logodebata

JESTEŚMY ORGANIZACJĄ POŻYTKU PUBLICZNEGO. PROSIMY o 1,5% Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000 337 806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

czwartek, marzec 05, 2026
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Wiadomości
  • Polska

Polska

Polacy zaczną stawiać pomniki dla Merkel

Szczegóły
Opublikowano: poniedziałek, 18 styczeń 2016 21:45
Piotr Solis

Dziś w Niemczech wychodzi książka z prawdziwym życiorysem A. Merkel. Okazuje się, że wywodzi się ona z Kazmierczaków, tych Kazmierczaków.

Czytaj więcej: Polacy zaczną stawiać pomniki dla Merkel

Komentarz (20)

KOD dostępu

Szczegóły
Opublikowano: niedziela, 17 styczeń 2016 11:44
Małgorzata Todd

Szanowni Państwo! Kto dzierży kod dostępu do mamony, ten uważa się za posiadacza niewolników, z którymi może zrobić i robi co zechce. Utratę takiego przywileju postrzega jako wyjątkową krzywdę.

Czytaj więcej: KOD dostępu

Komentarz (4)

Małżeństwo z rozsądku-Unia Europejska według Jarosława Kaczyńskiego

Szczegóły
Opublikowano: piątek, 15 styczeń 2016 16:19

Jarosław Kaczyński to nie tylko jeden z najlepszych politycznych strategów, ale także jeden z najważniejszych ideologów w III RP. Jego diagnozy i idee często stanowiły punkt wyjścia do debaty, także na wrogich mu salonach. „Kaczyńskim” mówi dziś w wielu kwestiach niemal cała prawica, w tym także niekoniecznie popierająca PiS. Dotyczy to również spraw zagranicznych i miejsca Polski w Europie. To ogromny sukces Kaczyńskiego, zwłaszcza, że jego unijna „antysystemowość”, jest mocno naciągana.
Polityczny awans
Kluczowym celem polskiej polityki zagranicznej, jaki można zrekonstruować na podstawie wielu wystąpień Jarosława Kaczyńskiego, jest awans Polski w międzynarodowej hierarchii politycznej. To zadanie wymaga przede wszystkim wzmocnienia realnego wymiaru niepodległości, który można zdefiniować jako zdolność do definiowania i realizacji interesu narodowego. Zdaniem Kaczyńskiego wejście Polski do UE pozbawiło ją co prawda części formalnej niepodległości (suwerenności), ale nie pozbawia jej realnego wymiaru (podmiotowości). Co więcej, UE umożliwia jej wzmocnienie, dając nowe narzędzia i pola prowadzenia polityki poprzez wpływ na decyzje dotyczące Polski, aczkolwiek nie uważa akcesji jako „automatycznie” wzmacniającej podmiotowość. Wymaga to bowiem aktywności i wysiłku dyplomatycznego, a przede wszystkim determinacji i twardości w zabieganiu o polskie interesy.

To rozdzielenie formalnej i realnej niepodległości było przesłanką do poparcia przez Kaczyńskiego wejścia Polski do UE, w przeciwieństwie do innych polityków prawicy, nierozdzielających tych kwestii i z tego powodu ostro krytykujących wejście Polski do UE, jako decyzji pozbawiającej Polski możliwości decydowania o własnym losie.

W wypowiedziach lidera PiS-u często pojawiało się także niewyeksponowane wprost założenie o znaczącym zróżnicowaniu państw na arenie międzynarodowej wedle kryterium „bycia branym pod uwagę”, gdy idzie o decyzje dotyczące danego państwa. Innymi słowy, Kaczyński dzieli państwa na te, które są podmiotami i przedmiotami w stosunkach międzynarodowych. Jego zdaniem Polska nie osiągnęła statusu politycznego na miarę jej możliwości, a więc podmiotu gry międzynarodowej, który leży w zasięgu naszych możliwości. Status ten osiąga się za pomocą różnorodnych działań, ale warto podkreślić to, co dla Prezesa Prawa i Sprawiedliwości jest osobliwe.

Lider PiS-u uważa, że realizacji narodowemu interesowi służy otwarta manifestacja gotowości wchodzenia w konflikt. Z jednej strony twarda retoryka ma „oswoić” inne państwa, że z Polską należy się liczyć, a z drugiej „oswoić” Polaków z wyższym statusem własnego państwa i zwiększyć tym samym poczucie narodowej godności.

