkańców do udziału w oficjalnych obchodach, które rozpoczną się o godzinie 15:45 i będą okazją do wspólnej zadumy oraz oddania czci bohaterom Powstania:
15:45 – Msza Święta w intencji poległych powstańców w kościele pw. św. Józefa
16:45 – Przemarsz uczestników pod Pomnik Bohaterów Powstania Warszawskiego
17:00 – Oficjalne rozpoczęcie uroczystości:
• dźwięk syren
• odegranie hymnu państwowego
• wystąpienia okolicznościowe zaproszonych gości
• złożenie kwiatów pod pomnikiem
• odegranie utworu muzycznego upamiętniającego powstańców
około 18:00 – Zakończenie uroczystości

Pamięć o Powstaniu Warszawskim to nie tylko wspomnienie wydarzeń sprzed 81 lat, to także ważny element naszej tożsamości narodowej. To świadectwo, że wolność nie jest dana raz na zawsze i że wymaga odwagi, poświęcenia oraz jedności.

Harcerze z Olsztyna co roku zapalają znicze na grobach Powstańców Warszawskich spoczywających na naszym cmentarzu, to prosty, ale wymowny gest, będący najlepszym symbolem pamięci i patriotyzmu.

Zachęcamy mieszkańców Olsztyna, by w tych dniach odwiedzili cmentarze przy ul. Poprzecznej i w Dywitach i zapalili znicz na grobie jednego z Powstańców. Chwila ciszy i światło świecy to piękne świadectwo wdzięczności wobec tych, którzy przed laty walczyli o wolność naszej Ojczyzny. Nie pozwólmy, by ich imiona zgasły w pamięci kolejnych pokoleń. Lokalizację każdego grobu można znaleźć POD TYM LINKIEM i w mobilnej aplikacji olsztyńskie cmentarze.

Instytut Pamięci Narodowej w Olsztynie
• 1 sierpnia 2025, godz. 16.00, Olsztyn – udział przedstawicieli IPN w olsztyńskich obchodach 81. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, złożenie kwiatów przy Pomniku Bohaterów Powstania Warszawskiego;
• 1–14 sierpnia 2025, Olsztyn – prezentacja wystawy „Powstanie Warszawskie 1944. Bitwa o Polskę (przy Kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa, ul. A. Mickiewicza 10);
• 2 sierpnia 2025, godz. 10.00–15.00, Olsztyn – stoisko edukacyjne IPN na pikniku patriotycznym, współorganizowanym z Oddziałem Klubu HDK Legion „Leśnik” – „Przelej krew w rocznicę Powstania Warszawskiego” (plaża miejska nad Jeziorem Ukiel);

Na mocy rozkazu dowódcy Armii Krajowej, gen. Tadeusza Komorowskiego „Bora” powstanie warszawskie rozpoczęło się 1 sierpnia 1944 r. o 17.00, tzw. godzinie „W”.

Miało na celu wyzwolenie stolicy spod niemieckiej okupacji przed wkroczeniem do niej Armii Czerwonej. Armia Krajowa i władze Polskiego Państwa Podziemnego zamierzały ujawnić się i wystąpić wobec Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego (utworzonego w Lublinie i zależnego od woli Stalina) w roli gospodarza (jako jedyna legalna władza niepodległej Rzeczypospolitej). Powstanie, planowane na kilka dni, upadło 3 października po 63 dniach walki. W jego wyniku zginęło od 16 tys. do 18 tys. żołnierzy AK i od 150 tys. do 180 tys. cywilów. Po kapitulacji Warszawa została doszczętnie zniszczona przez Niemców.

O ile pod względem militarnym powstanie zakończyło się klęską, o tyle pod względem politycznym miało znaczenie ogromne. Rozpoczynając je, Polacy zademonstrowali dążenie do odzyskania i utrzymania niepodległości. Jak pisał po wojnie Jan Nowak­-Jeziorański, uczestnik tego niepodległościowego zrywu, legendarny „kurier z Warszawy”, „walka nie była daremna”, a powstanie warszawskie sprawiło, że „państwo polskie, chociaż zniewolone i wasalne, zachowało swoją odrębność, przetrwało Stalina, który w swych zamysłach prawdopodobnie chciał z niego z czasem uczynić część ZSRS”. Ulotka dowództwa Armii Krajowej zawiadamiająca o rozpoczęciu powstania warszawskiego, 1944 r.

W dniu wybuchu powstania warszawskiego Okręg Warszawa AK i podporządkowany mu Kedyw (Kierownictwo Dywersji Komendy Głównej AK) liczył ponad 40 tys. żołnierzy, a łącznie z siłami porządkowymi AK – nawet 58 tys. (z tego około 17 tys. znajdowało się w obwodach Praga i Powiat). Do wystąpienia zbrojnego przeciwko niemieckiemu okupantowi przystąpiło jednak od 25 tys. do 37 tys. osób. Ze względu na konspirację nie wszyscy zdołali dotrzeć do punktów zbornych na czas oraz pobrać ze skrytek i magazynów broń. Znane są przypadki przyjścia z pomocą walczącemu już miastu oddziałów AK spoza Warszawy. Na przykład w nocy z 15 na 16 sierpnia 1944 r. oraz 19 sierpnia polscy partyzanci i cichociemni dostali się z Puszczy Kampinoskiej na Żoliborz. Z kolei w nocy z 18 na 19 sierpnia 1944 r. przedarły się oddziały AK z rejonu Lasu Kabackiego i Lasów Chojnowskich przez Wilanów na Sadybę.

Szacuje się, że dzienny stan powstańczych wojsk wynosił od 25 tys. do 28 tys. osób. Pomimo dużych strat w szeregi powstańcze nieustająco wstępowali nowi ochotnicy. W trakcie prac nad „Wielką ilustrowaną encyklopedią powstania warszawskiego” zebrano informacje o 48 183 osobach, które zostały zidentyfikowane jako żołnierze powstania. Nie wszyscy walczyli jednak równocześnie. Oprócz mężczyzn w powstaniu uczestniczyły także kobiety, które stanowiły 14 proc. żołnierzy. Najmłodszy uczestnik walk, Jerzy Szulc ps. Tygrys, miał 10 lat (udział dzieci i młodzieży w powstaniu upamiętnia odsłonięty w 1983 r. pomnik Małego Powstańca).

