Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie z powodu perspektywy otwartego ataku Rosji na Polskę. Pełne emocji rozmowy małżonków, telefony od przyjaciół i zapłakanych dzieci ze szkoły. Tym wszystkim żyły przez ostatnie dni miliony Polaków.
A wśród nich gwałtownie rosnąca liczba osób, które mają serdecznie dość Ukrainek żyjących ponad stan za polskie 800 plus, albo odbierającym Polkom mężczyzn. Którym trudno znieść widok wypasionych fur na ukraińskich rejestracjach, rosnących cen mieszkań z powodu ich wykupu przez Ukraińców, ich udziału we wzroście przestępczości czy do bólu irytującej roszczeniowości.
To właśnie do nich, moich zmęczonych kosztami współczucia rodaków, chciałbym się zwrócić ze słowami pociechy oraz apelem o spojrzenie na perspektywę wojny z Rosją z optymizmem. Ponieważ to, co dzisiaj wydaje się tragedią, jutro może okazać się uśmiechem losu.
Przykład ostatniej, solidarnościowej emigracji pokazuje, że nasi liczni, zachodni sojusznicy otworzą przed Wami domy i portfele. Dostaniecie lokum w wygodnych, zachodnich domach albo ośrodkach dla uchodźców (niektórzy szczęściarze może gdzieś nad jeziorem, jak Ukraińcy w Rybakach), staniecie przed kościołami w kolejkach po dary ze zbiórek, Wasze dzieci, dzięki nauce w zachodnich szkołach, uzyskają perspektywę lepszej pracy lub nauki na rokujących karierę uniwersytetach, Polki z dziećmi dostaną zapewniający spokojne i leniwe życie odpowiednik naszego 800 plus, a przed samotnymi, z natury pięknymi rodaczkami, otworzy się możliwość wzięcia odwetu na Niemkach, czy innych nacjach, za odebranych przez Ukrainki Polaków. Natomiast posiadaczom wypasionych aut klasy Premium radziłbym wzięcie pod uwagę zamiany na przechodzone Ople, Citroeny czy Volkswageny, aby nie wystawiać miejscowego ludu na pokusę zawiści.
Najbardziej zaradni, a chcący sobie dorobić, mogą sięgnąć do tradycji lat 80. XX wieku, kiedy to Polacy wyspecjalizowali się w okradaniu niemieckich sklepów, głównie z ciuchami i kosmetykami, które następnie sprzedawali na bazarach w Polsce. Zwłaszcza, że teraz można to robić z godnością, bo na poczet zaległych niemieckich reparacji.
Słowa pociechy mam także dla prezydenta Karola Nawrockiego, który zawetował ustawę o pomocy obywatelom Ukrainy, premiera Donalda Tuska, któremu polityczna koniunktura otworzyła oczy na pławiące się w dobrobycie Ukrainki oraz dla reszty świeżo nawróconej na „polityczny realizm” demokratycznej elity.
Droga przez Brześć, którą podążył w 1939 r. prezydent i premier RP, jako metafora innego, dostępnego szlaku ucieczki, stoi przed Wami otworem. Podobnie jak polityczni uciekinierzy z 1939 r., także Wy, w Europie czy za oceanem, będziecie mogli kontynuować swoje wzajemne swary i partyjne dintojry, oddając się w ramiona tych, których podpowiada Wam partyjna wykładnia „interesu narodowego”.
W tej beczce pełnej dobrych perspektyw dla wojennych uciekinierów z Polski jest tylko jedna łyżeczka dziegciu: wszędzie rekordowo niska tolerancja dla wszelkiej maści imigrantów. To powoduje, że dumę z powodu udzielonej pomocy szybko zastępuje, podsycana przez przywódców mas i rosyjskich trolli, zbiorowe zmęczenie współczuciem. A co za tym idzie zagrożenie, że rosnące szeregi miejscowych patriotów dostrzegą w przybyszach z Polski żyjących na ich koszt dekowników, i w ramach „polityki korzystnej dla swojego państwa” odeślą ich razem z niepracującymi kobietami i dziećmi na front walki z ruskimi, gdzie jako naród tak wielokrotnie dobrze się sprawdzaliśmy.
Bogdan Bachmura


Skomentuj
Komentuj jako gość