logodebata

JESTEŚMY ORGANIZACJĄ POŻYTKU PUBLICZNEGO. PROSIMY o 1,5% Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000 337 806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

sobota, kwiecień 18, 2026
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Wiadomości
  • Region
  • Proces "Helperowców" oskarżonych o przywłaszczenie 33 mln zł, czyli "Love & Money” (cz. 1)

Region

Proces "Helperowców" oskarżonych o przywłaszczenie 33 mln zł, czyli "Love & Money” (cz. 1)

Szczegóły
Opublikowano: niedziela, 07 wrzesień 2025 17:12

Już prawie pół roku trwa proces Helpera, największy w historii Sądu Okręgowego w Olsztynie. Jeśli na pierwszą rozprawę 17 lutego przybyli tłumnie reporterzy (rozczarowani, bo nie stawili się Katarzyna K. i Tomasz Kaczmarek (wyraził zgodę na publikację nazwiska i wizerunku), to obecnie śledzę proces samotnie, wysłuchując wystąpień szefów „zorganizowanej grupy przestępczej”, która jest oskarżona o wyłudzenie w latach 2010-17, ponad 71 mln zł środków publicznych na remonty i prowadzenie siedmiu środowiskowych domów samopomocy w czterech gminach, z czego mieli przywłaszczyć ponad 33 mln zł, na podstawie fikcyjnych faktur i innych poświadczających nieprawdę dokumentów.

Akt oskarżenia z Prokuratury Regionalnego w Białymstoku wpłynął w 2021 roku. Ale sędziowie Sądu Okręgowego w Olsztynie przez 4 lata rękoma i nogami bronili się przed przyjęciem tej sprawy, bowiem liczy niemal 500 tomów akt, 100 tys. kart dokumentów. Sam akt oskarżenia ma ponad 2000 stron. Łącznie jest 42. oskarżonych z ponad 140 zarzutami. Przesłuchać trzeba kilkuset świadków. Proces w pierwszej instancji potrwa co najmniej 3 lata.

4. akta Helpera

Helper, czyli zorganizowana grupa przestępcza

Rozprawy odbywają się w największej sali sądu, na parterze, żeby mogła pomieścić 42 oskarżonych wraz z obrońcami. (Ława byłaby dłuższa, ale 13 oskarżonych w 2022 roku przyznało się do winy i dobrowolnie poddało karze). Jednak po pierwszym tygodniu w ogromnej sali jest tylko oskarżony, który składa wyjaśnienie, dwoje-troje obrońców, prokurator, jeden lub dwoje oskarżycieli posiłkowych, pełnomocników poszkodowanych gmin oraz oskarżony Arkadiusz Sz. (pierwszy mąż Katarzyny K.), który z kamienną twarzą przysłuchuje się wyjaśnieniom pozostałych oskarżonych no i ja, jako jedyny dziennikarz.

Główne osoby oskarżone o zorganizowanie grupy przestępczej, to kobiety: 46-letnia Katarzyna K. (27 zarzutów), z wykształcenia prawnik, matka 4. dzieci (dwójki z pierwszego małżeństwa), prezes stowarzyszenia Europejskie Centrum Wsparcia Społecznego Helper oraz 50-letnia Marzena H. (18 zarzutów), skarbnik Helpera, prowadząca z mężem 51-letnim Jackiem (członkiem komisji rewizyjnej Helpera) luksusowy pensjonat wraz z restauracją nad jednym z olsztyńskich jezior. Katarzyna K. i Marzena H. to zarazem wspólniczki spółki PLAZA (powołanej w 2013 roku).
W skład tej grupy przestępczej mieli wchodzić w różnych okresach czasu także 51-letni Jacek H. (9 zarzutów), mąż skarbnik Helpera, Arkadiusz Sz., pierwszy mąż Katarzyny K. (8 zarzutów), członek stowarzyszenia, kierownik pierwszej placówki prowadzonej przez Helpera w Marcinkowie (gm. Purda), do 30 listopada 2013 r., obecnie bezrobotny, po upadłości konsumenckiej. Jako jedyny z tej grupy przyznał się do winy i współpracuje z prokuratorem. 48-letni Henryk Cz. z Bartoszyc (15 zarzutów), który w 2012 roku zarejestrował spółkę DKM, a 30 września 2014 roku spółkę DORBUD i te spółki pełniły rolę „słupa” do wystawiania faktur oraz 49-letni Tomasz Kaczmarek (19 zarzutów), zatrudniony przez Helper od 1 czerwca 2014 roku, a od 2017 roku prezes Helpera. Obecnie prowadzi Instytut Neurorehabilitacji Animus przy ul. Gietkowskiej 5 (prokurator zarzuca, że obiekt został zakupiony i wyremontowany za pieniądze z dotacji, tutaj też miały trafić meble i sprzęt wywieziony przez Helperowców w 2017 roku ze środowiskowych domów, gdy wojewoda odciął ich od środków publicznych).

Oprócz działania w zorganizowanej grupie przestępczej na oskarżonych ciąży również wiele innych zarzutów: oszustwa, przywłaszczenia mienia, poświadczania nieprawdy w wystawianych dokumentach, wyłudzenia poświadczenia nieprawdy, nakłaniania świadków do składania fałszywych zeznań, czy też prania brudnych pieniędzy.

Na ławie oskarżonych zasiedli też: były wojewoda z PSL Marian P. (w latach 2010-15 roku) za przyznawanie środków Helperowi bez analizy potrzeb gmin na prowadzenie środowiskowych domów, bez procedur ich przyznawania oraz brak kontroli celowości wydawania przyznanych dotacji oraz samorządowcy, którzy podpisywali z Helperem umowy na prowadzenie domów, za brak nadzoru: były prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz, umowy na trzy domy przy ul. Kuronia 14, 16 i 18, szkoda majątkowa 25 mln zł, a także Małgorzata B.-B. jako trzeci zastępca prezydenta Olsztyna, szkoda ponad 18 mln zł, b. wiceprezydent Jarosław S., - szkoda ponad 8 mln zł, Monika M. jako dyrektor w Urzędzie Miasta w Olsztynie oraz pełnomocnik prezydenta Olsztyna ds. współpracy z organizacjami pozarządowymi, szkoda na ponad 16 mln zł, byli wójtowie Purdy Jerzy L. (szkoda ponad 14 mln zł) i jego następca Piotr P. (szkoda 6 mln zł), którzy zawarli umowy na prowadzenie domów w Marcinkowie i Prejłowie, b. wójt Jedwabna Krzysztof O., umowa na 1 dom, szkoda ponad 5 mln zł i jego następca Sławomir A., szkoda na 2 mln zł, Marek J. jako burmistrz Reszla, umowy na dwa domy, szkoda na 17,5 mln zł.

Pozostali oskarżeni to 13. przedsiębiorców – za wystawianie fikcyjnych lub zawyżonych faktur za remonty oraz 8. pracowników domów – za fałszowanie list obecności klientów tych domów (za każdego przyjętego Helper dostawał 1000 zł i 1200 zł miesięcznie za chorego na Alzheimera, (obecnie stawka wynosi 2483,20 zł) oraz pomoc w fałszowaniu dokumentów stowarzyszenia, jako jego członkinie (zapisały się do Helpera pod presja Katarzyny K.). Sprawy 6. oskarżonych pracownic, wobec ich przyznania się do winy i zgody na dobrowolne poddanie się karze, sąd skierował do odrębnego rozpoznania.

Oskarżeni wystawiają sobie laurki

Obecnie proces jest nadal na etapie składania przez oskarżonych wyjaśnień. To prezentacja ich linii obrony. W tym czasie nie wolno im zadawać pytań, jeśli sobie tego nie życzą (nie życzą sobie pytań prokuratora). Sąd nie ogranicza im czasu, toteż rekordziści, jak Piotr Grzymowicz czy Tomasz Kaczmarek już w sumie przemawiali po kilkanaście dni.

Godzinami słucham opowieści głównych oskarżonych, dzieląc czas pomiędzy salę rozpraw a Czytelnią Akt, gdzie czytam akta sprawy 13 oskarżonych przedsiębiorców, b. dyrektor Wydziału Polityki Społecznej Urzędu Wojewódzkiego Edyty J. i jej męża, Stanisława J., którego firma wykonywała prace w remontowe na początku działalności Helpera, w Marcinkowie i Olsztynie (wszyscy przyznali się do winy i dobrowolnie poddali się karze).

