logodebata

Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez prawie 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000 337 806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

wtorek, styczeń 13, 2026
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Wiadomości
  • Świat

Świat

Okiem Amerykanina

Szczegóły
Opublikowano: niedziela, 04 grudzień 2016 19:37
Patrick J. Buchanan

Sprawa wyboru Donalda Trumpa w dalszym ciągu wywołuje emocje i jest tematem nieustających komentarzy. W ramach zapoznawania czytelników z poglądami innych na ten temat jakiś czas temu zamieściłem opinię rosyjskiego ideologa i komentatora Aleksandra Dugina. Wywołało to gniewną reakcję kilku osób a nawet tradycyjne już oskarżanie mnie przez jednego pana o rozpowszechnianie kremlowskiej propagandy. Tym razem przestawiam opinię rodem ze Stanów Zjednoczonych. Warto to przeczytać choć wielu ludziom może się ona bardzo nie spodobać.
Adam Kowalczyk

Doktryna Trumpa - „Najpierw Ameryka”

Cokolwiek Donaldowi Trumpowi zdarzyło się powiedzieć o polityce zagranicznej było to tak decydujące dla jego elekcji jak jego poglądy na handel i granice.
Jego poglądy są cykutą dla elit republikańskich i dla liberalno-demokratycznych interwencjonistów.
Trump obiecał w „Najpierw Ameryka”, że jego polityka zagraniczna będzie zakorzeniona w interesie narodowym a nie w nostalgii. Neokoni upierają się, że każde zimnowojenne i post-zimnowojenne zobowiązania powinny być utrzymywane po wieczne czasy.
W „On Sunday’s „60 Minutes” Trump powiedział:
„Popatrzcie, my walczymy w tej wojnie od 15 lat. Wydaliśmy 6 bilionów $ na Bliskim Wschodzie, 6 bln – moglibyśmy odbudować nasz kraj dwa razy. I spójrzcie tylko na nasze drogi, nasze mosty, nasze tunele… i nasze porty lotnicze… one są przestarzałe.”
Oni chcą konfrontacji z Putinem, gdziekolwiek i kiedykolwiek. Oni chcą wysłać żołnierzy amerykańskich do krajów bałtyckich. Oni chcą wysłać broń do Kijowa, do walki z Rosją w Doniecku, Ługańsku i na Krymie.
Oni chcą ustanowić strefę zakazu lotów i zestrzeliwać syryjskie i rosyjskie samoloty, które ją naruszą, to są akty wojny nigdy nie zatwierdzonej przez Kongres.
Oni chcą zniszczyć porozumienie atomowe z Iranem, chociaż wszystkie 16 naszych agencji wywiadowczych powiedziało nam w wielkiej tajemnicy w 2007 i 2011, że Iran nie miał żadnego programu budowy broni nuklearnej.
Inni twardogłowi chcą konfrontacji z Pekinem o kilka raf i skalistych wysp na Morzu Południowochińskim i to pomimo tego, że nasz aliant z Manili pragnie nas wykopać i zacieśnić więzy z Chinami.
W ani jednym z tych miejsc żywotne interesy amerykańskie nie są narażone na takie niebezpieczeństwo, które usprawiedliwiałoby wojnę, którą Partia Wojny chciałaby zaryzykować.
Donald Trump ma okazję być prezydentem, który, podobnie jak Harry Truman, zmieni amerykańską politykę na pokolenia.
Po drugiej wojnie światowej obudziliśmy się i okazało się, że nasz wojenny sojusznik, Stalin, jest większym wrogiem niż Niemcy czy Japonia. Imperium Stalina rozciągało się od Łaby do Pacyfiku.
W 1949 nagle okazało się, że Stalin posiada bombę atomową a Chiny, najliczniejszy naród świata, upadły pod ciosami armii Mao Tse Tunga.
Tak jak nasza sytuacja była nowa, tak Truman działał po nowemu. Zaadoptował doktrynę George’a Kennana, powstrzymywania światowego imperium komunistycznego, jako doktrynę Trumana i posłał armię by obronić Koreę Południową przed agresją.
Jednakże z końcem Zimnej Wojny, gdy Związek Radziecki rozpadał się, George H. W. Bush wystartował ze swoją doktryną Nowego Porządku Światowego. Jego syn, George W., najechał Irak i ogłosił światową krucjatę na rzecz demokracji żeby „skończyć z tyranią na świecie”.
Polityka ta zrodzona jest z pychy.
Rezultat: katastrofa na Bliskim Wschodzie i ciągła konfrontacja z Rosją spowodowana przez wpychanie sojuszu NATO do krajów, które należały do kraju Putina.
Jakiej reakcji rosyjskich patriotów na taką politykę oczekiwaliśmy?
W rękach Trumpa jest okazja do przekształcenia polityki zagranicznej w stosunku do świata, na którym żyjemy i w stosunku do żywotnych interesów Stanów Zjednoczonych.
Co Trump powinien powiedzieć?


