W poniedziałek 15 grudnia ogłoszenie wyroku w procesie burmistrza Biskupca Kamila Kozłowskiego i prezesa przedsiębiorstwa wodociągowego w tym mieście Marka Świątka. Obaj są oskarżani o nieprawidłowości finansowe przy sprzedawaniu terenu pod fabrykę koncernu Egger.
Jak już wspomniałem w poprzednim artykule o zamknięciu przewodu sądowego, obrońca obu oskarżonych stwierdził, że:
„obecność tak dużej fabryki daje Biskupcowi same korzyści - tylko w tym roku miasto otrzymało z tytułu lokalnych podatków ponad 20 mln zł. Zakład daje pracę 500 osobom, do tego wspiera lokalne inicjatywy m.in. koła gospodyń, czy ochotnicze straże pożarne.”
Jak widać, Egger pomaga kołom gospodyń, OSP, ale także fabryka dostaje pomoc publiczną:
„Pomoc publiczna (PLN brutto) udzielona Egger Biskupiec w okresie 01.01.2017 - 1.12.2025”
Nazwa podmiotu udzielającego pomocy - Forma pomocy - Suma
Burmistrz Miasta Biskupiec /dotacja lub inne bezzwrotne świadczenie/ 88 549,23 zł
Burmistrz Miasta Biskupiec /zwolnienie z podatku/ 23 295 823,84 zł
Pierwszy Mazowiecki Urząd Skarbowy w Warszawie /zwolnienie z podatku/ 17 561 884,30
Pierwszy Mazowiecki Urząd Skarbowy w Warszawie/obniżka lub zmniejszenie, powodujące obniżenie podstawy opodatkowania lub wysokości podatku/ 59 396 355,96
Prezes Zarządu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodne/ pomoc na pokrycie dodatkowych kosztów związanych z wyjątkowo znaczącym wzrostem cen gazu ziemnego i energii elektrycznej w wyniku wojny na Ukrainie/ 24 231 466,46
SUMA 124 574 079,79
źródło: https://sudop.uokik.gov.pl
W ciągu kilku lat ponad 124 mln zł.
Co do miejsc pracy, w "Debacie" już kilka lat temu opublikowaliśmy list mieszkanki Biskupca. To cytat:
"Mieszkańcy postanowili zweryfikować przy okazji zapowiedzi kierownictwa zakładu, że miejsca pracy, które powstaną w nowej fabryce, w dużej mierze będą przeznaczone dla miejscowych pracowników. W firmie, która wciąż jest w budowie, już pracuje ponad 300 osób. Gdy jednak jedna z mieszkanek powiedziała o pogłoskach, że mieszkańcy Biskupca wcale nie stanowią wśród nich większości, Walter Schiegl zapowiedział, że firma przygotuje odpowiednie zestawienie na ten temat."
Dotyczyło to artykułu opublikowanego w Gazecie Wyborczej w roku 2018. Zdaje się, że to „odpowiednie zestawienie” nie zostało przygotowane, a jeśli zostało to raczej nie zostało opublikowane. Chyba, że ktoś z Czytelników dysponuje linkiem?
A jeśli ktoś ma dane, o tym, że mieszkańcy Biskupca stanowią większość wśród pracowników fabryki, to proszę o ich udostępnienie.
„Prezes wodociągów Marek Świątek nie wygłaszał mowy końcowej, tylko poprosił o uniewinnienie. Burmistrz Biskupca Kamil Kozłowski przyszedł do sądu z przygotowanym wystąpieniem. Powiedział w nim, że śledztwo i proces w tej sprawie traktuje jako zemstę polityczną ze strony byłej senator Lidii Staroń. – Mieliśmy kontrolę CBA – nic nie wykazała.”
A to cytat z mojego artykułu po rozpoczęciu śledztwa: „Burmistrz Kozłowski wyjaśnił, że w 2017 roku CBA wszczęła z zakresu sprzedaży nieruchomości kontrolę w urzędzie miasta w Biskupcu, która trwała 7 miesięcy. – W jej wyniku CBA stwierdza tylko obejście ustawy dotyczącej sprzedaży nieruchomości, na którą to mieliśmy opinię prawną.”
To „tylko obejście ustawy dotyczącej sprzedaży nieruchomości” chyba jednak miało istotne znaczenie zarówno w śledztwie jak i w procesie sądowym?
