logodebata

JESTEŚMY ORGANIZACJĄ POŻYTKU PUBLICZNEGO. PROSIMY o 1,5% Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000 337 806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

wtorek, marzec 10, 2026
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Wiadomości
  • Polska

Polska

Jan Kasprowicz nowym wójtem Gietrzwałdu

Szczegóły
Opublikowano: niedziela, 06 sierpień 2017 20:32
Adam Socha

Krajowe Biuro Wyborcze, Delegatura w Olsztynie podała nam wyniki informatyczne przedterminowych wyborów na wójta gminy Gietrzwałd. Wygrał Jan Kasprowicz - 1364 głosy (56%). Faworyt tych wyborów Wojciech Samulowski dostał 1063 głosy (44%). Do urn poszło 2427 mieszkańców gminy - aż o 503 osoby więcej niż w I turze; 44 głosy oddano nieważne. Frekwencja wyniosła 48 procent. I turę wygrał W. Samulowski - 788 głosów do 711 na J.Kasprowicza.

Co chciałby pan przekazać mieszkańcom Gietrzwałdu? - zapytałem zwycięzcę Jana Kasprowicza.
Jan Kasprowicz: Chciałbym wszystkim serdecznie podziękować. Chciałbym być gospodarzem wszystkich i tych, którzy głosowali i tych, którzy nie głosowali, i tych którzy głosowali na mojego kontrkandydata. Będę się starał być człowiekiem dialogu, spróbuję pogodzić zwaśnione strony, wygasić złe emocje. Pewnie łatwo nie będzie, dlatego że dla mnie ta kampania się skończyła a nie wiem jak mój konkurent. Dlatego, że jak pan wie, wytoczono w ostatnich dniach kampanii ciężką artylerię, niejaki pan Karnak, mieszkaniec Gietrzwałdu zrobił mi świństwo.
- Nie jestem człowiekiem mściwym, bo tak jak powiedziałem ZGODA BUDUJE, natomiast nie będę mógł tego tak zostawić. Chyba że pan Karnak z jakąś propozycją wyjdzie. Dlatego, że musi to być przestroga na przyszłość, żeby już nikt w ten sposób w tak małej gminie nie prowadził kampanii. My nie jesteśmy Warszawą, a momentami ta kampania przypominała kampanię nienawiści. Na to nie może być przyzwolenia.
- Jak pan wie, ja nie brałem udziału w tej agresji, w ogóle nic nie pisałem na facebooku, ani ja, ani mój sztab, ani nikt z moich bliskich. Nikt z moich współpracowników nie zerwał ani jednego plakatu, ani nie zakleił, ani nie zniszczył. My czymś takim się brzydzimy.
- Dużo pracy przede mną. Na kilka dni muszę wyjechać na przełożony urlop. To nie jest odpowiednie słowo, że jestem szczęśliwy, jestem raczej dumny z siebie i swoich współpracowników, że wygraliśmy zdecydowaną przewagą. Mój konkurent nie będzie mógł mówić, że to przypadek, że ktoś wyjechał na urlop. 300 głosów to prawie jeden obwód wyborczy. Chyba się potwierdziło, że prowadzenie normalnej kampanii na argumenty przemówiło do mieszkańców. To co od początku głosiłem: praca, współpraca, rozwój i dialog. Nie używałem takich słów, jak mój kontrkandydat w ostatnim manifeście, Nie bardzo go rozumiem. Mamy 140. rocznicę Objawień a pan Samulowski pisze o pistoletach. Odleciał człowiek. Rozmawiałem z bliskim znajomym, który kiedyś sprawował wysoką funkcję w policji i go ubecja podniszczyła, przedwcześnie odszedł. Rozmawiałem z nim przedwczoraj i on mi powiedział, że przeciwko mnie używano metod ubecji.
- Patrzyłem na otoczenie kontrkandydata. Jestem daleki od tego, by widzieć układy, jako inżynier stąpam mocno po ziemi, natomiast gdy zobaczyłem, kim się otoczył pan Samulowski, to wiedziałem, kto komu co zawdzięcza, kto na co liczy itp. Ja o tym głośno mówiłem. Gdy zobaczyłem, kto startuje to powiedziałem; „startuję, żeby ratować gminę”. Nie chwalę się, ale jestem przygotowany na te 15 miesięcy, a jak Bóg da, to może będzie następna kadencja, ja w tej chwili nie wiem, czy będę chciał i mieszkańcy będą chcieli. Mam bardzo dużo pokory w sobie, ale mam bardzo dobry zespół u siebie w zakładzie, wiem, że w gminie jest wielu wartościowych pracowników. A gmina zasługuje na dobrego gospodarza.

