logodebata

Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000337806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

sobota, październik 10, 2026
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Wiadomości
  • Region

Region

Nauczyciel ZSEH w Olsztynie rozprowadzał ankietę w sprawie granic miasta wśród uczniów

Szczegóły
Opublikowano: wtorek, 25 marzec 2025 01:19

Prezydent Olsztyna Robert Szewczyk jako swój ogromny sukces ogłosił wypełnienie ankiet nt. poszerzenia granic Olsztyna o kawałek gminy Purda, przez 2500 mieszkańców (na 163 tys. zameldowanych w Olsztynie), z tego 70% odpowiedziało na "tak". Skontaktowała się ze mną grupa uczniów z Zespołu Szkół Ekonomiczno-Handlowych w Olsztynie, iż po starszych klasach chodził nauczyciel WF, pytał, kto ma już dowód osobisty i wręczał ankietę.

Instruował przy tym, żeby uczniowie spoza Olsztyna, nie wpisywali nazwy miejscowości. Zdaniem uczniów nauczyciel rozdał 200 takich ankiet.

Zadzwoniłem do dyrektorki szkoły mgr Małgorzaty Pańczyk. Nic o tym nie wiedziała. Obiecała zapytać nauczyciela WF. Dzisiaj, we wtorek 25 marca, dyrektorka przekazał mi, że nauczyciel potwierdził, iż rozdawał ankietę, ale nie 200 a 20 sztuk i głównie rozprowadził ją wśród nauczycieli i tylko część przekazał pełnoletnim uczniom.

- Pouczyłam nauczyciela, że na terenie szkoły zakazana jest jakakolwiek forma agitacji - poinformowała mnie dyrektorka.

Jeśli na terenie innych szkół też odbyła się taka akcja, to ten "sukces" prezydenta Olsztyna okazuje się jeszcze bardziej problematyczny.

Na dodatek Ankieta prezydenta Olsztyna w sprawie granic miasta naruszyła RODO

Poniżej mój wcześniejszy tekst na ten temat z 12 marca.

Prezydent Olsztyna Robert Szewczyk zwołał konferencje prasową, by ogłosić sukces: Ponad 70 procent głosujących poparło propozycję rozszerzenia granic administracyjnych Olsztyna, dając tym samym silny mandat zaufania działaniom prezydenta i Rady Miasta. Zupełnie inaczej ten wynik sondy ankietowej odczytał starosta olsztyński Andrzej Abako na konferencji prasowe w środę 12 marca: Wynik tej ankiety oznacza, że 99% mieszkańców Olsztyna nie wzięło udziału w konsultacji, co jest czerwoną kartką dla samorządowca na początku jego kadencji.

Konsultacje społeczne, dotyczące rozszerzenia granic administracyjnych Olsztyna, trwały przez dwa tygodnie – od 24 lutego do 9 marca. W tym czasie mieszkańcy Olsztyna mogli wyrazić swoje zdanie zarówno za pomocą ankiety zamieszczonej na stronie internetowej, jak i w tradycyjnej, papierowej formie m.in. w Urzędzie Miasta Olsztyna.

Przez ten czas swoją opinię wyraziło prawie 2,5 tys. osób, z czego ponad 70 proc jednoznacznie wskazało, że jest za poszerzeniem granic administracyjnych miasta.

Zdaniem prezydenta Szewczyka, wynik konsultacji jest wyraźnym sygnałem – mieszkańcy chcą silnego, dynamicznie rozwijającego się miasta. To zobowiązuje i otwiera nowy rozdział w historii stolicy Warmii i Mazur – powiedział prezydent Szewczyk.

"To sygnał, że prezydent Olsztyna idzie w złym kierunku"

W odpowiedzi na konferencję prezydenta Szewczyka starosta olsztyński Andrzej Abako zwołał też konferencję z udziałem wójt gminy Purda Teresy Chrostowskiej i Katarzyny Maziec, przewodnicząca komitetu referendalnego, bowiem 27 kwietnia odbędzie się w gminie referendum, w którym mieszkańcy odpowiedzą, czy wyrażają zgodę na oddanie części terenu gminy na poszerzenie granic miasta Olsztyna.

- Pan prezydent mówi, że odniósł wielki sukces, przeprowadzając konsultacje społeczne, gdzie 70% tych, którzy głosowali poparli aneksję gminy Purda – powiedział starosta Abako. - A właściwie przekaz poszedł, że 70% mieszkańców Olsztyna poparło plan pana prezydenta, w jego działaniach w sprawie poszerzenia granic miasta. To ewidentna nieprawda, dlatego, że 99% mieszkańców Olsztyna nie wzięło udziału w tych konsultacjach, co jest czerwoną kartką dla samorządowca na początku jego kadencji. Dlatego, że pan prezydent nawoływał swoich mieszkańców do poparcia jego pomysłu. Wydał w tym celu grube pieniądze samorządowe na ulotki, audycje, programy telewizyjne i inne rzeczy, a jednak tylko 1,4% ze 163.600 mieszkańców. Olsztyna wzięło udział w konsultacjach, a wystarczyło przecież wejść na stronę urzędu miasta i kliknąć. Nie zrobili tego – stwierdził starosta.

- To wyraźny sygnał dla samorządu miasta Olsztyn, że idzie w złym kierunku – kontynuował starosta. - Jeśli poczyta się opinie mieszkańców w sieci, to wynika z nich, że mieszkańcy oczekują na rozwój wewnętrzny miasta, na poprawienie infrastruktury drogowej i chodnikowej, na poprawienie infrastruktury szkolnej i każdej innej.

- Działania prezydenta dla mnie, jako samorządowca są nie do przyjęcia - apelował starosta. - Pan prezydent nie przejawia żadnej chęci dialogu. Ma tylko jeden cel: zabrać grunty gminie Purda i więcej nic go nie interesuje. Nie interesuje go rozmowa, nie interesuje go to, że jest liderem Miejskiego Obszaru Funkcjonalnego, żeby wspólnie z innymi samorządami rozwijał aglomerację olsztyńską.

- Jak to możliwe, że 175 ha gminy Purda ma uratować gminę Olsztyn?! - dziwił się starosta. - Bo z tych 235 ha, to 175 ha należy do KOWR, reszta to ogrody działkowe, wieś Stary Olsztyn i drogi. Gdyby gmina Purda nie zrobiła miejscowych planów zagospodarowania tego fragmentu gminy, to pan prezydent prawdopodobnie nawet by nie wiedział o istnieniu tego terenu. Jak pani wójt pokazało prezydentowi ten plan, to on uznał, że to będzie jego. Tak nie może być. Jestem za tym, żeby miasto się rozwijało, żeby powstało „miasteczko prawne”, o którym mówi się od 10 lat, chociaż prawnicy mówią co innego, że po wyprowadzce z centrum instytucji prawa, centrum Olsztyna straci wartość, bo ci, którzy przyjeżdżają do tych sądów, napędzają też potencjał gospodarczy, bo oprócz wizyty w sądzie mogą pójść do galerii handlowej, do restauracji, pójść na spacer i zwiedzić starówkę.

Na koniec starosta Abako zaapelował do radnych Olsztyna:

- Samorządowcy są od tego, żeby rozmawiać, żeby prowadzić dialog ze społeczeństwem i między sobą. Apeluję do moich kolegów samorządowych Olsztyna. Szanowni Państwo, usiądźmy do stołu, zróbmy krok do tyłu i porozmawiajmy jak wyjść z tego pata i żeby pan prezydent wyszedł z twarzą. Spróbujmy rozmawiać!

Decyduje się przyszłość gminy Purda

- W gminie Purda jest 45 miejscowości, 35 z nich jest bez kanalizacji, 16 bez wodociągu, na terenie gminy mamy kilka przepięknych jezior pierwszej klasy czystości i 700 domków letniskowych bez kanalizacji. Budujemy pierwszą w gminie halę sportową dla szkoły, zaczynamy budowę pierwszego żłobka. Takie mamy potrzeby i teraz chce się nam odebrać jedyny teren inwestycyjny. Te tereny są jedyną szansą rozwoju gminy, poprawy bezpieczeństwa i komfortu życia. W ostatnich latach pozyskaliśmy 67 milionów złotych na rozwój gminy. W ostatnich 5 latach realizowaliśmy inwestycje o wartości 100 mln zł, ale potrzebujemy środków na wkład własny. Bez tego terenu inwestycyjnego nie będziemy mieli na ten wkład, to sparaliżuje rozwój gminy na wiele lat.

Następnie radna Purda Katarzyna Maziec poinformowała o tym, że w gminie odbędzie się 27 kwietnia referendum.