Konfrontacja tych dwóch światów – wyjaśnień członków „zorganizowanej grupy przestępczej” z zeznaniami przedsiębiorców, pracowników i podopiecznych środowiskowych domów oraz protokołów kontroli finansów Helpera przeprowadzonych przez Urząd Kontroli Skarbowej i Urząd Celno-Skarbowy - jest porażająca. To zderzenie świata wirtualnego, wykreowanego przez kierownictwo Helpera ze światem faktów.

Na sali sądowej słucham, jak podli politycy, mając na swoje usługi policjantów, urzędników, prokuratorów i media (w tym mnie, jako dziennikarza), zniszczyli życie szlachetnym, empatycznym ludziom, których życiową misją stało się niesienie pomocy ludziom wykluczonym, starym, chorym psychicznie i na Alzheimera. Oddani byli podopiecznym całym sercem i duszą. Stworzyli im luksusowe warunki, żeby chociaż na koniec życia zaznali komfortu. Działali transparentnie i uczciwie. Ich wieloletnia, ciężka praca, którą wykonywali z najwyższym oddaniem, z miłości do cierpiących i chorych, została gwałtownie przerwana 30 czerwca 2015 roku, gdy na wszystkie domy jednocześnie o 6 rano, najechali uzbrojeni po zęby policjanci z urzędnikami skarbówki i zabrali dokumenty. (W rzeczywistości policjanci przyjechali w cywilu, bez broni, żeby nie wystraszyć pensjonariuszy).

Oskarżeni dyktują swoje wyjaśnienia z przygotowanych wcześniej tekstów, spokojnie, powoli, bez cienia emocji (poza Katarzyną K., która swoją kreację oparła głównie na graniu na emocjach). Słucha tego z kamienną twarzą od 9.15 do 14.30 (z półgodzinną przerwą sędzia Iwona Litwińska-Palacz i prokurator Piotr K. Bilewicz.

(Prokurator raz nie wytrzymał i się uśmiechnął na twierdzenie Tomasza Kaczmarka, że podjął się śledztwa za awans. Kaczmarek zbeształ go za ten uśmiech. Prok. Piotr K. Bilewicz w chwili podjęcia pracy w Prokuraturze Regionalnej w Białymstoku miał 15-letni staż, wcześniej dwukrotnie był delegowany do prokuratury okręgowej, do wydziału gospodarczego. Jego trzecia delegacja była do prokuratury regionalnej. W prokuratorze rejonowej pracował w wydziale śledztw gospodarczych. Ma stopień doktora nauk prawnych i jest wykładowcą w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury w Krakowie).

Ile Helperowcy zarabiali?

Następnie z sali sądowej idę parę kroków dalej, do czytelni sądowej i tam z akt dowiaduję się, że audytorzy Izby Administracji Skarbowej, badając gospodarowanie dotacjami za okres 2015-2017, ustalili, iż Katarzyna K. i Marzena H. zatrudniły siebie „na papierze” na 0,16 do 0,25 etatu, jako kierowniczki środowiskowych domów (nie mając do tego przygotowania kierunkowego) i dyrektorki finansowe (jak w jednym domu K. była kierowniczką, to H. dyrektorką finansową i vice versa), a Tomasza Kaczmarka jako „dyrektora ds. organizacyjnych”. (Rozporządzenie ministra pracy w ogóle nie przewiduje w środowiskowych domach stanowisk dyrektora ds. finansowych czy organizacyjnych jedynie kierownika, księgowego, psychologa, pedagoga, pracownika socjalnego oraz instruktorów terapii zajęciowej).

Z tytułu zatrudnienia przez Helper w środowiskowym domu samopomocy w Reszlu ul. Podzamcze 1:
Tomasz Kaczmarek uzyskał w latach 2015-2017 wynagrodzenie w wysokości 152.800,57 zł,
Katarzyna K. w latach 2016-2017 - 86.609,25 zł,
Marzena H. w latach 2015-2017 - 187.667,24 zł.

Z tytułu zatrudnienia przez Helper w środowiskowym domu samopomocy w Reszlu ul. Podzamcze 1a:
Tomasz Kaczmarek w latach 2016-2017 - 63.075,57 zł,
Katarzyna K. w latach 2016-2017 - 21.361,58 zł,
Marzena H. w latach 2016-2017 - 82.500,85 zł,

Z tytułu zatrudnienia przez Helper w środowiskowym domu samopomocy w Jedwabnie:
Tomasz Kaczmarek w latach 2015-2017 - 166 572,75 zł,
Katarzyna K. w latach 2013-2017 - 150.390,99 zł,
Marzena H. w latach 2013-2017 - 231.136,89 zł,

Z tytułu zatrudnienia przez Helper w środowiskowym domu samopomocy „Dar Serca” w Olsztynie, ul. Kuronia 14:
Tomasz Kaczmarek w latach 2015-2017 - 177.274,73 zł,
Katarzyna K. w latach 2015-2017 - 85.931,81 zł,
Marzena H. w latach 2015-2017 - 210.930,74 zł,

Z tytułu zatrudnienia przez Helper w środowiskowym domu samopomocy w Marcinkowie i Prejłowie (gm Purda):
Tomasz Kaczmarek w latach 2015-2017 - 155.122,21 zł,
Katarzyna K. w latach 2011-2017 - 226.624,07 zł,
Marzena H. w latach 2011-2017 - 340.059,14 zł,
Tomasz Kaczmarek w Prejłowie, w latach 2015-2017 -183.699,39 zł,
Katarzyna K. w Prejłowie w latach 2013-2017 - 160.798,86 zł,
Marzena H. w Prejłowie w latach 2013-2017 - 292.533,41 zł.

Ponadto osoby te wypłaciły sobie wynagrodzenie za „koordynację prac remontowych” (co leżało w ich obowiązkach jako kierowników domów) w ramach umowy o dzieło: Tomasz Kaczmarek i Marzena H. po 82.236 zł, Katarzyna K. mniej, bo dużo czasu była na chorobowym i na urlopie macierzyńskim - 59.052.

W sumie zarobili:
Tomasz Kaczmarek - 980.780 zł (zapytany przez swojego obrońcę, jak usprawnił pracę, jako dyrektor ds. organizacyjnych, odparł, że m.in. wprowadził karty drogowe dla kierowców).

Katarzyna K. - 906.160 zł. (w tym wyłudzone z ZUS świadczenia za fikcyjne zatrudnienie 202 tys. zł)

Marzena H. - 1.427.061.

Koszty wynagrodzenia kierownictwa Helpera w stosunku do całego budżetu na bieżącą działalność domów np. w Reszlu wyniosły ok. 70%, gdy wydatki na żywność – 3%.

Jak wykonywali umowę o pracę?

Jak zeznali pracownicy domów, widzieli kierownictwo Helpera tylko na samym początku w Marcinkowie i Prejłowie, gdy te domy były remontowane, później tylko dwa razy w roku, gdy zjawiali się na „pokazówki” z okazji świąt, organizowane dla włodarzy gmin i wojewody. Faktyczną pracę wykonywały panie zatrudnione jako zastępcy kierownika z pensją ok. 2 -3 tys. zł. (Katarzyna W. jako zastępca kierowniczka domu DAR SERCA – a więc faktycznie nim kierująca zarabiała w 2015 roku – 2.097 zł brutto, na pełny etat!).

Audytorzy ustalili, że w tym samym okresie w 32 domach środowiskowych w woj. warmińsko-mazurskim, aż w 28 przypadkach kadrę stanowiły wyłącznie kierowniczki i gł. księgowe, z tym że 7. domów obsługiwała księgowa zatrudniona w MOPS. Wynagrodzenie kierowniczek w 2015 roku było od 2.630 zł (przy 30 podopiecznych) do 6.898 zł brutto (przy 110 podopiecznych).

Audytorzy stwierdzili, że prowadzenie domów nie stanowi działalności gospodarczej i nie może być formą zysku, gdyż finansowane jest ze środków publicznych. Wynagrodzenia, które sobie kierownictwo Helpera wyznaczało, za stanowiska, które nie miały prawa istnieć i wykonując pracę jedynie „na papierze”, było „rażąco wysokie” i powinny zostać zwrócone.
Helper zatrudniał prawników i psychiatrę.