– Powiedzieć, że tak jak nasi zimnowojenni prezydenci od Trumana do Reagan’a uniknęli trzeciej wojny światowej tak on zamierza uniknąć drugiej zimnej wojny. My sądzimy, że Rosja i Rosjanie nie są wrogami USA, że będziemy pracować wspólnie z Władimirem Putinem nad załagodzeniem napięć, które powstały między nami.
– Powiedzieć, że z naszej strony ekspansja NATO skończyła się i oświadczyć, że wojska USA nie zostaną zainstalowane w żadnej z byłych republik ZSRR
– Oświadczyć, że podczas gdy art. 5 NATO narzuca obowiązek uznania ataku na któregokolwiek z 28 członków za atak na nas samych, według naszej Konstytucji to Kongres decyduje o zaangażowaniu USA w wojnę a nie jakieś traktaty pochodzące z czasów zanim większość Amerykanów przyszła na świat.
– Oświadczyć, że agresywny interwencjonizm ostatnich dekad to już historia. Jak narody rządzą się same to ich własna sprawa. Podczas gdy, jak powiedział JF Kennedy, my przedkładamy demokrację i republikę nad autokratów i dyktatorów, nasz stosunek do innych narodów będziemy opierać na ich stosunku do nas.
– Powiedzieć, że żadne wewnętrzne sprawy innych krajów nie są żywotnym interesem USA
– Powiedzieć, że kraje europejskie muszą otworzyć oczy na rzeczywistość, bo my nie zamierzamy wiecznie być wciągani do ich wojen. Oświadczyć, że one będą musiały obronić się same a ta zmiana zaczyna się teraz.
- Oświadczyć, że w Syrii i Iraku, naszymi wrogami są al-Qaida i ISIS. Powiedzieć, że my nie zamierzamy obalać reżimu Assada ponieważ to mogłoby otworzyć drzwi terrorystom islamskim. Nauczyliśmy się tego w Iraku i Libii.


Potem Trump powinien szybko nakreślić zarys swojej polityki zagranicznej, która pociągnie za sobą przebudowę naszych sił zbrojnych oraz początek wycofywania się z gwarancji wojennych, które nie są powiązane z życiowymi interesami Stanów Zjednoczonych. My nie możemy kontynuować doprowadzania siebie do bankructwa z powodu udziału w wojnach innych krajów i płacenia ich rachunków.
Idealnym czasem na takie ogłoszenie Doktryny Trumpa jest przedstawienie jego nowych sekretarzy stanu i obrony.
Pat Buchanan http://buchanan.org/blog/trump-doctrine-america-first-126011
tłum. Adam Kowalczyk

Czytaj więcej: Okiem Amerykanina

Komentarz (8)

Czy Europa tonie?

