NAWROCKI POWIEDZIAŁ O POWSTANIU COŚ, CZEGO CZĘŚĆ POLSKICH ELIT OD LAT BOI SIĘ POWIEDZIEĆ GŁOŚNO.
WARSZAWA NIE ZNISZCZYŁA SIĘ SAMA.
31 lipca, na placu Krasińskich, prezydent Karol Nawrocki nie wygłosił kolejnej bezpiecznej przemowy pełnej pustych formułek.
Powiedział jasno, że Powstanie Warszawskie nie było nagłym wybuchem emocji ani „impulsywnym romantyzmem”.
Przypomniał, że wyrok na Warszawę i Polskę został wydany już w 1939 roku.
Przez pięć lat Polacy nie siedzieli z założonymi rękami. Zbudowali podziemne państwo, własne sądy, edukację, kulturę i armię. Powstanie nie narodziło się z kaprysu. Było desperacką próbą odzyskania wolności w sytuacji, w której Polska znalazła się pomiędzy dwoma totalitaryzmami.
I właśnie dlatego słowa Nawrockiego mają dziś tak wielkie znaczenie.
Przez lata próbowano nam wmówić, że najważniejsze pytanie brzmi, czy Polacy powinni byli walczyć.
Jakby najważniejszym problemem 1944 roku byli sami Powstańcy.
Jakby Warszawę zniszczyła polska odwaga, a nie niemiecka okupacja.
Jakby to młodzi ludzie z biało czerwonymi opaskami byli odpowiedzialni za piekło, które rozpoczęło się pięć lat wcześniej.
Nie.
Można dyskutować o decyzjach dowódców. Można analizować szanse militarne. Można spierać się o cenę, jaką zapłaciła stolica.
Ale nie wolno zamieniać ofiary miejscami ze sprawcą.
I Nawrocki ten porządek przywrócił.
Powiedział do Powstańców: „Warszawo, zwyciężyłaś!”
Nie dlatego, że miasto nie zostało zburzone.
Zostało.
Nie dlatego, że Powstanie zakończyło się militarnym sukcesem.
Nie zakończyło.
Warszawa zwyciężyła, bo Niemcom nie udało się zniszczyć polskiego ducha, pamięci i pragnienia niepodległości.
Zwyciężyła, bo po 82 latach tysiące młodych Polaków nadal zatrzymują się o godzinie 17.
Zwyciężyła, bo nazwiska Bohaterów przetrwały dłużej niż nazwiska ich katów.
I tutaj dochodzimy do sprawy, o której część polityków najchętniej mówiłaby szeptem.
Do reparacji.
Nawrocki nie musiał w tym przemówieniu wypowiadać tego słowa. Każde zdanie prowadziło jednak do prostego pytania.
Skoro wiemy, kto rozpoczął tę tragedię, kto okupował Polskę, kto zniszczył Warszawę i kto odebrał życie setkom tysięcy ludzi, to dlaczego Polska ma się wstydzić żądania pełnego zadośćuczynienia?
Dlaczego pamięć ma kończyć się na wieńcu, zniczu i minucie ciszy?
Dlaczego Niemcy mogą mówić o odpowiedzialności historycznej, ale gdy przychodzi rozmowa o realnym rachunku, nagle słyszymy, że trzeba patrzeć w przyszłość?
Pamięć bez odpowiedzialności bardzo łatwo zamienia się w wygodny rytuał.
Można przyjechać do Warszawy, pochylić głowę, powiedzieć kilka pięknych słów i wrócić do Berlina z przekonaniem, że sprawa została załatwiona.
Nie została.
Reparacje nie są zemstą.
Są konsekwencją.
Nie są atakiem na dzisiejszych Niemców.
Są żądaniem, aby współczesne państwo niemieckie uczciwie rozliczyło się z dziedzictwem państwa, które napadło na Polskę i zamieniło jej stolicę w morze ruin.
Pojednanie nie polega na tym, że ofiara ma zapomnieć, bo sprawcy niewygodnie jest rozmawiać o rachunku.
Prawdziwe pojednanie wymaga prawdy, odpowiedzialności i zadośćuczynienia.
Karol Nawrocki przypomniał, że Polska nie musi przepraszać za własną historię.
Nie musi wstydzić się swoich Bohaterów.
I nie musi pokornie rezygnować z tego, co jej się należy.
Warszawa zwyciężyła pamięcią. Teraz Polska musi jeszcze zwyciężyć prawdą i sprawiedliwością.
Wystąpienie Prezydenta RP Karola Nawrockiego podczas obchodów upamiętniających Bohaterów zrywu 1944 roku. 31 lipca 2026
Drodzy Bohaterowie Powstania Warszawskiego, Drogie Przyjaciółki, Drodzy Przyjaciele, Bohaterowie Naszej Wolności, Niepodległości, Drodzy Oficerowie Wojska Polskiego, Ekscelencje, Biskupi, Szanowny Panie Prezydencie m.st. Warszawy, Pani Marszałek, Panie Marszałku, Panowie Ministrowie, Drodzy Patrioci, Obywatele Rzeczypospolitej Polskiej.