Większość powstańców była żołnierzami AK. Do powstania dołączyli również członkowie innych niepodległościowych formacji zbrojnych, m.in. Polskiej Armii Ludowej, Narodowych Sił Zbrojnych oraz nieliczni (ukrywający się po pacyfikacji powstania w getcie warszawskim) przedstawiciele Żydowskiej Organizacji Bojowej. Ci ostatni pod dowództwem por. Icchaka Cukiermana „Antka” utworzyli wraz z akowcami pluton niszczycieli czołgów, który walczył na Żoliborzu. W odezwie „Do obrońców warszawskiego getta! Do pozostałych przy życiu Żydów!” Cukierman wezwał do wstępowania do oddziałów powstańczych. Na czas powstania dowództwu AK podporządkowały się ponadto Oddziały Wojskowe Korpusu Bezpieczeństwa, Oddziały Wojskowe Pogotowia Polskich Socjalistów oraz dwa bataliony Narodowej Organizacji Wojskowej.

W powstaniu warszawskim walczyło również 1656 żołnierzy Armii Ludowej oraz wielu policjantów granatowych (polskiej policji mundurowej, działającej w Generalnym Gubernatorstwie pod niemiecką komendą), którzy już wcześniej należeli do konspiracji lub utrzymywali z nią kontakty. Żołnierze AK nie mieli jednolitych mundurów, walczyli w ubraniach cywilnych lub zdobycznych mundurach niemieckich. Zewnętrznie od wrogów różnili się tylko biało­czerwonymi opaskami, orzełkami na czapkach, obszyciami na kołnierzu i elementami ekwipunku. Walkę powstańców utrudniały niedobory, przede wszystkim broni i amunicji.

1 sierpnia 1944 r. do dyspozycji żołnierzy było tylko 2500 pistoletów, 1475 karabinów, 420 pistoletów maszynowych, 94 ręczne karabiny maszynowe, 20 ciężkich karabinów maszynowych. Posiadano także broń produkowaną przez AK we własnym zakresie: miotacze ognia, butelki zapalające, pistolety „błyskawice”, granaty („sidolówki” i „filipinki”). A wszystko w liczbie pozwalającej na uzbrojenie zaledwie kilku tysięcy, a nie ponad dwudziestu tysięcy ludzi. Broń i amunicję zdobywano na przeciwniku albo otrzymywano dzięki alianckim zrzutom. Wobec bombardowań prowadzonych przez Luftwaffe i artylerię Wehrmachtu powstańcy pozostawali jednak bezbronni.

Powstanie było zrywem ludzi młodych. Większość żołnierzy wkroczyła w dorosłość podczas okupacji. Walczyli również małoletni. Młodsi członkowie Szarych Szeregów służyli w Harcerskiej Poczcie Polowej oraz podobnie jak kilkunastoletnie dziewczęta byli łącznikami i sanitariuszami, starsi walczyli z bronią w ręku na pierwszej linii frontu. Tylko 40 proc. powstańców przeszło pełne wyszkolenie bojowe, większość z racji młodego wieku (65 proc. powstańców miało poniżej 25 lat) nie zdążyła odbyć szkolenia wojskowego przed wybuchem wojny. Ci, którzy je ukończyli, nie zawsze mogli wykorzystać nabyte umiejętności, ponieważ walka w mieście stawiała inne wymagania niż manewry na poligonach lub kampania 1939 r. Poziom wyszkolenia wojskowego był zatem zróżnicowany.

Ponieważ kobiety uczestniczyły w konspiracji długo przed wybuchem powstania, ich udział w zrywie w 1944 r. wydawał się czymś naturalnym. Podczas powstania nie tylko służyły jako lekarki, sanitariuszki, pielęgniarki (w służbie sanitarnej – stanowiły około 70–80 proc. personelu) i łączniczki, lecz także trafiały na pierwszą linię frontu. Były przewodniczkami w kanałach. Kobiece Patrole Minerskie brały udział w akcjach bojowych, z kolei oddział Dywersja i Sabotaż Kobiet m.in. przygotowywał sygnalizację dla alianckich lotników i odbierał zrzuty. 12 sierpnia 1944 r. płk Antoni Chruściel „Monter”, dowódca okręgu AK Warszawa­-Miasto i faktyczny dowódca wojsk powstańczych, wydał rozkaz uznający kobiety, które w okresie konspiracji złożyły przysięgę i zostały zaliczone do formacji AK, za jej żołnierzy. Zarówno powstańcy, jak i cywile, przyjęli wybuch powstania z wielkim entuzjazmem, który demonstrowali, wywieszając na ulicach biało­czerwone flagi.

Radości towarzyszył jednak lęk związany ze spodziewaną reakcją Niemców i niepewność co do postępowania Stalina. Cywile aktywnie wspierali powstańców, dostarczając im żywność, organizując zaplecze dla żołnierzy AK, biorąc udział w opiece nad rannymi, budowie barykad i odgruzowywaniu miasta. Wanda Figiel, w czasie powstania łączniczka w stopniu starszego sierżanta, wspominała, że powstanie warszawskie „to był zryw pochodzący z serca, bez przymusu. […] Widać było wspólnotę”. Podobne odczucia miało wielu żołnierzy powstania i mieszkańców Warszawy. Powstańcy reprezentowali pełen przekrój społeczeństwa polskiego. Ramię w ramię do walki stanęli robotnicy i intelektualiści, stronnicy niemal wszystkich opcji politycznych, ludzie w różnym wieku, różnego pochodzenia i różnych wyznań.

Chociaż osobiste motywy udziału w powstaniu były rozmaite, w relacjach wielu uczestników powtarzały się podobne dążenia: przede wszystkim spełnienie patriotycznego, żołnierskiego obowiązku i wyzwolenie stolicy spod władzy znienawidzonego okupanta. Pułkownik Kazimierz Iranek-­Osmecki, szef Oddziału II (informacyjno-­wywiadowczego) Komendy Głównej AK, tak opisywał potrzebę wzięcia udziału w patriotycznym zrywie: „Trzeba było przeżyć 5 lat okupacji w Warszawie, aby czuć to, co czuła ludność i żołnierze. Trzeba było żyć dzień po dniu, godzina po godzinie przez pięć lat w cieniu więzienia na Pawiaku, trzeba było w ciągu tych miesięcy widzieć, jak znikają przyjaciele jeden po drugim, odczuć za każdym razem skurcz serca w piersi, trzeba było codziennie słyszeć odgłosy salw tak, że się już przestawało je słyszeć, przyzwyczaić się do nich, jak do dzwonów kościelnych, trzeba było milcząco asystować na rogu ulicy w smutny zimowy wieczór lub świetlisty poranek wiosenny, przy egzekucji dziesięciu, dwudziestu, pięćdziesięciu przyjaciół, braci lub nieznajomych, wziętych przypadkowo z tłumu, spędzonych pod mur, z ustami zaklejonymi gipsem i oczami wyrażającymi rozpacz lub dumę. Trzeba było to wszystko przeżyć, aby zrozumieć, że Warszawa nie mogła się nie bić”.

(IPN)

Czytaj więcej: Czy Powstanie Warszawskie było potrzebne i powinno wybuchnąć?

