logodebata

Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez prawie 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000 337 806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

czwartek, luty 19, 2026
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Wiadomości
  • Region

Region

Podejrzany o zabójstwo ks. Lecha Lachowicza skierowany na badania psychiatryczne

Szczegóły
Opublikowano: czwartek, 22 maj 2025 09:31

Podejrzany o zabójstwo proboszcza parafii w Szczytnie zostanie poddany obserwacji sądowo-psychiatrycznej - informuje
Rzecznik Prasowy Sądu Okręgowego w Olsztynie, sędzia Adam Barczak.

Sąd Okręgowy w Olsztynie wydał postanowienie o poddaniu obserwacji sądowo-psychiatrycznej Szymona K. podejrzanego o dokonanie zabójstwa proboszcza jednej z parafii w Szczytnie, ks. Lecha Lachowicza.

Prokurator Prokuratury Rejonowej w Szczytnie zarzucił Szymonowi K. dokonanie zabójstwa. Do zdarzenia tego doszło w dniu 3 listopada 2024 r. w godzinach wieczornych w budynku plebanii jednej z parafii w Szczytnie. Według ustaleń prokuratora, Szymon K., posiadając przy sobie metalowy toporek wdarł się do środka budynku, a następnie zaatakował proboszcza parafii, zadając mu nieustaloną ilość uderzeń toporkiem w okolice głowy i tułowia.

Podejrzany kontynuował zadawanie ciosów także po tym, jak pokrzywdzony przewrócił się na ziemię plecami w kierunku podłoża. W pewnym momencie zaniepokojona hałasem kobieta pracująca w parafii zaszła do pomieszczenia, w którym zauważyła podejrzanego oraz leżącego na podłodze proboszcza. Kobieta rozpyliła gaz pieprzowy w kierunku podejrzanego, po czym uciekła do innego pokoju i zawiadomiła służby ratunkowe.

Szymon K. zbiegł z miejsca zdarzenia jeszcze przed przybyciem służb. Jednak już rankiem następnego dnia został zatrzymany.

Pokrzywdzony w wyniku ataku Szymona K. doznał szeregu poważnych obrażeń ciała. Zmarł w dniu 9 listopada 2024 r. w szpitalu w Olsztynie. Szymon K. przesłuchany w charakterze podejrzanego przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu. W swoich wyjaśnieniach wskazał, że poszedł na parafię z zamiarem rabunku, ale z uwagi na to, że nikt nie otwierał mu drzwi do plebanii, poczuł ogromną złość i wtedy też powziął zamiar zabójstwa księdza.

Jeszcze w trakcie postępowania przygotowawczego Szymon K. został poddany badaniom przez powołanych do sprawy biegłych lekarzy psychiatrów i biegłego psychologa w celu wydania opinii dotyczącej stanu zdrowia psychicznego podejrzanego w czasie zdarzenia. W oparciu o sporządzoną przez tych biegłych opinię prokurator przyjął, że Szymon K. dopuścił się popełnienia zarzucanego mu czynu mając zniesioną całkowicie zdolność do rozpoznania znaczenia tego czynu i pokierowania swoim postępowaniem.

W rezultacie prokurator w styczniu br. skierował do Sądu Okręgowego w Olsztynie wniosek o umorzenie postępowania karnego przeciwko Szymonowi K. z uwagi na niepoczytalność podejrzanego w chwili czynu, a także o orzeczenie wobec podejrzanego środka zabezpieczającego w postaci umieszczenia go w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.

Tymczasem Sąd Okręgowy w Olsztynie, po przeanalizowaniu zebranego dotychczas w sprawie materiału dowodowego, uznał, że znajdująca się w aktach sprawy opinia sądowo-psychiatryczna sporządzona w toku postępowania przygotowawczego budzi wątpliwości, co do wniosków w niej zawartych. Sąd zwrócił między innymi uwagę, że biegli wydając tę opinię nie dysponowali pełną dokumentacją medyczną dotyczącą leczenia podejrzanego, jak też nie odnieśli się do kwestii związanych z używaniem przez podejrzanego substancji psychoaktywnych i ich wpływu na zachowanie podejrzanego.

W związku z tym Sąd Okręgowy w Olsztynie w dniu 19 lutego 2025 r. postanowił dopuścić dowód z nowej opinii sądowo-psychiatrycznej, która będzie uwzględniać wszystkie okoliczności, jakie pojawiły się w sprawie. Jednakże w kwietniu br. nowy zespół biegłych lekarzy psychiatrów i psychologa poinformował Sąd, że na podstawie danych z akt sprawy i jednorazowego badania stanu psychicznego nie jest w stanie wydać opinii dotyczącej stanu zdrowia psychicznego Szymona K. Biegli wskazali jednocześnie, że do wydania takiej opinii niezbędne jest poddanie podejrzanego czterotygodniowej obserwacji sądowo-psychiatryczno-psychologicznej w warunkach oddziału psychiatrycznego.

Sąd Okręgowy w Olsztynie, mając powyższe na uwadze, na posiedzeniu w dniu 16 maja 2025 r. wydał postanowienie o poddaniu Szymona K. obserwacji sądowo-psychiatrycznej.

Od treści nowej opinii sądowo-psychiatrycznej dotyczącej stanu zdrowia psychicznego podejrzanego będzie zależało, jakie dalsze czynności podejmie Sąd w tej sprawie.

Wcześniejsze artykuły na ten temat, poniżej:

Sejmik Województwa Warmińsko-Mazurskiego przyjął wspólne Stanowisko potępiające bestialskie zabójstwo padł proboszcz ze Szczytna ks. Lecha Lachowicza. Kapłan został zmasakrowany toporkiem 3 listopada, zmarł 9 listopada. Został pochowany w Szczytnie.