Ten pedagogiczny wysiłek, zdaniem Kaczyńskiego, jest potrzebny w narodzie, który wciąż odczuwa głębokie kompleksy i z tego powodu godzi się na to, że „mniej mu wolno”.
Należy przy tym podkreślić, że Kaczyńskiemu daleko było do wizji Polski jako mocarstwa. Zdawał sobie sprawę, że „bycie branym pod uwagę” dotyczy kwestii dotyczących bezpośrednio Polski, a nie zasad gry w Europie, nie mówiąc już o problemach globalnych. Jaki status międzynarodowej Rzeczpospolitej jest marzeniem Prezesa? Wielu publicystów, nie tylko tych niechętnych Kaczyńskiemu, wskazałoby zapewne Niemcy czy Rosję, ponieważ często podkreślał on konieczność asertywnej polityki Polski wobec swoich potężniejszych sąsiadów. Dwa tony za wysoko. Kilka lat temu Kaczyński powiedział, że chciałby, aby Polska grała w tej samej lidze co… Turcja. Warto zwrócić uwagę na jego uzasadnienie – Turcja, zdaniem Kaczyńskiego, to państwo „poważne”, bez którego nie są podejmowane decyzje bezpośrednio dotyczące Ankary. Tylko tyle i aż tyle.
Wymuszona antysystemowość
Wbrew powszechnej intuicji, Kaczyński sytuuje się w centrum między „mainstreamowymi” poglądami podkreślającymi konieczność pragmatycznej postawy w UE, a partiami prawicy narodowej i konserwatywnej podkreślającymi ideową pryncypialność w walce o „starą, dobrą” Europę. W innej konfiguracji podział ten wyznacza traktowanie Unii albo jako gry o zdobycie wpływu i zasobów do rozwoju, albo jako narzędzia realizacji określonej wizji świata. Wypośrodkowanie wartości i interesów wynikało z roli jaką Kaczyński chciał, aby PiS pełnił w systemie politycznym. W przeciwieństwie do innych partii prawicowych nastawionych nie na maksymalizację udziału we władzy, ale promowaniu określonych idei i wizji politycznych, PiS miał ambicję rządzenia, a nie jedynie ideologizowania pod hasłem „umierać, ale powoli”. O ile więc Prezes PiS-u retorycznie podkreślał ważne dla konserwatystów kwestie symboliczne, o tyle w politycznej praktyce bliżej było mu do partii „mainstreamowych”. Najbardziej adekwatnym przykładem jest zgoda na Traktat Lizboński, który zmieniał korzystny dla Polski nicejski system głosowania i pogłębił integrację europejską. Niespójność między retoryką a praktyką wynika więc w dużej mierze z konieczności utrzymania równowagi między koniecznością „obsługi” prawicowego elektoratu dyskursem narodowo-niepodległościowym, a koniecznością liczenia się z politycznymi realiami, które wymuszają akceptację współczesnego kierunku rozwoju integracji europejskiej.

Kaczyński z dystansem traktował także odwoływanie się do katolicyzmu w polityce zagranicznej oraz przedkładanie kondycji duchowej bytu narodowego nad materialną. To charakteryzowało dużą część prawicy narodowej i konserwatywnej, która z powodu odejścia od chadeckich korzeni integracji europejskiej na rzecz idei liberalno-lewicowych fundamentalnie odrzuciła Unię.

Różnice między poglądami Kaczyńskiego a politykami prawicy narodowej czy konserwatywnej nie powinny dziwić biorąc pod uwagę fakt, że podziały partyjne w III RP następowały w dużej mierze z klucza personalnego, a nie ideowego. Kaczyński był więc w ostrym sporze z politykami najpierw Unii Demokratycznej i Unii Wolności, a następnie z Platformą Obywatelską tylko częściowo w wyniku nieprzezwyciężalnej różnicy ideowych pryncypiów. W dużej mierze powodem konfliktu były podziały środowiskowe wynikające z nierespektowania przez Kaczyńskiego zastanej hierarchii towarzyskiej w ramach elity solidarnościowej i dystrybucji społecznego szacunku, które ta elita stworzyła. To nie ideowe przekonania, ale polityczne rozdanie wrzuciły więc Kaczyńskiego w prawicowe klimaty. W efekcie realne różnice w odniesieniu do wielu kwestii, w tym także dotyczących polityki zagranicznej, między Kaczyńskim a politykami tworzącymi republikę „Okrągłego Stołu”, z którymi lider PiS-u wspólnie działał i debatował w PRL-u, nie były fundamentalne. A już na pewno nie pokrywały się z ogromną różnicą retoryczną używaną przez Kaczyńskiego (jak i jego adwersarzy) na skutek oczekiwań prawicowego elektoratu i przyjętej przez PiS strategii wizerunkowej jako partii antyestablishmentowej. To spowodowało, że okres rządów Kaczyńskiego w latach 2005-2007, także w polityce zagranicznej, w tym europejskiej, stanowił rewolucję bardziej „semantyczną”, niż materialną.
Europa suwerennych państw
Kaczyński popiera wizję „Europy Ojczyzn”, opartą o współpracę suwerennych państw. Odrzuca więc wizję UE jako strukturę quasi-federalną, w której silną pozycję miałyby instytucje ponadnarodowe i gdzie zakres kompetencji przeniesiony z poziomu państwa na poziom UE obejmowałby kluczowe polityki publiczne. Wynikało to z braku zaufania co do woli i możliwości instytucji ponadnarodowych (Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego) skutecznego przeciwstawienia się interesom najsilniejszych państw członkowskich. Z tego powodu PiS nie godził się np. na rozwój wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Unii Europejskiej, ponieważ uważał, że unijna polityka stanowiłaby wypadkową interesów najważniejszych państw. Tym samym osłabiałoby to, a nie wzmacniało realizację polskich interesów. Wspólna polityka zagraniczna byłaby polityką ugodową wobec Rosji i zdystansowaną wobec USA. Rozbieżność interesów Polski oraz Francji i Niemiec, zdaniem Kaczyńskiego, powoduje, że lepiej zachować możliwość prowadzenia własnej polityki zagranicznej.