Dotacje służyły też Helperkom do opłacania z dotacji na chorych psychicznie i na Alzheimera - wbrew prawu – prawników: Joannę Sadłowską, płacąc za lata 2015-16 - 59.584 zł i Jarosława Szczechowicza, płacąc za lata 2015-17 – 129.160 zł.
Na fikcyjnym etacie „specjalisty ds. audytu medycznego” zatrudnili pielęgniarkę ze szpitala wojewódzkiego Joannę M., płacąc 11.452 zł miesięcznie (w sumie zarobiła 195.426 zł i z ZUSu wyłudziła 157.095 zł). Przyznała się do winy i dobrowolnie poddała karze. Otrzymała wyrok 1 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata, grzywnę w wysokości 1500 zł. Zobowiązana została do zapłacenia odszkodowania gminie Purda – 19.116 zł, gm. Jedwabno – 9.67 zł, gminie Reszel 8.465 zł i do zwrotu ZUSowi 157.095 zł.

Helperki zatrudniły też psychiatrę (zastępcę dyrektora Woj. Szpitala Psychiatrycznego w Olsztynie Małgorzatę Borkowską-Sztachańską), bowiem środowiskowe domy powołano dla osób chorych psychicznie i konieczne były skierowania. Katarzyna K. urządzała więc „łowy” po wsiach, żeby zapełnić domy. Następnie kierowcy zawozili takie osoby do Olsztyna, do Borkowskiej-Sztachańskiej. Lekarka po kilkuminutowej rozmowie wpisywała rozpoznanie „cechy ograniczonych zaburzeń osobowości” albo „łagodne zaburzenie procesów poznawczych”. Korzystający z domów, o tym, że są „chorzy psychicznie” dowiedzieli się dopiero podczas przesłuchań na prokuraturze.

Pracownicy placówek ciągle byli przymuszani do zdobywania podpisów nieobecnych na zajęciach podopiecznych, pod groźbą utraty pracy. Musieli podpisać oświadczenia o zachowaniu w tajemnicy wszystkiego co zobaczą i usłyszą w domach środowiskowych, pod groźbą wysokiej kary finansowej. Katarzynę K. zapamiętali jako wyniosłą, arogancką, wzbudzającą ich lęk oraz przymilną i słodką dla włodarzy i polityków, których zapraszała w święta.

Grosze na prowadzenie domów

Na prowadzenie środowiskowych domów z 40-60 podopiecznymi zastępcy kierowników dostawali początkowo po 2-3 tys. zł, a w 2017 roku po 5-7 tys. zł. (W tamtym czasie stawka miesięczna na jednego podopiecznego wynosiła 1000 zł, a na chorego na Alzheimera – 1200 zł, czyli na 40 pensjonariuszy – 40 tys. zł, a na 60 – 60 tys. zł. Faktycznie kierujące domami panie nie wiedziały, na jakiej zasadzie domy są finansowane i ile kosztuje ich utrzymanie).

Otrzymując tak nędzne środki musiały więc same organizować brakujące wyżywienie, jeśli nie starczyło z darów oraz materiały na zajęcia z podopiecznymi. Po tym jak media podały, że kierownictwo Helpera za dziesiątki tysięcy złotych kupowało drogie perfumy i kosmetyki takich marek jak Armani, Gabana, Gucci, Lauder, Lancome oraz ekskluzywną bieliznę i odzież marki Calvin Klein, pracownice dostały w paczkach na święta perfumy Bi-Es, które w markecie kosztują 20 zł i po szamponie. Raz przyjechał do nich transport używanej odzieży z niemieckiego Czerwonego Krzyża. Była w transporcie też pościel, ale nie nadawała się do użytku. Na oczy nie widziały dronów, kamer, aparatów fotograficznych, elektrycznych deskorolek…

Czym jeździł „dyrektor Tomek” i kto za to płacił?

Podopieczni z innych miejscowości byli dowożeni busami-rzęchami, które co najmniej raz w miesiącu się psuły i zastępcy kierowników musieli płacić za naprawy z tych kilku tysięcy, które dostawali na miesięczne prowadzenie domów. Helperki wynajmował te busy od spółek Public Promo Media i Plaza, których były właścicielkami, za 1.500 zł miesięcznie plus za paliwo i Helper pokrywał te koszty z dotacji.

Dla siebie i Tomasza wynajmowały Mercedes-Benz Klasy V 250 CDI (w 2025 roku cena waha się w przedziale od 388 518 PLN do 485 727 PLN) oraz skromne Audi Q5 (obecna cena wersji podstawowej to 224 tys. zł), płacąc z dotacji swojej spółce PLAZA 5 tys. zł miesięcznie plus za paliwo i naprawy. Tomasz Kaczmarek na sali sądowej tłumaczył potrzebę takiego auta tym, że musiał jeździć do placówek Helpera rozsianych po województwie, do których drogi były w fatalnym stanie. Tymczasem pracownicy zeznali, że ujrzeli go na oczy dopiero w 2016 roku podczas przyjazdu policji i prokuratury. Po tym zdarzeniu przyjeżdżał do środowiskowych domów z walizkami i nocował (prawdopodobnie wywoził dokumenty).

Jacek H.: „Nie mam sobie nic do zarzucenia”
Jako pierwszy z Helperowców wyjaśnienia składał 51-letni Jacek H., mąż głównej oskarżonej Marzeny H., skarbniczki Helpera. Oświadczył, że obecnie, jak kilku innych oskarżonych przedsiębiorców, jest na utrzymaniu żony. Prokurator postawił mu 9 zarzutów. Głównie miał ułatwić przywłaszczenie środków z dotacji poprzez manipulacje fakturami, które przepuszczał przez spółkę PUBLIC PROMO MEDIA, jako jej prezes i udziałowiec (drugim prezesem była Katarzyna K. a członkiem zarządu Tomasz Kaczmarek) oraz spółkę PLAZA (własność jego żony i Katarzyny K.)

Tak się złożyło, że wraz z remontem pierwszego obiektu w Marcinkowie, przekazanego Helperowi przez gminę Purda w 2010 roku, ruszył też remont domu, pensjonatu i restauracji Marzeny i Jacka H. Jednocześnie Katarzyna i Arkadiusz Sz. (pierwszy mąż Katarzyny) zakupili i remontowali swój dom na Radiowej (wcześniej mieszkali w domu jednorodzinnym rodziców Arkadiusza Sz. na Dajtkach).

Później remontu wymagał też ogromny obiekt byłego kasyna wojskowego w Koszarach Dragonów, przy ul. Gietkowskiej 5, który Katarzyna K. i Marzena H,. nabyły w 2012 roku.

Po związaniu się w 2013 roku z „agentem Tomkiem” i rozwodzie, Katarzyna i Tomasz Kaczmarek kupili willę dla siebie w Redykajnach, a także połowę domu dla rodziców Tomasza przy Kajakowej, których syn ściągnął z Wrocławia, i też je remontowali. (Ten ostatni remont opisywały tabloidy, którym poskarżyła się rodzina zajmująca parter tego domu, że Kaczmarek kazał budowlańcom zrobić im „piekło”, aby zmusić do odsprzedaży i wyniesienia się). Trzeba też było po rozwodzie, żeby sprzedać dom na Radiowej, kupić mieszkanie Arkadiuszowi Sz. Następnie swoje potrzeby lokalowe musiał zaspokoić główny „słup” do wystawiania faktur Henryk Cz. Z Bartoszyc. Kupił w 2013 roku willę w Brzezinach i w 2014 roku remontował dom teścia pod Bartoszycami.

W sumie w latach 2010-15 remontowali więc 12 obiektów: 5. prywatnych i 7. należących do gmin. Wykonawcy remontów zeznali później, że wykonywali prace na wszystkich tych obiektach. Audytorzy z Urzędu Kontroli Skarbowej i Urzędu Celno-Skarbowego ustalili, że wyposażenie i sprzęt zamawiany przez Helper do środowiskowych domów, trafiał też bezpośrednio do pensjonatu i restauracji oraz domu H.

Jacek H. w śledztwie odmówił składania zeznań. Dopiero na sali sądowej złożył wyjaśnienie a właściwie je dyktował z kartki. Za pulpitem stanął niepozorny, szczupły mężczyzna, nieśmiały, ledwie było go słychać.

- Ja nie mam sobie nic do zarzucenia – oświadczył. - Ja nie brałem aktywnego udziału ani w pracach Stowarzyszenia, ani w tworzeniu i prowadzeniu ośrodków Helpera, byłem tylko szeregowym członkiem. Doraźnie pomagałem, kiedy zostałem o to poproszony, jak coś się zepsuło w Środowiskowym Domu, to naprawiałem.