KOMENTARZ

W Gietrzwałdzie wygrała partia pokoju. Gdy w niedzielę przed 21 dzwonili do mnie znajomi pytając, kto wygra, odpowiadałem, że Jan Kasprowicz wygra tylko wtedy, jeśli zawierzył się Matce Bożej Gietrzwałdzkiej. Widziałem bowiem ogromną mobilizację obozu rządzącego gminą od kilku dziesięcioleci. Obóz ten zorganizował się maksymalnie, wszystkie ręce zostały rzucone na pokład, najwięksi biznesmeni gminy zaangażowali się po stronie Samulowskiego.  Wydrukowano mu kilka wersji plakatu i zalepiono nimi całą gminę. Do głosowania na Samulowskiego w spotach filmowych namawiało szereg osób, m.in. dyrektor gimnazjum Leszek Orciuch, były prezes fabryki Michelin Jan Dębek, Adam Kochanowski - mąż byłej dyrektorki szkoły podstawowej, od której zaczęła się wojna w Gietrzwałdzie. Cały internet namawiał do głosowania na Samulowskiego.

Za Janem Kasprowiczem nie stał żaden układ, jedynie jego 15-letnia praca na rzecz mieszkańców, jako kierownika Gminnego Zakładu Komunalnego. Nie zrobił w II turze ani jednego wpisu w internecie, wydrukował plakaty za 600 złotych, które osobiście wbijał na kijkach w ziemię, bo wszystkie tablice i słupy zalepione były plakatami Wojciecha Samulowskiego. Wygrał hasłem ZGODA BUDUJE.

Wygrana Jana Kasprowicza to znak nadziei nie tylko dla gminy Gietrzwałd, ale i dla Polski.

JEDNAK CZEKA GO POTĘŻNY PROBLEM. Większość radnych (10 z 14), na czele z przewodniczącym Markiem Nowogrodzkim otwarcie opowiedziała się po stronie Wojciecha Samulowskiego. Wynika nawet, że planowali referendum w chwili wyboru na wójta Marcina Sieczkowskiego. Czy dzisiaj, gdy przegrał ich kandydat wesprą "nie swojego wójta"? Będą w stanie pracować dla dobra gminy, czy zafundują gminie paraliż i będą głosować na "nie", by tylko zrobić na złość, by tylko Janowi Kasprowiczowi się nie powiodło? Jeśli nie zawrócą z drogi nienawiści, to za 15 miesięcy "partia pokoju" również im wystawi rachunek. Tylko gmina już nie odrobi pewnych strat. Już straciła 2,7 mln złotych dotacji na skanalizowanie Rapat i likwidację oczyszczalni w Biesalu z przerzutem do Gietrzwałdu, z powodu referendum.

Oto ci radni:

Marek Nowogrodzki - przewodniczący Rady Gminy
Małgorzata Łączyńska - wiceprzewodnicząca Rady Gminy - Sząbruk
Iwona Omilian -przewodnicząca komisji społecznej - Unieszewo
Eugenia Ratowska - przewodnicząca Komisji Rewizyjnej - Łęguty
Anna Otta - radna Cegłowo, Łajsy, Pęglity, Tomaryny, Tomarynki
Anna Gratzka - radna Śródka, Dłużki, Rapaty, Guzowy Piec, Jadaminy, Parwółki
Jolanta Wilewska - radna Sząbruk
Grzegorz Rupiński - radny Unieszewo
Małgorzata Lewandowska - radna Woryty/Rentyny
Aleksandra Gedig - radna Łupstych

Adam Socha

Czytaj więcej: Jan Kasprowicz nowym wójtem Gietrzwałdu

Komentarz (26)