Poparcie dla wizji UE jako „Europy Ojczyzn” wynikało więc w dużej mierze z odrzucenia dominującego w dyskursie europejskim optymistycznego założenia o zasadniczej zbieżności interesów państw tworzących UE, które uzasadniałoby przenoszenie kolejnych porcji suwerenności na poziom Unii. W odwoływaniu do idei dobra wspólnego Europy i haseł nawołujących do takiej polityki widział próbę wymuszenia przez silne państwa powściągliwości w realizacji interesu narodowego przez słabsze państwa. Uważał, że konieczne jest demaskowanie takich intencji, ponieważ nie służą wszystkim państwom członkowskim, w tym Polsce. Kaczyński nie przyjmował więc założenia o jakościowej zmianie sposobu uprawiania polityki w ramach UE polegającej na obecności w polityce państw ponad partykularnych motywów postępowania, opartych na dążeniu do realizacji tzw. idei europejskiej, czyli altruistycznego pogłębiania integracji państw w imię jedności politycznej, gospodarczej i kulturalnej Europy. Kaczyński nie zgadzał się z zapewnieniem o powściągnięciu egoizmu narodowego przez państwa członkostwie na rzecz dobra wspólnego Europy. Dlatego również postulował, aby Polska kierowała się w UE interesem narodowym.

Uważał więc integrację europejską nie za zakończenie rywalizacji państw o wpływy, ale jedynie za zmianę środowiska, w jakiej ta rywalizacja się odbywa i instytucji, które do tych celów są wykorzystywane. Należy jednak oddać Kaczyńskiemu, że w przeciwieństwie do innych polityków prawicy, podkreślał zwiększenie poczucia zaufania między państwami na skutek integracji, czego nie można bagatelizować.

Warto podkreślić, że odrzucenie idei jedności Europy wynika także z głębszych założeń Kaczyńskiego co do natury stosunków politycznych jako takich. Otóż jego polityczną myśl cechuje silny pesymizm antropologiczny, który zakłada sceptycyzm w kwestii zdolność do przezwyciężania konfliktów politycznych. Kaczyński jest hobbesowskim realistą, przyjmującym za naturalny konfliktowy charakter stosunków międzynarodowych hierarchiczność, znaczenie „twardych” zasobów i siły, a także kluczową rolę państw w międzynarodowej grze politycznej.
Niemcy i partia białej flagi
Największym zagrożeniem dla Polski, zdaniem Kaczyńskiego, jest przede wszystkim dyktat najsilniejszych – w pierwszej kolejności Niemiec, co może przejawiać się nie tylko formalnymi kanałami, ale także wpływem na instytucje ponadnarodowe, które nie mają wystarczającej siły, aby przeciwstawić się interesom najsilniejszych państw. Za główny problem w realizacji polskiego interesu narodowego PiS uznawał jednak nie tylko politykę Niemiec czy naiwną frazeologię paneuropejską, ale przede wszystkim brak odwagi w bronieniu polskich interesów narodowych. Przedmiotem krytyki innych partii najczęściej nie było niewłaściwe zdefiniowanie interesu narodowego, ale brak determinacji do jej obrony. Charakterystyczna była jego wypowiedź w debacie sejmowej na temat Traktatu Konstytucyjnego w 2003 r. (wówczas Jan Rokita powiedział słynny bon mot Nicea albo śmierć!): „Za wielki problem polskiej polityki, który odnosi się do Europy dzisiaj szczególnie, ale odnosi się do polityki w ogóle, jest kwestia ˝partii białej flagi˝, partii, która najwyraźniej nie poczuwa się do solidarności [z polskimi interesami – przyp. autora], a niekiedy najwyraźniej uznaje to, mówiąc słowami Jana Pawła II, wielkie i trudne dziedzictwo, któremu na imię Polska, za dziedzictwo zbyt ciężkie, zbyt trudne”.
Jako zagrożenie dla polskiego interesu PiS wskazywał także przenoszenie lojalności na poziom UE, wynikający z założenia, że UE lepiej rozwiąże polskie problemy niż polskie instytucje. Przenoszenie lojalności według Kaczyńskiego nie jest uzasadnione, ponieważ nie wykształciła się w dostateczny sposób ponadnarodowa tożsamość, która stanowi konieczny warunek realnej demokratyzacji UE.

