Pamięć stanowi kluczowy element w życiu zarówno pojedynczego Człowieka, jak i całej społeczności. Bez niej nie można mówić o kształtowaniu jakiejkolwiek tożsamości. Podróżując po województwie warmińsko-mazurskim można napotkać miejsca świadczące o trudnej i często tragicznej przeszłości naszego Narodu.
Od kilku lat, 1 marca, w Narodowym Dniu Pamięci „Żołnierzy Wyklętych", czcimy pamięć ludzi, którzy, pomimo formalnego zakończenia II wojny światowej, nie złożyli broni i walczyli dalej z okupantem sowieckim, a także z jego rodzimymi poplecznikami, o wolną i suwerenną Polskę. W związku z tym szczególnym dniem, trzeba pamiętać o V Brygadzie Wileńskiej Armii Krajowej (dowodzonej przez mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę"), której oddziały (m.in. 3. szwadron pod dowództwem wachm. Leona Smoleńskiego „Zeusa" i 4. szwadron ppor. Henryka Wieliczki „Lufy") oraz takie postacie, jak sanitariuszka i łączniczka Danuta Siedzikówna „Inka", ppor. Zdzisław Badocha „Żelazny", wachm. Jerzy Lejkowski „Szpagat" czy wachm. Wacław Beynar „Orszak", od wiosny do późnej jesieni 1946 roku (w tzw. „okresie pomorskim") walczyły o niepodległą Polskę z sowietami i komunistyczną „bezpieką" m.in. w naszym województwie, na terenie ówczesnych powiatów: ostródzkiego, suskiego, morąskiego, olsztyńskiego, lidzbarskiego i nidzickiego (też na granicy pow. szczycieńskiego), głównie rozbijając placówki, jednostki NKWD i Urzędu Bezpieczeństwa oraz posterunki Milicji Obywatelskiej. Ponadto, w tym czasie ci żołnierze podziemia antykomunistycznego przeprowadzili szereg akcji zbrojnych: tych znanych (jak np. zasadzka na działaczy Polskiej Partii Robotniczej i funkcjonariuszy „bezpieki" pod Czarnym Piecem – Dłużkiem, w Miłomłynie i w Dągu) i mniej znanych (jak np. w Januszewie, gdzie udało im się przejąć konie zabrane wcześniej przez żołnierzy sowieckich, w Lubominie czy w Samborowie); w innych miejscach jedynie się pojawiali (m.in. w Plichcie, w lasach koło wsi Łajs i w rejonie Jeziora Serwent), często występując w obronie ludności, ale również karcąc konfidentów.
Dowódca V Brygady Wileńskiej AK i jego żołnierze – od lewej: „Lufa", „Mścisław" (por. Marian Pluciński), mjr „Łupaszka", „Szpagat" i „Żelazny"
Od kilkunastu lat pamięć o tych ludziach i wydarzeniach jest przywracana oraz odkłamywana – dobrym przykładem upamiętnienia może być tablica, z tak nieodzownym dla majora "Łupaszki" ryngrafem religijno-patriotycznym, w kościele pw. Niepokalanego Poczęcia NMP w Ostródzie (na zdjęciu) – ale mimo to brakuje pomników „Żołnierzy Wyklętych" albo chociaż informacji o nich w terenie, na którym działali, a ich losy są ciągle polem do rzetelnych badań.
Tablica pamiątkowa V Brygady Wileńskiej AK w Ostródzie
Warto wspomnieć też o pewnym epizodzie, tym bardziej, że zbliża się jego kolejna rocznica. Otóż wieczorem, 21 marca 1946 roku pod Nowym Miastem Lubawskim (na Marianowie) doszło do zbrojnego starcia pomiędzy oddziałem „Sokół Leśny" Ruchu Oporu Armii Krajowej, pod dowództwem podporucznika Stanisława Balli ps. „Sokół Leśny", „Sowa" (pochodzącego z okolic Lidzbarka Welskiego), a grupą operacyjną sformowaną z funkcjonariuszy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego i Milicji Obywatelskiej.

