logodebata

Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000337806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

wtorek, październik 06, 2026
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Wiadomości
  • Polska

Polska

Róbcie tak dalej, a wybory w 2027 ponownie wygra PiS, ale rządzić będzie D. Tusk

Szczegóły
Opublikowano: piątek, 23 styczeń 2026 11:53
Zbigniew Lis

Czy w Polsce AD 2026 spełnią się słowa św. Marka: „Jeśli jakieś królestwo wewnętrznie jest skłócone, takie królestwo nie może się ostać. I jeśli dom wewnętrznie jest skłócony, to taki dom się nie ostanie”?

Za niecałe dwa lata odbędą się wybory parlamentarne. Politycy PiS i Konfederacji zdecydowanie za wcześnie uznali, że porażka K13G w kolejnych wyborach jest niemal pewna i walczą między sobą o przyszłą władzę, zamiast ustalić warunki przyszłej koalicji. Ostatnie badania sondażowe wykazały, że jak PiS mocno atakuje Konfederację, to obie partie tracą, tylko Konfederacja bardziej.

W PiS nie czas na rywalizację frakcji "maślarzy" i "harcerzy", absurdalne pomysły typu premier nie może być starszy niż 50 lat, budowa nowego portu na Bałtyku lub liczenie na blamaż Grzegorza Brauna. O byłym wicepremierze A. Lepperze też mówiono, że „buntownik”, a jednak był w rządzie premiera J. Kaczyńskiego. Oczywistym jest, że najlepszym kandydatem na przyszłego premiera jest Mateusz Morawiecki (57 lat), bo ma duże doświadczenie jako premier, jest znany w UE oraz jest lepszy merytorycznie od 4 maślarzy razem wziętych, ale o fotelu premiera należy rozmawiać po wygraniu wyborów parlamentarnych.

Aby to potwierdzić, Morawiecki musi spełnić podstawowy warunek, nie może być ponownie wasalem J. Kaczyńskiego. Na to nie będzie jednak zgody prezesa PiS, bo on wciąż chce być panem i władcą na prawicy, nie będąc chyba świadomym tego ze względu na wiek, że to już nie są te same czasy, jak w 2015r.

W innym przypadku finał będzie taki, że przyszłe wybory wygra ponownie PiS, a rządzić będzie K13G z czterokrotnym premierem Tuskiem na czele, czyli czeka nas niechybnie powtórka z rozrywki. Dla młodszego pokolenia przypomnę tylko, że taką nazwę nosił w czasach PRL program satyryczno-rozrywkowy, nadawany w III programie radia.

Nauczką dla prawej strony sceny politycznej powinien być fakt, że taka kanapowa partia jak Polska 2050 licząca kilkaset osób uprawnionych do wyboru szefa partii, będąc koalicjantem K13G, posiada stanowisko marszałka/wicemarszałka Sejmu, drugą osobę w państwie, kilku ministrów i 33 posłów.

Skończyć z chaosem i utworzyć koalicję partii opozycyjnych

Obecnie nadszedł odpowiedni moment, aby na prawicy skończyć z chaosem i utworzyć koalicję partii opozycyjnych. Należy szybko zaprzestać absurdalnej walki i rozpocząć integrację sprzyjających im przedstawicieli środowisk politycznych, społecznych i kulturalnych. Tylko w ten sposób będzie można odsunąć od władzy fatalny rząd K13G największego w historii manipulanta D. Tuska, który jako jedyny w UE mówi publicznie, że nie będzie przestrzegać prawa, bo sytuacja tego wymaga.

Innym pomysłem powinno być powołanie stowarzyszenia o nazwie, np. Obrona Praworządności (OP) pod patronatem Karola Nawrockiego Prezydenta RP.
Bardzo wskazane jest również zawarcie paktu senackiego na prawicy, przed wyborami do senatu. Należy sprawić, aby do odsunięcia od władzy K13G wykorzystać aktywność wyborców głosujących na prezydenta K. Nawrockiego, która pozwoli na powrót demokratycznych w państwie wartości prawnych i ustrojowych.

Przypomnę tylko, że po przegranych wyborach przez PO w 2015r. w celu odsunięcia od władzy PiS, powołano Komitet Obrony Demokracji (KOD). Minęły dwa lata od zmiany władzy i okazało się, że mamy do czynienia z jeszcze większym bezprawiem i anarchią w państwie w wykonaniu K13G. Tymczasem KOD jest bierny i nie wywiązuje się ze swoich statutowych zadań, do których należy m. in. przeciwdziałanie łamaniu przez organy państwowe konstytucji, zasad praworządności, przekraczaniu przez nie swoich uprawnień oraz kompetencji.

Senat hucznie obchodził jubileusz 10-lecia jego istnienia w grudniu ub. r. To były kuriozalne i żenujące wydarzenia, bo odbyły się przy akceptacji i w obecności m. in. marszałka Senatu M. Kidawy-Błońskiej, ministrów Sprawiedliwości A. Bodnara i W. Żurka oraz byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego J. Stępnia.

Powtórka z rozrywki

W przekazie medialnym mamy wyścigi nie na jak najlepsze rozwiązania dla Polski i Polaków, czyli takie, które realnie rozwiązują ich jakieś problemy, tylko „wrzutki” medialne rozpalające nasze emocje do czerwoności.

Tak było za prezydenta RP dr. A. Dudy i jest jeszcze gorzej, gdy niespodziewanie dla K13G głową państwa został dr Karol Nawrocki, czyli mamy powtórkę z rozrywki. Bardzo przygnębiające i zdumiewające jest to, że dotyczy to tzw. osób zaufania publicznego. Mam tu na myśli niektórych intelektualistów (A. Michnik), prawników (profesorowie A. Zoll i M. Safjan) i różnej maści prezenterów telewizyjnych charakteryzujących się głupotą przekazu (M. Olejnik, K. Piasecki, A. Gozdyra, M. Czyż, D. Wysocka-Schneph) oraz artystów (o nich poniżej), którzy w groteskowy sposób ciągle angażują się politycznie po stronie obecnej nieudolnej K13G.

Jest to tym bardziej żenujące dla tych elit, bo trzeci już rząd Tuska kolejny raz nie wykorzystuje swojej szansy i w ciągu ponad dwóch ostatnich lat nic ważnego dla Polski nie zrobił, poza sianiem nienawiści i chaosu. Premier Tusk jedyne co ma narodowi do zaproponowania to rozliczenia i doprowadzenie do unicestwienia opozycji.

W tym scenariuszu wspiera go ogromna liczba ogarniętych szałem nienawistników spod znaku ośmiu gwiazdek. Premier nie dość, że nie ma pomysłu i strategii działania, to jeszcze chodzi na smyczy lewackiej UE zdominowanej przez Niemcy, w dowód wdzięczności za pomoc w odsunięciu PiS od władzy i przyznanie środków z KPO.

