logodebata

Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000337806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

piątek, sierpień 14, 2026
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Wiadomości
  • Region

Region

Czy koncerny OZE skorumpowały radnych Białej Piskiej? Protesty też w Wielbarku i Górowie

Szczegóły
Opublikowano: środa, 24 wrzesień 2025 08:30

 Od ponad roku ośmioro radnych gminy Biała Piska jest ciąganych na przesłuchania w piskiej prokuraturze w związku z już trzecim z kolei zawiadomieniem. Pierwsze dwa dotyczyły „łapownictwa biernego” (umorzone prawomocnie) i „składania fałszywych zeznań” (umorzone nieprawomocnie). Obecne dotyczy podejrzenia wobec koncernów wiatrakowych „korupcji czynnej, czyli wręczenia lub obietnicy łapówki”.

Wszystko zaczęło się od pojawienia się w gminie przedstawicieli dwóch powiązanych zagranicznych koncernów wiatrakowych, zarejestrowanych w Polsce: spółki Greenfuture Energy (kapitał zakładowy 9,1 mln zł, prezes Björn Mummenthey), spółki Cristallum 45 (kapitał zakładowy 2,4 mln zł, właścicielem spółki jest GREENFUTURE UK WIND LIMITED, a członkiem zarządu ten sam Björn Mummenthey) i polskiej spółki Gemmi Development (kapitał zakładowy 5 tys. zł). Wydzierżawili od rolników grunty na których chcą postawić 34 turbiny o mocy 244,8 MW) i wysokości 270 metrów.

Przeciwko inwestycji zaprotestowało Stowarzyszenie Mazurska Droga. Na ich stronie czytamy: „Kto naprawdę buduje wiatraki w gminie Biała Piska? Kto o tym decyduje? Kto pyta mieszkańców? Radni Gminy Biała Piska odbyli wyjazd do Holandii. Nie znajdziecie jednak ani słowa o tej podróży na stronie urzędu. Nie było żadnej zapowiedzi, relacji, zdjęć, filmów ani informacji po powrocie. Cisza. Wyjazd został zorganizowany na zaproszenie firm związanych z planowaną budową gigantycznej elektrowni wiatrowej na terenie naszej gminy. Radni podobno odwiedzili miejscowość Deil w Holandii, gdzie obejrzeli elektrownię należącą do firmy Eurus Energy BV tej samej, która ma być inwestorem u nas. Celem wyjazdu miało być zapoznanie się z podobną inwestycją oraz rozmowy z lokalnymi mieszkańcami. Problem w tym, że ta "podobna" elektrownia składa się z zaledwie 5 turbin o mocy 4,2 MW i wysokości ok. 140 metrów. W naszej gminie planowana jest budowa 34 turbin, każda o mocy 7,2 MW (razem 244,8 MW) i wysokości 270 metrów. Skala zupełnie inna. Wpływ na ludzi, środowisko i krajobraz również.

To tereny bardzo słabo zaludnione, zamieszkiwane głównie przez dużych rolników. Brakuje tam zabudowy zagrodowej czy mieszkaniowej. Zupełnie inna sytuacja niż w naszej gminie, gdzie wiele domów znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie planowanych turbin.

10. Windpark Deil Holandia

9. Wind Park Deil autostrada

Czy to normalne, że firma zainteresowana wielomilionową inwestycją sponsoruje wyjazd radnych, pokrywając koszty noclegów, przejazdów, kolacji i śniadań? Czy w takich warunkach można mówić o niezależności i bezstronności samorządowców?

Czy ktokolwiek zapytał mieszkańców gminy Biała Piska, czy chcą przez najbliższe 30 lat mieszkać obok 34 turbin po 270 metrów wysokości każda? Czy przeprowadzono rzetelne konsultacje społeczne? Dlaczego decyzje o tak ogromnych inwestycjach zapadają poza gminą w czasie sponsorowanych zagranicznych podróży?”

Na 15. radnych na wyjazd do Holandii zgłosiło się ośmioro: Monika Dauksz, Katarzyna Cybula, Michał Smaka, Marek Konopka, Wojciech Mroczkowski, Anna Albińska, Mariusz Dąbrowski i wiceprzewodnicząca rady Monika Ryży i to na nich wpłynęło zawiadomienie do prokuratury w Piszu.

- Od roku jesteśmy ciągani na przesłuchania z powodu zawiadomień 10-osobowej grupy z Mazurskiej Drogi – skarży się wiceprzewodnicząca Monika Ryży. - Ostatnio 2 dni temu przesłuchano mnie odnośnie tego, czy znam jakąś tam panią z Greenfuture, czy ona się ze mną kontaktowała? To jest szukanie przez tych przeciwników inwestycji czegoś na siłę.

Tłumaczy, że w związku z protestami mieszkańców wobec tej inwestycji radni chcieli wyrobić sobie własne zdanie i dlatego zgłosili się na wyjazd. W Holandii byli raptem jedną dobę.

- My dopiero podjęliśmy uchwałę intencyjną, więc jeszcze nic nie jest przesądzone, ile ich będzie i gdzie staną – tłumaczy wiceprzewodnicząca Ryży. - Nie zgodzimy się na wiatrak, który będzie kontrowersyjny dla środowiska. Przecież ja tu też mieszkam i nie chciałabym mieć pod domem takiego wiatraka. Ale pierwsze wiatraki będą gdzieś w odległości około trzech kilometrów, tak? Myślę, że to nie jest uciążliwe. Trzeba myśleć też o środkach dla gminy, która nie ma żadnych turystycznych walorów, nie mamy firm poza Centrum Dystrybucyjnym Dino, nie mamy własnych dochodów jako gmina, a chcemy, żeby nam się żyło troszeczkę lepiej, chcemy dobrobytu, chcemy drogi, chcemy zagospodarowania przestrzeni, a niestety, tych środków jako mała gmina nie mamy, tak? Mamy za to korzystne tereny dla tego typu przedsięwzięć.

Burmistrz Białej Piskiej Franciszek Romankiewicz przyznaje, że były oficjalne protesty wobec planowanej inwestycji podpisane przez mieszkańców, ale były też podpisy popierające inwestycję.

- Została podjęta uchwała intencyjna, która daje zielone światło, ale to nie jest decyzja o budowie tych turbin, tym bardziej nie ma decyzji o lokalizacji konkretnych turbin – dodał Burmistrz. - W tej chwili procedujemy miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dla tej inwestycji, który obejmuje obszar kilkunastu wsi. Odbędą się konsultacje społeczne. Plan dopiero określi gdzie można je postawić, w jakiej odległości, jakiej wysokości. Inwestor będzie musiał opracować raport oddziaływania na środowisko.

Do Greenfuture Energy i Gemmi Development wysłałem maila, z prośbą o odniesienia się do zarzutu skorumpowania radnych Białej Piskiej (spółka Cristallum 45 nie ma swojej strony w internecie, a gmina odpowiedziała mi, że nie może podać ich adresu mail). Spółki nie odpowiedziały.

Śledztwo zostało umorzone, poinformowała Prokuratora Rejonowa w Piszu 30 września,  ponieważ "brak jest danych dostatecznie uzasadniających podejrzenia popełnienia czynu".

Protest grupy mieszkańców gminy Biała Piska nie jest obecnie jedyny na Warmii i Mazurach. W tej chwili protesty trwają w kilkunastu gminach

W gminie Wielbark ma powstać "dolina wodorowa"

W gminie Wielbark spółka Artimex rodziny Arentów z Mławy, wybudowała największą farmę fotowoltaiczną w Polsce ok. 70 MW, z czego ok. 54 MW w ramach dotacji na OZE. Ale pierwsze, duże pieniądze zarobili sprzedając składowisko i zakład przetwarzania odpadów pod Mławą Novago spółce China Everbright za 547 mln złotych. Teraz Arentowie chcą wybudować w gminie Wielbark gigantyczną serwerownię do przechowywania informacji w chmurze „data center” oraz instalację do produkcji „zielonego wodoru”.

Na budowę inwestycji w „zielony wodór” udzielane są dotacje w formie bezzwrotnej.

Prof. dr hab. inż Konrad Świrski, wykładowca Politechniki Warszawskiej i prezes firmy Transition Technologies działającej w branży IT, w publikacji „Wodór – nowe cudowne rozwiązanie wszystkich problemów energetycznych?”, komentuje: „Wodór staje się rozwiązaniem na wszystko – kolejna wielka nadzieja rewolucji energetycznej i wspaniałym panaceum na pytania niedowiarków. Jednak fizyczne cechy wodoru, takie jak: penetracja ścian zbiorników i rurociągów, powodowanie kruchości metali oraz wybuchowe spalanie z efektem flash-back (powodujący, że wodór spala się również „do tyłu” powodując uszkodzenia instalacji zasilającej), powodują że i ta ostatnia nadzieja jest płonna.

Dobrze opisuje te cechy wodoru publikacja prof. T. Chmielniaka „Energetyka wodorowa” wydana przez PWN.