Stanowisko Sejmiku zabójstwo ks. Lachowicza

Radni KO, TD i PSL zgłosili poniższy projekt Stanowiska:

Stanowski Sejmiku zabojstwo ks. Lachowicza

Poniżej projekt Stanowiska zgłoszony przez Klub Radnych PiS

Stanowisko Klubu PiS Lachowicz

„Przez całą swoją służbę nie spotkał się z takim bestialstwem”. Brutalność zabójcy ks. Lachowicza szokuje!

Brutalność 27-latka, który zabił na początku listopada 72-letniego ks. prałata Lecha Lachowicza szokuje nawet policjantów. Sprawca posługując się tasakiem zmasakrował głowę duchownego. Zdaniem jezuity ks. Roberta Wawera, do szokującej zbrodni doprowadził szerzący się hejt.

3 listopada na plebanii w Szczytnie doszło do brutalnej napaści na ks. prałata Lecha Lachowicza. Duchowny trafił do szpitala a jego stan określano od początku jako krytyczny. Podejrzanego o napaść zatrzymano dzień później. 27-latkowi postawiono zarzuty usiłowania zabójstwa, trafił do aresztu.

Mimo kilkudniowej walki ks. Lachowicz zmarł. W poniedziałek "Nasz Dziennik" opublikował wstrząsające informacje o brutalności napastnika.

Szokująca brutalność

Jak podaje gazeta, "jeden z policjantów stwierdził, że przez całą swoją służbę nigdy nie spotkał się z takim bestialstwem".

Ciało księdza Lecha było nieruszone, natomiast głowa była zmasakrowana. Ten człowiek uderzał w nią tasakiem. Przeciął ją prawie na pół. Czoło i nos rozcięty na dwie połowy, warga, zęby wybite, kości czaszki były w mózgu. Jedno oko wypłynęło albo się zapadło. Na policzku też była rana cięta, taka 20-centymetrowa od tego tasaka.

– opisano.

"Tak kończy się hejt"

Szokujące doniesienia skomentował w mediach społecznościowych jezuita ks. Robert Wawer. Jego zdaniem, śmierć kapłana była efektem nagonki.

"Każdy, kto chociaż trochę przyłącza się do hejtu jest w pewnej mierze współodpowiedzialny za kumulujące się zło, które później gdzieś się materializuje. Tak kończy się hejt"

– napisał duchowny.

Uroczystości pogrzebowe ks. Lachowicza odbyły się w sobotę 16 listopada. Wieloletni proboszcz parafii św. Brata Alberta spoczął na cmentarzu komunalnym w Szczytnie.

W sobotniej mszy pogrzebowej, której przewodniczył metropolita warmiński abp Józef Górzyński, brały udział setki mieszkańców Szczytna. Parafialny kościół nie był w stanie pomieścić wszystkich uczestników uroczystości.

Wspominając w homilii zmarłego, arcybiskup podkreślił, że - nawet w świecie, w którym codziennie zalewają nas obrazy ludzkiego okrucieństwa - śmierć kapłana wstrząsnęła wszystkimi. Jak mówił, w tym kontekście nie sposób uwolnić się od refleksji nad skalą deprawacji, jaką zło może poczynić w człowieku. Jednocześnie zastrzegł, że to nie do zła należy ostatnie słowo.

 "Ksiądz Lech poświęcił całe swoje życie głoszeniu Chrystusowego zwycięstwa na złem, grzechem i śmiercią. Zło brutalnie odreagowało na nim jego posługę swym zbrodniczym piętnem, ale na pewno go nie zwyciężyło. On bowiem całym swoim życiem stanął po stronie zwycięzcy śmierci, piekła i szatana"

– mówił hierarcha.

Metropolita zaznaczył, że pozostaje jednak także potrzeba osądzenia tej zbrodni w kryteriach tego świata. Przypomniał słowa kondolencji nadesłanych przez przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski abp. Tadeusza Wojdę, który podkreślił, że "brutalne pobicie, które w konsekwencji doprowadziło do śmierci, wymaga jednoznacznego potępienia i ukarania sprawcy".

"Nie ma miejsca w cywilizowanym i chrześcijańskim społeczeństwie na akty przemocy i brutalności” - napisał abp Wojda. Dodał, że ta tragiczna śmierć jest wołaniem również o przebaczenie i miłosierdzie. "Bóg Miłosierny jest bowiem tym, który pragnie, abyśmy zło dobrem zwyciężali" - wskazał.

Abp Górzyński mówił wiernym, aby ich serc i umysłów nie napełniała nienawiść czy złorzeczenie.

"Jako uczniowie Chrystusa módlmy się za sprawcę i wszystkich zło czyniących o ich przemianę i uwolnienie od zła. Módlmy się, aby dobry Bóg był dla nich, tak jak i dla nas, miłosierny" – powiedział metropolita warmiński.

Ks. Lachowicz został pochowany na cmentarzu komunalnym w Szczytnie. Uczestnicy uroczystości pogrzebowych wspominali go jako ciepłego, ale bezkompromisowego człowieka, charyzmatycznego i znanego z patriotycznej postawy kapłana.

Brutalna napaść na plebanii

Duchowny był ofiarą brutalnej napaści, do której doszło 3 listopada na plebanii w Szczytnie. W stanie krytycznym trafił wówczas do szpitala. Zmarł w minioną sobotę.

Dzień po napadzie zatrzymany został 27-letni mieszkaniec Szczytna, któremu postawiono zarzut usiłowania zabójstwa proboszcza. Według prokuratury mężczyzna wdarł się siłowo do budynku plebanii i zaatakował napotkanego na korytarzu księdza. Zadał mu szereg ciosów metalowym toporkiem w głowę, powodując rozległe obrażenia. Napastnika spłoszyła pracownica parafii, która użyła wobec niego gazu pieprzowego, następnie zaalarmowała policję i wezwała do nieprzytomnego duchownego pomoc medyczną. Decyzją sądu podejrzany trafił do aresztu. Podczas przesłuchania przyznał się do winy, wyjaśniając, że działał w celach rabunkowych.