Aktorzy stali się klakierami władzy

Establishment zamiast świecić dobrym przykładem i być „przewodnią siłą narodu”, eskaluje polaryzację oraz jest „hamulcowym” w procesie dalszego rozwoju Polski i naprawy ustroju państwa oraz walczy w sposób daleki od cywilizacji z obecnym prezydentem RP i opozycją oraz poniża ich wyborców.
Wśród wybitnych aktorów i reżyserów zapanowała jakaś histeria, bo swoimi żenującymi wypowiedziami o prezydencie RP i jego wyborcach, nie przynoszą splendoru i chwały ani sobie, ani Polsce. Należy tu wymienić tak znane nazwiska, jak m. in. A. Holland, K. Janda, D. Olbrychski, M. Stuhr, M. Komorowska, i J. Szczepkowska.

Ci sami aktorzy, którzy niegdyś grali wybitne role w filmach i teatrach, od prawie dwudziestu lat sprawiają wrażenie, jakby występowali w jakimś amatorskim teatrze. Stali się klakierami obecnej władzy. Za czasów reżyserów E. Axera, K. Dejmka i Z. Hübnera aktorów, w teatrach też dzieliły poglądy artystyczne i polityczne, lecz łączyło ich poczucie odpowiedzialności za ojczyznę i rodaków.

W środowisku artystów najbardziej nie może pogodzić się z wygraną K. Nawrockiego w wyborach prezydenckich, oszalała i komiczna Joanna Szczepkowska głowę państwa nazywa „rezydentem” pałacu prezydenckiego. Ostatnio się skompromitowała swoją ignorancją na temat historii Polski, atakując prezydenta Nawrockiego, który w 107. rocznicę Powstania Wielkopolskiego powiedział:

„(…) to tu, na Ziemi Wielkopolskiej, tysiąc lat temu wielki król Bolesław Chrobry przyjął koronę, która jest wciąż z nami w XXI wieku. Koronę, która jest symbolem suwerenności i niepodległości państwa polskiego, która jest zwycięskim symbolem Rzeczpospolitej”.

Na to aktorka pouczyła historyka, z tytułem doktora:

„Korona Bolesława Chrobrego nie jest symbolem suwerenności i niepodległości Państwa Polskiego. Chrobry bowiem nie bronił Polski, tylko skutecznie najeżdżał i łupił obce tereny. Polska Chrobrego, to nie była Polska powstańcza, tylko Polska najezdcza”.

Prof. Andrzej Nowak, jak zwykle z wielką kulturą i taktem udzielił ojkofobom lekcji historii Polski:

„kronikarz saski Thietmar z Merseburga, (...) przedstawia najdokładniej (i zdecydowanie krytycznie wobec władcy piastowskiego) 15-letnie zmagania wojenne, w których Bolesław mierzył się z królestwem niemieckim. I w których obronił – tak jest: obronił – swoją niezależność jako władcy i granicę zachodnią tegoż władztwa. Koronę królewską przyjął tuż przed swoją śmiercią, w roku 1025 – ku zgrozie i oburzeniu kilku kronikarzy klasztornych w krajach niemieckich. Dla nich, a oni jako jedyni odnotowali ten fakt, koronacja Chrobrego była zuchwałym naruszeniem zwierzchnictwa królów niemieckich nad ich wschodnim, piastowskim sąsiadem. To był więc symbol niepodległości państwa piastowskiego, z którym oni – w imieniu swoich panów, królów niemieckich i zarazem cesarzy – się nie godzili. Tyle mówią źródła, krytyczne. Innych nie ma”.

(…) „Gdyby nie było Chrobrego, którego wojowie przez 15 lat walczyli o utrzymanie granicy władztwa swego pana, granicy, która stała się granicą polskiego domu; gdyby następnie ta granica nie była broniona przez następne pokolenia – to nie byłoby tej kultury. Nie byłoby języka polskiego jako jej nośnika najwyższych lotów”

Na inne jej kontrowersyjne wypowiedzi i epitety szkoda czasu, bo jej urojenia, komentarze i pastwienie się nad naszym prezydentem RP przynoszą odwrotny skutek. Jej polityczne występy to kicz, czyli „zło w systemie wartości sztuki”. To jest żenujące, że aktorka odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski przez prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego w 2007r. oraz osoba, która przeszła do historii swoją wypowiedzią w 1989r., że w Polsce skończył się komunizm, obecnie znieważając prezydenta RP, kończy jako osoba opętana przez nienawiść.

Ponieważ za obrazę głowy państwa grozi kara do 3 lat więzienia, prokuratura nadzorowana przez „niezawisłego” prokuratora generalnego W. Źurka powinna wszcząć postępowanie, jak w przypadku wypowiedzi ukraińskiego dziennikarza Witalija Mazurenki z polskim obywatelstwem. On porównał prezydenta RP K. Nawrockiego do „pachana”, czyli kryminalnego przywódcy w Rosji.

Obecnie widać, że słowa aktorki o upadku komunizmu były przedwczesne, bo postkomuniści i byli funkcjonariusze służby bezpieczeństwa nie dość, że nie zostali ukarani (niedawno odzyskali swoje emerytury, dzięki Tuskowi, co kosztowało budżet państwa 3 miliardy zł), to od ponad 30 lat należą do elity III RP; pełnili i pełnią najwyższe funkcje w państwie, jak postkomuniści m.in. Kwaśniewski, Miller i Cimoszewicz a teraz Czarzasty, marszałek sejmu, druga osoba w państwie. Obecnie udają socjaldemokratów o nienagannym szlifie prozachodnim, ale ich podstawowy cel nie uległ zmianie, czyli walka z polskością i Kościołem, tak jak w czasach PRL.

Mimo tej bezprecedensowej i haniebnej sytuacji w historii III RP, aktorka nie dość, że ją akceptuje, to jeszcze nie może zrozumieć dlaczego wyborcy prawicy, nie widzą klasy i kultury D. Tuska oraz różnicy między nim, a prezydentem RP K. Nawrockim „kibolem i sutenerem”. „Klasę i wysoką kulturę” premier Tusk pokazał umieszczając w sieci filmik, jak je zupę, uśmiecha się szelmowsko do SilnychRazem i mówi:

„Niezły ten żurek, co? A jeszcze będzie drugie danie i deser”.