"Jednak nierozwiązane problemy z produkcją, przesyłem i użytkowaniem wodoru nie przeszkadzają w tworzeniu programów czy nierealnych polityk wodorowych. Kolejne subsydia płyną na „doliny wodorowe” czy wodorowe klastry – pisze prof. Władysław Mielczarski z Politechniki Łódzkiej. - Kolejka po dotacje z państwowych subsydiów jest coraz dłuższa, bo przecież nie jest ważne jakie będą rezultaty, najważniejsza są łatwe do zarobienia państwowe pieniądze. W dobie Transformacji Energetycznej konkurencja nie polega na opracowaniu i wdrożeniu nowego produktu czy technologii, ale na obiecywaniu „zielonego nieba” dla otrzymania dotacji. Rewolucje zdarzają się, ale czy są w stanie zmienić prawa fizyki? - pyta prof. Mielczarski.

Koncern stalowy w Niemczech oddał rządowi dotację 1,3 mld euro na wytwarzanie "zielonego" wodoru

ArcelorMittal rezygnuje z planów produkcji ekologicznej stali w Niemczech mimo gigantycznej dotacji rządowej na ten cel. Jako główny powód podaje wysokie koszty wytwarzania odnawialnego wodoru.

Tym samym odrzucił dotację w wysokości 1,3 mld euro przyznaną przez rząd Niemiec.

Rządowe wsparcie zostało udzielone na dostosowanie istniejących fabryk stali w Bremie na północy Niemiec i Eisenhuettenstadt na wschodzie do korzystania z pieców zasilanych odnawialnym wodorem. Wodór miał być wytwarzany w procesie elektrolizy zasilanej energią elektryczną ze źródeł odnawialnych.

ArcelorMittal stwierdził jednak, że nie będzie kontynuował prac, ponieważ koszty energii elektrycznej oraz zielonego wodoru w Niemczech są zbyt wysokie, a przyszły koszyk energetyczny zbyt niepewny.

– Ceny energii elektrycznej w Niemczech są wysokie zarówno w porównaniu z międzynarodowymi standardami, jak i w porównaniu z sąsiednimi krajami – stwierdził producent, cytowany przez Reuters. – Pierwsze piece elektryczne są budowane w krajach, które mogą zaoferować konkurencyjne i przewidywalne dostawy energii elektrycznej.

Gdy rząd niemiecki po cichu wycofuje się z "Zielonej Rewolucji" (Energiewende), tnie subwencje i dotacje na OZE, by ratować swoją gospodarkę, rząd polski wyda dziesiątki miliardów na "zielony" wodór. Instalacja wodorowa wymaga ogromnej ilości energii. Jej źródłem ma być elektrownia wiatrowa. O tych planach mieszkańcy gminy Wielbark dowiedzieli się przypadkowo, gdy po domach zaczęli chodzą jacyś ludzie i namawiali rolników do podpisywania umów na dzierżawę ziemi, żeby postawić na niej wiatraki – relacjonuje sołtys Łatanej Wielkiej Aneta Krzyszkowska, która zaczęła zbierać podpisy pod protestem, gdyż okazało się, że bez konsultacji z mieszkańcami wydano już decyzję środowiskową oraz pozwolenie na budowę 2 turbin o mocy 6 MW, ale Arentowie potrzebują 100 MW, czyli ok. 14 turbin, każda o mocy 7 MW.

Co prawda wójt gminy do 2024 roku Grzegorz Zapadka, lobbował za budową w gminie „fabryki wodoru”, ale nie mówił, że będzie się to wiązało z budową gigantycznej elektrowni wiatrowej. Obecnie jest pracownikiem spółki Arentów.

Prezes Artimexu Piotr Arent spotkał się w marcu br. z radnymi i mieszkańcami gminy Wielbark, aby przekonać ich do swoich planów. Poinformował, że chcą na początek zbudować 10 z 26 turbin, każda o mocy 7 MW i wysokości co najmniej 270 m. - Zajmujemy się dewelopmentem, czyli rozwojem projektów. My je wykonujemy, a potem szukamy dla nich nabywców, którymi są duże koncerny energetyczne, takie jak Orlen czy Energa – tłumaczył. Kusił perspektywą 150 mln zł wpływów do budżetu gminy w ciągu 30 lat. Burmistrz Jerzy Szczepanek jest „za”.

Poniżej screeny z artykułu w "Kurku Mazurskim", drugi od prawej Piotr Arent.

Kurek wielbark protest

- Są to pieniądze, które pozwolą nam wybudować w gminie basen przy szkole, świetlice wiejskie w miejscowościach, w których jeszcze ich nie ma, stworzyć strefy relaksu z siłowniami plenerowymi w każdej miejscowości, nadal inwestować w drogi i wybudować modułowe oczyszczalnie ścieków w każdej miejscowości o zwartej zabudowie, odrestaurować wszystkie zabytkowe budynki włącznie z kościołami w Wielbarku i Lesinach Wielkich. Do tego nasza gmina mogłaby zyskać centrum kultury z prawdziwego zdarzenia – wymienia burmistrz korzyści z inwestycji Arentów. - Musimy zdać sobie sprawę z tego, że naszej gminy nie zamienimy w turystyczny kurort.

Burmistrz zorganizował dla radnych i sołtysów wyjazd studyjny na farmę wiatrową w Pelplinie, na którą składa się 24 turbiny o łącznej mocy 48 MW. Z tym, że ta elektrownia stoi w pustym polu, pomiędzy drogami krajowymi.

Radni na spotkaniu milczeli, ale mieszkańcy powiedzieli stanowczo „nie”! - My nie wchodzimy z butami w państwa interesy, ale chcemy, żebyście państwo też uszanowali nas i nie zmieniali naszej rzeczywistości - apelowała do inwestora sołtys Krzyszkowska. - Chcemy żyć tak, jak dotychczas. Zwróciła się też do radnych, którzy będą decydować w sprawie planu ogólnego gminy. - To, że dostaliście od nas mandat zaufania nie znaczy, że macie kompetencje zmieniania nam życia - podkreśliła.

Trwa też protest mieszkańców 9 wsi w gminie Górowo Iławeckie. Na ich terenie ma powstać elektrownia wiatrowa na pow. ok. 500 ha, złożona z 40 turbin o mocy 80 MW i wysokości 120 m. Mieszkańcy tych wsi powołują się na to, że inwestycja ma powstać w obszarze NATURA 2000 oraz w strefie Obszaru Chronionego Krajobrazu „Dolina Elmy”. Obecnie w starostwie w Bartoszycach rozpatrywany jest wniosek inwestora o wydanie pozwolenia na budowę.

W gminie Bartoszyce powstanie też farma wiatrowa o mocy 74,7 MW - informuje koncern Eurowind Energy, w którym 50% udziałów ma duński kapitał. Inwestycja obejmie 12 turbin wiatrowych. Zlokalizowana będzie na terenach obrębów Sokolica, Sprugle, Sporwiny oraz Łabędnik Duży. Zgodnie z harmonogramem farma rozpocznie pracę w 2032 roku i będzie funkcjonować przez co najmniej 25 lat. Inwestor obiecuje roczne wpływy do budżetu gminy Bartoszyce w wysokości 2 mln zł oraz zapewnia, że odległość turbin nie będzie mniejsza niż 700 m. Pytania i oczekiwania mieszkańców będą omawiane podczas cyklu spotkań informacyjnych; pierwsze z nich odbędzie się 25 września o godz. 17.00 w Świetlicy Wiejskiej w Maszewach.

O dziwo, do niedawna wiceminister rolnictwa Michał Kołodziejczak, rolnik ze wsi pod Sieradzem, prezes AgroUnii, ujawnił, że protestował u premiera Tuska przeciwko ustawie wiatrakowej.

„Ustawa jest zła – powiedział. - Ja sam mam od domu wiatrak 600 m i tych wiatraków jest około 30 wokół mojego domu i ja nie chcę mieszkać, i ludzie w Polsce nie chcą mieszkać między fabrykami prądu” - zaznaczył poseł KO i lider AgroUnii.

Mieszkańcy Lekit bronią Warmii i Mazur

 Cofnijmy się do roku 2014. Wówczas inwestorzy złożyli ponad 1200 wniosków na budowę elektrowni wiatrowych na WiM. Wówczas jeszcze nie było ustawy regulującej ich budowę i panowała „wolna amerykanka”.

Najbardziej głośny był protest mieszkańców malowniczej, warmińskiej wsi Lekity w gminie Jeziorany. Walkę zorganizował Wojciech Sobierański z Torunia, który marzył o życiu na wsi, jako rolnik z wykształcenia. By je ziścić, porzucił bardzo zyskowną pracę w koncernie i w 2006 roku kupił w Lekitach 150-letnie siedlisko w ruinie. Podczas remontu narodził się nowy pomysł na życie – odzyskują prawie wszystkie materiały z rozbiórek rozpadających się chat warmińskich i przetwarzają. Ta powstała słynna dzisiaj Polska Manufaktura „Regalia", w która w 2014 roku zatrudniała 15 mieszkańców gminy, w której szalało bezrobocie, jak i w całym regionie. Oprócz tego uprawia ekologicznie ziemię i produkuje wyśmienite sery.