- Szanowni Państwo w zeszły czwartek zawiązaliśmy Społeczny Komitet Referendalny, to inicjatywa oddolna mieszkańców. Nie mieliśmy wyjścia, bo prezydent Olsztyna nie rozmawia z nami i nie słucha naszego głosu. Walczymy o rozwój gminy, o przyszłość i dobro naszych dzieci, chcemy, żeby w przyszłości nasze dzieci chciały zostać w gminie. Liczymy na dużą frekwencję, nie taką jak w konsultacjach w Olsztynie i na jednoznaczny głos mieszkańców gminy przeciw planom Olsztyna oderwania części gminy Purda

Referendum odbędzie się w tych samych lokalach, w których odbywają wszelkie wybory w gminie i będzie kosztowało 50 tys. zł – poinformowała wójt. Dodała, że ma świadomość, że dla ministerstwa spraw wewnętrznych wynik referendum nie będzie wiążący, ale będzie głosem za zmianą prawa, gdyż obecnie decyzja ministra o rozszerzeniu granic gminy jest ostateczna i nie służy od niej skarga do sądu administracyjnego.

Dziennikarz Radia Olsztyn dociekał, kiedy rada gminy i rada powiatu odpowiedzą na wniosek prezydenta Olsztyna o zaopiniowanie planu rozszerzenia granic Olsztyna? Uzyskania takich opinii wymaga ustawa.

Zarówno wójt jak i starosta odpowiedzieli, że zgodnie z ustawą, gmina wydaje opinię na podstawie uchwały danej gminy, która wyrażą wolę poszerzenia granic swojej gminy o tereny innej gminy, w tym przypadku na podstawie uchwały Rady Miasta Olsztyna. Do tej pory rada miasta nie podjęła takiej uchwały.

- My czekamy na ten dokument i dopiero na podstawie takiej uchwały możemy zrealizować konsultacje społeczne na ten temat – tłumaczyli wójt i starosta. - Mamy dwie opinie prawne, które potwierdzają nasze stanowisko, że nie możemy ogłosić konsultacji na podstawie pisma prezydenta Olsztyna do rady powiatu i rady gminy, bo takie pismo, w którym prezydenta informuje, że chce poszerzyć granice Olsztyna, nie ma mocy prawnej. Moc prawną ma jedynie uchwała rady.

Z kolei ja zapytałem, czy pani wójt i starosta skorzystają z możliwości złożenia zawiadomienia do prokuratury w związku z tzw. przestępstwem urzędniczym popełnionym przez prezydenta Olsztyna, polegającym na rozpoczęciem procedury poszerzenia granic miasta bez uchwały Rady Miasta Olsztyna?

- Rozważymy to, jeśli pan prezydent nadal będzie odmawiał dialogu i sprawa wyjdzie poza granice województwa, bo jeszcze swoje stanowisko musi wyrazić wojewoda i wniosek prezydenta trafi do ministerstwa – odpowiedział starosta. - Wówczas już tylko zostanie nam działanie polityczne. Dzisiaj nadal chcemy postępować jak samorządowcy a nie jak politycy, rozmawiać jak samorządowcy, bo przez wiele lat wspólnie realizowaliśmy z Olsztynem wiele inwestycji w zgodzie i dialogu, w interesie mieszkańców. Miejskiego Obszaru Funkcjonalnego.

KOMITET REFERENDALNY ZAPRASZA PREZYDENTA OLSZTYNA NA SPOTKANIE

"Zapraszam Pana na spotkanie informacyjne z mieszkańcami gminy. Celem jest wyjaśnienie sytuacji związanej z deklaracją władz Olsztyna co do zmiany granic miasta poprzez przyłączenie części gminy Purda.

Jest to dla nas bardzo istotny temat, który budzi wiele pytań i wątpliwości wśród mieszkańców. Zależy nam na otwartym dialogu i wyjaśnieniu wszelkich kwestii związanych z proponowaną zmianą, aby wspólnie zrozumieć konsekwencje oraz możliwości, jakie mogą z niej wynikać.
Spotkanie odbędzie się w świetlicy wiejskiej w Purdzie, pod adresem: Purda 12B w dogodnym dla Pana terminie - dostosujemy się do Pańskiego kalendarza.
Liczymy na Pańską obecność i udział w spotkaniu.
Z poważaniem,

Katarzyna Maziec
Pełnomocnik Inicjatora Referendum

Przypomnimy, że chodzi o włączenie w granice miasta terenu pomiędzy obecną południową granicą Olsztyna a obwodnicą, będącego obecnie w administracji gminy Purda. To około 235 ha, których właścicielem jest w większości Skarb Państwa (175,59 ha – 74,59 proc.) oraz ROD „Krokus” (37,1 ha). W granice Olsztyna włączona byłaby też wieś Stary Olsztyn, którego WSZYSCY mieszkańcy są temu przeciwni.
Adam Socha

Abako wytna ten las kopia

- WYTNĄ TEN LAS I DEWELOPER ZBUDUJE OSIEDLE BLOKÓW - PRZYPUSZCZA STAROSTA OLSZTYŃSKI ANDRZEJ ABAKO.

Czytaj też na ten temat:

Ankieta prezydenta Olsztyna w sprawie granic miasta naruszyła RODO

Gmina Purda nie zgadza się na oddanie 235 ha gminie Olsztyn

Czy „Miasto Prawa” to parawan, czy wizja budowy nowego centrum Olsztyna?

Czy celem poszerzenia granic Olsztyna jest załatanie olbrzymiego długu miasta?

"Prezydent Olsztyna jawi się jako nieobliczalny chuligan pod krawatem"

Konsultacje społeczne w sprawie zmiany granic Olsztyna to fikcja

Kolejny błąd prezydenta Olsztyna. Czy R. Szewczyk konsultuje swoje decyzje z prawnikami?

Problemem nie jest rozszerzanie granic Olsztyna a arogancja władzy

Czytaj więcej: Nauczyciel ZSEH w Olsztynie rozprowadzał ankietę w sprawie granic miasta wśród uczniów

Komentarz (3)

Sąd orzekł, że oświadczenie lustracyjne przewodniczącego Sejmiku było prawdziwe

Szczegóły
Opublikowano: wtorek, 25 marzec 2025 00:31
Adam Jerzy Socha

Oświadczenie lustracyjne przewodniczącego Sejmiku Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie Bogdana Bartnickiego było prawdziwe, orzekł Sąd Okręgowy w Gdańsku, przy udziale Prokuratora Oddziałowego Biura Lustracyjnego Instytutu Pamięci Narodowej w Gdańsku Krzysztofa Grodziewicza.

Skan wyroku otrzymaliśmy od przewodniczącego, który wyznał, że ciążące na nim od czerwca 2024 roku podejrzenie było ciężkim brzemieniem.

Wcześniej na ten temat (w czerwcu 2024 roku) napisałem:

Od czasów ostatnich wyborów samorządowych po Olsztynie krąży MMS ze stroną z IPN, z której wynika, że przewodniczący Sejmiku Bogdan Bartnicki, działacz PSL współpracował z SB a jako kandydat złożył nieprawdziwe oświadczenie lustracyjne. Ten MMS dotarł i do mnie

Faktycznie, na stronie IPN czytamy:

"Zarejestrowany dnia 20.06.1988 w Wydziale "C" WUSW Olsztyn przez Grupę VI SB RUSW Ostróda pod nr. 18986 jako kandydat na TW. Dnia 21.09.1988 pozyskany na zasadzie dobrow.[olności] w charakterze TW pseud. "Bartek" do zagadnienia sekt.[or] państw.[owy]. Zdjęty z ewidencji dnia 22.01.1990. Materiały zostały zniszczone w jednostce za protokołem brakowania nr K-G-0214/90 dnia 16.01.1990".

Bartnicki IPN

Również w Wikipedii napisano:

Bogdan Bartnicki (ur. 3 marca 1957 w Dąbrównie), w latach 2023–2024 członek zarządu województwa warmińsko-mazurskiego, od 2024 przewodniczący sejmiku warmińsko-mazurskiego.
Życiorys
Syn Bronisława i Janiny. W 1988 został zarejestrowany jako kandydat na tajnego współpracownika Służby Bezpieczeństwa, następnie pozyskany jako TW „Bartek”. Absolwent Akademii Rolniczo-Technicznej w Olsztynie. Pracował jako dyrektor stacji hodowli roślin w Szyldaku, w biurze terenowym Agencji Nieruchomości Rolnych dla powiatów ostródzkiego i iławskiego oraz jako wicedyrektor Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Olsztynie. Przez ponad 10 lat zatrudniony w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Warmińsko-Mazurskiego m.in. jako wicedyrektor departamentu.

