Szpital Powiatowy im. Jana Pawła II w Bartoszycach, prowadzony przez zarząd powiatu zdominowany przez Koalicję Obywatelską, jest najbardziej zadłużoną placówką w woj. warmińsko-mazurskim (ponad 100 mln zł) i właściwie jest bankrutem. Za tę sytuację szpitalne związki zawodowe obarczają także dyrektor mgr Beatę Deka, nominatkę partyjnego zarządu powiatu, powołanej w listopadzie 2024 roku. Domagają się jej odwołania od jesieni 2025 roku. Bezskutecznie. Rada Powiatu w 7 kolejnych uchwałach (ostania z marca tego roku) uznała zarzuty związkowców za bezzasadne.
Wniosek związkowców o odwołanie dyrektor
Z prośbą o opublikowanie wniosku związków o odwołanie dyrektorki, zwróciła się do redakcji "Debaty" szefowa jednego ze związków, położna Joanna Kupczyk. Napisała m.in.:
„Od dłuższego czasu zgłaszane są uwagi dotyczące sposobu zarządzania, braku skutecznej reakcji na problemy pracowników, niewystarczającego dialogu społecznego oraz sytuacji, które powodują narastanie napięć i pogorszenie atmosfery pracy. W naszej ocenie wielokrotne próby rozwiązania problemów wewnętrznie nie przyniosły oczekiwanych rezultatów”.
Od września 2025 roku Związkowcy domagają się udostępnienie informacji publicznej dotyczącej wydatkowania środków finansowych oraz danych pozwalających ocenić sposób zarządzania finansami jednostki. Chcą mieć możliwość oceny: • czy wydatkowanie środków publicznych odbywało się zgodnie z przeznaczeniem i zasadami gospodarności, • czy podejmowane decyzje finansowe były zasadne i ekonomicznie uzasadnione, • czy działania zarządcze nie przyczyniły się do pogłębiania zadłużenia szpitala, • jakie były przesłanki podejmowanych decyzji oraz ich skutki dla funkcjonowania placówki.
Analogicznie oczekują uzyskania informacji od organu tworzącego – Starostwa – które również dysponuje wiedzą i dokumentacją dotyczącą sytuacji finansowej szpitala.
Starosta nie podaje wynagrodzenia dyrektor
Joanna Kupczyk zwróciła się też o ujawnienie wysokości miesięcznego wynagrodzenia dyrektor szpitala wraz z pochodnymi, nagrodami i premiami. Starosta w odpowiedzi wysłała uchwałę rady powiatu, w której czytamy, że otrzymuje 6-krotność przeciętnego wynagrodzenia w przedsiębiorstwach (obecnie to ok. 9 200 zł x 6 = 55 000 zł brutto miesięcznie), świadczenia dodatkowe nie mogą przekroczyć 12-krotności przeciętnego wynagrodzenia (obecnie to ok. 9 500 zł x 12 = 114 000 zł). Kupczyk w lipcu br. ponowiła zapytanie. Ja też wysłałem to pytanie jako wniosek o informacje publiczną, o podanie wynagrodzenia dyrektor Deki.
Przy okazji zapytałem o zatrudnienie Brygidy Kondrackiej jako Pełnomocnika Dyrektora Szpitala Powiatowego ds. Zintegrowanego Systemu Zarządzania, która jest jednocześnie zatrudniona w Szpitalu MSWiA w Olsztynie jako Pełnomocnik ds. Zarządzania Jakością i Bezpieczeństwem, o formę zatrudnienia, czas jej pracy, zgody na łączenie pracy w obu placówkach jednocześnie i wysokości zarobków w obu placówkach.
Starostwo: zarzuty wobec dyrektor są bezpodstawne
Wysłałem również wniosek związków o odwołanie dyrektor Deki do starosty Elżbiety Zabłockiej (cały, 5-osobowy zarząd powiatu to działacze Koalicji Obywatelskiej, miastem też rządzi KO) z prośbą o odniesienie się do zarzutów. Odpowiedział wicestarosta Paweł Wójcik, iż Wniosek był rozpatrywany przez zarząd powiatu 23 czerwca br. Zarząd stwierdził, że nie zachodzi żadna z przesłanek zawartych w Kodeksie Pracy, która uzasadniałaby rozwiązanie stosunku pracy z dyrektor. Wicestarosta załączył linki do 7 uchwał Rady Powiatu, które zarzuty związkowców uznają za bezzasadne.