Komentarz (11)

Głównodowodzący sił NATO: Rosja uderzy w 2027. Tusk na to wypowiada wojnę… PiSowi

Szczegóły
Opublikowano: sobota, 26 lipiec 2025 16:28

W przeddzień ogłoszenia rekonstrukcji rządu w Polsce, głównodowodzący amerykańskich wojsk NATO w Europie gen. Alexus Grynkewich, potwierdził amerykańskie ekspertyzy, że Rosja będzie gotowa do konfrontacji z Europą już w 2027 r. Tymczasem premier RP Donald Tusk, prezentując nowy skład swojego rządu, zapowiedział kontynuację wojny wewnętrznej, z "politycznymi łajdakami".

Co prawda, podczas całego wystąpienia z ust premiera Tuska ani razu  nie pada słowo „PiS”, ale jest oczywiste, kogo miał na myśli mówiąc:

„15 października to nie był koniec konfrontacji dobra i zła. (...) To tak naprawdę był początek. I ten etap, w jakim jesteśmy w tej chwili, nie jest łatwiejszy niż tamten w roku 2023”.

Jak mówił, niebezpieczeństwo czyha ze strony aktorów zagranicznych, ale też wróg czai się wewnątrz Polski, to V kolumna Putina i Łukaszenki:

- Zagrożenie ma dwie twarze: tę twarz zagraniczną – to jest twarz Putina czy Łukaszenki – ale to jest [też] twarz tych, którzy w Polsce chcą zdestabilizować państwo. (...) Ci, którzy chcą przeszkadzać; ci, którzy mają zupełnie inną wizję polityki zagranicznej i polityki wewnętrznej od tej, którą my prezentujemy; ci, którzy trzymają kciuki za Rosję i źle życzą Ukrainie; ci, którzy nienawidzą Unii Europejskiej; ci, którzy chcą Polskę odgrodzić nie od oczywistych wrogów, ale także od Europy i świata Zachodu – nie są słabi – ostrzegał Tusk i zapowiedział „twardą i zdecydowaną walkę” z „politycznymi łajdakami, którzy są gotowi z każdego problemu, z każdego lęku, z każdego strachu robić polityczne złoto. I oni też stanowią problem dla polskiego bezpieczeństwa i porządku w naszym kraju, ale my nie będziemy ulegali histerii, tylko będziemy w sposób twardy i zdecydowany przeciwdziałać tym wszystkim działaniom – zapowiedział stanowczo premier Tusk.

Gdy w dowództwie NATO ds. Wsparcia Bezpieczeństwa i Szkolenia Sił Zbrojnych Ukrainy gen. Grynkewich oświadczył, że "Stany Zjednoczone i Unia Europejska mają półtora roku na przygotowanie się do potencjalnego globalnego konfliktu zbrojnego z Chinami i Rosją", podkreślając, że

"będziemy potrzebować każdej sztuki uzbrojenia, sprzętu i amunicji, które możemy zdobyć, aby być gotowym", Tusk zagrzewał swoich towarzyszy partyjnych do walki z wrogiem wewnętrznym, na śmierć i życie, stawiając za wzór hiszpańskiego konkwistadora, zdobywcę Meksyku Hernána Cortésa, który mordował rdzennych mieszkańców Ameryki Południowej i zniszczył ich kulturę.

„Okręty spalone, zostawiliśmy je na plaży i tak jak kiedyś Cortés idziemy wyłącznie do przodu” – mówił twardo Tusk w czasie ogłaszania rekonstrukcji rządu.

Te słowa wywołały lawinę komentarzy w mediach społecznościowych. Dlaczego premier nawiązuje do hiszpańskiego zdobywcy Meksyku? - pytali internauci. „Czyli Donald Tusk uważa się za agresora z zewnątrz, a nas za autochtonów, których zamierza zniewolić” - czytamy w komentarzach.

„Cortez swoje okręty zatopił, tak gwoli ścisłości. Poza jednym, który wyładowany złotem wysłał do Hiszpanii. Niezła to alegoria obecnej koalicji - nachapać, a teraz iść po wszystko – skomentował na X działacz partii Razem z Olsztyna Bartosz Grucela. - Cortez i Hiszpanie nie miał drogi odwrotu. Mogli albo zabić i wygrać, albo dać się zabić. Fatalne jest to porównanie - szczególnie trawiącej Polskę wojny POPiSu. Wolałbym by premier szukał porozumienia, a nie bezwzględnego podboju w stylu konkwistadorów”.

„A więc wojna” – komentowali inni słowa Tuska, cytując aktora Józefa Małgorzewskiego, który 1 września 1939 roku w Polskim Radiu  poinformował o napaści Niemiec na Polskę.

Na pierwszą linię tej wojny Tusk wysłał sędziego-polityka Waldemara Żurka, którego życiowym celem jest krwawa zemsta na „ziobrystach”, likwidacja neo-KRS, neo-Sądu Najwyższego i neo-Trybunału Konstytucyjnego oraz wyrzucenie ze stanu sędziowskiego wszystkich sędziów powołanych przez prezydenta Andrzeja Dudę (w tej chwili to 4.699 sędziów). Jego zbrojnym ramieniem ma być, ponownie powołany na stanowisko ministra spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński, który nie wahał się zablokować prezydenta Andrzeja Dudy przed wjazdem do Pałacu Prezydenckiego, by umożliwić policjantom aresztowanie ministrów Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika.

Premier Tusk na koniec konferencji, zwrócił się do Polaków:

- Uwierzcie na nowo w Polskę, nawet jak czasem dopada was zwątpienie. To są świetni ludzie, jak zespół komandosów - wiedzą, jakich zadań się podjęli. Mówił, że pierwszy test już zdali, bo nikt nie zastanawiał się nad przyjęciem propozycji premiera dłużej niż minutę. A mottem ma być "jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy". - Przepraszam za patos, ale powołujemy dziś ludzi do ważnych zadań, jeszcze się zdziwicie – zapowiedział.

Nominację sędziego Żurka na naczelnego wodza wojny z „politycznymi łajdakami”, z radością na łamach „Wyborczej” powitał Bartosz Kramek, przewodniczący Rady Fundacji Otwarty Dialog(!), który w 2017 r. zaprezentował instrukcję „wyłączenia” rządu PiS, w 2021 r. wezwał do zniszczeniem zabezpieczeń na granicy polsko-białoruskiej i wrzucił nagranie do sieci, jak osobiście niszczy zasieki i teraz w nagrodę dostał od Senatu RP 700 tys. zł..

„Koniec miękkiej gry w prokuraturze i w sądach – zapowiedział Kramek w "Wyborczej". - Albo dorżniemy watahę, albo stracimy demokrację, jaką znamy”.