Działacz Polskiego Stronnictwa Ludowego. Był radnym i przewodniczącym rady gminy Ostróda. W 1998, 2014 i 2018 wybierany do rady powiatu ostródzkiego. W 2012 przez kilka miesięcy pełnił funkcję komisarza gminy wiejskiej Ostróda po dymisji Gustawa Marka Brzezina. 7 listopada 2023 wybrany członkiem zarządu województwa warmińsko-mazurskiego[6], odpowiedzialnym za sprawy geodezji, infrastruktury i ochrony środowiska. Zakończył pełnienie funkcji 14 maja 2024. Tego samego dnia objął fotel przewodniczącego sejmiku, do którego wybrano go po raz pierwszy w 2024.

Na moje zapytanie wysłane do przewodniczącego Wojewódzkiej Komisji Wyborczej w Olsztynie, otrzymałem pismo IPN z wykazem kandydatów, którzy złożyli oświadczenie, że nie współpracowali ze służbami PRL. Na tej liście umieszczono Bogdana Bartnickiego.

Złożenie fałszywego oświadczenia lustracyjnego jest równoznaczne z utratą kwalifikacji moralnych niezbędnych do zajmowania funkcji publicznych określanych w odpowiednich ustawach jako: nieskazitelność charakteru, nieposzlakowana opinia, nienaganna opinia, dobra opinia obywatelska bądź przestrzeganie podstawowych zasad moralnych. Po upływie 10 lat od dnia uprawomocnienia, orzeczenie Sądu uznaje się za niebyłe.

Bartnicki: To był mój najgorszy dzień w życiu

Zadzwoniłem do przewodniczącego Sejmiku Bogdana Bartnickiego, pytając, dlaczego złożył nieprawdziwe oświadczenie lustracyjne?

Bogdan Bartnicki: - Jest to dla mnie nieprzyjemna sytuacja. Miesiąc temu otrzymałem taki MMS ze stroną IPNu na swój temat i byłem tym zaskoczony. Prowadzę w tej sprawie postępowanie wyjaśniające. Domyślam się, jak doszło do zarejestrowania mnie. Otóż, w 1988 roku po powrocie z Niemiec Zachodnich, byłem wypytywany przez funkcjonariuszy milicji, oni zadawali różne pytania. To był mój pierwszy w życiu kontakt z milicją i ostatni.

Najprawdopodobniej ten funkcjonariusz skuszony premią czy nagrodą za pozyskanie współpracownika, zarejestrował mnie. Ja dotarłem do tego człowieka, na szczęście żyje i mam nadzieję, że potwierdzi moje słowa i wtedy wyjdę na prostą. Bo ja podtrzymuję, że złożyłem prawdziwe oświadczenie.

Ja nie byłem milicji do niczego potrzebny, pracowałem w Stacji Hodowli Roślin w Szyldaku jako szeregowy pracownik.

- Należał pan do jakiejś partii?

BB: Tak, do ZSL, ale byłem szeregowym członkiem, nie miałem żadnej funkcji.

Wie pan, jak dostałem ten MMS to był chyba mój najgorszy dzień w życiu, bardzo nieprzyjemna sytuacja. Czuję się z tym niezręcznie, bo przecież ludzie, którzy też dostali tego MMSa, mogą różnie myśleć...

- Musi Pan tę sytuację wyjaśnić.  Wiele lat temu, w podobnej sytuacji jak Pan, znalazł się też działacz PSL Adam Krzyśków. Prokurator IPN wniósł do sądu oskarżenie o złożenie fałszywego oświadczenia.

Niekończący się proces lustracyjny byłego posła PSL

BB: Tak, słyszałem, ale chyba do dzisiaj ta sprawa się nie zakończyła?

- No właśnie, zresztą nie ma sensu składanie nieprawdziwych oświadczeń, bo dla wyborców nie ma to znaczenia. Np. kolejni wójtowie gminy Gietrzwałd oświadczali, że współpracowali z SB i byli wybierani w I turze, po kilka kadencji.

BB: Wiem, że dla wyborców to nie ma znaczenia, ale ja nie współpracowałem i złożyłem prawdziwe oświadczenie. Przecież ja kandyduję w wyborach samorządowych od 1990 roku i zawsze takie oświadczenie składałem i nigdy nie było to podważane. Teraz wniosę do sądu o autolustrację. Idę w tym kierunku, już mam prawnika.

Jak poinformował mnie pełnomocnik prawny Bogdana Bartnickiego, przewodniczący Sejmiku wystąpił do sądu o autolustrację.
Rozmawiał Adam Socha

Czytaj więcej: Sąd orzekł, że oświadczenie lustracyjne przewodniczącego Sejmiku było prawdziwe

Komentarz (18)

W Górowie Ił. wybudowali uzdrowisko za 57 mln, dzięki śp. Syczowi. Stoi puste

Szczegóły
Opublikowano: środa, 19 marzec 2025 10:25
Adam Jerzy Socha

Kolejna inwestycja za dotacje unijne na Warmii i Mazurach, po „Zimnych Termach” w Lidzbarku Warmińskim*, może trafić na listę „euro absurdów” tygodnika „Der Spiegel”. Na pustkowiu, pod samą granicą z obwodem królewieckim, w gminie Górowo Iławeckie, powstało za 57 mln zł „Uzdrowisko”, które od 2024 roku powinno przyjmować kuracjuszy, ale stoi puste, bo nie ma miejsc noclegowych. Prywatni inwestorzy nie widzą interesu w budowie tam hotelu. Gmina nie ma na zwrot 34 mln zł dotacji i grozi jej likwidacja.

O „uzdrowisku-widmie” dowiedziałem się z anonimowego maila. Anonim napisał, że gmina dostała dotację unijną tylko dlatego, że mieszkańcem gminy był Miron Sycz, były poseł PO, a później wicemarszałek województwa, któremu podlegały dotacje unijne, „Ojciec Chrzestny Górowa”. Anonim przypuszczał, że szykował sobie synekurę na polityczną emeryturę. Niestety, zmarł 4 kwietnia 2024 roku.

„Wyjątkowa oferta inwestycyjna”

Informacja Anonima mnie zaskoczyła, gdyż w mediach regionalnych od 2014 roku o inwestycji pisano w samych superlatywach. Gdy wpisałem w Googla „Uzdrowisko Górowo Iławeckie” wyskoczyła strona ze zdjęciami ładnych obiektów wyposażonych w super sprzęt leczniczy i rehabilitacyjny, z basenem, grotą solną i tężnią solankową oraz ofertą inwestycyjną:

„Gmina Górowo Iławeckie z przyjemnością przedstawia Państwu wyjątkową ofertę inwestycyjną w malowniczej miejscowości Nowa Wieś Iławecka. Oferta obejmuje koncesję na operowanie nowo wybudowaną, w pełni wyposażoną infrastrukturą uzdrowiskową oraz użytkowanie wieczyste sąsiadującej działki pod budowę obiektu z zespołem mieszkalnym dla kuracjuszy”.

Dalej czytamy, że cała infrastruktura została zrealizowana dzięki dofinansowaniu z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Warmińsko-Mazurskiego w ramach projektów: Budowa urządzeń i obiektów lecznictwa uzdrowiskowego i małej architektury we wsi Nowa Wieś Iławecka. Umowa z dnia 25.09.2017 r. na ponad 12 mln zł, wkład gminy 1.292 tys. zł oraz Budowa zakładu przyrodoleczniczego wraz z infrastrukturą techniczną, umowa z dnia 27.04.2023 r. Wartość: prawie 38 mln zł, wkład gminy 5.659 tys. Koszt wyposażenia – 7 mln zł. Razem koszt inwestycji 57 mln zł, w tym wkład gminy 7 mln zł.

Warunki dla operatora to utrzymanie trwałości projektu przez 5 lat, zatrudnienie 14 osób i przyjęcie rocznie minimum 1 665 kuracjuszy z NFZ.

Wójt Krzysztof Baran odpisał mi, że już trzykrotnie dawał ogłoszenie, pierwszy raz w lipcu 2024 roku, ostatnio teraz i nie wpłynęła żadna oferta. Roczny koszt utrzymania obiektów (energia + ubezpieczenie budynków) to 250 tys. zł. (na szczęście ogrzewają gazem pozostawionym w zbiorniku przez wykonawcę).

Jak zostać uzdrowiskiem?

Na Warmii i Mazurach kilka gmin ujrzało szansę na rozwój w powstaniu uzdrowiska. Do tej pory jedynie przygraniczna gmina Gołdap uzyskała ten status, ale zaczęła starania na początku lat 90. XX wieku, sanatorium i szpital uzdrowiskowy powstał z ośrodka wczasowego Radiokomitetu, w którym w stanu wojennego internowano blisko 400 działaczek Solidarności i opozycji (ciekawostka, właścicielem jest były oficer SB Ryszard Tymofiejewicz) i spełniła wszystkie kryteria w 2020 roku.

