logodebata

Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000337806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

sobota, sierpień 15, 2026
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Wiadomości
  • Region

Region

Trzaskowski w Kętrzynie zaatakował Nawrockiego. Został zapytany o Gietrzwałd

Szczegóły
Opublikowano: sobota, 18 styczeń 2025 20:48

Rafał Trzaskowski spotkał się w sobotę 18 stycznia z mieszkańcami Kętrzyna. W półgodzinnym wystąpieniu mówił o granicy, bezpieczeństwie, Nawrockim, polityce wobec imigrantów, w tym Ukraińców, co go łączy z Martyniukiem, o rozliczeniach PiSu, odbudowie wspólnoty, bo „najważniejsza jest Polska”. Zapewniał, że będzie „niezależny”. Kilkakrotnie powtarzał, że jego program nie jest ani lewicowy, ani prawicowy, tylko oparty na zdrowym rozsądku. W bloku pytań został zapytany o budowę Centrum Lidla w Gietrzwałdzie.

(zapis video ze spotkania)

Trzaskowski tego dnia, wcześniej był w Gołdapi, na granicy, w Ełku i Giżycku. W Kętrzynie powitał go burmistrz Karol Lizurej (PO).

Lizurej Trzaskowski

Szefowie podległych burmistrzowie jednostek i szkół powiadamiali podwładnych o spotkaniu z Trzaskowskim. „Przypominało to nacisk dyrektorów w czasie PRLu na pracowników, by stawili się na pochodzie 1-majowym, jeśli nie chcą stracić premii – powiedział mi kolega z Kętrzyna). W efekcie hala sportowa pękała w szwach.

Trzaskowski Ketrzyn MOsir

W pierwszym rzędzie siedzieli politycy PO z Olsztyna, m.in. europoseł Jacek Protas, poseł Janusz Cichoń, senator Ewa Kaliszuk, wiceminister kultury, poseł Marcin Wróbel, były zastępca burmistrza Kętrzyna, radny sejmiku Jarosław Słoma.

Przed wizytą Trzaskowskiego w Kętrzynie odbyła się w tym mieście konferencja prasowa działaczy PiS, na czele z posłem Januszem Cieszyńskim. Działacze skierowali pod adresem Trzaskowskiego szereg pytań, m.in. czy zagwarantuje, że w Polsce będzie wolność słowa?

Trzaskowski rozpoczął spotkanie od informacji, że był na granicy polsko-rosyjskiej w Gołdapi i zapewnił, że będzie to najlepiej strzeżona granica w Europie, z której będziemy dumni. I takie miejscowości jak Gołdap będą najbardziej bezpieczne w Europie (brawa).

Trzaskowski: Nawrocki zagraża interesowi państwa

Dużo miejsca w swoim półgodzinnym wstąpieniu Trzaskowski poświęcił wypowiedzi Karola Nawrockiego, który zapowiedział, że nie widzi Ukrainy w Unii Europejskiej i NATO.

- W naszym najlepiej pojętym interesie jest to, żeby Ukraina była częścią świata zachodniego, a nie Rosji. Wszyscy się z tym zgadzali, od prezydenta Wałęsy, przez Kwaśniewskiego, Kaczyńskiego, Komorowskiego, po Dudę. Po ataku Putina stało się to oczywiste. Niewiele rzeczy mnie łączy z prezydentem Dudą, ale mówimy w tej sprawie to samo. Teraz okazuje się, że zgoda narodowa jest łamana przez mojego konkurenta Karola Nawrockiego, który pod znakiem zapytania stawia członkostwo Ukrainy w świecie Zachodu. Alternatywą jest Ukraina Putina i rosyjskie czołgi stojące pięć kilometrów od Hrubieszowa — powiedział kandydat Koalicji Obywatelskiej.

- Najpierw mój kontrkandydat nic nie uważał, ale jak nagle zaczął mówić, co uważa, to się zrobiło dużo groźniej. Okazuje się, że jeśli chodzi o sprawy aborcji, jest dużo bardziej radykalny niż większość PiS-u. A jeśli chodzi o bezpieczeństwo, to zagraża interesowi państwa. To już lepiej, jak nie ma nic do powiedzenia. Gdyby wygrał tak radykalny kandydat, mielibyśmy do czynienia z wojną na górze. A dzisiaj nie możemy sobie pozwolić na wojnę na górze i różnice poglądów, gdy chodzi o nasze bezpieczeństwo. Putin musi wiedzieć, że jesteśmy w tej sprawie razem. Pamiętajcie, że w sprawach bezpieczeństwa musimy mówić jednym głosem — przekonywał Trzaskowski.

Trzaskowski: 800 plus tylko dla pracujących Ukraińców!

Kandydat PO na prezydenta poruszył też kwestię polityki państwa wobec imigrantów, w tym wobec Ukraińców.

- Wspierajmy Ukrainę, jeżeli chodzi o walkę z Putinem, myśmy zrobili niesamowicie dużo, żeby pomóc naszym ukraińskim przyjaciołom, przyjęliśmy miliony Ukraińców i im pomogliśmy (...). Ale dzisiaj po trzech latach cała UE zastanawia się co dalej" - powiedział Trzaskowski.

- My nie możemy zrobić tego błędu, który kiedyś zrobili Niemcy czy Szwedzi, którzy po prostu mówili „przyjeżdżajcie do nas, my wam zagwarantujemy tak dobrą sytuację socjalną, że nawet nie będziecie musieli podejmować pracy i będziecie mogli u nas zostać. To jest zły sygnał, dlatego że racjonalna polityka to jest polityka, która buduje wzrost gospodarczy, która buduje nasz dobrobyt" - powiedział Trzaskowski.

Opowiedział się za takimi samymi uprawnieniami socjalnymi, a więc za jakie mają Polacy, dla Ukraińców, a więc także za wypłacaniem 800 plus, ale tylko dla tych imigrantów z Ukrainy, którzy pracują (sala przyjęła te słowa owacją).

Trzaskowski: Politycy PiS będą sobie ścielić łóżka we wspólnej celi

Trzaskowski kilka razy mówił o rozliczeniach polityków PiS-u. Przyznał, że "ma dosyć odpowiadania na pytania o PiS-ie", ale zaznaczył, że w jego ocenie rozliczenia te są konieczne, by żaden polityk - ani rządzący kiedyś, ani w przyszłości - nie czuł się bezkarny. "Ja mam dosyć odpowiadania na pytania o PiS-ie, ja chcę patrzeć do przodu, w przyszłość, jestem zmęczony tym konfliktem" – stwierdził.

On nie będzie ścielił łóżek w Pałacu Prezydenckim skazanym politykom, jak prezydent Duda, ale doprowadzi do tego, że skazani politycy PiS będą sobie ścielić łóżka we wspólnej celi (owacje)

Trzaskowski: Będę prezydentem niezależnym

Kilka razy Trzaskowski zapewnił uczestników spotkania, że nie będzie prezydentem partyjnym, ale dzięki niemu możliwa będzie realizacja reform rządu Donalda Tuska.

"Gwarantuję, że będę waszym prezydentem, a nie prezydentem partii politycznej. Prezydent będzie wasz i będzie was słuchał. I będzie kierował się zdrowym rozsądkiem. W razie potrzeby będę sam proponował rozwiązania, a nie mówił głupio, czy milczał" - powiedział Trzaskowski.