Boki zrywać! Minister (nie)Sprawiedliwości zaraz go zmałpował, też nagrał filmik, jak je żurek, i zapewnia Zbigniewa Ziobro, że w polskich aresztach też podają „najlepszą zupę świata”, a jak Ziobro nie skorzysta z zaproszenia, to przywiezie go z Budapesztu w bagażniku. „Maładiec”, pochwaliłby go Łukaszenko

Aktorka jest zachwycona tym pokazem zidiocenia klasy politycznej. Człowiek w takiej sytuacji się zastanawia, czy ci fani „żurka” naprawdę zdołają nas obronić przed agresją ze strony barbarzyńcy Putina, o przywróceniu praworządności, naprawie służby zdrowia i oświaty nie wspomnę. Liczę więc na to, że niedługo wyborcy sprawią, że żurek przestanie być strawny.

Jeszcze niedawno kłamstwo postrzegano jako kłamstwo, a do kin i teatrów chodziło się z przyjemnością. Jednak już od dawna niektórzy artyści swoją postawą, tą przyjemność nam w sposób głupi i brutalny odebrali.

Kończę cytatem z Jerzego Niecikowskiego, filozofa i krytyka filmowego:

„W pewnym sensie wielki aktor jest istotą bezcielesną. Nie chodzi o to, że nie ma ciała. Ma, oczywiście, ale robi z nim coś takiego, że to ciało przestaje istnieć, jako materialny przedmiot.” Niestety, wraz z ciałem znika też rozum niektórych aktorek i aktorów.
Zbigniew Lis
22 stycznia 2026r.

Czytaj więcej: Róbcie tak dalej, a wybory w 2027 ponownie wygra PiS, ale rządzić będzie D. Tusk

Komentarz (14)

Paleo-sędzia z Giżycka unieważnił rozwód, bo orzekał neo-sędzia

Szczegóły
Opublikowano: poniedziałek, 19 styczeń 2026 22:30

Paleo-sędzia Sądu Rejonowego w Giżycku stwierdził, że nie ma możliwości dokonania podziału majątku wspólnego byłych już małżonków, bo wyrok w ich sprawie rozwodowej nie istnieje - a to dlatego, że wydał go neo-sędzia z Sądu Okręgowego w Olsztynie 2 lata wcześniej – ustalił portal prawo.pl 

Sędzia Adam Barczak, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Olsztynie przekazał portalowi, że postanowienie w pierwszej instancji, a więc nieprawomocne, wydano 12 stycznia.

To efekt odwetu sędziów ze stowarzyszenia „Iustitia”, związanych z koalicją rządzącą na sędziach, którzy zostali członkami Krajowej Rady Sądownictwa, wybranej przez posłów PiS w 2017 roku oraz sędziach, którzy zostali sędziami po 2017 roku. Ofiarami tej wojny padają zwykli obywatele

- Znana jest linia orzecznicza wydziałów cywilnych Sądu Rejonowego i Okręgowego w Olsztynie, które uznają za nieistniejące postanowienia i wyroki z zakresu prawa rodzinnego – mówi jeden z sędziów z SN. I dodaje, że pełnomocnicy stron radzą nawet swoim klientom, których sprawy toczą się przed tamtejszymi sądami, by z ostrożności procesowej np. najpierw rozwiązywali kwestie związane z rozdzielnością majątkową, podziałem majątku, nie czekając z tym na wyrok rozwodowy.

A co, jeśli – to też można sobie wyobrazić – ktoś dowie się, że jego wyrok rozwodowy nie istnieje, choć był przekonany, że się rozwiódł, już po tym, jak wejdzie w kolejny związek małżeński? Będzie odpowiadał karnie za bigamię, bo skład sądu wydającego orzeczenie o rozwodzie był niewłaściwy?
Może to też dotyczyć wiceminister sprawiedliwości Marii Ejchart, która rozwiodła się z zagorzałym kibicem rządu Donalda Tuska, prawnikiem Jackiem Dubois. Osoby te zawarły nowe związki.

Wcześniej sędziowie z Iustitii uchylali wyroki wydane na okrutnych morderców czy gangsterów, SN wypuścił na wolność pijanego kierowcę-mordercę, który zabił kierowcą innego pojazdu. Sąd apelacyjny w Poznaniu wypuścił gwałciciela recydywistę, który zgwałcił 14-latkę też z tego powodu, że wyrok został wydany przez sędziów powołanych po 2017 roku. Ofiary przestępców będą musieli jeszcze raz przeżywać traumę, z powodu konieczności przeprowadzenia procesu od początku. Z powodu tej wojny sędziów dzieci nie mogą doczekać się alimentów, bo przyznał je neo-sędzia, więc paleo-sędzia z Iustitii przyznane alimenty uchylił.

Do sprawy wyroku wydanego przez Sąd Rejonowy w Giżycku odniósł się w mediach społecznościowych minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, czołowy działącz Iustitii.

Jak podkreślił, incydent "pokazuje coś bardzo niepokojącego". "Kryzys związany z neosędziami wchodzi dziś w najwrażliwsze obszary życia obywateli. W sprawy rodzinne, majątkowe, w podstawowe poczucie bezpieczeństwa prawnego" - czytamy w jego wpisie.

Zdaniem szefa resortu sprawiedliwości "to nie jest wymyślony problem", ponieważ – w jego opinii i sędziów Iustitii - wadliwe powołania sędziowskie z lat 2018-2025 "realnie destabilizują orzecznictwo, generują chaos w sądach i prowadzą do sytuacji, w których ludzie po latach nie wiedzą czy ich wyroki istnieją".

"Obywatel nie może płacić ceny za bezprawie, które wyrządza mu państwo" - podkreślił Żurek, dodając, że obywatel "nie może ponosić konsekwencji decyzji politycznych, na które nie miał żadnego wpływu". "Sędzia musi być sędzią, a wyrok wyrokiem" - stwierdził.

W ocenie Żurka "dlatego ten problem musi zostać rozwiązany systemowo - przez jednoznaczne uregulowanie statusu neosędziów, usunięcie skutków decyzji neo-KRS i zagwarantowanie stabilności orzeczeń, zwłaszcza w sprawach życiowo istotnych". "Bez tego chaos będzie narastał" - uznał.

"Właśnie o to chodzi w projekcie ustawy praworządnościowej, o przywrócenie konstytucyjnych standardów, zakończenie chaosu w sądach i odbudowę zaufania obywateli do państwa prawa" - dodał we wpisie Żurek. Jednocześnie zapowiedział, że w tym tygodniu Sejm rozpocznie prace nad resortowymi projektami - ustawy praworządnościowej i nowelizacji ustawy o KRS.

Głos w przywoływanej sprawie - po tym, jak komentarza udzielił Waldemar Żurek - zabrał jego poprzednik w resorcie Zbigniew Ziobro.

