W niedzielę Miłosierdzia Bożego, 12 kwietnia, Metropolita Warmiński, abp ks. dr Józef Górzyński poświęcił figurę Matki Bożej w Muzeum Objawień Matki Bożej i Różańca Świętego w Gietrzwałdzie. Muzeum zbudował własnymi środkami 76-letni przedsiębiorca i lek. med. Kazimierz Krawczyk, który w tym celu powołał Fundację Św. Olafa Na Rzecz Podtrzymania i Rozwoju Katolickiej Tożsamości Narodu Polskiego.
Krawczyk przez wiele lat mieszkał w Norwegii, gdzie nie tylko pracował jako lekarz, ale też powołał firmę telekomunikacyjną. W latach 90-tych był szefem grupy technicznej ds. telematyki i telekomunikacji przy premierze Janie Olszewskim. Praktykę lekarską, poza Polską i Norwegią, zdobywał też podczas licznych wyjazdów w odległe zakątki świata. Pracował: w Tybecie, na Grenlandii czy w peruwiańskiej Amazonii.
Podjął się budowy muzeum, odkrył „bowiem - jak napisał na stronie internetowej muzeumgietrzwald.pl, - „że również przed nami skutecznie ukrywana jest prawda mówiąca o tym, że to gietrzwałdzkim objawieniom zawdzięczamy odzyskanie niepodległości w 1918 roku. W sposób doskonały i jednoznaczny udowadnia to w swojej książce „Niepodległość wyszła z Gietrzwałdu" ksiądz profesor Krzysztof Bielawny. Kiedy zaś, w niecałe dwa lata później, próbowano nam tę wolność znowu odebrać, nie dopuściła do tego Matka Boża Łaskawa, dokonując znanego Cudu Nad Wisłą. Wrogie Polsce siły po dzień dzisiejszy oba te cudowne wydarzenia utrzymują przed nami w tajemnicy. Tragiczną konsekwencją tej sytuacji jest obiektywna prawda, że nasza narodowa wiedza o objawieniach w Gietrzwałdzie oraz Cudzie Nad Wisłą, a także świadomość wielkiego historycznego znaczenia tych wydarzeń, jest w Polsce, najdelikatniej mówiąc, nikła.
Aby tej groźnej sytuacji przeciwdziałać, podjęliśmy się budowy w Gietrzwałdzie Muzeum Objawień Matki Bożej i Różańca Świętego oraz Mariologicznego Ośrodka Badawczego. Bowiem w naszym tysiącletnim kulcie Matki Bożej dopatrujemy się najważniejszego źródła polskiej, katolickiej tożsamości narodowej, na której od tysiąca lat opierała się i od której po dzień dzisiejszy zależy nasza narodowa i państwowa egzystencja”.
Poniżej rozmowa z dr. Kazimierzem Krawczykiem, ktorą przeprowadzilem zaraz po uroczystoścoi poświęcenia i modlitwie.
"Moim planem jest szerzenie prawdy o orędziu gietrzwałdzkim w całej Polsce".
- Panie doktorze, przede wszystkim proszę przyjąć gratulacje. Co Pan czuje dzisiaj, w tym dniu?
K. Krawczyk: Jestem po pierwsze szczęśliwy, że jest w końcu muzeum powstało. Rozpocząłem budowę tego muzeum w 2019 roku. Niby to jest budynek, ale mimo wszystko trwało to prawie pięć lat. I nareszcie jest zakończone.
- Jaki był koszt budowy?
K. Krawczyk: Pięć milionów złotych. To był ogromny wysiłek.
- Czy środki pochodziły od wpłat darczyńców na pana fundację?
K. Krawczyk: Szczęśliwie miałem własne pieniądze i ja całość sfinansowałem.
- Czy była jakaś pomoc pro bono, wolontariacka ze strony architekta, przy pracach budowlanych?
K. Krawczyk: Nie. Nic. Architekt bardzo kiepsko się znalazł. Pierwotnie tak zaprojektował sufit, żeby móc zobaczyć Matkę Bożą, to trzeba byłoby na brzuchu siępołożyć. Także zapłaciłem 200 tysięcy za ten sufit, a potem cztery razy tyle za jego rozbicie.
