Burmistrz Olsztynka Robert Waraksa, wspierany przez Towarzystwo Miłośników Olsztynka, proponuje prezydentowi Olsztyna „przejęcie” od Gminy Olsztyn Pomnika Wdzięczności Armii Radzieckiej. Swoje drugie życie „szubienice” rozpoczęłyby jako element kompleksu składającego się z parku, który powstał przy okazji budowy pomnika upamiętniającego bitwę pod Tannenbergiem z 1914 r., byłego niemieckiego obozu jenieckiego Stalag IB oraz cmentarza wojennego na Sudwie, gdzie spoczywa ok. 50 ofiar zamęczonych przez Niemców w pobliskim obozie. To wszystko składałoby się na promowaną od lat przez TMO ideę tzw. Europejskiego Parku Historii i Pamięci.
Szczegóły tego pomysłu przedstawił na łamach Gazety Wyborczej red. Tomasz Kurs, zarazem członek TMO. Powołał się przy tym na poparcie tej idei przez Wojciecha Kozioła, który od lat walczy o usunięcie "szubienic" z centrum Olsztyna, za co kilkakrotnie stawał przed sądem. Wyborcza w wydaniu głównym opublikowała wywiad red. Kursa z Koziołem (publikuję go pod tekstem).
Choć idea ta pojawiała się już wcześniej w przestrzeni publicznej, lansowana głównie przez red. Kursa, jednak tym razem burmistrz Waraksa zapowiada wysłanie w tej sprawie oficjalnego pisma. Na razie wiemy tyle, co napisał red Kurs, a ten, ustami Bogumiła Kuźniewskiego z Towarzystwa Miłośników Olsztynka przekonuje, że pomnik Musi pozostać na tej ziemi, aby stać się symbolem dramatycznej wojennej i powojennej przeszłości regionu oraz przestrogą na przyszłość.
Wielokrotnie już wyrażałem swój stosunek do mistycznej wiary w cudowne przeistoczenie przesłania „szubienic” pod wpływem podobnych zaklęć. Jednak tym razem nie to jest najważniejsze, więc zostawiam ten wątek na marginesie. Natomiast na to, że – jak to określił pan Kuźniewski – przeniesienie pomnika w pobliże mogił na Sudwie pozbawi stronę rosyjską argumentu, że władze polskie celowo niszczą pomniki poświęcone Armii Czerwonej, specjalnie bym nie liczył.
Pomijając kwestie symboliczne, powodzenie inicjatywy burmistrza Olsztynka oraz TMO wymaga rozwiązania kilku istotnych problemów. I choć są one oczywiste, a ponadto doskonale znane autorowi artykułu, to red. Kurs pominął je milczeniem.
Po pierwsze: miejsce relokacji pomnika. Zgodnie z tzw. ustawą dekomunizacyjną pomniki uznane za obiekt propagujący komunizm bądź inny ustrój totalitarny mogą być wystawione na widok publiczny jedynie na cmentarzach lub – jak to określa ustawa – w ramach działalności edukacyjnej, kolekcjonerskiej, naukowej lub o podobnym charakterze. W rozmowie telefonicznej red. Kurs powiedział mi, że w pierwszym wariancie ma to być teren cmentarza na Sudwie, natomiast plan B przewiduje uzyskanie formalnego statusu miejsca przewidzianego ustawą dekomunizacyjną.
Po drugie: pieniądze. Rzeczona ustawa obciąża kosztami usunięcia pomnika właściciela czyli Gminę Olsztyn. Kompletne przeniesienie pomnika, a o takim zamiarze powiedział mi red. Kurs, to najdroższa z możliwych wersja usunięcia pomnika. W grę zatem wchodzi ewentualnie częściowa partycypacja Gminy Olsztyn w kosztach całej operacji. Co z resztą? Olsztynek zapewne tego nie udźwignie. Może Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego? Minister Piotr Gliński był na to gotowy, byleby „szubienice” zniknęły z przestrzeni publicznej. Wtedy na drodze stanął zdeterminowany prezydent Piotr Grzymowicz. Może dla obecnej minister Marty Cienkowskiej szykuje się sprawdzian z woli ratowania dzieła Xawerego Dunikowskiego?
Po trzecie: co z „dekonstrukcją” Pomnika Wdzięczności Armii Radzieckiej? Propozycja burmistrza Olsztynka to sprawdzian, na ile prezydent Robert Szewczyk jest przywiązany do swojej idei zagospodarowania Placu Dunikowskiego z udziałem elementów „szubienic”. Podczas ostatniego spotkania Zespołu doradczego ds. zagospodarowania Placu prezydent mówił o przekazaniu Olsztynkowi pozostałych po dekonstrukcji elementów pomnika, o co władze miasta miały wystąpić. O innej wersji mowy nie było.
