- Nie macie wrażenia, że ja czytam dzisiaj pięć punktów z nowej piątki Kaczyńskiego? – zapytał premier Donald Tusk ,w sobotę 11 kwietnia, działaczy Rady Krajowej Koalicji Obywatelskiej. - Atak na Unię Europejską. Szczucie na Ukrainę. Konflikt z Niemcami. Zablokowane pieniądze europejskie na zbrojenia w Polsce. Atak na instytucje państwowe - wyliczył premier "Uśmiechniętej Polski".
- To jest piątka Putina i to jest piątka Kaczyńskiego - dodał szef KO. Według niego analogia narzuca się sama - że to współczesna Targowica, działająca w Polsce i w Europie. Wśród liderów neoTargowicy wymienił prezydenta Karola Nawrockiego, prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i przewodniczącego Konfederacji Nowej Nadziei, czy jak tam się teraz ona nazywa, Sławomira Mentzena, jako
„głównych wrogów tego wielkiego projektu, jakim jest przeprowadzenie silnej, bezpiecznej, bogatej Polski przez to wzburzone morze” – kontynuował. – Jeśli chcemy na serio (...) umówić się ze wszystkimi w Polsce, że razem będziemy przeciwdziałać tym rosyjskim zamiarom (...), jeśli chcemy się z tym problemem naprawdę uporać, to musimy wyeliminować wszystko to, co pachnie zdradą, co jest zdradą, co jest kolaboracją z tymi, którzy podnoszą rękę na polską niepodległość i na jedność Europy – grzmiał premier na Radzie Krajowej KO.
Dlaczego, po tak poważnym oskarżeniu, po nazwaniu po imieniu zdrajców i oświadczeniu, że trzeba ich wyeliminować, przywódcy neoTargowicy, nadal chodzą po wolności? Dlaczego nie siedzą za kratkami a Tusk nie ogłasza stanu wyjątkowego? I dlaczego Tusk pominął Grzegorza Brauna, który jawnie adoruje Putina i narodowca, a więc "faszysty" Krzysztofa Bosaka?
Czy boi się, że Putin, tak jak 18 maja 1792 r. Caryca Katarzyna II, wyśle na pomoc neoKonfederatom wojsko? Czy też tylko chodziło o starą zagrywkę złodzieja, który krzyczy „łapcie złodzieja!”, a złapany za rękę, twierdzi, że to nie jego?
Dlaczego w gronie zdrajców nie wymienił swojego consigliere Romana Giertycha, na którego konto agentka Kremla, obsługująca rosyjskie interesy w rajach podatkowych, przelała milion złotych z konta spółki zarejestrowanej w Liechtensteinie – co ujawniła ostatnio WP.pl. To już gen. Jaruzelski był sprytniejszy i kazał internować Edwarda Gierka i Piotra Jaroszewicza.
Czy cały ten humbug nie jest właśnie po to, żeby odwrócić uwagę opinii publicznej od coraz większego smrodu jaki się niesie za Giertychem oraz od afer pedofilsko-zoofilskich działaczy PO? Od swoistej prywatyzacji opieki zdrowotnej przez polityków PO, którzy poszli za radą rzecznika rządu gen. Jaruzelskiego - Urbana, który w stanie wojennym oświadczył, że "rząd sam się wyżywi" i stwierdzili, że oni "sami się wyleczą" I dowiedli tego w Powiatowym Szpitalu w Aleksandrowie Kujawskim, do którego w niedzielę senator KO Tomasz Lenz przywiózł syna, jak do swojej posiadłości i bez słowa zaprowadził na salę operacyjną, ściągnął kumpla chirurga, też działacza KO, który swoim maybachem zablokował wjazd dla karetek, ekipę anestezjologów z dyżuru i ci przeprowadzili operację, po czym opuścił szpital. W tym czasie na izbie przyjęć czekało 17. pacjentów pilnych, w tym 5. w trybie nagłym.
Oraz w szpitalu w Knurowie (woj. śląskie), gdzie dyrektor administracyjny szpitala który jednocześnie jest działaczem KO, wbiegł na izbę przyjęć w swojej placówce i zabrał z oddziału aparat EKG. Następnie z tym sprzętem wsiadł do karetki pogotowia i odjechał. Okazało się, że zrobił to, aby pomóc krewnej posłanki KO Krystyny Szumilas (minister edukacji w poprzednim rządzie Tuska).
Tusk jak zwykle w wystąpieniu na Radzie Krajowej KO przedstawił się jako obrońca „tradycyjnej zachodniej demokracji”, którą słudzy Putina chcą „zniszczyć u jej podstaw, atakując, podważając jej najważniejsze instytucje” – przekonywał.
I to mówi polityk, który dopiero co zaserwował nam kabaret w postaci zaprzysiężenia sędziów Trybunału Konstytucyjnego wobec notariusza, wcześniej doprowadzając dzieło niszczenia wymiaru sprawiedliwości, zapoczątkowane przez Zbigniewa Ziobro, do zwycięskiego końca, takiego, że z niezależnych sądów i niezawisłych sędziów zostały ino popioły i zgliszcza? Polityk, który chciał unieważnić wybory prezydenta państwa.