Na skutek braku narodu europejskiego demokracja możliwa jest tylko w państwie narodowym, a wiec to na tym poziomie powinny być rozwiązywane kluczowe problemy.

Należy w tym kontekście podkreślić, że lider PiS-u, w przeciwieństwie do innych polityków prawicowych, broniąc interesu narodowego starał się wpisywać go w interes europejski. Dlatego odwoływał się także do zasad uniwersalnych, tj. sprawiedliwości, równości, a przede wszystkim solidarności. Kaczyński przyjmował zasadność ubiegania się o określone sprawy odwoływaniem do sprawiedliwości wyrównywania poziomu rozwojowego między państwami „starej” i „nowej” Europy czy do historycznej winy Zachodu, jaką była akceptacja włączenia państw Europy Środkowo-Wschodniej do radzieckiej strefy wpływów. Szczególne znaczenie ta idea miała w kontekście Niemiec, które jako bezpośrednio odpowiedzialne za wybuch II wojny są odpowiedzialne także za jej skutki, czyli włączenie Polski do bloku wschodniego powodujące zacofanie rozwojowe Polski i innych państw regionu. Odwołanie do idei solidarności odbywało się zazwyczaj w kontekście podziału budżetu UE na państwa bogate i biedne. Idea równości była z kolei przywoływana w kontekście dystrybucji wpływu między państwa duże i małe. Każda z trzech przywołanych zasad działała na korzyść Polski, więc ciekawe jest pytanie, na ile ich przywołanie było jedynie ukrytą formą interesu Polski, a na ile realną wolą kierowania się uniwersalnymi zasadami.

Korekta, nie rewolucja
Poglądy Jarosława Kaczyńskiego, także na sprawy europejskie, często są przedstawione w krzywym zwierciadle, choć sam autor robi niewiele, aby stało się inaczej. Za ostrym językiem, często kryje się jednak polityczny pragmatyzm i zrozumienie dla bezalternatywności wielu politycznych decyzji, jakie Polska musi podjąć w UE. Biorąc pod uwagę jedynie polityczne stanowiska, a nie retorykę, w polityce europejskiej w najbliższych latach nie należy więc oczekiwać nie rewolucji, nie restauracji, lecz korekty. Będzie ona oznaczała na pewno większą asertywność, ale nie fundamentalne przewartościowanie dotychczasowego kursu. Nie oznacza to, że proces ten będzie bezbolesny. Unijni decydenci nie są przyzwyczajeni do twardej postawy polskiego rządu, a już na pewno nie do twardego języka, co oznacza, że wielu z nich czeka nieprzyjemny „szok poznawczy”. Także drugą stronę czeka frustracja z powodów kolejnych groźnych min, jakie stroją eurokraci. Kaczyński Unii Europejskiej pewnie już nigdy nie pokocha. Kluczowe pytanie brzmi jednak: czy musi? Jego związek z Brukselą to przecież małżeństwo nie z miłości, ale z rozsądku.

http://www.jagiellonski24.pl/2016/01/11/malzenstwo-z-rozsadku-unia-europejska-wedlug-jaroslawa-kaczynskiego/

 

***

Dyskusja
Tak się złożyło, że przed opublikowaniem tekstu wymieniliśmy kilka zdań na ten temat. Oto one.