Jako wolontariusz, póki Helper nie zatrudnił kierowcy, woził żonę do pracy w Helperze oraz podopiecznych z Marcinkowa na badania psychiatryczne do Olsztyna. Twierdzi, że dawał bezpłatnie ze swojej restauracji catering na uroczystości otwarcia domów oraz na jubileusz 5-lecia Helpera w 2015 roku oraz zapłacił z własnej kieszeni 3.320 zł Bankowi Żywności. Helper otrzymywał ogromne ilości darmowej żywności z Banku Żywności, na zaopatrzenie placówek prowadzonych przez stowarzyszenie. W latach 2011-14 otrzymał ponad 103 tony (2 tony miesięcznie). W zamian miał wpłacić 5% darowizny od wartości żywności.

Jacek H. twierdzi, że jedyne wynagrodzenie jakie pobrał od Helpera, to za prace rozbiórkowe i porządkowe w Marcinkowie. Dziwi się, dlaczego Arek Sz. zeznał, że tych prac nie wykonywał, bo ponoć nie zna na budownictwie, gdyż z zawodu jest złotnikiem, a przecież zrobił Katarzynie i Arkowi na Radiowej łazienki od A do Zet. Odnośnie tego, że ci sami wykonawcy remontowali obiekty Helpera oraz ich pensjonat, restaurację i dom, oświadczył:

- Wszystkie prace wykonane na mojej inwestycji zostały opłacone z moich prywatnych środków. Wykonawcy, którzy świadczyli usługi zarówno dla Helpera jak i dla mnie, wystawiali faktury na pracę na moim obiekcie, na mnie i ja te faktury opłacałem. Wysoki Sądzie, jeszcze raz oświadczam, że nie popełniłem żadnego przestępstwa, a od lat czuję się ofiarą w tej sprawie. Nie mam sobie nic do zarzucenia i proszę, żeby Wysoki Sąd oczyścił mnie z zarzutów. To wszystko, co mam do powiedzenia.

Marzena H.: „Arek Sz. odegrał się na nas, za stratę żony”

5. zeznaje Marzena H

Po mężu wyjaśnienia składała jego żona 50-letnia Marzena H., skarbnik Helpera. Za pulpitem stanęła niska, korpulentna blondynka i spokojnym głosem, bez cienia emocji, dyktowała z kartki. Jej zdaniem do zniszczenia ich „wzorcowej” działalności na rzecz ludzi wykluczonych, doprowadził Arkadiusz K. pierwszy mąż Katarzyny K.

- Niestety, jak to bywa w życiu, doszło do rozstania małżeństwa Katarzyny i Arkadiusza. To było bardzo emocjonalne rozstanie, z którym Arek, moim zdaniem, do dziś sobie psychicznie nie poradził – dyktowała Marzena H. - Arek, pozostawiony przez żonę, która związała się z nowym partnerem, obwiniał nas, mojego męża Jacka i mnie, że nie reagowaliśmy jako przyjaciele na jej nowy związek. Oczekiwał od nas, że będziemy namawiali ją do pozostania w małżeństwie. Z czasem, jak zobaczył, że nie chcemy się mieszać w ich prywatne sprawy, uznał, że nie tylko żona go zdradziła, ale też my z mężem. Było widać, że chce się na nas odegrać. Zaczął nas straszyć, że pożałujemy tego, że zemści się na nas, żebyśmy cierpieli, tak jak on. I rzeczywiście, w niedługim czasie działalność prowadzona przez mojego męża zaczęła być kontrolowana przez niemal wszystkie możliwe urzędy. Trudno mi się wyzbyć takiego przekonania np. czytając jego wyjaśnienia w przedmiotowym postępowaniu, gdzie stwierdza, że nasza firma to największa pralnia pieniędzy w Olsztynie.

Zdaniem Marzeny H. kontrole UKS były tendencyjne, kontrolerzy nie przyjmowali do wiadomości faktur, z których jasno wynikało, że zakupy wyposażenia pensjonatu pochodziły z ich środków, jak również za remonty płacili własnymi pieniędzmi.

- Pisali, że czarne jest białe i nic nie dało się z tym zrobi – mówiła z żalem w głosie Marzena H. - Jednak każdy kolejny organ, w tym gminy oraz prokurator, przyjęli te wyniki niemal całkowicie bezrefleksyjnie. Od razu na ich podstawie, bez żadnego sprawdzenia, zostały wydane przez gminy decyzje o zwrocie dotacji wypłaconych na ŚDS-y.

Dlatego teraz ma nadzieję, że sąd powoła niezależnych biegłych do wyceny i zinwentaryzowania wszystkich prac budowlanych, wykonanych i opłaconych w środowiskowych domach samopomocy.

- Wysoki sądzie, ja nie chcę dostać wyroku skazującego tylko dlatego, że prokurator i policja nie mieli środków albo nie chcieli ich przeznaczyć na zlecenie rzetelnej opinii – stanowczo podkreśliła Marzena H.

Helperowcy kwestionują opinie biegłych i domagają się powołania przez sąd nowych. Ich zdaniem niemożliwa była rzetelna wycena kosztów remontów przez biegłych, przy tak małym ich wynagrodzeniu.

"W toku śledztwa zasięgnięto opinii szeregu biegłych z zakresu budownictwa i kosztorysowania dotyczących prawidłowości i jakości wykonanych robót w budynkach środowiskowych domów samopomocy prowadzonych przez „Helper” – informuje Prokuratura Regionalna w Białymstoku. - Każda z tych opinii w uwagach wstępnych zawierała zastrzeżenie, iż dla dokładnego określenia wartości kosztorysowej poszczególnych budynków wymagane było dokonanie dokładnego i wiarygodnego obmiaru – co z uwagi na zakończenie budowy i zakrycie części prac było niemożliwe – a tym samym biegli zmuszeni byli opierać się wyłącznie na analizie istniejących dokumentów lub wykonać wycenę wskaźnikową w oparciu m.in. o powierzchnię użytkową z zastosowaniem cen jednostkowych wykonania remontów podobnych obiektów budowlanych o tożsamej budowie, kubaturze, konstrukcji i technologii budowy oraz przeznaczenia. Jednocześnie biegli podkreślali, że w przedmiotowej sprawie na podstawie przedstawionej dokumentacji projektowej oraz dokumentów księgowo-finansowych nie było możliwości dokładnego stwierdzenia faktycznie poniesionych kosztów wykonanych w obiektach prac budowlanych, m.in. z powodu, iż część faktur opisanych zostało bardzo ogólnikowo, przykładowo „za roboty budowlane” i nie posiadały w żaden sposób dopracowanego zakresu, za który zostały wystawione.

Np. wartość przyznanej Stowarzyszeniu w latach 2011-2013 dotacji na adaptację budynku położonego przy ul. Kuronia 14 w Olsztynie wynosiła łącznie kwotę przekraczającą 11.000.000 zł. Kwota 2.540.000 zł obejmowała jedynie dotację przyznaną w 2011 r. na pierwszy etap remontu nieobejmujący wszystkich kondygnacji budynku.

Urząd Celno-Skarbowy nie uznał wyceny biegłego powołanego przez prokuraturę inż. Ryszarda Neugebaura w przypadku wyceny kosztu remontu domu w Reszlu przy u. Podzamcze 1a, bwoiem biegły przyjął za punkt wyjścia średnią cenę BUDOWY mieszkań w tamtym okresie w stanie deweloperskim i wyliczył ten koszt na 4.758 tys. zł, ale sam podważył tę wycenę pisząc, że budynek z mieszkaniami powstaje od zera i w cenę wchodzi koszt jego konstrukcji, co w przypadku remontu nie ma miejsca. Ponadto audytorzy zarzucili biegłemu, że nie sporządził samodzielnego, niezależnego kosztorysy. Natomiast w przypadku wyceny kosztów remontu obiektów przy ul. Kuronia 14 i 16 oparł się na Biuletynach Cen Modernizacji i te wyceny UCS uznał za prawidłowe i również własną wycenę budynku 3-kondygnacyjnego byłej szkoły w Reszlu oparł na BCM, doliczył koszt montażu urządzeń, 23% VAT i 15% zysku dla wykonawcy. Wyszła kwota 1,5 mln zł, natomiast dotacja wyniosła ponad 10 mln zł.

Co odkryli w pensjonacie Marzeny i Jacka H. audytorzy z UKS i UCS?

Kontrolerzy z UKS na podstawie analizy porównawczej zdjęć z 30 czerwca 2015 roku w mieszkaniu i pensjonacie nad jeziorem Marzeny i Jacka H., z dokumentacją zakupów Helpera w 2012 roku stwierdzili, że część sprzętu pochodzi z zakupów Helpera. Np. w 28 grudnia 2012 roku firma Krzesła LU z Elbląga wystawiła fakturę na rzecz Active Company Okuniew na kwotę 21.586 zł brutto za sprzedaż 100 krzeseł Apart XS. Następnie Active Company przekazała fakturę oskarżonemu „słupowi” Helperowców, firmie DKM Henryk Cz. z Bartoszyc na 23.999 zł, który dokonywał zakupów wyposażenia domów prowadzonych przez Helpera za przelane na jego konto dotacje.

