logodebata

Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000337806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

poniedziałek, lipiec 20, 2026
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Wiadomości
  • Polska
  • W obcych butach przebaczenia (co wynika z wojny orderowej)

Polska

W obcych butach przebaczenia (co wynika z wojny orderowej)

Szczegóły
Opublikowano: sobota, 27 czerwiec 2026 19:47

Nie oceniaj, zanim nie przejdziesz się w cudzych butach. Z praktycznym zastosowaniem tej jakże mądrej maksymy nasze egoistyczne usposobienie miało zawsze problem. Tym większy jest on w czasach, gdy egoizm, pozbawiony dawnych, religijno-obyczajowych hamulców, został podniesiony do rangi cnoty. Ten jednostkowy wzorzec odnalazł się w masowych systemach politycznych, gdzie „egoizm narodowy” oraz „interes narodowy” stały się podstawowymi narzędziami uprawiania polityki wewnętrznej i zewnętrznej.

W takich systemach, gdzie tzw. interes narodowy jest wartością nadrzędną, a jego artykulacja skierowana jest do masy nazywanej suwerenem, siekiera konfliktu nieustannie wisi w powietrzu. A żyjący z zarządzania konfliktami politycy są ostatnimi, którzy są zainteresowani wkładaniem „cudzych butów”. Dlatego w przestrzeni publicznej coraz częściej przeważają hasła sprymitywizowanego, antychrześcijańskiego nacjonalizmu, głoszącego przekonanie o egoizmie narodowym jako jedynym systemie etycznym w życiu publicznym.

Taką klasyczną siekierą wiszącą nad stosunkami polsko-ukraińskimi jest sprawa zbrodni wołyńskiej.

Jej ostatni epizod, związany z nadaniem przez Wołodymira Zełenskiego jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy imienia „Bohaterów UPA” kolejny raz pokazał, jak trudne i ryzykowne dla reprezentantów obu interesów narodowych jest wkładanie „cudzych butów”. Cechą charakterystyczną odgrzanej mody na obronę interesów narodowych jest bowiem uznanie istnienia jedynie własnych, oraz tych, które są z nimi akurat zbieżne. Inne nie istnieją, albo są błędnie rozumiane. Przykładem takiej postawy jest Patryk Jaki, który twierdzi, że takim postępowaniem Ukraina szkodzi swoim interesom. Dla Witolda Jurasza, byłego dyplomaty, a dzisiaj publicysty „Onetu, to jest obelga w stosunku do Polski, biorąc szczególnie pod uwagę skalę pomocy udzielonej przez nas Ukrainie. Podobne głosy można mnożyć.

Z polskiej perspektywy są one jak najbardziej zrozumiałe. Wyrazem tych emocji jest zamiar odebrania prezydentowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Problem w tym, że podobne, moralnie motywowane emocje bywają tyleż szczere, co wybiórcze. W stosunkach międzynarodowych kozaczymy do tych, których się nie boimy lub mamy niewiele do stracenia. W sprawie ekshumacji w Jedwabnem – o czym na tych łamach już wspominałem – siedzimy cicho ze strachu przed Żydami i wspierającymi ich Amerykanami. Przemysław Czarnek krzyczy o pluciu Polakom przez Zełenskiego w twarz. Ale gdy Donald Trump wygadywał upokarzające polską wrażliwość głupoty pod adresem Rosji i Putina, Czarnek udawał, że deszcz pada. Interes narodowy okazał się dla naszych etatowych obrońców wiary ważniejszy nawet wtedy, gdy Trump odkrył w sobie Chrystusa.

Nad masowymi zbrodniami Izraela w Strefie Gazy moralno-dyplomatycznych szat nie rozdzieramy. Ale już Victor Orban to co innego. Na niego można było spokojnie zza węgła poszczekać. Taka postawa z punktu widzenia polityki realnej wydawać się może słuszna, tylko trudno się dziwić, że waluta moralnego oburzenia ulega wyraźnej dewaluacji.

Z kolei demonstracja z odbieraniem Zełenskiemu Orderu Orła Białego była tyleż łatwa, co błędna. Powody dla których prezydent Ukrainy został odznaczony – jak powiedział, w imieniu narodu ukraińskiego - najwyższe polskie odznaczenie, nie zmieniły się. Kult Bandery i UPA także był wtedy na Ukrainie obecny. Ryzyko przyznawania orderów obcym politykom, zwłaszcza czynnym, jest oczywiste i musi być brane pod uwagę. Gorzej, że prezydent Karol Nawrocki, zwlekając z ostateczną decyzją, pomimo wydanej opinii Kapituły Orła Białego, zamienił swój błąd w farsę, urągającą powadze tego znamienitego odznaczenia. Tak to wygląda w momencie oddawania tego tekstu do druku. I niezależnie od tego co prezydent ostatecznie zrobi, dobrego wyboru już nie ma.