"ogólne stwierdzenia zawarte we wniosku nie wskazują konkretnych zdarzeń, sytuacji, osób, dat ani okoliczności, które mogłyby zostać poddane rzeczowej analizie lub weryfikacji. Mają one charakter katalogu zarzutów, a nie opisu konkretnych nieprawidłowości. W związku z powyższym, przy braku wskazania jakichkolwiek przykładów działań lub zaniechań, nie sposób odnieść się do tych twierdzeń w sposób szczegółowy" - czytamy m.in. w odpowiedzi wicestarosty.
Wicestarosta zaprzeczył też, że Joanna Kupczyk, jako sygnalistka, jest prześladowana.
"Analizowane pismo wicestarosty ma charakter stanowiska właściciela szpitala i zawiera przede wszystkim końcowe oceny, nie przedstawiając szczegółowego uzasadnienia faktycznego ani opisu czynności podjętych w celu wyjaśnienia spraw - skomentowała Joanna Kupczyk. - Najistotniejsze wątpliwości dotyczą m.in.: braku wysłuchania osoby zgłaszającej, braku możliwości przedstawienia dowodów".
Apel dyrekcji, starostwa i parlamentarzystów do rządu
Za poprzedniego dyrektora Sławomira Wójcika – jak twierdzi obecna dyrektor Deka (wcześniej pracowała w szpitalu MSWiA w Olsztynie, gdzie była kierowniczką pracowni RTG) – zarząd powiatu w latach 2018-24 (KO - 7 radnych, PiS - 6, Samorządność Plus - 3 i PSL - 1) zaciągnął wysokooprocentowane pożyczki, które pociągnęły szpital na dno.
Dramatyczna sytuacja finansowa szpitala była przedmiotem spotkania, na początku tego roku, dyrekcji szpitala i personelu medycznego z parlamentarzystami KO, poseł Katarzyną Królak i senatorem Jerzym Wcisłą, wojewodą warmińsko-mazurskim Radosławem Królem (PSL), dyrektorem NFZ Oddz. Olsztyn Andrzejem Zakrzewskim oraz samorządowcami.
Goście dowiedzieli się, że do głównych przyczyn zapaści należą rosnące koszty wynagrodzeń, wysokie odsetki od kredytów oraz niedoszacowane wyceny świadczeń z NFZ, które nie pokrywają bieżących wydatków na leki i utrzymanie. Sytuację pogarszają dodatkowo problemy kadrowe, zły stan techniczny niektórych oddziałów (np. porodówki) oraz drastyczny spadek liczby porodów.
– Sytuacja jest bardzo trudna – przyznała dyrektorka szpitala Beata Deka, która przejęła placówkę już z ogromnym zadłużeniem. W ramach oszczędności planowano czasowe zamknięcie oddziału ginekologiczno-położniczego, jednak ostatecznie do tego nie doszło.
- Naszym największym problemem są zaciągnięte za poprzedniego zarządu powiatu wysoko oprocentowane pożyczki. Liczymy na wsparcie ze strony Ministerstwa Finansów, BGK, aby przenieść kredyt do banku na niższe oprocentowanie i wprowadzić wydłużenie okresu kredytowania – podkreśliła dyrektor.
Elżbieta Zabłocka, starosta powiatu bartoszyckiego potwierdziła, że były plany zawieszenia oddziału.
- Mieliśmy w planie zawiesić ten oddział na 3 miesiące, aby złapać oddech finansowy. W tym celu byliśmy także rozmawiać z minister zdrowia, ale na dzisiaj walczymy o ten oddział nie dlatego, że ktoś wtedy zrobił z tego aferę polityczną. Wiemy dobrze, że ten oddział na naszym terenie powinien zostać – przyznała starosta.
Dyrekcja, władze powiatu i parlamentarzyści zaapelowali do rządu o uznanie strategicznej roli placówki z uwagi na bliskość granicy z obwodem królewieckim (13 km) i nadzwyczajne jej wsparcie.