Wygląda na to, że chyba 1,5 roku wystarczy Tuskowi, żeby do 2027 roku „dorżnąć watahę”. A w 2027 roku wejdzie do Polski Putin, parafrazując Tuska:

„Jeszcze Polska nie zginęła, ale zginąć musi”.

Adam Socha

Szymon Hołownia: Wielokrotnie sugerowano mi przeprowadzenie zamachu stanu

- Wielokrotnie proponowano, sugerowano mi przeprowadzenie zamachu stanu - powiedział w "Gościu Wydarzeń" PolsatNews Szymon Hołownia, odnosząc się do sytuacji związanej z zaprzysiężeniem prezydenta elekta Karola Nawrockiego. - Uniknęliśmy rozpadu państwa - dodał marszałek Sejmu.

Marszałek Hołownia powiedział to w PosatNews nie w emocjach, spontanicznie, tylko z epłną świadomością wagi wypowiadanych oskarżeń. Przypomnę, że wiele dni wcześniej o sugestiach odłożenia w czasie zaprzysiężenia Karola Nawrockiego, które były kierowane w stronę Szymona Hołowni, opowiadał w podcaście Interii "Polityczny WF" Marcin Fijołek. Wówczas w sieci posypały się komentarze polityków. Domagano się od marszałka albo potwierdzenia newsa red. Fijołka, albo dementi. Jednak marszałek milczał aż do piątku 25 lipca. Miał więc dużo czasu, by przemyśleć, co chce społeczeństwu powiedzieć, odpowiadając na pytanie red. Fijołka, który zapytał swojego gościa o różnego rodzaju sugestie, które padały w kierunku marszałka po zwycięstwie Karola Nawrockiego.

- Wielokrotnie proponowano mi, sugerowano, rozpytywano mnie czy jestem gotowy przeprowadzić zamach stanu, bo do tego się to sprowadza - skomentował Hołownia.

Zapytany o konkretne nazwiska stwierdził, że "przyjdzie czas, że będziemy o tym rozmawiać". - Zamachu stanu ze mną się nie zrobi. Nie głosowałem na Karola Nawrockiego, to nie był mój kandydat, natomiast jako marszałek Sejmu jestem zobowiązany uszanować wolę większości wyborców, odebrać przysięgę od prezydenta, zapewnić ciągłość zwierzchnictwa sił zbrojnych, władzy w Polsce i rozmawiać z prezydentem, z którym mamy rozbieżne poglądy na bardzo wiele spraw - podkreślił.

- Ja to nazywam zamachem stanu. To oczywiście nie wypełnia kryteriów prawdopodobnie prawnych zamachu stanu, ale ja mówię o zamachu stanu, mając na myśli sytuację, w której prezydent został wybrany, a ja mówię: no nie podoba mi się ten prezydent, to może ja go nie zaprzysięgnę - kontynuował marszałek Sejmu.

"Uniknęliśmy rozpadu państwa". Hołownia o propozycjach w sprawie Karola Nawrockiego

Mimo tego, że lider Polski 2050 nie podał konkretnych nazwisk, to zaznaczył jednocześnie, że przychodzili do niego "politycy, prawnicy, różni ludzie, którzy byli (...) sfrustrowani wynikiem wyborów prezydenckich". - Ale z tego powodu, że wygrał nie ten kandydat, który mi się podobał, nie wynika, że można państwo zawiesić i robić jeszcze raz wybory i będziemy sobie wybierać do skutku - wyjaśnił.

- Uniknęliśmy rozpadu państwa, dezintegracji państwa - dodał.

- To było testowanie, co ja zrobię. Mieliśmy też na ten temat rozmowę w gronie liderów i kiedy (...) padło ze strony premiera Donalda Tuska takie pytanie - "no to panowie, pojawiają się takie głosy, co robimy?" - chcę powiedzieć, że ja miałem jednolite zdanie z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i Włodzimierzem Czarzastym - wyjaśnił Hołownia.

- Tu muszę powiedzieć, że w 100 proc. się zgadzaliśmy także z innymi liderami koalicji - podkreślił.

Czytaj więcej: Głównodowodzący sił NATO: Rosja uderzy w 2027. Tusk na to wypowiada wojnę… PiSowi

Komentarz (12)

Tusku, albo zrobisz zamach stanu, albo musisz… odejść. Sierakowski: uratują nas tylko imigranci...

Szczegóły
Opublikowano: sobota, 19 lipiec 2025 17:58
Adam Jerzy Socha

Dwa obrazki na początek. Pierwszy. Jechałem kilka dni temu w Olsztynie za bardzo starym autem, który był oblepiony napisami „Tusku musisz!”. Tylko najstarsi pamiętają to hasło na okładce Tygodnika „Polityka” z października 2007 roku. Tym hasłem „Polska liberalna” wzywała Tuska do odebrania władzy „faszystom” i Tusk stanął na wysokości zadania. Minęło 18 lat i teraz „salon warszawsko-krakowski”, za prof. Zollem błaga „Tusku, zrób zamach stanu, albo musisz… odejść”, żeby ocalić „demokrację”.

Drugi obrazek, to napisy sprayem na ścianie tunelu pod torami, z ul. Wojska Polskiego na 1 Maja, w Olsztynie: „J...ć PO PiS” oraz "Polska krwawi przez PO i PiS". Zawsze uważnie w czasie kampanii wyborczych obserwuję napisy na murach. Nie potrzebuję, żmudnych i drobiazgowych badań socjologiczno-politologicznych, by na ich podstawie odgadnąć, kto wygra wybory. W 2015 roku, jak Polska długa i szeroka, lud malował na ścianach „Precz z PO”. W 2023 roku „J….ć PiS”.

Co prawda, jak się niedawno okazało, tych sprayowców opłacali ruscy, więc było to raczej hasło liberalno-lewicowych elit niż ludu, więc PiS wybory wygrał, ale Prezes był tak zaślepiony, że uwierzył, iż samodzielnie zdobędzie większość konstytucyjną i zamiast „pompować” Konfederację”, jak Tusk „Trzecią Drogę”, to kazał ją Kurskiemu w TVP niszczyć.

RAPORT SIERAKOWSKIEGO&SADURY: „Nowy duopol obali ten system”

Natomiast socjolodzy, by dojść do takich samych konkluzji muszą przeprowadzać szeroko zakrojone badania ilościowe i jakościowe (fokusowe). W 2019 roku guru lewicy, twórca neomarksistowsko-leninowskiej „Krytyki Politycznej”, socjolog Sławomir Sierakowski wraz z drugim socjologiem dr hab. Przemysławem Sadurą dostali duże pieniądze na znalezienie naukowej odpowiedzi, dlaczego PiS ciągle wygrywa wszelkie wybory (7 razy pod rząd). Badania zajęły im 4 lata. Ich wyniki ogłosili w sierpniu 2023 roku, a więc przed wyborami parlamentarnymi, w książce „Społeczeństwo populistyczne”. Ogłosili w niej swoje niezwykłe odkrycie, że 15% elektoratu PiS, to „cynicy”, którzy głosują na tę partię, dzięki której osobiście osiągną większe korzyśc

Dlatego – radzili Tuskowi, którego Ursula von der Leyen odesłała z Brukseli do Polski, żeby odsunął od władzy „faszystów” i uratował „liberalną demokrację”, - żeby pokonać PiS musisz przekupić te 15% cyników, przebić ofertę PiSu.

