Dzięki ekologowi z Olsztynka Centralne Biuro Śledcze Policji zatrzymało 16 osób, pracowników i oraz właściciele firm z Ilawy i Lubawy, którzy tysiące ton niebezpiecznego lotnego popiołu (kod 19 01 14), zawierającego toksyczne metale ciężkie, stanowiące zagrożenie dla środowiska i wód gruntowych, składowali w ziemi w Olsztynie, Olsztynku i okolicach. Dlatego trzeba je wozić w hermetycznych cysternach, nie można składować bez zabezpieczenia, a jego utylizacja polega na wykorzystywaniu do produkcji betonu. Związane w betonowej masie drobiny przestają stanowić zagrożenie dla środowiska.
Przedsiębiorcy, którzy odbierają te odpady od ich producentów, muszą zachować reżimy narzucone przez prawo i wskazane w wydawanych przez urząd marszałkowski zezwoleniach. Za swoją usługę dostają pieniądze od firm, które chcą się pozbyć uciążliwych popiołów. Za odbiór i utylizację tony takiego odpadu płaci się 130 zł. Jeśli utylizacja nie dochodzi do skutku, można zaoszczędzić ok. 85 zł. Tyle pieniędzy zostawało w kieszeni organizatorom procederu. Ich nielegalne zyski mogły sięgnąć 680 tys. zł.
CBŚP podaje na swojej stronie jedynie suchy komunikat. Więcej szczegółów dowiedziała Wyborcza Olsztyn od ekologa z Olsztynka, który obserwował działalność firm z Iławy oraz Lubawy wożących odpady od producenta opakowań z Ostrołęki, wytropił, że 30-tonowe ciężarówki wypełnione popiołem wcale nie jeżdżą do firm produkujących beton. Zatrzymują się w Olsztynku i tutaj zrzucają ładunek na wielkim placu budowy. Gdy zgromadził dowody, zawiadomił organy ścigania.
Te za pomocą nowoczesnej technologii m.in. dronów rejestrowały numery pojazdów i zdjęcia. Okazało się, że najwięcej ciężarówek jechało na budowę do Olsztynka. Hałda popiołu urosła do rozmiarów 60 metrów długości i 30 metrów szerokości. W przybliżeniu było tam nawet 8 tys. ton popiołu, który posłużył do zasypywania fundamentów, równania dróg itp. Chmury pyłu wysypywanego z wywrotek unosiły się w kierunku miasta. Popiół trafił więc do ziemi i do powietrza, chociaż był odpadem szkodliwym.
Dalsze śledztwo wykazało, że odpady są wywożone także w inne miejsca, w tym na tor motocrossowy w Olsztynie. Część popiołów chętnie przyjmowali również rolnicy - nie do końca chyba świadomi zagrożenia, którzy wykorzystywali je do wyrównywania podwórek i dróg. Prawdopodobnie kupowali ten odpad. Płacili zatem za to, że zatruwali własne gospodarstwa, wodę i ziemię.
Okazało się też, że odpady wywożone są także na jedno ze żwirowisk w pobliżu Rypina w Kujawsko-Pomorskiem, a także na budowę w Iławie.
Z ustaleń śledczych wynika, że proceder trwa od 2025 roku. We wtorek 21 kwietnia przeprowadzono skoordynowaną akcję, w której uczestniczyli funkcjonariusze CBŚP, wspierani przez policjantów z Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie oraz funkcjonariuszy Zarządu w Olsztynie Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości. W wyniku działań zatrzymano 16 osób.
W działaniach uczestniczyli także funkcjonariusze Inspekcji Transportu Drogowego oraz Wojewódzkich Inspektoratów Ochrony Środowiska z Olsztyna i Bydgoszczy, zapewniając specjalistyczne wsparcie.
Zatrzymani zostali doprowadzeni do Prokuratury Okręgowej w Olsztynie, gdzie przedstawiono im stosowne zarzuty. Wobec dwóch osób prokurator skierował do sądu wnioski o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania.
Wcześniej ten sam proceder wykrył detektyw śledząc, gdzie są wywożone popiołu ze spalarni odpadów w Krakowie. Właściciel spalarni "umył ręce", gdyż firma odbierająca odpady w umowie zobowiązała się do ich utylizacji.
Od kilku lat Krzysztof Witkowski, prezes olsztyńskiej spalarni odpadów ITPOK przy ul. Bublewicza, należącej do spółki „Dobra Energia dla Olsztyna", nie chce mi odpowiedzieć, komu spalarnia olsztyńska zleciła wywóz niebezpiecznych popiołów i gdzie są utylizowane? Teraz pytał o to olsztyński radny Jarosław Babalski, podczas wizji lokalnej w spalarni. Także odmówiono mu tych informacji.
W Polsce od 2017 roku działa SENT (System Elektronicznego Nadzoru Transportu) Krajowej Administracji Skarbowej, służący do monitorowania drogowego i kolejowego przewozu „towarów wrażliwych” (np. paliw, alkoholu, suszu tytoniowego, odpadów), a teraz także odzieży powyżej 20 kg i obuwia powyżej 20 sztuk. Dlaczego ministerstwo klimatu za pomocą GIOŚ nie objęło systemem SENT transportu niebezpiecznych odpadów?
(sa)


Skomentuj
Komentuj jako gość