Podczas bezpośrednich rozmów z dyrekcją i starostą bartoszyckim, minister zdrowia podkreśliła, że resort dostrzega szczególne położenie blisko granicy. Jednocześnie zaznaczyła, że pomoc rządowa musi iść w parze z restrukturyzacją wewnętrzną i odpowiedzialnością podmiotu tworzącego (powiatu). Szpital musi przedstawić realny program naprawczy, dopasowany do mechanizmów, nad którymi aktualnie pracują urzędnicy państwowi.
Program naprawczy dyr. Deki
Dyrektor placówki, Beata Deka, stoi na stanowisku, że ustawowe podwyżki płatnicze dla medyków oraz pętla kredytowa i koszty odsetek uniemożliwiają placówce bieżące bilansowanie się. W ramach wewnętrznego programu naprawczego dyrekcja wdraża: • Konsolidację wewnętrzną struktur: Łączenie wybranych zadań administracyjnych i pomocniczych w celu redukcji kosztów stałych. • Likwidację nierentownych świadczeń: m.in. rezygnacja z prowadzenia oddziału nefrologii. • Zamrożenie wydatków pozamedycznych: Wszelkie środki inwestycyjne zostają ograniczone wyłącznie do niezbędnych remontów (np. łazienek na oddziałach ginekologii i położnictwa). • Elastyczność form zatrudnienia: Próby optymalizacji grafików personelu przy jednoczesnym unikaniu drastycznych zwolnień pielęgniarek i lekarzy, ze względu na i tak dotkliwe braki kadrowe.
„Reforma” systemu zdrowia wg min. Sobierańskiej-Grendy
Na konferencji prasowej minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda, w środę 2026 roku, po ujawnionych przez Zero.pl, a następnie inne media skali patologii w Szpitalu Południowym w Warszawie, zapowiedziała wprowadzenie limitu stawki godzinowej lekarzy – 240 zł brutto za godzinę – przekazała. Dotyczy to przede wszystkim kontraktów.
Dodała, że resort rozpocznie też pełną kontrolę tzw. procederów walizkowych, czyli sytuacji, kiedy lekarze pracują w kilku szpitalach, wykonując wysoko wycenione procedury (Media ostatnio podały, że neurochirurdzy wędrujący po szpitalach powiatowych zarabiali każdy po 26 tys. zł/h – przypis A.Socha).
– Nie będzie dalszego przyzwolenia na zawieranie umów przez podmioty lecznicze, przez szpitale z tzw. spółkami (...). Takich sytuacji, takich rozwiązań nie może być w szpitalach. Zaburzają one nam transparentność, jasność i budzą duże kontrowersje – oceniła.
Minister zapowiedziała także wprowadzenie limitu maksymalnych wydatków na wynagrodzenia w ramach budżetów szpitali ze środków NFZ. Wyjaśniła, że obecnie maksymalny udział kosztów wynagrodzeń w budżetach szpitali ze środków, które przekazuje NFZ to średnio 81,3 proc.
Resort chce także stworzyć także centralny system e-kolejki do końca tego roku. Ministerstwo chce też zobowiązać medyków do pracy w jednej placówce na co najmniej pół etatu. Jednak nie proponuje rozdzielenia pracy w placówce publicznej i prywatnej.
"Pudrowanie trupa" a nie reforma
Zaproponowane zmiany, to nie zasadnicza, gruntowna reforma, a zaledwie kosmetyka, "pudrowanie trupa", mająca pokazać, że rząd reaguje na skalę patologii systemowych, które stały się żerowiskiem dla lekarzy-złodziei i dającym im „kryszę” politykom rządzącym szpitalami.
Tak jak jednym z sukcesów reform rządu premiera Jerzego Buzka było wprowadzenie Kas Chorych (projekt min. Andrzeja Sośnierza), które zostały zniszczone przez rząd premiera Leszka Millera, tak zaprzeczeniem tej reformy było wprowadzenie powiatów. Ustanowiono je tylko po to, żeby stworzyć „koryta” dla działaczy partyjnych i ich rodzin. Na domiar złego oddano im szpitale, które dzisiaj toną w długach.