Pytanie, czy reakcje w Polsce są dla prezydenta Ukrainy zaskoczeniem, czy też wkalkulowaną w zyski stratą? Warto się pochylić nad opinią prof. Łukasza Sroki z Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie, że kluczowe znaczenie dla Ukrainy od początku wojny mają zasoby ludzkie. A te pochodzą głównie z zachodniej Ukrainy. Bohaterstwo tych ludzi, ich patriotyzm wiąże się, jak w każdym wojsku, z symboliką adekwatną do aktualnych wyzwań. A kult UPA, jako formacji walczącej wbrew wszystkim i wszystkiemu z Sowietami, nadaje się do tego doskonale. Innej wersji UPA ukraińscy żołnierze na ogół nie znają.

Relacje z Polską, choć dla Ukrainy ważne, w porównaniu z wagą czynnika ludzkiego mają znaczenie wtórne. W polskim arsenale istnieją oczywiście środki, którymi możemy mocniej niż utrata orderu przemówić do wyobraźni przywódcy Ukrainy. Jak choćby nagłe i nieprzewidziane trudności z płynnością dostaw przez Jesionkę. Ukraińcy podobny sygnał doskonale by zrozumieli. Im aż do wyborów na Węgrzech przeciągała się naprawa Rurociągu Przyjaźń. Problem w tym, że takie retorsje nie leżą w naszym interesie, o czym Zełenski doskonale wie.

Czy ktoś z polskich, coraz liczniejszych wyznawców szkoły politycznego realizmu, postępowałby na miejscu Zełenskiego inaczej? Zwłaszcza, że według pierwotnej propozycji jaką złożyli ukraińscy żołnierze, jednostka miała nosić imię „Kłyma Sawura” (właśc. Dmytro Klaczkiwski), dowódcy okręgu UPA-Północ na Wołyniu, rzeczywistego autora planu, rozkazu i głównego wykonawcy eksterminacji Polaków. Zełenski tego dekretu nie podpisał, proponując w zamian „Bohaterów UPA”. Możemy uznać taką zmianę za dalece mało satysfakcjonującą, tylko co z prawem do wybierania sobie własnych bohaterów? Czy prawo do walki z „pedagogiką wstydu”, o które walczyła polska prawica, dostaliśmy na wyłączność?

Jarosław Hrycak, znany ukraiński historyk i rzecznik polsko-ukraińskiego pojednania, od lat apeluje o zrozumienie ukraińskiej perspektywy historycznej. „Od dawna tłumaczę Polakom, że Bandera jest w Ukrainie bohaterem narodowym głównie dlatego, że stał się symbolem oporu wobec Rosji. Jestem już zmęczony powtarzaniem tego, że odwoływanie się do dziedzictwa UPA nie ma wymiaru antypolskiego” – mówi Hrycak. Dlaczego tacy ludzie jak Hrycak, po obu stronach granicy, mają z tym pojednaniem tak mocno pod górkę? Przykład Żydów, głuchych na naszą perspektywę oceny historii, zwłaszcza okresu II wojny światowej, powinien nam dać do myślenia.

Zadziwiające, jak oszczędnie gospodarujemy swoim oburzeniem w kwestiach symbolicznych, gdy chodzi o sprawy wewnętrzne. Choćby na bliskim nam przykładzie olsztyńskich „szubienic”. Gdyby ta sprawa spotkała się z reakcją adekwatną do antyrosyjskiej retoryki Donalda Tuska, po pomniku chwały zbrodniarzy dawno ślad by zaginął. Jeden tweet premiera, jeden partyjny rozkaz, i sprawa byłaby pozamiatana. Tymczasem były prezydent Olsztyna, inspirowany autorytetem profesora historii, przy wsparciu radnych Koalicji Obywatelskiej, bezkarnie pozwala sobie na prorosyjską hucpę. Państwowe i samorządowe instytucje tak się zapędziły w ochronie tego „dzieła”, że niewygodną „wdzięczność” w jego nazwie zastąpiły miłym dla ucha „wyzwoleniem”. Zaś obecny prezydent, choć mógłby natychmiast wycofać skargę z NSA i dokonać deklarowanej „dekonstrukcji”, bynajmniej się nie spieszy. Pomnik jak stał, tak stoi, nawet go ostatnio na koszt miasta oczyszczono z wrogich napisów. Sprawa się rozbija o koszty. Jakieś dwa-trzy miliony złotych! Tyle w praktyce kosztuje nasza narodowa duma i patriotyzm. Ukraińcy posowieckie pomniki u siebie zburzyli, u nas kult sowieckiego „wyzwolenia” znalazł schronienie w cieniu artystycznej estetyki. Jeśli zatem w sprawie pomnika sowieckich zbrodniarzy górę bierze forma nad treścią, to dlaczego czepiamy się ukraińskiego kultu Bandery, skoro wiadomo, że robią to w dobrej wierze, i mają ku temu dużo ważniejsze powody?

