Debata maj2022 okl

logo flaga polukr

 

 

 

Prosimy Czytelników i Przyjaciół o wpłaty na wydawanie miesięcznika „Debata” i portalu debata.olsztyn.pl. Od Państwa ofiarności zależy dalsze istnienie wolnego słowa na Warmii. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000 337 806. Adres: 10-686 Olsztyn, ul. Boenigka 10/26.

środa, maj 25, 2022
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Zbigniew Lis
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Blogi
  • Adam Kowalczyk

Adam Kowalczyk

Co po wojnie?

Szczegóły
Opublikowano: poniedziałek, 25 kwiecień 2022 22:08
Adam Kowalczyk

Wojna pewnie jeszcze trochę potrwa ale zastanowić się trzeba co po wojnie. Obecny rozwój sytuacji wskazuje na militarny blamaż Rosji co sprowadza się do obrony niepodległości Ukrainy. Jednak militarne sukcesy Ukrainy wcale nie muszą przełożyć się na sukces polityczny. Świat współczuje Ukraińcom ale też ma swoje interesy niekoniecznie zgodne z interesami Ukrainy. Jak o tym myślę to przychodzi mi do głowy kompletnie nieznana u nas wojna bałkańska z lat 1912-13. Byłą to wojna sojuszu Bułgarii, Czarnogóry, Grecji i Serbii z Turcją. Koalicja ta odniosła szereg świetnych zwycięstw przede wszystkim dzięki armii bułgarskiej, która podeszła pod sam Konstantynopol. Wtedy wtrąciły się wielkie mocarstwa, którym nie w smak była klęska Turcji zadana przez podbite kiedyś przez nią kraje. Turcja została uratowana a Bułgaria, która poniosła największe ofiary została pozbawiona możliwości wykorzystania swoich zwycięstw. Słabo to się opłaciło bo już rok później wybuchła I wojna światowa, w której Turcja wystąpiła przeciwko mocarstwom, które ratowały jej skórę.

Obawiam się, że teraz może być podobnie. Ewentualne zwycięstwo Ukrainy jest korzystne dla Polski i krajów Europy środkowo-wschodniej, ale już nie dla Niemiec i Francji. Co zresztą widać po tym jak pajacuje Francja i jak usiłują ratować swe interesy Niemcy. Trudno uderzyć bezpośrednio w Ukrainę więc skupili się ma dociskaniu Polski, kraju bez którego pomóc Ukrainie się po prostu nie da. Przeciągająca się wojna pogrąża Rosję politycznie, moralnie i ekonomicznie. Spodziewam się więc, że już niedługo zobaczymy gorączkowe zabiegi Niemiec i Francji o pokój za wszelką cenę, którą to cenę zapłaci Ukraina.

Nadzieję budzi to, że Ukraina po wyrzeczeniach jakie poniosła, po wspaniałej walce, najwyraźniej nie zamierza zgodzić się na jakiś zgniły kompromis dla zaprzestania działań wojennych. Sądzę, że Ukraińcy będą musieli pogodzić się z utratą Krymu i Donbasu. Najważniejsze jednak żeby nie zostali zmuszeni do ogłoszenia neutralności i ograniczenia armii. Zachowanie silnej armii pozwoli na zachowanie niepodległości i na przygotowanie się na przyszłą agresję Rosji. Jeżeli teraz nie zostanie przetrącony kręgosłup Rosji agresję taką uważam za pewną.
Spodziewać się należy, że natychmiast po zawarciu pokoju, czy choćby tylko rozejmu, Niemcy i Francja przystąpią do demontażu systemu sankcji przeciwko Rosji. Rosja jest Niemcom potrzebna do odzyskania pozycji głównego rozgrywającego w Europie. Teraz ich rola została drastycznie ograniczona przez Stany Zjednoczone i, paradoksalnie, przez Polskę. Przez USA wiadomo a przez Polskę dlatego, że w warunkach gorącej wojny na wschodzie i nowej zimnej wojny na zachodzie Polska zajęła strukturach obronnych Zachodu miejsce jakie kiedyś było udziałem RFN.

Niemcy muszą temu przeciwdziałać bo nowa rola Polski wraz z nagle objawioną siła Ukrainy zasadniczo pomniejsza znaczenie Niemiec. W wypadku powojennej współpracy gospodarczej, politycznej i militarnej krajów takich jak Polska, Ukraina, Rumunia czy Turcja, pojawia się w Europie zupełnie nowy czynnik równowagi, którego zlekceważyć się nie da.
Wskazuje to na to, że zaprzestanie działań wojennych na Ukrainie będzie początkiem prób odwrócenia ich skutków. Pierwszym polem bitwy będzie pomoc w odbudowie Ukrainy. Będzie ostra walka o to kto dostanie kontrakty na odbudowę infrastruktury. Niemcy zrobią wszystko, że wyeliminować lokalne firmy ukraińskie i polskie. Niemcy będą próbowali doprowadzić do sytuacji, w której pieniądze na odbudowę Ukrainy trafią do nich. Przejmowanie funduszy europejskich mają w końcu nieźle już przećwiczone.

Drugim obszarem działania będzie torpedowanie regionalnej współpracy gospodarczej Polski i Ukrainy. Taka współpraca to rozwój czyli podważanie pozycji starych państw Unii. Przy wejściu do UE Francuzi pouczali Polaków, że mają siedzieć cicho a minister SZ Władysław Bartoszewski publicznie mówił, że Polska jest jak brzydka panna bez posagu i musi godzić się na byle co. A teraz co? Polski premier wytyka Niemcom błędy w polityce i opiernicza francuską żabę. To co będzie jeśli Polska i Ukraina zaczną na serio współpracować?