- Miał pan możliwość stworzyć figurę Matki Bożej na kilka różnych sposobów, np. tak jak jest ukazana na suficie w bazylice gietrzwałdzkiej, z dzieciątkiem Jezus, albo jak w kapliczce postawionej w miejscu klonu, na którym miały miejsce objawienia, Matki Bożej, w pozycji stojącej. Wybrał pan figurę Matki Bożej jako Królowej Polski. Dlaczego?
K. Krawczyk: Bo Matka Boża tylko przez pierwsze dwa dni objawień, które się zaczęły 27 czerwca 1877 roku, ukazywała się dziewczynkom z Dzięciątkiem. Później, 185 razy razy, Matka Boża ukazywała się jako królowa Polski, z jabłkiem w jednym ręku i z berłem w drugim. Jak pan podejdzie w bazylice do balasek i popatrzy w górę, to zobaczy pan, Matkę Bożą właśnie w tej postaci.
- Kto jest autorem figury Matki Bożej?
K. Krtawczyk: Krakowski rzeźbiarz Mirosław Gołofit, który zrobił figurę w technologii snycerskiej, robił ją prawie przez trzy lata. To największa figura Matki Bożej w historii Polski, tak w każdym razie mnie przekonywał, wykonana w tej technologii. A nazwisko Pan Kazimierz? Gołofit, Mirosław Gołofit.
- Panie doktorze, na ścianach mamy portrety czterech osób, ale Kościół uznał za prawdziwe tylko objawienia dwóch nastolatek Barbary Samulowskiej i Justyny Szafryńskiej, natomiast objawienia wdowy Elżbiety Bilitowskiej i Katarzyny Wieczórkowny okqazały się oszustwem, do którego się przyznały*.
K. Krawczyk: Kłamstwo. Nie zgadza się. Niech Pan kupi tą książkę, przeczyta ją i będzie Pan wiedział, że to jest kłamstwo. Zresztą tych kłamstw jest dużo więcej.
- Jaki Pan cel stawia swojemu muzeum?
K. Krawczyk: Bł. Honorat Koźmiński, który założył ponad 20 bezhabitowych zakonów żeńskich, wysyłał do Gietrzwałdu te siostry zakonne podczas objawień, które wracały do niego, do zaboru rosyjskiego, w którym był uwięziony i przekazywały dokładnie, co Matka Najświętsza w tym dniu powiedziała. I on to spisywał. Dzięki niemu wiemy m.in. to, że Matka Najświętsza, któregoś dnia powiedziała, jeżeli Was Polacy stać będzie na to, żeby tu w Gietrzwałdzie zaistniał nieustający różaniec, to do końca czasów nic złego nie spotka ani polskiego narodu, ani polskiego państwa. A żyjemy w czasie, gdy znów grozi wojna światowa. To ja po prostu zbudowałem to po to, żeby zrealizować to, o co Matka Najświętsza półtora wieku temu prosiła. Moim planem najważniejszym jest prawda, dotarcie do prawdy i szerzenie prawdy o orędziu gietrzwałdzkim Matki Bożej w całej Polsce. To jest główny cel tego przedsięwzięcia.
Dziękuję za rozmowę
Adam Socha
Fragment książki ks. Jana Rosłana „Tajemnice objawień gietrzwałdzkich"
Namacalne doświadczenie złych mocy przeżyły dziewczynki już w sierpniu. Po porannym różańcu, 10 sierpnia, Justyna zaszła do krawcowej Barbary Henning, która szyła jej żakiet. Tam poczuła się słabo i na polecenie krawcowej położyła się na łóżku i zasnęła. Nagle przebudziła się czując, że ktoś trzyma ją za ramię. Wtedy miała zobaczyć Matkę Bożą, od której otrzymała nakaz, aby przychodziła tu zawsze. Opowiedziała o tym wydarzeniu Barbarze i namówiła ją, aby razem poszły do krawcowej. Tam poczuły znużenie i słabość. Zasnęły.