Gdy przypadkowo dowiedział się, że w sąsiedztwie ma powstać elektrownia wiatrowa, nie chciał uwierzyć. Wydawało się to zbyt absurdalne, gdyż samorząd województwa wydał ogromną kasę na kampanię w Polsce i Europie „Mazury Cud Natury", a teraz wydaje zgody na stawianie farm wiatrowych!? - To jakaś schizofrenia władzy! - złapał się za głowę Sobierański. - Przecież turyści z Niemiec tylko dlatego przyjeżdżają na Warmię, że u nas nie ma elektrowni wiatrowych, bo u nich już wszędzie stoją. Pojechali do burmistrza Jezioran, ale ten odmówił im informacji publicznej na temat planowanej inwestycji.

- Wówczas narodziłem się jako obywatel – mówi Sobierański. - Do tego momentu sprawy społeczne mnie nie interesowały. Byłem typowym „lemingiem", głosującym na PO. By zmusić władze gminy do udostępnienia informacji powołali Stowarzyszenie „Siedliska Warmińskie" z grupą mieszkańców gminy Jeziorany. - Nie miałem odwrotu. Związałem się z Warmią na zawsze, to jest moje miejsce na ziemi i muszę o nie walczyć – mówił z mocą.

Odkryli, że burmistrz złamał prawo uznając budowę turbin za inwestycję celu publicznego a taką inwestycją są tylko linie przesyłowe, i na tej podstawie inwestor wystąpił do starostwa o pozwolenie na budowę.

Po ich stronie stanął dyrektor Wydziału Infrastruktury i Budownictwa w starostwie olsztyńskim, który złożył do Samorządowego Kolegium Odwoławczego wniosek o unieważnienie decyzji burmistrza, ze względu na rażące naruszenie prawa przy jej wydawaniu. SKO odmówiło, a dyrektor stracił stanowisko. Za lobby wiatrakowym stało współrządzące wówczas PSL. Lobby miało swoich ludzi w kluczowych miejscach systemu, np. prof. Krystyna Pawlas pełniła funkcję Krajowego Konsultanta ds. Zdrowia Środowiskowego i jednocześnie zasiadała w Radzie Nadzorczej spółki wiatrakowej Wind Force Technologies.

Stowarzyszenie nie poddało się i sprawa ostatecznie trafiła do NSA, ale inwestor Marek Brejta, mając poparcie władz, postanowił działać metodą faktów dokonanych i postawić zezłomowaną w Niemczech turbinę, przed rozprawą w NSA. Członkowie stowarzyszenia dzień i noc pełnili dyżury po „Świętą Górą” w Lekitach, gdzie miała stanąć turbina. Blokowali polną drogę, prowadzącą na teren inwestycji, gdy w nocy 7 września 2014 roku spacyfikował ich policyjny oddział prewencji, nie bacząc, że wśród protestujących był poseł PiS Jerzy Szmit.

O pacyfikacji stało się głośno w mediach, do Lekit przyjechały ekipy TVN24 i TVP, i transmitowały na żywo program z Lekit (ciekawostka, program TVP prowadził red. Maciej Wróbel, obecnie poseł PO i wiceminister kultury).
Wrobel relacjonuje 

Maciej Wróbel relacjonuje "na żywo" w TVO Info walkę z wiatrakiem w Lekitach

- Lekity to bardzo ważny przyczółek – mówił wówczas widzom Sobierański. - Jeśli przegramy, to nie zatrzymamy już inwazji wiatraków na Warmię i Mazury.

Wsparła ich też poseł PO Lidia Staroń oraz prezes PiS Jarosław Kaczyński, który przyjechał do protestujących 15 października. - Można mieć różny pogląd na energetykę wiatrową i należy na ten temat dyskutować, ale z całą pewnością nie można niszczyć ludziom życia. Wiatraki muszą stać w odpowiedniej odległości od domów. Jeśli te reguły się łamie, to znaczy, że łamie się prawo. - powiedział prezes i dodał: - Prezes Jarosław Kaczyński: - Nie sądźcie, że jesteście wyjątkiem. Takie wiatraki stawiane są w całej Polsce. NIK zbadał, że ogromna ich część stoi na gruntach ludzi związanych z samorządem lokalnym (głównie rządzonym przez PSL – przypis A.Socha).

8. Kaczynski w LekitachNa zdjęciu, od lewej Wojciech Sobierański w koszulce z napisem "Obywatel II kategorii", fot. A. Socha

- Liczba wiatraków w Polsce z roku na rok rośnie, a ich stawianiu towarzyszy korupcja - powiedział w programie TVN Uwaga rzecznik NIK Paweł Biedziuk.

Raport NIKu z 2014 roku stwierdzał:

"NIK negatywnie ocenia proces powstawania lądowych farm wiatrowych w Polsce. Władze gmin decydowały o lokalizacji farm wiatrowych ignorując społeczne sprzeciwy. Budową wielu elektrowni wiatrowych zainteresowane były pełniące funkcje lub zatrudnione w gminach osoby, na których ziemi farmy powstały. Zgody lokalnych władz na lokalizację elektrowni wiatrowych zostały w większości przypadków uzależnione od przekazania na rzecz gminy darowizn przez firmy budujące elektrownie lub sfinansowania przez nie dokumentacji planistycznej.

NIK uważa, że proces powstawania farm przebiegał często w warunkach zagrożenia konfliktem interesów, brakiem przejrzystości i korupcją. Niedookreślone dla tego rodzaju działalności gospodarczej prawodawstwo, a także niejednolita doktryna i orzecznictwo, nie gwarantowały w dostatecznym stopniu lokalizowania i budowy elektrowni wiatrowych w sposób bezpieczny dla środowiska i zarazem ograniczający uciążliwość farm dla osób zamieszkałych w ich sąsiedztwie".

Wówczas też wsparł protestujących na Warmii i Mazurach urbanista i wykładowca na UWM dr inż. Dariusz Łaguna pisząc o unikatowym na skalę całego kraju kształcie osadnictwa na Warmii. W jego opinii Warmia jest regionem, który w ogóle powinien być wyłączony spod lokalizacji turbin wiatrowych ze względu na rozproszony typ zabudowy, w którym poszczególne siedliska są od siebie oddalone na maksymalną odległość ok. 600 metrów. Pomijając już niezwykłe bogactwo przyrody tego regionu, wciskanie wiatraków w krajobraz kulturowy charakteryzujący się tak znacznym rozproszeniem zabudowy, jest absolutnym szaleństwem! - pisał.

Stowarzyszenie swoją walkę przegrało. Inwestor osłaniany przez policję, postawił turbinę, ale tylko jedną.

Mieszkańcy gminy Bisztynek wygrali

W tym samym czasie mieszkańcu gminy Bisztynek, wygrali pierwszą rundę w walce ze spółką Inval, który chciał postawić 11 turbin. Tę inwestycję z całych sił wspierał burmistrz Jan W., bowiem turbiny miały stanąć na jego działce a on rozpaczliwie szukał kasy, bo był zadłużony po uszy. Radni początkowo byli posłuszni wójtowi, jednak przeżyli szok gdy burmistrz, został prawomocnie skazany za pomoc swojemu synowi w wyłudzeniu 300 tys. zł dotacji z ARiMR, na 2 lata więzienia w zawieszeniu. Wówczas radni uwzględnili złożone przez protestujących wnioski o wyznaczeniu minimalnej 2-kilometrowej odległości turbin od siedzib ludzkich, pomimo że Inval kusił ich darowiznę w wysokości 80 tys. zł rocznie.

Mieszkańcy Lekit i innych gmin WiM uczestniczyli w 2014 roku w Ogólnopolskim Proteście Antywiatrakowym w formie cotygodniowych marszów ulicami Warszawy, z banerem długości śmigła wiatraku (wykonanego przez artystę Jacka Adamasa żyjącego na Warmii). Protestujący domagali się od premiera Tuska wprowadzenia specustawy, która odsunie wiatraki na 3 kilometry od siedzib ludzkich. Nie wpuszczono ich na posiedzenie Sejmu, na którym rozpatrywano poprawkę do ustawy o OZE, wniesioną przez PSL, ułatwiającą inwestorom budowę farm. Poprawkę przyjęto przy sprzeciwie opozycji (PiS), ale o dziwo, zawetował ją prezydent Bronisław Komorowski (chyba chcieli mu postawić turbiny pod chatą we wsi Ruska Buda na Suwalszczyźnie?)

Prezes Kaczyński dotrzymał słowa danego protestującym w Lekitach i w 2016 roku parlament przyjął ustawę, która wprowadziła zasadę 10H, czyli turbina musi mieć odległość od siedlisk ludzkich co najmniej 10 wysokości masztu, ale nie mniej niż 700 m. Na taką odległość bowiem negatywnie oddziaływały na mieszkańców ówczesne turbiny o mocy 1-2 MW. Obecnie buduje się turbiny o mocy nawet do 3-4 MW i do 250 -270 metrów wysokości. Obecna ustawa wiatrakowa zniosła zasadę 10H oraz zmniejszała odległość do 500 m, ale zawetował ją prezydent Karol Nawrocki. 

Koncerny OZE "korumpują" władze gmin

Stowarzyszenia Gmin Przyjaznych Energii Odnawialnej (SGPEO) apelowało do prezydenta Nawrockiego o podpisanie ustawy wiatrakowej.