Szczegóły
Opublikowano: czwartek, 01 grudzień 2016 21:01
Bronisław Łagowski

W towarzystwie katolików jestem agnostykiem, sceptykiem, wolnomyślicielem i, ogólnie mówiąc, niedowiarkiem. Miałem kiedyś sąsiada Araba, przemiłego pana, stąd wiem, że wśród muzułmanów czuję się chrześcijaninem. Między prawosławnymi odzywa się we mnie „wiara moich przodków” i jestem katolikiem. Żadna religia nie ma ze mnie wielkiej pociechy ani ja z żadnej.
Gdy pojawił się projekt ratowania chrześcijan z Bliskiego Wschodu, zagrożonych tam eksterminacją przez islamskich fanatyków, nie potrzebowałem się zastanawiać. Ależ tak! Ratować! Przyjąć ich w Polsce i nie zwlekać! Okazało się jednak, że jestem niemodny ideologicznie (razem z wieloma innymi), że ta moda nakazuje ratować wszystkich bez rozróżnień, bo każdy ma jednakowe prawo pozostania przy życiu, nie tylko chrześcijanie. Zacząć trzeba od najbardziej potrzebujących, a nie od chrześcijan.
Gdy gdzieś w świecie zdarzy się katastrofa samolotowa, kolejowa, pożar hotelu lub coś podobnego, pierwsze pytanie, jakie się stawia, to czy wśród ofiar są Polacy. Czuję niesmak, gdy to słyszę, ale niezbyt głęboki, bo wiadomo, że wszyscy ludzie są jednakowo ważni, ale niektórzy dla niektórych są ważniejsi. Zasada jednakowości uprawnień wszystkich osobników gatunku ludzkiego idzie trochę za daleko i w praktyce jest nie do utrzymania.
Widziałem w telewizji – jak wszyscy – łodzie na pełnym morzu przeładowane uciekinierami z Libii, Syrii i z innych niebezpiecznych krajów. Co za nieszczęście, jakie przerażenie tych ludzi, a jeszcze się wie, że niektóre łodzie zatonęły. Co robić? Nie ma tu żadnego za czy przeciw. Trzeba tych ludzi przyjąć, zaopiekować się; serce mi pękało (jak wielu innym) i gotów byłem od razu gdzieś biec, coś robić, aż nagle uwaga mi się odwróciła i pomyślałem o sobie. I koło serca zrobiło mi się przyjemnie: ach, jaki ja jestem dobry, jaki miłosierny, nigdy bym się po sobie nie spodziewał takiej szlachetności.
Wojciech Pszoniak, wielki aktor, straszliwie z telewizora lżył złych ludzi, którzy nie chcą przyjąć w Polsce uciekinierów z Afryki. Gdy skierował uwagę do wewnątrz siebie, musiał zauważyć znakomite samopoczucie, będące zawsze nagrodą za własną dobroć. Trudno jednak wstrząsnąć sumieniami telewidzów żądnych mocnych wrażeń, pouczenia moralne takich nie dają. Niejeden telewidz zapewne dopuszcza się w swoich czterech ścianach zniewag pod adresem telewizyjnych apostołów humanitaryzmu. Przyjmowanie egzotycznych migrantów jest w Polsce skrajnie niepopularne. Argumentowanie, że Polacy winni są Afrykańczykom pomoc, jakiej sami doznali od Niemców czy Anglików, może trafić do przekonania tylko tym, którzy z pomocy skorzystali. Ludność, która w kraju pozostała, nie delegowała ich do odebrania tej pomocy i nie czuje się zadłużona.
Musi zastanawiać pomijanie kwestii, kto winien temu nieszczęściu. Reżim Kaddafiego został obalony przez Anglików, Francuzów i Amerykanów, po czym miała nastąpić prozachodnia liberalna demokracja lub coś do niej podobnego. Te państwa powinny wziąć odpowiedzialność za stan rzeczy, jaki spowodowały. Tyrana Syrii nie udało się do tej pory obalić, ale opozycję przeciw niemu pobudzali i zbroili Amerykanie, i oni są w dużym stopniu odpowiedzialni za wojnę domową w tym kraju. Wszyscy widzą, jakie są skutki interwencji zbrojnych dokonywanych przez Amerykę w imię demokracji, praw człowieka i czegoś tam jeszcze. Pierwszym prawem człowieka jest posiadanie rządu – twierdził Edmund Burke. Gdy nie ma efektywnego rządu, człowiek ze swoimi prawami może tylko uciekać.
Polski rząd stawia opór naciskom Brukseli żądającej przyjęcia proporcjonalnej liczby uciekinierów zza Morza Śródziemnego. Mówi, że rezerwuje miejsce dla fali uchodźców z Ukrainy. Rozumuje poprawnie. Amerykanie już są na Ukrainie. Szkolą, doradzają, dostarczają defensywny sprzęt wojskowy, obiecując broń śmiercionośną w razie czego. Może jestem zabobonny.
•
Pół wieku temu już się czytało ostrzeżenia, że nie da się zachować europejskich instytucji politycznych i kultury współżycia, jeśli Europę będą zaludniać w dotychczasowym tempie narodowości przybyłe z Azji i Afryki. Odpowiedzią było nałożenie ograniczeń na dyskusję o imigracji. Surowe regulacje sięgają nawet rzeczy drobnych. Gdy socjaliści pod Mitterrandem przejęli władzę, jednym z pierwszych zarządzeń ministra spraw wewnętrznych Joxe’a był zakaz umieszczania w protokole policyjnym informacji o narodowości delikwenta. Europejskie statystyki dotyczące imigracji są z założenia mylące. Laureat Nobla z ekonomii, prof. Allais, wyliczył, ile kosztuje zatrudnienie imigranta, ale z mediów nikt tego się nie dowie. Teraz na ostrzeżenia jest już za późno. Kto by śmiał troszczyć się o przyszłość Europy, gdy miliony ludzi, dzięki telewizji znanych nam prawie osobiście, proszą, błagają o ratunek nie gdzie indziej, lecz w Europie. Nie przepowiada się upadku Europy, lecz twierdzi się, że to fakt dokonany. Wybitny (chyba) pisarz hiszpański mówi w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”: „Dobrze znam dzieje cesarstwa rzymskiego, bizantyjskiego, hiszpańskiego i innych potęg, więc potrafię dostrzec to, że dziś osiągnęliśmy końcowy etap. Europa, czy też to, co nazywamy Zachodem, jest w ostatniej fazie dekadencji. Może to jeszcze potrwać wiek (…), ale czasy świetności mamy już za sobą. Nadchodzą nowe imperia: Chiny, islam. Europa przeżywa te same barbarzyńskie najazdy, co w IV w. n.e. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle, ale ten świat znika. (…) Europa znajduje się na równi pochyłej, tkwi po szyję w g… Z punktu widzenia kultury jest już od dawna martwa. (…) Skończona jest również politycznie, społecznie, historycznie”. Pisarz przewiduje krwawe starcia, „na ulicach miast na stałe zagości bunt i wzburzenie”, co wcale go nie martwi, wprost przeciwnie. O wojnie mówi lekko i z nadzieją, że wybuchnie, jak polscy ministrowie i telewizyjne dziennikarki. „W przeszłości niejednokrotnie dochodziło do odnawiania się struktur społecznych: Napoleon, Rosja, I wojna światowa, II wojna światowa… Pozwalało to Europie odzyskać normalny rytm historii. (…) Być może Putin odgrywa rolę katalizatora, którą w przeszłości odegrały postacie historyczne” („Gazeta Wyborcza”, 14-15 marca 2015). Nie będę tego komentował, może innym razem.
PS W felietonie „Bezideowość ma konsekwencje” (6-12 lipca) znalazło się słowo „feudalnej” (gospodarki). Nie wiem, w jaki sposób ono się tam znalazło. Powinno być: „wolnej gospodarki”. Skoro jesteśmy przy „feudalnej”, zauważę, że w oszukańczym procesie reprywatyzacji dopuszczano się też przekazania osobom prywatnym i Kościołowi własności pochodzenia feudalnego.
Bronisław Łagowski
za: http://www.tygodnikprzeglad.pl/czy-europa-tonie/

Czytaj więcej: Czy Europa tonie?