Wieloletni proboszcz parafii w Szczytnie

Ks. prałat Lech Lachowicz urodził się w 1952 r. w Lidzbarku Warmińskim. W latach 1969-1976 studiował w Warmińskim Seminarium Duchownym Hosianum. Święcenia kapłańskie przyjął w 1976 r. w Olsztynie. Był wikariuszem parafii: św. Jakuba w Olsztynie (1976-1977), św. Brunona w Bartoszycach (1977-1979), Matki Bożej Różańcowej w Mikołajkach (1979-1980), św. Jana Nepomucena w Wielbarku (1980-1985) i św. Leona w Gołdapi (1985-1987). Administrator parafii św. Jana Chrzciciela w Janowie (1987-1990), a następnie proboszcz parafii św. Brata Alberta Chmielowskiego w Szczytnie (1990-2024), budowniczy kościoła parafialnego i plebanii.

Posługując w Wielbarku w stanie wojennym, na wzór bł.  ks. Jerzego Popiełuszki odprawiał Msze za Ojczyznę. Zapraszał artystów i naukowców z Warszawy. Włączył się w redagowanie podziemnego pisma "Wolny Mazur".

Wielbark pamięta ks. Lecha Lachowicza

 W tym roku ukazała się książka Krzysztofa Kolczyńskiego, o historii podziemnego pisma „Wolny Mazur”, wydana przez Instytut Północny w Olsztynie.

Ksiądz i pani Elżbieta byli wolontariuszami Fundacji Pro

O brutalnym napadzie na księdza proboszcza Lecha Lachowicza, poinformował też na stronie Fundacji Pro Mariusz Dzierżawski, bowiem kapłana zaangażowanego m.in. w działania tej Fundacji i obronę dzieci przed aborcją, tak jak i współpracownica księdza, pani Elżbieta, która ruszyła mu na pomoc, jest wolontariuszką Fundacji.

Ksiądz Lech uczestniczył w organizowanych przez Fundację w Szczytnie publicznych modlitwach różańcowych. Zorganizował także spotkanie o tematyce pro-life w swojej parafii, do prowadzenia którego zaprosił wolontariuszy Fundacji.

Wolontariusze Fundacji są regularnie przedmiotem napaści proaborcjonistów.

Zamordowanego kapłana wspomina koordynator Fundacji Marek, organizator publicznych modlitw różańcowych i akcji informacyjnych na temat aborcji w Szczytnie:

"Pamiętam naszą pierwszą modlitwę różańcową, którą zorganizowaliśmy w Szczytnie. Zgromadziliśmy się w ruchliwym miejscu, modląc się i pokazując jednocześnie prawdę o aborcji mieszkańcom miasta. Przypadkiem przechodziła tamtędy akurat pani Elżbieta, która wracając z Mszy Św. trafiła na naszą akcję. Jak się po raz kolejny okazało, nie ma przypadków, są tylko znaki. Pani Elżbieta została z nami na różańcu, a po jego zakończeniu nalegała, abyśmy wspólnie poszli na pobliską parafię do księdza proboszcza, którego jej zdaniem powinniśmy koniecznie poznać.

Zgodziliśmy się, a tym kapłanem był właśnie ksiądz Lech Lachowicz. Przyjął nas bardzo ciepło, nawiązaliśmy współpracę. Ksiądz Lech przychodził od tej pory na organizowane przez nas publiczne modlitwy różańcowe i błogosławił uczestników naszych zgromadzeń.

Zaprosił nas także do swojej parafii, abyśmy przeprowadzili spotkanie dla wiernych uświadamiające na temat aborcji i konieczności włączenia się do walki o życie. Ucieszyła nas ta współpraca, gdyż bardzo potrzebujemy w dzisiejszych czasach takich kapłanów - zdecydowanych, odważnych i zaangażowanych. Obyś był zimny albo gorący - brzmi jedno z najbardziej przejmujących upomnień Pana Jezusa znanych z kart Ewangelii. Najgorsze jest bycie letnim, nijakim, biernym.

Ksiądz Lech był gorącym orędownikiem prawa do życia dla wszystkich dzieci i zarówno swoim słowem jak i czynem o to prawo się upominał."

Mordercą księdza Lecha okazał się 27-letni Szymon K. Wedle informacji udzielonej przez prokuraturę, przyszedł on na plebanię z intencją zabicia księdza, aby następnie móc swobodnie dokonać kradzieży na plebanii. Sprawca oprócz topora miał przy sobie również pojemnik z benzyną, być może po to, aby po wszystkim podpalić plebanię. Media donoszą, że według relacji sąsiadów Szymon K. to "grzeczny, normalny chłopak", były student medycyny, który nigdy wcześniej nie sprawiał problemów.

Adam Socha

(korzystałem z materiałów portalu niezalezna.pl i Tygodnik Szczytno)

  • Click to enlarge image Ks. Lachowicz pogrzeb 2.jpg
  • Click to enlarge image ks. Lachowicz pogrzeb 3.jpg
  • Click to enlarge image ks. Lachowicz pogrzeb 4.jpg
  • Click to enlarge image ks. Lachowicz pogrzeb.jpg
  •  
View the embedded image gallery online at:
https://www.debata.olsztyn.pl/wiadomoci/region.html?start=60#sigProId59c1ea93e0

Czytaj więcej: Podejrzany o zabójstwo ks. Lecha Lachowicza skierowany na badania psychiatryczne

Komentarz (15)

Czy zastępcą dyrektora Muzeum w Grunwaldzie została osoba z polecenia PO?

Szczegóły
Opublikowano: piątek, 16 maj 2025 15:34

Zastępcą dyrektora Muzeum Bitwy pod Grunwaldem została Emilia Nowicka z Olsztynka. Pani Emilia zaprzecza, by została protegowana na to stanowisko przez Platformę Obywatelską. Na zdjęciu, na wiecu PO na rynku w Olsztynku 13 maja (zaznaczona niebieską strzałką). Film z wiecu zamieściła Gazeta Olsztyńska.