Rocznica genocidium atrox na Woli

Szczegóły
Opublikowano: sobota, 05 sierpień 2017 19:19
Bohdan Piętka

Dzisiaj przypada 73. rocznica niemieckiego ludobójstwa na Woli. 5 sierpnia 1944 roku też była sobota, nazwana później „czarną” – i też była upalna. Wydarzenie to jest nazywane „rzezią Woli” i podobnie jak „rzeź wołyńska” jest to określenie niewłaściwe z naukowego punktu widzenia. Jedynym właściwym określeniem na to, co stało się na Woli w dniach 5-7 sierpnia 1944 roku oraz na to, co stało się w Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w 1943 i 1944 roku jest genocidium atrox – ludobójstwo zwyrodniałe, tzn. takie, gdzie ofiarom zadaje się śmierć w barbarzyński i okrutny sposób. Naród polski w okresie drugiej wojny światowej dwukrotnie doświadczył genocidium atrox – ze strony nacjonalistów ukraińskich na Kresach Wschodnich oraz ze strony Niemców i ich kolaborantów w Warszawie w 1944 roku. Z genocidium atrox podczas drugiej wojny światowej mieliśmy też do czynienia w wypadku ludobójstwa, którego na Serbach dokonali chorwaccy ustasze oraz w wypadku działalności brygady Dirlewangera na okupowanej Białorusi, w wyniku której część jej obszaru została przekształcona w Wüstezone (teren pustynny). To była ta sama brygada Dirlewangera, która w Wüstezone przekształciła Wolę, a potem Stare Miasto i Powiśle, podpalając dom po domu, wrzucając granaty do mieszkań i piwnic, rozstrzeliwując całe wielopokoleniowe rodziny, błagających o litość przebijając bagnetami, mordując i paląc dzieci w sierocińcach oraz rannych i chorych w szpitalach, dokonując sadystycznych gwałtów i mordów na kobietach. Rocznica Powstania Warszawskiego powinna być przede wszystkim okazją do przypomnienia niemieckiego genocidium atrox na Woli. Nie po to, by budzić niechęć do Niemców, ale po to, by wiedział o tym cały świat, bo to było przecież ludobójstwo na narodzie polskim. To jest historia narodu, o której wiedzieć powinni wszyscy.
Tak jednak nie jest. Obchody genocidium atrox na Woli mają charakter lokalny, dzielnicowy. Nie bierze w nich udziału nawet prezydent Warszawy, nie mówiąc o prezydencie Polski. Dlaczego? To są jakieś gorsze ofiary, jak te z Wołynia i Małopolski Wschodniej? Po zamordowanych i spalonych na Woli Polakach zebrano po wojnie 12 ton popiołów, co odpowiada 40-50 tys. ofiar. Jeśli dodamy do tego ofiary cywilne zamordowane podczas Powstania Warszawskiego na Ochocie (10 tys.), Starym Mieście (30 tys.) i w „dzielnicy policyjnej” (5-10 tys.), to otrzymamy mniej więcej tyle ile zginęło od wybuchu bomby atomowej w Hiroszimie. O ile jednak o Hiroszimie wie cały świat, to wiedza o niemieckim genocidium atrox w Warszawie nie jest bynajmniej powszechna. Pod Pomnikiem Polegli Niepokonani, wzniesionym na kurhanie, który kryje 12 ton prochów ofiar genocidium atrox na Woli, nie klękają prezydenci Polski i Niemiec. Rocznicowa narracja czynników oficjalnych o Powstaniu Warszawskim przypomina tę z Muzeum Powstania Warszawskiego, w którym nie ma nawet ekspozycji poświęconej niemieckiemu genociduim atrox w Warszawie. W świetle tej narracji powstanie było wielkim zwycięstwem moralnym i fajną harcerską przygodą. Rozumiem, że eksponowanie genocidium atrox popełnionego przez Niemców na cywilnych mieszkańcach Warszawy prowokowałoby pytanie o sens powstania i odpowiedzialność gloryfikowanych dzisiaj dowódców AK. Podejrzewam również, że te ofiary z Woli – biednej robotniczej dzielnicy, podobnie jak ofiary z Wołynia (biedni, często niepiśmienni chłopi), są traktowane przez czynniki oficjalne po prostu jako ofiary gorsze ze względu na swoje pochodzenie socjalne. Tak chyba patrzyło też na nie inteligenckie dowództwo AK, które było gotowe „rzucić na stos” warszawski proletariat, a także młodzież i dzieci, by osiągnąć założony cel polityczny, niemożliwy wówczas do zrealizowania.
Bohdan Piętka
Oświęcim, 5 sierpnia 2017 r.
https://bohdanpietka.wordpress.com/2017/08/05/rocznica-genocidium-atrox-na-woli/

Czytaj więcej: Rocznica genocidium atrox na Woli

Komentarz (1)

W Godzinę "W" o 17 przystań na minutę

Szczegóły
Opublikowano: poniedziałek, 31 lipiec 2017 20:55

We wtorek 1 sierpnia w godzinę "W" czyli o 17.00 zawyją w polskich miastach syreny. W ten sposób uczczą 73. rocznicę Powstania Warszawskiego. Gdy je usłyszysz, stań i pochyl głowę na minutę. Uczcij pamięć bohaterów, powstańców warszawskich i mieszkańców stolicy Polski.