Komentarz (8)

Oczami Rosjanina

Szczegóły
Opublikowano: piątek, 25 listopad 2016 23:56
Aleksander Dugin

Przyznam, że jestem trochę zniesmaczony licznymi komentarzami naszych publicystów i polityków, którzy wpierw stadem tłumaczyli nam dlaczego Donald Trump przegra wybory a teraz tak samo zgodnie tłumaczą dlaczego wygrał. Cytują sami siebie i utwierdzają się w przekonaniu o własnej znajomości świata. O ile jeszcze czasem powołają się na kogoś z USA – najczęściej z otoczenia Hilary Clinton – to już wcale nie sięgają do opinii Rosjan. Jest to o tyle ciekawe, ze właśnie szykuje się nowe rozdanie kart pomiędzy USA i Rosją, w którym nam będzie przypisana rola blotki. Wobec takiego obrotu rzeczy postanowiłem oddać głos Aleksandrowi Duginowi. Jak ktoś jeszcze nie wie to przypomnę, że jest to rosyjski polityk, dawny opozycjonista, teraz ideolog przez wielu, trochę na wyrost, uważany za kogoś czyj głos ma wpływ na kierunki polityki rosyjskiej. Jest objęty zakazem wjazdu do Unii Europejskiej. Zobaczmy co on ma do pwiedzenia.
Adam Kowalczyk - (tekst Dugina zaczerpnąłem z Xportal)


Zwycięstwo Trumpa
W trakcie ostatnich dni trudno mówić poważnie o czymś innym, niż oszałamiające zwycięstwo Donalda Trumpa i bolesna porażka protegowanej globalizmu, Hillary Clinton, w amerykańskich wyborach. To wydarzenie jest tak ważne dla całego porządku światowego, że można je analizować z przeróżnych perspektyw. Wszystko jest tak nasycone różnymi znaczeniami, że nie wiadomo od czego zacząć…
Wzlot Trumpa po pierwsze i najważniejsze kładzie kres światu jednobiegunowemu. Trump bezpośrednio odrzucił hegemonię Stanów Zjednoczonych zarówno w jej łagodnej formie, na którą nalega Council of Foreign Relations, oraz w radykalnej odmianie, której żądają neokonserwatyści. W tych wyborach dwa główne globalistyczne think-tanki działały na rzecz kandydatury Clinton i poniosły porażkę. Oznacza to, że unilateralny świat jest likwidowany nie tylko pod naciskiem innych państw, ale także od wewnątrz. Narody i państwa całego świata mogą wziąć głęboki oddech. Ekspansja globalizmu została zahamowana w samym jego centrum. Nowy wielobiegunowy świat oznacza, że także USA pozostaną jednym z biegunów porządku światowego, potężnym i ważnym, ale nie jedynym – i co ważniejsze, nie żądającym wyjątkowości.
Putin, stojący w awangardzie wysiłków na rzecz wielobiegunowości, do tego doprowadził. 8 listopada 2016 roku był najważniejszym zwycięstwem Rosji i jego osobistym. Nie ma alternatywy dla ładu wielobiegunowego, a my nareszcie możemy tworzyć architekturę tego nowego ładu światowego – nie poprzez wojnę, ale pokój. To wkład Trumpa.
Zwycięstwo Trumpa pokazuje, że istnieją dziś dwie Ameryki, czy raczej, dwie wersje Stanów Zjednoczonych: USA Clintonów i USA Trumpa. Ameryka Trumpa jest tradycyjna i konserwatywna, zdrowa i warta szacunku. Ta Ameryka powiedziała wyraźne „nie” globalizmowi i ekspansji ideologii liberalnej. To jest prawdziwa Ameryka, Ameryka realizmu, która wybrała swojego prezydenta i nie uległa fałszywej propagandzie globalistycznych, liberalnych mediów. To oznacza więcej niż tylko kompletną porażkę niemal wszystkich wielkich sieci i korporacji medialnych, poza LA Times, który inaczej niż wszyscy celnie przewidział zwycięstwo Trumpa. Oznacza to pojawienie się nowej sfery informacyjnej, której symbolem jest InfoWars Alexa Jonesa, które stały się najpotężniejszym źródłem prawdziwych informacji w Stanach i którego publiczność gwałtownie wzrosła do 20 000 000 w ciągu kilku dni i przekroczyła liczbę widzów wysokobudżetowych telewizji. To nie tylko moc przekonań, taka jest siła prawdy. W swym naleganiu, że prawda ma znaczenie, Alex Jones wyraża pozycję prawdziwej Ameryki, tej Ameryki która zobaczyła swoją pełną reprezentację w Trumpie. Ponad połowa populacji USA wierzy tylko w siebie, nie w kłamliwą liberalną propagandę globalistycznych, ponadnarodowych elit. To wspaniałe wieści. Z tą Ameryką trzeba podtrzymywać dialog. Z cienia wyłoniła się druga Ameryka, której symbolicznymi źródłami informacji są teraz LA Times i telewizja internetowa Alexa Jonesa.
Alex Jones ujmuje to prosto: zwycięstwo Trumpa to początek amerykańskiej rewolucji. Naród obala ponadnarodową elitę. To jest świt walki narodowowyzwoleńczej. Rząd światowy rozluźnił swój chwyt na gardle USA i od tej pory Ameryka znajduje się w tej samej sytuacji, co wszystkie inne państwa zaangażowane w tę samą walkę narodów, kultur i tradycji przeciwko maniakalnej, liberalnej sekcie globalistów. Dziś wszyscy solidaryzujemy się z narodem amerykańskim.
Po tych wyborach powinniśmy odrzucić prosty anty-amerykanizm, który był zasadny gdy USA rządzili globaliści, lecz teraz byłby nie na miejscu. Jeśli Ameryka, jak obiecał Trump, skupi się na swoich sprawach wewnętrznych i zostawi ludzkość w spokoju, nie ma już powodu by jej nienawidzić.
Mimo wszystko, to nie Ameryka, tylko elity agresywnie wtłaczały ludzkości nienaturalne, odrzucające i destruktywne „wartości”, niewoliły państwa, siały terror i chaos pod przebraniem „demokracji”, rozlały oceany krwi i najeżdżały suwerenne państwa. Trump nie należy do tej elity. Nie jest jednym z nich. To oznacza, że będzie wspierał inne wartości – konserwatywne, amerykańskie i chrześcijańskie. Jego polityka względem reszty świata będzie inna.
Europejscy liberałowie stracili swe oparcie. Gdy będą dzwonili do Waszyngtonu by żałośnie pytać, gdzie i kiedy urządzić kolejną gej-paradę, Merkel czy Hollande usłyszą teraz suchą i ostrą amerykańską odpowiedź: „Idźcie do diabła”.