Idea dekonstrukcji „szubienic” z zamiarem usunięcia pylonów z oczywistych powodów dla obrońców pomnika jest nie do przyjęcia. Peregrynacja pomnika z Olsztyna do Olsztynka nie zmieni przesłania, jakie nadali mu jego twórcy. Jednak widziany z perspektywy cmentarza lub muzeum, ma utracić swój wyraz propagandowy. Tak przynajmniej zakłada ustawa dekomunizacyjna. Propozycja burmistrza Olsztynka otwiera możliwość kompromisu zwolenników usunięcia i zachowania pomnika. Dla pierwszych byłaby spełnieniem warunków ustawy pisanej za rządów PiS, dla drugich oznaczałaby możliwość zachowania dzieła sztuki i świadka historii, ale z utratą walorów założenia pomnika, nad czym będą ubolewali głównie architekci i urbaniści. Wszystko wskazuje na to, że tym razem losy dzieła X. Dunikowskiego rozstrzygną się ponad politycznymi podziałami. Deklaracja Wojtka Kozioła o poparciu dla idei przeniesienia pomnika zapowiada, że rozstrzygnięcie zapadnie pomiędzy prezydentem Szewczykiem, a burmistrzem Waraksą. Czyli na jednym, politycznym boisku. O tym czy to cokolwiek ułatwi przekonamy się już niedługo.
Bogdan Bachmura
Na zdjęciu: cmentarz ofiar Stalagu IB w Sudwie pod Olsztynkiem, zdjęcie z Wikipedii - Halibutt
Poniżej wywiad red. Tomasza Kursa z Wojciechem Koziołem na Wyborcza.pl
"Uratować dzieło Dunikowskiego. Największy przeciwnik pomnika: "Pomogę w zbiórce"
Czy uda się ocalić olsztyńskie dzieło Dunikowskiego? Nawet przeciwnicy Pomnika Wdzięczności Armii Czerwonej nie chcą jego destrukcji.
(...)
Wojciech Kozioł od lat konsekwentnie walczy o usunięcie pomnika autorstwa Xawerego Dunikowskiego z centrum Olsztyna. Jest uznawany za "twarz" tej inicjatywy, za co był krytykowany przez zwolenników ocalenia monumentu. Teraz okazuje się, że Wojciech Kozioł w sprawie pomnika jest mniej radykalny od prezydenta Olsztyna, bo chciałby uniknąć "dekonstrukcji". Dlatego popiera pomysł, żeby przenieść dzieło do gminy Olsztynek, a nawet jest gotów finansowo wesprzeć tę inicjatywę, o czym mówi w rozmowie z naszą redakcją.
Tomasz Kurs: Co sądzi pan o propozycji przeniesienia "szubienic" na teren gminy Olsztynek?
Wojciech Kozioł: Każde rozwiązanie, które spowoduje, że "szubienice " znikną z centrum Olsztyna przyjmę z zadowoleniem!
Nie wolałby pan, żeby pomnik zburzyć?
- Nigdy nie dążyliśmy, jako środowisko "Debaty" [olsztyński, prawicowy miesięcznik historyczno-polityczny - red.], do zgruzowania szubienic, gdyż obiekt ten miał ochronę konserwatorską, a cieszyły nas propozycje przeniesienia, ze względu na autora, do jakiegoś muzeum.
Władze Olsztyn mówią o dekonstrukcji, co oznaczać może po prostu zburzenie.
- Zdaję sobie sprawę, że ze względu na koszty najłatwiej będzie ten obiekt zniszczyć. Nawet rozczłonkowanie go po placu będzie decyzją fatalną i według mnie zaśmieci to ważne miejsce w centrum Olsztyna.
Jakie są pozytywne aspekty propozycji z Olsztynka?
- Wspieram w pełni dążenia władz Olsztynka do tego, aby Dunikowski w całości, uczciwie opisany, stanął na terenie gminy Olsztynek, wszak powstał także z materiału będącego własnością tejże gminy. Mam prawo sądzić, że moi przyjaciele i koledzy z "Debaty" podzielają ideę, która nie niszczy a łączy.
Podziela pan wszystkie argumenty zwolenników przeniesienia pomnika do Olsztynka?
- Najmniej interesuje mnie zadowolenie propagandy rosyjskiej. To dla mnie zupełnie nieistotne. Poza tym bardziej podoba mi się lokalizacja w pobliżu dawnego mauzoleum niż na cmentarzu na Sudwie.
Warto wydać pieniądze na relokację?
- Każde przeniesienie w całości, choć drogie i trudne technicznie, jest rozwiązaniem, które uratuje, dla mnie osobiście brzydkie, dzieło Dunikowskiego. Postawienie go w Olsztynku przyczyni się do uatrakcyjnienia tego miejsca, np. po mauzoleum Hindenburga. Jestem gotów sfinansować kamieniarza, który odtworzy skuty z pomnika sierp i młot lub pomóc w zorganizowaniu zbiórki na przeniesienie pomnika do Olsztynka".
Czytaj też na ten temat:


Skomentuj
Komentuj jako gość