W przeddzień 82. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego stajemy z jednej strony, żeby oddać hołd i pomodlić się – przed chwilą modliliśmy się za tych, którzy odeszli – ale także podziękować Panu Bogu za to, że wciąż jest z nami ponad stu Powstańców Warszawskich, którzy dzielą się swoją mądrością, swoją historią i budują współczesną Rzeczpospolitą.
Jesteśmy tutaj także po to, aby w przeddzień tej rocznicy poddać głębokiej refleksji ten dramat konieczności, który wydarzył się 82 lata temu. Dramat konieczności, który wyglądał jak dramat antyczny, w którym nie można było dokonać jednego dobrego wyboru. Trzeba było bowiem wybierać z jednej strony między życiem, z drugiej strony między godnością i wiernością swoim wartościom.
Tak już w życiu jest na przestrzeni wieków, że ci, którzy uczestniczą w największych i najważniejszych wydarzeniach historycznych, muszą takiego wyboru dokonać. Czasami stawiają na szali swoje życie, aby wybrać godność, człowieczeństwo i wierność własnym wartościom – tak się stało 82 lata temu.
Zawsze na przestrzeni wieków tych, którzy gotowi są oddać swoje życie za wartości, za godność, człowieczeństwo, za suwerenność i za niepodległość, nazywa się Bohaterami. Jesteście naszymi Bohaterami – za to Wam jako Prezydent Polski dziękuję i za to Was kochamy.
Ten wybór był tak głęboko arcypolski – i niedokonywany po raz pierwszy w polskiej historii, bo czy spojrzymy na historię sprzed 1 sierpnia roku 1944, czy sięgniemy do wieku XIX, czy do drugiej połowy wieku XX, to zobaczymy, że Polacy zawsze musieli wybierać, Polacy, którzy bili się o wolność i o niepodległość, między suchą kalkulacją wojskową, militarną, statystyczną a głębokim pragnieniem serca, dźwiękiem polskiej duszy, pragnieniem wolności i niepodległości. I ten wybór zawsze wyglądał tak samo. Dlatego wybuchały insurekcje XIX wieku, dlatego w drugiej połowie XX wieku polscy robotnicy bili się z komunistami na ulicach wszystkich miast i dlatego wybuchło Powstanie Warszawskie.
Statystyka, kalkulacja, przeliczanie broni i możliwości na zwycięstwo zawsze przegrywały z tym, co tak głęboko było w polskiej duszy – po prostu z pragnieniem wolności, niepodległości i wierności wyznawanym przez Was i przez nas wartościom.
Tacy już jesteśmy – pięknie napisał o tym polski filozof Henryk Elzenberg, mistrz Zbigniewa Herberta – te słowa są tak głęboko w naszym sercu: „Sens walki powinien być mierzony nie jej szansami na zwycięstwo, lecz wartościami, w obronie których walka została podjęta”. Musimy sobie także w XXI wieku uświadomić, że tacy właśnie jesteśmy jako narodowa wspólnota i zawsze pragnienie wolności i niepodległości wygra w naszych sercach.
To oczywiste, że gdy ktoś będzie chciał nam tę wolność zabrać, będziemy się bili. To oczywiste, że jeśli nasza wolność zostanie zabrana, to będziemy powstawali. To nie jest pytanie do współczesnych; pytanie do mnie jako dla Prezydenta Rzeczypospolitej, do siedzących tutaj władz, do kolejnych pokoleń Polaków pozostaje inne – pytanie i zadanie dla nas wszystkich. My musimy – patrząc na Powstańców Warszawskich i mając świadomość tego, kim jesteśmy i jak wygląda nasza dusza – każdego dnia robić wszystko, aby niepodległości nie stracić. To nie jest pytanie o to, czy insurekcje w zniewolonej potencjalnie ojczyźnie mogły wybuchać i będą wybuchać. To jest zadanie dla nas: nigdy więcej nie możemy sobie już pozwolić na stratę niepodległości, bo bić będziemy się zawsze.
Dlatego tak się cieszę, że są z nami harcerze, młodzi patrioci, patrioci wszystkich pokoleń z całej Polski, których serdecznie pozdrawiam, bo to znaczy, że Polacy chcą budować odpowiedzialność za Rzeczpospolitą Polską.
Opisał to, Szanowni Państwo, w nieoczywistej, ale ujmującej antologii kapelan Armii Krajowej i Prymas Tysiąclecia Kardynał Stefan Wyszyński. Już w latach 60., gdy wspominał Powstanie Warszawskie, napisał, że ptak zamknięty w klatce nie uderza o pręty dlatego, że nie zdaje sobie sprawy z niebezpieczeństwa, tylko uderza o pręty dlatego, że chce wydostać się z klatki, bo jest stworzony do latania. Nasz naród jest stworzony do wolności i to decydowało o heroizmie Powstania Warszawskiego. To decydowało o tym, że ludzie wykształceni w II Rzeczypospolitej i rozmiłowani w Polsce byli gotowi bić się pomimo wszelkich kalkulacji.