- Te wybory to niejako druga tura wyborów z 2023 roku. Jeśli chcemy przyspieszenia, jeśli chcemy realizacji reform, potrzebujemy niezależnego i demokratycznego prezydenta. Obiecuję być prezydentem, który będzie brał sprawy w swoje ręce i inspirował rząd do działania. Będę kierował się przede wszystkim interesem państwa.

Trzaskowski: Z Zenkiem Martyniukiem wiele mnie łączy

Kandydat PO odniósł się też do swojego spotkania z gwiazdą disco polo Zenonem Martyniukiem. - Nie słucham takiej muzyki, jaką proponuje Zenek Martyniuk, ale to super fajny gość. Okazało się, że razem słuchaliśmy Trójki i listy przebojów Marka Niedźwiedzkiego — powiedział Trzaskowski.

- On marzył o Grundigu, ja marzyłem o Grundigu, i nagrywaliśmy [na taśmy piosenki] Europe, Maanamu, Lady Pank, Prince'a. Mamy takie same doświadczenia, a ktoś próbuje nas etykietować, że ten jest z dużego miasta, ten z małego, ten jest od disco polo, ten jest od innej muzyki. Na końcu okazuje się, że wszyscy słuchaliśmy tego samego — kontynuował prezydent Warszawy.

Pytania z sali, w tym o Centrum Lidla w Gietrzwałdzie

Po półgodzinnym występie przybyli na spotkanie mogli zadać kilka pytań.

- Czy będzie pan prezydentem kobiet, wspierał prawo do aborcji, związków partnerskich i równości? - zapytała jedna z uczestniczek.

- Wszyscy znacie moje poglądy. Walczymy o likwidację średniowiecznego prawa aborcyjnego, mój konkurent mówi, że to prawo popiera. Ja jestem gotów podpisać ustawę liberalizującą prawo antyaborcyjne. Czy myślicie, że tylko lewicowe kobiety chcą walczyć o swoje prawa? Prawa kobiet nie są ani lewicowe, ani prawicowe. To jest racjonalne podejście i szacunek dla naszych kobiet i dziewczyn — powiedział prezydent Warszawy.

Mieszkanka gminy Barciany zapytała o, co sądzi o pomysłach likwidacji wiejskich szkół. W jej gminie właśnie likwiduja jedną z czterech szkół.

- Wielokrotnie mówiłem o tym, że szkoły można likwidować tylko w wyjątkowych przypadkach. Edukacja blisko domu jest ważna — odpowiedział kandydat Koalicji Obywatelskiej.

Michał Młotek z Iławy zapytał: - Jaki jest pana stosunek do rozliczenia polityków PiS i wszystkich, którzy kradli?

Trzaskowski: - Nie chodzi o żadną zemstę, ale zgoda na to, by pójść do przodu bez rozliczeń, byłoby psuciem państwa. Jeśli nie zamkniemy tego tematu, to takie pomysły jak organizowanie wyborów na poczcie wciąż będą politykom przychodziły do głowy. Jestem za przyspieszeniem rozliczeń, one są konieczne, by żaden polityk — ani rządzący kiedyś, ani w przyszłości nie czuł się bezkarny.

Na pytanie nastolatki Marceliny, jak zamierza wspierać zdrowie psychiczne młodego pokolenia, Trzaskowski odparł, że to dla niego, polityka, ojca i prezydenta miasta istotna sprawa. - W Warszawie mamy dodatkowe poradnie, dopłacamy do stypendiów dla lekarzy tej specjalizacji. Jak zostanę prezydentem, będzie to dla mnie jedna z najważniejszych spraw — zapewnił.

Pytany, jakie będą jego relacje, jako prezydenta z prezydentem Trumpem zapewnił, że jest spokojny o relacje z prezydentem Trumpem i USA, gdyby został prezydentem.

- Rozmawiałem niedawno z Georgette Mosbacher, byłą ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce. Powiedzieliśmy sobie, że naszym sojusznikiem jest Ameryka, a nie ta czy inna administracja. Zdrowy rozsądek mówi, że trzeba mieć dobre relacje z każdą administracją, i z Demokratami, i z Republikanami. Będę przekonywał wszystkich, że wsparcie dla Ukrainy jest ważne także dla USA. Myślę, że dogadamy się z prezydentem Trumpem - powiedział Trzaskowski.

„Dlaczego pan nie reaguje na budowę składowiska odpadów Lidla w Gietrzwałdzie?”

Trzaskowski Gietrzwałd

Młody mężczyzna poruszył sprawę planowanej inwestycji koncernu Lidl w Gietrzwałdzie.

- W Gietrzwałdzie ma powstać składowisko odpadów niebezpiecznych pod zdradzieckim szyldem centrum dystrybucyjnego, w którym rocznie składowane będzie około 150 tys. ton odpadów niebezpiecznych. Jest to ogromne zagrożenie dla środowiska". - mówił podczas spotkania z Rafałem Trzaskowskim młody mężczyzna.

- Gdzie tutaj jesteście wy, czy nie jest to przypadkiem hipokryzja? Jest pan znany ze swoich kompromitujących wypowiedzi o płonącej ziemi czy też z porozumienia C40 (globalna sieć prezydentów wiodących miast świata - red.).

W tym momencie na sali rozległy się pojedyncze gwizdy.

- Byłem ciekaw, dlaczego nie chcesz mi piątki przybić – odparł Trzaskowski. - Już wiem, bo się po prostu bardzo mocno nie zgadzasz z moimi poglądami - rozpoczął. - Dla ciebie pogląd taki, że mamy zmiany klimatyczne, że płonie ziemia i mamy tragedię na naszych oczach, jest kompromitujący? - pytał retorycznie Trzaskowski. - A oglądałeś, co się dzieje w Kalifornii? Tobie się wydaje, że to samo z siebie się dzieje? - dopytywał dalej.

Trzaskowski zaznaczył, że mamy do czynienia z ociepleniem klimatycznym, a nieznajomość faktów jest wynikiem braku edukacji. - To jest kwestia edukacji. Stary, nie śmiej się. (...). Dziwi mnie jedno, że twoje pokolenie może nie zdawać sobie sprawy, że mamy do czynienia z katastrofą, która jest przed nami – wskazywał. - Ludziom, którzy uważają, że z klimatem nic złego się nie dzieje, mogę tylko powiedzieć, że ważna jest edukacja — odpowiedział Trzaskowski. Zachęcał wszystkich do oszczędzania energii oraz budowy instalacji i korzystania z odnawialnych źródeł energii, żeby uniezależnić się od Putina i obniżyć ceny prądu.

- C40 jest organizacją, która nikomu nic nie może kazać - podkreślał Rafał Trzaskowski, odpowiadając na jeden z zarzutów młodego mężczyzny. - Nasłuchałeś się bzdur, jakiejś propagandy - ocenił polityk KO.

Następnie prezydent Warszawy przeszedł do meritum pytania. - Nie znam sprawy (Gietrzwałdu – przypis redakcji), być może ją źle interpretujesz, ale nie znam sprawy, sprawdzę - zapewniał. W tym kontekście przytoczył rozmowy toczone z samorządowcami, którzy czasami informują go o istnieniu nielegalnych składowisk odpadów.