Według wiceprezesa PiS "Żurek przez przypadek powiedział trochę prawdy". "Mianowicie, że kryzys związany z podważaniem statusu sędziów dotyka najwrażliwszych obszarów życia obywateli. Jednak z właściwą sobie bezczelnością, w żywe oczy kłamie, ukrywając przyczyny tego kryzysu. Bo wspierając kastę, wywołali go Tusk z Bodnarem i samym Żurkiem - prominentnym przedstawicielem tej części sędziów, którzy wypowiedzieli posłuszeństwo konstytucji, ustawom i polskiemu państwu" - uznał.

Według Ziobry "to nie wymyślony problem, bo oni właśnie doprowadzili do realnego chaosu i anarchii". "'Neosędziowie' im nie przeszkadzają, jeśli orzekają po ich myśli - jak w przypadku Żurka, który wygrał z bankiem wyrokiem wydanym przez takiego sędziego. Wtedy jest ok. Ale jak wyrok jest niekorzystny dla władzy, wtedy sędzia staje się "neo", a wyrok "przestaje istnieć". Żurek napisał, że obywatele nie mogą płacić ceny za bezprawie, które wyrządza im państwo. Tu też zgoda, tyle że to Wasze panie Żurek bezprawie. I to Wy za to odpowiecie. Już niebawem" - zapowiedział.

Ustawa praworządnościowa dzieli sędziów na trzy grupy.

Ci, którzy zostali powołani przez nową KRS mają zostać usunięci, mimo że Komisja Wenecka, prawnicy Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i Rzecznik Praw Obywatelskich zgodnie oceniają, że będzie to bezprawie, bowiem sędziego z urzędu można usunąć tylko na podstawie prawomocnego wyroku sądowego.

Min. Bogucki: Sędziowie są nieusuwalni i dobrze, żeby minister Żurek to zrozumiał

Ta ustawa nigdy nie wejdzie w życie, bo Pan Prezydent jej nie podpisze z bardzo prostego powodu – w sposób oczywisty godzi w artykuł 180 konstytucji, czyli nieusuwalność sędziów – mówił na antenie radiowej Trójki Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki.

W ten sposób odniósł się do tzw. „ustawy praworządnościowej” zaprezentowanej na początku października przez ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka.

– Ten artykuł [180 konstytucji] ma trzy bardzo proste słowa i dobrze, żeby pan minister Żurek wreszcie je zrozumiał: sędziowie są nieusuwalni, a jeżeli próbuje usuwać, wyrzucać sędziów, segregować ich na kolory, to jest to najgorsze wspomnienie najgorszych czasów – wyjaśnił.

Dodał, że ustawa jest pewnego rodzaju plagiatem na byłym już ministrze Adamie Bodnarze i nie ma ona nic wspólnego z praworządnością.

Zdaniem Zbigniewa Boguckiego „próba zniesienia zasady nieusuwalności sędziów jest bezpośrednim atakiem na niezawisłość sędziowską, niezależność sądów”. – Jeżeli do tego dołożymy to skandaliczne rozporządzenie, gdzie minister Żurek chce politycznie palcem wskazywać, kto w danej sprawie będzie sądził, to pokazuje to obraz państwa jakie szykuje nam Donald Tusk z ministrem, w którym sędziowie będą na życzenie, na smyczy władzy wykonawczej – podkreślił.

Przypomniał również, że Prezydent Karol Nawrocki wystosował apel do wszystkich sędziów, żeby „stosowali się do konstytucji i ustaw, a nie jakiś rozporządzeń czy czegoś, co nigdy nie wejdzie w życie”.

 

(sa)

Czytaj więcej: Paleo-sędzia z Giżycka unieważnił rozwód, bo orzekał neo-sędzia

Komentarz (7)

W styczniowej "Debacie": prezeska Helpera oskarża w sądzie red. Sochę

Szczegóły
Opublikowano: środa, 14 styczeń 2026 19:20

Polecamy styczniowy numer miesięcznika „Debata”, który w punktach sprzedaży pojawi się w piątek 16 stycznia. Niestety, z uwagi na rosnące koszty papieru i druku, zmuszeni byliśmy podnieść cenę do 9,50 zł. Ale warto zapłacić za wolne słowo na Warmii i Mazurach.

W numerze przeczytamy:

Bogdan Bachmura w tekście pt Szczęśliwi jak świnia w łajnie, zastanawia się, czy jest szansa na odrodzenie Trybunału Konstytucyjnego, jako organowi stojącemu na strazy konstytucji a nie partyjnych interesów?

Adam Jerzy Socha w tekście „Męczeństwo św. Katarzyny K. od Helpera” relacjonuje wystąpienie założycielki Helpera, oskarżonej Katarzyny K., w Sądzie Okręgowego w Olsztynie. Katarzyna K. przedstawiła siebie i męża jako ofiarę PiSu, której to partii przez 10 lat wiernie służyła i dla niej pracowała. Oskarżyła też red. Adama Jerzego Sochę o złamanie jej kariery. Przez jego publikacje na temat Helpera w „Debacie” nie została wiceministrem pracy.

„Debata” zamieszcza tekst Jana Rosłana pt Walka o władzę absolutną, który padł ofiara cenzury w organie Zarządu Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Olsztynie „Bez Wierszówki”. Red. Rosłan publikuje w tym piśmie stały felieton poświęcony tematyce dziennikarskiej. Po raz pierwszy doświadczył usunięcia przez Zarząd Oddziału tej części jego tekstu, który odnosił się do ataku olsztyńskiego ratusza na portal tko.pl. Ta decyzja kompromituje Zarząd. Z jednej strony Zarząd Główny SDP i Centrum Monitoringu Wolności Prasy walczą z próbami wprowadzenia przez rząd cenzury i próbami zastraszania dziennikarzy przez polityków procesami sądowymi, a z drugiej Zarząd w Olsztynie, najwidoczniej bojąc się o urażenie Pana Prezydenta Olsztyna, cenzuruje swojego członka i autora.

Jacek Stachowiak relacjonuje z Londynu jak w Windsorze fetowano sojusz z Niemcami. Prezydenta Niemiec Franka-Waltera Steinmeiera podjął po królewsku król Karol III.

Magdalena Piórek analizuje, co wynika dla świata, z iście hollywoodzkiego porwania prezydenta Wenezueli Maduro wraz zoną przez amerykańską Delta Force.

Adam Kowalczyk w tekście pt. Epoka Walczących Królestw, analizuje, co wynika dla Polski z porwania Maduro.

Mariusz T. Korejwo publikuje kolejny fragment książki w przygotowaniu pt.„Miejsce w orszaku. Elity autochtońskie Warmii i Mazur w Polsce Ludowej”. Opisuje, jak autochtoni, na których postawiła władza komunistyczna, „dali nogę” do Reichu, korzystając z odwilży 1956 roku.