Oczywiście są i niebezpieczeństwa. Niepewna jest polityka niepodległej Ukrainy w stosunku do Polski. Przyjmujemy za oczywiste, że po rosyjskiej agresji i pomocy jaką Polska udziela czeka nas okres przyjaźni i współpracy. Daj Boże żeby tak było. Jednak w polityce nie ma wdzięczności a są na Ukrainie siły nacjonalistyczne rodowód swój wywodzące od OUN-UPA tak tragicznie zapisanych w pamięci Polaków. Dzisiaj ci ludzie z bezprzykładnym bohaterstwem bronią Ukrainy, w tym Mariupola, gdzie walczy nie tylko piechota morska lecz również pułk Azow. Jeszcze kilkanaście lat temu mieli poparcie rzędu 1-2%. Teraz otacza ich gloria bohaterów narodowych i będą mieli istotny głos w polityce powojennej Ukrainy. Wierzę, że po doświadczeniach tej wojny ostrze ich nienawiści skierowało się na Rosjan a nastawienie do Polski i Polaków uległo odmianie. Ale obserwować ich należy.

I ostatni czynnik – zagrożenie militarne. Wiele wskazuje na to, że dzięki walce Ukrainy Rosja straci zdolność do agresji przeciwko nam na jakieś pięć do dziesięciu lat. Nie powinno to jednak nas usypiać. Zwłaszcza nie należy lekceważyć armii rosyjskiej. Z wojny na Ukrainie nie tylko my wyciągniemy wnioski. Zrobią to też Rosjanie. Jak odzyskają sił będzie to zupełnie inna armia niż dzisiaj. Będą chcieli się odegrać – na Ukrainie za swoją hańbę a na Polsce za pomoc udzieloną Ukrainie. Dlatego już dzisiaj musimy zacząć intensywną budowę nowoczesnej armii zdolnej do samodzielnej walki z Rosją. W razie czego musimy walczyć samodzielnie i odnosić sukcesy. Jak Ukraińcy. Warto pamiętać, że gdyby Ukraina padła w ciągu kilku dni to pies z kulawą nogą by jej nie pomógł. A nam będzie trudniej. Polska jest mniejsza od Ukrainy i trudno nam będzie walczyć w głębi naszego terytorium. W dodatku Białoruś przestała być buforem pomiędzy Polską a Rosją i stała się bazą wypadową dla Rosjan. Do tego Królewiec wraz z obwodem kaliningradzkim. Marzeniem moim jest wypchnięcie Rosjan z Białorusi i demilitaryzacja Królewca. Żeby tak się stało potrzebna jest nie tylko wygrana Ukrainy ale też wojna domowa w Rosji. A przynajmniej dziesięć lat smuty. Niestety szanse na realizację są znikome. Ale nadzieję mieć trzeba.
Adam Kowalczyk

Wspomóż „Debatę” – to nic nie kosztuje
Po raz ostatni w tym roku zwracamy się do naszych Czytelników i Przyjaciół z prośbą o wsparcie, aby kontynuować wydawanie naszego miesięcznika i portalu. Fundacja Debata wydająca pismo i portal otrzymała status organizacji pożytku publicznego, można więc nas wspierać poprzez odpis podatkowy. Prosimy więc o przekazanie 1% podatku dochodowego od osób fizycznych na wydawanie naszego pisma. Od Was zależy czy będziemy się nadal ukazywać. Nr konta bankowego: 26249000050000450013547512. KRS: 0000337806. Adres: 10-686 Olsztyn, ul. Boeniga 10/26

Czytaj więcej: Co po wojnie?

Komentarz (25)

Historia przyśpieszyła

Szczegóły
Opublikowano: sobota, 26 luty 2022 08:39
Adam Kowalczyk

Jak widać Francis Fukuyama nie miał racji twierdząc, że historia się skończyła. Wręcz przeciwnie, dostała takiego przyśpieszenia, że głowa boli. Dzisiejszy atak Rosji na Ukrainę zaskoczył mnie. Ściślej, spodziewałem się uciążliwego szarpania w Donbasie ale nie otwartej wojny z Ukrainą. W świetle dotychczasowych wydarzeń wygląda to na szaleństwo ze strony Rosji. Rosji nie stać na długotrwałą wojnę. To dość oczywiste. Ale Niemiec hitlerowskich też nie było stać. Niemcy zaczęły po zawarciu paktu ze Związkiem Radzieckim, który zapewnił im surowce, ropę i żywność. I ochronę pleców.

Skoro tak, to co się wydarzyło teraz, że Rosja uznała iż plecy ma bezpieczne, że gaz dalej będzie sprzedawała nawet po odcięciu Nord Streamu, że będzie miała zaplecze?

Obawiam się, że odpowiedź jest prosta choć stanowiąca najczarniejszy sen dla Stanów Zjednoczonych, o nas nie wspominając. Rosja musiała zawrzeć porozumienie z Chinami i to spowodowało nagły przypływ pewności siebie. Oczywiście gdybam bo nikt ze mną tego nie konsultował ale wszystko na to wskazuje. Zasadniczo zmienia to naszą sytuacje strategiczną. Wojna ma swoją logikę. Jak słusznie zauważył kiedyś cesarz Franciszek Józef, wojnę bardzo łatwo rozpocząć ale trudno ją zakończyć. No i podobnie do płonącej benzyny, rozpływa się dookoła.

Jeszcze w ten konflikt nie zostaliśmy wciągnięci, obawiam się jednak, że to tylko kwestia czasu. Do niedawna mieliśmy granicę z Rosją liczącą 210 km. W dodatku tylko z enklawą kaliningradzką nie dającą Rosji głębi strategicznej. Teraz możemy zapomnieć o wyjściu wojsk rosyjskich z Białorusi. W dodatku jedno z uderzeń na Ukrainę wyszło z Homla. To Białoruś. Co gorsza, ze zdjęć wynika, że z Homla przekroczyły granicę przestarzałe transportery, których Rosja już nie używa natomiast Białoruś tak. Czyli Białorusini też wzięli w tym udział. Dla nas to oznacza, że granica wydłużyła się o 418 km do 628 km.