„Nie da się wygrać z populistami bez populistycznych tricków, gdy oni grają w dupniaka a my w szachy. To w Luksemburgu można uprawiać „elegancję Francję”, a tu trzeba wygrać z „Armią Czerwoną” (oczywiście, "Armia Czerwona" to PiS, czy wobec tego PO, to "Wehrmacht"? - przypis A.Socha) - tłumaczył Sierakowski młodzieży i politykom, którzy wypełnili po brzegi halę sportową na Campusie Polska Przyszłości. - Inaczej nie ocali się demokracji liberalnej. Demokrację łatwo się wprowadza, ale liberalizm nie ukorzenił się w duszach ludzi, na to trzeba lat”.

Jednym słowem, Tusku musisz, kłamać, kłamać i jeszcze raz kłamać, obiecać złote góry, benzynę za 5,19, niskie ceny i podatki oraz wysokie emerytury i płace, „uśmiechniętą” Polskę miodem i mlekiem płynącą. Tuskowi nie trzeba było dwa razy tego powtarzać, wszak to patologiczny kłamca i to co najlepiej potrafi, jako polityk, to pięknie kłamać.

Tusk wygrał dzięki drożyźnie

„Cynicy” to „kupili”, bo zajrzeli do swoich portfeli, których zawartość topniała z powodu inflacji, a w sklepach ceny rosły. A Tusk mówi, że będzie nie 500 a 800+, nie każe pracować do 70. roku życia, benzyna będzie po 5,19… no i zagłosowali.

Sierakowski i Sadura zapomnieli tylko o jednym, kłamstwo ma krótkie nogi i „cynicy” szybko zorientowali się, że dali się zrobić w „wała”, więc zaledwie po 1,5 roku rządów „demokracji walczącej” pokazali Tuskowi „czerwoną kartkę” i przerzucili głosy w I turze, nie nie, już nie na PiS, a na Mentzena, Brauna i Zandberga. W II turze głosowali przeciw Tuskowi, czyli przeciw Trzaskowskiemu.

Dlaczego Trzaskowski przegrał z "gangusem"?

No i duet socjologów Sierakowski and Sadura ponownie wzięli się do zbadania, dlaczego tak wspaniały, idealny kandydat, poliglota i geniusz, nadzieja całego „liberalno-demokratycznego” świata przegrał z „gangusem, kibolem i sutenerem”? (Badania sfinansowała Fundacja im W. Brandta, finansowana z kolei przez niemiecki rząd).

Muszę przyznać, że przeprowadzili rzetelne badania i doszli do trafnych wniosków, aczkolwiek i bez ich badań, oczywistych. Mianowicie, że lud odrzucił „liberalno-demokratyczne” elity (ja dlatego ciągle te pojęcia umieszczam w cudzysłowie, bo to ani „liberałowie”, ani „demokraci”, tylko najzwyklejsi totalitaryści), które traktują lud z pogardą. Napisali: „Polaryzacja społeczna miasto–wieś pozostaje fundamentalnym podziałem”. Ogłosili też „koniec duopolu PO i PiS”. W wyborach prezydenckich narodził się nowy podział, nowy duopol: Konfederacja vs. Razem.

(Prezes Kaczyński może wzywać towarzyszy partyjnych na Kongresie w Przysusze, że „musimy zdobyć w 2027 roku 40% i, a nawet więcej głosów”. To se ne vrati. W 2027 roku karty będą rozdawać Mentzen z Bosakiem - przypis A.Socha).

Sierakowski: JAK NAJWIĘCEJ MIGRACJI W POLSCE

Czy i tym razem Sierakowski&Sadura mają jakąś „złotą” radę dla Tuska, co ma zrobić, żeby nie dopuścić do powrotu do władzy „faszystów”, jak w 2023 roku? Nie powtarzają za prof. Zollem i warszawsko-krakowskimi lewicowo-liberalnymi salonami: „Tusku, albo zrób zamach stanu, albo musisz odejść”. Sierakowski jedyną nadzieję na powstrzymanie dojścia "faszystów" do władzy upatruje w imigracji. Posłuchajcie jego wypowiedzi od 1:00 godziny wywiadu: 

Redaktor naczelna Krytyki Politycznej Kaja Puto pyta: Polska od 10 lat jest krajem migracyjnym. Są to osoby głównie młode i będą zyskiwać obywatelstwo. Jak widzicie, na kogo oni będą głosować?

S. Sierakowski: Nie mogę się tego doczekać, czekam na to od lat, że przypłynie do Polski inna grupa wyborców. I krajobraz, kultura i wszystkie możliwe oblicza tego kraju, zmienią się na pozytywny. Przecież przestępczość tego narodu, robią Polacy na Polakach, częściej Polacy na Polkach. Ja mogę otwarcie powiedzieć: JAK NAJWIĘCEJ MIGRACJI W POLSCE. To najbezpieczniejszy projekt gospodarczo-społeczny i w każdy innym sensie". 

Poniżej publikuję najważniejsze ustalenia raportu Sierakowskiego i Sadury, ale zachęcam do lektury całego, zwłaszcza ciekawe są cytaty z wypowiedzi Polek i Polaków z przeprowadzonych przez socjologów badań fokusowych (zbiera się grupę kilku-kilkunastu osób, reprezentatywnie dobraną i zadaje konkretne pytania).

Adam Socha

NAJWAŻNIEJSZE USTALENIA RAPORTU SIERAKOWSKIEGO I SADURY

1. Zwycięstwo Nawrockiego było rezultatem masowej konsolidacji prawicy wokół wspólnego kandydata. Kluczem do sukcesu okazał się transfer głosów z Konfederacji – aż 34 proc. głosów oddanych w drugiej turze na Nawrockiego pochodziło od wyborców Mentzena i Brauna. Nawrocki pozyskał 87 proc. wyborców Mentzena i 93 proc. zwolenników Brauna, podczas gdy Trzaskowski zdołał przekonać jedynie 13 proc. elektoratu Konfederacji. Bez tej konsolidacji prawica byłaby skazana na porażkę.