Teraz o uzyskanie statusu stara się Lidzbark Warmiński, Frombork, Miłomłyn oraz gmina Górowo Iławeckie. Obecnie posiadają status ochrony uzdrowiskowej.

Żeby uzyskać status uzdrowiska gmina musi spełnić 5 warunków: posiadać złoża naturalnych surowców leczniczych oraz klimat o potwierdzonych właściwościach leczniczych; spełniać wymogi środowiskowe, posiadać infrastrukturę techniczną w zakresie gospodarki wodno-ściekowej, energetycznej, transportu zbiorowego i prowadzić gospodarkę odpadami, a przede wszystkim prowadzić zakłady i urządzenia lecznictwa uzdrowiskowego. Gmina Górowo otrzymała certyfikaty potwierdzające, iż ma pokłady leczniczej borowiny i zdrowy klimat, zbudowała oczyszczalnię ścieków, wyremontowała dwie drogi do uzdrowiska, uruchomiło 2 bezpłatne autobusy, no i zbudowała obiekty uzdrowiskowe. Ale bez miejsc noclegowych i bez statusu uzdrowiska nie ma szans na kontrakt z NFZ.

Dokumenty w Urzędzie Marszałkowskim w Olsztynie potwierdzają, że wszystkie umowy z gminą na realizację projektu podpisywał od 2017 roku aż do śmierci w kwietniu 2024 roku, wicemarszałek Miron Sycz.

Kamień węgielny pod uzdrowisko wmurowano podczas dożynek gminnych w Nowej Wsi Iławeckiej 27 sierpnia 2017 roku z udziałem rządzącej od 2006 roku wójt Bożeny Olszewskiej-Świtaj i wicemarszałka Mirona Sycza; kamień poświęcili księża obu wyznań (katolickiego i greckokatolickiego; 30% z 7 tys. mieszkańców gminy stanowią Ukraińcy z Akcji „Wisła”).

2. kamien wójt Olszewska

Na zdjęciu: wójt Bożena Olszewska-Świtaj wmurowuje kamień węgieln, w tle, zaznaczony strzałką, wicemarszałek Miron Sycz

„Budują uzdrowisko-widmo”

Pierwszym dzwonkiem alarmowym, że gmina funduje sobie barejowego „Misia” był List Otwarty z lutego 2021 roku wysłany do premiera Morawieckiego, ministra sprawiedliwości, prezesa PiS, KAS, NIK, CBA, TVP Info, Polsatu, TVN, TV Trwam i prasy ogólnopolskiej, podpisany „Mieszkańcy Górowa Iławeckiego”. Znalazłem go w teczce z dokumentacją projektu uzdrowiskowego w urzędzie marszałkowskim.

Autor (autorzy) alarmował, że inwestycja ta nie ma szans, budowana w miejscu trudno dostępnym, położonym 12 km od miasta liczącego 2600 mieszkańców. Zwykle tego typu inwestycje są lokowane na obrzeżach miast lub bezpośrednio w nich. Tak jest np. w Gołdapi czy w sąsiednim Lidzbarku Warmińskim, gdzie kuracjusze mogą korzystać z infrastruktury miejskiej. W Nowej Wsi Iławeckiej, w której jest tylko leśna osada złożona z kilku domostw, będą oni skazani na kilkutygodniowe przebywanie jedynie w otoczeniu pięknych skądinąd lasów tuż przy granicy.

„Pomimo usilnych starań władz naszej gminy oraz wicemarszałka Mirona Sycza, „Ojca Chrzestnego” uzdrowiska i Górowa, nie udało się pozyskać inwestora strategicznego do budowy hotelu i mieszkań dla kadry medycznej. Gmina została sama ze swoim pomysłem, dlatego musiała pospiesznie, z naruszeniem procedur, znacząco korygować kosmiczne pomysły pani wójt, np. z budowy wielkiego basenu ze zmienną fazą dna i gigantycznej tężni. (…) Wszystko wskazuje na to, że gdyby nie totalne i emocjonalne zaangażowanie mieszkającego w Górowie wicemarszałka Sycza, odpowiadającego w samorządzie za wydatkowanie środków unijnych, już dawno doszłoby do całkowitej porażki i głośnego upadku całego pomysłu, a co za tym idzie, gminy”.

Krajowa Administracja Skarbowa wysłała „List” do marszałka Gustawa Marka Brzezina (PSL). Odpowiedział 5 maja 2021 roku dyrektor Departamentu Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego, działacz PSL Zbigniew Cieciuch, że „we wnoszonych przez anonima uwagach nie wykazano nieprawidłowości”.

Rady Gminy przyjęła 10 lutego 2022 r. „Planu Rozwoju Uzdrowiska Gminy Górowo Iławeckie na lata 2021 – 2027”. W analizie SWOT jako słabe strony planu wymieniono m.in. brak kadry medycznej, słabą dostępność komunikacyjną, zły stan dróg i słabą bazę turystyczną. Jako zagrożenia m.in.: rosnącą konkurencja na rynku usług uzdrowiskowych w regionie, w miejscowościach o większej atrakcyjności turystycznej (25 km od Górowa w szybkim tempie powstaje uzdrowisko Lidzbark Warmiński) oraz ograniczenie nakładów publicznych na lecznictwo uzdrowiskowe.

Wicemarszałek Sycz: „Idźcie odważnie do przodu!”

Pierwsze wątpliwości wśród radnych o realizację tego ambitnego planu pojawiły się po wybuchu pandemii Covid. Ceny materiałów budowlanych strzeliły w górę i przedsiębiorca po postawieniu w stanie surowym jednego pawilonu, zszedł z budowy, w obawie że gmina nie będzie miała z czego zapłacić. Gmina więc oddała pozyskaną dotację. Wówczas do akcji wkroczył wicemarszałek Sycz. Załatwił wyższą dotację i sprowadził firmę budowlaną Rembud z Przasnysza, jak powie później na sesji, „swojego przyjaciela”, która miał kontynuować budowę. Jednak radni obawiali się, że firma nie będzie w stanie przez 7 miesięcy, do końca 2023 roku, postawić Zakład Przyrodoleczniczy z basenem i gmina będzie musiała oddać 32 mln zł dotacji wraz z odsetkami, czyli ogłosić bankructwo.


Dlatego wójt zaprosiła na sesję 27 kwietnia 2023 r. prezesa Rembudu Roberta Fronczka. „Zaprosiłam pana prezesa, bo była taka dezinformacja, że jak inwestycja będzie zagrożona, to gmina oddaje 30 mln plus odsetki, wchodzi do gminy komisarz i anektuje nas sąsiednia gmina, nie ma takiej możliwości prawnej” – uspokajała wójt (wypowiedź spisałem z nagrania sesji). Prezes Rembudu przyznał, że termin jest krótki, zadanie trudne, ale oni już od 2 miesięcy się przygotowują do jego wykonania, na placu już stoją kontenery.


Radnych trzeba było jeszcze przekonać do zaciągnięcia kredytu. W tym celu wójt zaprosiła na nadzwyczajną sesję 4 maja 2023 roku wicemarszałka Sycza. Na sesji Skarbnik poinformowała, że wkład własny do 4. inwestycji wzrósł do 13 mln zł, dlatego gmina musi wziąć kredyt. Uspokajała, że nie ma zagrożenia dla gminy, gdyż nie są zadłużeni a wszystkie ościenne gminy też mają kredyty. Jeśli wykonawca się nie wywiąże, to pieniądze wzięte z RPO zostają w gminie. Następnie głos zabrał wicemarszałek Sycz, który długo i żarliwie przekonywał radnych, by głosowali za.

Sysz sesja gminy 4.05.23

Na zdjęciu: screen z video sesji w dniu 4 maja 2023 roku, po prawej stronie, przemawia wicemarszałek Miron Sycz

- Państwo wiecie, że w urzędzie marszałkowskim jestem odpowiedzialny za wdrażanie środków unijnych – zaczął Sycz. - Wszystkie projekty praktycznie przechodzą przez moje ręce. Ceny poszły w górę, więc część inwestycji się wywróciło, ale część odważnych gmin, bierze kredyty, jak np. mocno zadłużony Olsztyn na budowę Uranii. Firmy budowlane czekają na środki unijne, żeby przetrwać.

- Gdy pani wójt z panią skarbnik przyjechały do mnie, że nie są w stanie tego zrobić za 14 mln zł, wtedy wkład własny wynosił 7 mln zł, brakuje nam 30 mln zł – kontynuował Sycz. -Też się przeraziłem, ale zrobiłem wszystko, co tylko jest możliwe, żeby uzbierać. Odebrałem środki z różnych działów, różnych osi, pisaliśmy wnioski do Brukseli, błagając, żeby zgodzili się na ich przeniesienie. W ten sposób znalazłem nawet 32 mln zł dotacji i zrobiłem wszystko, żeby wkład własny gminy był o 2 mln zł mniejszy.