Krótka historia Powstania Warszawskiego 1944

          Miasto Warszawa przedzielone jest przez największą polską rzekę - Wisłę na dwie części. Na prawym brzegu Wisły leży dzielnica Praga. Większość dzielnic usytuowana jest na lewym brzegu Wisły. Są to: Wola, Żoliborz, Stare Miasto, Śródmieście Północne i Południowe, Ochota, Mokotów, Powiśle i Czerniaków.


mapa Warszawy z 1933 r.

          Przed wojną Warszawę nazywano Paryżem Północy. Było to piękne, tętniące życiem miasto. W 1939 r. stolica Polski liczyła 1.289.000 mieszkańców, w tym około 32% Żydów.


widok Warszawy z 1932 r.

          1 września 1939 r. Niemcy hitlerowskie zaatakowały Polskę rozpoczynając II wojnę światową. 17 września 1939 r. Polska została zaatakowana ze wschodu przez drugiego agresora - Rosję sowiecką. 27 września 1939 r., po 3-tygodniowej obronie, Niemcy wkroczyli do Warszawy. Rozpoczął się 6-letni mroczny okres okupacji.           Już od jesieni 1939 r. hitlerowcy rozpoczęli systematyczną eksterminację ludności Warszawy, rozpoczynając od środowisk inteligenckich. Gestapo przeprowadzało liczne aresztowania inteligencji, operując wcześniej przygotowanymi listami. Aresztowanych umieszczano w więzieniach, wysyłano do obozów koncentracyjnych lub mordowano w licznych egzekucjach m.in. w podwarszawskich Palmirach (Puszcza Kampinoska). Od 1942 r. nasila się akcja ulicznych łapanek, wywożenia ludzi do obozów koncentracyjnych i na roboty przymusowe do Rzeszy oraz masowych egzekucji. W wyniku tych działań gwałtownie spada liczba mieszkańców stolicy.
          W październiku 1940 r. wydzielono znaczną część Śródmieścia tworząc otoczone murem getto, gdzie zgromadzono Żydów mieszkających w Warszawie oraz przywożonych z okolicznych miejscowości. Ludność żydowska została poddana bezlitosnej eksterminacji. W kwietniu 1943 r została przeprowadzona ostateczna likwidacja getta zakończona powstaniem w getcie, które wybuchło 18 kwietnia 1943 i trwało do 8 maja. Nierówną, beznadziejną walkę z oddziałami SS podjęło kilkuset bojowców żydowskich. W czasie trwania getta warszawskiego zamordowano w nim bądź wywieziono do obozów koncentracyjnych 370.000 polskich Żydów. Po upadku powstania w getcie jego teren został zrównany z ziemią.
          Począwszy od momentu kapitulacji stolicy we wrześniu 1939 r. zaczęły się w Warszawie tworzyć podziemne struktury ruchu oporu. Polska jako państwo nie podpisała aktu kapitulacji wobec III Rzeszy. Został utworzony rząd polski na emigracji, na zachodzie powstały polskie siły zbrojne we Francji i w Wielkiej Brytanii. W kraju powstawały kolejne podziemne organizacje zbrojne POZ, ZWZ przekształcone w 1942 r. w Armię Krajową (AK) podporządkowaną rządowi polskiemu na emigracji w Londynie. W międzyczasie w czerwcu 1941 r. Niemcy hitlerowskie zaatakowały Rosję sowiecką, która stała się w ten sposób sojusznikiem aliantów.
          W 1944 r. teren Warszawy i okolic był podzielony na VII Obwodów Armii Krajowej, w których działały zorganizowane struktury podziemnej armii. Wobec zbliżającego się frontu sowieckiego w dowództwie Armii Krajowej zapadła decyzja o podjęciu otwartej walki zbrojnej w stolicy. Cel akcji był dwojaki: związanie walką sił niemieckich, co ułatwiłoby Rosjanom zdobycie Warszawy oraz objęcie władzy przez polskie struktury administracyjne w momencie wkraczania Sowietów.