Halina Brzozowska z Obwodu Mokotów pisała, że miasto wrze, miasto zaraz wybuchnie. Miasto tuż przed godziną „W” 1 sierpnia miało wybuchnąć za sprawą tego wielkiego ducha, a nie za sprawą kalkulacji. I to jest nasza narodowa cecha – i o tym też mówi historia Powstania Warszawskiego; chciałbym, żeby byli Państwo o tym przekonani – nasza narodowa cecha, którą nie jest impulsywny romantyzm. Wybuch Powstania Warszawskiego nie był impulsywnym romantyzmem ani emocją. Mogą tak mówić tylko ci, którzy zapominają, że wyrok na Warszawę i na Polskę został wydany w roku 1939.
Od roku 1939 w pracy organicznej, w pracy pozytywistycznej Polacy zbudowali największe podziemne państwo świata – ze swoimi sądami, ze swoją edukacją, kulturą, sztuką, z największą podziemną armią świata. To nie jest impulsywny romantyzm. To także cecha tego wielkiego, pięknego narodu, który doceniali w tym miejscu – na Placu Krasińskich – najwięksi, wśród nich lider Stanów Zjednoczonych, Prezydent Donald Trump, dostrzegając tę wielką duszę narodu polskiego. My wnosimy do Unii Europejskiej i do wspólnoty europejskiej także tę cechę, która jest naszą chlubą, a którą zawdzięczamy właśnie Wam, bo pokazaliście ją 1 sierpnia 1944 roku.
I choć sami potrafimy oglądać się w swoim zwierciadle i nie potrzebujemy międzynarodowych recenzji, to widzimy, że jest to cecha – przywiązanie do wolności i niepodległości – którą świat szanuje, którą świat kocha, którą świat zna i wie, że Polacy dla wolności zawsze są gotowi walczyć, a wy, Moi Kochani Powstańcy Warszawscy, udowodniliście to 82 lata temu.
Powstanie Warszawskie było z jednej strony erupcją wielkiego heroizmu, który zrodził się właśnie z tego, kim jesteśmy, i wielkiego tragizmu, który zrodził się z siły dwóch systemów totalitarnych: niemieckiego nazizmu i sowieckiego komunizmu. Hitler ze Stalinem w roku 1939 najpierw zaczęli dewastować i wymazywać Polskę i Europę Środkowo–Wschodnią z map, a w roku 1944, mimo że już nie byli w sojuszu dyplomatycznym ani militarnym, to mentalnie wciąż byli razem. Niemcy blok po bloku z precyzją mordowali naszą ukochaną stolicę, a Sowieci pozwalali tej stolicy umierać. Ten sojusz nie skończył się w roku 1941, tylko trwał, obie siły chciały zniszczyć Rzeczpospolitą Polską – i Powstanie Warszawskie także o tym mówi, o tym powinniśmy pamiętać.
Może Cię zainteresować Apel Pamięci. W hołdzie Bohaterom Powstania Warszawskiego Prezydent do Powstańców Warszawskich: Jesteście mądrością współczesnej Polski Wystąpienie Prezydenta RP podczas spotkania z Powstańcami Warszawskimi Ordery i odznaczenia w 82. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego Szanowni Państwo, 82 lata od wybuchu Powstania Warszawskiego – szczególnie po mojej wczorajszej miłej rozmowie z naszymi Bohaterami – daje głębokie przekonanie o sensie tego czynu insurekcyjnego wieku XX, głębokie przekonanie o sensie Powstania Warszawskiego w obronie polskiej wolności i niepodległości.
Jako Prezydent Polski chcę powiedzieć: Warszawo, zwyciężyłaś dzięki tym Bohaterom, którzy są dzisiaj z nami. Wśród wielu pomników, tablic tuż obok Muzeum Powstania Warszawskiego, obok tego pięknego pomnika na Placu Krasińskich – jestem przekonany, zaglądając w Waszą duszę, Drodzy Powstańcy – najpiękniejszym pomnikiem, jaki mogliście dostać od naszego pokolenia i młodszych pokoleń, jest wolna i niepodległa Polska, na którą możecie dzisiaj patrzeć. Jest piękna, rozwijająca się nasza stolica Warszawa, którą Wy odbudowywaliście także po roku 1945.
Jednym z najpiękniejszych pomników – najpiękniejszych żywych pomników, jaki stoi dzisiaj przed Wami – jest polska młodzież, która wpatrzona w Was i w Wasze historie chce brać odpowiedzialność za przyszłość Rzeczypospolitej Polskiej.
Warszawo, zwyciężyłaś!
Niech żyje Polska!


Skomentuj
Komentuj jako gość