Sojuszników w tym, potencjalnym póki co starciu, nie mamy. W Europie tylko dwa kraje mają odrobinę siły i wspólny z nami interes. Rumunia i Szwecja. Reszta szkoda gadać. Albo są za małe – jak republiki bałtyckie, albo są kompletnie rozbrojone i przepełnione duchem appeasementu – jak Niemcy i Francja.
W Polsce, niezależnie od retoryki czyli zwykłego chrzanienia głupot, kolejne rządy nie zamierzały w żaden sposób dbać o bezpieczeństwo bo inni to za nas załatwią. Inni tzn. Stany Zjednoczone. Więc po co szkolić wojsko skoro od tego opadają słupki w sondażach. Lepiej zapowiedzieć zakup F 35 i Abramsów i myśleć, że nafutrowani naszymi pieniędzmi Amerykanie z wdzięczności będą umierać za Polskę.

A co zrobią Amerykanie? Z grubsza mają trzy możliwości.

Pierwsza to taka, że ostro występują przeciwko Rosji broniąc Europy czyli też naszej sempiterny. To raczej wykluczam bo USA nie jest w stanie prowadzić pełnoskalowej wojny na dwa fronty - z Chinami i Rosją. Taka wojna oznaczałaby przegraną w Azji czyli ograniczenie strefy wpływów USA do obu Ameryk i koniec na tym.

Druga to drobne przepychanki z Rosją w nadziei, że jak coś rzuci się Putinowi to się tym zadowoli. Putin weźmie co mu dadzą i za jakiś czas zażąda więcej. Też dostanie. Czegóż się końcu nie robi żeby dla zachowania pokoju. Pokój za wszelką cenę. Doskonałe rozwiązanie, zwłaszcza gdy my mamy pokój a cenę płacą inni. Gorzej gdy jest odwrotnie.

Trzecia to zawarcie paktu z Rosją. To pozwoliłoby na skupienie się na Chinach. Oczywiście za taki pakt trzeba by było zapłacić ale cena nie jest wygórowana. Wystarczy za jednym zamachem odstąpić Rosji Europę środkowo-wschodnią czyli powtórzyć Jałtę. Z drobnymi korektami bo granica nie na Łabie tylko na Odrze. To atrakcyjne rozwiązanie gdy Chiny stają się coraz groźniejsze.

Okazuje się więc, że naszej niezależności, podobnie jak Ukraińcy, musimy bronić samodzielnie. Cóż za niespodzianka, prawda?

Szlag mnie trafia gdy słyszę przedstawicieli naszych władz mówiących, że śp. Prezydent Lech Kaczyński już w 2008 roku powiedział, że dziś Gruzja, jutro Ukraina a potem my. Powiedział - to prawda. Tylko pytam co żeście panowie zrobili z tą wiedzą. Pobór do wojska nie został przywrócony, nie szkolimy rezerwistów i w efekcie nie mamy rezerwistów poniżej 35 roku życia. A ci starsi, którzy są, nawet na oczy nie widzieli nowego sprzętu wchodzącego na wyposażenie. Tusk zniósł pobór i pójdzie za to do piekła. Ale co wy zrobiliście z wojskiem przez te siedem lat swoich rządów?

Pocieszające jest to, że Ukraińcy walczą i powtórka z Krymu nie wchodzi w grę. A to już staje się problemem dla Rosji. Oby dużym.
Adam Kowalczyk

UKraina krwawi Unia

Banner Ani Niszczak

Czytaj więcej: Historia przyśpieszyła

Komentarz (17)

Socjalizm trzyma się mocno

Szczegóły
Opublikowano: środa, 16 luty 2022 18:52
Adam Kowalczyk

Zastanawiające jak bardzo daliśmy się nabrać na rzekomy antykomunizm postsolidarnościowych ekip politycznych. No bo w czym się to przejawia? Zwalczanie ludzi zaliczanych do komunistów z moskiewskiego rozdania? Tamci czerwoni robili to skuteczniej bo nawzajem się mordowali.

Różnicę stanowił zakres wolności osobistej a szczególnie możliwość podróżowania po świecie. No, ale ta druga możliwość właśnie się skończyła z racji epidemii paniki kowidowej a ta pierwsza ulega właśnie drastycznym ograniczeniom. Różnica jest w podległości. Za poprzedniej komuny byliśmy zależni do Wielkiego Brata ze Wschodu a teraz jesteśmy zależni od Wielkiego Brata z Zachodu. Wtedy byliśmy krajem, w którym panowała dyktatura a teraz jesteśmy krajem liberalno-demokratycznym. Jak powszechnie wiadomo, kraje zależne od USA są liberalno-demokratyczne a te, które zależności tej nie uznają są ponurymi dyktaturami. Dlatego np. Arabia Saudyjska jest cacy a Iran jest be.

W komunizmie nie było wolności gospodarczej a teraz jest. Taaak? Czy to nie za poprzedniej komuny wprowadzono wolnościową ustawę gospodarczą Wilczka-Rakowskiego? Przetrwała kilka lat i została zniesiona przez postsolidarnościowe rządy w wolnej Polsce.

Ale odrzućmy propagandę, sojusze i epitety pod adresem przywódców innych państw. Najlepszym miernikiem stopnia skomunizowania elit politycznych danego kraju jest ich stosunek do tych co pracują. Starsi pamiętają jeszcze w jakiej pogardzie miano w PRL ludzi pracy. Nigdzie też nie zgnojono tak bardzo robotnika czy chłopa jak socjalistycznym raju. Popatrzmy więc co dzieje się teraz. W Nowym Ładzie planuje się dalszą socjalizację gospodarki. Prezes Jarosław Kaczyński powiedział w wywiadzie:
„Ci, którzy żyją - proszę wybaczyć potoczny język - z cwaniactwa, ci rzeczywiście mogą na tym stracić, cała reszta - to jest ogromna większość - na tym zyska.”