1 .apartament zbicza Tomasz Gajewski z Active Company zeznał, że poinformował telefonicznie Luize Kanię z firmy Krzesła LU, że pojawi się inwestor Marzena H. i dokona wyboru. Pojawiła się i wybrała krzesła. Luiza Kania na zdjęciach z pensjonatu Marzeny H. Je rozpoznała. Sprzedane krzesła z zakładu w Rychlikach odbierali Jacek lub Marzena H.

Marzena H. zamówiła też bezpośrednio 25 krzeseł Apart XS na rzecz pensjonatu. Luiza Kania zeznała, że Marzena H. pokazała jej zdjęcia pensjonatu, radząc się jako rodzaj krzesła i tkanin będzie najlepiej pasował do lokalu. Tymczasem w pomieszczeniu restauracyjnym oraz pensjonatu na zdjęciach widocznych jest 40 krzeseł.

2. domek krzesla dywan
Kontrolerzy ustalili, że z firmy Comfort Pur do pensjonatu zakupiono wyposażenia za 66.839 zł (faktura z datą 28.12.2012 rok) – czytamy w protokole UKS. - komfortowe łóżka, materace sprężynowe, boksy z wkładem sprężynowym, obicie nubuk, sukienki na dolną część łóżka, nakładki na materace, mikrofibra, poduszki. Towar zamawiała Marzena H. Transport trafił do obiektu zakupionego przez spółkę PLAZA Marzeny H. i Katarzyny K przy ul. Gietkowskiej 5. Odebrał zakupiony towar Jacek H. Na zdjęciach z pensjonatu zidentyfikowano te łóżka i materace (Marzena H. twierdzi, że zakupiła je 3 miesiące wcześniej).

3. pokoj deluxe
Przedsiębiorca Jacek S., zeznał, że Marzena H. narzuciła mu, że ma kupować materiały na remonty w hurtowni Vinsar. Wpłacił hurtowni zaliczkę w kwocie 458 tys. zł. Vinsar podczas kontroli przedstawił tylko wuzetki (dowód magazynowy potwierdzający wydanie towarów). Na WZ są jedynie adnotacje „Hotel u Jacka 66”, „Hotel u Jacka”, „U Jacka”, na niektórych widnieje podpis Arkadiusza Sz.. Kontrolerzy stwierdzili, że faktury wystawione przez Digital Electric zostały zawyżone, a za zakupione za nadwyżkę materiały trafiły na prywatne budowy. Jacek S. zeznał, że Arkadiusz Sz. Pobrał z tej hurtowni towar za 100 tys. zł. „Szacuję, że towar za 50-60 tys. zł nie trafił na budowy Helpera”.

W protokole UKS czytamy, że kierownictwo Helpera utrudniało i uniemożliwiało rozliczenie wyposażenia zakupionego do domów środowiskowych bezpośrednio przez nich lub przez DKM Henryka Cz. na zlecenie Helpera. Np. 100 krzeseł Apart zakupionych dla Helpera przez Active Company, które znajdują się też pensjonacie Marzeny H., figuruje w protokole likwidacyjnym z 5 stycznia 2015 roku, dotyczącym zniszczonego wyposażenia w zalanych piwnicach domów środowiskowych.

Dodajmy, że część mebli do środowiskowych domów przekazały charytatywnie firmy IKEA i Szynaka.

Armatura łazienkowa zamówiona przez firmę "Pokoje gościnne Marzeny i Jacka H."

Prokuratura ustaliła, że Mqarzena i Jacek H. zamówili ogromne ilości armatury łazienkowej w firmie BR Konsorcjum w Białymstoku. Wpłacili zaliczkę 307.266 zł. Jako wykonawca figuruje spółka "słup" Henryka Cz. Odebrano:

Glazurę Opoczno - 501 mkw, stargres gres Meksyk beż 12 mkw., 

Tubądzin GL Parma 400,18 mkw

Tubądzin D Parma - 80 sztuk

Tubądzin terrakota Parma R. 180 mkw.

Tubądzin terrakota Travertino 200,20 mkw,

Excellent wanna Magnus lewa, nogi WaexMa - 3 sztuki.

Excellent obudowa wanny Magnus lewa - 3 sztuki,

Pool Spa wanna Katalina Oceanwave opal, obudowa plastic sosna - 1 sztuk za 31.693 zł.

AquaForm umywalka Lily - 2 sztuki.

Kludi Logo Neo, bateria umywalki - 2 sztuki,

Kludi Logo Neo, bateria wannowa natryskowa - 1 sztuka,

Aquaform Amsterdam szafka podumywalkowa biała 2 sztuki,

Cersanit Set zestaw z szafką Bianco - 5 sztuk,

Franke zlew bateria Bahia beż - 1 sztuka,

Grohe Dock stelaż podtynkowy do WC Rapid - 1 sztuka,

Szafka Cosmopolitan chrom - 20 sztuk,

Roca Meridian Compacto, deska WC wolnoopadająca - 20 sztuk,

Roca Meridian Compacto miska podwieszana - 20 sztuk,

Kludi syfon wanny Rotexa - 3 sztuki,

Mealpine syfon brodzik czyszczący od góry niski - 20 sztuk,

Fres-Lex zestaw natryskowy termostatyczny z deszczownicą,

Sopro FF elastyczna zaprawa klejowa - 80 sztuk,

Sapro FDF uszczelka - 5 sztuk.

Audytorzy z IAS oraz UCS w żadnym z ŚDS-ów nie znależli wanny Oceanwave. Ustalili też, że spółka Henryka Cz. DKM nie świadczyła w tym czasie w pensjonacie Marzeny i Jacka H. żadnych usług. Właściciele firmy BR Konsorcjum z Białegostoku poinformowali audytorów, że często dokonywano zmiany w zamówieniach. Ostatni towar wydano 7 października 2014 roku.

Piwnice Helpera ze sprzętem ciągle były zalewane...

Piwnice domów przekazane przez gminy Helperowi przeszły serię "zalań". Pech chciał, że zalania miały miejsce w momencie, gdy przywieziono do nich z marketów masę sprzętu AGD i RTV na wyposażenie kuchni i pracowni. W 2011 roku przyczyną zalania piwnicy w Marcinkowie rzekomo było pęknięcie rury kanalizacyjnej. Jako przyczynę zalania piwnicy budynku przy Kuronia 14, prezes Helpera we wniosku o dodatkową dotację z tego tytułu z datą 28 lutego 2012, podała uszkodzenie przyłącza wody do budynku. Wniosek Helpera o dodatkową dotację na usunięcie skutków awarii na kwotę 299.714 tys. zł, bez załączonego kosztorysu inwestorskiego oraz wniosek na zakup zniszczonego sprzętu na kwotę 120 tys. zł, bez wykazu zniszczonego sprzętu, zaakceptował wiceprezydent Olsztyna Jarosław Słoma.

Rzeczoznawca z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków, wezwany, by ustalić przyczynę białych nalotów na elewacji budynku przy Kuronia 14, stwierdził, że to wynik braku izolacji ścian w piwnicach, co skutkuje zawilgoceniem i grzybami. Nie stwierdził śladu po zalaniu.

Naprawę rzekomo zalanej piwnicy miały wykonywać firmy ZEN-BUD, ONYX, Digital Electric i osoba fizyczna za w sumie 314 tys. zł.

Firma ZEN-BUD, która wystawiła fakturę z datą 30.03.2012, nie mogła usuwać w tym czasie skutków zalania, gdyż w tym czasie właściciel firmy Zenon Ż. pracował w obiektach Michelin. Przyznał się do wystawiana szeregu fikcyjnych faktur, dzięki którym Helper dostawał dotacje. Poddał się dobrowolnie karze w 2022 roku. Otrzymał wyrok 1 rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata, grzywnę w wysokości 5 tys. zł oraz miał zapłacić gminie Olsztyn 14 tys. zł w ramach odszkodowania.