Z tą pielęgnacją pamięci o zbrodni wołyńskiej też różnie u nas bywało, o czym łatwo w atmosferze oburzenia na prezydenta Zełenskiego zapomnieć. Prezydent Andrzej Duda nie wziął udziału w obchodach 80 rocznicy krwawej niedzieli na Wołyniu. Nie znalazł też czasu na spotkanie z rodzinami ofiar rzezi wołyńskiej. Jeszcze na tydzień przed obchodami, na warszawskim pomniku, upchniętym w zapomnianym zakątku Marymontu, stojącym w towarzystwie kontenera pokrytego graffiti, w najlepsze rosły chwasty. O tym, ile dostało się ks. Tadeuszowi Isakowiczowi-Zalewskiemu za zaangażowanie w sprawy pamięci zbrodni wołyńskiej wspominał nie będę. To wszystko prowokuje do pytania o teatralizację i polityczną instrumentalizację pamięci o tragedii wołyńskiej.

W butach polityki historycznej

O polityce historycznej jako mechanizmie masowej edukacji służącej interesom narodowym na tych łamach już pisałem. Wchodzenie w czyjeś narodowe buty jest tutaj zajęciem najmniej pożądanym. Dlatego Ukraińcy nie będą masowo edukowani ze zbrodni popełnionych przez ich rodaków na Ukrainie, a Polakom będą oszczędzane lekcje traktujące o przyczynach raptownej, zbiorowej nienawiści ludzi, którzy żyli po sąsiedzku w zgodzie, często zawierając mieszane, polsko-ukraińskie małżeństwa. Przeciętny Polak żyje w przeświadczeniu, że jego ukraiński odpowiednik ma wiedzę na temat rzezi wołyńskiej, lecz wypiera ją, jako niewygodną dla jego narodowej dumy.

Z kolei wielu Ukraińców uważa, że Polacy są świadomi historycznych źródeł niechęci do Polaków na zachodniej Ukrainie. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie i nikt po obu stronach granicy nie zamierza, w imię spójności tzw. polityki historycznej, mieszać ludowi w głowach niepotrzebną wiedzą. Tak więc obywatele Ukrainy na długo pozostaną ze świadomością, że żołnierze UPA jedynie bohatersko stawiali czoła Sowietom. Dominuje tam przekonanie, że polsko-ukraińskie podziemie prowadziło tam wojnę w wyniku której ucierpiała ludność cywilna - polska i ukraińska. Z kolei mieszkańcom kraju nad Wisłą ma wystarczyć, że UPA wymordowała ok. 100 tyś. Polaków na Wołyniu. W Polsce oczywiście wiemy o aktywnym i masowym udziale w zbrodniach cywilnej ludności ukraińskiej.

Proszę zatem czytających ten tekst o przypomnienie sobie, ile razy wśród rozlicznych, publicznych rozmów czy debat, próbowano wyjaśnić przyczyny wspomnianego, masowego szaleństwa? Ile wiemy o postrzeganiu „polskich panów” przez tamtejsze chłopstwo? O ich brutalnej rozprawie z powstańcami styczniowymi? O niszczeniu polskich dworów, folwarków i zasiewów, zarówno podczas rewolucji 1905-1907, jak i w latach 1917-1921? Ruski czy ukraiński chłop, słusznie czy nie, kojarzył swoją niedolę z Polakami. Dla nich „pański świat” powrócił wraz z II Rzeczpospolitą, a jej polityka sprzyjała szerzeniu się antypolskich nastrojów. O spaleniu ok. 140 cerkwi łatwo się nie zapomina. Lubimy przypominać, że w 1939 r. Żydzi na Ukrainie witali Armię Czerwoną bramami triumfalnymi. Trudniej nam przychodzi wiedza, że podobnie postępowała młodzież chłopska na Wołyniu, gdzie wcześniej absolutnie dominowała Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy. Tam też, a szczególnie na opanowanym przez komunistów Polesiu, rozpoczęły się pierwsze i najbardziej krwawe mordy.

Ofiarą tego zbiorowego szaleństwa padli polscy chłopi, często biedniejsi od ukraińskich, ale kojarzeni poprzez język i wiarę ze światem „polskich panów”. To było najłatwiejsze, zwłaszcza podczas panującego w warunkach wojennych chaosu i anarchii. Według kapitana Wincentego Romanowskiego, dowódcy Okręgu AK Zdołbunów, w mordach Polaków brały udział setki tysięcy chłopów. Bez ich masowego wsparcia – pisał kpt Romanowski - takich masowych mordów nie dokonałaby najlepiej zorganizowana organizacja terrorystyczna.