Wielki nacisk położono na przyciśnięcie cwaniaków tj. przedsiębiorców. Postawiono na donosicielstwo. Pracownicy mają donosić na swoich pracodawców w wypadku gdy ci będą im płacić pod stołem. Przyłapany na tym procederze pracodawca będzie musiał z własnej koszeni zapłacić cały zaległy podatek i składki za pracownika. Tym samym skutkować będzie mogło przekwalifikowanie przez ZUS m.in. umowy o dzieło na umowę o pracę, które będzie wynikiem kontroli.

Donosicielstwo jak za tamtej komuny. A przecież zatrudnianie „na czarno” można zlikwidować bez tego jednym pociągnięciem pióra. Wystarczy zarządzić, że to pracownik sam ma opłacać swoje podatki i składki bez pośrednictwa pracodawcy. Wtedy tylko wariat płaciłby pod stołem. No ale wtedy okazałoby się, że pracownik otrzymuje dwa razy więcej niż do tej pory i państwo mu zabiera z tego połowę.

Jakby nie patrzeć, największym wrogiem są prywatni przedsiębiorcy. Ludzie, którzy wyłożyli pieniądze swoje i rodziny by na swoje ryzyko utworzyć przedsiębiorstwo i miejsca pracy nie oglądając się na państwo. Państwo zawdzięcza im pieniądze z podatków a w zamian traktuje jak przestępców. Ci „cwaniacy” pieniądze, które mają sami zarobili. I te pieniądze, które płacą państwu w postaci podatków czy niezliczonych składek to też oni zarobili. Państwo w tym udziału nie miało. I kto tu jest nieuczciwy? Ten, który swoim ryzykiem, pracą pomysłowością pieniądze zarobił? Czy ten, który wyciąga łapę po forsę i jeszcze przeszkadza?

Jeszcze lepszym dowodem na panujący socjalizm jest system świadczeń socjalnych. System ten jest gigantycznym obszarem korupcji państwowej, socjalizmu, wyzysku i niesprawiedliwości. I pogardy dla ludzi pracy. Zasiłki i renty w olbrzymiej liczbie przypadków są wypłacane na podstawie fałszywych, a przynajmniej podpicowanych danych.

I co ciekawe, tak jak przedsiębiorca jest uważany na przestępcę z samej swojej natury, tak w stosunku do beneficjenta systemu socjalnego obowiązuje domniemanie niewinności. Wolno oskarżać i poddawać najdalej idącej krytyce polityków, księży, wszelkie inne osoby publiczne, nigdy jednak i niczego nie wolno wymagać od tych, którzy biorą pieniądze będące owocem pracy innych. W państwie wszystkie grupy interesów, organizacje czy partie śledzą się i piętnują nawzajem. Poza wszelką krytyką są jedynie biorcy pomocy społecznej.

Problem nie tylko w rosnących wydatkach budżetu państwa. Szantażujący swoim ubóstwem beneficjenci socjalu wierzą, że to nie jest jałmużna lecz ich prawo. A kto dostaje za darmo, w dodatku bo mu się należy, dostaje zawsze dla mało. Kolejnym fatalnym skutkiem tej sytuacji jest, zwłaszcza dla tych ciężko pracujących i mało zarabiających, poddanie w wątpliwość własnych wysiłków w celu poprawy swojej sytuacji przez pracę. Rodzi się pokusa – skoro można inaczej...

Beneficjenci socjalu są warstwą w sposób wręcz idealny związaną interesami z politykami. Zostali skorumpowani przez polityków i z wdzięczności głosują na polityków. Wprawdzie każdy myślący wie, że system ten wcześniej czy później musi runąć ale skoro data upadku nie jest znana to nas to nie dotyczy. Hulaj dusza, piekła nie ma.

Pomoc potrzebującym jest obowiązkiem naszym, chrześcijańskim obowiązkiem. Ale pomoc musi być skierowana do potrzebujących a nie „ w ciemno”. Pomoc społeczna nie obwarowana żadnymi zasadami moralnymi, pomoc „jak leci”, z klucza, pomoc kosztem ciężko pracujących, jest czystym socjalizmem. Jest wymysłem szatana.

Adam Kowalczyk

Czytaj więcej: Socjalizm trzyma się mocno

Komentarz (32)

Niepodległość

Szczegóły
Opublikowano: sobota, 04 grudzień 2021 13:44
Adam Kowalczyk

Niepodległość nie jest Polakom dana raz na zawsze
(Józef Piłsudski)
Całą Polska świętuje kolejną rocznicę odzyskania niepodległości, ale czy rzeczywiście? Jeszcze kilka lat temu wydawało mi się, że niepodległość to najwyższa wartość polityczna, coś niezbędnego do utrzymania własnego państwa, które jest najlepszą gwarancją zabezpieczenie bytu narodu polskiego. Okazuje się jednak, że dla sporej grupy Polaków(?) nie jest to wcale wartość godna szacunku.

Zaczęło się od pewnego dysonansu jakim było deklarowane pragnienie zabezpieczenia niepodległości poparte wstąpieniem do Unii Europejskiej, która ewidentnie naszą suwerenność ogranicza – wtedy mniej, dzisiaj ją otwarcie kwestionuje. Do tego doszły usilne próby sprowadzenia do Polski wojsk amerykańskich. Może mam przestarzałe poglądy ale uważam, że podległość innemu organizmowi politycznemu niepodległością nie jest. Nawet dobrowolna podległość jest tylko podległością. Podobnie stacjonowanie wojsk obcego mocarstwa przy najszczerszych nawet chęciach nie da się uznać za dowód suwerenności.