- Okazuje się, że samorządowcy nic nie mogą zrobić, dlatego że do tego potrzebna jest inspekcja, interwencja rządu, wojewody - wymieniał Trzaskowski, konkludując, że uporządkowanie tej sprawy może być jednym z zadań dla prezydenta Polski, który zaproponuje "program natychmiastowego czyszczenia tego typu niebezpiecznych miejsc".

Przewaga Trzaskowskiego nad Nawrockim topnieje

W najnowszym badaniu opinii publicznej przeprowadzonym przez Ipsos na potrzeby "19:30" i TVP Info, przewagę utrzymuje prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Zgodnie z wynikami sondażu, w pierwszej turze wyborów może liczyć na poparcie na poziomie 32 proc. (spadek o 3 pkt proc.), wyprzedzając tym samym Karola Nawrockiego, który zyskał 22 proc. głosów.

Daleko w tyle za liderami sondażu plasują się inni kandydaci, w tym Sławomir Mentzen z 10 proc. poparcia (spadek o 4 pkt proc.) i Szymon Hołownia z 9 proc. (wzrost o 1 pkt proc.). Magdalena Biejat, Marek Jakubiak, Adrian Zandberg i Katarzyna Cichos mogą liczyć na 2 proc. głosów, Piotr Szumlewicz na 1 proc., a Marek Woch nie uzyskał żadnego poparcia. Poparcie dla Magdaleny Biejat spadło o 2 pkt proc., a Marka Jakubiaka o 1. 15 proc. respondentów nie wie, na kogo odda głos.

Poseł PiS Cieszyński pytał w Kętrzynie Trzaskowskiego: Sprzeciwi się pan rządowi? Zagwarantuje, że w Polsce będzie wolność słowa?

Konferencja z udziałem posła Janusza Cieszyńskiego i lokalnych samorządowców odbyła się na krótko przed wizytą Trzaskowskiego w Kętrzynie.

Podczas konferencji prasowej poseł Janusz Cieszyński mówił, że ma do prezydenta Warszawy i wiceprzewodniczącego PO pytanie o temat, który zdominował ten tydzień, czyli temat wolności słowa w internecie. Przypomniał, że kandydat KO na prezydenta był ministrem cyfryzacji.

Czy on zawetuje, czy zablokuje wszelkie działania swojego własnego rządu (…), które dążą do ograniczania wolności słowa w internecie? - pytał poseł Janusz Cieszyński z PiS.

Jak mówił, mamy dzisiaj na stole projekt ustawy, który mówi, że policja, urząd skarbowy, a nawet inspekcja sanitarna będą w stanie blokować strony w internecie i zgłaszać „takie treści, które im się nie podobają i kazać je usuwać z sieci”. Zaznaczył, że miało być prawo do odwołania do sądu, ale w praktyce takie odwołanie mogłoby być zrealizowane w mniej więcej w 6 miesięcy, co oznacza, że jest to w internecie zupełna fikcja.

Panie Rafale, czy pan zdecyduje się zagwarantować, że w Polsce, jeżeli zostanie pan prezydentem, będzie wolność słowa? Czy też w imię partykularnych, partyjnych interesów będzie pan za tym, żeby rząd i jego instytucje miały możliwość cenzurowania tego, co Polacy chcą pisać w internecie?

— mówił Cieszyński.

Jak zaznaczył, liczy, że Trzaskowski odpowie jeszcze podczas dzisiejszego otwartego spotkania w Kętrzynie.

Polityk odniósł się w ten sposób do projektu nowelizacji ustawy, która ma umożliwić prezesowi Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE) rozstrzyganie, czy zablokować nielegalne treści w internecie. Według projektu ma się to dziać bez udziału sądu i wiedzy autorów wpisów.

Radny powiatowy PiS Rafał Rypina pytał, czy Trzaskowski jako prezydent zagwarantuje, że w powiecie będą inwestycje i czy inwestycja Orlenu - tj. budowa największej w Polsce tłoczni rzepaku, która została rozpoczęta za rządów PiS nie jest inwestycją zagrożoną.

Radny miejski Czesław Ćwik pytał z kolei czy Kętrzyn może liczyć na dopływ tak samo dużych środków z budżetu państwa jak za poprzedniej kadencji, czyli za rządów PiS. Przypomniał, że boisko przy hali sportowej, w której odbywa się spotkanie kandydata KO, zostało wyremontowane z pieniędzy budżetowych.

(oprac. as)

Czytaj więcej: Trzaskowski w Kętrzynie zaatakował Nawrockiego. Został zapytany o Gietrzwałd

Komentarz (12)

Dziwne otwarcie spalarni odpadów w Olsztynie. Nie pokazano instalacji

Szczegóły
Opublikowano: środa, 15 styczeń 2025 21:07

To było dziwne otwarcie Instalacji Termicznego Przetwarzania Odpadów w Olsztynie, w środę 15 stycznia. Dziennikarzom nie pokazano zakładu.

Po przyjęciu w restauracji Przystań, do zwiedzania o 17.00, zgłosiło się tylko 12 gości, z radnych był tylko Jarosław Babalski (PiS).

Prezes spółki ani słowem nie wspomniał o pożarze 18 lutego 2023 roku, przez który uruchomienie spalarni opóźniło się o pół roku. Ze strony dziennikarzy też nie padło w tej sprawie ani jedno pytanie.

Na uroczystość przecięcia wstęgi przybyła śmietanka polityczna Olsztyna, głównie z PO, ale także z PSL i SLD, na czele z marszałkiem województwa Marcinem Kuchcińskim (PO), posłami PO Januszem Cichoniem, Stanisławem Gorczycą, poseł PSL Urszulą Pasławską, senatorem PSL Gustawem Markiem Brzezinem z PSL, wicewojewodą Zbigniewem Szczypińskim (SLD, z SLD był też z z zarządu spółki Remondis Andrzej Ryński), prezydentem Olsztyna Robertem Szewczykiem (PO), radnymi miejskimi PO przewodniczącym rady Łukaszem Łukaszewskim, Ewą Zakrzewską, Joanną Misiewicz i Piotrem Pancerem (który nie odstępował ojca, prezesa Wodkanu Wiesława Pancera), radnym wojewódzkim (wiceprezesem Wodkanu) Jarosławem Słomą.

Nie było głównego bohatera wydarzenia, byłego prezydenta Piotra Grzymowicza, który podjął decyzje o budowie spalarni, gdyż w tym czasie na sali sądowej walczył o wyłączenie go ze sprawy Helpera, natomiast zdążył po rozprawie na przyjęcie w restauracji Przystań. Był za to pierwszy prezes i budowniczy zakładu ZGOKu w Tracku Adam Sierzputowski.

Po przecięciu wstęgi głos zabrali prezes spółki „Dobra Energia dla Olsztyna”, operator spalarni Krzysztof Witkowski i prezes MPECu Konrad Nowak. Ani słowem nie wspomnieli o pożarze, jakie przyniósł straty spółce, czy usunęli jego skutki, czy zabezpieczyli się przed takimi pożarami w przyszłości?