obwody AK w Warszawie

          Dowództwo AK nie miało pełnej świadomości, że przyszłe losy Polski zostały przesądzone w trakcie konferencji teherańskiej, gdzie alianci zdecydowali bez udziału rządu polskiego na emigracji, że po wyzwoleniu spod okupacji hitlerowskiej, ziemie polskie dostaną się w sferę wpływów Rosji Sowieckiej rządzonej przez Stalina. Na terenach polskich wyzwolonych w międzyczasie przez Rosjan Armia Czerwona a w szczególności sowieckie siły bezpieczeństwa NKWD dopuszczały się wielu aktów przemocy wobec oddziałów AK łącznie z przymusowym rozbrajaniem i zsyłaniem do łagrów ich członków.
          1 sierpnia 1944 roku o godz. 17.00 wybuchło Powstanie Warszawskie. Formalnie siły powstańcze były znaczące. Do walki stanęło około 25 tys. do 37 tys. żołnierzy AK. Do powstania dołączyli również członkowie innych niepodległościowych formacji zbrojnych, m.in. Polskiej Armii Ludowej (1656), Narodowych Sił Zbrojnych oraz nieliczni (ukrywający się po pacyfikacji powstania w getcie warszawskim) przedstawiciele Żydowskiej Organizacji Bojowej. Ci ostatni pod dowództwem por. Icchaka Cukiermana „Antka” utworzyli wraz z akowcami pluton niszczycieli czołgów, który walczył na Żoliborzu. Niestety powstańcy byli bardzo słabo uzbrojeni. Trudności w dotarciu do zakonspirowanych magazynów broni spowodowały, że w momencie wybuchu Powstania żołnierze dysponowali zaledwie 40% i tak skromnych zasobów broni i amunicji. Wg udokumentowanych źródeł polscy żołnierze mieli do dyspozycji:

1.000 karabinów zwykłych
300 pistoletów maszynowych
60 ręcznych karabinów maszynowych
7 ciężkich karabinów maszynowych
35 karabinów przeciwpancernych i Piatów
1.700 pistoletów zwykłych
25.000 granatów

Zapasy amunicji były przewidziane na kilkudniową walkę.

          Oznaczało to w praktyce, że uzbrojony był co 10 powstaniec. Pozostali mogli liczyć na broń zdobyczną lub przejętą po poległych kolegach.           Przeciwnik w łącznej sile około 50.000 niemieckich żołnierzy, żandarmów, policjantów, oraz rosyjskich i azjatyckich renegatów dysponował miażdżącą przewagą uzbrojenia. W dyspozycji miał czołgi, samoloty, pociągi pancerne, artylerię, miotacze min, dużą ilość broni maszynowej.


Sytuacja w Warszawie w pierwszym tygodniu walki.

          Walka podjęta w kilku dzielnicach równocześnie przyniosła różne rezultaty. W prawobrzeżnej, wschodniej dzielnicy Pradze trwała zaledwie 3 dni. Miażdżąca przewaga Niemców spowodowała, że Powstańcy na Pradze po przejściowych miejscowych sukcesach przeszli z powrotem do podziemia, część z nich podjęła próbę sforsowania Wisły i wzmocnienia oddziałów powstańczych walczących na lewym brzegu Wisły.           Od pierwszych dni sierpnia bardzo ciężkie walki toczyły się w zachodniej dzielnicy Wola. Oddziały niemieckie wzmocnione czołgami spychały powstańców w kierunku Śródmieścia i Starego Miasta. Równocześnie hitlerowcy rozpoczęli bezprecedensową rzeź ludności cywilnej. W ciągu kilku dni żołnierze niemieccy wspomagani przez renegatów rosyjskich i azjatyckich wymordowali około 50.000 cywili, mężczyzn, kobiet i dzieci. 11 sierpnia 1944 Wola padła.
          W sąsiadującej z Wolą dzielnicy Ochota walki toczyły się w wydzielonych punktach oporu. O wiele gorzej uzbrojeni powstańcy przez prawie 2 tygodnie dawali odpór nacierającym oddziałom niemieckim. 11 sierpnia padła również Ochota. Walki te dały czas powstańcom z innych dzielnic na staranne przygotowanie obrony.           Ciężar walki przesuwał się w kierunku wschodnim. Po likwidacji oporu na Woli i Ochocie i zdobyciu arterii komunikacyjnej do przeprawy mostowej na Wiśle Niemcy odcięli od Śródmieścia Stare Miasto. Od 12 sierpnia 1944 r. rozpoczęły się bardzo ciężkie walki o utrzymanie tej dzielnicy. Walczyły tu doborowe bataliony, które w boju przeszły z Woli oraz oddziały staromiejskie - tysiące bohaterskich żołnierzy. Zamknięci na niewielkiej przestrzeni, ostrzeliwani z dział, bombardowani z powietrza dzień po dniu trwali na pozycjach. Podejmowane były próby przyjścia z odsieczą Staremu Miastu od północy z Żoliborza oraz połączenia się ze Śródmieściem od południa. Niestety nie przyniosły one rezultatu.