Trudno mi przeniknąć myśli naszych polityków, ale zarówno rządzący jak i opozycja prześcigają się w zapewnieniach o wierności wielkiemu bratu i potwierdzają chęć przynależności do Unii Europejskiej. Największym zarzutem jaki współcześni targowiczanie z opozycji stawiają rządzącym to rzekoma chęć wystąpienia z UE. Żeby to chociaż była prawda. Ale gdzie tam. Rząd wprawdzie różne rzeczy gada, a nawet nadyma się patriotycznie, ale gdy przychodzi co do czego, to w te pędy podpisuje wszystko, co mu unijni komisarze podsuną i potem narzeka, że miało być inaczej. Dziecinada po prostu.

Z opozycją jest znacznie gorzej. Nazwałem ich współczesnymi targowiczanami, co nie do końca jest uprawnione. Dawni targowiczanie wykazali się głupotą polityczną i warcholstwem, ale wrogami Rzeczpospolitej nie byli. Oburzeni zamachem stanu w postaci bezprawnego uchwalenia Konstytucji 3 maja wezwali wojska rosyjskie żeby przywróciły istniejący porządek prawny w kraju. Głupota polegała na tym, że im nawet do głowy nie przyszło, iż wojska obcego mocarstwa będą realizowały własne cele polityczne, a nie marzenia tych durniów. A czyje cele realizują wojska amerykańskie? Ja rozumiem, że nie do końca spełnione marzenie o bazach amerykańskich w Polsce jest podyktowane pragnieniem bezpieczeństwa. Ale czy mogą je zapewnić inne wojska niż własne? Zmiana koniunktury w polityce i związana z tym zmiana priorytetów mocarstwa może spowodować, że zamiast przy stole rokowań politycznych znajdziemy się na nim jako danie.

Nie zrozumcie mnie źle. Uważam, że gdy pełnej niepodległości nie da się utrzymać, to należy wybrać bezpieczeństwo. Tak jak było po wojnach napoleońskich, gdy najlepszym co można było uzyskać było przyjęcie decyzji Kongresu Wiedeńskiego o powołaniu Królestwa Polskiego pod berłem Romanowów. Nawet wtedy jednak można i należy pracować dla Polski, tak jak to robili tacy Polacy, jak choćby Stanisław Staszic czy książę Adam Czartoryski.

Dzisiaj pomimo dobrej sytuacji gospodarczej, pomimo możliwości materialnych niewyobrażalnych kiedyś, znowu znaleźliśmy się w sytuacji zagrożenia niepodległości. Może jestem w błędzie, ale zagrożenia ze strony Rosji wcale nie uważam za najpoważniejsze. Rosjanie, jak przystało na poważny kraj, chcą wzmocnić swoją pozycję m.in. naszym kosztem. Nic osobistego, zwykła polityka. Ale co mogą? Co najwyżej ograniczyć nas politycznie, bo na polu cywilizacyjnym przegrywają na całej linii. Każdy okres podporządkowania Polski Rosji kończył się znaczącym wzrostem wpływów kultury polskiej w Rosji. Tak było za caratu i tak było za Związku Radzieckiego.

Znacznie bardziej obawiam się Niemców i rodzimych zdrajców, którzy odwołują się do Unii Europejskiej. Z najgłębszym przekonaniem nazywam ich zdrajcami, bo oni odwołują się do obcych stolic czyli do Brukseli, ale de facto do Berlina, z apelem o pozbawienie Polski resztek suwerenności, o złamanie obowiązującego prawa i przekazania władzy ustawodawczej i sądowniczej do obcych stolic. O to targowiczanie w Rosji nie zabiegali.

Zagrożenie uważam za naprawdę poważne, ponieważ Niemcy są krajem bogatym i stojącym cywilizacyjnie o kilka szczebli wyżej od Rosji. O ile model rosyjski w niczym nie jest dla nas atrakcyjny, o tyle z Niemcami jest inaczej. Niemiecki dobrobyt, organizacja pracy i niemiecki porządek – teraz może już mniej – ale ciągle są przedmiotem zazdrości w Polsce. Dlatego tak łatwo jest nam przeoczyć konsekwentną politykę Niemiec prowadzącą do pozbawienia Polski niezależności energetycznej i wszelkiej konkurencyjności na rynku europejskim. Dalsze bierne podporządkowywanie się unijnym komisarzom nieuchronnie prowadzi do roli kraju półkolonialnego, gdzie łąki zielone, a tubylcy będą robią śliczne gliniane dzbanuszki dla turystów z Niemiec. A ci co zechcą więcej zarobić znajdą lepszą pracę za Odrą. Taki kraj nie potrzebuje niezależności energetycznej ani taniej energii, ani jakichkolwiek nowoczesnych technologii. Taki kraj znajduje się w totalnej zależności i pułapce dochodu, co najwyżej, średniego.

Dziś nadchodzi czas decyzji czy chcemy być gospodarzami we własnym kraju czy też dać sprowadzić się do roli europejskich aborygenów.

Adam Kowalczyk
Publicysta, felietonista, w latach dziewięćdziesiątych wydawca tygodnika „Gazeta Warmińska”, członek Stowarzyszenia „Święta Warmia”

Czytaj więcej: Niepodległość

Komentarz (76)

Atrybut wolnego człowieka

Szczegóły
Opublikowano: środa, 27 październik 2021 21:54
Adam Kowalczyk

„Najmocniejszym powodem, by utrzymać prawo do posiadania i noszenia broni przez ludzi jest to, że stanowi ono dla nich ostateczny środek do obrony przed tyranią rządu.” - Thomas Jefferson

Atrybut wolnego człowieka

Dość powszechnie w Polsce przyjmuje się za pewnik to, że cywilny posiadacz broni palnej, stanowić może zagrożenie dla współobywateli. Podobno Polacy są narodem skrajnie nieodpowiedzialnym, który ma skłonności samobójcze i korzystając z dostępu do broni urządzi sobie masakrę. A jak to było w przeszłości?