To czysty przypadek, że 13 maja na rynku w Olsztynku Nowicka wzięła udział w promocji kandydata PO na prezydenta RP Rafała Trzaskowskiego obok senator PO Ewy Kaliszuk, posłów PO, Pawła Papke i wiceministra kultury Macieja Wróbla, burmistrza Olsztynka, działacza PO Roberta Waraksy i Artura Wrochny, wicestarosty olsztyńskiego, który przyjaźni się z ojcem pani Emilii - Kazimierzem Borkowskim, kierownikiem Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej w Olsztynku, też działaczem Platformy.

PO Trzask Olsztynek

Promocja Rafała Trzaskowskiego, rynek w Olsztynku, 13 maja, od lewej burmistrz Robert Waraksa, poseł Paweł Papke, senator Ewa Kaliszuk, poseł, wiceminister Maciej Wróbel, screen z filmu na stronie "Gazety Olsztyńskiej"

politycy PO Olsztynek Trzask

Przemawia wicestarosta olsztyński, były burmistrz Olsztynka Artur Wrochna

Olsztynek Nowacka kolko

Na zdjęciu Emilia Nowicka zaznaczona niebieską linią.

Muzeum podlega pod Zarząd Województwa Warmińsko-Mazurskiego, na czele którego stoi działacz PO, marszałek Marcin Kuchciński, placówki kultury podlegają członkini Zarządu Marii Bąkowskiej, działaczce PSL.

Szymon Drej, który jest dyrektorem muzeum od wielu lat, do tej pory obywał się bez zastępcy w randze dyrektora. Sprawy organizacyjne bardzo dobrze ogarniała mu pracownica w randze kierownika. Co prawda 26 września 2023 roku dopisano do Statutu Muzeum, że „Dyrektor kieruje działalnością Muzeum przy pomocy jednego Zastępcy” oraz, że „Dyrektor powołuje Zastępcę w uzgodnieniu z Zarządem Województwa Warmińsko-Mazurskiego”, ale do tej pory nie skorzystał z tego zapisu.

Z informacji, którą otrzymałem wynika, że 2 tygodnie temu dyrektor dowiedział się od swoich zwierzchników, że bardzo potrzebuje zastępcy i idealną kandydatką jest Emilia Nowicka z pobliskiego Olsztynka.

Jak Emilia Nowicka podała na swoim FB, studiowała „Pedagogikę społeczną, doradztwo zawodowe” na UWM. Jej znajomi na profilu to Maria Bąkowska, Robert Waraksa, Ewa Wrochna. W innym źródle ustaliłem, że pani Emilia Nowicka od 2015 roku jest kierowniczką Dziennego Domu Seniora w ramach Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Olsztynku. Przed jej zatrudnieniem, pracownica, która prowadziła Dom Seniora była zatrudniona na etacie specjalisty. Jest też działaczką klubu sportowego „OLIMPIA” wespół z mężem. Prezesem Klubu jest ojciec Kazimierz Borkowski, działacz PO.

Niestety, nie zastałem w Muzeum dyrektora Dreja. Komórkę miał wyłączoną, więc wysłałem mu pytanie SMSem:

„Kiedy się Pan dowiedział od wicemarszałek Marii Bąkowskiej, że potrzebuje Pan zastępcy i że najlepiej nadaje się Emilia Nowicka? Pani wicemarszałek Bąkowska powiedziała mi, że idealną kandydatkę znalazła Panu dyrektorka Departamentu Kultury i Edukacji Berenika Oklińska, bo Pan bardzo potrzebował, od roku szukał i nie mógł znaleźć. Potwierdza Pan?”

Nie otrzymałem odpowiedzi. Za to miałem szczęście, że gdy zadzwoniłem do Muzeum, akurat przy sekretarce stała Emilia Nowicka. Poniżej zapis rozmowy.

Emilia Nowicka, słucham?

Dzień dobry Pani, kłania się Adam Socha, dziennikarz, pismo Debata z Olsztyna.

Emilia Nowicka: Dzień dobry, witam.

- Czy to prawda, że 15 maja Pani objęła stanowisko zastępcy dyrektora?

Emilia Nowicka: Tak, ale 14 maja.

- Proszę Pani, czy Pani została zastępcą, bo takie stanowisko nie istniało do tej pory w muzeum, dzięki kontaktom ojca, działacza Platformy Obywatelskiej?

Emilia Nowicka: Istniało takie stanowisko. Dwa lata temu zmieniono Statut.

- Nie istniało, właśnie otworzyłem stronę muzeum w internecie i oprócz dyrektora są tylko kierownicy działów. A skąd Pani o tym wie, że 2 lata temu zmieniono Statut, skoro Pani dopiero od 14 maja pracuje?

Emilia Nowicka: No bo znam Statut.

- Aha, i był konkurs?

Emilia Nowicka: Nie, nie było konkursu. W statucie jest powołanie zastępcy bez konkursu.

- Czy jest Pani działaczką Platformy Obywatelskiej?

Emilia Nowicka: Nie jestem.

To co Pani robiła 13 maja na rynku w Olsztynku, na promocji Rafała Trzaskowskiego wraz parlamentarzystami i działaczami PO? Przypadkowo przechodziła Pani i mówi sobie, „a stanę sobie, to mój kandydat”.

Emilia Nowicka: Byłam tam jak każdy mieszkańcy, który mógł w tym uczestniczyć. Byłoby jeszcze więcej różnych innych mieszkańców.

- Mieszkaniec Olsztynka we wpisie pod filmem z tej promocji zamieszczonym na stronie "Gazety Olsztyńskiej", skomentował: "przyszli głównie urzędnicy podlegli Burmistrzowi".

Emilia Nowicka: Nie jestem działaczką partii, nie byłam, nie jestem zapisana.