„Lider PiS-u uważa, że realizacji narodowemu interesowi służy otwarta manifestacja gotowości wchodzenia w konflikt. Z jednej strony twarda retoryka ma „oswoić” inne państwa, że z Polską należy się liczyć, a z drugiej „oswoić” Polaków z wyższym statusem własnego państwa i zwiększyć tym samym poczucie narodowej godności.”
Ten pedagogiczny wysiłek, zdaniem Kaczyńskiego, jest potrzebny w narodzie, który wciąż odczuwa głębokie kompleksy i z tego powodu godzi się na to, że „mniej mu wolno”.
P.S. Proszę, proszę nawet nie przypuszczałem, że tak wiele mnie łączy z Jarosławem Kaczyńskim. Niestety z jego olsztyńskim pomiotami (Arent+Szmit) nic mnie nie łączy.
Jacek Pachucki

***

Cześć Jacek

Dzięki za przesłaną analizę. Zawiera wiele cennych spostrzeżeń. Nie wynika z niej, czy autor aprobuje "otwartą manifestację gotowości wchodzenia w konflikt" czy też jest to jedynie, trafna moim zdaniem, diagnoza polityki Kaczyńskiego. Widzę natomiast, że Twoja ocena jest jednoznacznie pozytywna. W przeciwieństwie do mojej. Taką politykę "oswajania" zewnętrznego i wewnętrznego świata praktykuje Putin i jeżeli to mu się względnie udaje, to dzięki posiadaniu realnych, mocarstwowych atutów. W wykonaniu Kaczyńskiego taka praktyka przypomina mentalność Józefa Becka i większości politycznych elit II RP. Wbrew testamentowi politycznemu Piłsudskiego, który przestrzegał przede wszystkim przed walką na dwa fronty i dopuszczaniu do zbliżenia niemiecko-rosyjskiego. Polityka Kaczyńskiego to powielenie tego błędu, ponieważ prężeniem wątłych muskułów i tak się nikogo nie oszuka, a jedynie przywraca stan w którym Polska jest irytującym, niepotrzebnym nikomu "bękartem". Mądrość ludowa mówi: "Nie strasz, nie strasz, bo się z...". A na co liczy Kaczyński stojąc pomiędzy dwoma politycznymi mięśniakami? Na zatwardzenie? Mówiąc poważnie, sztuka istnienia pomiędzy takimi państwami polega na umiejętnym lawirowaniu i konsekwentnym rozpychaniu się łokciami własnej, budowanej bez niepotrzebnych fajerwerków potęgi. Jeżeli Kaczyńskiemu naprawdę marzy się status Turcji, to jej najnowsza historia jest potwierdzeniem takiej strategii. I jeszcze jedno: ciekawy jestem, jak długo taką agresywną pedagogikę "zwiększania poczucia narodowej godności" będą akceptowali ci wyborcy PiS, którzy uwierzyli w umiarkowany ton polityków PiS z kampanii wyborczej i dzięki którym ta partia uzyskała taką przewagę.

Pozdrawiam
Bogdan [Bachmura]

***

Witam!
Pozwolę sobie podpiąć się pod zdanie Bogdana. Całkowicie się z nim zgadzam. Oszukać można telewidzów i wyborców, zainteresowanych sąsiadów nie da się w żadnym razie. Boleśnie pokazał to rok 1939. Pod tym względem sytuacja nie zmieniła się, a jeśli nawet to o tyle, że dzisiaj jest łatwiej prześwietlić sąsiada. Nie wolno dać się łapać na piękne słówka. Kraje bardziej cywilizowane są grzeczne i nam schlebiają (Niemcy czy USA) a te na niższym poziomie kultury są nieco chamskie jak Ukraina gdy Poroszenko powiedział naszemu prezydentowi żeby spadał. Gdyby od nas cokolwiek zależało nigdy by sobie na to nie pozwolił.
Od siebie dodam (jako osławiony agent Kremla oczywiście), że naszym stałym i tragicznym w skutkach błędem jest brak alternatywy w razie załamania się obecnego układu. Jeszcze gorszą głupotą niż brak takiej opcji jest publiczne palenie za sobą mostów dzięki czemu nasi obecni sojusznicy wiedzą, że jesteśmy w sytuacji bez wyjścia i mają nas za darmo.
A gotowość do wchodzenia w konflikt - moja śp. babcia, mądra wiejska kobieta udzielała mi licznych porad - jedną z nich było: "Nie gryź jak nie możesz zagryźć". Swoją drogą to też wiem, że Rosja jest i zawsze będzie naszym wielkim sąsiadem - jak długo, i w czyim interesie, mamy hodować konflikt?
Poza tym, takie np. oswajanie Polaków z wyższym statusem własnego państwa nie może polegać na odstawianiu prawa za drzwi bo na skróty jest szybciej i wygodniej. Już i bez tego cierpimy na brak instynktu państwowego a po publicznym deptaniu sędziów trybunału i równie niesmacznej zamianie Prezydenta w długoPiS do podpisywania na kwitów na zlecenie, z oswajania wyjdzie to co zwykle. Nie można oswoić się z wysokim statusem nie szanując instytucji państwa a jak je szanować skoro Prezes wszystkich Prezesów daje pokaz ich lekceważenia.