Henryk Mondroch przypomina publikację Krzysztofa Ruchniewicza z „Komunikatów Mazursko- -Warmińskich” zatytułowaną: „Jeszcze raz o spotkaniu Stresemanna z Piłsudskim w grudniu 1927 r. w Genewie”. Z publikacji dowiadujemy się, co Marszałek Józef Piłsudski mówił na temat Warmii i Mazur.

Henryk Pejchert przypomina wkład Romana Dmowskiego w odzyskanie niepodległości.

Waldemar Brenda poleca książkę o „Zbrodni pomorskiej 1939. Początek ludobójstwa niemieckiego w okupowanej Polsce” dra hab. Tomasza Cerana. Autor, w listopadzie 2025 r., gościł w Książnicy Polskiej w Olsztynie w ramach cyklu „Przystanek Historia IPN” organizowanego przez olsztyńską Delegaturę Instytutu Pamięci Narodowej.

Andrzej Dramiński analizuje, dlaczego w Niemczech, ale i na świecie ciągle pisze się, że Konzentrationslager Auschwitz-Birkenau, to „polski obóz zagłady”, Ale co się dziwić Niemcom, jak również minister edukacji Barbara Nowacka „przejęzyczyła się” podczas swojego wystąpienia, mówić, że „obóz zagłady zbudowali polscy naziści”.

Red. Dramiński opisuje trwający już latami proces wytoczony niemieckiej państwowej stacji telewizyjnej ZDF przez więźnia Auschwitz Karola Tenderę, za określenie „polskie obozy zagłady”. ZDF do dzisiaj nie wykonała wyroku nakazującego przeproszenie, a Karol Tendera zmarł.
Proces wytoczył też inny więzień Auschwitz pan Stanisław Zalewski w 2017 r. (mając 92 lata) przeciwko bawarskiemu portalowi Mittelbayerische, który użył określenie „polski obóz zagłady” w odniesieniu do niemieckiego obozu zagłady w Treblince. Spór trwa już od około ośmiu lat.

Marek Skolimowski opisuje Sto lat duszpasterstwa wojskowego w Polsce

Jan Rosłan uzupełnia ten temat o ocenę kapelanów wojskowych w czasach PRL-u.

Marek Skolimowski odpowiada polemiką na polemikę Adama Kowalczyka w sprawie oceny Powstania Listopadowego.

Andrzej Dramiński opisuje wystawę olsztyńskich filateliści: „Warmia i Mazury na znaczkach 1945-2025”.

Jan Rosłan publikuje opowiadanie pt. „Kochająca żona”, o losach chłopca, który miał 5 lat, gdy jego rodziców sowieci wywieźli na Syberię.

Paweł Bitka Zapendowski autor sztuki „Paszport dla poetki”, poświęconej postaci wybitnej poetki Haliuny Poświatowskiej, którą SB nakłania do współpracy w zamian za paszport do Paryża, nadal czeka na teatr, któłry odważy się ją wystawić.

Zbigniew Żerański wspomina jak przeżył wkroczenie na teren Rzeczpospolitej zimą 1945 roku Armii Radzieckiej.

Paweł Łapiński opisuje kulisy pożyczki dla Ukrainy. (18 grudnia Rada Europejska podjęła decyzję o zaciągnięciu przez Unię Europejską pożyczki w wysokości 90 miliardów euro na rzecz Ukrainy).

Konstanty Pilawa analizuje z czego wynika to, że 44 proc Polaków przed 30. rokiem życia jest singlami, a kolejne 21 proc. pozostaje w związku z osobą, z którą nie mieszka; w 2024 r. 38 proc. młodych mężczyzn i 28 proc. młodych kobiet nie współżyło z nikim od co najmniej roku.

Rafał Bętkowski opisuje Dom, w którym urodził się Tadeusz Żuralski, postać dla Biskupca i dla Warmii wyjątkowa.

Punkty sprzedaży miesięcznika "Debata" w Olsztynie:
Centrum Książki pl. Jana Pawła II 2/3,
Orion Jagiellońska 33/82,
KIOSK Z PRASĄ
10 959 Olsztyn, ul. 11 listopada 9
SKLEP PAPIERNICZY
Olsztyn, ul Dworcowa 35
tel. 89 539 98 40
WARMIŃSKA KSIĘGARNIA DIECEZJALNA
„HOSIANUM”
10 024 Olsztyn, ul Długosza 3/1
tel. 89 527 35 28
KIOSK Z PRASĄ
Olsztyn Pieczewo, ul Panasa 1 a
róg ul Wilczyńskiego
Tel. 605 990 115
RELAX
10 290 Olsztyn, al Wojska Polskiego 74/16
obok Restauracji KOLOROWA
Tel. 508 061 231
ASNET PUNKT XERO
10 527 Olsztyn, Ul. Partyzantów 88
OLSZTYN KORTOWO
WYDZIAŁ NAUK EKONOMICZNYCH
ul Oczapowskiego 4, Punkt Xero
tel. 660 773 070
CENTRUM KSIĄŻKI
Olsztyn, PL Jana Pawła II 2/3
tel. 89 527 30 44
SALONIK PRASOWY
10-437 Olsztyn, ul. Dworcowa 35
W województwie warmińsko-mazurskim „Debatę” można nabyć także w punktach KOLPORTERA, w salonikach prasowych i sklepach, które prowadzą sprzedaż prasy.
Podajemy wykaz miejscowości, w których można nabyć nasz miesięcznik.
W nawiasie ilość punktów sprzedaży: Bartoszyce (14), Biskupiec (1), Dobre Miasto (2), Działdowo (3), Giżycko (13), Górowo Iławeckie (1), Iława (9), Kętrzyn (15), Kisielice (1), Kurzętnik (1), Lubawa (1), Morąg (1), Mrągowo (4), Olsztyn (60), Ostróda (12), Reszel (1), Ruciane Nida (1), Susz (1), Szczytno (7), Węgorzewo (1) oraz w księgarniach:
Wena pl. Konstytucji 3 Maja 8, 11-200 Bartoszyce
Warmińska ul. Kościuszki 12, 14-500 Braniewo
ABC Mickiewicza 27, 13-200 Działdowo
Mentor PH Tu i teraz, Mickiewicza 19, 19-300 Ełk
Metis Niepodległości 2, 14-200 Iława
Verso Sikorskiego 20/1A,11-400 Kętrzyn
Merkuriusz Mickiewicza 12, 11-430 Korsze
Im.I.Krasickiego Powstańców Warszawy 14, 11-100 Lidzbark Warmiński
Wiedza 3 Maja 4, 14-300 Morąg
Współczesna Ratuszowa 4, 11-700 Mrągowo
Errata Kościelna 4, 13-100 Nidzica
Popularna Czarnieckiego 25, 14-100 Ostróda
Lexica Zamkowa 2, 14-100 Ostróda
Impuls Czarnieckiego 32, 14-100 Ostróda
Fraszka Polska 1, 12-100 Szczytno
Kropka Floriańska 2, 11-300 Biskupiec
UWAGA! Można też kupić "Debatę" w formie PDF. Wystarczy przelać 9,50 zł za jeden numer lub najlepiej od razu zapłacić za cały rok na konto Fundacji "Debata": 26 24 9 0000 5 0000 45 00 1354 7512 KRS 0000337806 i wysłać potwierdzenie wpłaty na adres: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Czytaj więcej: W styczniowej "Debacie": prezeska Helpera oskarża w sądzie red. Sochę