- Pani Emilio, jak Pani się dowiedziała, że dyrektor Drej bardzo pilnie poszukuje kogoś na zastępcę dyrektora?

Emilia Nowicka: Nie wiem czy to było bardzo pilne.

- To prawda. Obywał się bez osoby na takim stanowisku i nagle zapragnął mieć zastępcę dyrektora. Skąd się Pani o tym dowiedziała? Jak to się stało?

Emilia Nowicka: Powiem Panu tak. Statut i Regulamin Organizacyjny Muzeum Grunwaldzkiego został zmieniony dwa lata temu. Zgodny jest z ustawą i z wszystkimi przepisami związanymi z instytucjami kultury. Jest dyrektor i jest zastępca dyrektora. To może Pan sobie sprawdzić na stronach ostatniej aktualizacji statutu. W międzyczasie zarząd województwa poszukiwał wspólnie z Panem Drejem osoby, która byłaby tutaj zastępcę. I gdzieś tam propozycję otrzymałam.

- Ale czy może pani precyzyjnie powiedzieć, czy otrzymała pani propozycję od Pana Marszałka Kuchcińskiego? Od kogo? Kto Pani powiedział: „Pani Emilio, szukamy zastępcy dyrektora”.

Emilia Nowicka: Ale pan tak naprawdę szuka sensacji.

- Nie, ja tylko poszedłem tropem pytania skierowanego do Rafała Trzaskowskiego przez Adriana Zandberga podczas debaty w TVP w likwidacji: „Obiecywał pan, że skończy z "koryciarstwem". — Minęło półtora roku, nie zmieniło się nic, oprócz tego, że zamiast legitymacji PiS-u, teraz są legitymacje Platformy. Nadal ludzie kompletnie bez kompetencji, hejterzy są zatrudniani. Dlaczego żeście oszukali ludzi i czy nie jest panu wstyd, że oszukaliście w tej sprawie ludzi? Projekt ustawy w Sejmie zabraniający obsadzania stanowisk w SSP przez partyjnych, za którą głosowaliśmy my i partia pana Hołowni, zablokowała pana partia, partia, której jest pan wiceprzewodniczącym. Proszę brać odpowiedzialność za partię, której jest pan wiceprzewodniczącym i za partię, która naprawdę obsadza tysiącami aparatczyków spółki Skarbu Państwa. To nie tak miało wyglądać”. Co prawda Zandberg mówił o spółkach, ale można to rozciągnąć na wszystkie instytucje podległe koalicji rządzącej.

Emilia Nowicka: Ja nie jestem w żadnej partii.

- Wiem i przypadkowo Pani przechodziła przez rynek 13 maja. Ale wróćmy do tego, od kogo Pani tę informację otrzymała, że „słuchaj Emilio, jest tam stanowisko takie, potrzebujemy Ciebie”.

Emilia Nowicka: Po prostu wiedziałam, że jest takie stanowisko od jakiegoś dłuższego czasu i otrzymałam to z zarządu województwa.

- No dobrze, otrzymała Pani taką informację od kogoś tajemniczego z zarządu województwa. I co Pani następnie zrobiła z tą informacją?

Emilia Nowicka: Ja odbyłam także rozmowę kwalifikacyjną z Panią Marszałek Bąkowską oraz następnie z Panem Dyrektorem Drejem.

- W tej kolejności Pani Bąkowska, Pan Drej?

Emilia Nowicka: Tak, no bo Pani Marszałek bezpośrednio z ramienia zarządu nadzoruje.

- Czy Pan Drej był zaskoczony, gdy się Pani do niego zgłosiła?

Emilia Nowicka: To należy zapytać Pana Dreja.

- Dobrze, to w takim razie dziękuję Pani bardzo za rozmowę. Czy może Pani przekazać słuchawkę sekretarce, żeby mogła poprosić do rozmowy Pana Dyrektora?

Sekretarka: Pana Dyrektora dzisiaj nie ma, jest na wyjeździe służbowym.

Wicemarszałek Bąkowska: Rok czasu szukaliśmy odpowiedniej osoby.

Następnie zadzwoniłem do sekretariatu wicemarszałek Marii Bąkowskiej. Miła sekretarka powiedziała, że ma gości, ale jak tylko będzie wolna, to połączy mnie z panią marszałek. Po ok. 2 godzinach pojechałem osobiście do urzędu marszałkowskiego. Miałem szczęście, pani wicemarszałek akurat była wolna. W piątek 16 maja rzeczywiście miała dużo gości, gdyż obchodziła okrągłe urodziny, więc też złożyłem życzenia i załapałem się na pyszne ciastka.

- Pani marszałek, proszę powiedzieć, jak to się stało, że zastępcą dyrektora w Muzeum Bitwy pod Grunwaldem została Pani Emilia Nowacka?

Maria Bąkowska: Nie ma jeszcze zastępcy dyrektora.

- Jest, dzisiaj, kilka godzin temu zadzwoniłem do Muzeum i odebrała pani Nowicka i potwierdziła, że od 14 maja jest zastępcą dyrektora. Zapytałem, jak to się stało. To powiedziała, że „zaprosiła mnie na rozmowę Pani Marszałek Maria Bąkowska. Przeprowadziła ze mną rozmowę kwalifikacyjną”.

Maria Bąkowska: Najpierw przeprowadziła rozmowę kwalifikacyjną Pani dyrektor Berenika Oklińska, dyrektor Departamentu Kultury i Edukacji. Pani spełniała wszystkie wymogi, jeżeli chodzi o osobę na tym stanowisku. Długo szukaliśmy kandydata na to stanowisko.

- Ale czy ogłosiliście konkurs na wniosek dyrektora? Bo gdybyście ogłosili konkurs na stronie Muzeum, to byłoby mnóstwo kandydatów.

Maria Bąkowska: Nie było takich wymogów.

- Ale mówi Pani, że długo szukaliście. No to najskuteczniejszy sposób, to dać ogłoszenie.