- Brak podpisu pod tą ustawą byłby przeciwko ludziom i przeciwko Polsce powiatowej. Inwestycje wiatrowe przyniosą gminom i mieszkańcom bardzo potrzebne pieniądze - mówił Dawid Litwin, wójt gminy Potęgowo i prezes Stowarzyszenia.

Podatki od farm dla gmin pojawiły się niedawno, w reakcji na masowe protesty mieszkańców, w których sąsiedztwie mają powstać turbiny.  Wpływy z tego tytułu do kas gmin są na poziomie rocznie około 150-200 tys. zł od jednej turbiny wiatrowej, przez cały okres eksploatacji. Np. gmina Margonin, na terenie której znajduje się największa w Polsce farma 60 wiatraków, co roku z tego tytułu otrzymuje 6 mln zł.

Ponadto 10 % mocy zainstalowanej pozostaje dla mieszkańców gminy. Mieszkańcy, których domy znajdują się w odległości do 1000 m od elektrowni wiatrowej, mieliby otrzymać nawet do 20 tys. zł w skali roku.

Również rolnicy chętnie wydzierżawiają pola pod turbiny i panele, gdyż tanie zboże z Ukrainy, a teraz tania żywność, która zaleje UE z Ameryki Południowej na mocy traktatu Mercosur, czyni produkcję żywności w Polsce nieopłacalną. W 2023 roku zysk netto z 1 ha pszenicy był ujemny i sięgał nawet -1854 zł/ha. Natomiast od spółki wiatrowej rolnik może dostać rocznie od około 35 do 60 tys. zł za hektar. Pomijam rozważania, co się stanie, gdy rodzima produkcja rolna przestanie istnieć.

Samorządowcy nie wiedzą albo nie chcą wiedzieć, że na ten podatek od koncernów OZE zrzuca się całe społeczeństwo, bowiem cały biznes związany z OZE jest przez każdego z nas, w sposób jawny i ukryty, subsydiowany i dotowany. Jak powiedział prof. Gwiazdowski, apelując do prezydenta RP Karola Nawrockiego o zawetowanie ustawy wiatrakowej w "Kanale Zero", po to mrozi się ceny energii dla "Kowalskiego", żeby nie miał świadomości, jak koszmarnie drogi jest prąd z OZE. Ten koszt pokrywa robiąc codzienne zakupy, gdyż jest on ukryty w cenach nabywanych przez niego towarów.

- Jaki jest sens "mrożenia" cen energii dla Kowalskiego, skoro ponoć prąd z OZE jest najtańszy - pyta retorycznie prof. Gwiazdowski. 

Ile rzeczywiście kosztuje prąd z OZE czytaj tutaj:

Czy premier Tusk budując wiatraki obniży ceny prądu?

 Adam Socha

Zdjęcie turbiny wiatrowej otwierające tekst pochodzi z materiałów wysłanych mediom przez koncern Eurowind Energy

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Czytaj więcej: Czy koncerny OZE skorumpowały radnych Białej Piskiej? Protesty też w Wielbarku i Górowie

Komentarz (5)

"Niemiecki rewizjonista ponownie nawiedził Gołdap" - radny protestuje

Szczegóły
Opublikowano: niedziela, 21 wrzesień 2025 07:05
Adam Jerzy Socha

Niemiecki rewizjonista Stephan Grigat ponownie nawiedził Gołdap - alarmuje radny powiatu gołdapskiego Paweł Czyż. W spotkaniu z nim brało udział m.in. dwóch radnych wojewódzkich z Platformy Obywatelskiej z terenu województwa warmińsko-mazurskiego oraz podlaskiego oraz przewodnicząca Rady Miejskiej w Gołdapi.

W tej sprawie radny, wiceprzewodniczący Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin Paweł Czyż ponownie skierował interpelację, a także wystąpił do Sekretarza Stanu - Zastępcy Szefa Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Pana Adama Andruszkiewicza oraz licznych posłów na Sejm RP z KP PiS oraz KP Konfederacja z prośbą o interwencję.

Gołdap, 4.09.2025 r.
Starosta Gołdapski
Pan Krzysztof KAZANIECKI za pośrednictwem Przewodniczącego Rady Powiatu w Gołdapi Pana Piotra RANTA

INTERPELACJA RADNEGO w sprawie współpracy z niemieckim samorządem Stade i tolerowania działalności niemieckich rewizjonistów na terenie Powiatu Gołdapskiego.

UZASADNIENIE
25 kwietnia br. Starostwo Powiatowe w Gołdapi ogłosiło za pośrednictwem mediów społecznościowych, że odbyło się spotkanie Wicestarosty Marzanny Wardziejewskiej z wiceprezesem niemieckiego Związku Wypędzonych BdV i przewodniczącym Kreisgemeinschaft Goldap" Stefanem Grigatem (właściwie Stephan Grigat). Właściwa nazwa tej organizacji brzmi jednak inaczej, tj. ,,Kreisgemeinschaft Goldap Ostpreußen e.V.".

Grigat i wicestarosta

W dniach 16 - 17 maja 2025 roku delegacja miasta i powiatu Stade gościła w Gołdapi spotykając się z przedstawicielami tej niemieckiej jednostki samorządu terytorialnego. W składzie niemieckiej delegacji znalazł się wiceprezes wspominanej niemieckiej organizacji rewizjonistycznej.

Ponownie przypomnę fakty historyczne. 1 września 1932 roku Karl von Buchka objął stanowisko administratora Landkreis Goldap w ówczesnych Prusach Wschodnich i piastował je do 1945 roku. 1 maja 1933 wstąpił do NSDAP (numer członkowski 1 683 854) i został natychmiast Obertruppführerem w sztabie SA Standarte 44 w Landkreis Pillkallen (Schloßberg) w Prusach Wschodnich. W 1939 roku von Buchka był współredaktorem Heimatbuch (,,Księgi ojczyzny") Landkreis Goldap, w której przedmowie stwierdzał, że,,(...) der gesamte Heimatgedanke ... im Deutschland Adolf Hitlers neu belebt und gestärkt worden" (tłum. „cała idea ojczyzny... odżyła i umocniła się w Niemczech Adolfa Hitlera").

W 1948 roku wstąpił do Christlich Demokratische Union Deutschlands (CDU), a w 1950 roku został przewodniczącym okręgu CDU w Stade. Pełnił tę funkcję do 1954 roku i był również przewodniczącym CDU w Dolnej Saksonii. W latach 1949-1956 von Buchka zasiadał w radzie Landkreis Stade i był zastępcą administratora tego powiatu. Umowa sponsorska pomiędzy Landkreis Stade a Kreisgemeinschaft Goldap- członkiem korporacyjnym Landsmannschaft Ostpreußen (Ziomkostwa Prus Wschodnich) - zawarta w 1952 r. i obowiązująca do dziś, wywodzi się z jego inicjatywy.

W piśmie z dnia 12 maja br. (znak: OR.0003.18.2025), które ma stanowić odpowiedź na moją interpelację radnego z dnia 28 kwietnia br. w sprawie wizyty delegacji z miasta i powiatu Stade uzgadnianej z wiceprezesem niemieckiego Związku Wypędzonych (BdV) i przewodniczącym „Kreisgemeinschaft Goldap" Stefanem (Stephanem) Grigatem, Pan Starosta napisal, cyt: „W odpowiedzi na interpelację informuję, iż deklaracja współpracy pomiędzy Powiatem Goldapskim a Powiatem Stade została podpisana 16 kwietnia 2010 roku. Wartości oraz założenia, które zostały zawarte w deklaracji współpracy, to przede wszystkim:

1. kierowanie się celami i zasadami Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy z dnia 17 czerwca 1991 r., zawartego między Rzeczpospolitą Polską a Republiką Federalną Niemiec,

2. uwzględnienie postanowień Europejskiej Konwencji Ramowej o Współpracy Transgranicznej między Wspólnotomii Władzami Terytorialnymi, przyjętej w Madrycie w dniu 21 maja 1980 r.,

3. współpraca pomiędzy władzami samorządowymi w procesie integracji europejskiej. Właściwe relacje, to rozwój partnerskiej współpracy pomiędzy Powiatem Gołdapskim a Powiatem Stade w duchu wzajemnego szacunku, zaufania oraz przyjaźni
Pismo Pana Starosty nie stanowi w żadnej formie odpowiedzi na pytania, jakie zadałem w swojej interpelacji. Proszę zatem o ponowne udzielenie konkretnych odpowiedzi na zadane pytania, które przypominam:

1. Czy Zarząd Powiatu konsultował oficjalne przyjęcie przez władze Powiatu Gołdapskiego niemieckiego rewizjonisty z niemieckiego Związku Wypędzonych BdV z Ministerstwem Spraw Zagranicznych RP?

2. Jakie przepisy polskiego prawa upoważniają Zarząd Powiatu Gołdapskiego do prowadzenia własnej polityki zagranicznej?

3. Czy Wicestarosta Marzanna Wardziejewska spotkała się 25 kwietnia br. z gościem z własnej inicjatywy czy na polecenie służbowe? Kto konkretnie sprawdził wcześniej kim jest gość?