Potem obie zobaczyły postać, którą uznały za Matkę Bożą. Postać ta powiedziała im: Ja teraz tu zawsze będę się wam ukazywać. Przychodźcie tu codziennie, choćby wam inni surowo zakazywali. Po tym widzeniu dziewczynki poszły do proboszcza i wszystko mu opowiedziały. Ten surowo je skarcił i zabronił odwiedzać dom krawcowej. Dziewczynki były tym trochę zdumione, nie mogły zrozumieć, że diabeł może przyjmować różne postacie i podszywać się nawet pod osoby święte.
Proboszcz kazał im zapytać w trakcie wieczornego nabożeństwa, gdy będzie miało miejsce objawienie przy klonie, czy mają mu być posłuszne czy nie. Otrzymały wtedy odpowiedź:
Macie słuchać księdza.
A gdy potem zapytały, co to było za widzenie u krawcowej, usłyszały wprost:
To było od diabła.
Nie były to jedyne sposoby, którymi chciał szatan zdyskredytować objawienia gietrzwałdzkie. Bardzo często przy objawieniach maryjnych w różnych zakątkach świata, pojawiają się liczne objawienia rzekome zwane lustrzanymi, do których przyznaje się wiele osób. Po szczegółowych badaniach okazuje się jednak, że albo są to złudzenia, halucynacje, zbiorowa sugestia, albo też działanie złego.
W Gietrzwałdzie było podobnie. Oto 46-letnia wdowa Elżbieta Bilitewska i 24-letnia panna Katarzyna Wieczorkówna oznajmiły, że objawiła im się Matka Boża. Bilitewska powiedziała już proboszczowi 12 lipca, że podczas odmawiania różańca ukazała się jej Matka Boża. Po dwóch dniach było podobnie i odtąd codziennie wraz z Justyną Szafryńską i Barbarą Samulowską widzi Maryję, lecz w innej postaci: dziewczęta zawsze widziały Matkę Bożą bez korony i bez Dzieciątka Jezus, siedzącą na tronie, natomiast Bilitewska widzieć miała siedzącą Matkę z Dzieciątkiem i z koroną na głowie. Inną wizję miała Katarzyna Wieczorkówna, która miała dostrzec Maryję w białej sukni i płaszczu, ale bez Dzieciątka i korony.
Przez pewien czas te kobiety były powszechnie uznawane za wizjonerki. Uznał to też proboszcz gietrzwałdzki. Z czasem zaczęły jednak pojawiać się coraz większe różnice w przekazach wizji dziewczynek i dwóch kobiet. Kobietom miał się objawić nawet św. Józef i to o dziwnej porze, mię-dzy godziną 23 a 24. Dziwne też rzeczy opowiadały kobiety o życiu po śmierci. Ich wizje nieba, czy piekła budziły poważne zastrzeżenia teologiczne. Jednak każde kłamstwo kiedyś zostanie ujawnione. Katarzyna Wieczorkówna od dawna odczuwała wyrzuty sumienia i na początku roku przyznała się, że razem z Bilitewską udawały stany ekstatyczne, razem ustalały, co będą zeznawać przed proboszczem.
Inicjatorką oszustwa była Bilitewska, pragnąca sławy i uznania.
Zdemaskowanie fałszywych wizjonerek zadało ból proboszczowi Augustynowi Weichslowi. Szatan zawsze chce przekreślić wielkie dzieło Boże i szuka do tego celu współpracowników. Jednak moc Boga zawsze przezwycięży sidła złego. I tak było w Gietrzwałdzie.
-
-
-
-
-
-
pierwszy od prawej klęczy Kazimierz Krawczyk
pierwszy od prawej klęczy Kazimierz Krawczyk
-
Muzeum
Muzeum
-
Muzem
Muzem
https://www.debata.olsztyn.pl/wiadomoci/region/9895-metropolita-warminski-poswiecil-muzeum-objawien-w-gietrzwaldzie-najnowsze-slajd-kafelek.html#sigProIdee36e185f3


Skomentuj
Komentuj jako gość