Prawdziwa reforma będzie wtedy, jeśli m.in. odbierze się powiatom szpitale i przekaże wojewodom. To wojewoda, jako przedstawiciel rządu wraz z wiodącym szpitalem wojewódzkim powinien ustalić siatkę szpitali w miastach powiatowych i oddziałów. Pamiętam, jak taką próbę racjonalizacji sieci szpitali rejonowych i oddziałów podjął pierwszy solidarnościowy wojewoda olsztyński Roman Przedwojski. Został odwołany.
„Zaorać system”. Sośnierz przedstawia swój plan na uzdrowienie NFZ
Swoją receptę na uzdrowienie sytuacji przedstawia Andrzej Sośnierz, były szef NFZ. Powiedział, że tak jak wcześniej spółki Skarbu Państwa stały się łupem partii, tak teraz rozkradane są szpitale przez partyjne sitwy. W rozmowie z Wyborczą oraz Radiem Wnet krytykuje m.in. pomysł konsolidacji szpitali forsowany przez rząd, ale także posła PiS Tobiasza Bocheńskiego.
Zdaniem eksperta, proste łączenie placówek i budżetów akademii medycznych, wojska i samorządów to droga donikąd, która nie dotyka sedna problemu. Menedżer zdrowia uważa, że zmiana organów prowadzących to jedynie kosmetyka, która ułatwi wymianę kadr na „swoich” ludzi.
– Będzie kto inny obsadzał i rozkradał ewentualnie, zamiast tamtego będzie ten. Więc to nie tędy droga. Trzeba zmienić mechanizmy, które funkcjonują w tym systemie, które na przykład utrudniają rozsiadanie – dodał.
Związać ręce ministrowi
Kluczowa reforma ochrony zdrowia według Sośnierza musi uderzyć w uprawnienia rządu i samego szefa resortu zdrowia. Minister nie powinien mieć prawa do ręcznego sterowania wycenami zabiegów.
– Zmienić trzeba funkcję ministra. Minister nie może dyktować cen. Na przykład te ceny, które powodują takie wysokie kontrakty, to ustala minister, a potem minister narzeka, że lekarze wybierają rodzynki – stwierdził Andrzej Sośnierz.
Ekspert zauważa, że urzędnicy ministerialni bardzo łatwo ulegają naciskom zewnętrznym, co całkowicie wypacza sens wyceny procedur medycznych.
– Minister ulega lobbyingowi, przychodzi jakaś firma, przychodzi jakiś profesor i mówi, „chcielibyśmy, żeby moja procedura była wysoko wyceniona”... – ujawnił były szef funduszu.
Likwidacja monopolu NFZ
Aby system zaczął działać sprawnie, konieczna jest decentralizacja oraz likwidacja monopolu jednego płatnika. Sośnierz postuluje dopuszczenie na rynek konkurencyjnych kas chorych.
– Należy zmienić rolę ministra, który nie będzie dysponenty pieniędzy NFZ-u i w ogóle trzeba mu te ręce tam związać, nie wolno się tknąć pieniędzy. On ma wydawać regulacje, jak ma system być zorganizowany, a nie rozdawać pieniądze – postuluje Sośnierz.
Jego zdaniem, dopiero rynkowa konkurencja między ubezpieczycielami wymusi na szpitalach rzeczywistą kontrolę kosztów oraz ukróci fałszowanie liczby wykonanych zabiegów.
Adam Socha (mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Na zdjęciu, na tle Szpitala Powiatowego w Bartoszycach, od lewej dyrektor Beata Deka i starosta Elzbieta Zabłocka
PRZEPRASZAM za wprowadzenie w błąd Czytelników. Pani Brygida Kondracka nie była dyrektorem Szpitala Powiatowego w Bartoszycach. Otrzymałem błędną informację.