Dawno, dawno temu, jeszcze zanim lewacy pojawili się na świecie i ludzie byli normalni, prawo do posiadania broni i jej użycia w obronie było tak oczywiste, że nie podlegało żadnym regulacjom. Podobnie jak oddychanie czy drapanie się w różne części ciała. Nikt tego nie podważał. Żeby być precyzyjnym, zdarzało się ale to była polityka. Najstarszą znaną nam wzmianką na ten temat jest zakaz posiadania broni przez helotów w starożytnej Sparcie. Związane to było z tym, że heloci – najniższa ludności Sparty, składała się z mieszkańców podbitej Lakonii i Mesenii. Byli niewolnikami stanowiącymi własność państwa, które ze strachu przed nimi nie tylko zabroniło im posiadania broni ale nawet zawarło sojusz z Atenami w celu uzyskania pomocy w zwalczaniu ewentualnego buntu.

Nie wszystkie państwa aż tak bardzo boją się swoich obywateli. W takiej np. Szwajcarii każdy pełnoletni obywatel przeszkolony wojskowo dostaje od państwa do domu mundur i broń wraz z zapasem amunicji żeby w razie czego nie tracić czasu na wyposażanie ludzi. I jakoś Szwajcarzy ani sami się nie mordują ani na władzę ręki nie podnoszą.

W średniowieczu problem nie istniał bo broń miał każdy kogo było na nią stać. Była droga więc skoro dobra zbroja kosztowała tyle co kilka wsi to wiadomo, że tylko bogaci byli rycerzami a „chamy” jej nie nosiły. Miecz też był na tyle drogi, że nosili go tylko rycerze. Co nie znaczy, że nie mogli mieć broni. Chłopi jej specjalnie nie potrzebowali bo nie byli zobowiązani do służby wojskowej. Co najwyżej do obrony własnej wsi – używali do tego lekkiej broni i narzędzi rolniczych. Nie radzę tego lekceważyć. Stań z mieczem czy szablą wobec człowieka z włócznią, widłami czy toporem. Pierwsze są długie a topora szablą nie odparujesz.

Wybrani chłopi z królewszczyzn mieli obowiązek stawiać się na ćwiczenia wojskowe z własną rusznicą, toporem lub mieczem. W dawnych miastach było podobnie. Od średniowiecza obowiązek obrony miast leżał po stronie mieszczan, którzy w tym celu musieli samodzielnie się uzbroić i wyszkolić. Każdy z nas słyszał nazwy baszta młyńska, ciesielska, szewska itd. Nazwa oznaczała, że w razie oblężenia, stanowiska na niej zajmowali młynarze, cieśle czy szewcy. W celu wykonania tego zadania powstały tak zwane bractwa kurkowe, w których ćwiczono mieszczan z posługiwania się łukiem, kuszą, a w późniejszych czasach i bronią palną.

W czasach Rzeczpospolitej Obojga Narodów szlachta zarezerwowała prawo do noszenia szabli dla siebie. Nie było to jednak podyktowane troską o bezpieczeństwo lecz chęcią podkreślenia swojego wyższego statusu społecznego. Szablę mógł nosić „urodzony” a nie „łyk” czy „cham” „nikczemnego pochodzenia”.

W dawnej Rzeczpospolitej obywatel mógł nie tylko posiadać i nosić broń lecz nawet zbudować sobie twierdzę i utrzymywać własny zbrojny oddział. Co zdarzało się wcale nie tak rzadko jakby ktoś mógł dzisiaj pomyśleć.

Sytuacja nieco zmieniła się w czasie zaborów. Bractwa kurkowe w zaborach Pruskim i Austriackim działały dalej, natomiast w zaborze Rosyjskim ich działalność została zakazana. Ale broń pozostała w rękach Polaków. Gdy wybuchło Powstanie Listopadowe i pojawiły się braki w uzbrojeniu to okazało się, że w każdym dworze szlacheckim czy domu bogatszego mieszczanina były karabiny z wojem napoleońskich. Po Powstaniu władze wszystkich trzech zaborów nakazały oddanie broni wojskowej. Jak się okazało w czasie Powstania Styczniowego w każdym dworze była broń palna. I nie chodzi tu wcale o gładkolufowe dubeltówki, bo te zawsze wolno było mieć. Polacy posiadali nowoczesne gwintowane sztucery myśliwskie, broń o zasięgu, celności i skuteczności, o której Rosjanie nie mogli nawet marzyć. Ich wojska wyposażone były jeszcze w gładkolufowe karabiny z czasów wojny krymskiej za co przyszło im zapłacić krwią swoich żołnierzy. Po powstaniu rozbrojono społeczeństwo dokładniej. Ale znowu z broni wojskowej. Bo dubeltówki można było mieć a o pozwolenie na sztucery gwintowane trzeba było wystąpić do władz.

Nawet wtedy jednak, nawet w tak restrykcyjnym zaborze jak rosyjski potrzebę posiadania broni do obrony własnej uważano za coś oczywistego. Przecież każdy ma prawo się bronić. W efekcie rewolucji 1905 rozplenił się bandytyzm co skłoniło władze carskie do umożliwienia ludziom skutecznej samoobrony. Od roku 1906 Polacy mogli bez pozwoleń kupować rewolwery i amunicję do nich, natomiast posiadacze zezwoleń mogli kupować każdą dostępną broń.

System ten nie był chyba szczelny skoro Igor Newerly opisuje w swojej książce „Zostało z uczty bogów” jak obawiając się, że mu w sklepie nie sprzedadzą broni jako nieletniemu, zamówił karabin korespondencyjnie i przysłano mu go do domu.