Jacek S., który robił kanalizację deszczową, sanitarna i cieplną przy ul. Kuronia 14 i później w domu w Prejłowie, zeznał:

„Z powodu błędu w projekcie kanalizacji deszczowej poniosłem wyższe koszty. Domagałem się od Marzeny H. zwrotu. Późną wiosną 2012 roku Marzena H. powiedziała, żebym część tych kosztów mógł sobie pokryć, to proponuje zgłoszenie awarii i uzyskanie pieniędzy za zlikwidowanie nieistniejącej awarii. Chciałem, żeby był aneks do umowy na te koszty, ale się odżegnywali od tego, nie wiem dlaczego. Wszystkie rozmowy prowadziłem z Marzeną H., niektóre w ich pensjonacie. Podejrzewałem, że chcą wyciągnąć jakieś pieniądze z ubezpieczenia czy fundusze, ale nie widziałem kwitów. Marzena H. powiedziała, że oni zgłaszają fikcyjną awarię przyłącza wodnego do budynku przy Kuronie 14, gdzie robiłem instalację i chcą, żebym ja wystawił faktury na koszty tej awarii. Będę mógł część tej kwoty zatrzymać za poniesienie wyższych kosztów. . Reszta kwoty miała trafić do stowarzyszenia Helper. Moje koszty to 15 tys. zł. Marzena H. podała we wrześniu 2012 roku kwotę do faktury 58 tys. zł, z tego dla mnie miało być 15 tys. zł plus koszt podatku.

Na koniec września lub na początku października 2012 roku w pensjonacie Marzena H. dała mi oświadczenie do podpisu, że była awaria, a awarii faktycznie nie było, tylko zawilgocenie budynku. W trakcie moich prac na Kuronia 14 nastąpiło jedynie pęknięcie rury grzewczej a nie przyłacza. To pęknięcie nie wiązało się z zalaniem i od ręki je naprawiłem. To był kruciec przyłączeniowy kotła c.o.. Instalacja jeszcze nie była uruchomiona i woda wylała się do kratki ściekowej. Tego nie można nazwać zalaniem. Dałem jej fakturę nr 4-10/2012 z datą 19 października 2012. Wypłaciła mi tylko na podatek za 15 tys. zł. Należne mi 15 tys. zł miałem dostać później, jak wpłynie im dotacja. Byłem wtedy pod ścianą. Ich inwestor zastępczy firma P. mi nie zapłaciła za wykonane na Kuronia 14 prace, a ja miałem na głowie komornika i długi w hurtowniach. Tej kwoty do dzisiaj nie otrzymałem”.

To samo zeznał właściciel firmy ONYX, piwnica była zawilgocona a nie zalana i nie widział w niej żadnego sprzętu AGD. Łukasz M. zeznał, że okazana mu faktura na usunięcie skutków zalania piwnicy przy Kuronia 14 na 100 tys. zł jest fikcyjna, nie widnieje na niej jego podpis. On jest Łukasz, a nie Łukasz Jacek czy Jacek M. Nie wykonywał wymiany instalacji elektrycznej. Nie miał takich uprawnień. Ani prac ziemnych na zewnątrz. Jedynie na Kuronia 14 szpachlował ściany w piwnicy i częściowo na parterze, ze 100 tys. miał dostać 50 tys. zł ale nie dostał. Mężczyzna, który go zatrudniał nie odbierał telefonu, a on musiał od tej kwoty zapłacić podatek. Umowa była ustna więc nie mógł wnieść roszczeń do Helpera.

Tymczasem faktura opiewała na roboty w zalanej piwnicy, wymianę instalacji elektrycznej i prace ziemne z wymianą przyłącza wodociągowego. Protokołu odbioru robót dokonała 30 marca 2012 roku komisja w składzie prezes Helpera Katarzyna Sz., skarbnik Helpera Marzena H., Karol Brdys - kierownik budowy i jakiś „Jacek Michalski”.

Ewa Bertrandt-Zbierska z Urzędu Miasta Olsztyna zeznała, że urząd nie posiada żadnej dokumentacji związanej z utylizacją sprzętu, który rzekomo został zalany w piwnicy 12 lutego 2012 roku, na co zostały przyznane znaczne środki w kwocie 419.714 zł.

Wiceprezydent Olsztyna Małgorzata Bogdanowicz-Bartnikowska potwierdziła, że wnioski Helpera o zwiększenie dotacji, na zakup rzekomo zniszczonego sprzętu, nie były weryfikowane. „Nikt z pracowników Wydziału Polityki Społecznej nie posiadał kwalifikacji w tym zakresie”. Byli przekonani, że to wojewoda dokona oceny rzetelności oraz „ufali beneficjentowi”.

„Niezrozumiały jest brak reakcji ze strony dysponenta dotacji – czytamy w raporcie UKS. - Była kontrola z Urzędu Miasta Olsztyna od 5 listopada do do 30 listopada. 2012 roku Piotra Jurańca w zakresie efektywności i jakości wykonanych prac na Kuronia 14, po zalaniu, który stwierdził w piwnicy wilgoć i korozję i mimo ogólnikowych wyjaśnień Helperowców, że konieczne są dalsze nakłady na izolację budynku, nie podjął żadnych czynności, by wyjaśnić celowość wcześniej poniesionych wydatków w 2011 roku w kwocie 2.540 tys. zł. Dokonał jedynie formalnego sprawdzenia przedłożonych przez Helper dokumentów i przeprowadził rozmowę z kierownictwem.
Również w domach pozostałych gmin dochodziło do „zalania”. Jednak tak jak w Olsztynie, tak i tam przesłuchani przedsiębiorcy i robotnicy pracujący w tym czasie przy remontach w tych domach oraz zatrudnieni w nich pracownicy zeznali, że nic nie wiedzą o zalaniach, które doprowadziły do zniszczenia drogiego sprzętu AGD i RTV. Gdyby piwnice były zalewane, to zniszczeniu uległyby przede wszystkim materiały budowlane w nich składowane. Owszem, w piwnicach była wilgoć i czuć było grzyb, ale bez związku z jakimś zalaniem.

Skarbnik Urzędu Gminy Purda zeznała, że „Nie raz słyszałam o zalaniach piwnicy w Marcinkowie w 2011 roku, ale nie widziałam żadnego protokołu zalania. Gdyby było poważne zalanie, to gmina wystąpiłaby do ubezpieczyciela”. Natomiast oskarżony wójt Jerzy L. twierdzi, że zalanie nastąpiło na skutek pęknięcia rury kanalizacyjnej i osobiście widział fekalia w piwnicy na wysokości 1 metra.
Przedsiębiorca Sylwester D. przyznał się, że wystawił fikcyjne rachunki za remont piwnicy w Marcinkowie po rzekomym zalaniu na skutek awarii kanalizacji ściekowej.

„Z Arkiem Sz. poznałem w składzie budowlanym. Wymieniliśmy się wizytówkami. Po pewnym czasie zadzwonił, że ma dla mnie zlecenie w Marcinkowie. Pokazał mi tam piwnicę, która była wilgotna, ale nie zalana fekaliami. Zaproponował skucie i wylanie nowych posadzek. Zaproponował bardzo dobrą cenę, ale musiałem wystawić faktury z góry. Rachunek na 56 tys. zł wystawiłem 20 grudnia 2011 roku, jednak taki remont nie miał miejsca. Arek dał mi 5 tys. zł na opłacenie podatku, bo to był koniec 2011 roku. Następnie zadzwonił, że na Kuronia 14 też są zalane piwnice i uszkodzone przyłącze na wodę. Tak samo jak w Marcinkowie była w tych piwnicach wilgoć, ale nie były zalane. Arek zaproponował 25 tys. zł. Byłem wtedy w strasznie trudnym położeniu. Kazał mi wpisać remont przyłącza, które już było zrobione. Zaproponował mi tylko pokrycie podatku. Prac nie wykonywałem. W końcu dał mi pracę w swoim domu na Radiowej – robiłem schody do budynku i opaskę wokół budynku z kamienia. Rachunek wystawiłem na Helper, został opłacony przelewem. Jeszcze raz chciał, żebym mu wystawił fikcyjną fakturę, ale się nie zgodziłem. Poznałem też na Radiowej jego żonę Katarzynę”.

Sylwester D. dobrowolnie poddał się karze. Otrzymał wyrok 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata i miał zapłacić gminie Olsztyn kwotę 25 tys. zł tytułem odszkodowania.

Wojewoda Marian P. zapytany przez kontrolerów z Urzędu Celno-Skarbowego, na jakiej podstawie dokonał zwiększenia kwot dotacji na rzecz Marcinkowa odparł, że na usunięcie skutków zalania z powodu ulewnych deszczy.