Nie można zapominać, że w sprawach dotyczących Egger aktywna była posłanka Iwona Arent.
Dzięki uzyskanym kontaktom i politycznej protekcji spółka Egger, która wybudowała w Biskupcu fabrykę produkcji płyt drewnopochodnych, podpisała ze spółką Tomasza J. umowę na "usługi w zakresie doradztwa biznesowego oraz komunikacyjnego". Zainkasował za to 350 tys. zł.
Tomasz J. miał pomóc spółce Egger w rozwiązaniu problemów jakie ta spółka miała w związku z kilku postępowaniami prokuratury w Białymstoku. Spółka Egger twierdziła, że te postępowania to wynik działań przeciwników inwestycji w Biskupcu. W wywiązanie się z umowy miała włączyć się sama poseł Arent. Onet cytuje jej pismo z 25 maja 2020 roku do samego Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry i Warmińsko-Mazurskiego Inspektora Ochrony Środowiska.
Ziobrze żali się, że "działalność Spółki [Egger] od jakiegoś czasu utrudniana jest przez zintensyfikowane działania jej przeciwników".
Podobną interwencję, w marcu 2020 r., Arent podejmowała w Prokuraturze Regionalnej w Białymstoku, a dwa miesiące później u premiera Mateusza Morawieckiego. Temu ostatniemu pisze: "Inwestorzy wskazują, że są zaskoczeni standardami, z jakimi się stykają. Nie pozostanie to bez wpływu dla przyszłych, innych inwestycji w naszym kraju".
Te interwencje musiały okazać się skuteczne, bo Egger uzyskał wszelkie potrzebne zezwolenia i przychylność polityków PiS z Olsztyna, którzy zaczęli odwiedzać fabrykę Eggera, jak wojewoda warmińsko-mazurskiego Artur Chojecki.
Częstym gościem w Eggerze był poseł Michał Wypij, który ściągnął też do Eggera wicepremiera Jarosława Gowina.
Często słychać też, że fabryka Egger jest najnowocześniejsza w Europie. Spójrzmy najpierw na dane z pozwolenia zintegrowanego wydanego przez Marszałka Województwa Warmińsko Mazurskiego w lipcu 2025:
Wynika z tego, że w komorze HGG spalanych rocznie może być 83 419 ton odpadów w postaci pyłów z materiałów drewnopochodnych wytwarzanych w instalacji oraz 91 800 ton biomasy. Łącznie daje to 175 219 ton spalanego paliwa (wg pozwolenia zintegrowanego wydanego przez Starostę Olsztyńskiego w roku 2019 – a później uchylonego przez WSA w Olsztynie), na dobę w instalacji można było spalać 99,887 ton pyłów na dobę. Jak widać obecnie ta ilość zwiększyła się do 311,28 ton/dobę.
Tu istotna jest kolejna sprawa. Otóż niedawno w debacie zorganizowanej przez Egger Biskupiec wzięła udział biskupczanka, wiceprezeska PSL, posłanka na Sejm RP Urszula Pasławska. Jak można przeczytać w opublikowanej informacji:
To istotny cytat:
„Cenny surowiec traktowany jak odpad
Uczestnicy debaty wskazali na jeden z najbardziej jaskrawych absurdów prawnych, który blokuje GOZ w przemyśle płytowym – status pyłów drzewnych. Chodzi o pył drzewny, który naturalnie powstaje w procesie produkcji płyt i zawiera spoiwa klejowe.
Doktor Wojciech Cichy nie krył oburzenia: w kwestii wykorzystania pyłów w zakładach cofnęliśmy się w naszym rozwoju. Wyjaśnił, że jeszcze w latach 70. i później wykorzystanie tego pyłu jako nośnika energii we własnych instalacjach było standardem i najlepszą dostępną techniką. Jednak obecne polskie prawo emisyjne traktuje ten pył nie jako produkt uboczny procesu, ale jako odpad.
Skutki są nieracjonalne, co piętnował Marcin Ferdycz.
– Nieracjonalny ekologicznie i ekonomicznie jest przymus, aby frakcję pyłową przekazywać na zewnątrz. Nowoczesne fabryki, dysponujące pełnym monitoringiem spalin i instalacjami gotowymi do wykorzystania tego paliwa, są zmuszone kupować gaz ziemny, a pełnowartościowy surowiec energetyczny oddać jako kłopotliwy odpad – zaznaczył.