- Uzgodniłem z Departamentem Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego i zrobię wszystko, żeby ta inwestycja została odebrana, jeśli nawet będzie brakowało wykończenia jednego czy dwóch pomieszczeń. Do końca roku trzeba zafakturować a zapłaci się później. Chcę was przekonać, żebyście odważnie szli do przodu. Wy jako radni nie ponosicie żadnej odpowiedzialności, poza moralną Ponosi wójt i odważnie podchodzi do sprawy a nie będzie to ostatnia inwestycja gminna. Ja nie chcę myśleć, co by było, gdybyście nie podjęli tej decyzji. Wówczas zaczęłyby się problemy. Macie już obiecane środki na wyposażenie uzdrowiska. Uzyskacie opinię gminy, w którą warto w inwestować. Inaczej powiedzą: „oszukaliście nas, my zrobiliśmy wam drogę, oczyszczalnię, a wy co?” Po cichu chcę powiedzieć, że negocjowałem długie dni w Brukseli i jest zgoda, na przedłużenie terminów - przekonywał Sycz.

- Jeszcze raz was zapewniam, że dołożę wszelkich starań, by zadanie zostało zrealizowane. Sam będę tego pilnował, bo byłoby mi wstyd, że odebrałem środki z różnych innych inwestycji w regionie, a wy teraz nie chcecie przyjąć tych środków. Pamiętajcie, że jestem stąd, więc mi zależy, żeby ta gmina się rozwijała i ja tego dopilnuję! - zapewnił Sycz.

Nikt z radnych nie zabrał głosu. Uchwała została przyjęta 11 głosami za, 4 – przeciw.

„Bo zmieniła się sytuacja geopolityczna...”

Z taką wiedzą zadzwoniłem do przewodniczącego rady gminy Lecha Hermanowicza.

- Panie redaktorze, sytuacja jest złożona, bo sytuacja geopolityczna się zmieniła i inwestorzy się boją. – tłumaczy mi przewodniczący. - Uzdrowisko jest kilometr od granicy z Rosją. Liczyliśmy na kuracjuszy z obwodu królewieckiego, ale w 2016 roku zamknięto granicę i zlikwidowano Mały Ruch Graniczny. Jesteśmy w bardzo ciężkiej sytuacji, bo w tej inwestycji jest drugie dno. Uzdrowisko zaczęli budować od komina, nie od fundamentów – tłumaczy mi przewodniczący.

- To znaczy? - pytam.

- Ustawa o samorządzie gminnym zabrania samorządom budowania obiektów z noclegami czyli de facto hoteli, więc gdzie ci ludzie, którzy przyjadą z Polski do uzdrowiska, mają spać? Jak mamy ściągnąć lekarzy do pracy, jak nie mamy dla nich mieszkań? Koszt budowy takiego hotelu to na grudzień 2024 roku było 30 mln zł. Bez hotelu to uzdrowisko nie ma racji bytu.

- Skoro w 2016 roku zamknięto granicę, nie było chętnych na budowę hotelu, to po co było w 2017 roku zaczynać inwestycję? - zdziwiłem się.

- W tamtych latach wiele gmin na Warmii i Mazurach rzuciło się na uzdrowiska. Ja byłem radnym do 2017 roku, ponownie jestem od 2024 roku, i wtedy mówiłem, że to nie ma sensu. I tak udało mi się powstrzymać odwiert i budowę studni za 8 mln zł, bo ponoć w Nowej Wsi Iławeckiej są źródła wody mineralnej. A co, jak wywiercimy i okaże się, że tam jest szambo? Na dodatek tam nie ma internetu. Budowa światłowodu to kolejny wydatek. Panie redaktorze, proszę nagłośnić sprawę i nam pomóc! Mieliśmy nadzieję, że marszałek Sycz nam pomoże, ale zmarł.

Przewodniczący zaprosił mnie do Górowa na wizję lokalną. Pojechałem 3 marca. Spotkaliśmy się u wójta Krzysztofa Barana, który w poprzedniej kadencji był zastępcą wójt Bożeny Olszewskiej-Świtaj (po 16 latach wójtowania odeszła na emeryturę). Nim wójt zgodzi się, żebym mógł pojechać do Nowej Wsi Iławeckiej i zobaczyć obiekty uzdrowiskowe, musiał mnie wybadać.

5. wójt gminy KB

- Wyczytałem, że jest pan dziennikarzem śledczym – zaczął wójt. - Muszę wiedzieć, w jakiej intencji pan do nas przyjechał, żeby zaszkodzić czy pomóc gminie?

- Przede wszystkim przyjechałem, żeby ustalić, dlaczego uzdrowisko stoi puste? - tłumaczę wójtowi.

Wójt zaczął od tego, że taki kierunek rozwoju w uzdrowiska sam się narzucał, z uwagi na to, że duży obszar województwa jest objęty Naturą 2000, mamy jeziora, zdrowy klimat, zasoby naturalne. Wszedłem wójtowi w słowo, że jest zasadnicza różnica między Nową Wsią Iławecką a Gołdapią, Lidzbarkiem czy Fromborkiem. Te miejscowości miały już zaplecze hotelarsko-gastronomiczne i bogatą ofertę turystyczną. Realizują projekt na obrzeżu miasta i mają prywatnych inwestorów do budowy obiektów sanatoryjnych, jak w Lidzbarku Warmińskim. A tu powstał obiekt w szczerym polu, pod granicą, 12 km od Górowa, miasta bez żadnych atrakcji.

- Gmina jest na krawędzi załamania demograficznego, depopulacji – wyjaśnia wójt motywy budowy. - Musieliśmy podjąć jakieś kroki, żeby zatrzymać ten proces. Poszliśmy w ślady Gołdapi, która też jest miejscowością przygraniczna i stworzyła uzdrowisko, które pięknie funkcjonuje od 2000 roku. Nie mogliśmy przewidzieć sytuacji geopolitycznej, napaści Rosji na Ukrainę. Wcześniej mieliśmy już przygotowaną działkę pod budowę hotelu z planem zagospodarowania i z opcją dla inwestora, że będzie mógł wystąpić w konkurencyjnym trybie o udzielenie koncesji na prowadzenie całego uzdrowiska. Było kilku chętnych, ale po wybuchu wojny, pierwsze pytanie jakie zadawali inwestorzy, to ilu imigrantów dziennie przechodzi u nas przez zieloną granicę? Te 200 km granicy z obwodem królewieckim wystraszyło inwestorów.
Na pożegnanie wójt wręcza mi ładnie wydany folder „Uzdrowisko Górowo Iławeckie”.

Wicemarszałek Jaskulska: „To nie jest ból głowy samorządu województwa”

Wójt i przewodniczący mówią mi, że czują, jak zaciska im się pętla na szyi. Jak nie uruchomią uzdrowiska, to muszą oddać dotację a nie mają z czego, więc gmina upadnie i zostanie zlikwidowana. Na razie wystąpili do marszałka z prośbą o nadanie inwestycji statusu „projektu nie funkcjonującego” i wtedy uzyskają 2 lata karencji na znalezienie wyjścia.

Jednym z pomysłów wójt i wicemarszałka Sycza, było „wciśnięcie” uzdrowiska Wojewódzkiemu Szpitalowi Rehabilitacyjnemu w Górowie, podległemu marszałkowi, ale dyrektor Danuta Kunicka, która stworzyła szpital i z powodzeniem prowadzi, stanowczo się sprzeciwiła.

- To „uzdrowisko” tylko będzie generować koszty – tłumaczy dyrektor Kunicka swój sprzeciw. - Utopi szpital, który jest na lekkim plusie. Nie ma szans na znalezienie kadry do tego uzdrowiska. Fizjoterapeuci są nieosiągalni. Nie mam działki, żeby dobudować do szpitala miejsca noclegowe. Moje zdanie podzieliła wicemarszałek Sylwia Jaskulska.

Pytam dyrektor Kunicką, czy gdyby ją władze gminy zapytały o zdanie, czy budować uzdrowisko, to co by im odpowiedziała?

- Ani pod względem logistycznym, ani organizacyjnym, ani ekonomicznym ten pomysł nie miał sensu – ocenia dyr. Kunicka.