4. Czy Starostwo Powiatowe w Gołdapi zwróci się do miasta i powiatu Stade, aby niemiecki samorząd wyznaczył innego pośrednika w kontaktach z naszym Powiatem?

5. Czy współpraca ze strukturami niemieckiego,,samorządu" Prus Wschodnich,,na uchodźstwie" zdaniem Pana Starosty nie naraża Polski na szkody polityczne i wizerunkowe?

6. lle razy Stefan (Stephan) Grigat gościł oficjalnie w Starostwie Powiatowym w Gołdapi? O czym rozmawiano i co ustalono?

7. Czy od powstania Powiatu Goldapskiego ze środków budżetowych przekazano jakiekolwiek środki na rzecz inicjatyw „Kreisgemeinschaft Goldap", któremu przewodniczy wg. Starostwa - Stefan (Stephan) Grigat? Czy jakiekolwiek środki budżetowe przekazano na rzecz,,Landsmannschaft Ostpreußen"? Jeśli tak, to kiedy i w jakiej wysokości?

Tezy zwarte w piśmie Pana Starosty z dnia 12 maja br. (znak: OR.0003.18.2025) są próbą ominięcia ustawowego obowiązku wynikającego z art. 21 ust. 12 ustawy o samorządzie powiatowym udzielenia odpowiedzi na zadane pytania, co znacznie utrudnia mi wypełnianie obowiązków radnego.

Z uwagi jednak na wizytę delegacji Stade w dniach 16-17 maja br. w Gołdapi, proszę o poinformowanie mnie o praktycznych efektach współpracy", a zatem o kosztach goszczenia delegacji Stade w ciągu poprzedniej i obecnej kadencji samorządu powiatowego, a także wydatkach na wysłanie naszej delegacji do Stade, jeśli takie się oficjalnie się odbyły.

Ponadto, proszę o przedstawienie mi informacji na temat namacalnych korzyści współpracy, co konkretnie taka współpraca przyniosła, np. ile inwestycji w Powiecie Gołdapskim prowadzone jest przez firmy niemieckie z terenu partnerskiego Stade, ile ofert pracy czasowej lub stałej przekazały naszym służbom zatrudnienia niemieckie firmy z miasta i powiatu Stade, itd.

Tolerowanie działalności rewizjonistów niemieckich ze Związku Wypędzonych na terenie Gołdapi m.in. przez władze Powiatu Gołdapskiego prowadzi także do wywołania istotnej szkody wizerunkowej dla Państwa Polskiego. Wręcz zachęca do eskalowania obcej Polakom propagandy Związku Wypędzonych.

Z informacji zamieszczonej na stronie internetowej Kreisgemeinschaft Goldap Ostpreußen eV., tj. goldap.de, czytamy, że (cyt. oryginalny):,,Am 19. Juli 2025 fand das diesjährige Goldaper Sommerfest im Garten des Haus' der Heimat statt; es war die 29. Ausgabe dieses schon traditionsreichen Festes. Die Kreisgemeinschaft Goldap Ostpreußen konnte auf ihrer Veranstaltung gut 100 Gäste begrüßen, darunter den Vorsitzenden des Minderheitenausschusses des ermländisch- masurischen Landtages, Jaroslaw Słoma, den Vizemarschall der Wojewodschaft Podlasien, Jacek Piorunek, die Vorsitzende des Goldaper Stadtrates, Wioletta Anuszkiewicz, die Kreisvertreter der Nachbarkreise Darkehmen und Angerburg, Bettina Schöpgens-Cohrs und Wolfgang Schiemann und den Allensteiner Domherren André Schmeier. Letzterer hielt auch das geistliche Wort. Stephan Grigat, Kreisvertreter der Goldaper, unterstrich die Bedeutung der Ostpreußischen Heimat, ihrer Kultur, Geschichte und Strahlkraft.",
tłum.,,19 lipca 2025 roku w ogrodzie Haus der Heimat odbył się tegoroczny Letni Festiwal w Gołdapi, 29. edycja tego tradycyjnego już festiwalu Społeczność Kreisgemeinschaft Goldap Ostpreußen eV powitała na swoim wydarzeniu ponad 100 gości, w tym przewodniczącego Komisji Mniejszości Narodowych Sejmiku Województwa Warmińsko- Mazurskiego Jarosława Słomł, wicemarszałka województwa podlaskiego Jacka Piorunka, przewodniczącą Rady Miasta Gołdapi Wiolettę Anuszkiewicz, przedstawicieli sąsiednich powiatów Darkehmen | Angerburg, Bettinę Schöpgens-Cohrs i Wolfganga Schiemanna, a także kanonika katedry olsztyńskiej André Schmeiera, który wygłosił również kazanie.

Stephan Grigat, przedstawiciel Kreisgemeinschaft Goldap Ostpreußen eV, podkreślił znaczenie wschodniopruskiej ojczyzny, jej kultury, historii i charyzmy.

Zarówno wymieniony Pan Jarosław Słoma jak i Pan Jacek Piorunek są politykami Platformy Obywatelskiej. Na udostępnionych publicznie zdjęciach przez Kreisgemeinschaft Goldap Ostpreußen eV z imprezy niemieckich rewizjonistów widać obu polityków, a także przykład zestawienia Flagi RP z flagą w barwach Prus Wschodnich, która powiewa na Haus der Heimat przy ulicy Żeromskiego. To przykład bezczelnej manipulacji.

goldap posesjaflaga Prus

Sojusznicza Rada Kontroli Niemiec organ zarządzający okupowanymi Niemcami po II wojnie światowej - formalnie zlikwidowała państwo pruskie 25 lutego 1947 roku. Wypowiedź Pana Grigata o znaczeniu wschodniopruskiej ojczyzny" jest po prostu obelżywa dla ofiar II wojny światowej.

Jako wnuk Edwarda Cyrnala, więźnia niemieckiego nazistowskiego obozu Auschwitz, nr obozowy 19974, ponownie zdecydowanie protestuję przeciwko udziałowi w imprezach niemieckich rewizjonistów przedstawicieli polskich samorządów.
Paweł CZYŻ
RADNY RADY POWIATU W GOŁDAPI

Poniżej wcześniejszy tekst z 15 maja

Radny Rady Powiatu w Gołdapi Paweł Czyż, wiceprezes Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin protestuje przeciwko udziałowi w delegacji niemieckiego, partnerskiego powiatu Stade (Dolna Saksonia), wiceprezesa "Związku Wypędzonych" (współpracownika Eriki Steinbach), przewodniczącego „Kreisgemeinschaft Goldap”, który głosi hasła rewizjonistyczne, Stephana Grigata. Spotkanie odbędzie się w piątek 16 maja i jest współfinansowane przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej.

gOLDAP sTADE

Radny Czyż o tym, że przyjazd delegacji ze Stade organizuje Stephan Grigat, dowiedział się z wpisu na FB Starostwa Powiatowego w Gołdapi, informującego o spotkaniu wicestarosty Marzanny Wardziejewskiej z Grigatem (na zdjęciu).

Poruszył tę sprawę na sesji rady powiatu 29 kwietnia. Jego wystąpienie wywołało protesty przewodniczącego rady Piotra Rant, działacza PO, starosty Krzysztofa Kazanieckiego i radnego Jarosława Walca. Przdewodniczacy kilkakrotnie mu przerywał, by w końcy wyłaczyć mu mikrofon, toteż całe swoje wystąpienie zawarł także w interpelacji do starosty złozonej na piśmie. Poniżej przytaczam to wystąpienie radnego zgodnej z treścią interpelacji:

- Zacznę od historii. 10 lipca 1921 roku Karl von Buchka udał się do ówczesnego Landkreis (tłum. Powiat) Kehdingen z siedzibą we Fryburgu nad Łabą jako administrator. Pozostał na tym stanowisku do 31 sierpnia 1932 r. i został ostatnim administratorem powiatu do czasu włączenia go do Landkreis Stade. W efekcie wspomnianej reformy w Niemczech 1 października 1932 r utworzono nowy Landkreis Stade poprzez połączenie starego Landkreis Stade z Landkreis Kehdingen i zachodnią częścią Landkreis Jork.

W dniu 1 września 1932 roku von Buchka objął stanowisko administratora Landkreis Goldap w ówczesnych Prusach Wschodnich i piastował je do 1945 roku. 1 maja 1933 wstąpił do NSDAP (numer członkowski 1 683 854) i został natychmiast Obertruppführerem w sztabie SA Standarte 44 w Landkreis Pillkallen (Schloßberg) w Prusach Wschodnich. W 1939 roku von Buchka był współredaktorem Heimatbuch („Księgi ojczyzny”) Landkreis Goldap, w której przedmowie stwierdzał, że „der gesamte Heimatgedanke ... im Deutschland Adolf Hitlers neu belebt und gestärkt worden“ (tłum. „cała idea ojczyzny... odżyła i umocniła się w Niemczech Adolfa Hitlera”).