Maria Bąkowska: Szukamy kompetentnej osoby. Proszę zapytać Pana dyrektora, jakie zabiegi czynił, żeby znaleźć zastępcę dyrektora.

- Z tego co ja wiem, to on tą decyzją został zaskoczony, że ma zatrudnić Panią Emilię. Dwa tygodnie przed jej zatrudnieniem dowiedział się, że ma ją zatrudnić.

Maria Bąkowska: Panie Redaktorze, proszę porozmawiać z Panem Dyrektorem Drejem, z Panią Dyrektor Oklińską na ten temat. Wszystkie wymogi formalne zostały spełnione. Proszę pokazać, który wymóg formalny nie został wypełniony?

- Ja myślę, że najważniejszym tutaj kryterium było to, że polecił tą Panią ktoś z Platformy Obywatelskiej. Tak wynika z moich informacji.

Maria Bąkowska: Nie mam takiej wiedzy, żeby ktoś z Platformy Obywatelskiej polecał Panią Nowicką. Rok czasu szukaliśmy odpowiedniej osoby.

- I odpowiednią osobą okazała się kierowniczka Domu Seniora w Olsztynku.

Maria Bąkowska: Zgodnie z opinią Pani Dyrektor Departamentu Bereniki Oklińskiej spełniała wszelkie wymogi. Tam Zastępca Dyrektora ma się zajmować sprawami organizacyjnymi, administrowaniem muzeum. Natomiast częścią historyczną zajmuje się Pan Szymon Drej, doktor nauk historycznych.

- Jego kompetencji nikt tutaj nie podważa. Ja też.

Maria Bąkowska: Nie podważa, absolutnie. Natomiast z tego co wiem, to chyba ma być umowa na czas określony. Jeżeli Państwo będą dobrze współpracować, to umowa będzie przedłużona. A jeżeli coś będzie nie tak, to każdą umowę można rozwiązać.

Dyrektor Departamentu Kultury i Edukacji Bereniki Oklińskiej nie zastałem. Wzięła dzień wolny.

Dopiero 26 maja otrzymałem odpowiedż od dyr. Dreja:

W związku z pojawiającymi się informacjami medialnymi, Muzeum Bitwy pod Grunwaldem oświadcza, co następuje:

Zatrudnienie Pani Emilii Nowickiej na stanowisku zastępcy dyrektora odbyło się zgodnie z obowiązującymi przepisami, a zatem było w pełni transparentne. Niżej podpisany podjął tę decyzję po rozmowie z zarządem województwa, składając odpowiedni wniosek i otrzymując pozytywną opinię zarządu. Muzeum wraz z zarządem województwa uważa, że takie wzmocnienie kadrowe przyczyni się do dalszego pomyślnego rozwoju instytucji.

z poważaniem,

Szymon Drej

Dyrektor
Muzeum Bitwy pod Grunwaldem w Stębarku

Adam Socha

Czytaj więcej: Czy zastępcą dyrektora Muzeum w Grunwaldzie została osoba z polecenia PO?

Komentarz (19)

Zapasowy szlak nielegalnych migrantów wiedzie w okolicach Gołdapii

Szczegóły
Opublikowano: środa, 14 maj 2025 07:32

Jedenastu migrantów, którzy zostali złapani przez Straż Graniczną w okolicach Gołdapi, zostało przekazanych na Litwę w ramach readmisji uproszczonej. Jak dowiaduje się WP, coraz częściej dochodzi do zatrzymań na alternatywnym szlaku migracyjnym. Cudzoziemcy omijają naszą zaporę, kierują się ku Litwie i Łotwie, a dopiero stamtąd próbują dostać się do Niemiec przez Polskę.

- Zatrzymane osoby, które nielegalnie przekroczyły granicę lub przebywały na terytorium Polski, są przekazywane do państwa, z którego przybyły lub które jest odpowiedzialne za ich przyjęcie – zgodnie z porozumieniami readmisyjnymi. Litwa ich przyjmuje bez protestu - tłumaczy w rozmowie z WP mjr Mirosława Aleksandrowicz z Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Straży Granicznej.

Najnowszy taki przypadek dotyczy jedenastu cudzoziemców zatrzymanych 12 maja w okolicach Gołdapi. Podróżowali busem, który został zatrzymany do kontroli drogowej.

- W momencie, gdy kierowca zwolnił przed funkcjonariuszem, cudzoziemcy otworzyli drzwi, wyskoczyli z auta i uciekli. Na miejsce przybyły kolejne patrole. Jeden z funkcjonariuszy zatrzymał całą grupę: pięciu obywateli Somalii, czterech Etiopii, Sudańczyka i Algierczyka - relacjonuje mjr Aleksandrowicz.

13 maja migranci zostali przekazani służbom litewskim. To pierwsze w tym roku takie działanie WMOSG. Cudzoziemcy tłumaczyli, że za przerzut trasą z Białorusi przez Łotwę do Niemiec każdy z nich musiał zapłacić około 4 tys. dolarów. Przewoził ich 61-letni kurier posługujący się dokumentem bezpaństwowca wydanym przez władze Łotwy. Postawiono mu zarzut organizowania procederu przekraczania granicy wbrew przepisom, za co grozi kara od sześciu miesięcy do 8 lat więzienia. Decyzją sądu został tymczasowo aresztowany.

Do tej pory głośno było na temat przekazywania migrantów na granicy polsko-niemieckiej. To w związku z zapowiadanym otwarciem położonego w Eisenhüttenstadt tzw. centrum dublińskiego, z którego cudzoziemcy mają trafiać przede wszystkim do Polski.

Od jesieni 2023 r. do lutego 2025 r. Niemcy zawróciły do Polski łącznie 13 387 osób, z czego większość to migranci zatrzymani na granicy lub przekazywani w ramach procedury Dublin III. Z danych niemieckiej policji federalnej wynika, że w 2023 r. zawrócono 1 686 osób, w 2024 r. – 9 387, a w pierwszych dwóch miesiącach 2025 r. – 957. Deportowano w tym czasie łącznie 440 osób.