Wicemarszałek Jaskulska z PSL potwierdziła mi, że nie wyrazi zgody na to, by szpital prowadził uzdrowisko (dyrektor Kunicka, żeby ratować siebie i szpital oddała się pod patronat PSL, który współrządzi województwem w koalicji z Platformą, marszałkiem jest działacz PO Marcin Kuchciński):

„Wierzę, że gmina stanie na wysokości zadania, tak jak z hurraoptymizmem podjęła decyzję o budowie uzdrowiska, tak też rozwiąże swój problem. Ich wniosek zyskał akceptację samorządu województwa, we wniosku nie był przewidziany szpital jako partner uzdrowiska, dostali dotację i mieli strategię, co dalej, po wybudowaniu tego pięknego ośrodka. To nie jest ból głowy samorządu województwa” – podkreśliła wicemarszałek Jaskulska.

Jadę z przewodniczącym rady Hermanowiczem zwiedzić Uzdrowisko. Jest kameralne. Obiekty robią dobre wrażenie. Wnętrza są kompletnie wyposażone w sprzęt i meble. Nic, tylko zdjąć folie i otwierać podwoje. Na siłę można zaadaptować część pomieszczeń na 40 miejsc sypialnych, ale nie ma miejsca na kuchnię i stołówkę. Po powrocie mówię wójtowi, że może chociaż uruchomić basen (na zdjęciu poniżej) i siłownię dla mieszkańców gminy? Wójt potwierdza, że chce to zrobić od czerwca.

3. Basen w Uzdrowisku Górowo fot A. Socha

Była wójt: „Dziwię się, że nie otwierają?!”

Przed wyjazdem z Górowa dzwonię jeszcze do byłej wójt Bożeny Olszewskiej-Świtaj.

- Ja się dziwię, że wójt Baran nie uruchamia działalności - mówi b. wójt. - Zakład może być otwarty w każdej chwili.

- Ale bez miejsc noclegowych i statusu gminy-uzdrowiska NFZ nie podpisze kontraktu i nie przyśle pacjentów! - zdziwiłem się.

- Trzeba otworzyć jako zakład lecznictwa otwartego dla mieszkańców gminy i powiatu! - odparła stanowczym głosem była wójt. A status uzdrowiska gmina uzyska, bo tworzy się już dokumenty dla ministerstwa.

- Ale w Górowie jest już Wojewódzki Szpital Rehabilitacyjny i dyrektorka powiedziała mi, że wójt nie znajdzie lekarzy i fizjoterapeutów – tłumaczę.-  Nie ma też gdzie ich tam zakwaterować.

- Dlaczego pan myśli, że jak jest uzdrowiska, to wszyscy lekarze tam mieszkają? – zdziwiła się pani Bożena. - Lekarze są mobilni, przyjadą z Bartoszyc. Trzeba otwierać i podejmować działalność a nie czekać aż przyjdzie inwestor. Inwestor przyjdzie, jak zobaczy, że wszystko ruszyło - odparła była wójt.

Zadzwoniłem do wójta Barana, by przekazać pomysł jego byłej szefowej, by uruchomić uzdrowisko jako zakład lecznictwa otwartego.

- To nie ma sensu, bo wiąże się z powołaniem zakładu budżetowego czy spółki gminnej, zatrudnieniem 14 osób, a taki twór będzie generował koszty rzędu 2,5 mln zł rocznie. - tłumaczy wójt Baran. - Roczny dochód gminy to zaledwie 13 mln zł. Z tych środków musimy pokrywać koszty bieżącego funkcjonowanie urzędu i szkół, do których dokładamy 4 mln zł. Skąd wezmę środki na remont 600 km dróg gminnych? Ponadto skąd wezmę lekarza i fizjoterapeutów? Może pani Bożena jest człowiekiem większej wiary ode mnie? - mówi wójt.

„Kluczowe jest, czy gmina Górowo uzyska status uzdrowiska”

Wracając do Olsztyna po drodze zajeżdżam do Lidzbarka Warmińskiego, żeby zobaczyć jak burmistrzowi Jackowi Wiśniowskiemu idzie z tworzeniem uzdrowiska. Miasto liczące 14,5 tys mieszkańców robi dobre wrażenie i ma bogatą ofertę turystyczno-hotelarsko-gastronomiczną. Starówka odnowiona z jednym z najcenniejszych i jedynym zachowanym w całości zamkiem gotyckim, w którym była siedziba biskupów warmińskich, pięknie zaadaptowanym na hotel pałacem bp Grabowskiego i wyremontowaną oranżerią bp Ignacego Krasickiego.

Widok terenu uzdrowiska na obrzeżu miasta robi imponujące wrażenie. Rozległe, pofałdowane pola z pełną infrastrukturą, z wybudowanymi drogami. Działa już potężna tężnia i grota solna, obok urokliwa dolina rzeki Symsarny. Kosztowało to miasto 45 mln złotych.

Dodajmy, że część mieszkańców ma poważne wątpliwości, czy uzdrowisko zapewni mastu rozwój, gdyż taki miał nastąpić za sprawa budowy Term Warmińskich. Dali temu wyraz na spotkaniu burmistrza Jacka Wiśniowskiego z mieszkańcami 24 lutego br. Cytuję relację z tego spotkania za portalem Nasz Lidzbark:

"Osoby z sali zgłosiły, że te całe termy, popadają w ruinę. Tak, Burmistrz także zauważa niszczenie obiektu, a także obecny Starosta. W związku z tym w tym miesiącu podjęta zostanie decyzja o wystawieniu Term Warmińskich na sprzedaż. Wycena już jest, rady powiatu i gminy podniosą wartość obiektu na 40 mln zł i jeśli kupi go podmiot prywatny, to on będzie prowadził działalność. Jeśli nie będzie nabywcy to gmina miejska i powiat przejmie prowadzenie Term, aby w jakiś sposób ratować obiekt.

Przejęcie Term w takim stanie technicznym oznacza wykonanie remontu kapitalnego za dziesiątki mln złotych, o czym zapomniał dodać p. Wiśniowski. Do dzisiejszego dnia obiekt ten przynosi miliony strat dla gminy miejskiej i powiatu, bowiem Lidzbarczanie nadal spłacają kredyt na jego budowę.

Głosy z sali – „czy w tej chwili nie można wpłynąć na tą panią, która tu się tym opiekuje bo tam są podstawowe rażące sprawy. Tam są szafki dygoczące, tam jak ferie były to podniesiona cena została na 70 zł gdzie w Krasickim 40zł i siedź cały dzień”.

Starosta lidzbarski Dariusz Iskra  potwierdził mi, że wystawiają ponownie Termy na przetarg za 40 mln zł. Zaprzecza, że starostwo czy miasto dopłacają do utrzymania Term (prowadzi je spółka z o.o. Termy Warmińskie), ale portal Nasz Lidzbark udowodnił, że spółka jest dotowana poprzez ulgi w podatkach i pomoc publiczną). Cena za 1 godz. w Termach to 68 zł (dla porównania - godzina na basenie uniwersyteckim w Olsztynie, to 14 zł).

Wątpliwości, że uzdrowisko będzie przynosiło dochód nie ma prezes spółki AccesMedica Michał Danowski, który za własne środki (dostał tylko 12% dotacji) buduje w Lidzbarku sanatorium na 220 miejsc, które otworzy podwoje w sierpniu. W tym momencie Lidzbark spełni już wszystkie kryteria do uzyskania statusu miasta-uzdrowiska.

Prezes dopiero ode mnie dowiaduje się o problemie gminy Górowo. Okazuje się, że wójt Górowa, który ponoć tak szuka inwestora, nie zwrócił się do tego znakomitego fachowca w branży medycznej. Prezes Danowski mówi mi, że zdecydował się na inwestycję w Lidzbarku w związku z potencjałem tego miejsca.

- Kluczową sprawą w tego typu inwestycjach jest to, czy gmina uzyska status uzdrowiska – tłumaczy mi prezes Danowski. - To nie jest łatwy proces. Jedynym nowym uzdrowiskiem jest Gołdap, ale uzyskała status w innych warunkach prawnych. Ich uzdrowisko znalazło też swoją niszę – rehabilitację dzieci po ciężkich wypadkach. Mają klientów z całego świata, nawet z Emiratów Arabskich. Dzisiaj, żeby uzyskać status uzdrowiska trzeba wykazać unikatowość danego miejsca, które przyciągnie tam pacjentów. Albo posiadać coś wyjątkowego, ciekawego i charakterystycznego, albo wyjątkowe zasoby. Czym dysponuje gmina Górowo?