W Prejłowie, jak zeznali pracownicy raz trochę zalało ścianę w stołówce po ulewnym deszczu, bo dach przeciekał, a gdy wlała się woda przez okienko piwniczne czy to z powodu ulewnego deszczu, czy z powodu roztopów, to zaraz wypompowywali. Kierowca zatrudniony w domu w Prejłowie zeznał, że raz została zalana piwnica, bo zerwał się wąż do mycia, gdzie stały pralki. Zalany był skład opału z węglem i częściowo pomieszczenie, w którym stał piec. Jednak nie wymagał naprawy. Pomieszczenie wymagało jedynie osuszenia.

Komisja spisuje protokół likwidacyjny

W okresie 9-15 października 2014 roku audytorzy Urzędu Kontroli Skarbowej dokonali oględzin wszystkich środowiskowych i domów i stwierdzili ogromne braki w wyposażeniu. Kontrolerzy porównując spis sprzętu z natury w domach prowadzonych przez Helpera z fakturami stwierdzili „ogromne niedobory w sprzęcie”. Brakowało też dokumentów pozwalających na identyfikację zakupionego sprzętu. Księga inwentarzowa budynku przy Kuronia 14 nie zawierała żadnych danych umożliwiających ustalenie daty zakupu oraz źródła pochodzenia, wpisy dokonywano ołówkiem, bez numeru i bez podpisu.

Wówczas, 5 stycznia 2015 roku, prezes Helpera Katarzyna K. i skarbnik Marzena H powołały Komisję Likwidacyjną w składzie prezes Helpera Katarzyna K, skarbnik Marzena H. i Mirosław B., zatrudniony jako kierowca w środowiskowym domu w Marcinkowie, brat rodzony Katarzyny K. 

Napisali, że w piwnicach trzymali zakupiony sprzęt AGD, który po remoncie miał trafić do sal na górze, ale po zalaniu do niczego się nie nadawał. Komisja stwierdzała, że zniszczeniu uległ następujący sprzęt w ilościach hurtowych:

pralki, chłodziarki do zabudowy, chłodziarko-zamrażarki, kuchenki mikrofalowe, piece gastronomiczne z grillem, płyty indukcyjne, piekarniki, okapy, zestawy kina domowego, zestawy muzyczne, wieże radiowe, baterie do radioodtwarzaczy, zegary, ekspresy do kawy, suszarki, zmywarki, kamery, telefony komórkowe, odkurzacze, wózki gastronomiczne, fotele bujane, huśtawki, leżanki, stoły, maszyny do szycia, umywalki, parawany łazienkowe i meble łazienkowe, komplety wypoczynkowe, lustra, meble, łóżka, krzesła itp. W 2014 roku „zlikwidowano” aż 34 telewizory plazmowe!

„Likwidacja sprzętu w latach 2011-14 – czytamy w protokole kontroli UKS. - miało uniemożliwić rozliczenie wyposażenia ośrodków. Zakupiony sprzęt za setki tysięcy złotych nie został opisany i zewidencjonowany. Kierownictwo Helpera jedynie raz wystąpiło o odszkodowanie do AVIVY, 18 listopada 2014 roku, w wysokości 1.191,50 zł za uszkodzoną płytę indukcyjną w domu przy Kuronia 14”.

Audytorzy przypuszczają, że kierownictwo Helpera nie zwracało się do ubezpieczyciela o odszkodowanie za pozostały sprzęt, bo wówczas ubezpieczyciel zażądałby oględzin tego sprzętu, celem ustalenia przyczyny uszkodzenia.

Prokuratura Regionalna w Białymstoku ustaliła, że kierownictwo Helpera 5 stycznia 2015, stworzyło protokoły likwidacyjne: jeden za 2011 rok, trzy za 2012, po jednym za 2013 i 2014 rok. Powołali się w nich na zużycie ogromnych ilości sprzętu w wyniku eksploatacji oraz zniszczenia na skutek awarii.
Adam Socha
*Tytuł "Love & Money" jest parafrazą tytułu artykułu Cezarego Gmyza w tygodniku „DoRzeczy” pt. „Love & PiS”, z listopada 2013 roku. Dziennikarz wziął w obronę b. agenta CBA Tomasza Kaczmarka, po tym jak tabloidy ujawniły, iż miał w Warszawie stłuczkę, prowadząc porsche cayenne. Tabloidy wywęszyły, że „b. agent Tomek”, obecnie poseł PiS, jechał autem należącym „do firmy olsztyńskiej bizneswoman Katarzyny Sz., z którą ma romans. Para do tej pory ukrywała się z nim, bo Katarzyna jest mężatką, ma dwoje dzieci”. Uwielba luksusową bieliznę i markowe perfumy. Tomasz wyznał Gmyzowi, że jest w niej zakochany po uszy. Poznali się w Sejmie. Kasia jest działaczką PiS, prawniczką, pracuje jako ekspertka komisji śledczej. „Koledzy się śmieją, że nasz związek to Love & PiS”.

W artykule Gmyza czytamy: „34-letnia olsztynianka zasiada w zarządzie firmy Plaza sp. z o.o., w której ma połowę udziałów. Firma zajmuje się między innymi marketingiem i nie korzystała z publicznych pieniędzy. Oprócz tego w Olsztynie jest znana z działalności w stowarzyszeniu Europejskie Centrum Wsparcia Społecznego Helper i charytatywnie wspomaga biednych, starych, chorych psychicznie i na Alzheimera, prowadząc dla nich specjalne domy opieki na Warmii. Jest w Olsztynie nazywana „Matką Teresą z Olsztyna”.

Zdjęcia:

Marzena i Jacek H. przed swoim pensjonatem, rok 2016, zdjęcie z pisma Made in Poland

Wyjaśnienia składa skarbnik Helpera Marzena H. Fot. A.Socha

Pokoje w pensjonacie Marzeny i Jacka H. (zdjęcia ze strony pensjonatu).

Akta sprawy Helpera, od lewej Tomasz Kaczmarek, prezes Katarzyna K. i skarbnik Marzena H. Fot. A.Socha

W części II opublikuję wyjaśnienia Katarzyny K. i Tomasza Kaczmarka.

Tweet
Pin It
  • Poprzedni artykuł
  • Następny artykuł

Skomentuj

Komentuj jako gość

    0

    Biorą udział w konwersacji

    Komentarze (16)

    • Sortuj - najpierw najstarsze
    • Sortuj - najpierw najnowsze
    • Subskrybuj poprzez e-mail
    Pokaż poprzednie komentarze
    • Gość - leo

      Odnośnik bezpośredni

      najbardziej żałosna scena jaką widziałem w swoim co prawda niezbyt długim życiu - Jedna menda przeprasza drugą mendę - publicznie - i ta druga pieprzy coś o prokuratorze , ale chyba nie o tym od jego mieszkań.

      około 7 miesiące(ęcy) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - rmst

      Odnośnik bezpośredni

      idea zła nie może się pomieścić w głowie ludzkiej bez tego, żeby człowiek nie chciał jej zastosować do rzeczywistości

      około 7 miesiące(ęcy) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - Helper? - raczej SelfHelpe

      Odnośnik bezpośredni

      Pomysłowe żuczķi, choć nie do końca: dali się złapać.
      Znaczy, że to nie profesjonaliści a drobne żuliki (jak na Kresach mawiano za sanacji). Dali się ponieść emocjom plus poczuciu bezkarności - i przedobrzyli. A mogli grabić dalej gdyby nie ich chciwość. Co za tandeta!