Wydawało się też oczywiste, że po wystąpieniu prezesów przybyłym dziennikarzom i gościom zostanie pokazana spalarnia, z której władze Olsztyna i władze spółki są dumne. Nic z tego. Dziennikarze się o to nie dopominali (oprócz mnie), a politycy zostali zaproszeni na przyjęcie do restauracji Przystań. Z dziennikarzami jeszcze na chwilę zostali prezydent Robert Szewczyk, prezesi Krzysztof Witkowski i Konrad  Nowak.

Na uroczystość stawiły się wszystkie olsztyńskie media. (Jedynie redakcja „Debaty” tak jak poprzednio nie otrzymała zaproszenia i dopiero po mojej interwencji takie zaproszenie otrzymałem). Mimo że zgłosiłem się do rozmowy z prezesem Witkowskim jako pierwszy i uzyskałem jego zapewnienie, że odpowie mi na wszystkie pytania (pytania wysłałem po pożarze i do dzisiaj nie otrzymałem odpowiedzi),

Olsztyńska spalarnia podała przyczynę pożaru, ale nadal nie odpowiedziała na wiele pytań

Prezes ciągle udzielał wywiadów innym mediom aż w końcu powiedział, że już musi jechać do gości. Wobec tego zapytałem, czy udzieli mi wywiadu w innym terminie? Zapewnił, że tak, w przyszły wtorek lub środę. Zobaczymy.

Dziennikarze, którzy mogli zadawać pytania prezesom i prezydentowi Robertowi Szewczykowi pytali o rzeczy oczywiste, na które już dziesiątki razy publikowali odpowiedzi a prezesi powtarzali informacje, które można przeczytać na stronie spółki.

Nikt z dziennikarzy nie zapytał o pożar i jego konsekwencje.

Prezydent Robert Szewczyk:

- To było bardzo duże wyzwanie organizacyjne, prawne, realizowana przy udziale częściowo funduszy zewnętrznych, w formule partnerstwa publiczno-prawnego. Ta inwestycja zamyka gospodarkę odpadami w Olsztynie. Spalarnia zabezpiecza odbiór RDFu z pobliskiego naszego zakładu ZGOK. To stabilizuje rynek i ceny śmieci dla naszych mieszkańców.

Jednocześnie mamy dodatkowe źródło energii i źródło ciepła dla naszych mieszkańców. Instalacja zapewnia nam bezpieczeństwo energetyczne miasta.

- Jakie był podział ról w ramach partnerstwa?

Prezydent Robert Szewczyk: Zostały zaangażowany pieniądze naszego partnera, funduszu Meridiam (dokładnie to francuski fundusz Meridiam  odpowiada za projekt, budowę, finansowanie, prowadzenie i utrzymanie zakładu i ma 80 proc. udziałów w projekcie, a 20 proc. należy do spółki Urbaser z Madrytu. Całkowity koszt budowy spalarni to prawie 884 mln zł. - przypis A.Socha).

Spalarnia funkcjonuje jako spółka prywatna, na którą miasto ma oczywiście wpływ, bo zagwarantowaliśmy to sobie umowami.

Prezes MPEC Konrad Nowak:

Dzięki rocznej wydajności przetwarzania 100 tys. ton odpadów, energia odzyskana w ITPO pozwoli na pokrycie około 35 proc zapotrzebowania Olsztyna na ciepło przy dodatkowej produkcji ponad 64 tys. MWh energii elektrycznej. Spalanie odbywa się w bardzo nowoczesny sposób, bo źródła emisji zanieczyszczeń są tutaj na niskim poziomie, dzięki zastosowanej najnowocześniejszej w Polsce technologii. Nasza instalacja spełnia wszystkie wymagania środowiskowe, i krajowe, i europejskie BAT. Instalacje jest wyposażona, jako jedyna w Polsce, w instalację selektywnego odazotowania. Dzięki temu ograniczenia emisji azotu w naszej instalacji są dużo większe niż w innych instalacjach. Oddanie instalacji to jest kluczowy moment współpracy Miejskego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej z podmiotem prywatnym, spółką "Dobra Energia dla Olsztyna", która potrwa kolejne 25 lat. My będziemy zabezpieczać dostawy odpadów energetycznych z całego regionu.

- Mam pytanko, czy odpady będą zwożone z Olsztyna?

Prezes Konrad Nowak: Odpady dostarczane do tej instalacji pochodzą z całego obszaru objętego planem gospodarki odpadowej dla województwa warmińsko-mazurskiego. Na realizację projektu zamknięcie systemu gospodarki odpadami w województwie uzyskaliśmy dofinansowanie 233 miliony złotych. Dlatego mamy obowiązek odbierać odpady ze wszystkich instalacji w naszym województwie, to jest w sumie 100 tys. ton odpadów rocznie, tysiąc ton odpadów miesięcznie.

Ciepło, które produkujemy jest na pewno zdecydowanie tańsze niż ciepło, które jest produkowane na przykład z gazu czy z węgla. Przy tym w procesie spalania zanieczyszczenia praktycznie nie występują i są na bieżąco monitorowane, w systemie monitoringu ciągłego. Emisja zanieczyszczeń jest poniżej norm, które są wymagane dla tego typu instalacji. To jest też fenomen tej inwestycji, bo pokazuje, z jaką dokładnością, z jaką precyzją i z jakim nowoczesnym sprzętem mamy do czynienia.

Korzyścią jest też to, że mamy do czynienia z paliwem, które jest do pozyskania lokalnie. To bardzo istotne w obecnej sytuacji geopolitycznej oraz wiedząc, że paliwa kopalne są paliwem przejściowym. Tym bardziej, że nie mamy kopalni węgla w Olsztynie, więc musimy go przywozić ze Śląska, a czasami jeszcze dalej, z Australii.

Spalamy odpady resztkowe, których już nie jesteśmy w stanie nic odzyskać i gdyby nie spalarnia, to trzeba by je składować na wysypisku.

- Proszę jeszcze powiedzieć, że cena energii z instalacji nie będzie rosnąć – podpowiedziała prezesowi dziennikarka TV Olsztyn.

Prezes MPEC Konrad Nowak: Mimo tego, że jest inflacja ceny ciepła w mieście nie rosną. Ta instalacja pracuje od stycznia i dzięki temu, jesteśmy w stanie ceny ciepło obniżać i będziemy je dalej obniżać.

Prezes Krzysztof Witkowski:

- Teraz jesteśmy na etapie operowania instalacją. Jak ten etap będzie tutaj wyglądał?

Prezes spółki "Dobra Energia dla Olsztyna" Krzysztof Witkowski: Podział ról jest jasno określony. Z jednej strony podmiot publiczny, czyli MPEC zabezpiecza dostawy odpadów, czyli tego paliwa, które służy nam do wytworzenia energii cieplnej i energii elektrycznej. Natomiast my jako było partner prywatny byliśmy odpowiedzialni za przygotowanie inwestycji, zaprojektowanie jej, wybudowanie i sfinansowanie całego tego procesu. Teraz będziemy tę instalację eksploatować przez 25 lat. Nasza instalacja pracuje w podstawie systemu ciepłowniczego czyli cały rok.

- Ile osób jest zatrudnionych?