Komentarz (1)

Dziękuję Prezydentowi RP za zablokowanie cenzury w Polsce

Szczegóły
Opublikowano: poniedziałek, 12 styczeń 2026 11:54

Rząd premiera Donalda Tuska wszelkimi sposobami stara się przywrócić w Polsce cenzurę. Wprowadzenie cenzury to koniec demokracji, a taki jest cel premiera. Powiedział to otwarcie, że chce doprowadzić do zniszczenia największej partii opozycyjnej PiS. Czy znacie gdzieś na świecie demokrację bez opozycji? Zaczął ten cel realizować, łamiąc prawo, blokując wypłatę subwencji PiSowi, rozpętując polowanie na polityków PiS, na których już on i minister sprawiedliwości wydali wyroki, mimo że jeszcze nie zostały im postawione zarzuty albo jeszcze nie zaczęły się rozprawy sądowe. Wielu polityków i akolitów obozu Tuska mówi wprost  o delegalizacji PiS. Niemal doszło do zamachu stanu, czyli unieważnienia wyboru Karola Nawrockiego na prezydenta RP. Uratowała Polskę decyzja marszałka Szymona Hołowni, który ujawnił, iż chciano taki zamach przeprowadzić i naciskano na niego, żeby nie zaprzysiągł Karola Nawrockiego.

Od początku swoich rządów Tusk dąży teżdo zakneblowania mediów niezależnych od jego władzy. Najpierw próbował to zrobić za pomoca ustawy o "mowie nienawiści", którą prezydent też zawetował, teraz próbował pod pozorem walki w sieci z pornografią dziecięcą i pedofilią, dać do ręki powołanym przez siebie urzędnikom, prawo do wyłączenia medium. Dobrano z kodeksu karnego na chybił trafił różne przestępstwa, w sumie 27, które miały skutkować blokadą. O tym, jak przypadkowy i na łapu capu był dokonywany ten wybór świadczy to, że nie znalazło się na tej liście przestępstwo nawoływania do zabójstwa.

Adam Socha

Poniżej uzasadnienie prezydenckiego weta oraz komentarz Jana Rokity:

 

Szanowni Państwo,

Ustawa wdrażająca tzw. DSA – Digital Services Act, czyli unijne rozporządzenie o usługach cyfrowych, w założeniu miała chronić obywateli – w szczególności dzieci. To prawda wirtualna rzeczywistość niesie dziś wiele zagrożeń. To sprawa niezwykle ważna. Wymagająca roztropnego, skutecznego i mądrego uregulowania.

I właśnie dlatego nie wolno było jej zniszczyć złymi wrzutkami legislacyjnymi. Po raz kolejny do dobrych rozwiązań doklejono przepisy, które są nie do obrony i po prostu szkodzą.

Pod koniec października ubiegłego roku, w trakcie procesu legislacyjnego, apelowałem o zgłaszanie uwag do ustawy wdrażającej to unijne rozporządzenie. Już wtedy miałem poważne wątpliwości wobec jej przyjęcia – założeń, które oddają kontrolę nad treściami w Internecie urzędnikom podległym rządowi, a nie niezależnym sądom.

Niestety, te wątpliwości nie zostały usunięte. Zamiast realnej kontroli sądowej wprowadzono rozwiązanie absurdalne: sprzeciw wobec decyzji urzędnika, który obywatel musi złożyć w ciągu 14 dni.

Chcę, aby to mocno wybrzmiało: sytuacja, w której o tym, co wolno w Internecie, decyduje urzędnik podległy rządowi, przypomina konstrukcję Ministerstwa Prawdy z książki Orwella „Rok 1984”. Autor pisał o mechanizmie władzy, który najpierw przejmuje kontrolę nad językiem, nad informacją, a w końcu nad myśleniem obywateli.

Jeśli władza decyduje, co jest „prawdą”, co „dezinformacją”, kto może mówić, a kto nie, wolność znika krok po kroku – pod pozornymi szczytnymi hasłami bezpieczeństwa, dobra wspólnego czy ochrony najsłabszych.

Najskuteczniejszą formą odebrania wolności nie jest zakaz mówienia, lecz narzucenie jedynej dopuszczalnej wersji rzeczywistości. Orwellowskie Ministerstwo Prawdy jest symbolem ostrzegawczym, alarmem – przed momentem, w którym państwo zaczyna mówić obywatelom nie tylko, co wolno robić, ale także co wolno mówić i myśleć.

Polska Konstytucja w art. 54 stanowi: wolność słowa jest prawem obywatela.

Państwo ma wolność gwarantować, a nie reglamentować. Tymczasem proponowane rozwiązania tworzą system, w którym zwykły Polak będzie musiał walczyć z aparatem urzędniczym, aby obronić swoje prawo do wyrażania opinii. Na to zgody, być nie może.

Poważne wątpliwości konstytucyjne, zgłosiły również autorytety i instytucje, w tym Sąd Najwyższy. Jako Prezydent nie mogę podpisać ustawy, która w praktyce oznacza administracyjną cenzurę. Tym bardziej, że ukryto w niej możliwość finansowania tzw. „zaufanych sygnalistów”, którzy za publiczne pieniądze mieliby wskazywać „nieprawomyślne” treści i obywateli, którzy takie poglądy wyrażają.

Szczególnie bulwersujące jest to, że – by przykryć te cenzorskie zapędy – użyto dobra dzieci. Miało ono stać się cynicznym parawanem, za którym ukryta zostanie realna intencja czyli kontrola swobody wypowiedzi.

Ograniczanie wolności słowa jest niekonstytucyjne. Wykorzystywanie do tego interesu najmłodszych – jest niemoralne.

Dlatego po raz kolejny apeluję: skończcie z patologią wrzutek ustawowych – z praktyką, w której do dobrych rozwiązań przemyca się złe, a obywatelom mówi się: „albo wszystko, albo nic”. To jest państwo prawa, a nie targ polityczny.

W tej ustawie ponownie zastosowano ten patologiczny manewr „na wrzutkę” . Do rozwiązań, które realnie mogłyby chronić dzieci, doklejono przepisy, które czynią całość nie do przyjęcia.