Długa historia polsko-ukraińskich relacji przygotowała bombę, której odpalenie na taką skalę było możliwe dzięki sączonej przez nowe, rewolucyjne elity Europy, obłędnej ideologii nacjonalizmu. Na jej wrogim celowniku znaleźli się wszyscy bez wyjątku, bez względu na wiek, płeć czy pochodzenie. Wystarczyła na nowo rozumiana, narodowa przynależność, której dotarcie na sam dół społecznej drabiny wykorzystali ukraińscy nacjonaliści z UPA.

Porzucenie długo pielęgnowanych, własnych mitów o „walce o naszą i waszą wolność”, solidarności i rycerskości, nie jest tak samo możliwe, jak wyrzeczenie się ukraińskiego mitu Bandery. Ta wybiórczość myślenia na temat historii, jest podstawą obecnej, nadal narodowej tożsamości, więc politycy będą ją pielęgnować i wykorzystywać przy każdej nadarzającej się okazji. Masową świadomość buduje się na emocjach i stereotypach, bo w ten sposób opakowany, polityczny towar sprzedaje się najlepiej. Udało się doprowadzić do stopniowego odblokowania ekshumacji ofiar zbrodni wołyńskiej, ale pozostał kult Bandery. Problem o wiele trudniejszy, bo świadomości historycznej Ukraińców nie da się zmienić jednym dekretem prezydenta. Dla nich – jak zauważa dr Łukasz Adamski, dyrektor Centrum Dialogu im. Juliusza Mierosławskiego - spełnienie polskich oczekiwań oznaczałoby w praktyce delegitymizację części ukraińskiej tradycji niepodległościowej. Czy dzisiejsza, pozostająca w stanie wojny Ukraina, może sobie na to pozwolić?

Nie ulega wątpliwości, że kult Bandery i UPA nie pomaga Ukrainie nie tylko w relacjach z Polską. Ale nie to przeważa na szali ich politycznych kalkulacji. Nie są w takim myśleniu odosobnieni. Instytut Yad Vashem także zaprotestował przeciwko nadaniu ukraińskiej jednostce imienia „Bohaterów UPA”, z powodu Żydów planowo mordowanych przez żołnierzy UPA. Jednocześnie bieżący interes narodowy podpowiada Izraelowi masowe zbrodnie na ludności cywilnej w Strefie Gazy, bez oglądania się na wizerunkowe skutki tego krwawego procederu. Czy ktoś da radę wybić Izraelczykom z głowy kult uczestników tych zbrodni? Tak się złożyło, że Ukraina ma dzisiaj setki nowych bohaterów i w konfrontacji z nimi pamięć Bandery w przyszłości niewątpliwie przyblaknie. To być może jedyny sposób, poza upływającym czasem, aby ten oścień tkwiący w naszych wzajemnych stosunkach zaczął mniej uwierać.

Przebaczamy i prosimy o przebaczenie

Wiadomo, że stare spory najlepiej odgrzewa się na nowym ognisku. Obok „starego” Bandery mamy zatem nowy spór o ocenę wzajemnych długów wdzięczności związanych z agresją Rosji na Ukrainę. Zażartych sporów o to, kto komu więcej zawdzięcza i w jaki sposób powinien to okazać, wystarczy zapewne na kolejne pokolenia.

Tymczasem koniec wojny rosyjsko-ukraińskiej otworzy nowy rozdział w naszych stosunkach z Ukrainą. Za naszą wschodnią granicą będziemy mieli to samo, ale nie takie samo państwo. Z wielkimi kłopotami, ale z bitną, uzbrojoną po zęby armią. Na długo wrogą Rosji, ale też często z nieufnymi wobec Polski elitami. Rosja się nie zmieni, a pozostające zawsze wielką niewiadomą Niemcy zaczynają się zbroić. Te okoliczności podpowiadają jak wiele będzie zależało od naszych przyszłych relacji. Wzajemna umiejętności zakładania „cudzych butów” będzie miała znaczenie kluczowe. Nie jest to zadanie łatwe, bo ich wnętrze, ze względu na historyczne zaszłości, może nas mocno uwierać. Ten wysiłek jest równie trudny, jak ważny. Aby nasze dzieci i wnuki nie doświadczyły powtórki z tego, co nas dzisiaj wzajemnie zatruwa.