Gdy Polska odzyskała niepodległość wydawało się, że wrócimy do staropolskiej tradycji swobodnego dostępu do broni. Jednak nieco ponad dwa miesiące po 11 listopada 1918 roku, w dniu 25 stycznia 1919 roku, Naczelnik Państwa Józef Piłsudski podpisał dekret o nabywaniu i posiadaniu broni i amunicji. Bezpośrednio po wojnie niezbędne okazało się nadanie kształtu prawnego zasadom posiadania broni palnej tym bardziej, że w poszczególnych dzielnicach porozbiorowych obowiązywały prawa jeszcze zaborcze aż do 1932 roku. Zachowano samą instytucję „Pozwolenia na broń”. Była to jednak decyzja administracyjna, wydawana przez władze samorządowe czyli starostę, w oparciu o opinię Policji. W praktyce kto nie był skazanym, włóczęgą, alkoholikiem, narkomanem czy chorym psychicznie to pozwolenie dostawał. Ważne jest co innego. Otóż ciągle jeszcze uznawano za oczywiste prawo obywatela do obrony koniecznej z użyciem broni palnej.

Życie Warszawy w artykule „Warszawiacy do broni!” opisało kiedyś przygodę kapitana Nowakowskiego, który napadnięty przez bandytę postrzelił go z rewolweru. Prokurator miał do niego tylko jedno pytanie – czy zamierza złożyć dodatkowo prywatną skargę na postrzelonego przez siebie napastnika.

Przed wojną ograniczenia w dostępie do broni palnej rozpowszechniły się w państwach totalitarnych. W Związku Radzieckim zakazano prywatnego posiadania broni palnej dopiero w 1929 r., chociaż nie powinno to nikogo zwieść bo posiadacz legalnej broni mógł dostać czapę gdy uznano go za kontrrewolucjonistę. Jednak uzyskanie pozwolenia na posiadanie broni myśliwskiej, zwłaszcza na wschodzie, było możliwe do końca istnienia ZSRR.

W faszystowskich Włoszech Benito Mussolini zakazał posiadania obywatelom broni palnej jednak największym orędownikiem ograniczenia obywatelom dostępu do broni palnej był wielki przywódca niemieckiego ruchu narodowosocjalistycznego Adolf Hitler. 18 marca 1938 r. Hitler, już jako wódz i kanclerz Rzeszy, podpisał niemieckie „Prawo o broni" – ograniczające wszelką prywatną własność jakiegokolwiek rodzaju broni miotającej.

Po II wojnie nowa władza unieważniła przedwojenne pozwolenia na broń, a bractwa kurkowe zostały rozwiązane. Wszelkie kompetencje w wydawaniu pozwoleń na broń przejęły organy MO.

Dziś ludzie boją się broni. Komunistom udało się to, o czym nawet nie marzyli zaborcy. Nie tylko udało im się nas rozbroić, ale i przekonać Polaków, że to dla ich dobra. Podobno jesteśmy warchołami, którym nie można dać broni bo się wystrzelamy.

Ciekawie to wygląda w zestawieniu z innymi krajami. W Rosji, w 2014 roku, uchylono sowieckie przepisy i bardzo ułatwiono obywatelom dostęp do broni palnej. I co? I nic. Ilość zabójstw z użyciem broni palnej wcale nie wzrosła natomiast zmalała ilość napadów na domy majętnych obywateli co zrozumiałe bo ci kupili sobie broń a przestępcy nie lubią ryzykować.
Wg raportu ogłoszonego przez Small Arms Survey pod względem ilości broni palnej w rękach prywatnych zajmujemy 142. miejsce na świecie, razem z Ekwadorem i Kazachstanem. Uwzględniono w tym ok. 200 000 szt broni, której właściciele posiadają ją nielegalnie. Swoją drogą kto i jak policzył broń nielegalną?

Dla porównania nasi sąsiedzi zajmują w tym rankingu kolejno:
15. miejsce - Niemcy
38. miejsce - Czechy
68. miejsce - Rosja
73. miejsce - Słowacja
79. miejsce - Białoruś
84. miejsce - Ukraina
Nawet Putin czy Łukaszenka bardziej ufają swoim obywatelom niż polskie władze. Przykre.

Żyjemy w świecie i w czasach gdy wolność obywatela nie jest w cenie. Teraz dla odmiany w Unii Europejskiej pojawiają się, forsowane przez lewicę, pomysły ograniczenia dostępu do broni. Skąd im się to wzięło? Hitler po podpisaniu wspomnianej wyżej ustawy pozbawiającej ludzi dostępu do broni palnej wygłosił znamienne słowa: „Ten rok przejdzie do historii. Pierwszy raz w cywilizowanym kraju istnieje pełna rejestracja broni. Nasze ulice będą bezpieczniejsze, a nasza policja bardziej sprawna. W przyszłości cały świat będzie nas naśladował".

Niestety naśladuje.

Dlatego należy ciągle i głośno przypominać, że niezależnie od miejsca i czasów możliwość posiadania broni to atrybut wolnego człowieka.

