Komu służą lokalni „stróże prawa”? W nocy ze środy na czwartek (2/3.03) jeziorański policjant, Robert Huszcza, udał się pod dom mieszkańca wsi Kalis, Zdzisława Kownackiego, a następnie zaczął walić w drzwi i okna i krzyczeć, że pana Kownackiego załatwi. Została wezwana policja, która… nie zdołała zatrzymać swojego kolegi po fachu. Jak informujowało 3 marca Radio Olsztyn: „Policji nie udało się do tej pory przesłuchać policjanta, ani ustalić miejsca jego pobytu.”
Od wielu lat mieszkańcy gminy Jeziorany doświadczają na własnej skórze, że żyją w państwie teoretycznym, w którym danymi obszarami rządzą miejscowi oligarchowie. W gminie Jeziorany takim oligarcha jest rodzina R. właściciele olbrzymich latyfundiów w tej giminie. Mieszkańcy dobitnie przekonali się na czyich usługach są policjanci, urzędnicy i Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Olsztynie, gdy kilka lat temu rozpoczęli walke z inwestorem chcącym postawić farmę wiatrową na Świętej Górze, obok wsi Lekity.
Również teraz policjant dokonuje bandyckiego napadu, a potem znika jak sen jaki złoty. Gdzie się podział?
Ponieważ policji należy pomagać w ustaleniu miejsca pobytu bandziora, niniejszym informujemy panów policjantów, że w tej sprawie powinni przesłuchać panią Monikę R., czyli przyjaciółkę pana Huszczy. Tak się bowiem złożyło, że kilkanaście minut przed przyjazdem policji na miejsce zdarzenia z posesji pana R. w Kalisie wyjechały dwa samochody – jeden należący do pana Huszczy, a drugi do pani R. Tym oto sposobem pan Huszcza zniknął z miejsca przestępstwa przed przyjazdem policji, więc zbadanie go na obecność alkoholu lub narkotyków we krwi nie było możliwe.
Co prawda, pan Huszcza został zawieszony w czynnościach służbowych, a także wszczęto wobec niego postępowanie dyscyplinarne, ale pierwszy krok do zamiecenia sprawy pod dywan został zrobiony. Nikt nie zdoła już ustalić w jakim stanie policjant dopuścił się tego bandyckiego czynu.
http://ro.com.pl/sledztwo-w-sprawie-policjanta-z-jezioran/01264403
Co będzie dalej? Dalej być może będzie tak, że świadkowie tego wydarzenia zaczną nabierać wody w usta i w końcu okaże się, że panu Kownackiemu po prostu wszystko się przyśniło. Dlaczego? Ano dlatego, że pan Huszcza nie jest jakimś zwykłym krawężnikiem, za którym pies z kulawą nogą się nie ujmie. Pan Huszcza jest przyjacielem córki jeziorańskiego milionera, czyli pana Marka R. A Jeziorany to przecież prywatny folwark pana R. Jeśli ktoś mu się postawi, to spotykają go poważne nieprzyjemności.
Pan Zdzisław Kownacki, któremu groził pan Huszcza, stawia się panu Romanowskiemu od dawna. Chodzi o drogę przebiegającą pod domem pana Zdzisława, po której przez lata jeździł ciężki sprzęt należący do pana Romanowskiego. Pan Romanowski miał w nosie to, że od wywołanych przez ten sprzęt drgań rozpada się dom pana Kownackiego. Dom jest przedwojenny, wzniesiony na kamiennej podmurówce, więc ciągłe przejazdy ciężkiego sprzętu były dla niego zabójcze. Ale pan Romanowski był ponad to. Zapewne w swoim pojęciu pan Romanowski jest istotą wyższą, której wszystko wolno, więc niszczenie czyjegoś domu snu z powiek mu nie spędzało.