Naszym wielkim, milczącym jak dotychczas atutem, jest Kościół. Jego głos skoncentrowany był do tej pory na apelach o odblokowanie ekshumacji ofiar zbrodni wołyńskiej. Tyleż moralnie słuszny, co społecznie nośny. Skierowane do Niemców w 1965 roku Przebaczamy i prosimy o przebaczenie podpowiada, co należałoby zrobić dzisiaj. Nie zapominając o własnych krzywdach, w imię chrześcijańskiego Miłuj bliźniego swego jak siebie samego, Kościół kardynała Stefana Wyszyńskiego „wszedł w niemieckie buty”. Świadomy ryzyka tego gestu, ale także szansy jaka otwiera się w stosunkach obu narodów i państw. Najlepszym momentem na podobny gest byłoby zakończenie wojny na Ukrainie. Czy Episkopat, podzielony i pozbawiony autorytetu na miarę Wyszyńskiego, na to stać? To trudne pytanie pozostawiam bez odpowiedzi. Ale jeśli nie Kościół, to kto?

Polityka w jednym pudełku zamknięta

W momencie pisania tekstu w papierowej Debacie nie znałem ostatecznej decyzji prezydenta Karola Nawrockiego w sprawie odebrania Orderu Orła Białego prezydentowi Wołodymirowi Zełenskiemu. Teraz, gdy znany jest ciąg dalszy, chciałbym kilka słów dorzucić.

Na dzień dzisiejszy materialny bilans tej orderowej farsy, jeśli dobrze policzyłem, to jeden order odebrany i sześć zwróconych. W tym pięć do Polski i jeden (Jarosława Kaczyńskiego) na Ukrainę. Pełnej listy wzajemnie obdarowanych nie znam, więc zacząłem się martwić, że tej wojny na zasoby możemy nie wygrać.

Kryzys orderowy szybko pokazał, że zostaliśmy z Orderem Orła Białego w pudełku jak przysłowiowy Himilsbach z angielskim. I zapewne o to prezydentowi Nawrockiemu chodziło – o najbliższy nam od czasu upadku I Rzeczpospolitej polityczny oręż „dawania świadectwa”. Wraz z nieodłącznym uczuciem krzywdy i pretensji do tych, którzy nas zawiedli, albo zdradzili. Nasze wykształcone na kolejnych, honorowych klęskach narodowe geny prezydenta Nawrockiego nie zawiodły, o czym szybko przekonały go sondażowe słupki. Prezydent dostał, co chciał, a my mamy kolejną lekcję politycznego realizmu, z której jasno wynika, że za naszą wschodnią granicą narodził się nowy naród: dumny ze swojego oporu wobec rosyjskiego najeźdźcy, o silnej, nacjonalistycznej tożsamości, na której tak boleśnie przejechał się Putin.

Jego przywódcy nie będą przepraszali za zbrodnie sprzed ponad 80 lat, o których większość narodu nie ma pojęcia, bo Zełenski nie jest politycznym samobójcą. Buńczuczna zapowiedź utworzenia panteonu bohaterów, równoznaczna z eskalacją sporu z Polską o Banderę, to działanie na użytek wewnętrzny, mające wywołać „efekt flagi”. Czy ktoś – sięgając po ulubioną metaforę Donalda Trumpa – ma w ręku dość mocne karty, aby Ukraińcy zmienili zdanie? Order Orła Białego na pewno z tej tali nie pochodził. Jeśli mamy inne, to ze względu na interes własny z rąk ich wypuścić nie możemy. Zełenski doskonale o tym wie, więc gra takimi kartami, jakie ma aktualnie w ręku. Trump już to doskonale zrozumiał, zaś jego serdeczny kumpel z Polski ciągle gra w „Piotrusia”, w nadziei, że Zełenski go wyciągnie, przepraszając za „Bohaterów UPA”.

Dzisiejsza Ukraina to obraz państwa bitnego oraz po zęby uzbrojonego, silnie nacjonalistycznego i w perspektywie wielu lat biednego, z ciągle żywym dziedzictwem mentalności postkomunistycznej. To groźna mieszanka wybuchowa, którą trzeba, dla naszego dobra, rozbroić. Na szczęście Ukraińcy to naród, zwłaszcza po napaści Rosji, ciążący ku Europie, a ku Unii Europejskiej w szczególności. To najlepsze z dzisiaj dostępnych narzędzi wymuszających walkę z instytucjonalną korupcją oraz uczynienia z Ukraińców narodu konsumentów. To droga, którą przeszły wyczerpane dwoma wojnami narody Europy. Przy wszystkich wadach UE trudno dzisiaj o lepszą receptę, jeśli chcemy mieć w przyszłości Ukrainę po swojej stronie. Wielu twierdzi, że wchodząc do UE Ukraina będzie musiała się zmierzyć z całym dziedzictwem Bandery. Jeżeli tak będzie, to raczej deklaratywnie, bo utwierdzone w swoim dziedzictwie narody długo zachowują zdanie odrębne. Ale dobre i to.