Adam Kowalczyk

Czytaj więcej: Atrybut wolnego człowieka

Komentarz (33)

Więcej artykułów…

  1. Zaczęło się!
  2. Abramsy dla Polski
  3. Państwo poważne czy pozostałe?
  4. Demokracja jaka jest, każdy widzi

Strona 1 z 43

  • start
  • Poprzedni artykuł
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • Następny artykuł
  • koniec

Komentarze

Jeden bez drugiego żyć nie może. Tworzą spektakl od czasów gdy razem rządzili Olsztynem
Kto manipuluje wynikami sondaż...
2 godzin(y) temu
A ja mam ochotę pogodzić obu tych Panów. Obaj panowie są politykami i z tego powodu obaj mają i skłonności i przyswojony aparat kłamstwa. A jak się co...
Kto manipuluje wynikami sondaż...
3 godzin(y) temu
pytanie, czyjej???
Kto manipuluje wynikami sondaż...
3 godzin(y) temu
Jak rządziło PO był epilog- Krym- pamiętasz? Siłą argumentacji dorównujesz rosyjskiej TV.
Orędzie prezydenta RP w Kijowi...
3 godzin(y) temu
Jörgen zawsze mówi prawdę. Zwłaszcza żonie
Kto manipuluje wynikami sondaż...
4 godzin(y) temu
Byłam dziś "w mieście". Na szubienicach na jednej kolumnie napis "Katyń" na tle kolorów polskiej flagi, na drugiej "Solidarni z Ukrainą". Czyli jak - ...
Orędzie prezydenta RP w Kijowi...
5 godzin(y) temu

Ostatnie blogi

  • Order od Putina (nie tylko dla prezydenta Grzymowicza) Bogdan Bachmura Rosyjska Agencja Informacyjna TASS, centralna agencja prasowa ZSRR i Federacji Rosyjskiej, pochwaliła prezydenta Olsztyna za niedopuszczenie do zniszczenia lub przeniesienia… Zobacz
  • Polski bałagan i ruski bardak Bogdan Bachmura Określenie „kacap” towarzyszyło pokoleniom Polaków od dzieciństwa. W tym jednym słowie- pigułce skondensowaliśmy cały negatywny ładunek emocji w stosunku do… Zobacz
  • Tak się nie robi! Bogdan Bachmura Kiedy wybieramy się w drogę, nie wiemy kogo i jakie przeszkody na niej napotkamy. Podobnie było gdy papież Franciszek zaproponował… Zobacz
  • Komunizm zmutował Zbigniew Lis W portalu „Debata” z dnia 19.04.2022 r. ukazał się felieton pt. „Prokuratura odmówiła ścigania W. Kozioła za baner…”. Wynika z… Zobacz
  • 1

Najczęściej czytane

  • Czy w miejsce "Imperium Łańskiego" powstanie "Imperium Deweloperów"?
  • Magazyn Śledczy: Zmanipulowano wyniki sondażu w Olsztynie nt. "szubienic"
  • Czy Marcin Kowalczyk będzie nowym szefem PiS-u na Warmię i Mazury?
  • 9 maja: policja wezwana przez ZDZiT wstrzymała instalację antyrosyjską na "szubienicach"
  • Na błoniach gietrzwałdzkich powstaje nowy ołtarz polowy
  • „Szubienicom” grozi zawalenie, zagrażają ludziom! Tak wynika z ekspertyzy
  • Panie prof. Maksymowicz, panie rektorze UWM, nie bójcie się...
  • Awantura o ołtarz polowy w Gietrzwałdzie
  • Sprostowanie: „Nieprawdą jest, że UWM to raj dla plagiatorów…”
  • Naczelna Rada Lekarska potępiła biznes komórkowy w Polsce
  • Czy to koniec „raju dla plagiatorów na UWM”?
  • Operatora Term Warmińskich licytuje komornik

Wiadomości Olsztyn

  • Olsztyn

    • Sąd nie ukarze W. Kozioła za banery na „szubienicach”

      2022-05-17 10:42:47

      Sąd Rejonowy w Olsztynie odstąpił od wymierzenia kary Wojciechowi Koziołowi za powieszenie banerów na...

    • „Szubienicom” grozi zawalenie, zagrażają ludziom! Tak wynika z ekspertyzy

      Adam Socha 2022-05-12 19:58:09

      Na zlecenie Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Olsztynie Dariusza Bartona została...

    • Co znajdzie się na tablicy informacyjnej pod „szubienicami”?

      2022-05-12 19:21:27

      Jak wiemy, prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz zadecydował, iż Pomnik Wdzięczności Armii...

Wiadomości region

  • Region

    • Awantura o ołtarz polowy w Gietrzwałdzie

      2022-05-21 09:27:58

      „Na gietrzwałdzkich błoniach budują hotel i restaurację!” - taki alarmistyczny telefon odebrałem 26...

    • Po raz pierwszy od 72 lat nie będzie święceń kapłańskich w Hosianum

      2022-05-09 11:49:20

      Po raz pierwszy od 72 lat nie odbędą się święcenia kapłańskie w olsztyńskiem seminarium Hosianum. -...

    • W Ełku wyszli na ulicę z powodu podwyżek czynszu i dopłat do CO

      2022-05-06 21:08:44

      Spółdzielcy SM „Świt” w Ełku wyszli w piątek 6 maja na ulice, by protestować z powodu podwyżek czynszu...

Wiadomości Polska

  • Polska

    • Interpelacja posła K. Płażyńskiego do ministra zdrowia w sprawie tzw "terapii komórkowych"

      2022-05-25 18:07:22

      Poseł PiS Kacper Płażyński zgłosił interpelację do ministra zdrowia w sprawie zabiegów z...

    • Kto manipuluje wynikami sondażu w sprawie "szubienic": Grzymowicz czy Szmit?

      2022-05-25 13:51:27

      Prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz w swoim ostatnim wpisie zarzuca prezesowi PiS na Warmię i Mazury...

    • Sędzia Juszczyszyn odwieszony. Co zrobi prezes sądu Nawacki?

      2022-05-25 13:16:19

      Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego uchyliła decyzję o zawieszeniu sędziego z Olsztyna Pawła...

O debacie

  • O Nas
  • Autorzy
  • Święta Warmia

Archiwum

  • Archiwum miesięcznika
  • Archiwum IPN

Polecamy

  • Nasz Lidzbark
  • Wolne Jeziorany

Informacje o plikach cookie

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.