Poniżej Wniosek związków zawodowych Szpitala Powiatowego im. Jana Pawła II w Bartoszycach, odpowiedź starosty powiatowego Elżbiety Zabłockiej i komentarz do tej odpowiedzi Joanny Kupczyk:
WNIOSEK ORGANIZACJI ZWIĄZKOWYCH O ODWOŁANIE DYREKTORA SZPITALA POWIATOWEGO W BARTOSZYACH ORAZ PODJĘCIE DZIAŁAŃ NADZORCZYCH W ZWIĄZKU Z SYTUACJĄ ORGANIZACYJNĄ PLACÓWKI
Działając wspólnie jako organizacje związkowe reprezentujące pracowników Szpitala, zwracamy się z wnioskiem o podjęcie działań zmierzających do odwołania Dyrektora Szpitala z zajmowanego stanowiska oraz o dokonanie kompleksowej oceny sposobu zarządzania placówką.
W naszej ocenie dalsze pełnienie funkcji przez obecnego Dyrektora nie daje gwarancji odbudowy zaufania pracowników, przywrócenia stabilności organizacyjnej, poprawy dialogu społecznego oraz zapewnienia prawidłowego zarządzania jednostką.
Niniejszy wniosek nie jest wynikiem pojedynczego zdarzenia, lecz stanowi efekt wielomiesięcznej obserwacji funkcjonowania Szpitala, analizy dostępnej dokumentacji, zgłaszanych problemów oraz doświadczeń pracowników reprezentowanych przez organizacje związkowe.
W ocenie organizacji związkowych nastąpiła trwała utrata zaufania do sposobu wykonywania funkcji kierowniczej przez obecnego Dyrektora. Przejawia się to w szczególności w narastających problemach organizacyjnych, trudnościach w prowadzeniu skutecznego dialogu społecznego, pogorszeniu relacji pomiędzy kierownictwem a pracownikami oraz braku skutecznych działań naprawczych pomimo wielokrotnego zgłaszania problemów.
Organizacje związkowe wielokrotnie informowały organ tworzący - Starostwo
o występujących problemach dotyczących funkcjonowania Szpitala, sytuacji pracowniczej, organizacji pracy oraz skutków podejmowanych decyzji zarządczych.
Do organu tworzącego kierowane były pisma, stanowiska, informacje oraz zgłoszenia dotyczące między innymi:
przestrzegania praw pracowniczych,
warunków wykonywania pracy,
organizacji udzielania świadczeń zdrowotnych,
problemów kadrowych i organizacyjnych,
skutków decyzji podejmowanych przez kierownictwo placówki,
łamanie praw pacjenta,
niewywiązywanie się oraz nie respektowanie protokołów pokontrolnych inspekcji pracy,
wpływu sposobu zarządzania na bezpieczeństwo i stabilność funkcjonowania Szpitala.
Pomimo przekazywanych informacji oraz wskazywania konkretnych problemów, w ocenie organizacji związkowych zgłoszenia były w większości przypadków uznawane za bezzasadne lub niewymagające skutecznej interwencji.
Jednocześnie należy podkreślić, że zgłaszane problemy nie pozostały wyłącznie przedmiotem wewnętrznego sporu pomiędzy pracownikami a kierownictwem Szpitala. Ze względu na ich charakter oraz możliwe skutki informacje i zawiadomienia zostały skierowane do właściwych instytucji, w tym między innymi do:
właściwych organów prowadzących czynności wyjaśniające.
Fakt, że wskazane instytucje podjęły działania, prowadzą kontrole, analizy lub czynności wyjaśniające, wskazuje, że zgłaszane kwestie wymagały niezależnej oceny i nie mogą być automatycznie uznawane za bezzasadne.
Szczególne znaczenie mają ustalenia wynikające z kontroli Państwowej Inspekcji Pracy, w tym sporządzone protokoły oraz wydane zalecenia. W ocenie organizacji związkowych sposób realizacji tych zaleceń oraz reakcja kierownictwa Szpitala wymagają szczegółowej oceny, zwłaszcza wobec faktu, że prowadzone są kolejne działania kontrolne.
W naszej ocenie istnieje istotna rozbieżność pomiędzy stanowiskiem prezentowanym przez Dyrekcję Szpitala oraz organ tworzący, zgodnie z którym zgłaszane problemy były uznawane za niezasadne, a faktem, że kolejne niezależne instytucje podejmują czynności zmierzające do ich wyjaśnienia.
