MPEC pod patronatem prezydenta Olsztyna zorganizował dwudniową konferencję warsztatową „Infrastruktura krytyczna w obliczu nowych wyzwań”, która odbyła się w dniach 20-21 kwietnia w gościnnych progach Hotelu Omega. Goście z Chersonia i Łucka opowiedzieli nam, jak przygotować się na przerwanie dostaw energii eklektycznej, cieplnej oraz wody, na skutek działań sabotażowych czy militarnych.
Agenda tego przedsięwzięcia (screen) zapowiadała się bardzo interesująco. Bez wahania więc potwierdziłem swój udział traktując to jako swój obowiązek (Radnego) i okazję do poszerzenia mojej wiedzy. Moja ciekawość poruszanej podczas konferencji problematyki została zaspokojona. Szczególnie pierwszy dzień obfitował w olbrzymią dawkę informacji i doświadczeń jaką przedstawili prelegenci (zaproszeni goście z Ukrainy). Uczestniczyłem również (Organizator włączył słuchaczy do praktycznego rozwiązania zadania potęgując jego skalę w miarę upływającego czasu.
W tym celu dokonano podziału na grupy „ciepłownicy”, „wodociągi” i grupa samorządowa jako „sztab kryzysowy”) w „Grze” warsztatowej nt. „Kaskadowy kryzys infrastruktury miejskiej”. Udział w tej konferencji był dla mnie bardzo poznawczym doświadczeniem. Składam w tym miejscu organizatorom i wszystkim, którzy przyczynili się do przygotowania i przeprowadzenia tego przedsięwzięcia podziękowania.
Czy po tej konferencji zmieniłem opinię jaką wyraziłem (fb w styczniu br. oraz w felietonie zamieszczonym w portalu „Debata” pt. Mieszkańcu Olsztyna, ratuj się sam! …) po lekturze tzw. „Poradnika bezpieczeństwa” jaką otrzymali wszyscy obywatele Olsztyna (Polski)? Nie. Nie zmieniłem. Wsłuchując się w opis rzeczywistych zdarzeń z jakimi borykają się służby tam na Ukrainie zadawałem sobie nieustannie pytanie, a jak na tym tle sprawdziłyby się służby infrastruktury krytycznej w Olsztynie?
Doświadczenia z Chersonia i Łucka
Uczestnikom konferencji przybliżona została problematyka zapewnienia ciągłości dostaw energii eklektycznej, cieplnej oraz wody. Przykładem analizy były dwa miasta (było jeszcze jedno mniejsze Borodzianka w obwodzie kijowskim) powyżej 200 tys. mieszkańców, a więc porównywalne do Olsztyna.
Ciekawe, że położenie tych miast (oddalenie od linii styczności wrogich względem siebie wojsk) mogłoby sprawiać wrażenie innego rodzaju niedostatków życia „pod ostrzałem” rakietowym i ciągłego oddziaływania dronów bojowych. Relacje przedstawicieli tych miast były jednak zbliżone i bardzo korespondowały ze sobą (może nieco inna skala zagrożenia spotyka mieszkańców Łucka).
Na co szczególnie zwracali uwagę referujący? Wymienię tylko niektóre kwestie. Przygotowanie: zapasów materiałowych (np. rury, mufy, filtry, zawory, paliwo, agregaty prądotwórcze, beczkowozy, pojazdy, środki łączności, środki ochrony indywidualnej i zbiorowej itd.)
Referujący mówiąc „zapasy” podkreślali zgodnie perspektywę samowystarczalności w różnych asortymentach minimum jednego miesiąca! Dalej mowa była o planach, procedurach działania (np. tworzeniu brygad naprawczych), alarmowaniu, komunikowaniu, decentralizacji (rozśrodkowaniu) sił i środków, tworzeniu autonomicznych sektorów, budowie osłon punktów (instalacji, obiektów) wrażliwych, zabezpieczeniu przeciw chemicznym, tworzenie „gniazd niezłomności” (minimum socjalne – miejsca, gdzie ludność cywilna może się posilić, ogrzać, naładować baterie itp.), algorytmach potrzeb i kolejności reagowania itd.