Prezes Krzysztof Witkowski: W okresie budowy zatrudnialiśmy w sumie 1000 osób, mieliśmy w sumie ponad 340 różnych podwykonawców. Przy bieżącej eksploatacji pracuje około 50 osób, którzy pracują w systemie zmianowym. Plus do tego zespół inżynierów, którzy na co dzień opiekują się instalacją tak, żeby ona pracowała nieprzerwanie i zgodnie z wymaganymi parametrami.

- Mam jedno pytanie, bo mieszkańcy obawiają się, że partner prywatny będzie windował ceny ciepła. Wyjaśnijmy, że nie, bo obligują spółkę zobowiązania – suflował właściciel TV Olsztyn.

Prezes Krzysztof Witkowski: Oczywiście, że tak. Po pierwsze, ta umowa, którą mamy między partnerami, ona jasno definiuje sposoby rozliczeń między nami. To nie jest tak, że tutaj jest to w jakiś sposób nieregulowane. Po pierwsze, umowa to jasno precyzuje. Po drugie pamiętajmy o tym, że produkcja i sprzedaż ciepła jest taryfowa i taryfa jest regulowane przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki w taki sposób, żeby z jednej strony produkcja była opłacalna i pokrywała koszty produkcji, no ale z drugiej strony, żeby ten efekt społeczny był też odpowiednio zachowany, więc tutaj nie ma mowy o tym, że koszty naszej instalacji nie będą w jakiś sposób kontrolowane, wręcz przeciwnie.

Przyjęcie w „Przystani” i zwiedzanie spalarni w ciemnościach

O tym co działo się w restauracji Przystań zawdzięczam relacji radnego Jarosława Babalskiego. Było dużo przemówień, jaką to wspaniałą inwestycję zrealizowaliśmy i wzajemnych gratulacji.

Ostatnim punktem programu było zwiedzanie spalarni. Na wycieczkę o godz. 17.00 zgłosiło się tylko 12 chętnych, w tym radny Babalski. Prócz niego nie było żadnego radnego miejskiego. Był dr hab. inż. Tadeusz Pająk, lobbysta budowy spalarni w Polsce, który namówił prezydenta Piotra Grzymowicza do tej inwestycji, trzy panie z MPECu, czterech obcokrajowców z banków (W finansowanie projektu zaangażowane są polskie i zagraniczne banki komercyjne: Bank Ochrony Środowiska, mBank, Kommunalkredit, Erste, Standard Chartered a także Polski Fundusz Rozwoju oraz Fundusz Meridiam, który jest udziałowcem spółki Dobra Energia), dwie osoby ze spalarni w Bydgoszczy i jako kierownik wycieczki dyrektor na Europę Wschodnią i Środkową spółki koreańskiej Doosan (dostawca instalacji do spalania odpadów) Rafał Psik.

- Długo czekaliśmy w autokarze przed bramą, zanim nas wpuszczono – relacjonuje radny Babalski. - Następnie zaprowadzono nas do sterowni. Przez szybkę niewiele mogliśmy zobaczyć, bo było bardzo duże zapylenie w bunkrze z odpadami. I to było całe zwiedzanie. Odniosłem wrażenie, że zarząd spółki chciał ukryć stan instalacji przed opinia publiczną. Na to wskazuje to, że przed południem nie było zwiedzania, gdy było tylu dziennikarzy i umieszczenie w programie zwiedzania dla gości o 17.00, gdy już prawie wszyscy opuścili przyjęcie w restauracji i gdy panowały ciemności, i ograniczenie się tylko do sterowni.

sterownia

Zadawałem konkretne pytania, np. o skutki pożaru, czy usunęli wszystkie uszkodzone urządzenia i zabezpieczyli się przed kolejnym takim zdarzeniem, co robią z odpadami pospalarniowymi, kto je odbiera i gdzie wywozi? Pan Psik albo nie znał odpowiedzi, albo nie chciał odpowiedzieć - powiedział radny Babalski.

Adam Socha

  • Click to enlarge image Szewczyk OK.jpg prezydent Robert Szewczyk prezydent Robert Szewczyk
  • Click to enlarge image all z gry OK.jpg
  • Click to enlarge image spalarnia ciemnoci.jpg spalarnia po 17.00, gdy przyjechał autokar z gośćmi spalarnia po 17.00, gdy przyjechał autokar z gośćmi
  • Click to enlarge image sterownia O O1 MW.jpg w sterowni spalarni w sterowni spalarni
  • Click to enlarge image sterownia.jpg w sterowni spalarni w sterowni spalarni
  • Click to enlarge image vip 2 OK.jpg goście, politycy i radni goście, politycy i radni
  • Click to enlarge image wstega 3 OK.jpg przecięcie wstęgi przecięcie wstęgi
  •  
View the embedded image gallery online at:
https://www.debata.olsztyn.pl/wiadomoci/region.html?start=144#sigProIdda4f984a07

Czytaj więcej: Dziwne otwarcie spalarni odpadów w Olsztynie. Nie pokazano instalacji

Komentarz (7)

Odwołany Komendant Policji w Iławie ujawnił, co się dzieje w Policji

Szczegóły
Opublikowano: wtorek, 14 styczeń 2025 19:30

- Melduję zdanie obowiązków komendanta KPP w Iławie. Sztandaru nie żegnam, gdyż nie ma słów "Bóg, honor. Ojczyzna". Ojczyznę kocham, prawo w Polsce nie obowiązuje, jako człowiek honoru nie mogę Panu podać ręki. Proszę podać podstawy mojego odejścia ze służby" – takimi słowami odwołany komendant KPP w Iławie, insp. Waldemar Pankowski przekazał służbę Komendantwi Wojewódzkiemu Policji w Olsztynie, insp. Mirosławowi Elszkowskiemu.

Insp. Pankowski odrzucił propozycję pracy, w oddalonym o 200 km Giżycku, z uwagi na sytuację rodzinną i po 26 latach służby odszedł na emeryturę. W swoim pożegnalnym przemówieniu porównał policję do tonącego statku i apelował do policjantów, żeby „nie pudrowali, mówili prawdę przełożonym”

Jego obowiązki przejął inspektor Mirosław Mozarczyk, który wcześniej pełnił funkcję komendanta w Komendzie Powiatowej Policji w Nowym Mieście Lubawskim.

Podczas uroczystej zbiórki w sali odpraw Komendy Powiatowej Policji w Iławie, inspektor Pankowski otrzymał podziękowania za lata służby na rzecz bezpieczeństwa mieszkańców powiatu iławskiego od Komendanta Wojewódzkiego Policji w Olsztynie, inspektora Mirosława Elszkowskiego.

Czy stać państwo na wyrzucanie ze służby doświadczonych policjantów?

Następnie insp. Pankowski zwrócił się do Komendanta Głównego Policji z pytaniem:

- Panie Komendancie, czy pan zezwala na to, by pana podwładni, komendanci wojewódzcy w ten sposób zarządzali swoimi kadrami, marnotrawili zasoby ludzkie i środki publiczne? W wywiadzie mówił pan, że będzie walczył o każdego policjanta, że nie pozwoli odejść na emeryturę.