Z lubością przypominamy Ukraińcom o ich oligarchicznym systemie i postsowieckim sposobie uprawiania polityki. Ostatnio jeden z ekspertów zarzucił Zełenskiemu, że rządzi państwem będącym w stanie wojny w sposób autorytarny (!) Towarzyszy temu przekonanie, że u nas jest zgoła inaczej, i nasi reprezentanci kierują się przede wszystkim dobrem wspólnym. I choć na mocnym przykładzie służby zdrowia, do której brak dostępu uśmierca tysiące Polaków, jasno widać, że mamy do czynienia z rządami partyjnych oligarchii, których interesy są rozbieżne z reformowaniem systemu służby zdrowia, to w przypadku relacji z Ukrainą jak ślepcy wierzymy, że tutaj akurat jest inaczej.

Chłód cynizmu na zimno realizowanej przez zbrodniarzy z UPA czystki etnicznej na Wołyniu i gorączka oszalałej z nienawiści ukraińskiej czerni. Ta składająca się w jedną, tragiczną całość dychotomia nie daje dziś spokoju, gdy widzę z jednej strony cynicznych „handlarzy towarów, którymi dusza się żywi”, z drugiej zaś gorączkę tłumu, tak skorego do kolejnych rozliczeń.

Żyjemy w czasach, gdy technologie, także te służące zabijaniu, oraz metody manipulacji ludzkimi masami, wymykają się percepcji przeciętnego człowieka. Porzucając nauczanie Kościoła, pozbyliśmy się jedynego narzędzia będącego stałym punktem odniesienia i weryfikacji poczynań rządzących nami ludzi. Świeżo wydana Encyklika Papieża Leona XIV „Magnifica Humanitas” („Wspaniałe człowieczeństwo”) tylko na pozór ogranicza się do problemów związanych ze sztuczną inteligencją. To dokument tak nasycony treścią, że trudno złapać oddech. 25 stron poświęconych powracającej „kulturze potęgi” to odpowiedź papieża na coraz bardziej rozedrgany świat, na nowo poszukujący rozwiązania swoich problemów w wojnie. Z takich podrozdziałów jak „Rzekomy realizm polityczny”, „Rozbroić słowa”, „Spojrzeć oczami ofiar”, „Na nowo ożywić dialog”, łatwo wywieść kontekst polsko-ukraiński.

Bolesne wydarzenia potrzebują zarówno rzetelnego opisu historycznego, jak i zachowania w pamięci: tego pierwszego, aby próbować opowiadać fakty, a drugiego, aby dawać świadectwo o tym, co zostało przeżyte (…) Kościół czuje się zobowiązany uczynić własnym zarówno głos poległych w minionych wojnach, jak i głos żyjących, którzy nadal noszą ich rany, aby ich krzyk stawał się wezwaniem do pokoju i zgody, a nie zapowiedzią nowych konfliktów – pisze papież Leon XIV.

Czy pamięć ofiar rzezi wołyńskiej domaga się nowych konfliktów? Czy brak pamięci, bądź zdeformowana pamięć narodu - spadkobierców zbrodniarzy wołyńskich, woła o kolejne rozliczenia? Świat hołdujący takim regułom, to przedsionek piekła.

Ilu polityków, zwłaszcza tych odwołujących się do dziedzictwa św. Jana Pawła II (do którego Leon XIV nawiązuje) przeczytało w duchu refleksji ten ważny tekst? Ilu Polaków -chrześcijan, zamiast pozostawać instrumentem w rękach polityków, potrafi, idąc za głosem papieża, stać się podmiotem tytułowego „wspaniałego człowieczeństwa”?

A do nieszczęsnego Orderu Orła Białego wracając, to warto przypomnieć, że do jego odebrania doszło wcześniej tylko raz. Dotyczyło to Wincentego Witosa, któremu Order nadano w 1921 r., a odebrano po haniebnym procesie brzeskim w 1932 r. Przywrócono zaś w 1939 r. Wtedy także zapomniano, że „Kto daje i zabiera …”.

 

Bogdan Bachmura

Koniec epoki Giedroycia

(Od redaktora portalu)

Polecam rozmowę Arlety Bojke w Kanale Zero ze Zbigniewem Parafianowiczem, dziennikarzem Wirtualnej Polski, korespondentem wojennym, autorem książki o wojnie Rosji z Ukrainą, a teraz wydał  "Kłopot z Zełenskim".  W rozmowie mówi o złamaniu przez Wołodymyra Zełenskiego dżentelmeńskiej umowy z Polakami, żeby gloryfikowanie UPA nie odbywało się na szczeblu państwowym. Tłumaczy motywacje prezydenta Ukrainy. Analizuje też jego polityczną drogę, wskazując, że jest to postać, która już zapisała się w historii Europy. Parafianowicz zaznacza, że dla polskich polityków metody działania Zełenskiego są ogromnym wyzwaniem.