Federalny Urząd ds. Migracji i Uchodźców informuje, że w 2024 r. do Polski przekazano 340 osób, a w I kwartale 2025 r. – 146. Większość tych osób była zarejestrowana wcześniej w Polsce jako pierwszy kraj UE.

Cały artykuł Tomasza Molgi na WP.pl TUTAJ

Czytaj więcej: Zapasowy szlak nielegalnych migrantów wiedzie w okolicach Gołdapii

Komentarz (0)

Spór o upamiętnienie KL Soldau i Centrum Usług Społecznych w Działdowie

Szczegóły
Opublikowano: czwartek, 08 maj 2025 08:11

Gościem Marka Lewińskiego w Porannych Pytaniach Radia Olsztyn 22.04. był Grzegorz Mrowiński, burmistrz Działdowa. Rozmowa dotyczyła między innymi upamiętnienia ofiar KL Soldau. Ze sposobem upamiętnienia nie zgadza się grupa społeczników, mieszkańców Działdowa.

Jednym z tematów rozmowy była organizacja Centrum Usług Społecznych w Działdowie, które powstaje w budynku dawnego obozu KL Soldau. Burmistrz zapewnił, że w nowym obiekcie znajdzie się godne miejsce pamięci ofiar obozu. Planuje się przeznaczyć na ten cel około jednej czwartej powierzchni budynku, tworząc część muzealną podlegającą pod działdowskie muzeum.

Odnosząc się do głosów o potrzebie stworzenia w tym miejscu pełnoprawnego muzeum, burmistrz wyraził przekonanie, że proponowane rozwiązanie jest optymalne, biorąc pod uwagę ilość zachowanych eksponatów i koszty utrzymania dużej placówki muzealnej. Wyjaśnił, że Centrum Usług Społecznych ma służyć przede wszystkim osobom starszym i potrzebującym wsparcia, oferując między innymi rehabilitację oraz część biur Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej.

- Nie zgodziłbym się z tymi głosami, które wręcz żądają, aby cały budynek przeznaczyć na muzeum. Mówimy o trzech i pół tysiącach metrów kwadratowych, a tak naprawdę wszystkie muzealia dotyczące obozu zmieściłyby się na tym stole, i jeszcze byłoby miejsce. Jestem przeciwnikiem tworzenia na siłę kolejnych muzeów interaktywnych, które po pięciu latach trzeba budować od nowa, bo sprzęt ulega zniszczeniu
– stwierdził.

Na stanowisko burmistrza zareagował mieszkaniec Działdowa, który napisał do Radia Olsztyn.

Szanowny Panie Redaktorze,

22 kwietnia na antenie Radia Olsztyn przeprowadził Pan wywiad z burmistrzem Działdowa. Jednym z wątków wywiadu była przyszłość odbudowanego z ruiny, za duże środki państwowe, głównego budynku obozowego w Działdowie. W mojej ocenie nie można na ten ważki temat rozmawiać pobieżnie i jednostronnie. W tej formie to czyste propagowanie planów burmistrza wśród słuchaczy.

Teren obozu w Działdowie to nie prywatny czy miejski folwark! Burmistrz nawet nie podjął próby, prawda niełatwej, utworzenia muzeum samorządowo-państwowego albo państwowo-samorządowego (z możliwym udziałem wielu samorządów rożnego szczebla) i za to można mieć, i mam, do niego pretensję. Szuka rozwiązania najprostszego.

Jeśli chodzi jedynie o działdowskie obozy, to nie tylko trzeba upamiętnić ofiary i więźniów KL Soldau, ale i wcześniejszego obozu jenieckiego i późniejszego obozu NKWD. Najwcześniej były też ofiary miejscowego Selbstschutzu. Proponowane przez mnie rozwiązanie, nie tylko przeze mnie, ma obejmować także ofiary i więźniów obozu NKWD w Ciechanowie, Fortu III w Pomiechówku, tysiące ofiar sowieckiego terroru na Warmii i Mazurach ... .

Burmistrz przekazał nieprawdziwą informację, co do artefaktów, bo trzeba uwzględnić inne wspomniane przez mnie obozy i zbrodnie obu totalitaryzmów oraz dokumenty, w tym bogate archiwa ciechanowskiego gestapo, IPN-u, archiwalia państwowe, w tym MSZ, wojskowe, muzealne, kościelne, zakonne, osób prywatnych, wspomnienia więźniów, liczne publikacje naukowe. Najwyższy czas, aby to zebrać w jednym miejscu!

Nowy budynek Muzeum Bitwy pod Grunwaldem w Stębarku oddany został do użytku 21 września 2022 r. dysponuje około 1300 m2 powierzchni wystawienniczej. Zwiedzający mogą zapoznać się z wystawą stałą pt. „Wielka Wojna z Zakonem Krzyżackim w latach 1409 – 1411”. Wystawa ta jest połączeniem nowoczesnych multimedialnych technologii z tradycyjnie wyeksponowanymi muzealiami.

Muzeum Ofiar Obu Totalitaryzmów w Działdowie może mieć powierzchnię wystawienniczą maksymalnie ok. 1,5 - 2 razy większą w stosunku do muzeum w Stębarku, co nie przeraża. Bez problemu można ją zagospodarować.
Przyszłe muzeum powinno mieć stałą ekspozycję plus chociażby sale poświęcone postaciom błogosławionym - trojgu z KL Soldau i trojgu z obozu NKWD w Ciechanowie, pracownikom dyplomatycznym zamordowanym w KL Soldau, żołnierzom podziemia niepodległościowego itd.

Dobrym wzorem dla Działdowa, zwłaszcza pod kątem organizacyjnym, może być Muzeum - Centrum Dokumentacji Deportacji Górnoślązaków do ZSRR w 1945 roku - w Radzionkowie.