Odpowiedż wicestarosty Pawła Wójcika (kliknij i pobierz plik PDF).
KOMENTARZ JOANNY KUPCZYK:
Po zapoznaniu się z treścią pisma Starostwa Powiatowego w Bartoszycach z dnia 1 lipca 2026 r. należy stwierdzić, że dokument przedstawia przede wszystkim stanowisko właściciela Szpitala Powiatowego oraz odwołuje się do wcześniejszych uchwał Rady Powiatu. Pismo nie zawiera jednak szczegółowej analizy zgłaszanych zarzutów ani opisu czynności, jakie zostały podjęte w celu ich rzetelnej weryfikacji.
1. Brak opisu przebiegu postępowania wyjaśniającego
W piśmie wielokrotnie używane są sformułowania wskazujące, że przeprowadzono "postępowanie wyjaśniające", a zgłaszane zarzuty zostały uznane za bezzasadne.
Nie wskazano jednak:
kto prowadził postępowanie,
jakie czynności zostały wykonane,
jakie dokumenty przeanalizowano,
jakie dowody zgromadzono,
jakie osoby przesłuchano,
jakie ustalenia poczyniono na podstawie konkretnych dowodów.
W efekcie odbiorca nie ma możliwości oceny, czy postępowanie rzeczywiście spełniało standard rzetelności i wszechstronności.
2. Brak wysłuchania osoby zgłaszającej
Pomimo wielokrotnego składania przeze mnie zawiadomień dotyczących nieprawidłowości w funkcjonowaniu szpitala:
nigdy nie zostałam wezwana do złożenia wyjaśnień,
nigdy nie poproszono mnie o przedstawienie dokumentów,
nie umożliwiono mi przedstawienia posiadanych dowodów,
nie poproszono mnie o wskazanie świadków,
nie umożliwiono mi odniesienia się do stanowiska dyrekcji.
Powstaje zatem zasadnicze pytanie:
w jaki sposób dokonano oceny zasadności zgłaszanych przeze mnie zarzutów, skoro osoba zgłaszająca nie została nawet wysłuchana?
Każde rzetelne postępowanie wyjaśniające powinno obejmować zebranie materiału dowodowego od wszystkich stron sprawy. W analizowanym piśmie nie wynika, aby takie działania zostały podjęte.
3. Brak odniesienia do konkretnych zarzutów
Pismo zawiera ogólne stwierdzenia o "bezzasadności skarg", jednak nie odnosi się do poszczególnych zgłaszanych przeze mnie nieprawidłowości dotyczących m.in.:
mobbingu,
nękania,
naruszania praw pracowniczych,
utrudniania działalności związku zawodowego,
organizacji pracy,
bezpieczeństwa pacjentów,
sposobu zarządzania personelem.
Nie wiadomo więc, które z tych zarzutów zostały zweryfikowane, w jaki sposób i na podstawie jakich dowodów.
4. Brak wskazania materiału dowodowego
W piśmie nie wskazano:
jakie dokumenty analizowano,
jakie wyjaśnienia odebrano,
jakie dowody uznano za wiarygodne,
którym dowodom odmówiono wiary,
jakie argumenty przesądziły o końcowej ocenie.
Przedstawiono wyłącznie końcowy wniosek bez wskazania procesu dochodzenia do tego wniosku.
5. Oparcie stanowiska głównie na uchwałach Rady Powiatu
Znaczna część argumentacji sprowadza się do powołania wcześniejszych uchwał Rady Powiatu uznających skargi za bezzasadne.
Należy jednak podkreślić, że uchwała Rady Powiatu stanowi stanowisko organu samorządowego i nie jest rozstrzygnięciem niezależnego organu kontrolnego ani sądu. Nie zastępuje ustaleń Państwowej Inspekcji Pracy, sądu pracy, prokuratury, Rzecznika Praw Obywatelskich czy innych właściwych organów.
6. Wewnętrzna niespójność argumentacji
W piśmie wskazano, że sam fakt prowadzenia kontroli nie świadczy jeszcze o istnieniu nieprawidłowości.
Jednocześnie jako argument przemawiający za brakiem nieprawidłowości przywoływane są wcześniejsze postępowania oraz uchwały.