Ppor. S. Balla „Sokół Leśny", „Sowa"
Trzeba dodać, że oddział (kompania partyzancka) ppor. S. Balli „Sowy", wchodzący w skład Pomorskiej Brygady (Batalionu „Znicz") ROAK, działał w latach 1945-1947 na terenie ówczesnych województw: pomorskiego, olsztyńskiego i warszawskiego, walcząc z reżimem narzuconym przez sowietów (m.in. zdobywając posterunki MO i placówki UB oraz rozbijając grupy operacyjne Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego). Jedną z operacji bojowych, wymierzonych w komunistyczny aparat represji, była „akcja na Marianowie", (szczególnie cenną pozostaje relacja uczestnika tych zdarzeń, dowódcy plutonu ROAK, Andrzeja Różyckiego „Zjawy", opublikowana kiedyś na łamach miesięcznika regionalnego Debata). W wyniku małej bitwy doszło do rozbicia grupy UB i MO z Nowego Miasta Lubawskiego, jadącej z siedziby PUBP (przy ul. Grunwaldzkiej 10) kilkoma samochodami na odsiecz funkcjonariuszom z zajętego wcześniej, przez pluton ROAK Franciszka Wypycha „Wilka", posterunku we wsi Mroczno. Należy odnotować, iż w zasadzce zginęło czterech milicjantów i jeden „ubek", a partyzantom udało się przejąć sporo sowieckiej broni.
Dawna siedziba PUBP w Nowym Mieście Lubawskim – miejsce przetrzymywania i katowania wielu patriotów (stąd wyruszyła grupa operacyjna funkcjonariuszy UB i MO w kierunku Mroczna, zaatakowana na Marianowie)
Łuk szosy za Marianowem – miejsce potyczki oddziału ROAK ppor. S. Balli z nowomiejską „bezpieką" (akcji zbrojnej żołnierzy podziemia sprzyjało zadrzewienie oraz wzniesienie terenu)
Obecnie w miejscu tej walki żołnierzy antykomunistycznego podziemia niepodległościowego z nowomiejską „bezpieką", w pobliżu skrzyżowania dróg prowadzących w kierunku Mroczna i Krzemieniewa, stoi pomnik poległych „utrwalaczy władzy ludowej", pomalowany przez dzisiejszych Patriotów ku czci leśnych oddziałów, działających w okolicy. Obrazuje to silną, społeczną potrzebę okazywania, już w suwerennej Rzeczypospolitej Polskiej, szacunku „Żołnierzom Wyklętym" – aż prosi się postawić tablicę z rzetelnymi informacjami o tym, co się tam wtedy tak naprawdę wydarzyło oraz co powodowało (jakie warunki geo-polityczne, układ sił, racje czy idee), że Polak strzelał do Polaka...

Pomalowany pomnik „poległych za Polskę Ludową” pod Nowym Miastem Lubawskim

Inskrypcja na pomniku funkcjonariuszy PUBP i MO. Gdzie jest upamiętnienie "Wyklętych"?
W tym miejscu wypada wspomnieć również o opanowaniu 1 września 1946 roku iławskiej stacji kolejowej, a przy okazji rozbrojeniu posterunku Straży Kolejowej i kilku oficerów Ludowego Wojska Polskiego, przez, należący do Batalionu „Znicz" ROAK, oddział pod dowództwem Marcelego Sarneckiego „Cichego" oraz o operującym zimą i wiosną 1946 roku, na ziemi lubawskiej, oddziale partyzanckim Wacława Borożyńskiego ps. „Wacek". Więcej na temat powojennego podziemia niepodległościowego na obszarze m.in. dzisiejszych powiatów nowomiejskiego, działdowskiego, ostródzkiego i iławskiego można przeczytać w książce autorstwa pani Ewy Rzeszutko pt. Partyzanci znad Welu, Brynicy, Wkry i Drwęcy, czyli opowieść o żołnierzach patriotycznego podziemia (1945-1947).
Pamiętajmy o „Tych Niezłomnych" Bohaterach powstania antykomunistycznego z lat 1943-1963, do końca wiernych Ojczyźnie i uniwersalnym wartościom, nie tylko 1 marca – w Narodowym Dniu Pamięci „Żołnierzy Wyklętych"...
Radosław Nojman
z wykształcenia prawnik, z zamiłowania historyk,
jeden z redaktorów strony internetowej www.pisolsztyn.org.pl
oraz „Olsztyńskiej Strony Rowerowej" (www.rowery.olsztyn.pl/wiki)
1.03. DZIEŃ ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH. Spotykamy się o 16:30 przed ratuszem w Olsztynie.
Zrobimy żywy obraz z ludzi przedstawiający Znak Polski Walczącej. Zgromadzenie ma na celu upamiętnienie "Żołnierzy Wyklętych".
Jest organizowane przez harcerki z Hufca Warmińskiego (35 ŻDW Viribus Unitis, XXXIII WDH Navigo).
Tradycyjnie już, jak co roku organizowany jest też Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych 1 Marca. W tym roku organizatorem Marszu jest ONR Brygada Warmińsko-Mazurska oraz Młodzież Wszechpolska Olsztyn.
Marsz rusza o godz. 17:30 spod Ratusza Miejskiego w Olsztynie. Całości będzie towarzyszyła oprawa artystyczna oraz pochodnie.
1.03. MARSZ W OLSZTYNIE „NA RATUNEK POLSCE"
w obronie demokracji, wolnych mediów i przeciw biedzie
OLSZTYN, 1 MARCA (niedziela), godz. 12:00
Wyruszamy spod Katedry, po Mszy Świętej
rozpoczynającej się o godz. 11:00, w kierunku Placu „Solidarności".
Jeżeli czujesz się Polakiem i zależy Ci na losie naszej Ojczyzny,
bądź razem z nami !!!
Na Marsz serdecznie zapraszają organizatorzy:
Prawo i Sprawiedliwość
NSZZ „Solidarność" - Region Warmińsko-Mazurski
Solidarna Polska
Polska Razem


Skomentuj
Komentuj jako gość