W 1948 roku wstąpił do Christlich Demokratische Union Deutschlands (CDU), a w 1950 roku został przewodniczącym okręgu CDU w Stade. Pełnił tę funkcję do 1954 roku i był również przewodniczącym CDU w Dolnej Saksonii. W latach 1949-1956 von Buchka zasiadał w radzie Landkreis Stade i był zastępcą administratora tego powiatu. Umowa sponsorska pomiędzy Landkreis Stade a Kreisgemeinschaft Gołdap - członkiem korporacyjnym Landsmannschaft Ostpreußen (Ziomkostwa Prus Wschodnich) - zawarta w 1952 r. i obowiązująca do dziś, wywodzi się z jego inicjatywy. Wysokim działaczem wspomnianych wyżej organizacji jest gość Pani Wicestarosty Marzanny Wardziejewskiej!

Stephan Grigat był bliskim współpracownikiem słynnej i znanej w całej Europie rewizjonistki, byłej przewodniczącej Związku Wypędzonych (niem. Bund der Vertriebenen – Vereinigte Landsmannschaften und Landesverbände e. V. - BdV), Eriki Steinbach, która w roku 2017 wsparła kampanię wyborczą Alternative für Deutschland, AfD (tłum. Alternatywa dla Niemiec). Pan Grigat pełni także funkcję wiceprezesa BdV.

(Pokazuje radnym zdjęcie z konferencji prasowej Eriki Steinbach, pierwszy od prawej Stephan Grigat) załączeniu poniżej wspólne zdjęcie z konferencji prasowej).

sTEINBACH
24 września 2022 r. w Schwerinie odbyły się huczne obchody jubileuszowe – 25. Landestreffen der Ostpreußen. „Widowiskowym” punktem tych obchodów było uroczyste wejście na salę 72 pocztów sztandarowych Prus Wschodnich przy dźwiękach „Preußens Gloria”. „Ostpreußen lebt – das sieht man heute und hier wieder!”, tłum. „Prusy Wschodnie żyją – to widać znowu dziś i tu!” - ogłosił wówczas gość Wicestarosty Marzanny Wardziejewskiej.

W czasopiśmie organizacyjnym Landsmannschaft Ostpreußen (Ziomkostwa Prus Wschodnich) „Heimatbrücke” (numer 6/89) – Stephan Grigat tak przedstawił się członkom swojej organizacji, cyt. „Ich engagiere mich in der Kreisgemeinschaft Goldap nicht nur der Geschichte oder der unvergleichlichen Natur Ostpreußens wegen, sondern auch deshalb, weil ich der Ansicht bin, daß die Zeit reif ist für ein >Ja ohne jedes Nein< zu den deutschen Ostgebieten, zu unserem Ostpreußen und unserem Goldap.”, (tłum.: „Jestem zaangażowany w społeczność powiatu gołdapskiego nie tylko ze względu na historię czy nieporównywalny charakter Prus Wschodnich, ale także dlatego, że uważam, iż nadszedł czas, aby powiedzieć „tak bez żadnego nie” niemieckim terytoriom wschodnim, naszym Prusom Wschodnim i naszej Gołdapi”).

Zatem pytam pana starostę:

1. Czy Zarząd Powiatu konsultował oficjalne przyjęcie przez władze Powiatu Gołdapskiego niemieckiego rewizjonisty z niemieckiego Związku Wypędzonych BdV z Ministerstwem Spraw Zagranicznych RP?

2. Jakie przepisy polskiego prawa upoważniają Zarząd Powiatu Gołdapskiego do prowadzenia własnej polityki zagranicznej?

3. Czy Wicestarosta Marzanna Wardziejewska spotkała się 25 kwietnia br. z „gościem” z własnej inicjatywy czy na polecenie służbowe? Kto konkretnie sprawdził wcześniej kim jest gość?

4. Czy Starostwo Powiatowe w Gołdapi zwróci się do miasta i powiatu Stade, aby niemiecki samorząd
wyznaczył innego pośrednika w kontaktach z naszym Powiatem?

5. Czy współpraca ze strukturami niemieckiego „samorządu” Prus Wschodnich „na uchodźstwie” zdaniem Pana Starosty nie naraża Polski na szkody polityczne i wizerunkowe?

6. Ile razy Stephan Grigat gościł oficjalnie w Starostwie Powiatowym w Gołdapi? O czym rozmawiano i co ustalono?

7. Czy od powstania Powiatu Gołdapskiego ze środków budżetowych przekazano jakiekolwiek środki na rzecz inicjatyw „Kreisgemeinschaft Goldap”, któremu przewodniczy - wg. Starostwa – Stephan Grigat? Czy jakiekolwiek środki budżetowe przekazano na rzecz „Landsmannschaft Ostpreußen”? Jeśli tak, to kiedy i w jakiej wysokości?

Zadaję te pytania jako wnuk więźnia niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz, polskiego urzędnika z Katowica Ewalda Cyrnala (pokazuje zdjęcie), numer obozowy 19974, uwięzionego w 1940 roku.

wiezien obozu Auschitz

Przewodniczący Rant kilkakrotnie przerywał radnemu, w końcu wyłączył mu mikrofon, mówiąc:

- Odbieram panu głos, jako że pan radny nie potrafi zachować podstawowych zasad kultury.

Przewodniczącego wsparł radny Jarosław Walc.

- Teraz dla radnego Czyża Niemcy są be, a kilka miesięcy temu walczył, by nazwę Plac Zwycięstwa zmienić na Plac Jana Henryka Dąbrowskiego, germanofila, masona, który przyłaczył się do Targowicy, bardzo słabo mówił po polsku a świetnie po niemiecku, znał świetnie kulturę i historię Niemiec. Nigdy nie określił się, że jest w stu procentach Polakiem. Pan tylko wywołuje awantury polityczne, w zależności jak wiatr zawieje, nic nie wnoszące do prac sesji.

Radny Czyż próbował prostować.
- Generał Jan Henryk Dąbrowski został upamiętniony w Hymnie Polski, więc chyba pan pomylił osoby, a Plac Zwycięstwa to nazwa z czasów komunistycznych. Ja nie mówię o II wojnie światowej, tylko o obecnej postawie pana Grigata.

Starosta Kazaniecki: „To jest niestosowne, te czasy minęły”

Starosta Kazaniecki

- Powiat Stade jest naszym partnerem, z którym współpracujemy od wielu lat. Pan Grigat przyjeżdża do nas jako przedstawiciel samorządu powiatowego. Na spotkaniu w Gołdapi będą samorządowcy powiatu i gminy Stade. To nie jest wizyta rewizjonistów. Ja nie będę drukował wizerunku mojej babci, która była w niewoli niemieckiej i pokazywał radnym. To jest niestosowne, to nie jest to miejsce, te czasy minęły. Pan Grigat nie odpowiada za swoich przodków. Każdy z nas też ma jakąś przeszłość. My funkcjonujemy tu i teraz i współpracujemy z każdym, z panem też.

„Naszą historię nosimy w sercu”

Jeszcze raz głos zabrał przewodniczący Rant, zwracając się do radnego Czyża:

- Gdyby pan poznał historie ludzi, którzy tu przybyli po wojnie zagospodarowywali tę ziemie, to dowiedziałby się pan, że też byli w obozach, byli gnębieni nie tylko przez hitlerowców, ale i przez Stalina. Nie jest pan tu nikim wyjątkowym, ale my się z tym nie obnosimy, nosimy to w serc - powiedział przewodniczący Rant.

Głos radnego Czyża poparła jedynie radna Grażyna Senda (jedyna radna PiS w radzie i wraz z radnym Czyżem są praktycznie jedynymi radnymi opozycyjnymi):

- Już samo nazwisko "Steinbach" powinno nam zapalić czerwone światełko. Nie należy atakować radnego Czyża, tylko podziękować, że przekazał nam te informacje, po których chce się krzyknąć: „Tu jest Polska!” a słyszymy „fur Deutschland”.

Po sesji starosta odpowiedział na pytania radnego na piśmie

odpowiedz starosty goldap

Radny Czyż nie usatysfakcjonowany tą odpowiedzią, tym bardziej, że nie otrzymał imiennej listy zaproszonych gości ze Stade, zamieścił 14 maja film na swoim FB pod hasłem STOP NIEMIECKIM REWIZJONISTOM!i z apelem do Stephana Grigata. W apelu są fragmenty dokumentalnych filmów z ataku Niemiec na Polskę we wrześniu 1939 roku, przypominając, że nad brzegiem Jeziora Gołdap, znajduje się grób Hansa Jeschonnka, szefa sztabu generalnego Luftwaffe podczas II wojny światowej, który 13 września wydał rozkaz bombardowania jednej z dzielnic Warszawy.

Radny Czyż powtórzył w nim to co powiedział na sesji i zaapelował do Grigata, by nie przyjeżdżał do Gołdapi.

- Niech pan w trosce o pojednanie polsko-niemieckie wystąpi do rządu nowego rządu Niemiec o wypłacenie Polsce reparacji.

Adam Socha

Jan Henryk Dąbrowski (1755-1818)
Urodził się 2 sierpnia 1755 r. w Pierzchowcu koło Bochni jako syn pułkownika Jana Michała Dąbrowskiego i Zofii Marii von Lettow z pochodzenia Niemki.

Służbę wojskową Dąbrowski rozpoczął w 1770 r. w stopniu podchorążego w wojsku saskim. W roku 1779 r. wziął udział w kampanii o sukcesję bawarską. Od 1780 r. w stopniu porucznika służył w gwardii elektorskiej w Dreźnie.