Na szczęście nowy Burmistrz Jezioran, Leszek Boczkowski, doprowadził do postawienia na tej drodze znaku ograniczającego tonaż pojazdów. I pan Romanowski jest z tego powodu wielce niezadowolony. Czyżby pan Huszcza postanowił pomóc ojcu swojej przyjaciółki i wyeliminować ów znak razem z panem Kownackim?
Do pierwszego aktu agresji wobec pana Zdzisława doszło już w 2013 roku. Pan Romanowski czuł się bezkarny do tego stopnia, że dopuścił się pobicia pana Kownackiego. Pan Kownacki zgłosił tę napaść policji w Jezioranach. I co? I nic. Sprawy nie ma. A który policjant przyjmował zgłoszenie pana Kownackiego? Oczywiście przyjmował je pan Robert Huszcza.
Sprawę opisał Express Olsztyn. Szczególnie ciekawie brzmi ten fragment artykułu: „Zgłoszenie przyjął policjant, który obecnie przebywa na urlopie. Jego kierownik nie potrafił niestety odnaleźć informacji o pobiciu uznając, że nic takiego nie miało miejsca! Tymczasem Kownacki posiada potwierdzenie złożenia zawiadomienia. Stosowna notka wpłynęła też do Jezioran z Biskupca. (…) W Komendzie Miejskiej Policji dowiedzieliśmy się też, że w związku ze złożonym przez Zdzisława Kownackiego zawiadomieniem, na Posterunku Policji w Jezioranach prowadzone są czynności wyjaśniające w sprawie o wykroczenie. Dlaczego więc kierownik posterunku, Mariusz Wrona podczas naszej poniedziałkowej wizyty kłamał, że nie wie nic na temat zgłoszenia? Dlaczego udawał, że przeszukuje zapiski, by na koniec stwierdzić, że na pewno nic takiego nie miało miejsca?”
http://www.express.olsztyn.pl/artykuly/policjant-z-jezioran-oklamal-dziennikarke-expressu-olsztyn-w-jakim-celu
Oto obraz działania jeziorańskich policjantów. Komu więc oni służą? Lokalnej społeczności, czy lokalnemu potentatowi, który nie cofa się przed przemocą i agresją?
W zaistniałej sytuacji szczególnie zabawnie wygląda wystąpienie na ostaniej Komisji Rady Miejskiej aspiranta Mariusza Wrony, czyli kierownika jeziorańskiego posterunku. Pan Wrona, który udawał Greka, gdy dziennikarze pytali go o sprawę pobicia pana Kownackiego, wygłosił na Komisji łzawą pogadankę o konieczności współpracy społeczeństwa z policją w walce o bezpieczeństwo w Jezioranach. Na posterunku zatrudnionych jest zaledwie czterech policjantów, więc pan Wrona rozkłada ręce i zapewnia, że bardzo chciałby, aby Jeziorany były oazą spokoju, ale cóż zrobić, gdy ludzi brak.
No to teraz będzie o jednego mniej, bo trudno nazwać policjantem bandytę dokonującego napaści i używającego gróźb karalnych. A pan Wrona niech poważnie zastanowi się nad swoją odpowiedzialnością za całą tę sytuację. W końcu to jego podwładny dopuścił się bandyckiego wyczynu, a wcześniej zamiótł pod dywan sprawę pobicia pana Kownackiego. Czy tak ma wyglądać działanie policji w demokratycznym państwie prawa?
Redakcja WOLNE JEZIORANY
PS. Podczas nocnej blokady transportu wiatraków w Jezioranach pani Monika R. napadła na Dankę Kozłowską i groziła jej śmiercią. Policjanci z Barczewa wezwani na miejsce zdarzenia odmówili przyjęcia zgłoszenia. Jak widać, nazwisko R. wywołuje paraliż nie tylko wśród policjantów z Jezioran.
Na zdjęciu: interwencja policji podczas blokady budowy farmy wiatrowej w Lekitach


Skomentuj
Komentuj jako gość