Trasa przejścia kanałami ze Starówki do Śródmieścia.

          2 września przetrzebione oddziały staromiejskie przeszły kanałami do Śródmieścia i na Żoliborz. Do Śródmieścia przedostało się około 1.500 uzbrojonych i około 3.000 nieuzbrojonych powstańców i służb. Na Żoliborz ewakuowało się około 800 osób. W całkowicie zniszczonej dzielnicy pozostała pewna ilość rannych z towarzyszącym im personelem medycznym. Wielu z nich zostało po wkroczeniu na Stare Miasto Niemców zamordowanych i spalonych w powstańczych szpitalach. Zdziczały wróg nie przestrzegał jakichkolwiek norm cywilizowanej walki.


Zdjęcie lotnicze Starego Miasta w czasie Powstania.

          Po upadku Starego Miasta Niemcy rozpoczęli pacyfikację kolejnych dzielnic. Kolej przyszła na dzielnice położone przy Wiśle - Powiśle i Czerniaków. Były to działania przemyślane. W międzyczasie front rosyjski zbliżył się do linii Wisły. 13 września 1944 r. została zajęta przez Rosjan prawobrzeżna część Warszawy - Praga. Niemcy wysadzili mosty na Wiśle. Odepchnięcie powstańców od Wisły miało utrudnić Rosjanom ewentualny desant na lewy brzeg. Ci jednak zbytnio się z nim nie spieszyli.


Sytuacja po upadku Woli i Starego Miasta.

          Po ciężkich walkach Niemcy 7 września opanowali Powiśle, dzielnicę pomiędzy Starym Miastem i Czerniakowem. Znów jak na Woli i Starówce mordowano rannych leżących w szpitalach i ludność cywilną. Padła warszawska elektrownia, zdobyta w pierwszych dniach sierpnia na Powiślu przez powstańców. Miasto zostało pozbawione energii elektrycznej.
          Kolejne natarcie niemieckie ruszyło na Czerniaków. Broniły się tu oddziały skoncentrowane w dzielnicy na początku Powstania wzmocnione resztkami oddziałów, które wyszły kanałami ze Starego Miasta. 15 września z prawego brzegu Wisły została podjęta próba desantu. Wzięli w nim udział żołnierze Wojska Polskiego sformowanego w 1943 r. w Rosji i walczącego u boku Armii Czerwonej. W sile dwóch batalionów przeprawili się na lewy brzeg i wspólnie z powstańcami stawili opór. Nie przyzwyczajeni do walk ulicznych żołnierze z desantu ginęli masowo. Po kilku dniach stało się jasne, że los Czerniakowa jest przesądzony. Resztki powstańców przeszły kanałami na południowy zachód na Mokotów, część próbowała przepłynąć Wisłę aby dostać się na tereny wyzwolone przez Rosjan.
          Gdy 23 września padł ostatni punkt oporu na Czerniakowie, powtórzył się scenariusz z poprzednich dzielnic. Bezwzględni hitlerowscy żołdacy mordowali rannych, gwałcili i rozstrzeliwali sanitariuszki. Na haku na murze powieszony został kapelan oddziału powstańczego, który został z rannymi.


Walki w połowie września.