"Czy polską Policję stać na to, przy tych brakach kadrowych i ogólnym kryzysie w Policji, żeby zwolnić policjanta w wieku czterdziestu pięciu lat z dnia na dzień i płacić mu dziesięć tysięcy emerytury miesięcznie? A mówi się, że w Policji nie ma pieniędzy, by was - bo skoro są pieniądze na moją odprawę, zaległe urlopy i emeryturę - to nie jest to kwestia braku pieniędzy - tylko zarządzania nimi - kontynuował rozgoryczony insp. Waldemar Pankowski.

[Braki kadrowe w tej formacji, w listopadzie 2024 roku, wynosiły 16,3 tys., co stanowi 14 proc. stanu etatowego. Resort podaje, że w 2023 roku do służby przyjęto 5174 osoby, natomiast odeszło z niej 9458 osób. Żeby zapełnić wakaty obniża się kryteria przyjęcia do pracy w policji. Do słuzby dopuszcza się coraz gorzej wyszkolonych finkcjonariuszy, co skutkuje tragediami, śmiercią zatrzymanych a także jak ostatnio w Warszawie postrzelenie przez policjanta - policjanta - przypis A. Socha]

Insp. Pankowski powiedział, że dostał propozycję zostania komendantem Komendy Powiatowej Policji w Giżycku, ale musiał ją odrzucić z powodu rodzinnych z uwagi na odległość – 200 km, 2,5 godz. jazdy.

- Wiadomo, że to była propozycja, której przyjąć nie mogłem, bo jeżeli komendant wojewódzki zna swoich podwładnych, to powinien też znać ich sytuację rodzinne, że mam żonę, sześcioletnią córkę, dwójkę dzieci, które już straciłem dzięki policji, bo cały czas pracowałem — mówił inspektor Waldemar Pankowski. — Ja 45 letni policjant, doświadczony, państwo we mnie zainwestowało, wyrzuca się po prostu na bruk z dnia na dzień. Gratulacje, jeżeli tak polska Policja zarządza, na pewno daleko zajdziemy. [...] Jak można takiego człowieka, z takimi kwalifikacjami, doświadczeniem pozbawić z dnia na dzień możliwości dalszej służby? - pytał insp. Pankowski.

Według Pankowskiego komendant wojewódzki nie wytłumaczył faktycznych przyczyn jego odejścia.

- Przecież to nie może chodzić o złą atmosferę w komendzie w Iławie. Ona była zła cztery lata temu, jak tu przychodziłem. Teraz ta jednostka bardzo dobrze chodzi - stwierdził. I podkreślił, że wyniki iławskiej policji też są bez zarzutów.

Podczas swojego wystąpienia zacytował fragment uzasadnienia z rozkazu komendanta wojewódzkiego z 30 grudnia 2024 roku o odwołaniu go ze stanowiska, w którym ten podkreślał jego "wieloletnie doświadczenie służbowe i wysokie kwalifikacje zawodowe", "bogaty zasób wiedzy", bardzo dobre wykonywanie obowiązków "z dużym zaangażowaniem i kreatywnością" oraz m.in. systematyczne podnoszenie swoich kwalifikacji.

Zaapelował do policjantów, aby nie bali się mówić o swoich sprawach przełożonym

Odchodzący komendant iławskiej policji zaapelował do swoich kolegów policjantów, "aby nie bali się mówić o swoich sprawach przełożonym" — To może nie będzie wystrzału granatnika na Komendzie Głównej Policji, ale przynajmniej mój przypadek zwróci uwagę innym policjantom, innym komendantom powiatowym i miejskim, żeby się nie bali mówić jak jest, bo wszyscy pudrują, że jest dobrze, że jest pięknie, a tak do końca nie jest – powiedział. - Przecież na co dzień zamykacie przestępców najgroźniejszych, a boimy się odezwać we własnych sprawach. Policji nigdy nie uzdrowimy, jeżeli będziemy się bać powiedzieć swojego zdania wyższym przełożonym - przekonywał insp. Pankowski.

Insp. Pankowski dodał, że jego przypadek nie jest odosobniony, w całej Polsce usuwa się komendantów, dając im, tak jak i jemu, propozycje nie do przyjęcia, czyli nową pracę w oddalonych miejscowościach o 200 km. Jednocześnie KGP apeluje do policjantów, żeby wracali z emerytury do służby.

- Słyszałem, że komendant główny dostał polecenie, że ma do 10 stycznia zakończyć „czystki” i usunąć z szeregów „czarne owce” – ujawnił insp. Pankowski.

"Liczę, że po  zmianach w policji zadzwoni do mnie telefon..."

Na zakończenie swojego wystąpienia insp. Pankowski podkreślił, że służba w Policji a także dowodzenie iławską komendą były dla niego ogromnym zaszczytem, ale również wyzwaniem. Komendant podsumowując swoją służbę w Komendzie Powiatowej Policji w Iławie, podziękował przede wszystkim nadinsp. Tomaszowi Klimkowi, byłemu już komendantowi wojewódzkiemu policji w Olsztynie (jako jedyny szef policji w naszym regionie otrzymał stopień generalski; również jest już emerytowany), który zaufał mu i powierzył kierowanie policją w ukochanej jednostce w rodzinnym mieście; samorządowcom, z którymi współpraca układała się dobrze i zaprzyjaźnionym, współdziałającym służbom mundurowym, a także - iławskim policjantom i pracownikom cywilnym oraz księżom, którzy wspierali go duchowo.

- Było to dla mnie zaszczytem służyć razem z Wami - mówił insp. Pankowski, który, jak sam zwrócił uwagę, był dzisiaj w szaro-niebieskim mundurze - tym samym, w którym rozpoczynał służbę. Zaznaczył, że z granatowym mundurem się nie żegna - i liczy, że po zmianach w policji może zadzwoni telefon z propozycją powrotu.

- Kosztuje mnie to dużo odwagi, ale powiedziałem sobie: dość tego. Muszę stanąć w prawdzie i powiedzieć, jak naprawdę wygląda sytuacja w polskiej policji - kończył insp. Pankowski. - Mam nadzieję, że to może nie będzie wystrzał z granatnika - jak w Komendzie Głównej Policji - ale przynajmniej mój przypadek zwróci uwagę innym policjantom, innym komendantom, żeby się nie bali mówić, jak jest w tej formacji.

Insp. Waldemar Pankowski pożegnał się uściskiem dłoni ze wspomnianym nadinsp. Tomaszem Klimkiem, natomiast, jak powiedział, obecnemu szefowi warmińsko-mazurskiej policji insp. Mirosławowi Elszkowskiemu, jako człowiek honoru nie mógł podać ręki. I jeszcze raz zwrócił się do przełożonego o podanie faktycznych powodów jego zwolnienia ze służby.

Wyjaśnienie Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie

Komenda Wojewódzka Policji w Olsztynie poinformowała, że zgodnie z przepisami Ustawy o Policji powoływanie i odwoływanie komendantów powiatowych Policji jest prerogatywą komendanta wojewódzkiego Policji, który ma swobodę podjęcia decyzji w tym zakresie, po zasięgnięciu opinii starosty danego powiatu.

Ponadto komendant wojewódzki Policji podejmując decyzje personalne wobec komendantów powiatowych lub kandydatów na to stanowisko, kieruje się przede wszystkim dobrem danej jednostki Policji, oceną dotychczasowej służby policjanta, podejmowanych przez niego decyzji, sposobu zarządzania kadrami, a także wolą samych policjantów, których te decyzje dotyczą.