- Ma certyfikaty potwierdzające istnienie pokładów borowiny leczniczej i na zdrowy klimat – odpowiadam

- To za mało – mówi prezes Danowski. - Czy tam jest zakład wydobycia i przetwarzania borowiny? Nie ma? To nic, można sprowadzać gotową np. z Kołobrzegu. Trzeba by dla Górowa znaleźć coś bardzo specjalistycznego w lecznictwie, żeby NFZ podpisał kontrakt. Zapewne znajdzie się jakaś specyficzna grupa pacjentów, która szuka miejsc daleko od cywilizacji, tylko z lasem i ścieżkami rowerowymi, ale w komfortowych warunkach bytowych. Jeśli wójt mnie zaprosi, to pojadę zobaczyć to miejsce i wtedy powiem, czy widzę szansę na uratowanie ich projektu.
Adam Socha
*Termy Warmińskie w Lidzbarku Warmińskim były sztandarową inwestycją Jacka Protasa, marszałka województwa warmińsko-mazurskiego, barona PO i mieszkańca tego miasta, rządzonego przez działaczy Platformy. Mimo, że zamówiona przez nich ekspertyza stwierdzała, że w Lidzbarku nie ma gorących źródeł, temperatura wody z odwiertu wyniesie 17 st. C, a dla opłacalności term temperatura ta na wypływie musi mieć co najmniej 60 st C.), marszałek Protas dał 100 mln zł i został posłem. (Był to chyba najdroższy mandat poselski w III RP).

Później krótko był wiceministrem w rządzie Donalda Tuska, dzisiaj jest europosłem PO. Marszałek Protas też zdecydował o budowie lotniska w Szymanach, do którego samorząd województwa dokłada rocznie 20 mln zł.

CZYTAJ TEŻ:

Dużo zrobił dla uczelni i SB” – Miron Sycz i inni a Służba Bezpieczeństwa PRL

Czy M. Sycz jest symbolem pojednania ukraińsko-polskiego i ukraińsko-ukraińskiego?

Córka Mirona Sycza dostała z RPO i WUP w sumie ponad 8 mln zł

 

(sa)

  • Click to enlarge image 4. Tnia w Uzdrowisku Growo fo.jpg TĘŻNIA W UZDROWISKU GÓROWO TĘŻNIA W UZDROWISKU GÓROWO
  • Click to enlarge image 6. UGI.jpg jeden z gabinetów jeden z gabinetów
  • Click to enlarge image Sycz od lewej.jpg dożynki w Nowej Wsi Iławeckiej dożynki w Nowej Wsi Iławeckiej
  • Click to enlarge image UGI 19.jpg gabinet w uzdrowisku gabinet w uzdrowisku
  • Click to enlarge image poswiecenie kamienia w srodku Sycz.jpg poświecenia kamienia węgielnego poświecenia kamienia węgielnego
  • Click to enlarge image uzdrowisko gorowo basen.jpg basen w uzdrowisku w momencie testowania basen w uzdrowisku w momencie testowania
  • Click to enlarge image uzdrowisko gorowo silownia.jpg siłowania w uzdrowisku siłowania w uzdrowisku
  •  
View the embedded image gallery online at:
https://www.debata.olsztyn.pl/wiadomoci/region.html?start=132#sigProId6d41b5496f

Czytaj więcej: W Górowie Ił. wybudowali uzdrowisko za 57 mln, dzięki śp. Syczowi. Stoi puste

Komentarz (31)

W Nidzicy wycięli bez zezwolenia las pod największą w Polsce farmę fotowoltaiczną

Szczegóły
Opublikowano: wtorek, 18 marzec 2025 11:07

W Nidzicy doszło do nielegalnej wycinki 4 ha młodego lasu (społecznicy twierdzą, że 10 ha) pod planowaną tam budowę największej w Polsce farmy fotowoltaicznej na 400 ha. Samorząd zgłosił sprawę na policję. Jak poinformował burmistrz Jacek Kosmala, samorząd nie wydał zgody na takie działania właścicielowi ziemi. Czy w ogóle jest sens budowy kolejnych farm?


Gmina Nidzica wszczęła postępowanie administracyjne w tej sprawie. Według dokumentów teren ten był nieużytkiem, a wycinka drzew na takim obszarze wymaga zgody, której nie wydano. Urzędnicy potwierdzili, że ziemia była porośnięta drzewami-samosiejkami.

Oficer prasowa policji w Nidzicy Alicja Pepłowska potwierdziła przyjęcie zawiadomienia.

- Według naszych informacji chodzi o ok. 4 ha terenu, które porastały zadrzewienia śródpolne - powiedziała Pepłowska.

Działka, na której doszło do wycinki, jest częścią większego obszaru, gdzie właściciele ziemi planują budowę farmy fotowoltaicznej. Burmistrz Kosmala przyznał, że inwestorzy zwrócili się do gminy o wydanie decyzji środowiskowej, ale gmina zażądała raportu oddziaływania na środowisko, którego dotąd nie otrzymała.

Mieszkańcy okolicznych wsi protestują przeciwko budowie tak dużej farmy fotowoltaicznej, która miałaby zająć około 400 ha.

farma foto otwarcie
Społecznik Paweł Kwatermistrz tak w sieci #ratujmyłynę opisał, to co się stało:

Na Mazurach, w pobliżu Rezerwatu Źródeł Rzeki Łyny firma RWE Solar zamierza zbudować na 400 hektarach największą w Polsce farmę fotowoltaiczną (372 MW). Inwestycja zaczęła się od falstartu, bo jeszcze przed uzyskaniem jakichkolwiek pozwoleń pod farmę wycięto ok 10 ha drzew.

Brak jakiekolwiek zgłoszenia w sprawie usuwania drzew potwierdził w poniedziałek 10 marca 2025 na spotkaniu z mieszkańcami pobliskich miejscowość burmistrz Nidzicy Jacek Kosmala.

Od tego czasu nie zrobił nic by zabezpieczyć wycinkę i oszacować straty. Lokalni aktywiści sami inwentaryzują skalę zniszczeń – mają zdjęcia ok 450 drzew, ale to ułamek całości.

Mieszkańcy Łyny, Wietrzychowa, Dobrzynia i Bolejn są zdecydowanie przeciw fotowoltaice na tych cennych przyrodniczo terenach. Wystarczy im widok kilku kilometrów paneli, które już zapewnia im 70-hektarowa farma Solar Park II ulokowana między Nidzicą a Wietrzychowem.

Teraz mieszkańcy tej ostatniej miejscowości zostaną otoczeni panelami także z drugiej strony.

Inwestor - RWE Solar w kwietniu 2024 r. wystąpił o wydanie decyzji środowiskowej dla 400 hektarowej farmy, położonej na kilkunastu dzierżawionych działkach.

We wrześniu Burmistrz Gminy Nidzica zobowiązał go do sporządzenia raportu odziaływania na środowisko. Wycinki dokonano kilka tygodni temu - w okresie na sporządzenie raportu środowiskowego.

Tereny wokół Łyny położone są w Obszarze Chronionego Krajobrazu Puszczy Napiwodzko-Ramuckiej oraz Obszarze Chronionego Krajobrazu Dolin Rzek Nidy i Szkotówki.

Całość wyciętego obszaru nie była luźnymi samoistnymi nasadzeniami, tylko lasem, w którym mieszkańcy zbierali przez wiele lat grzyby i gdzie bytowały dzikie zwierzęta, takie jak jelenie, sarny, zające. Spotykano również łosie, rysie, gniazdowało wiele ptaków, a w okolicy nawet dało się usłyszeć odgłosy m.in. derkacza.

Łącznie tylko dla obrębu Łyna, sąsiadującego z Rezerwatem Źródeł Rzeki Łyny im. prof. Romana Kobendzy, wydano decyzje o warunkach zabudowy dla 8 farm i decyzje środowiskowe dla 6 kolejnych (stan na jesień 2024).

Boom patowoltaiczny w tej cennej przyrodniczo i krajobrazowo części Mazur nakręca inne bulwersujące przedsięwzięcie. Inwestorzy liczyli, że będą dostarczać „ekologiczny” prąd do największego w Polsce parku rozrywki, które firma Ptak chce zbudować w pobliżu drugiego położonego blisko Łyny Rezerwatu: Bagna Nadrowskie, który jest ostoją m. in żółwia błotnego.

Z jedną z takich inwestycji, planowanej zaledwie 600 m od Rezerwatu Źródeł Rzeki Łyny oraz chronionego obszaru Natura 2000 i Specjalnego Obszaru Ochrony Ptaków od 3 lat walczy Stowarzyszenie Jeździeckie Szarża. Jego letnia baza, stajnie i padoki zostaną otoczone z 3 stron kilkoma tysiącami paneli. Także w tym przypadku wydanie decyzji środowiskowej poprzedziła wycinka – w efekcie RDOŚ w Olsztynie stwierdził, że teren „ w ostatnich miesiącach poddano znaczącej antropopresji m.in. poprzez usunięcie młodych sosen na obszarze 5 ha, ale inwestycja zostanie zrealizowana bez wycinki drzew i krzewów”.