Pozdrawiam
Adam Kowalczyk

***

Witam,
Wszystkie uwagi i spostrzeżenia obu Panów przyjmuję do wiadomości i postaram się do nich odnieść. Większości obaw nie podzielam.
Podzielam natomiast potrzebę zmian, które realizuje obecnie rząd PiS. Pan Prezes Kaczyński miał 8 lat na wyznaczenie celów działania, opracowanie strategii ich osiągnięcia, przydzielenia zakresów odpowiedzialności i obowiązków zgodnie z kompetencjami osób, jakie pozostają w jego zasobach personalnych. Moje pewne, niewielkie na razie rozczarowanie pierwszymi miesiącami rządów PiS bierze się jedynie z uchybień taktycznych, które przeciwnik skrupulatnie wykorzystał. Pisząc o przeciwniku, mam na myśli zarówno opozycję parlamentarną jak i grupy społeczne, zawodowe i biznesowe, którym kierunki polityki PiS odbierają dotychczasowe korzyści. PiS i jego sprzymierzeńcy nie działają w próżni. Przeciwnik także miał czas na przygotowanie planu obrony i kontrataku. Odebrania mandatu społecznego poparcia i wykolejenia PiSowskiej lokomotywy. Byłoby wielką naiwnością ze strony Prezesa Kaczyńskiego nie brać zawczasu pod uwagę z jak silnym oporem będzie miał do czynienia na forum instytucji UE. Przecież jednym z celów przeprowadzki Donalda Tuska z najbliższymi współpracownikami do Brukseli było budowanie opozycji przeciwko PiS w instytucjach UE. Ma po swojej stronie doświadczonych polityków, oficerów służb, posiadających gruntowną wiedzę o nastrojach społecznych, umiejętności prowadzenia skomplikowanych gier operacyjnych. manipulowania opinią publiczną.
Obecną sytuację oceniam jako zapowiadane pierwsze 100 lub 120 dni rewolucyjnych zmian, po których ma nastąpić stopniowe umacnianie zdobytych pozycji i wyciszenie walki, przynajmniej na poziomie medialnym.
Prezes Kaczyński ma zobowiązania wyborcze wobec środowisk o poglądach prawicowych, narodowych i patriotycznych. Prawdopodobnie jesteśmy w fazie PiSowskiego Drang und Sturm. Wkrótce przyjdzie czas umocnić zdobyte pozycje, uporządkować teren, zewrzeć szyk i okopać się przed następnymi zmaganiami za niecałe już 4 lata. Powinno tego czasu wystarczyć na zrealizowanie obietnic wyborczych, powinny już zadziałać przewidywane korzyści gospodarcze i dająca się odczuć poprawa kondycji ekonomicznej większości Polaków. Jestem przekonany, że tak będzie z wielu powodów. Dotychczasowy model rozwoju,w którym nasz przemysł wytwórczy był przedłużeniem zagranicznych, przeważnie niemieckich linii produkcyjnych wyczerpał się. Niemcy czeka trudny czas związany z utratą wielu zagranicznych rynków zbytu, a od zagranicznych rynków uzależniony jest w około 50% niemiecki PKB. Próby pobudzenia niemieckiego rynku wewnętrznego nie powiodły się. Oszczędni, starzejący się Niemcy jakoś niechętnie wydają zarobione środki. Forsowane przez Kanclerz Merkel zmiany niemieckiej energetyki, słynne Energiewende powoduje wzrost kosztów energii dostarczanej odbiorcom i zmniejszenie konkurencyjności niemieckiej gospodarki. Z kolei narzucanie innym krajom podobnych zmian idzie opornie. Tak zaplanowane działanie i miało zwiększyć produkcje sektora "zielonej energii", który obecnie zatrudnia wraz z zakładami produkującymi urządzenia dla Odnawialnych Źródeł Energii prawie połowę liczby pracowników zatrudnionych w niemieckim przemyśle motoryzacyjnym. Zatem i ta gałąź gospodarki, nastawiona na eksport zawodzi oczekiwania pani Kanclerz. Zawiodły niemieckie nadzieje na wspólne gigantyczne inwestycje związane z planowaną inwestycją infrastrukturalną "Nowego Jedwabnego Szlaku" w węzeł komunikacyjny stanowiący odnogę w kierunku Skandynawii. Ten kawałek chińskiego tortu wychodzi na to, że skonsumują Polacy. Są więc ogromne powody do niemieckich obaw o polską aktywność i zbyt daleko idącą samodzielność polskiego rządu.
Mało kto w Polsce interesuje się chińsko-amerykańską rywalizacją na Zachodnim Pacyfiku. W jej wyniku Chiny i sojusznik USA, Japonia wprowadzają do służby nowe lotniskowce, rozbudowują siły lotnicze i rakietowe do niesłychanych rozmiarów.
Jednocześnie wyludnia się i upada gospodarczo rosyjski Daleki Wschód. Wojna na Ukrainie, rosyjska interwencja w Syrii, ginący w zamachach rosyjscy opozycjoniści są widocznym znakiem, że zbliżamy się do zakrętu historii.
Jeśli dodatkowo weźmiemy pod uwagę wspólne niemiecko-rosyjskie inwestycje w systemy pozyskiwania, transportu, przechowywania i dystrybucji gazu, a zwłaszcza słynne Nordstream II obchodzące łukiem Polskę, staje nam w oczach obraz znany z naszej wspólnej historii, obraz niemiecko-rosyjskich kleszczy zaciskających się na Polsce. W tym kontekście likwidacja WSI przez Antoniego Macierewicza i obecna akcja w centrum eksperckim NATO są komentowane jako porażka rosyjska na miarę klęski, jaką dla Rosjan była Bitwa Warszawska 1920 roku.
Zatem są powody do tego, aby obecne polskie podniesienie głowy i stawienie czoła nowym wyzwaniom uznać za pozytywny przełom w dotychczasowej polityce okrągłostołowej republiki i patrzeć w przyszłość z nadzieją i otuchą. Naród Polski stając przed kolejnym zakrętem swojej historii wykazał zbiorową mądrość stawiając na Dobrą Zmianę.