Komendant Wojewódzki Policji w Olsztynie biorąc te elementy pod uwagę, podjął decyzję o konieczności zmiany na stanowisku Komendanta Powiatowego Policji w Iławie, proponując dotychczasowemu komendantowi równorzędne stanowisko w innej jednostce, dając mu możliwość kontynuowania służby. Komendant z Iławy tej propozycji nie przyjął i skorzystał z przysługującego mu po latach służby uprawnienia do przejścia na emeryturę.

Konieczność pełnienia służby przez komendantów jednostek powiatowych poza miejscem zamieszkania, często w miejscu znacznie od niego oddalonym, jest czymś zupełnie normalnym, co miało i ma miejsce również w garnizonie warmińsko-mazurskim.

Na portalu X można przeczytać:

"Czasami tak jest, że zmiany nie wszystkim się podobają, ale są potrzebne. Dotychczasowy Komendant Powiatowy Policji w Iławie postanowił skorzystać z prawa przejścia na emeryturę, po tym jak odrzucił propozycję przejścia na równorzędne stanowisko, otrzymaną od KWP w Olsztynie".

Waldemar Pankowski rozpoczął służbę w 1998 roku w Oddziałach Prewencji Policji w Olsztynie. Przez wiele lat pracował w Komendzie Powiatowej Policji w Iławie, gdzie zajmował różne stanowiska służbowe w pionie prewencyjnym i kryminalnym. W 2010 roku został przeniesiony do Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie, gdzie kierował Zespołem Dyżurnych Wydziału Prewencji.
20 listopada 2020 roku został mianowany Komendantem Powiatowym Policji w Iławie zgodnie z rozkazem Komendanta Wojewódzkiego Policji w Olsztynie, Tomasz Klimka.

Jest absolwentem Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie oraz Wyższej Szkoły Humanistycznej w Pułtusku na kierunku pedagogika ogólna. Otrzymane odznaczenia państwowe i resortowe: Srebrny Medal „Za Długoletnią Służbę”, Srebrna Odznaka Zasłużony Policjant.

DYSCYPLINARKA NA EMERYTURZE?

Wpis na Policyjnym Forum Informacyjnym:

Nie milkną echa po dzisiejszym szokującym pożegnaniu insp. Waldemara Pankowskiego ze stanowiskiem Komendanta Powiatowego Policji w Iławie. Po szczerym przemówieniu, podczas którego były już kierownik iławskiej jednostki otwarcie mówił o faktycznych powodach swojego odejścia, nie trzeba było długo czekać na reakcję Komendanta Wojewódzkiego Policji w Olsztynie, insp. Mirosława Elszkowskiego.

W KWP w Olsztynie już mówi się o tym, jak komendant wojewódzki po powrocie do Olsztyna, odreagowywał to co spotkało go chwilę wcześniej w Iławie. Czy to prawda, że insp. Mirosław Elszkowski obwinił za dzisiejsze wydarzenia prowadzącego uroczystość, wydając mu dodatkowo polecenie pisemnego wyjaśnienia zaistniałej sytuacji, polegającej na umożliwieniu swobodnego wypowiedzenia się insp. Waldemarowi Pankowskiemu podczas jego wystąpienia? Podobno kazał też wszcząć postępowanie dyscyplinarne insp. Pankowskiemu, pytanie tylko po co?

Czyżby komendanta wojewódzkiego rozwścieczył meldunek jaki złożył jego odchodzący podwładny, składający się ze słów:

„Bóg, Honor, Ojczyzna! Ojczyzna kocha, prawo w Polsce nie obowiązuje, jako człowiek honoru nie mogę Panu podać ręki. Proszę podać podstawy mojego odejścia ze służby”

czy bardziej pożegnalna mowa o patologiach występujących w służbie w Policji?

Jaki ma sens wszczynanie postępowania dyscyplinarnego komendantowi, który trzyma w ręku podpisany rozkaz?

Sprawa jest ważna dla całej Policji, a zainteresowanie nią przerosło oczekiwania nas wszystkich…".

„Ojczyznę kocham”

Powiedział na antenie Telewizji wPolsce24 inspektor Waldemar Pankowski, tłumacząc powody odejścia ze służby. Zaznaczył przy tym, że dostaje wiele słów wsparcia.

- Obejmując jednostkę w 2020 r. nie witałem się ze sztandarem, bo to był czas pandemii i powołanie na stanowisko było bardzo szybkie. „Bóg, Honor, Ojczyzna” są to hasła wg nowego wzoru na sztandarze i będąc komendantem planowałem taki sztandar jednostce zorganizować. Obecne słowa „Prawo i Ojczyzna”, no cóż, Ojczyznę kocham i mam w sercu, a co do prawa, to chodziło mi o ten chaos prawny, występujący w Polsce, i też to, jak postępowano wobec mojej osoby — zaznaczył.

Jego zdaniem cała sytuacja związana z przeniesieniem do innego miejsca nie była dziełem przypadku.

Teraz już to wiem [że była to oferta nie do odrzucenia – przyp.], co widać po reakcji całego środowiska, że w całej Polsce tak się dzieje, wobec komendantów niewygodnych, choć nie wiem jakie kryterium jest tu przyjęte — ocenił.

Chaos prawny w Polsce

Inspektor Waldemar Pankowski stwierdził, że chaos prawny w Polsce jeszcze nie schodzi do Policji „w dół”, ale to tylko kwestia czasu, gdy to nastąpi.

Jedna opinia zaprzecza drugiej opinii i to powoduje duże utrudnienia, bo sam nie wiem jak miałbym postąpić, gdybym miał teraz zatrzymywać jakiegoś posła, „neoposła”. To wszystko bardzo źle wpływa na pracę Policji, ale nie tylko, bo przecież i prokuratury i sędziów. Jest duży chaos prawny i zapewne niedługo zejdzie to na nasz powiatowy szczebel — tłumaczył. - Na naszym szczeblu prawo jest jeszcze respektowane. Tu w powiecie polityka generalnie aż tak mocno nie wchodzi, a obserwując pracę Policji stołecznej czy Komendanta Głównego, to naprawdę nie zazdroszczę — wyznał inspektor.

"Policja powinna być apolityczna, ale widać, że nieustannie politycy chcą ją wykorzystywać".

Marta Piasecka, nawiązując do oświadczenia insp. Pankowskiego, pytała go, czy czuje się teraz jako jeden z „rewolucjonistów”.

Nie, nie czuję się. Ja nie czuję się bohaterem, tylko po prostu powiedziałem prawdę i niczym nie ryzykuję jako prawie emeryt. Po prostu powiedziałem to, co mnie w sercu boli i może moja emocjonująca wypowiedź zwróci komuś uwagę, może politykom otworzy oczy, by nie mieszali się do Policji. Policja powinna być apolityczna, ale widać, że nieustannie politycy chcą ją wykorzystywać. Nie czuję się po żadnej stronie, jestem policjantem, mam polskie serce, jestem za policjantami i na pewno nie dam się wykorzystać politycznie żadnej ze stron — zapewniał insp. Pankowski.