Dla mnie najważniejszy wątek w analizie reportera, to stwierdzenie, że wraz z "wojną orderową" zakończył się definitywnie etap patrzenia na relacje z Ukrainą oczami Giedroycia, który kazał nam być "akuszerem państwowości Ukrainy"

Parafianowicz zauważa, że Ukraina dzisiaj już nie potrzebuje "akuszera". Obroniła swoją państwowość, ma najpotężniejszą 800-tysięczną armię w Europie, jest dumna i pewna swego. Bezwzględnie i cynicznie walczy o swój interes narodowy. Decyzja prezydenta Nawrockiego pokazała, że Polska (a przynajmniej duża część polskiej prawicy, bo nie rząd Domnalda Tuska) wreszcie pozbyła się sentymentalnej naiwności w podejściu do Ukrainy i jest gotowa walczyć równie asertywnie o swoje interesy.

Adam Socha

 

Tweet
Pin It
  • Poprzedni artykuł
  • Następny artykuł

Skomentuj

Komentuj jako gość

    0

    Biorą udział w konwersacji

    Komentarze (4)

    • Sortuj - najpierw najstarsze
    • Sortuj - najpierw najnowsze
    • Subskrybuj poprzez e-mail
    • Gość - nn

      Odnośnik bezpośredni

      Sąsiedzi: Ostatni Świadkowie ludobójstwa na Polakach - Preludium. Część Pierwsza
      https://www.youtube.com/watch?v=Hbzs8x6KEhs

      około 2 tygodnie temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - Gościniec

      Odnośnik bezpośredni

      Autor jak wszedł w ukraińskie "kozaczki", tak i w nich ugrzązł. Powody dla których ukraińska czerń katowała sąsiadów, urosły tu nieomal do metafizycznych. A rabunek mienia ofiar to efekt uboczny czy też zamierzony ? Podstawą przebaczenia jest przyznanie się do win własnych. Bez tego proponowane pojednanie jest infantylną projekcją, utopią. Zalatuje też emocjonalną taniochą. Proszę nie dysponować swobodnie "przebaczeniem" w imieniu innych. Tylko ofiary i ich bliscy mogą to zrobić. Na koniec fragment "Przesłania Pana Cogito" Herberta (lwowianin): "i nie przebaczaj zaiste nie w twej mocy przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie".

      około 2 tygodnie temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - jot-ka

      Odnośnik bezpośredni

      Zgadzam się z panem Bogdanem Bachmurą, a czynię to niezwykle rzadko. Jedno tylko bym zmieniła . Zdanie "milczącym jak dotychczas atutem, jest Kościół". Nie, od kilku lat Kościól już nie jest atutem dlatego, że JAK ZWYKLE JEST MILCZĄCY. A prezydent, cóż bardzo się stara aby jego prezydentura stała się farsą. Ostatni nieco .....zarzyganą.

      około 2 tygodnie temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - Unkas

      Odnośnik bezpośredni

      Bardzo dobry artykuł pana Bogdana Bachmury. Daje do myślenia.
      Niestety wątpię, czy prawdziwni Polacy coś z tego zrozumieją - są na to zbyt prawdziwni.
      Podsumowanie dodane przez Adama Sochę potwierdza moje obawy. Okropny dysonans.

      około 2 tygodnie temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz

    Wyróżnione

    Lubiane

    System komentarzy oparty o Komento

    Komentarze

    https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-uchybienia-w-szpitalu-w-braniewie-to-nie-wyjatek-nadzor-bywa,nId,23517026
    Sprostowanie wicestarosty bart...
    3 godzin(y) temu
    Jak to możliwe? Chcieli przejąć ziemię, budynki, zawładnąć majątkiem. Teraz jest tak samo, zawsze można bezbronnemu zabrać mieszkanie, nawet jak siedz...
    Prezydent Nawrocki: „Jak to si...
    6 godzin(y) temu
    Podzieliłem to przez 60 etatów. średnio 224 tys/rok na osobę. Dzieląc na 12 miesięcy to 18 700 zł/miesiąc na twarz. Może ich jest więcej niż 60 osób -...
    Sprostowanie wicestarosty bart...
    8 godzin(y) temu
    A ja znalazłem na TKO koszty funkcjonowania wojewódzkiego funduszu środowiska za 2025 rok. I uwaga: koszty utrzymania rady nadzorczej (5 osób), Zarzą...
    Sprostowanie wicestarosty bart...
    8 godzin(y) temu
    Helpera, agenta itd... bo mając władzę wykorzystuje się coś takiego jak "przedawnienie'...
    Red. Słowik: „Dlaczego przez 5...
    10 godzin(y) temu
    To tytułowe zapytanie: "Dlaczego nie rozliczono..." wywołuje moje zdziwienie, widzę w nim jakąś tzw. odklejkę, i to nawet w wersji ekstremalnej.
    Może...
    Red. Słowik: „Dlaczego przez 5...
    1 dzień temu