P.S. Niestety, patrząc na marazm liderów naszego olsztyńskiego PiS mój optymizm cichego sojusznika PiS, członka Ruchu Narodowego wystawiony jest na ciężką próbę.

Jacek Pachucki
Ruch Narodowy - Olsztyn

***

Grupa Wyszehradzka to medialny produkt uboczny unijnych przepychanek. Nikt w tej grupie nikomu nie jest w stanie zapewnić, żadnych gwarancji bezpieczeństwa. Ale brzmi dobrze.

CIA ma zupełnie inne propozycje. Cywilne ramie CIA, Stratfor głosi program Polska - Rumunia. Tam idzie kasa amerykańskich podatników, w Polsce i Rumunii instalowane będą systemy antyrakietowe, składy sprzętu amerykańskiego i bazy, jeśli nie NATO to amerykańskie. To się trzyma kupy i to się już dzieje. Priorytetem amerykańskim jest odseparowanie Rosji i Niemiec. Stąd Nordstream. Antyniemiecka akcja amerykańska już wystartowała. Destabilizacja demograficzna i ekonomiczna. Stąd uchodźcy i afera VW. To dopiero początek. Musimy czekać z bronią u nogi, odcinać kupony i nie wyrywać się jako pierwsi. Antyrosyjska retoryka rządu Kopaczowej to był blef, tania propaganda. W rzeczywistości jak wymknęło się Sienkiewiczowi, "Polski już nie ma". A tu proszę MY jesteśmy, a ICH już nie ma!
Co do tego unijnego zgiełku., mamy to już przećwiczone z Targowicą.

Trochę modyfikując wieszcza Broniewskiego:

Są w ojczyźnie rachunki krzywd,
obca dłoń ich też nie przekreśli,
Waszej krwi utoczymy na beczki:
wysączymy ją z waszej piersi.
Cóż, że nieraz smakował gorzko
na tej ziemi więzienny chleb?
Za tę dłoń podniesioną nad Polską -
kula w łeb!

Tusk zabiega o interwencje w berlinie i Brukseli, a do Moskwy to chyba Cioska poślą, albo lepiej gen. Dukaczewskiego

To wypada słowa innego wieszcza przywołać, ku przestrodze watażki Putina:

Gdzież jest król, co na rzezie tłumy te wyprawia?
Czy dzieli ich odwagę, czy pierś sam nadstawia?
Nie, on siedzi o pięćset mil na swej stolicy,
Król wielki, samowładnik świata połowicy;
Zmarszczył brwi, - i tysiące kibitek wnet leci;
Podpisał, - tysiąc matek opłakuje dzieci;
Skinął, - padają knuty od Niemna do Chiwy.
Mocarzu, jak Bóg silny, jak szatan złośliwy,
Gdy Turków za Bałkanem twoje straszą spiże,
Gdy poselstwo BRUKSELSKIE twoje stopy liże, -
Warszawa jedna twojej mocy się urąga,
Podnosi na cię rękę i koronę ściąga,
Koronę Kazimierzów, Chrobrych z twojej głowy,
Boś ją ukradł i skrwawił, synu Wasilowy!

Oczywiście ci co kończyli szkoły przed reformami SLD i PO zbędne jest tłumaczenie, że to ponadczasowa (nieco zmodyfikowana) relacja mistrza Adama Mickiewicza.