Powoduje to pewną niespójność argumentacji, ponieważ z jednej strony podkreśla się, że same kontrole niczego nie przesądzają, z drugiej zaś ich wyniki traktowane są jako potwierdzenie prawidłowości funkcjonowania szpitala.
7. Brak analizy nowych okoliczności
Pismo nie wskazuje, aby analizowano nowe zgłoszenia, nowe dowody lub nowe okoliczności, które pojawiły się po wcześniejszych uchwałach Rady Powiatu.
Sprawia to wrażenie, że stanowisko opiera się przede wszystkim na wcześniejszych ocenach, a nie na ponownej analizie aktualnego materiału.
8. Wątpliwości dotyczące bezstronności
Analizowane pismo całkowicie pomija kwestię bezstronności osób uczestniczących w rozpatrywaniu skarg.
Z mojej wiedzy wynika, że w organach uczestniczących w rozpatrywaniu spraw występowały powiązania rodzinne lub osobiste z osobami, wobec których kierowane były zarzuty dotyczące mobbingu, nękania oraz naruszania praw pracowniczych.
Nie oznacza to automatycznie, że postępowanie było nierzetelne. Jednak zgodnie ze standardami bezstronności organów publicznych każda okoliczność mogąca wywoływać uzasadnione wątpliwości co do obiektywizmu powinna zostać wyjaśniona.
W piśmie nie wskazano, czy kwestie te były analizowane ani czy rozważano wyłączenie z udziału w rozpatrywaniu spraw osób, których bezstronność mogła budzić uzasadnione wątpliwości.
9. Deklaracja o braku działań odwetowych
Końcowa część pisma zawiera stwierdzenie, że szpital nie akceptuje działań odwetowych wobec osób zgłaszających nieprawidłowości.
Nie wskazano jednak:
czy badano występowanie takich działań,
jakie czynności wykonano,
jakie dowody analizowano,
w jaki sposób wykluczono możliwość ich występowania.
Deklaracja ta ma więc charakter ogólny i nie została poparta opisem przeprowadzonych czynności.
10. Brak odniesienia do standardów rzetelnego postępowania
W piśmie nie wykazano, aby zapewniono podstawowe gwarancje rzetelnego postępowania, takie jak:
wysłuchanie osoby zgłaszającej,
możliwość przedstawienia dowodów,
odniesienie się do stanowiska drugiej strony,
wszechstronna analiza materiału dowodowego,
ocena wszystkich zgłoszonych okoliczności.
Wnioski końcowe
Analizowane pismo ma charakter stanowiska właściciela szpitala i zawiera przede wszystkim końcowe oceny, nie przedstawiając szczegółowego uzasadnienia faktycznego ani opisu czynności podjętych w celu wyjaśnienia spraw.
Najistotniejsze wątpliwości dotyczą:
braku wysłuchania osoby zgłaszającej,
braku możliwości przedstawienia dowodów,
braku wskazania materiału dowodowego stanowiącego podstawę ustaleń,
braku odniesienia się do konkretnych zarzutów,
oparcia argumentacji głównie na wcześniejszych uchwałach Rady Powiatu,
niewyjaśnienia kwestii ewentualnych powiązań mogących rodzić wątpliwości co do bezstronności postępowania,
przedstawienia ogólnych zapewnień bez wskazania konkretnych czynności wyjaśniających.
W konsekwencji pismo nie pozwala na ocenę, czy zgłaszane nieprawidłowości zostały zweryfikowane w sposób odpowiadający standardom rzetelnego postępowania wyjaśniającego, opartemu na wszechstronnym zebraniu i ocenie materiału dowodowego oraz zapewnieniu wszystkim zainteresowanym możliwości przedstawienia swoich racji.
Taki dokument może stanowić punkt wyjścia do dalszej dyskusji publicznej lub dziennikarskiej na temat sposobu rozpatrywania skarg dotyczących funkcjonowania jednostek samorządowych, przy jednoczesnym zachowaniu ostrożności w formułowaniu ocen wykraczających poza treść dostępnych dokumentów.
Pozdrawiam
Joanna Kupczyk


Skomentuj
Komentuj jako gość