    Ostatnie blogi

    • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
    • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
    • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
    • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
    • 1

    Najczęściej czytane

    • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
    • PSL wypiera się, iż podejrzany o pedofilię Ariel Sz. z Kętrzyna, był ich działaczem
    • Wiceprezydent Olsztyna ds edukacji i kultury udostępniła wulgarny wpis Gretkowskiej
    • Podsumowanie 7 miesięcy rządów Koalicji Obywatelskiej, Lewicy i Trzeciej Drogi w 50 punktach
    • Prokuratura bada, czy wpis radnego znieważył ukraińskość dyrektorki szkoły w Bartoszycach
    • W Olsztynie rusza punkt transgranicznej pomocy prawnej dla Ukraińców
    • Prof. Nowak: Dlaczego prezydent Zełenski (Wowa) "odpalił" antypolską bombę?
    • Radni KO i PSL z Sejmiku płacą grosze za mieszkania – ujawniła radna Astramowicz-Leyk
    • Jak partie doprowadziły do bankructwa Szpital Powiatowy w Bartoszycach
    • Prezydent Olsztyna potępił wulgarny post na FB swojej I zastępczyni. Opozycja żąda jej dymisji
    • Olsztyński Szpital Miejski jako nasz „Szpital Południowy”
    • Prezydent Nawrocki: „Jak to się stało, że sąsiad mógł mordować sąsiada?”

    Wiadomości Olsztyn

    • Olsztyn

      • Wygląda na to, że wiceprezydent Olsztyna Rembiszewska-Piątek jest z siebie dumna

        2026-07-10 22:25:29

        Okazuje się, że przeprosiny przez I wiceprezydent Olsztyna ds. edukacji i kultury Sylwii...

      • Spółka Hala Olsztyn – „Tygrys” na glinianych nogach zbuduje stadion?

        Jarosław Babalski 2026-07-10 12:34:29

        Przeczytałem sprawozdanie finansowe Spółki za 2025 rok oraz sprawozdanie z działalności Zarządu...

      • PiS i Konfederacja wzywają Sejmik i Prezydenta Olsztyna do zerwania współpracy z Lwowem, Równem i Łuckiem

        2026-07-09 15:56:54

        Działacze olsztyńskiej Konfederacji Ruch Narodowy, przewodniczący Piotr Lisiecki i Kamil Wysocki,...

    Wiadomości region

    • Region

      • Sprostowanie wicestarosty bartoszyckiego. Dyrektor szpitala tyle nie zarabia

        2026-07-17 14:23:21

        W reakcji na mój tekst Jak partie doprowadziły do bankructwa Szpital Powiatowy w Bartoszycach wicestarosta...

      • Proponuję utworzenie Warmia Innovation Park w gminie Gietrzwałd

        Krzysztof Kamiński 2026-07-14 07:38:16

        L I S T O T W A R T Y radnego powiatu olsztyńskiego Krzysztofa Kamińskiego do władz gminy...

      • Lekarz z Braniewa zarobił w rok 1,8 mln zł. Jego doba wynosiła 72 godziny

        2026-07-10 21:11:18

        Lekarz z Braniewa miał zarobić 1,8 mln zł tylko w 2024 roku. Wykazywał nawet 1200 godzin pracy w...

    Wiadomości Polska

    • Polska

      • Red. Słowik: „Dlaczego przez 5 lat nie rozliczono prof. Maksymowicza?”

        Adam Jerzy Socha 2026-07-17 22:47:54

        Takie pytanie red. Patryka Słowika z Zero.pl, padło podczas debaty w Kanale Zero pt. „Ile powinni...

      • Prezydent Nawrocki: „Jak to się stało, że sąsiad mógł mordować sąsiada?”

        2026-07-11 13:31:03

        Tym, którzy mówią o dzisiejszej geopolityce i świecie wojny, którzy mówią o racji stanu, chcę...

      • 83. rocznica ludobójstwa ludności polskiej na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej. PAMIĘTAMY!

        Paweł Wolski 2026-07-10 22:39:21

        11 lipca obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN...

    O debacie

    • O Nas
    • Autorzy
    • Święta Warmia

    Archiwum

    • Archiwum miesięcznika
    • Archiwum IPN

    Polecamy

    • Klub Jagielloński
    • Teologia Polityczna

    Informacje o plikach cookie

    Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.