Kończę tym patriotycznym akcentem i zapewniam, że bywaliśmy w gorszych niż obecnie opałach.

Pozdrawiam / Regards
Jacek Pachucki

Czytaj więcej: Małżeństwo z rozsądku-Unia Europejska według Jarosława Kaczyńskiego

Komentarz (15)

Otwarta opcja niemiecka

Szczegóły
Opublikowano: środa, 13 styczeń 2016 20:46
Marek Resh

Urszula Pasławska, gdy była lokalnym politykiem PSL prowadziła blog na jednym z olsztyńskich portali. Gdy została posłem, awansowała i stała się blogierką tzw. parówkowego portalu, którego współwłaścicielem jest Tomasz Lis, czyli "Na Temat'. Wiadomo jaki profil ten portal reprezentuje. I pani poseł wykonuje tu rzetelnie antypisowską i antyrządową robotę według propagandowych wytycznych współwłaścicieli.

Czytaj więcej: Otwarta opcja niemiecka

Komentarz (32)

Więcej artykułów…

  1. Szybszy marsz donikąd
  2. Papuga terytorialna

Strona 457 z 533

  • start
  • Poprzedni artykuł
  • 452
  • 453
  • 454
  • 455
  • 456
  • 457
  • 458
  • 459
  • 460
  • 461
  • Następny artykuł
  • koniec

Komentarze

Zdrożał o 50% ??? Płaciłem za to samo zużycie 200 zł, a teraz 600 zł ! Jakaś dziwna ta matematyka...
Prąd w Polsce zdrożał o 100% i...
1 dzień temu
Czy prezydent Karol Nawrocki przyjmie listy uwierzytelniające od nowego ambasadora Rosji w Polsce?

https://www.youtube.com/watch?v=DD4isDB1Iqs
Prezydent Karol Nawrocki w Mik...
1 dzień temu
STANISLAW MICHALKIEWICZ:
Trump: Palestyna skazana na zagładę? Polska 51 stanem? Prezydent Nawrocki łamie deklarację toruńską?

https://www.youtube....
Prezydent Karol Nawrocki w Mik...
1 dzień temu
STANISLAW MICHALKIEWICZ:
Trump: Palestyna skazana na zagładę? Polska 51 stanem? Prezydent Nawrocki łamie deklarację toruńską?

https://www.youtube....
Prąd w Polsce zdrożał o 100% i...
1 dzień temu
SAFE TO BUDOWA 4 RZESZY
Prawdziwa historia Niemiec - DR MAGDALENA ZIĘTEK-WIELOMSKA | JAN POSPIESZALSKI ROZMAWIA...

https://www.youtube.com/watch?v...
Prezydent Karol Nawrocki w Mik...
1 dzień temu
Miną kolejny miejski festiwal "Szatańskie Muzyki Tanecznej", tym razem pod hasłem "Zabawmy się na śmierć" i "Mamy prawo do piekła". Tradycyjnie po wys...
Prezydent Olsztyna zaprosił fe...
1 dzień temu

Ostatnie blogi

  • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
  • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
  • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
  • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
  • 1

Najczęściej czytane

  • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
  • Wiernikowska po 23 latach opowiedziała historię Klewek, Leppera i Skowrońskiego
  • Presja na lekarzy Szpitala w Olsztynie, by wykonali aborcję. Kaja Godek ma dla kobiety dom
  • Prezydent Olsztyna uprawia pijar i zaklinanie rzeczywistości
  • „Męczeństwo św. Katarzyny K. od Helpera” (relacja z procesu sądowego)
  • Burmistrz apeluje o powrót festiwalu muzyki death-metal do Dobrego Miasta
  • Petycja do KEP o aprobatę nazwy Sanktuarium Narodowe w Gietrzwałdzie
  • Fundacja im. M. Bublewicza nie przekazywała dotacji na Szkołę im. M. Bublewicza
  • "Sprawę dotacji unijnej dla Beaty Bublewicz zgłosimy do prokuratury"
  • Kto „szerzy kłamstwa”, media czy beneficjentka dotacji Beata Bublewicz?
  • Jak rozliczono dotację dla Fundacji im. M.Bublewicza na "Ochronę Ostoi Derc"
  • Policja zatrzymała właścicielki prywatnych szkół w Olsztynie

Wiadomości Olsztyn

  • Olsztyn

Wiadomości region

  • Region

Wiadomości Polska

  • Polska

O debacie

  • O Nas
  • Autorzy
  • Święta Warmia

Archiwum

  • Archiwum miesięcznika
  • Archiwum IPN

Polecamy

  • Klub Jagielloński
  • Teologia Polityczna

Informacje o plikach cookie

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.