W roku 1792 Dąbrowski w stopniu wicebrygadiera przeszedł do wojska polskiego i złożył przysięgę na wierność konfederacji targowickiej.

Dąbrowski w czasie powstania kościuszkowskiego

Uczestniczył w powstaniu kościuszkowskim, za udział w obronie stolicy został awansowany do stopnia generała. 18 listopada 1794 r. dostał się do niewoli rosyjskiej pod Radoszycami.
Dąbrowski i Legiony Polskie we Włoszech

Po upadku insurekcji liczył na konflikt Prus z pozostałymi zaborcami, swe nadzieje wiązał również z Francją, dokąd przybył w 1796 r. W porozumieniu z Napoleonem Bonaparte utworzył Legiony Polskie we Włoszech, opierając się na układzie podpisanym w 1797 r. w Mediolanie z Republiką Lombardzką. Fundusze na stworzenie Legionów Dąbrowski uzyskał ze sprzedaży ziemi Pierzchowa, należącej wcześniej do jego ojca.

Na czele I Legii walczył m.in. pod Reggio i nad Trebbią oraz brał udział w zdobyciu Rzymu. Podczas walk w Apeninach został ranny. Po bitwie pod Marengo na polecenie Bonapartego utworzył dwa nowe legiony. Po pokoju w Amiens przeszedł na służbę Republiki Cisalpińskiej w stopniu generała dywizji.

Od 1802 r. pozostawał w służbie włoskiej. Tam też wstąpił do masonerii i został adeptem 29 stopnia rytu szkockiego.

3 listopada 1806 r. po zwycięskiej bitwie pod Jeną i wkroczeniu wojsk francuskich na tereny Polski, Dąbrowski wydał wraz z Józefem Wybickim w Poznaniu odezwę wzywającą do zorganizowania powstania wielkopolskiego.

W 1807 r. jako dowódca części wojska polskiego, tzw. III Legii, uczestniczył w wyzwalaniu ziem polskich położonych na lewym brzegu Wisły, zdobył Tczew, uczestniczył w oblężeniu Gdańska i w bitwie pod Frydlandem. W 1808 r. został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Virtuti Militari. Brał udział w kampanii 1809 r., podczas której był autorem planu wyprawy do Galicji. Walczył zwycięsko z Austriakami pod Radzyminem i Łęczycą.

W 1812 r. dowodził jedną z trzech dywizji polskich piątego korpusu i odznaczył się w bitwach pod Mohylewem i Borysowem. 26 listopada w bitwie nad Berezyną został ciężko ranny w czasie obrony jednego z mostów.

W 1813 r. walczył pod Teltawem, Grossbeeren, Juterbogk i w bitwie pod Lipskiem. Po śmierci księcia Józefa Poniatowskiego został naczelnym wodzem armii Księstwa Warszawskiego.

Losy Dąbrowskiego po upadku Napoleona

Po upadku Napoleona Dąbrowski powrócił do Warszawy i stanął na czele Komitetu Organizacyjnego Wojskowego, którego celem było zorganizowanie wojska utworzonego Królestwa Polskiego, w którym został także generałem jazdy i piastował funkcję senatora-wojewody.

Z powodów zdrowotnych zrezygnował jednak z funkcji publicznych i osiadł w swoim majątku w Winnej Górze w Wielkim Księstwie Poznańskim, gdzie zmarł 6 czerwca 1818 r.

Pozostawił po sobie rękopisy - "Jenerała Henryka Dąbrowskiego pamiętnik..." i "Wyprawę do Wielkopolski w 1794".

Dla założonych przez Dąbrowskiego Legionów żołnierz i poeta Józef Wybicki w 1797 roku napisał "Pieśń Legionów Polskich we Włoszech", która od początku została przyjęta z entuzjazmem przez żołnierzy i nazwana "Mazurkiem Dąbrowskiego". Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości po I wojnie stała się ona hymnem państwowym.

źródło: dzieje.pl

Czytaj więcej: "Niemiecki rewizjonista ponownie nawiedził Gołdap" - radny protestuje

Komentarz (3)

Czy Burmistrz Szczytna chce odtworzyć pomnik Bismarcka?

Szczegóły
Opublikowano: piątek, 19 wrzesień 2025 14:02
Adam Jerzy Socha

Tak stwierdziła radna PiS w Szczytnie Teresa Moczydłowska na spotkaniu posła PiS Przemysława Czarnka z mieszkańcami, w czwartek 18 września, a za nią powtórzył to wiceprezes PiS w telewizji wPolsce24 i na portalu wPolityce.pl.

Radna na dowód pokazała plan rewitalizacji przedwojennego parku, na którym zaznaczono Aleję Bismarcka i fontannę z usytuowaną pośrodku kolumną z popiersiem kanclerza Rzeszy Niemieckiej.

Burmistrz Stefan Ochman (PO) w wydanym w piątek 19 września oświadczeniu zaprzeczył, iż w zrewitalizowanym parku stanie popiersie twórcy „Kulturkampfu”.

Szczytno park plan rewitaliizacji

„Naprawdę trudno w to uwierzyć… Burmistrz Szczytna zamiast inwestować w to, co naprawdę potrzebne mieszkańcom, chce wydawać publiczne pieniądze na Aleję, Plac i Pomnik Bismarcka - skomentowała na swoim FB poseł Iwona Arent, która wraz z posłem Czarnkiem była na tym spotkaniu. - Czy naprawdę mieszkańcy płacą podatki po to, by finansować upamiętnianie postaci, które nie mają nic wspólnego z naszą tożsamością i lokalnymi potrzebami Bismarck jest symbolem germanizacji i polityki wymierzonej w Polaków W Polsce do dziś jest kojarzony jako postać wroga polskości, a nie ktoś, kogo powinno się honorować pomnikami ”

Poseł Czarnek na spotkaniu nazwał pomysłodawców tego projektu „zdrajcami” i stwierdził, że część społeczeństwa polskiego wymaga „repolonizacji”.

Natomiast na antenie Telewizji wPolsce24 powiedział:

- Wczoraj byłem w Szczytnie na spotkaniu z mieszkańcami (…), była również pani radna, która pokazała mi mapkę, którą otrzymali radni miasta Szczytno od burmistrza, to jest wstęp do dyskusji o projekcie uchwały o rewitalizacji tamtejszego parku przedwojennego i w tym parku ma się znaleźć aleja Bismarcka i na końcu tej alei ma być popiersie Bismarcka. Człowieka, który jest odpowiedzialny za Kulturkampf, za brutalną germanizację milionów Polaków

— powiedział na antenie Telewizji wPolsce24 Przemysław Czarnek.

- Oni, mieszkańcy Szczytna, mają teraz sławić poprzez aleję Bismarcka. To są ci sami ludzie z kręgu tych, których trzeba repolonizować, a którzy mówią, że Niemcom musimy zawsze za wszystko dziękować i niczego broń Boże się od nie domagać

— dodał.

Kulturkampf

 

Screen z rolki zamieszczonej przez poseł Arent.

W liście Bismarcka do siostry Malwiny z 26 marca 1861 roku, czytamy::

„Bijcie Polaków, ażeby aż o życiu zwątpili. Mam wielką litość dla ich położenia, ale jeżeli chcemy istnieć, to nie pozostaje nam nic innego, jak ich wytępić” (Otto von Bismarck, „Briefe Bismarcks an Schwester und Schwager 1843-1897”).

Wystąpienie wiceprezesa PiS w wPolsce24 wywołało burzę w Szczytnie, na którą natychmiast zareagował burmistrz Stefan Ochman (PO) wydając Oświadczenie, w którym stanowczo stwierdził, „Nasze Miasto nie będzie miejscem gloryfikacji osób odpowiedzialnych za zbrodnie przeciwko Polsce i Narodowi Polskiemu”.

 oSWIADCZENIE BURMISTRZA sZCZYTNA bISMARCK

 

PARK ANDERSA

Park przy obecnej ul. Marii Skłodowskiej-Curie Park i Szkole Podstawowej nr 3 w Szczytnie założył przemysłowiec, potentat w branży drzewnej Richard Anders w 1906 roku i ofiarował mieszkańcom miasta. Posadzono tam wiele egzotycznych gatunków drzew i krzewów, w większości pozyskiwanych przez Andersa z kierowanej przez jego przyjaciela, prof. Adama Friedricha Schwappacha, Głównej Leśnej Stacji Doświadczalnej Prus w Eberswalde.

Na jego terenie utworzono m.in. staw i niewielki amfiteatr, gdzie każdej niedzieli przygrywała spacerowiczom orkiestra szczycieńskiego batalionu. Wytyczono alejki. Zbudowano także boiska do gier zespołowych, a nawet imponujących rozmiarów kort tenisowy. Porządku pilnowali zatrudnieni przez Andersa trzej ogrodnicy. Park służył wszystkim mieszkańcom Szczytna. Stał się ulubionym miejscem spacerów. Często odwiedzały je matki z dziećmi, choć nie było tu placów zabaw.