Rodzi się obawa, że nawet tworzony Plan Ogólny nie powstrzyma tych inwestycji.

Najważniejsze informacje:
1. Wniosek RWE Solar o wydanie decyzji środowiskowej
https://bip.nidzica.pl/.../Wniosek_o_wydanie_decyzji.../

2. Postanowienie Gminy Nidzica o konieczności sporządzenia raportu oddziaływania na
środowisko – wycinki dokonano w okresie na sporządzenie raportu środowiskowego
(typowe zagranie inwestora, potem pod farmę nie wycina się już ani jednego drzewa.
https://bip.nidzica.pl/.../Postanowienie_o_koniecznosci.../

3. Dzierżawa działek, na których wycięto drzewa, przez RWE Solar jest wpisana do księgi
wieczystej OL1N/00015474/3

Petycje w sprawie zakazu lokowania farm w pobliżu rezerwatu 2025: https://www.petycjeonline.com/signatures/lyna2/

XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

Od redakcji Deb@ty.

Tylko w latach 2023-24 olsztyńska Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (RDOŚ) opiniowała około 600 inwestycji związanych z budową farm fotowoltaicznych.

 W przypadku 40 inwestycji RDOŚ odmówił uzgodnienia warunków inwestycji, czyli w praktyce zablokował je. - Lokalizacje wybierane przez inwestorów coraz częściej dają Regionalnemu Dyrektorowi Ochrony Środowiska w Olsztynie podstawę do wyrażenia negatywnego stanowiska co do możliwości realizacji inwestycji - przyznała Justyna Januszewicz. Zwróciła przy tym uwagę, że inwestorzy chcą budować ogromne farmy fotowoltaiczne, o powierzchni nawet 400 ha, w miejscach cennych krajobrazowo i przyrodniczo.

- Planują zabudowę terenów mało zmienionych, wkraczając w naturalny krajobraz, co może powodować jego degradację, zajmować tereny bytowania i żerowania dzikich zwierząt oraz uniemożliwiać ich swobodną migrację - wyliczyła Januszewicz.

Właścicielami tych setek, tysięcy hektarów na Warmii i Mazurach są biznesmeni, często szemrani, którzy kupili je za grosze po likwidacji PGR- ów. Przez lata ci ludzie dzierżawili rolnikom ziemię i brali dopłaty obszarowe plus za dzierżawę. Teraz koszty uprawy roli wzrosły, ceny za zboże są niskie, więc nikt nie chce od nich dzierżawić ziemi. Wymyślili więc inny sposób na zarabianie: farmy fotowoltaiczne.

Poniżej zamieszczamy rozmowę z prof. Władysławem Mielczarskim.

Czy jest sens budowanie kolejnych farm wiatrowych i fotowoltaicznych?

Kwestionuje to Prof. Władysław Mielczarski, inżynier energetyk, wykładowca w Instytucie Elektroenergetyki Politechniki Łódzkiej: bilansowanie odnawialnych źródeł energii niedługo będzie kosztować 9 mld zł rocznie

W ciągu roku są takie okresy, że energii z OZE jest zbyt dużo, i wtedy trzeba wyłączać wiatraki i panele fotowoltaiczne. Są i takie, gdy OZE daje 5-10% energii. System jest kompletnie niestabilny”

Czy mamy za dużo OZE? Już obecnie, w marcu, co drugi dzień, operatorzy sieci wyłączają farmy fotowoltaiczne i wiatrowe, aby zachować stabilność pracy systemu elektroenergetycznego, który te odnawialne źródła próbują zdestabilizować - napisał prof. Władyslaw Mielczarski.

To dopiero początek, bo słońce świeci coraz mocnej i wyłączeń z każdym dniem będzie więcej, a przyszłych latach jeszcze więcej. Wydajemy miliardy subsydiów na OZE, aby później te instalacje wyłączać i wypłacać właścicielom odszkodowania za to, że nie pracują. Czy to jest normalne - pyta retorycznie.

OZE nie mają racji bytu.
Cena rynkowa energii z węgla – 400-450 zł
Cena rynkowa energii z wiatru – 750 zł
Cena rynkowa energii z paneli – ponad 800 zł
Cena rynkowa energii z farm wiatrowych na morzu – 1000 zł.

Energia z OZE jest „tańsza” tylko dzięki jawnym i ukrytym subsydiom.
Wystarczyło, że rząd niemiecki nie zwiększył wysokości subsydiów do farm wiatrowych i właściciel takiej farmy na Morzu Północnym likwiduję ją Przypuszcza się, że zostanie przeniesiona na Morze Bałtyckie, gdyż premier Donald Tusk ogłosił, że zbuduje taką farme za 30 mld zł

Dodajmy, że w sejmie jest procedowana ustawa, która zezwala na budowę farm wiatrowych w odległości 500 m od domostw (teraz to 750 m). Wysokoć takiej wieży to 200 m. Wysokość Pałacu Kultury w Warszawie to 230 m.

Czytaj więcej: W Nidzicy wycięli bez zezwolenia las pod największą w Polsce farmę fotowoltaiczną

Komentarz (13)

Więcej artykułów…

  1. Lista członków z WiM Komitetu poparcia kandydata Karola Nawrockiego
  2. WP opisała folwark starosty ostródzkiego, wspieranego przez PO

Strona 34 z 299

  • start
  • Poprzedni artykuł
  • 29
  • 30
  • 31
  • 32
  • 33
  • 34
  • 35
  • 36
  • 37
  • 38
  • Następny artykuł
  • koniec

Komentarze

Cwaniaczko :-) i do tego 100 tys premii czyli 8,3 tys na miesiąc. Razem daje 13,3 tys zł i to jest już git. Do tego paliwo, auto, gabinet, telefon, ko...
Prezes WFOŚiGW w Olsztynie odw...
4 godzin(y) temu
Ja biorę za 5000 brutto. I co, zatkało?
Prezes WFOŚiGW w Olsztynie odw...
5 godzin(y) temu
Co za fryzurka. Do jakiego ukr fryzjera chodzi ten w niebieskiej koszuli?
Do szpitala rehabilitacyjnego ...
5 godzin(y) temu
https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/furia-czyli-prymus-pryncypala,216135
https://opinie.olsztyn.pl/olsztyn/furia-czyli-prymus-pryncypala/
"Krytyka Polityczna" ostrzega:...
7 godzin(y) temu
A jakby starym komuchom naprawdę nie chciało się przenieść szubienic na Czarci Ostrów, to powinny sobie przypomnieć, że obecnie:
"Taki jest nakaz p...
Wkrótce wyrok NSA w sprawie na...
8 godzin(y) temu
Mieszkańcy Olsztyna zafundowali sobie i okolicznym gminom duży problem. Ogródki działkowe na Wójtowej Roli są najbardziej narażone na emisje.
Ogromne przekroczenia emisji w...
13 godzin(y) temu

Ostatnie blogi

  • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
  • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
  • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
  • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
  • 1

Najczęściej czytane

  • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
  • PILNE / MONIT: Żądanie interwencji poselskiej – Międzynarodowe śledztwo EPPO a milczenie elit politycznych
  • Abp Filipazzi: Treść przesłania gietrzwałdzkiego można streścić w trzech słowach: nawrócenie, pokora i zaufanie
  • Premier Donald Tusk tumani, uwodzi, szczuje, manipuluje, kłamie i straszy. A Polska tonie...
  • Prezes WFOŚiGW w Olsztynie odwołany. Czy jest ofiarą walki pomiędzy Centrum a Partią2050?
  • We wrześniowej „Debacie” Bachmura o zamordyzmie KO, Socha demaskuje Tuska a Kowalczyk mówi „Tak dla imigracji”
  • Ile jest prawdy w oskarżeniach Serafina: „Macie brudne łapy, PSL-owskie świnie”?
  • Neurochirurg-celebryta z Olsztyna Grabarczyk zarabiał nawet 1000 zł za 5-19 minut w Piszu
  • Radni KO odrzucili prawo mieszkańców Olsztyna do głosu na sesjach
  • Teatr Narodowy im. Donalda Tuska: Jak przedszkolaki bawią się w rządzenie państwem
  • Ofierska twierdzi, że "Deb@ta" naruszyła jej dobra, żąda przeprosin i 500 zł. ODMAWIAMY
  • Operatora Term Warmińskich licytuje komornik

Wiadomości Olsztyn

  • Olsztyn

Wiadomości region

  • Region

Wiadomości Polska

  • Polska

O debacie

  • O Nas
  • Autorzy
  • Święta Warmia

Archiwum

  • Archiwum miesięcznika
  • Archiwum IPN

Polecamy

  • Klub Jagielloński
  • Teologia Polityczna

Informacje o plikach cookie

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.