Konieczne do podkreślenia, o czym jak mantrę powtarzali prelegenci cyt. : „(…) musicie nauczyć się żyć w warunkach Blackoutu (nagłej, rozległej i długotrwałej awarii zasilania, obejmującej duży obszar, nawet cały kraj) i do wszystkich niedogodności, które to za sobą ciągnie”.
Inny niezmiernie ważny aspekt to dbałość o zasoby ludzkie. bo w ich umiejętnościach tkwi klucz do utrzymania odporności i minimum egzystencjalnego miasta.
Aby to zapewnić trzeba być przygotowanym do działania tworząc zawczasu: bazy danych (zasoby), rozwinięte, przećwiczone współdziałanie na poziomie lokalnych firm, modelowaniu scenariuszy ryzyka, na które będziemy przygotowani (odporni), orientowanie się na unifikacje parku technicznego, zestawów naprawczych będących w zasobach (rezerwie), modelowanie działań prewencyjnych, przygotowanie środków ochrony zbiorowej (ukrycia, schrony mobilne – mowa o betonowych sarkofagach), podział zadań, tryb pracy ręcznej itd. Informacji praktycznych działań był naprawdę „ogrom” (to tylko niektóre aspekty).
Zwiedzanie olsztyńskiej spalarni odpadów (ITPO)
Nie sposób pominąć w relacji doświadczeń poznawczych programu konferencji (organizator zaplanował to przedsięwzięcie II dnia) przejście „ścieżki edukacyjnej” w ITPO (spalarnia śmieci). W tym miejscu również składam podziękowanie dla gospodarza obiektu za możliwość zapoznania się z procesem technologicznym tego typu instalacji. Może to jest metoda rozwiewanie moich wątpliwości (zwiedzałem obiekt drugi raz). Pierwszej wizyty na inaugurację otwarcia instalacji nie wspominam pozytywnie. Tym razem był pełen profesjonalizm i otwartość informacyjna (kontrolowana). Zawsze przy okazji tego typu wizyt interesują mnie sprawy procesów technologicznych tam zachodzących (bez znaczenia czy to będzie elektrownia, kopalnia czy fabryka mebli). Korzystając z tej okazji zapytałem:
1. Co dzieje się z żużlami (popioły) jakie pozostają po spaleniu?
Odp.: odbierają to firmy, które posiadają „certyfikat” na odbiór do dalszej utylizacji.
2. Czy jeśli zwrócę się o udostępnienie wykazu tych uprawnionych firm to otrzymam taką listę?
Odp.: Nie, ponieważ są to umowy pomiędzy podmiotami (kontrahentami).
3. Czy wiecie, gdzie to jest wiezione? Czy za bramą ITPO już to Państwa nie interesuje?
Odp.: Nie jest tak do końca jak Pan to określił. Jedzie to na Śląsk.
4. Wzrosną koszty, kiedy tego typu instalacje włączą (UE) do emiterów ETS2. Co wtedy?
Odp.: Wszystko się zmienia.
Było ciekawie i też poznawczo. Do trzech razy sztuka. Może podczas trzeciej wizyty „skruszeją lody” mojego uprzedzenia do ITPO. W końcu wszystko się przecież zmienia.
Konkluzja? Ogrom pracy przed administracją i instytucjami prezydenta Olsztyna. Wszyscy myśleliśmy, że kataklizm wojny to gdzieś daleko i nas nie dotyczy. „Poradnik bezpieczeństwa” i plecak ewakuacyjny to nie jest to czego oczekują mieszkańcy Olsztyna, Ostródy czy Elbląga. Pozytywnym jest fakt, że mamy tego świadomość. Czas na inwestycje w infrastrukturę obronną (ochroną). Wyłącznie szkoleniami nie zbudujemy naszej odporności i bezpieczeństwa.
Jarosław Babalski
Radny niezrzeszony Rady Miasta Olsztyna


Skomentuj
Komentuj jako gość