          Ciężar walk przeniósł się do następnej dzielnicy Mokotowa, położonej w południowej części Warszawy. Ciężkie walki toczyły się tu do 27 września 1944 r. Powstańcy starali się utrzymać zdobyte na początku powstania pozycje. Cofając się stopniowo do coraz węższego kwartału ulic bronili się zawzięcie. Na Mokotowie hitlerowcy "wsławili się" następnym zbrodniczym wyczynem. Mimo, że pod naciskiem aliantów Niemcy w końcowej fazie powstania uznali walczących w Warszawie żołnierzy AK za kombatantów, 27 września hitlerowscy żandarmi na ul. Dworkowej na Mokotowie zamordowali około 120 bezbronnych powstańców, którzy zbłądziwszy w kanałach wyszli wprost w ręce oprawców. 27 września Mokotów skapitulował. Część obrońców zdołało przejść kanałami do Śródmieścia, aby tam kontynuować walkę.
          30 września skapitulowała również północna dzielnica Warszawy, Żoliborz gdzie powstańcy od pierwszych dni sierpnia stawiali skuteczny opór nacierającym Niemcom.
          W rękach Polaków pozostała jedynie środkowa część miasta, odcięta od Wisły i ze wszystkich stron otoczona przez wojska niemieckie. Padające bez przerwy pociski artyleryjskie i bomby lotnicze zmieniały w ruiny kolejne domy. Nie było elektryczności, brakowało wody i żywności. A nade wszystko brakowało obrońcom amunicji.
          W trakcie trwania Powstania w sierpniu i wrześniu alianci podejmowali próby wsparcia Powstania poprzez zrzuty broni i amunicji. Były one jednak mało skuteczne. Rosjanie nie zgodzili się na lądowanie amerykańskich bombowców na swoich lotniskach, co oznaczało dla nich konieczność powrotu po zrzucie do odległych baz we Włoszech. Zwiększało to dodatkowo straty wśród maszyn i załóg biorących udział w akcji. Wobec podzielenia miasta na poszczególne punkty oporu - większość zasobników zrzucanych na spadochronach z dużej wysokości trafiło na tereny zajęte przez wroga.


Sytuacja w dniu kapitulacji.

          Biorąc pod uwagę ogólną sytuację 1 października 1944 r. Komenda Główna AK podejmuje rozmowy z Niemcami na temat przerwania walki w Warszawie. 2 października podpisano akt kapitulacji Powstania. Oddziały powstańcze przekształcone 20 września 1944 r. w regularny Warszawski Korpus Armii Krajowej po złożeniu broni wyszły do niewoli w liczbie około 15.000 żołnierzy. Część żołnierzy nie poszła do niewoli, wychodząc z ludnością cywilną z zamierzeniem kontynuowania działalności konspiracyjnej.
          Przewidziane na kilka dni Powstanie trwało w rezultacie 63 dni będąc największym tego typu zrywem wolnościowym w historii II wojny światowej. Mimo ogromnej przewagi militarnej, wojska niemieckie poniosły ogromne, blisko 50% straty: 10.000 poległych, 7.000 zaginionych, 9.000 rannych. Powstanie było przez nich porównywane z bitwą o Stalingrad.
          W powstaniu poległo około 16.000 powstańców i około 150.000 ludności cywilnej. Tysiące osób zostało rannych. Około 650.000 ludności cywilnej zostało wywiezione z Warszawy do obozu przejściowego w Pruszkowie a stamtąd 150.000 do przymusowej pracy w Niemczech a 50.000 do obozów koncentracyjnych.

widok Warszawy po upadku Powstania
Kościół św. Aleksandra (plac Trzech Krzyży)


przed wojną (rok 1930)

po upadku Powstania.

          Po upadku Powstania na osobisty rozkaz Hitlera przez 3 miesiące opustoszałe miasto było rabowane oraz systematycznie burzone i palone dom po domu przez Niemców. W dzielnicach objętych Powstaniem uległo zniszczeniu około 85% budynków.
          17 stycznia 1945 roku przez skutą lodem Wisłę weszły do martwej Warszawy oddziały Armii Czerwonej i Ludowego Wojska Polskiego.
          By zrozumieć w pełni przyczyny wybuchu Powstania Warszawskiego oraz stopień determinacji walczących o wolność mieszkańców stolicy, należy uświadomić sobie jak wielkiej opresji poddana była Warszawa w latach okupacji.
          Łączne straty ludności Warszawy w latach 1939-1944 wyniosły około 850 tysięcy osób, w tym ok. 170 tysięcy zginęło w czasie powstania, pozostałe ofiary były zaś wynikiem systematycznego i bezwzględnego procesu eksterminacji mieszkańców Warszawy trwającego przez cały okres okupacji hitlerowskiej.
          Dla porównania łączne straty Francji w II wojnie światowej (wojsko i ludność cywilna) wyniosły ok. 810.000 osób a Wielkiej Brytanii ok. 388.000 osób.
          Łączne straty Polski w II wojnie światowej (wojsko i ludność cywilna) wyniosły 6.850.000 osób.