2. Radykalizm polityczny stał się normą w polskim społeczeństwie. Na skali radykalizmu wyborcy wszystkich kandydatów prawicy osiągnęli bardzo wysokie wartości (powyżej 4 na skali 1–5), ale nawet elektoraty Trzaskowskiego i lewicy uzyskały wysokie wyniki. Powszechna stała się akceptacja dla „polityków radykalnych” oraz niezadowolenie z braku „autentycznych” polityków. Prawica zdołała jednak skanalizować te nastroje znacznie skuteczniej niż centrum i lewica.

3. Wzrosła akceptacja dla autorytaryzmu we wszystkich elektoratach. Wszystkie grupy wyborców wykazują poparcie dla „silnego lidera, który może naginać zasady” – nawet wyborcy Trzaskowskiego osiągnęli 3,28 na tej skali (powyżej neutralności). Jedynie lewica (zwłaszcza elektorat Zandberga z wynikiem 2,85) pozostaje poniżej progu akceptacji dla rozwiązań autorytarnych. Demokracja jako system straciła w oczach Polaków na wartości.

4. Postawy antysystemowe są już niemal powszechne. Niezależnie od orientacji politycznej większość wyborców zgadza się, że „obecny system polityczny jest tak niesprawny, że nie da się go naprawić”. Odsetek zgadzających się z tym stwierdzeniem waha się od 56 proc. wśród wyborców Biejat do 68 proc. w elektoracie Brauna. Różnica polega nie na intensywności krytyki systemu, ale na poszukiwanych rozwiązaniach.

5. Kampania negatywna przyniosła efekt odwrotny do zamierzonego. Ujawnianie kolejnych afer Nawrockiego paradoksalnie wzmocniło jego pozycję jako kandydata antysystemowego. Wśród młodych wyborców zadziałał efekt bumerangu – zbyt agresywna krytyka wywołała reakcję obronną. Ujawnianie kompromitujących faktów z przeszłości kandydata PiS wywołało efekt wiktymizacji i zawstydzenia wyborców, zamiast ich zniechęcić. Nawrocki stał się symbolem ludowego sprzeciw wobec elit, a afery tylko potwierdzały jego „autentyczność” jako człowieka spoza establishmentu.

6. Wyższościowe narracje jako czynnik mobilizujący prawicę. Komentatorzy i zwolennicy Trzaskowskiego odwoływali się do wyższościowych narracji i pogardy względem kandydata PiS i jego elektoratu. Świadomość tej klasistowskiej kliszy mobilizowała zwolenników Nawrockiego i wszystkich, którzy nie identyfikowali się z „Polską salonową”. Jedni dzielili naród na Polaków i debili, drudzy na patriotów i zdrajców – ci ostatni wygrali.

7. Polaryzacja społeczna miasto–wieś pozostaje fundamentalnym podziałem. Prawdziwym źródłem polaryzacji politycznej jest niezasypany podział postziemiański między miastem a wsią, elitami a ludem. Dopóki liberalne rządy nie znajdą sposobu na zbudowanie zaufania ludu do elit poprzez program głębokich reform społecznych, każdy taki rząd prędzej czy później upadnie. Polityczna polaryzacja jest tylko pochodną tej głębszej społecznej rany.

8. Nowa prawica to przede wszystkim młodzi, wykształceni mężczyźni z miast. 47 proc. wyborców Mentzena to osoby w wieku 18–34 lat, 64 proc. to mężczyźni, 29 proc. ma wykształcenie wyższe, a 23 proc. mieszka w dużych miastach. To nie jest młodzież z peryferii czy wykluczona ekonomicznie – to grupa, która teoretycznie powinna stanowić trzon liberalno-demokratycznego centrum, ale wybrała radykalny prawicowy populizm.

9. Wyłania się nowy duopol: Konfederacja vs Razem. Nową prawicę, jak i nową lewicę łączy krytyka systemu, poszukiwanie „autentycznych” polityków i frustracja obecnym porządkiem. Różnią się tym, jak identyfikują autentyczność i jakie widzą rozwiązania problemów systemowych, ale obie formacje reprezentują pokoleniową zmianę w polskiej polityce. Tradycyjny podział PO-PiS może zostać zastąpiony przez nową oś konfliktu między radykalną prawicą a radykalną lewicą.

10. Elektorat Konfederacji jest wewnętrznie podzielony na trzy frakcje. Libertarianie (45 proc.) są motywowani wizją radykalnej transformacji gospodarczej, nacjonaliści (35 proc.) kładą nacisk na kwestie tożsamościowe i suwerenność, a kontestatorzy (20 proc.) to radykalni antysystemowcy. Każda grupa ma inne motywacje, ale łączy je rozczarowanie establishmentem. Ta heterogeniczność może być zarówno siłą, jak i słabością formacji.

11. Większość elektoratów jest gotowa na nietypowe koalicje. 81 proc. sympatyków PiS popiera koalicję z Konfederacją. Wśród zwolenników KO 63 proc. jest gotowych poprzeć sojusz z Konfederacją, byle tylko nie dopuścić PiS do władzy. Wśród wyborców samej Konfederacji 35 proc. popiera koalicję z PiS, 17 proc. z KO, a 48 proc. woli wywrócić stolik i wymusić przedterminowe wybory. Te preferencje wskazują na możliwą rekonfigurację polskiej sceny politycznej. Prawica ma zdecydowaną przewagę w potencjalnych układach koalicyjnych, co może oznaczać dominację na kolejne dekady.

Poprzednie badanie Sierakowskiego i Sadurskiego w 2024 - w rok po wyborach do parlamentu.

Dlaczego młodzi nie głosowali na kandydata KO? "Uważają PO za partię obciachu"

„Rzeczpospolita” dotarła do raportu, który trafi na biurka polityków Konfederacji. Opisuje on przyczyny porażki wyborczej Rafała Trzaskowskiego. Z raportu wynika, że partia Donalda Tuska jest uważana przez wyborców do 30. roku życia za „partię obciachu i dziadersów”.

„Rz” cytuje nieopublikowany jeszcze raport „Dlaczego młodzi wyborcy nie głosowali na Rafała Trzaskowskiego w wyborach prezydenckich 2025 roku”.

Zgodnie z nim Platforma Obywatelska jest niewiarygodna, a jej liderzy nie rozumieją języka młodego pokolenia, bo np. „nie widzą niestosowności w powoływaniu się na autorytet Jacka Murańskiego i w porównywaniu saszetek nikotynowych do amfetaminy”.

Autorem raportu jest Fundacja Dobry Rząd, think tank Konfederacji. Prezesem fundacji jest poseł Konfederacji Przemysław Wipler, a szefem rady programowej – Sławomir Mentzen, były kandydat Konfederacji na prezydenta i prezes Nowej Nadziei. Publikacja liczy 35 stron, a zredagował ją dr hab. Jarosław Szczepański, radca prawny, politolog i wiceprezes fundacji ds. programowych.