Dlatego mówię: weto. Jednak chciałbym, by potraktować to jako apel: Poprawmy to. W ciągu miesiąca możemy przygotować uczciwy projekt. W dwa miesiące możemy mieć ustawę, która chroni dzieci i respektuje Konstytucję. Zapraszam do wspólnego przygotowania dobrego projektu Ministerstwo Cyfryzacji i organizacje, które zwróciły się w tej sprawie do Prezydenta. Wolność słowa musi być chroniona przez sądy – szybko, skutecznie i niezależnie. Warto to poprawić, warto to zrobić dobrze. Nie traćmy czasu, w trosce także o najmłodszych, budujmy państwo wolności, nie państwo cenzury!

Prezydent RP

Karol Nawrocki

WETO, KTÓREGOŚMY WYCZEKIWALI...

Zarówno sam akt zawetowania noweli ustawy cyfrowej, jak i jego argumentacyjna obudowa, przedstawiona publicznie przez prezydenta Karola Nawrockiego, oznacza mocne opowiedzenie się Polski przeciw Europie, a po stronie Ameryki – pisze Jan ROKITA

Weto do rządowej noweli ustawy cyfrowej jest bez wątpienia jednym z kluczowych aktów prezydentury Karola Nawrockiego.

Najpierw dlatego, że dotyczy materii, która jest dziś centralnym punktem przewalającego się przez świat zachodni sporu o zakres swobód jednostki. Sporu, w którym prawica – całkiem odmiennie, niźli to bywało w przeszłości – wzięła na siebie rolę rzecznika klasycznego liberalnego konceptu wolności słowa, wywodzącego się z filozoficznej tradycji liberalizmu anglosaskiego. Z kolei lewica i tzw. potocznie „liberałowie” w imię politycznej poprawności dążą do zawężenia ram wolności słowa, co uświadamia nam skalę ruiny języka i zamętu pojęciowego panującego w naszym kręgu kulturowym.

Ale jest też drugi powód, stricte polityczny, doniosłości cyfrowego weta Nawrockiego. Pojawia się ono bowiem akurat w chwili, w której ustrojowo-filozoficzny spór o granice wolności słowa nabrał praktycznego wymiaru zaostrzającego się konfliktu politycznego pomiędzy USA i Europą, w którym – jak wiemy – po obu stronach Atlantyku uderzono już w siebie nawzajem sankcjami.

Tymczasem zarówno sam akt zawetowania noweli ustawy cyfrowej, jak i jego argumentacyjna obudowa, przedstawiona publicznie przez prezydenta, oznacza mocne opowiedzenie się Polski przeciw Europie, a po stronie Ameryki. Jak się bowiem wydaje, rząd Tuska, który opowiedział się tu po stronie Europy, nie dysponuje narzędziami przełamania weta Nawrockiego, a jeśli tak się okaże, to w praktyce będzie znaczyć, iż państwo polskie stanie w tym poważnym konflikcie po stronie Stanów Zjednoczonych. Ten doniosły fakt zostanie zauważony przez wszystkie kancelarie rządowe po tej i tamtej stronie Atlantyku.

Gdy zaś idzie o meritum rządowej noweli, uchwalonej przez sejm 18 grudnia 2025 roku, trudno nie odnieść wrażenia, iż w polskim systemie prawnym miał to być jakiś zdumiewający dziwoląg.

Teoretycznie celem noweli miało być wprowadzenie do polskiego obiegu prawnego unijnej dyrektywy DSA (o usługach cyfrowych) z 2022 roku. O tym, jak szerokie pozatraktatowe uprawnienia dyrektywa ta nadała Komisji Europejskiej i jej organowi pomocniczemu – Europejskiej Radzie ds. Usług Cyfrowych – pisałem na tych łamach akurat tydzień temu, analizując amerykańskie sankcje nałożone na byłego francuskiego komisarza, który był spiritus movens owej dyrektywy. Ale jak to zwykle bywa z polskim ustawodawstwem, wprowadzającym unijne dyrektywy, nadgorliwi urzędnicy administracji Tuska oraz parlamentarzyści rządowej koalicji stworzyli specyficznie polskiego „potworka prawnego”.

Otóż z całego systemu polskiego prawa karnego wybrali arbitralnie 27 najrozmaitszych przestępstw, opisanych zresztą nie tylko w kodeksie karnym, które miałyby stać się sui generis „przestępstwami uprzywilejowanymi”. Albowiem jeśli ktoś zostałby tylko posądzony przez policję, urząd skarbowy czy jakąś inną rządową służbę policyjną o popełnienie jednego z tych przestępstw w sieci, to skutkowałoby to nie tylko możliwością wszczęcia postępowania karnego (co normalne), ale także obłożenia takiego użytkownika blokadą dostępu do sieci. I to na mocy decyzji jednego z dwóch wskazanych w ustawie urzędników: Przewodniczącego KRRiTV lub Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej.

Co najmniej dwie poważne konsekwencje takiego rozwiązania zasługują na uwagę.

Primo – ci dwaj urzędnicy zyskaliby wyjątkowy status – nazwijmy go bez cienia ironii – Naczelnych Cenzorów Internetu (NCI). A stosowana przez nich cenzura miałaby charakter prewencyjny, z góry „zapobiegający” mówieniu czy pisaniu przez danego użytkownika rzeczy „niewłaściwych”. I co ważne, prewencyjne zablokowanie komuś dostępu do sieci wcale nie musiałoby być związane z toczącym się postępowaniem karnym. Przepisy zostały bowiem tak perfidnie sformułowane, aby każdy z dwóch NCI mógł objąć cenzurą prewencyjną kogoś, wobec kogo żadne takie postępowanie się nie toczy.

Niewiarygodność takiego modelu wzmaga jeszcze zawarta w noweli blankietowa deklaracja, wedle której obaj NCI mają wykazywać się „bezstronnością, rzetelnością i polityczną neutralnością”, jak również nie wolno im wyrażać poglądów politycznych. Ciekawe, czy jest choć w Polsce jedna aż tak naiwna osoba, która skłonna by była serio uwierzyć, iż ci dwaj urzędnicy, powoływani przez większość parlamentarną, premiera i prezydenta, za sprawą nakazu ustawy faktycznie zrzekną się swoich poglądów i zapomną o swych partyjnych afiliacjach. Nawet dla mało podejrzliwego obserwatora widać tu jak na dłoni, że naprawdę idzie o wyrafinowaną i obleczoną w ustawowe kłamstwa próbę zyskania przez władzę narzędzia uciszania niewygodnych krytyków albo po prostu – zwolenników opozycji. Prewencyjna cenzura w rękach ludzi władzy – to najprostszy, najstarszy i najbardziej prostacki sposób osiągania takiego celu.