Czytaj więcej: W Godzinę "W" o 17 przystań na minutę

Komentarz (10)

W Kielcach z odpadów produkują ciepło i prąd – bez spalarni

Szczegóły
Opublikowano: poniedziałek, 31 lipiec 2017 16:05

Przedsiębiorstwo Gospodarki Odpadami (PGO) w Kielcach odzyskuje wszystko co się da z odpadów, produkuje prąd i ciepło w generatorach biogazowych – podała „Rzeczpospolita” z 31 lipca. Zakład uruchomiono w czerwcu 2016 roku za 250 mln złotych. Inwestycja współfinansowana była ze środków UE.
Zakład przetwarza w ciągu godziny 35 ton odpadów. Podajemy tę informację w związku z tym, jak działa a raczej jak nie działa olsztyński zakład ZGOKu, cały olsztyński projekt kosztował 285 mln zł. Czytaj o tym TUTAJ.

Czytaj więcej: W Kielcach z odpadów produkują ciepło i prąd – bez spalarni

Komentarz (2)

Więcej artykułów…

  1. Powstanie Warszawskie a powstania żydowskie
  2. Sądy jakich potrzebuje Polska

Strona 398 z 533

  • start
  • Poprzedni artykuł
  • 393
  • 394
  • 395
  • 396
  • 397
  • 398
  • 399
  • 400
  • 401
  • 402
  • Następny artykuł
  • koniec

Komentarze

Oskarżyciele/donosiciele (m.in.K.Kaniński) powinni odpowiedzieć karnie za swoje karygodne czyny- przeprosinami i odszkodowaniem karnym!
Olsztyńska prokuratura wszczęł...
1 godzinę temu
wiadomo, że zawetuje dla samego wetowania i na złość tusku
SAFE 0 procent – genialna zagr...
9 godzin(y) temu
Najłagodniej formułując ocenę - to nikczemność.
Adwokat od "trumny nas kółkach...
12 godzin(y) temu
Niewykluczone, że to właśnie ta protestująca część mieszkańców oraz "przyjaciół Dobrego Miasta",
posiada subiektywne gusta, preferując mroczną muzyk...
Radna pyta: Dlaczego prezydent...
1 dzień temu
Protestują mieszkańcy oraz „przyjaciele Dobrego Miasta”, którzy wystosowali wniosek do burmistrz Beaty Harań oraz uruchomili petycję „STOP cenzurze ku...
Radna pyta: Dlaczego prezydent...
1 dzień temu
Bezrobotni Olsztyn puste łby
Dlaczego głosowałem przeciw po...
około 2 dni temu

Ostatnie blogi

  • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
  • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
  • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
  • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
  • 1

Najczęściej czytane

  • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
  • Presja na lekarzy Szpitala w Olsztynie, by wykonali aborcję. Kaja Godek ma dla kobiety dom
  • Wiernikowska po 23 latach opowiedziała historię Klewek, Leppera i Skowrońskiego
  • Prezydent Olsztyna uprawia pijar i zaklinanie rzeczywistości
  • Burmistrz apeluje o powrót festiwalu muzyki death-metal do Dobrego Miasta
  • Fundacja im. M. Bublewicza nie przekazywała dotacji na Szkołę im. M. Bublewicza
  • Kto „szerzy kłamstwa”, media czy beneficjentka dotacji Beata Bublewicz?
  • Dlaczego głosowałem przeciw powołaniu przez Olsztyn "miejskiej spółki" ?
  • „Męczeństwo św. Katarzyny K. od Helpera” (relacja z procesu sądowego)
  • Jak rozliczono dotację dla Fundacji im. M.Bublewicza na "Ochronę Ostoi Derc"
  • "Dolina nicości jest w nas". Znakomita ekranizacja powieści Wildsteina
  • W „Debacie” Arkadiusz Sz. ujawnia jak Helper przywłaszczał miliony...

Wiadomości Olsztyn

  • Olsztyn

Wiadomości region

  • Region

Wiadomości Polska

  • Polska

O debacie

  • O Nas
  • Autorzy
  • Święta Warmia

Archiwum

  • Archiwum miesięcznika
  • Archiwum IPN

Polecamy

  • Klub Jagielloński
  • Teologia Polityczna

Informacje o plikach cookie

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.