Jednym z najważniejszych czynników, które przyczyniły się do porażki kandydata Koalicji Obywatelskiej w wyborach prezydenckich w 2025 roku, był problem z pozyskaniem odpowiedniej liczby głosów młodych wyborców

— cytuje dziennik wstęp raportu. Jego autorzy analizują, dlaczego młodzi odwrócili się od rządzącej koalicji. Ich zdaniem, po pierwsze, program Trzaskowskiego „był skierowany głównie do mieszkańców dużych miast, szczególnie osób w wieku 40-49 lat”. Powołując się na inne badania, stwierdzili, że młodzi oczekują większej dostępności mieszkań, stabilności zatrudnienia, wolności osobistej i przeciwdziałania inflacji, na co nie odpowiedzieć miał kandydat PO.

„Rzeczpospolita” ustaliła, że raport ma być rozesłany wewnętrznym newsletterem do działaczy Konfederacji.

 (sa)

Czytaj więcej: Tusku, albo zrobisz zamach stanu, albo musisz… odejść. Sierakowski: uratują nas tylko imigranci...

Komentarz (9)

W Olsztynie odbyły się dwie demonstracje: STOP IMIGRACJI vs. WARMIA WOLNA od FASZYZMU

Szczegóły
Opublikowano: sobota, 19 lipiec 2025 08:48

W sobotę 19 lipca, w samo południe, w 100 miastach w Polsce, odbyły się pikiety organizowane przez Konfederację pod hasłem „Stop imigracji!”. Taka pikieta odbyła się również w Olsztynie, pod ratuszem. W tym samym czasie, po sąsiedzku, w pasażu handlowym przy Al. Piłsudskiego odbyła się mani9festaca KODu pt. "Warmia Wolna od Faszyzmu".

Sobotnie wydarzenia w Olsztynie, jak i w całym kraju, pokazały wyraźny podział społeczny w ocenie polityki migracyjnej. Z jednej strony postulaty środowisk prawicowych o twardym zabezpieczeniu granic i zdecydowanych działaniach, z drugiej – apel działaczy lewicowych przeciwko faszyzacji Polski,  o empatię, otwartość i przestrzeganie praw człowieka. Oba zgromadzenia przebiegły spokojnie, choć policja zachowała pełną gotowość do interwencji.

Manifestacja Konfederacji w Olsztynie zgromadziła ok. 400 osób (zobacz rolkę). Organizatorzy wskazywali na pogarszające się – ich zdaniem – bezpieczeństwo w związku z napływem nielegalnych migrantów i domagali się radykalnych działań ze strony rządu. Uczestnicy zgromadzenia trzymali biało-czerwone flagi i transparenty, skandując m.in. „Tu jest Polska”.

Postulaty prezentowane przez organizatorów dotyczyły m.in. doposażenia Straży Granicznej, rozpoczęcia szeroko zakrojonych deportacji oraz – jak podkreślali – „wyrzeczenia się poprawności politycznej”. Politycy Konfederacji apelowali również o przyznanie żołnierzom prawa do użycia broni wobec osób nielegalnie przekraczających granicę. Jednym z wykrzykiwanych haseł było: „Płaczą Niemcy, płacze Francja, tak się kończy tolerancja”.

Społeczne napięcia wywołane nielegalna imigracją

W obliczu coraz silniejszego napięcia wokół polityki migracyjnej, debata publiczna wydaje się dziś bardziej spolaryzowana niż kiedykolwiek wcześniej.

- Polska staje się coraz bardziej bezbronna wobec narastającej imigracji. Kolejne grupy w przedostają się do naszego kraju przez wschodnią i zachodnią granicę. Coraz częściej słyszymy o morderstwach, atakach, agresywnym zachowaniu i rosnącym zagrożeniu

— alarmuje Konfederacja.

- Państwo zawodzi, więc obywatele działają. To Polacy sami zainicjowali oddolne działania w obronie granic. Do pomocy ruszyli zwykli ludzie z każdego zakątka kraju z jasnym przekazem i motywacją: CHCEMY ŻYĆ BEZPIECZNIE!

— podkreślono.

KOD odpowiada: „Warmia wolny od faszyzmu”

W odległości około stu metrów od manifestacji Konfederacji odbyła się 15-minutowa kontrpikieta, która zgromadziła około 50 osób, zorganizowana przez Komitet Obrony Demokracji. Jej organizatorzy wysłali w środę informację do mediów, tłumacząc, że przez Polskę przetacza się fala rasistowskich mobilizacji, siejących strach i nienawiść wobec migrantów. A skutkiem tej kampanii szczucia są "nasilające się ataki na osoby o innym kolorze skóry czy mówiące z innym akcentem".

Podczas kontrpikiety jej uczestnicy odpowiedzieli hasłami: „Warmia wolny od faszyzmu” i nawoływali do zachowania otwartości i poszanowania praw człowieka. Nie doszło do bezpośrednich konfrontacji między grupami, choć atmosfera była wyraźnie napięta.

Tło polityczne i dane MSWiA

Manifestacje odbywały się na tle rosnącego sporu politycznego wokół polityki migracyjnej. Najpierw mieszkańcy miejscowości graniczących z Niemcami oraz Rafał Bąkiewicz z "Ruchem Obrony Granic", widząc brak reakcji ze strony państwa polskiego na przywożenie przez niemiecką policję, na stronę polską, zaczęli spontaniczne strzec przejść granicznych i zawracać przerzucanych do Polski imigrantów, Premier Donald Tusk najpierw nazwał uczestników tych blokad "bojówkarzami" i twierdził, że Niemcy jedynie przekazują imigrantów w ramach umowy Dublin III (readmisja następuję do tego państwa UW, do którego imigrant przedostał się nielegalnie, jako pierwszego w strefie Schengen.

Jednak 7 lipca ogłosił, że Polska przywróciła tymczasowe kontrole na granicach z Niemcami i Litwą, tłumacząc to koniecznością ograniczenia nielegalnej migracji. Kontrole prowadzone są obecnie w 65 miejscach, a uczestniczą w nich Straż Graniczna, policja i żołnierze WOT.

W sobotę 19 lipca rano Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji opublikowało dane, z których wynika, że udział cudzoziemców w najcięższych przestępstwach – takich jak zabójstwa i gwałty – wcale nie wzrasta, lecz w ostatnich latach utrzymuje się na podobnym poziomie lub nawet spada. Według MSWiA, w 2024 roku podejrzani cudzoziemcy stanowili 6,4 proc. wśród sprawców zabójstw – to mniej niż w roku 2020.

"Liczba przestępstw popełnianych przez cudzoziemców w Polsce znacząco wzrosła w 2024 r! 26,266 do 24,240 w 2023!
No chyba, że Minister Mroczek kłamie albo marszałek @szymon_holownia fałszuje stenogramy" - skomentował na X europoseł Waldemar Buda.