Secundo – trudny do pojęcia jest sposób doboru owych 27 „uprzywilejowanych” przestępstw, o których popełnienie wystarczy zostać tylko posądzonym przez władzę, aby być objętym cenzurą prewencyjną w sieci.

Z niejaką przykrością trzeba stwierdzić, że uzasadniony jest ciężki zarzut, postawiony przez prezydenta, iż „ochrona dzieci w internecie miała stać się dla koalicji rządzącej cynicznym parawanem, za którym rząd Donalda Tuska ukrył kontrolę swobody wypowiedzi”. Rządowa propaganda, broniąc swojej noweli, podkreśla, iż idzie w niej przede wszystkim o cenzurę treści pedofilskich i pornograficznych, skierowanych do dzieci poniżej piętnastego roku życia. Ale cała lista 27 przestępstw zawiera także sławetne artykuły dotyczące tzw. „mowy nienawiści”, gróźb o podłożu rasowym, mobbingu, znieważania ateistów, rozpowszechniania treści bez licencji autorskiej. Czyli innymi słowy – dobrze znanego arsenału ideologicznie motywowanych zarzutów, za pomocą których ucisza się ludzi niewygodnych dla władzy w niejednym kraju demokratycznym.

Co więcej, na tej liście są takie przestępstwa, jak np. internetowy handel papierosami (art. 12c pkt 5 ustawy o ochronie zdrowia przed papierosami), a nie ma choćby przygotowywania w sieci morderstwa (art. 148 par. 5 kodeksu karnego). Dlaczego?

Trudno nie odnieść wrażenia, że to w ogóle jest (a raczej, jak mniemam, był) projekt irracjonalny, trudny do prawniczej obrony, łamiący niejedną z ogólnych reguł prawa. Choćby tę, że w cywilizowanym systemie prawnym niedopuszczalne jest uprawnienie administracji do wprowadzania cenzury prewencyjnej, albo inną, wedle której samo posądzenie o popełnienie przestępstwa nie może skutkować wobec nikogo żadnymi sankcjami prawnymi. Nie wspominając już nawet szerzej o skandalu demoralizowania wspólnoty politycznej poprzez zdemaskowaną przez prezydenta próbę otwarcia drogi do budowy i opłacania przez państwo agentury, specjalizującej się (niczym we współczesnej Rosji) w donoszeniu na tych, którzy powiedzieli albo napisali coś, co może być nieprawomyślne.

Tekst ukazał się w Gazecie Na Niedzielę


Jan ROKITA
Filozof polityki. Absolwent prawa UJ. Działacz opozycji solidarnościowej, poseł na Sejm w latach 1989-2007, były przewodniczący Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej. Wykładowca akademicki. Autor felietonów "Luksus własnego zdania", które ukazują się w każdą sobotę we "Wszystko co Najważniejsze".

Czytaj więcej: Dziękuję Prezydentowi RP za zablokowanie cenzury w Polsce

Komentarz (9)

Więcej artykułów…

  1. Dlaczego prof. Traba nie podpisał Listu w sprawie książki oskarżającej Polaków o Holocaust
  2. Mowa nienawiści w życzeniach wigilijnych premiera Donalda Tuska

Strona 17 z 546

  • start
  • Poprzedni artykuł
  • 12
  • 13
  • 14
  • 15
  • 16
  • 17
  • 18
  • 19
  • 20
  • 21
  • Następny artykuł
  • koniec

Komentarze

https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/furia-czyli-prymus-pryncypala,216135
https://opinie.olsztyn.pl/olsztyn/furia-czyli-prymus-pryncypala/
„Czy polski sąd czeka na moją ...
2 godzin(y) temu
Oprócz wfi i LGD.
Publiczne rejestry:
1.STOWARZYSZENIE "SPOTKAJMY SIĘ W SWOBODNEJ" https://rejestr.io/krs/291157/stowarzyszenie-spotkajmy-sie-w-swo...
Prokuratura ściga "Debatę", a ...
5 godzin(y) temu
https://lubomino.pl/lokalna-grupa-dzialania-warminski-zakatek-projekt-pn-spoleczna-warmia-rozwoj-instytucjonalny-lgd-warminski-zakatek/
Prokuratura ściga "Debatę", a ...
5 godzin(y) temu
Niestety, Paweł Warot to kolejny przykład sluzalczosci partii w imię wiadomego celu! PIS na Warmii i Mazurach notuje dramatyczny upadek dzięki trójce ...
Michał Wypij, Paweł Warot – ko...
6 godzin(y) temu
https://wiadomosci.wp.pl/afera-neurochirurgow-szpital-ukarany-za-zabiegi-lekarza-celebryty-7335815913711904a
WP: Osobowość Roku WiM, dr Ł. ...
19 godzin(y) temu
Gietrzwałd jest nie tylko miejscem Sanktuarium Najświętszej Marii Panny,ale również siedliskiem satanistów.To oni,a głównie przewodzący tym barbarzyńc...
Powrót Smętka do Gietrzwałdu (...
1 dzień temu

Ostatnie blogi

  • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
  • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
  • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
  • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
  • 1

Najczęściej czytane

  • PILNE / MONIT: Żądanie interwencji poselskiej – Międzynarodowe śledztwo EPPO a milczenie elit politycznych
  • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
  • Abp Filipazzi: Treść przesłania gietrzwałdzkiego można streścić w trzech słowach: nawrócenie, pokora i zaufanie
  • Premier Donald Tusk tumani, uwodzi, szczuje, manipuluje, kłamie i straszy. A Polska tonie...
  • Policja ponownie usunęła baner sprzed "szubienic" z mową nienawiści wiceprezydent Olsztyna
  • We wrześniowej „Debacie” Bachmura o zamordyzmie KO, Socha demaskuje Tuska a Kowalczyk mówi „Tak dla imigracji”
  • Ile jest prawdy w oskarżeniach Serafina: „Macie brudne łapy, PSL-owskie świnie”?
  • Radni KO odrzucili prawo mieszkańców Olsztyna do głosu na sesjach
  • Pasławska chwali się "upolowaniem" min. Dorożały. Ostra reakcja Możdżonka
  • Teatr Narodowy im. Donalda Tuska: Jak przedszkolaki bawią się w rządzenie państwem
  • Operatora Term Warmińskich licytuje komornik
  • W. Kozioł złożył skargę do Komendanta Miejskiego Policji w Olsztynie na zabór jego banerów

Wiadomości Olsztyn

  • Olsztyn

Wiadomości region

  • Region

Wiadomości Polska

  • Polska

O debacie

  • O Nas
  • Autorzy
  • Święta Warmia

Archiwum

  • Archiwum miesięcznika
  • Archiwum IPN

Polecamy

  • Klub Jagielloński
  • Teologia Polityczna

Informacje o plikach cookie

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.