Jak powiedział, to jest komponent termiczny, którego nam brakuje do domknięcia GOZ.
– U nas energia z pyłu jest zmagazynowana w silosach, w ciągach technologicznych, to jest obiekt zamknięty. Zmiana statusu pyłów na produkt uboczny pozwoliłaby zakładom na dekarbonizację, obniżenie kosztów i zwiększenie efektywności energetycznej – uzupełnił.”
[…]
Debatę zamknęła Urszula Pasławska, która, zainspirowana dyskusją, zadeklarowała chęć zorganizowania w Sejmie okrągłego stołu w kontekście recyklingu drewna.”
Czy chodzi o to, żeby pyły zawierające kleje spalać w „kotle biomasowym”?
Czy po 20 latach w UE, po wdrożeniu unijnych przepisów z zakresu ochrony środowiska, przepisów które określają temperaturę dla spalania odpadów, mamy się cofnąć do lat 70-tych?
To jeszcze jeden cytat z tej debaty:
„Jak zauważyła Urszula Pasławska, oczekiwania społeczne idą w stronę aktywistycznego podejścia do ochrony środowiska. Plany pozyskania drewna są zmniejszane, jest coraz więcej wyłączeń.”
Przypominam, że to przewodnicząca Sejmowej Komisji Ochrony Środowiska.
To cytat z wypowiedzi posłanki Pasławskiej - z mojego artykułu o fabryce Egger i uciążliwościach odorowych.
„Problem substancji złowonnych stanowi od lat wyzwanie dla resortu środowiska , w chwili obecnej do komisji którą kieruję nie trafiły żadne projekty dotyczące regulacji w tym zakresie. W związku z powyższym proszę o dalsze informowanie służb odpowiedzialnych za monitorowanie stanu środowiska o występujących problemach. Uważam, że obawy mieszkańców powinny skłonić władze lokalne do rozbudowy automatycznego systemu monitoringu jakości powietrza, tak aby temat emisji mógł być weryfikowany .”
Dlaczegóż więc Pani posłanka w sprawie uciążliwości odorowych nie organizuje okrągłego stołu w Sejmie?
Wróćmy do sprawy ilości spalanych odpadów i biomasy w fabryce Egger. Porównajmy to ze spalarnią odpadów w Olsztynie. Jak wynika z informacji opublikowanej w dniu 15.1.2025 na stronie olsztyn.eu:
„ITPO to zaawansowany technologicznie obiekt, który w procesie termicznego przekształcania odpadów komunalnych, niezdatnych do recyklingu, generuje energię cieplną i elektryczną. Dzięki rocznej wydajności przetwarzania 100 tys. ton odpadów, energia odzyskana w ITPO pozwoli na pokrycie około 35 proc zapotrzebowania Olsztyna na ciepło przy dodatkowej produkcji ponad 64 tys. MWh energii elektrycznej. Kluczowym efektem ekologicznym inwestycji jest wyeliminowanie składowania odpadów oraz ograniczenie emisji zanieczyszczeń, w tym: metanu składowiskowego, dwutlenku węgla, tlenków siarki, azotu czy pyłów.”
Jak widać olsztyńska spalarnia dostarcza miastu ciepło i energię elektryczną do sieci krajowej. Różnicą istotną jest też to, że fabryka Egger Biskupiec, nazywana przez wielu „najnowocześniejszą fabryką w Europie” nie tylko nie produkuje energii elektrycznej na potrzebny własne, ale kupuje energię elektryczną. A jakie to są ilości? Porównajmy je z energią zużywaną przez cały Olsztyn:
* Aktualizacja Założeń do planu zaopatrzenia w ciepło, energii elektrycznej i paliwa gazowe Miasta Olsztyna (Olsztyn 2024)
** Pozwolenie zintegrowane, Olsztyn 2025
Jak widać, Egger zużywa prawie połowę ilości gazu ziemnego jaką zużywa całe miasto Olsztyn, i 28 procent energii elektrycznej zużywanej przez Olsztyn.