"Panie Ministrze to jest manipulacja danymi. Nie uwzględnił Pan, że od 2022 r. mamy znaczenie więcej cudzoziemców w Polsce i wchodzi tutaj efekt skali. Polecam zajrzeć do najnowszego „atlasu przestępczości” przygotowanego przez Instytut Wymiaru Sprawiedliwości. Zawsze warto pamiętać o kontekście

— napisał redaktor zarządzający wprost.pl Bartosz Michalski.

"Panie Ministrze, trochę manipulacja. Mamy dane od policji w trybie dostępu do informacji publicznej, dotyczące liczby podejrzanych cudzoziemców o popełnienie jakiegokolwiek przestępstwa w tym morderstwa. Największe kraje to Ukraina, Białoruś i Gruzja, a odsetek wzrósł w 2022 z racji dużej ilości obywateli Ukrainy i to oni podnieśli ten wskaźnik najbardziej. Wszystkich podejrzanych cudzoziemców za lata 2015 - 2024 było 90 tys. Sama tylko Ukraina, Białoruś i Gruzja to 66 631 podejrzanych, stanowią 74% wszystkich podejrzanych cudzoziemców. Ukraina: 51 146. Białoruś: 5543. Gruzja: 9942. Podobnie jest z cudzoziemcami z krajów Afrykańskich podejrzanych o popełnienie u nas przestępstwa. Największy skok od momentu kryzysu migracyjnego na wschodniej granicy. Za to ten wskaźnik niepokojąco rośnie, także w 2024 roku, gdzie było blisko 250 podejrzanych

— przekazały Służby w akcji.

W ostatnim czasie wzburzenie społeczne wywołało zgwałcenie i brutalne morderstwo 24-letniej torunianki, doktoranki z UMK przez Wenezuelczyka oraz zabójstwo nożem, podczas bójki  w miejscowoście Nowe, Polaka przez Kolumbijczyka.

(sa)

 

  • Click to enlarge image STOP MIGRACJI STOP FASZYZM.jpg
  • Click to enlarge image sto faszyzm warmia wolna.jpg
  • Click to enlarge image sto warmia wolna.jpg
  • Click to enlarge image stop faszyzm 3.jpg
  • Click to enlarge image stop migracji 3.JPG
  • Click to enlarge image stop migracji Olsztyn 19.07.25.JPG
  • Click to enlarge image stop migracji olsztyn 2.JPG
  • Click to enlarge image stop migracji olsztyn 4.jpg
  • Click to enlarge image stop migracji olsztyn baner.jpg
  • Click to enlarge image stop migracji warot szmit.jpg
  • Click to enlarge image stp faszyzm Olsztyn.jpg
  • Click to enlarge image stp faszyzm traba.jpg
  • Click to enlarge image stp kod slajd.jpg
  •  
View the embedded image gallery online at:
https://www.debata.olsztyn.pl/wiadomoci/polska.html?start=44#sigProIddf6addbe22

Czytaj więcej: W Olsztynie odbyły się dwie demonstracje: STOP IMIGRACJI vs. WARMIA WOLNA od FASZYZMU

Komentarz (37)

Więcej artykułów…

  1. 80. rocznica Obławy Augustowskiej - "małego Katynia"
  2. Możdżonek zostanie jednym z doradców prezydenta Karola Nawrockiego - twierdzi Onet

Strona 12 z 533

  • start
  • Poprzedni artykuł
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
  • 15
  • 16
  • Następny artykuł
  • koniec

Komentarze

Zdrożał o 50% ??? Płaciłem za to samo zużycie 200 zł, a teraz 600 zł ! Jakaś dziwna ta matematyka...
Prąd w Polsce zdrożał o 100% i...
22 godzin(y) temu
Czy prezydent Karol Nawrocki przyjmie listy uwierzytelniające od nowego ambasadora Rosji w Polsce?

https://www.youtube.com/watch?v=DD4isDB1Iqs
Prezydent Karol Nawrocki w Mik...
1 dzień temu
STANISLAW MICHALKIEWICZ:
Trump: Palestyna skazana na zagładę? Polska 51 stanem? Prezydent Nawrocki łamie deklarację toruńską?

https://www.youtube....
Prezydent Karol Nawrocki w Mik...
1 dzień temu
STANISLAW MICHALKIEWICZ:
Trump: Palestyna skazana na zagładę? Polska 51 stanem? Prezydent Nawrocki łamie deklarację toruńską?

https://www.youtube....
Prąd w Polsce zdrożał o 100% i...
1 dzień temu
SAFE TO BUDOWA 4 RZESZY
Prawdziwa historia Niemiec - DR MAGDALENA ZIĘTEK-WIELOMSKA | JAN POSPIESZALSKI ROZMAWIA...

https://www.youtube.com/watch?v...
Prezydent Karol Nawrocki w Mik...
1 dzień temu
Miną kolejny miejski festiwal "Szatańskie Muzyki Tanecznej", tym razem pod hasłem "Zabawmy się na śmierć" i "Mamy prawo do piekła". Tradycyjnie po wys...
Prezydent Olsztyna zaprosił fe...
1 dzień temu

Ostatnie blogi

  • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
  • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
  • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
  • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
  • 1

Najczęściej czytane

  • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
  • Wiernikowska po 23 latach opowiedziała historię Klewek, Leppera i Skowrońskiego
  • Presja na lekarzy Szpitala w Olsztynie, by wykonali aborcję. Kaja Godek ma dla kobiety dom
  • Prezydent Olsztyna uprawia pijar i zaklinanie rzeczywistości
  • „Męczeństwo św. Katarzyny K. od Helpera” (relacja z procesu sądowego)
  • Burmistrz apeluje o powrót festiwalu muzyki death-metal do Dobrego Miasta
  • Petycja do KEP o aprobatę nazwy Sanktuarium Narodowe w Gietrzwałdzie
  • Fundacja im. M. Bublewicza nie przekazywała dotacji na Szkołę im. M. Bublewicza
  • "Sprawę dotacji unijnej dla Beaty Bublewicz zgłosimy do prokuratury"
  • Kto „szerzy kłamstwa”, media czy beneficjentka dotacji Beata Bublewicz?
  • Jak rozliczono dotację dla Fundacji im. M.Bublewicza na "Ochronę Ostoi Derc"
  • Policja zatrzymała właścicielki prywatnych szkół w Olsztynie

Wiadomości Olsztyn

  • Olsztyn

Wiadomości region

  • Region

Wiadomości Polska

  • Polska

O debacie

  • O Nas
  • Autorzy
  • Święta Warmia

Archiwum

  • Archiwum miesięcznika
  • Archiwum IPN

Polecamy

  • Klub Jagielloński
  • Teologia Polityczna

Informacje o plikach cookie

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.