To, że mam poglądy jakie mam, chodzę do kościoła, interesuję się historią, to nikt nie może mnie kategoryzować
— ciągnął dalej.

Policja jest organizacją hierarchiczną i mówienie prawdy jest niewygodne. Przełożeni nie chcą słyszeć prawdy, bo lepiej wykonywać polecenia i mówić, że jest dobrze. Nikt z hierarchii się nie wychyli i dlatego ja również nie jestem odważny, bo przecież nie miałem nic do stracenia — podkreślił.

(oprac. as na podstawie infoilawa.pl, Policyjnego Forum Informacyjnego i wpolityce.pl:

Czytaj więcej: Odwołany Komendant Policji w Iławie ujawnił, co się dzieje w Policji

Komentarz (9)

NSA rozstrzygnie, czy mieszkańcy Biskupca są stroną w sprawie Eggera

Szczegóły
Opublikowano: wtorek, 14 styczeń 2025 09:45

Naczelny Sąd Administracyjny, w środę 15 stycznia, po raz drugi zajmie się sprawą tego, czy mieszkańcy Biskupca są stroną postępowania administracyjnego zakończonego wydaniem w roku 2017 pozwolenia budowlanego na budowę zakładu Egger w Biskupcu.

Przypomnijmy, że w roku 2017 WSA w Olsztynie uznał mieszkańców za stronę w tym postępowaniu. Inne zdanie miał w tej kwestii NSA po skardze koncernu Egger. Skutkiem tego WSA przyjął stanowisko, że jednak mieszkańcy nie są stroną. Co ciekawe wyrok ten wydał skład sędziowski, w skład którego wchodzili sędziowie, którzy byli później kilkukrotnie wyłączani ze składów orzekających w sprawach dotyczących Eggera (z powodu sprawy opisanej w Debacie i w audycji TVP Alarm!).

Niedawno dostałem odpowiedź Rzecznika WSA w Olsztynie dotyczącą sprawy wejścia sędziego spoza składu orzekającego na naradę sędziowską w sprawie uchwały dotyczącej miejscowego planu pod fabrykę Egger. Odpowiedź jest odmienna niż wyroki NSA, w których wyłączani są sędziowie WSA od spraw dotyczących Egger…

Z wyrokami NSA też jest różnie. Pod koniec 2024 roku w ciągu kilku dni, w zdawałoby się identycznych sprawach, zapadły dwa całkowicie odmienne orzeczenia (obie sprawy dotyczyły wyłączenia sędziego WSA w Olsztynie ze składu orzekającego w sprawie dotyczącej informacji publicznej dotyczącej pozwolenia na budowę fabryki Egger, a konkretnie wybudowanych zbiorników podziemnych, o których starosta olsztyński Andrzej Abako podczas sesji Rady Powiatu stwierdzil:

„Co do zbiorników podziemnych, o których rzekomo nie wiemy, to my wiemy, co to są za zbiorniki podziemne, natomiast one są na dzisiaj objęte tajemnicą firmy Egger, dlatego, że to są zbiorniki, które są potrzebne im do procesu technologicznego i to jest jak gdyby cała konstrukcja urządzenia technologicznego, które widzimy na górze i jest na dole. Tego na dole nie widzimy, ale ono jest jak gdyby pod ziemią. To jest cały proces technologiczny, to jest tajemnica firmy Egger jaką używa technologię i co używa.”

Przypomnijmy, że pozwolenie zintegrowane wydane dla Egger przez starostę Abako zostało uchylone przez WSA w Olsztynie. Co znamienne po kilku dniach WSA wstrzymał wykonanie wyroku…

(sa)

Czytaj więcej: NSA rozstrzygnie, czy mieszkańcy Biskupca są stroną w sprawie Eggera

Komentarz (1)

Więcej artykułów…

  1. Karol Nawrocki spotkał się z mieszkańcami Bemowa Piskiego, Pisza i Olecka
  2. Pilnie potrzebna posada dla olsztyńskiego radnego KO P. Pancera. Wodkan? Totek?

Strona 37 z 296

  • start
  • Poprzedni artykuł
  • 32
  • 33
  • 34
  • 35
  • 36
  • 37
  • 38
  • 39
  • 40
  • 41
  • Następny artykuł
  • koniec

Komentarze

Tu nie o wiedzę chodzi, a o charakter...
Prokuratura ściga "Debatę", a ...
21 godzin(y) temu
Zapewne ci wybitni prokuratorzy to absolwenci sławetnego Wydziału Prawa i Administracji UWM, którzy kończą studia PO układach stąd te niedobory elemen...
Prokuratura ściga "Debatę", a ...
1 dzień temu
Polecam ciekawy tekst na:
https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/furia-czyli-prymus-pryncypala,216135
albo na:
https://opinie.olsztyn.pl/olsztyn/furia-...
W lipcowej "Debacie" Bachmura ...
1 dzień temu
Sześć przykazań przetrwania:
• pierwsze – nie myśl i nie oceniaj otaczającej cię rzeczywistości
• drugie – jeśli myślisz, to przynajmniej nic nie mó...
Prokuratura ściga "Debatę", a ...
około 2 dni temu
Naprawdę bardzo mi przyjemnie, że już nie muszę z racji wykonywanego zawodu uczestniczyć w wykonywaniu niektórych prokuratorskich postanowień. Z niema...
Prokuratura ściga "Debatę", a ...
około 2 dni temu
Pani Bożeno, w takim razie proszę dać dobry przykład odwagi. Przy okazji warto sięgnąć do uznanych autorów badających współczesną zachodnią demokracj...
Prokuratura ściga "Debatę", a ...
około 2 dni temu

Ostatnie blogi

  • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
  • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
  • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
  • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
  • 1

Najczęściej czytane

  • Remont PDK bez końca. Pisz oddaje dotację, a sprawę bada prokuratura
  • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
  • Prezydent Olsztyna „ukarał” wiceprezydent Sylwię Rembiszewską-Piątek
  • Red. Słowik: „Dlaczego przez 5 lat nie rozliczono prof. Maksymowicza?”
  • W Olsztynie rusza punkt transgranicznej pomocy prawnej dla Ukraińców
  • To politycy stworzyli ludobójczy system NFZ, lekarze z niego korzystają
  • Prokuratura ściga "Debatę", a nie rozdawnictwo milionów na solaria
  • Rada Gminy Gietrzwałd jednomyślnie przyjęła Plan Ogólny, ze strefą na wielkie magazyny
  • Czy Skarb Państwa odzyska 34 mln zł od Helpera?
  • Dzierżawca parkingu odpowiedział filmem na rolkę Prezydenta Olsztyna
  • Kto z Warmii i Mazur został wyrzucony z PiS wraz z Morawieckim?
  • Zarobki lekarzy na Warmii i Mazurach. Oto rekordziści ze szpitali wojewódzkich

Wiadomości Olsztyn

  • Olsztyn

Wiadomości region

  • Region

Wiadomości Polska

  • Polska

O debacie

  • O Nas
  • Autorzy
  • Święta Warmia

Archiwum

  • Archiwum miesięcznika
  • Archiwum IPN

Polecamy

  • Klub Jagielloński
  • Teologia Polityczna

Informacje o plikach cookie

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.