POMNIK-FONTANNA BISMARCKA

Najważniejszym miejscem w parku był odsłonięty 1 czerwca 1911 r. pomnik-fontanna Bismarcka. Do dziś zresztą zachowały się jeszcze resztki tego charakterystycznego, uwiecznionego na przedwojennych pocztówkach obiektu. Przypuszcza się, że popiersie spoczywa na dnie fontanny.

Szczytno Bismarck 2 strona

OBECNY WYGLĄD FONTANNY, NA COKOLE STAŁO POPIERSIE BISMARCKA

Po wygranym plebiscycie 1920 roku ustawiono w parku przy południowo-zachodnim rogu szkoły duży granitowy głaz z inskrypcją:

"Bei der Volksabstimmung am 11. Juli 1920 wurden in der Stadt Ortelsburg 5336 Stimmen für Deutschland 15 Stimmen für Polen abgegeben. Dies Land bleibt deutsch".

(„W referendum 11 lipca 1920 roku w Ortelsburgu oddano 5336 głosów na rzecz Niemiec i 15 na rzecz Polski. Kraj ten pozostaje niemiecki”).

Szczytno kamień plebiscytowy

Pomiędzy głazem plebiscytowym a fontanną z popiersiem Bismarcka znajdował się kamień z inskrypcją: „Richard Anders Park”. Była to nazwa parku i jednocześnie upamiętnienie jego fundatora.

Przewiduje się również postawienie tablicy pamiątkowej poświęconej Richardowi Andersowi. Gmina miejska Szczytno planuje złożyć wniosek o dofinansowanie projektu ze środków europejskich, co jest pierwszym krokiem do odnowienia tego historycznego terenu.

Adam Socha

Archiwalne zdjęcia ze zbiorów Witolda Olbrysia

 

Czytaj więcej: Czy Burmistrz Szczytna chce odtworzyć pomnik Bismarcka?

Komentarz (22)

"Bajkowy zakątek" - taką nazwę otrzymał plac zabaw w Barczewie

Szczegóły
Opublikowano: poniedziałek, 15 wrzesień 2025 14:49

W wyniku jawnego głosowania podczas konsultacji społecznych 15 września, obecni mieszkańcy Barczewa wybrali z trzech propozycji nazwę "Bajkowy zakątek" dla placu zabaw w parku, który władze miasta nad Pisą chcą uczcić imieniem śp. burmistrza Lecha Nitkowskiego.

Wcześniej, 16 sierpnia napisałem na ten temat:

Władze Barczewa chcą nadać parkowi miejskiemu imię zmarłego burmistrza Lecha Nitkowskiego. Zdaniem Krystyny Łukaszewicz, były burmistrz jako patron, będzie dzielił mieszkańców, gdyż dla części z nich Nitkowski pozostał postacią kontrowersyjną, mimo że sąd oczyścił go z oskarżenia o współpracy ze służbami PRL. 

Zmarły w 2023 roku Lech Nitkowski funkcję burmistrza Barczewa pełnił w latach 2006 - 2018 r. W 2009 roku został oskarżony przez prokuratora IPN iż podał nieprawdę w swym oświadczeniu lustracyjnym. Według IPN Lech Nitkowski został zarejestrowany w 1973 roku jako tajny współpracownik służb kontrwywiadu wojskowego i posługiwał się pseudonimem TW "Ryś". Prokurator powołał się na dwa dokumenty świadczące o współpracy oskarżonego z kontrwywiadem: jeden to zobowiązanie do współpracy podpisane przez niego samego i drugi dokument kończący współpracę. Według oficera, który miał zwerbować Nitkowskiego miał być on "jednym z najzdolniejszych współpracowników, wykazującym się własną inicjatywą", pobierającym za współpracę wynagrodzenie.

Lech Nitkowski kategorycznie zaprzeczył i wystąpił o autolustrację. W 2011 roku Sąd Okręgowy w Olsztynie oczyścił Nitkowskiego z zarzutu „kłamstwa lustracyjnego”. Mimo to do dzisiaj część mieszkańców jest przekonanych, że były burmistrz współpracował.

Wizję nadania parkowi imienia Lecha Nitkowskiego zgłosił jeden z trzech braci radnych Dowgiałło – Mariusz. Argumentował, że Nitkowski zanim został burmistrzem był dyrektorem wodociągów i kochał wodę, a park leży nad rzeką Pisą.

Na ogłoszone na 17 lipca konsultacje w tej sprawie do ratusza przybyły 34 osoby, głównie byli i obecni urzędnicy miejscy, 32 z nich zagłosowało za nadaniem parkowi im. Lecha Nitkowskiego, przeciw była tylko Krystyna Łukaszewicz (kamerzysta lokalnej telewizji wstrzymał się od głosu) i zaproponowała, aby plac zabaw dla dzieci, zbudowany w tym parku, dostał imię postaci z bajki.

- Nie głosowałam przeciw tylko we własnym imieniu – mówi Krystyna Łukaszewicz, - ale wcześniej zrobiłam sondaż i pytani przeze mnie mieszkańcy podzielali moje zdanie, jednak tylko ja miałam odwagę pójść do ratusza i wystąpić przeciw.

Następnie Łukaszewicz zebrała 86 podpisów mieszkańców pod wnioskiem popierającym inicjatywę rozpoczęcia konsultacji społecznych w tej sprawie i 28 lipca złożyła wniosek na ręce burmistrza Grzegorza Matłoki.

- Zaproponowałam, aby nazwę placu zabaw wymyśliły dzieci uczęszczające do przedszkoli w Barczewo – dodaje Łukaszewicz.

Sesja rady miasta odbędzie się 28 sierpnia.
Adam Socha
Na zdjęciu park i plac zabaw w Barczewie.

Czytaj więcej: "Bajkowy zakątek" - taką nazwę otrzymał plac zabaw w Barczewie

Komentarz (5)

Więcej artykułów…

  1. Bp Mazur w Gietrzwałdzie: Mamy zanik poczucia grzechu
  2. Resztki rosyjskiego drona doleciały pod Elbląg

Strona 18 z 296

  • start
  • Poprzedni artykuł
  • 13
  • 14
  • 15
  • 16
  • 17
  • 18
  • 19
  • 20
  • 21
  • 22
  • Następny artykuł
  • koniec

Komentarze

Tu nie o wiedzę chodzi, a o charakter...
Prokuratura ściga "Debatę", a ...
2 godzin(y) temu
Zapewne ci wybitni prokuratorzy to absolwenci sławetnego Wydziału Prawa i Administracji UWM, którzy kończą studia PO układach stąd te niedobory elemen...
Prokuratura ściga "Debatę", a ...
5 godzin(y) temu
Polecam ciekawy tekst na:
https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/furia-czyli-prymus-pryncypala,216135
albo na:
https://opinie.olsztyn.pl/olsztyn/furia-...
W lipcowej "Debacie" Bachmura ...
21 godzin(y) temu
Sześć przykazań przetrwania:
• pierwsze – nie myśl i nie oceniaj otaczającej cię rzeczywistości
• drugie – jeśli myślisz, to przynajmniej nic nie mó...
Prokuratura ściga "Debatę", a ...
1 dzień temu
Naprawdę bardzo mi przyjemnie, że już nie muszę z racji wykonywanego zawodu uczestniczyć w wykonywaniu niektórych prokuratorskich postanowień. Z niema...
Prokuratura ściga "Debatę", a ...
około 2 dni temu
Pani Bożeno, w takim razie proszę dać dobry przykład odwagi. Przy okazji warto sięgnąć do uznanych autorów badających współczesną zachodnią demokracj...
Prokuratura ściga "Debatę", a ...
około 2 dni temu

Ostatnie blogi

  • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
  • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
  • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
  • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
  • 1

Najczęściej czytane

  • Remont PDK bez końca. Pisz oddaje dotację, a sprawę bada prokuratura
  • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
  • W Olsztynie rusza punkt transgranicznej pomocy prawnej dla Ukraińców
  • Prezydent Olsztyna „ukarał” wiceprezydent Sylwię Rembiszewską-Piątek
  • Red. Słowik: „Dlaczego przez 5 lat nie rozliczono prof. Maksymowicza?”
  • To politycy stworzyli ludobójczy system NFZ, lekarze z niego korzystają
  • Dzierżawca parkingu odpowiedział filmem na rolkę Prezydenta Olsztyna
  • Rada Gminy Gietrzwałd jednomyślnie przyjęła Plan Ogólny, ze strefą na wielkie magazyny
  • Czy Skarb Państwa odzyska 34 mln zł od Helpera?
  • Kto z Warmii i Mazur został wyrzucony z PiS wraz z Morawieckim?
  • Zarobki lekarzy na Warmii i Mazurach. Oto rekordziści ze szpitali wojewódzkich
  • Prokuratura ściga "Debatę", a nie rozdawnictwo milionów na solaria

Wiadomości Olsztyn

  • Olsztyn

Wiadomości region

  • Region

Wiadomości Polska

  • Polska

O debacie

  • O Nas
  • Autorzy
  • Święta Warmia

Archiwum

  • Archiwum miesięcznika
  • Archiwum IPN

Polecamy

  • Klub Jagielloński
  • Teologia Polityczna

Informacje o plikach cookie

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.