Putin3
Globalistyczna sieć niezliczonych „organizacji pozarządowych” i zagranicznych agentów w Rosji straci poparcie jeszcze bardziej. Jeśli chcą pomóc Ameryce Trumpa, mogą jechać do USA i pracować niestrudzenie. Nie będzie już więcej funduszy na obrzucanie błotem i degradowanie innych kultur i tradycji. W przeciwieństwie do Clinton, Trump nie uważa LGBT, feminizmu i postmodernizmu za ostatnie słowo postępu, ale za chorobę. Teraz będą w stanie uzyskać od Ameryki co najwyżej leczenie swoich perwersji. Fundacja Sorosa, już zdelegalizowana w Rosji, najwyraźniej także w USA zostanie niedługo rozpoznana jako rozsadnik ekstremizmu. Wszystko to i wiele więcej to dzieło Donalda Trumpa.
Ktoś odpowie, że przeceniamy Trumpa. Wczoraj prychali na nas, gdy przewidywaliśmy jego zwycięstwo. Dziś nadszedł nasz czas. Otworzyło się okno możliwości. Jeśli go nie wykorzystamy, będziemy mogli winić tylko siebie.

DuginAleksander Dugin

 

 

 

 

Czytaj więcej: Oczami Rosjanina

Komentarz (20)

Rosja w kwestiach historii jest w połowie drogi przez Morze Czerwone

Szczegóły
Opublikowano: czwartek, 20 październik 2016 20:10
Marcin Skalski

Tyle się w Polsce mówi i pisze o Rosji a autorzy tych wypowiedzi powołują się na siebie nawzajem albo na doniesienia agencji światowych. W tej sytuacji uważam, że warto od czasu do czasu dopuścić do głosu samych Rosjan. Dlatego zamieszczam poniżej wywiad udzielony portalowi Kierunki przez Jurija Bondarenkę.
Adam Kowalczyk


Rosja w kwestiach historii jest w połowie drogi przez Morze Czerwone
Jurij Bondarenko stoi na czele powstałego w 2011 roku na mocy dekretu podpisanego przez ówczesnego prezydenta Rosji, Dmitrija Medwiediewa, Rosyjsko-Polskiego Centrum Dialogu i Porozumienia. Jednocześnie w Polsce powołano wówczas na mocy ustawy Polsko-Rosyjskie Centrum Dialogu i Porozumienia z siedzibą w Warszawie.