Generalnie apel opublikowany na debata.olsztyn.pl nic nie stracił ze swojej aktualności:

Z poważaniem
Jerzy Buczyński

W KL Soldau życie podczas drugiej wojny światowej straciło od 3 do 30 tysięcy osób.

Głównie byli to przedstawiciele polskiej inteligencji z północnego Mazowsza. Jednak przez lata historia tych tragedii nie było powszechnie znana, a budynek, gdzie ginęli więźniowie z roku na rok popadał w coraz większa ruinę. I, gdy nie było już nadziei na uratowanie obiektu, na pomoc ruszył rząd PiS.

Obóz KL Soldau został założony w Działdowie już we wrześniu 1939 roku. Niemiecki okupant prowadził tam tzw. utajony ośrodek zagłady i wielokrotnie zmieniał nazwę obozu, by ukryć ten fakt. Nazywano go obozem przejściowym, później jenieckim, a nawet obozem pracy wychowawczej. Według różnych szacunków w obozie podczas wojny zginęło z powodu chorób, rozstrzelań i wyniszczających warunków nawet do 30 tysięcy osób. Ta cześć historii obozu zakończyła się wraz z zajęciem Działdowa przez Armię Czerwoną – wówczas w miejscu obozu niemieckiego, przez kilka miesięcy funkcjonował obóz NKWD.

Od 1957 roku do lat 90-tych dawne koszary pełniły funkcje mieszkalne. W 2001 roku samorząd przekazał budynek Caritasowi diecezji toruńskiej, który chciał stworzyć tam hospicjum i izbę pamięci po dawnym obozie. Te plany jednak nie wypaliły, bo nowy właściciel, mimo wielkich starań o dofinansowanie, nie mógł go uzyskać i w 2012 r. zwrócił miastu darowiznę. Od tego czasu zaczęło się stopniowe popadanie w ruinę budynku. Gdy wydawało się, że nie uda uratować poobozowych pozostałości, wszystko odmieniło się w 2021 roku.

Rząd PiS w ramach Polskiego Ładu przekazał 13,5 miliona złotych. To nie jedyne środki, które udało się przekazać na ratowanie zabytku, wcześniej Rządowy Fundusz Inwestycji Lokalnych przekazał na ten cel 4 miliony złotych, 380 tysięcy także przekazał resort kultury.

Po rewitalizacji w dawnym niemieckim obozie koncentracyjnym Soldau w Działdowie miało powstać centrum edukacji o systemach totalitarnych: nazizmie i komunizmie.

Czytaj więcej: Spór o upamiętnienie KL Soldau i Centrum Usług Społecznych w Działdowie

Komentarz (0)

Więcej artykułów…

  1. Prezes olsztyńskiej spalarni odmówił odpowiedzi na pytania "Deb@ty"
  2. Za co Wójt Górowa Iławeckiego zapłacił prawie 12 mln zł, skoro nie wykonano przecisków?

Strona 16 z 286

  • start
  • Poprzedni artykuł
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
  • 15
  • 16
  • 17
  • 18
  • 19
  • 20
  • Następny artykuł
  • koniec

Komentarze

Panie redaktorze,

Patriarkhu w tym roku nie będzie. Będzie natomiast Furia, zespół nominowany w roku 2023 do paszportów Polityki. Ale jak w DM wolą...
Radni apelują o zastąpienie „s...
12 godzin(y) temu
W czas się połapaliście, Patriarkh zdążył zagrać rok temu, nawet ich nie ma w tegorocznym line up'ie.
Radni apelują o zastąpienie „s...
12 godzin(y) temu
Podobnie... działająca przy miejscowej parafii Akcja Katolicka napisała do władz Miłakowa w powiecie ostródzkim skargę na grupę artystyczną Wiedźmuchy...
Radni apelują o zastąpienie „s...
22 godzin(y) temu
"Które kraje są przeciwko Mercosur?
9 stycznia 2026 państwa członkowskie Unii Europejskiej w głosowaniu zgodziły się na podpisanie umowy. Przeciw był...
Prezydent Olsztyna uprawia pij...
1 dzień temu
Analfabeta w zbyt małej koszuli.
Sąd Rejonowy w Olsztynie uniew...
1 dzień temu
Ciemnogród....
Radni apelują o zastąpienie „s...
1 dzień temu

Ostatnie blogi

  • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
  • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
  • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
  • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
  • 1

Najczęściej czytane

  • W Zespole ośrodka Bublewicz był dyrektor departamentu urzędu marszałkowskiego
  • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
  • Jak rozliczono dotację dla Fundacji im. M.Bublewicza na "Ochronę Ostoi Derc"
  • „Męczeństwo św. Katarzyny K. od Helpera” (relacja z procesu sądowego)
  • Prezydent Olsztyna uprawia pijar i zaklinanie rzeczywistości
  • Róbcie tak dalej, a wybory w 2027 ponownie wygra PiS, ale rządzić będzie D. Tusk
  • Trwałość projektu B. Bublewicz upływa w 2027 roku - odpowiedział urząd
  • Fundacja im. M. Bublewicza nie przekazywała dotacji na Szkołę im. M. Bublewicza
  • Petycja do KEP o aprobatę nazwy Sanktuarium Narodowe w Gietrzwałdzie
  • Co robi Jerzy Szmit w spółce PKS w Międzyrzecu Podlaskim?
  • Pracownik MOKu "ma w d...e chwałę polskiego oręża" w ramach "innych form działalności kulturalnej"
  • Ankieta III Czy podamy sobie rękę

Wiadomości Olsztyn

  • Olsztyn

Wiadomości region

  • Region

Wiadomości Polska

  • Polska

O debacie

  • O Nas
  • Autorzy
  • Święta Warmia

Archiwum

  • Archiwum miesięcznika
  • Archiwum IPN

Polecamy

  • Klub Jagielloński
  • Teologia Polityczna

Informacje o plikach cookie

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.