Biskupiecki zakład to również ciekawe sytuacje. Niedawno nadzór budowlany dowiedział się, że na terenie zakładu znajdują się zbiorniki podziemne. O ich istnieniu nie wie Starosta Olsztyński Andrzej Abako. Zaprzecza ich istnieniu Przewodniczący Rady Powiatu w Olsztynie – Grzegorz Drozdowski (Koalicja Obywatelska) – to wypowiedź z Sesji Rady Powiatu – przed głosowaniem w sprawie skargi na Starostę Olsztyńskiego:
„Chciałbym tutaj jednoznacznie i skarżących i tych, którzy słuchają ich skarg i insynuacji zapewnić, że tam nie ma żadnych zbiorników podziemnych.
Tutaj Pan starosta nie musi być fachowcem, fachowcy odpowiadają i urzędnicy, którzy bezpośrednio merytorycznie się do tego odnoszą.
Pan starosta stwierdził, użył określenia zbiorniki, ale to było w kontekście zbiorników, które zbierają wodę deszczową. Natomiast skarżący przez cały czas insynuują, że na terenie zakładu są zbiorniki jakieś tajemnicze, które gromadzą bardzo niebezpieczne związki.
Ja zawsze powtarzałem i powtarzam, bo akurat zajmowałem się będąc dyrektorem Departamentu ochrony środowiska, który później od Marszałka przejął postępowanie w sprawie wydania pozwolenia zintegrowanego dla tego zakładu Egger, tam nie ma żadnych zbiorników i nie ma żadnych toksycznych substancji […]. Tam nie ma żadnych niebezpiecznych związków ponieważ żaden sanepid, żadna służba odpowiedzialna za zdrowie obywateli nie dopuściłaby tego produktu do obrotu. Tam jest woda, jest drewno i są nietoksyczne kleje.”
A to cytaty z w/w decyzji pozwolenie zintegrowane – wydanej przez Marszałka Województwa:
„Czy w zbiornikach podziemnych na terenie EGGER Biskupec w Biskupcu znajdują się substancje niebezpieczne, jeśli tak, to jakie i o jakich właściwościach?”
Zgodnie z informacją podaną przez pracowników firmy EGGER w Biskupcu w zbiornikach podziemnych znajdowały się roztwory wodne substancji chemicznych wykorzystywanych obecnie do produkcji określonej w obowiązującym pozwoleniu zintegrowanym. Zgodnie z przeznaczeniem i funkcją użytkową zbiorników podziemnych służących wychwytywaniu ewentualnych pozostałości po substancjach chemicznych mogących powstawać np. w trakcie czyszczenia instalacji czy napełniania instalacji substancjami chemicznymi, jak również w przypadku pracy (poruszania się) cystern dostarczających te substancje w zbiornikach tych mogą znajdować się substancje niebezpieczne które są wykorzystywane przy produkcji surowej płyty wiórowej, do procesu impregnacji papieru oraz w procesie postformingu, które wykazują właściwości niebezpieczne. Przy czym żaden z tych zbiorników nie jest miejscem magazynowania tych substancji. Urządzenia te pełnią funkcję ochronną przed ewentualnym przedostaniem się tych substancji chemicznych do ziemi lub do wód.”
„Na podstawie jakiej decyzji eksploatowane są zbiorniki podziemne na terenie EGGER Biskupiec w Biskupcu?”
Zbiorniki podziemne są urządzeniami technicznymi, stanowiącymi części składowe poszczególnych obiektów wchodzących w skład instalacji do produkcji płyt drewnopochodnych - płyt wiórowych, zlokalizowanej pod adresem: Biskupiec-Kolonia Druga ul. Św. Józefa 1, 11-300 Biskupiec. Zbiorniki te stanowią urządzenia techniczne powiązane technologicznie z instalacją, służącymi do ochrony ziemi i wód gruntowych przed przedostaniem się substancji chemicznych z procesów technologicznych zachodzących w trakcie eksploatacji przedmiotowej instalacji. Fakt powiązania potwierdził również Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego, który przedstawił zbiorniki podziemne jako odcinek linii technologicznej znajdującej się w odpowiednich budynkach. Istnieją one w zakładzie od momentu uruchomienia instalacji do produkcji płyt wiórowych w Biskupcu, a więc funkcjonują w oparciu o pozwolenie na budowę dla całego Zakładu, wydane przez Starostę Olsztyńskiego decyzją nr Bec/33/2017 z dnia 10.07.2017 r., znak: BI-II.6740.2.10.2017.ŁR4.”
Cóż, pozostaje czekać na wyrok Temidy.
Adam Socha


Skomentuj
Komentuj jako gość