Od kilku lat słyszymy w czołowych polskojęzycznych mediach, że Rosja lada moment wprowadzi „zielone ludziki” do Polski. Kiedy to wreszcie nastąpi?
Wtedy, kiedy w Polsce pojawią się złoża ropy, gazu ziemnego, diamentów czy złota. Albo może wtedy, gdy Polska spłaci swoje wszystkie długi, żeby nie trzeba było brać za nie odpowiedzialności..?
A mówiąc poważnie – to mam bardzo krótkie pytanie: po co? Po co Rosja miałaby napadać na Polskę? Nie widzę żadnego powodu. Taki scenariusz nie ma nic wspólnego z tym, co ma miejsce na Ukrainie czy w jakimkolwiek innym państwie. Putin cały czas mówi o tzw. ‘ruskim mirze’ – rosyjskim świecie, a Polska w żaden sposób nie należy do tego rosyjskiego świata. W Polsce nie ma jakiejkolwiek znaczącej diaspory rosyjskiej, tu nie ma kogo ochraniać. Od ćwierćwiecza w niepodległej Łotwie czy Estonii żyją miliony etnicznych Rosjan, którzy nie mają nawet tamtejszego obywatelstwa, a przecież również i tam do niczego nie dochodzi ze strony Rosji. Unii Europejskiej to nie przeszkadza, mimo że państwa te są podobno demokratyczne. Powszechnie też wiadomo, pod jaką presją znajduje się język rosyjski na Ukrainie, przez cały okres niepodległości tego państwa jest on pod stałym naciskiem. Na przykład jeszcze kilka lat temu dochodziło do sytuacji, że na Krymie recepty w aptece musiały być wypisywane po ukraińsku – mimo że ani farmaceutka, ani klient po ukraińsku nie mówili.
Mówi się, że jeśli Rosjanom się tak nie podoba, to mogą wrócić do Rosji…
Pewnie, że tak! Absolutnie się zgadzam. Pod warunkiem, że mogą zabrać ze sobą ziemię, na której od dawna żyją. Właśnie Rosjanie z Krymu w ten sposób wrócili do Ojczyzny. Nic mam nic przeciw, żeby i reszta tak wróciła.
Ale jest mimo wszystko różnica między rosyjską ludnością napływową w krajach nadbałtyckich, a rdzennymi Rosjanami na Krymie czy w Donbasie.
Jeżeli cofniemy się odrobinę dalej w przeszłość, to zobaczymy, że przed napływem Rosjan ani Litwini na Litwie, ani Łotysze na Łotwie, ani Estończycy w Estonii nie stanowili znaczącego elementu w miastach – mieszkali oni głównie na wsi. Teraz nie mówi się, że Wilno to jest polskie miasto – w którym jeszcze do niedawna przeważali Polacy i Żydzi, byli też Rosjanie. Na Łotwie i w Estonii większość mieszkańców miast stanowili bałtyccy Niemcy. Dopiero niedawno się to zmieniło.
Właśnie w krajach bałtyckich i w Polsce ma być wzmacniana tzw. „wschodnia flanka NATO”. Czy Władimir Putin zaczął już miewać nieprzespane noce z tego powodu?
Przecież to jest śmieszne, mówimy o czterech batalionach. To jest zupełnie niepoważne.
Drażliwym tematem we wzajemnych stosunkach polsko-rosyjskich jest kwestia pomników Armii Czerwonej w naszym kraju. Czy Rosjanie są obecnie w stanie zrozumieć polski punkt widzenia, że – niezależnie od niepodważalnej ofiary zwykłych ludzi wcielanych do sił zbrojnych ZSRR, którzy zginęli w walce z III Rzeszą – Armię Czerwoną postrzegamy jak sprawcę agresji z 17 września 1939 roku?
Obecnie raczej nie. Wśród Rosjan jest w tym momencie zupełnie inna ocena wydarzeń historycznych. To, co w Polsce nazywa się agresją, w Rosji wciąż jest nazywane wyzwoleniem zachodniej Ukrainy i zachodniej Białorusi. Nie potępia się paktu Ribbentrop-Mołotow. To był wymuszony krok, żeby opóźnić przystąpienie do wojny z III Rzeszą Niemiecką. Mołotowowi udało się po prostu to, czego nie udało się wtedy zrobić Polsce i ministrowi Beckowi. To jest bardzo ciekawy punkt historii, nad którym nikt się szczegółowo nie pochylał ani w Polsce, ani w Rosji.
Czy Rosjanie wobec tego uznają za obraźliwe podejście, które – jak sądzę – Polacy mogliby uznać bez uszczerbku dla własnej pamięci historycznej, że zwykli żołnierze Armii Czerwonej po 1944-45 roku nie mogli nam przynieść wolności, bo sami jako obywatele ZSRR jej nie mieli, ale zarazem uratowali nam życie przed fizyczną eksterminacją? Jednocześnie są to przecież ofiary nie tylko niemieckiego nazizmu, ale też sowieckiego komunizmu, gdyż za plecami mieli oni katów z NKWD. Rosjanie byliby gotowi do uznania przedstawionego punktu widzenia bez uszczerbku dla własnej pamięci historycznej?
Powiedziałbym, że na pewno uratowali życie, tu nie ma wątpliwości. Sądzę, że co do tego w Rosji panuje powszechny konsensus i dlatego tak poważnie traktujemy kwestię pomników żołnierzy Armii Czerwonej.
Co do NKWD – dziwi mnie, że Polacy nie robią tak jak Żydzi z terenem dawnego KL Auschwitz. Nie ma żadnych wycieczek polskich uczniów do Katynia, żeby na własne oczy zobaczyli, jak to miejsce wygląda. Osobiście nie miałbym nic przeciwko, żeby w pobliżu miejsca zbrodni powstał także – obok prawosławnej cerkwi – katolicki kościół.
Sądzę, że kwestia demontażu pomników Armii Czerwonej nie wynika z braku szacunku do ofiary, jaką ponieśli żołnierze na ziemiach polskich ani nawet jakiejkolwiek niechęci do Rosjan, co pokazuje stosunek Polaków do ich mogił, które staramy się traktować należycie. Jednak pomniki te nieuchronnie wywołują skojarzenia z systemem, jaki siłą rzeczy nadszedł wraz z żołnierzami radzieckimi. Określony kontekst historyczny jest trudny do uniknięcia.
Wiadomo, że ZSRR był państwem totalitarnym, że żołnierze Armii Czerwonej nie dawali wolności, bo sami jej nie posiadali. Są ludzie, którzy zachwalają ówczesny system, ale ja do nich nie należę.
Ja rozumiem polski punkt widzenia. Rozumiem, że żołnierze Armii Czerwonej przynieśli ideologię. Każdy, który zajmował dane terytorium, przynosił ze sobą określoną ideologię, to była norma. Jednak jaka by ta ideologia była – nie jestem jej zwolennikiem. Ale nie można stawiać znaku równości między ZSRR i III Rzeszą. W ZSRR dochodziło do represji, dokonywano mordów ze względów klasowych, nie narodowościowych. Gdyby nie ZSRR w 1944/45, to Polacy by nie istnieli w sensie biologicznym.