      Natomiast ci, co dotacje przyznawali, de facto w ciemno, to już kompletna amatorka i żenada. I to jest znacznie gorsze niż to, co robiły pomysłowe Dobromiry z SelfHelpera. Bowiem ci, co w naszym imieniu (i przez nas opłacani) dbać powinni o nasze sprawy i wydawanie naszej kasy, potwierdzili, że nie nadają się ani do biznesu, ani do pełnienia funkcji publicznych tym bardziej. Bo albo dali się "wykiszkować" jak dzieci we mgle drobnym oszustom, albo byli z nimi w zmowie. Powinni być dziś "spaleni", a nie są. Niektórzy z nich nawet pełnią dziś odpowiedzialne funkcje publiczne, też te związane z gospodarowaniem publicznymi finansami. I co? I nico.
      I to jest nasza wina, że taki stan akceptujemy. Bez znaczenia jest przy tym, czy osoby te zostaną osądzone przez wymiar sprawiedliwości i poniosą karę. Przecież sìę już okazało, że to byli albo naiwni głupcy albo oszuści i złodzieje. Jedno i drugie ich dyskwalifikuje. Choć nie u nas.
      Wniosek? Niestety wszystkie te instytucje to była i jest fikcja. Są to występujące w glorii reprezentacji polskiego państwa byty pozorne, które choć faktycznie nie działają, to codziennie pochłaniają pieniądze, nasze pieniądze.
      To, że nam to odpowiada jest bardzo smutne, bo to przecież nasze państwo. Ma działać na rzecz naszego dobra a nie działa. To może ono jest nam zbędne?
      Na błędach jak widać się nie uczymy i wyciągamy z historii żadnych wniosków.
      Bo taki mamy klimat?

      około 7 miesiące(ęcy) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - Dotacja

      Odnośnik bezpośredni

      https://www.o2.pl/informacje/proboszcz-z-konta-parafii-przelal-sobie-1-2-mln-zl-tak-broni-sie-w-sadzie-7197669521050560a

      około 7 miesiące(ęcy) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - Gość

      Odnośnik bezpośredni

      Prawnik Sadlowska to nie ta sama co prowadziła sprawę rozwodową posłanki?

      około 7 miesiące(ęcy) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - Krysia

      Odnośnik bezpośredni

      Sadłowska to chyba ta sama, która prowadzi sprawy Lidii Staroń.

      około 7 miesiące(ęcy) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - Gosia

      Odnośnik bezpośredni

      Olsztyn... - świetne przedszkole staromiejskie jest zlikwidowane bo wymagało remontu... kwitnące przedszkole przykościelne dostało pół ml. złotych dotacji od Pani Iwony A. Dziękiujemy... dziękujemy...

      około 7 miesiące(ęcy) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - hotel-od-samego-pana-boga

      Odnośnik bezpośredni

      Do Redakcji…
      czy to prawda, że jest prowadzenie dochodzenie/postępowanie Prokuratury w sprawie "darowizny" 70 ha ziemi odjętej ochroną nad jeziorem Łańskim dla Caritasu (Watykanu) przez władze Olsztyna? Obok byłej rezydencji państwowej również darowanej Kościołowi. Podobnie jak w sprawie afery Helpera..?
      I… stawiania tam obiektu hotelowo/turystycznego na setki miejsc + wielu daczy na sprzedaż?
      Podobno zgoda na inwestycję już została unieważniona jak ta w Gietrzwałdzie…?
      https://wiadomosci.wp.pl/hotel-od-samego-pana-boga-6805583353371360a

      około 7 miesiące(ęcy) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - Janek

      Odnośnik bezpośredni

      Z relacji z tego procesu wynika,że rządzą nami kretyni i oszuści. Nie wierzę,że przydzielanie dotacji bez jakiejkolwiek chwili zawahania odbyło się za darmo. To się po prostu w głowie nie mieści. Najgorsze,że wszystkie zamieszane osoby w dalszym ciągu zajmują stanowiska w samorządzie albo w spółkach państwowych.

      około 7 miesiące(ęcy) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - Artur

      Odnośnik bezpośredni

      Nikt nic z tym nie zrobi, a podejrzewani mają się dobrze. Jeszcze kilka lat do końca daleko.

      około 7 miesiące(ęcy) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz

    Wyróżnione

    Lubiane

    System komentarzy oparty o Komento

    Komentarze

    Ta cała czapa w Olsztynie to robi jedną wielką rozpierduche. A Pan redaktor nie zaczerpnęł informacji szrzej
    Awantura w PiS-ie pomiędzy sze...
    11 godzin(y) temu
    https://bip.warmia.mazury.pl/nabor/992/ogloszenie-id-992-departament-kultury-i-edukacji-inspektor-etatow-1-etat.html
    Syn wojewody Radosława Króla (...
    15 godzin(y) temu
    Bardzo ładne zdjęcie, gdzie można takie kupić?
    Zobacz jakie premie dostali pr...
    21 godzin(y) temu
    A ile wynagrodzenia zmiennego otrzymał prezes Tumasz w 2025 r.? Więcej niż którykolwiek z prezesów miejskich spółek? Należy mu się, przecież zarządza ...
    Posłowie z WiM: Semeniuk-Patko...
    1 dzień temu
    Nudy. Strefa ekonomiczna dokonała zakupu budynku przy ulicy Barczewskiego 1. Pytanie, po co skoro zgodnie z ustawą Strefy działają tylko do końca roku...
    Posłowie z WiM: Semeniuk-Patko...
    1 dzień temu
    Czekamy na Jerzego i Darka Rödnicka
    Oni powrócą
    Posłowie z WiM: Semeniuk-Patko...
    1 dzień temu

    Ostatnie blogi

    • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
    • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
    • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
    • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
    • 1

    Najczęściej czytane

    • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
    • PiS grozi prezydentowi Olsztyna referendum. Prezydent: Apeluję - działajmy wspólnie!
    • Starcie studentów UWM z europosłem Patrykiem Jakim: SAFE, OZE, Trump, Niemcy, imigracja
    • Spór o plan rozwoju Gietrzwałdu: stać się Lourdes czy strefą przemysłową?
    • STANOWISKO W SPRAWIE PROJEKTU PLANU OGÓLNEGO GMINY GIETRZWAŁD
    • Awantura w PiS-ie pomiędzy szefem partii w Szczytnie Żuchowskim a poseł Arent
    • Czy Katarzyna K. opłacała Iwonę Arent i wojewodę Mariana P.?
    • R. Zawadzki: "Nie byłem związany z Galwanotechniką w 2014 roku"
    • Tymiński ma pomóc Braunowi w wyborach na Warmii i Mazurach
    • Syn wojewody Radosława Króla (PSL) dostał pracę w starostwie olsztyńskim
    • B. poseł SLD Monika Falej zasiliła kadry WM Specjalnej Strefy Ekonomicznej
    • Zobacz jakie premie dostali prezesi spółek miejskich w Olsztynie

    Wiadomości Olsztyn

    • Olsztyn

      • Zobacz jakie premie dostali prezesi spółek miejskich w Olsztynie

        2026-04-13 16:01:03

        Działacze olsztyńskiego PiSu skierowali pod adresem prezydenta Olsztyna Roberta Szewczyka szereg...

      • Syn wojewody Radosława Króla (PSL) dostał pracę w starostwie olsztyńskim

        2026-04-07 17:48:42

        Jak na standardy panujące w koalicji rządzącej, w tym w PSL, (np. artykuł w Wyborczej z 7 kwietnia...

      • PiS grozi prezydentowi Olsztyna referendum. Prezydent: Apeluję - działajmy wspólnie!

        Adam Jerzy Socha 2026-04-07 16:08:58

        Od tego, co odpowie prezydent Olsztyna Robert Szewczyk na przesłane pytania, szef miejskich...

    Wiadomości region

    • Region

      • W sprzedaży kwietniowy numer „Debaty” a w nim m.in. o Trybunale Konstytucyjnym i liście KEP

        2026-04-17 15:17:12

        Właśnie ukazał sie w sprzedaży kwietniowy numer miesięcznika "Debata", a w nim jak zwykle...

      • Posłowie z WiM: Semeniuk-Patkowska, Cieszyński i Gontarz w stowarzyszeniu Morawieckiego

        2026-04-16 13:05:02

        W gronie ponad 40 posłów i europosłów, którzy zgłosili akces do Stowarzyszenie Rozwój Plus,...

      • Metropolita Warmiński poświęcił Muzeum Objawień w Gietrzwałdzie

        2026-04-12 13:58:52

        W niedzielę Miłosierdzia Bożego, 12 kwietnia, Metropolita Warmiński, abp ks. dr Józef Górzyński...

    Wiadomości Polska

    • Polska

      • Walczmy dalej o prawdę o Katyniu

        2026-04-13 21:16:28

        W Dniu Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej na Cmentarzu Stare Powązki w Warszawie odbył się państwowy...

      • Dlaczego Tusk nie aresztował Nawrockiego, Kaczyńskiego i Mentzena?

        Adam Jerzy Socha 2026-04-11 19:51:50

        - Nie macie wrażenia, że ja czytam dzisiaj pięć punktów z nowej piątki Kaczyńskiego? – zapytał...

      • Na święta Zmartwychwstania Pańskiego życzymy Czytelniczkom i Czytelnikom odrodzenia wiary

        2026-04-04 11:47:43

        Na święta Zmartwychwstania Pańskiego życzymy Czytelniczkom i Czytelnikom odrodzenia wiary, że...

    O debacie

    • O Nas
    • Autorzy
    • Święta Warmia

    Archiwum

    • Archiwum miesięcznika
    • Archiwum IPN

    Polecamy

    • Klub Jagielloński
    • Teologia Polityczna

    Informacje o plikach cookie

    Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.