Poniekąd prawdą jest, że ZSRR podjął się roli, którą Hitler proponował wcześniej Polsce, zanim ta przyjęła gwarancje brytyjskie. Ale mimo wszystko trudno nazywać wyzwoleniem zachodniej Białorusi i Ukrainy zajęcie Kresów w roku 1939 – nawet jeśli zajęto tereny i kilometry, których zabrakło potem Wehrmachtowi w 1942-43. Jeśli mówiliśmy o roli miast w kontekście państw nadbałtyckich, to najważniejsze z nich na przejętych terenach we wrześniu 1939 – Lwów i Wilno – były miastami polskimi. Trudno mówić o ich wyzwalaniu w roku 1939.
Mówiłem o postrzeganiu tych wydarzeń w obecnej Rosji. Co do dawnych polskich Kresów, to ziemie te należą obecnie do Białorusi i Ukrainy, dla mnie osobiście dziś są one obce. W żaden sposób mnie one nie interesują, a tym bardziej nie interesuje mnie jakiś Przesmyk Suwalski, na który Rosja ma podobno napadać.
W kontekście zbrodni stalinowskiego ZSRR należy wspomnieć o Operacji Polskiej NKWD z roku 1937. Na mocy rozkazu Jeżowa zabito ponad 100 tysięcy ludzi tylko dlatego, że byli Polakami. Czy możliwa jest ich rehabilitacja – tak jak np. w przypadku Tatarów krymskich i innych narodów Krymu represjonowanych przez stalinizm? Czy będzie w przyszłości możliwy dostęp do rosyjskich archiwów dla polskich badaczy?
Wydaje mi się, że oni już są zrehabilitowani. Bądź też nie ma żadnych powodów, by zrehabilitowani nie byli. Co do samej Operacji Polskiej, na temat której, prawdę mówiąc, nie mam zbyt wielu informacji – było to wielkie świństwo, draństwo i zbrodnia reżimu. Co się tyczy dostępu do archiwów, to trudno mi sobie wyobrazić, że przy obecnym stanie stosunków międzypaństwowych dojdzie w tym obszarze do współpracy. Najpierw te stosunki trzeba by naprawić.
Ogólnie rzecz biorąc, to w Rosji część ludzi jest zmęczona prowadzoną od lat ’80 polityką, nie chcą się oni przejmować tematami związanymi z historią. Trzeba określonego czasu, żeby nastroje się uspokoiły, aby można było postawić kropkę nad „i” w kwestiach historycznych. My do dziś nawet nie wiemy, jak ocenić postać cara Mikołaja II: dla jednych jest on bandytą i tyranem, dla innych to święty. Co dopiero mówić o stalinizmie czy czasach radzieckich. To tak jak z Żydami, którzy wędrowali 40 lat z niewoli egipskiej ku Ziemi Obiecanej. Musiało minąć całe jedno pokolenie, musiało odejść pokolenie pamiętające niewolę. My po upadku ZSRR jesteśmy w połowie drogi przez Morze Czerwone w kwestiach historii.
Najwięcej w Rosji jest jednak tych obojętnych. Myślę, że obecnie panuje przekonanie, że ani wobec Ukrainy, ani wobec Polski, ani wobec państw bałtyckich nie jesteśmy winni. Obecnie dominuje pragmatyczne podejście do kwestii historii.
Natomiast co do Ukraińców i Białorusinów, to nie uważam ich za odrębne narody. To tacy sami Rosjanie jak mieszkańcy Moskwy, Rosjanie na Syberii czy innych regionów. Uważam, że to są separatyści w ramach narodu rosyjskiego. Cieszę się, że mogę o tym głośno mówić i w ogóle nie interesuje mnie, jak zostanę z powodu swojej opinii nazwany.
Rozumiem ten punkt widzenia na Ukrainę i Białoruś, choć jako nie-Rosjanin niekoniecznie się z nim identyfikuję. Niemniej, interesuje mnie jako Polaka, czy takie podejście zakłada uznanie istnienia wielowiekowej spuścizny katolickiej i polskiej na ziemiach współczesnej Ukrainy i Białorusi, nie mówiąc już o współcześnie żyjących tam kresowych Polakach?
Oczywiście. Dziś w Rosji mieszka około 50 tysięcy Polaków według ostatniego spisu ludności, czyli osób z narodową tożsamością polską. Znacznie więcej jest ludzi ze świadomością polskich korzeni, choć czujących się Rosjanami. Jeżeli jakimś sposobem Polacy na Kresach mieszkaliby w granicach Rosji, to absolutnie nie mieliby się czego bać. W Rosji żyje 180 narodów, np. krymscy Tatarzy otrzymali prawa, o które walczyli, będąc jeszcze obywatelami Ukrainy. W Symferopolu na Krymie budowany jest największy na półwyspie meczet, język krymsko-tatarski został na Krymie jednym z trzech oficjalnych. Tak samo Karaimi – od razu po przyłączeniu Krymu do Rosji otrzymali z powrotem swoją kenesę, czego nie uczyniły władze ukraińskie.
Jakie ma Pan wrażenia z ostatniej podróży do Czeczenii, którą zorganizowało Rosyjsko-Polskie Centrum Dialogu i Porozumienia dla obywateli polskich i innych krajów europejskich?
Podczas niedawnego pobytu w Czeczenii nie widziałem żadnych śladów wojny. Pierwszą wojnę czeczeńską Rosja przegrała i został zawarty pokój. Po kilku latach niepodległa Czeczenia napadła na sąsiedni rosyjski Dagestan. Znaczna część Czeczenów nie poparła Maschadowa i Basajewa. Na czele ich oponentów stanął Achmad Kadyrow, który stłumił pierwszy projekt państwa islamskiego stosującego terroryzm, tj. Emiratu Kaukaskiego.
Obecnie po Czeczenii można spacerować bezpiecznie. Kobiet nikt nie dotyka – zgodnie z muzułmańskimi obyczajami. Rozwija się religia, w centrum Groznego znajduje się wielki meczet, miasto wygląda w niektórych miejscach jak Dubaj.
Panują tam rządy autorytarne, ale są popierane przez naród. Panuje co do tego pełen konsensus, nawet tam, gdzie prawo czeczeńskie nie jest do końca zgodne z prawem federalnym Rosji. Moskwa przymyka na wiele rzeczy oczy, ale na tym właśnie polega sztuka rządzenia.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał w Moskwie Marcin Skalski
Zaczerpnięte z https://kierunki.info.pl/2016/09/jurij-bondarenko-dla-kierunkow-rosja-kwestiach-historii-polowie-drogi-morze-czerwone-wywiad/

Czytaj więcej: Rosja w kwestiach historii jest w połowie drogi przez Morze Czerwone

Komentarz (3)

Więcej artykułów…

  1. Trzecia Rzesza – reaktywacja
  2. Niech się brytyjski lew pręży…

Strona 20 z 32

  • start
  • Poprzedni artykuł
  • 15
  • 16
  • 17
  • 18
  • 19
  • 20
  • 21
  • 22
  • 23
  • 24
  • Następny artykuł
  • koniec

Komentarze

Skoro Szmita obsrywał, Chojeckiego obsrywa, Arent obsrywa i PIS obsrywa bo nie umie z nikim współpracować, ale za to zarządał wynajęcia sobie biuro za...
Radny J.Babalski: "PiS to już ...
1 godzinę temu
А то вертайся до себе! Іди геть в Україну!
Na Forum Żydów Polskich o wypo...
1 godzinę temu
"Tak, forma „Już dawno powinien był…” jest w pełni poprawna pod względem gramatycznym.

Oto kluczowe informacje na temat jej stosowania:

Funkcja...
Czy budowa schronu i parkingu ...
2 godzin(y) temu
„Już dawno powinien był…” To po polsku Panie Redaktorze?
Czy budowa schronu i parkingu ...
2 godzin(y) temu
Polaczki zawsze kłamią i ukrywają prawdziwą historię swojego upadłego ludu robotniczego.
Nienawidzą wszystkich , niezależnie od koloru skóry bo się b...
Na Forum Żydów Polskich o wypo...
4 godzin(y) temu
Rząd ludzi "rozumnych" musi mieć "oko" na ludność, żeby utrzymać ją na elektronicznej smyczy. Ostatecznie chodzi o wyhodowanie ludzi "sformatowanych",...
Dziękuję Prezydentowi RP za za...
9 godzin(y) temu

Ostatnie blogi

  • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
  • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
  • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
  • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
  • 1

Najczęściej czytane

  • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność
  • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
  • Sędzia zniszczył dziennikarza, awansował na prezesa. Czy jeszcze istnieją wolne media lokalne?
  • Radny J.Babalski: "PiS to już nie jest moja partia, ale jestem prawicowcem"
  • Nowe zagrożenie dla Gietrzwałdu. Plan ogólny zmienia wieś w strefę przemysłową
  • Budżet Olsztyna na 2026r., to pogłębianie długu i zaklinanie rzeczywistości
  • W grudniowej "Debacie" radny J. Babalski ujawnia kulisy usunięcia go z PiS
  • W nocy 30.12. na drodze S7 państwo zawiodło, Polacy zdali egzamin
  • Protest pod urzędem marszałkowskim przeciwko konsolidacji szpitali
  • Co ukrywa posłanka PSL Urszula Pasławska?
  • Dlaczego prof. Traba nie podpisał Listu w sprawie książki oskarżającej Polaków o Holocaust
  • Operatora Term Warmińskich licytuje komornik

Wiadomości Olsztyn

  • Olsztyn

Wiadomości region

  • Region

Wiadomości Polska

  • Polska

O debacie

  • O Nas
  • Autorzy
  • Święta Warmia

Archiwum

  • Archiwum miesięcznika
  • Archiwum IPN

Polecamy

  • Klub Jagielloński
  • Teologia Polityczna

Informacje o plikach cookie

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.