Nasz „Kierownik” wspomniał też, a jakże, Budapeszt, do którego pielgrzymują zdrajcy z Polski.
Jestem świeżo po lekturze reportażu Jędrzeja Bielckiego w najnowszym Plusie Minusie „Rzepy” pt. „Objechałem Węgry, byłem w mateczniku Orbána. Wiem, dlaczego ten kraj się sypie”.
"Po 16 latach rządów Viktora Orbána Węgrzy są biedniejsi od Rumunów, mają najbardziej skorumpowany kraj w UE, a wielu boi się choćby wspomnieć głośno o tym, co leży im na sercu” - podsumowuje swoje obserwacje Bielecki.
Orban potrzebował 16 lat, żeby ze swoich rodaków zrobić największych biedaków w UE, opanować wszystkie instytucje państwa demokratycznego, na czele z sądami, mediami, stworzyć oligarchię, która bezkarnie okrada swój naród.
Wszystko wskazuje na to, że to co Orbanowi zajęło 16 lat, Tusk osiągnie w ekspresowym tempie kilku lat.
Podobieństwa? Działacze KO są bezkarni, usłużni prokuratorzy umarzają śledztwa i wycofują akty oskarżenia (patrz Giertych, Grodzki, Nowak). Polska przestała być państwem prawa, panuje prawo pięści władzy. Prawo jest stosowane tak, jak je rozumie władza. Partyjna nomenklatura zawłaszczyła wszystkie instytucje państwa i spółki Skarbu Państwa, teraz obsadza je swoimi rodzinami i kolesiami.
Tusk zadłużył Polskę na niespotykaną w III RP skalę. Dołożył do tego długu kolejny w wysokości ok. 200 miliardów złotych, który sprzedał Polakom, jako „mannę z unijnego nieba”, za którą Polska kupi sobie bezpieczeństwo i zbuduje przemysł zbrojeniowy, a w rzeczywistości chodzi tylko o to, że związać Polskę tym długiem na trwale z UE.
W tym samym czasie rozwalił służbę zdrowia i edukację - po zniesieniu prac domowych, wyrzuceniu z historii polskich bohaterów a z języka polskiego - Mickiewiczów i Rymkiewiczów, ministra Nowacka wprowadza od 1 września jako obowiązkową tęczową rewolucję ideologiczną do szkół czyli jako opakowaną jako "edukacja zdrowotna" oraz kolejną "reformę" - prawo ucznia do ekspresji ubraniowej.
Symbolem kultury narodowej jest stypendium dla Jasia Kapeli na wiersze opiewające aborcję, będące szczytem grafomanii.
Tusk wstrzymał wszystkie inwestycje, które mogły z polskiej gospodarki uczynić czempiona Europy. Ostatnio, by storpedować regulację Odry i uczynić z niej najbardziej dochodowy w Europie środek transportu, wymyślił ustawę, która nadaje tej rzece… osobowość prawną!
Co ciekawe, początek końca dyktatury Orbana też zaczął się od afery pedofilskiej, gdy 4 lutego 2024 r. portal 444.hu, jedno z ostatnich niezależnych mediów w kraju, ujawnił, że prezydent Katalin Novák udzieliła amnestii dla Endrego Kónyi, wicedyrektora sierocińca, który starał się wymusić na dzieciach, aby wycofały oskarżenia o pedofilię szefa placówki, Jánosa Vásárhelyiego. "To było uderzenie w samo serce reżimu, bowiem jego ideologia opiera się na promowaniu tradycyjnych wartości chrześcijańskiej wiary, rodziny i macierzyństwa. W całym kraju wybuchły więc spontaniczne manifestacje. Orbán szybko wyczuł zagrożenie. Do dymisji podała się Novák, a później i Balog. A Kónya pozostał w więzieniu".
Ale jak się dziś okazuje, to było za mało. Péter Magyar, do tej pory mało znany urzędnik w strukturach Fideszu, poczuł krew. Opublikował w sieci nagranie dokonane bez wiedzy swojej byłej żony, do niedawna minister sprawiedliwości Judit Vargi. Można się z niego dowiedzieć w szczegółach, jakie były kulisy amnestii. I poznać to, co naprawdę spaja reżim Orbána: nie żadne wartości, ale przeżarte korupcją kolesiostwo.
Co prawda, partia Tuska jest nowoczesna i wyzwolona, nie ma nic wspólnego z katolickim ciemnogrodem. Rząd Tuska praktycznie wprowadziła prawo do aborcji na życzenie, za chwilę zalegalizuje związki LGBTQ+ a jego akolici są jeszcze bardziej postępowi, przypomnę, że jeden z nich, prof. Jan Hartman chciał legalizacji kazirodztwa. więc może i zoofilia ich nie ruszy? Tym bardziej, że wyborcy z Jagodna i Wilanowa o tych aferach nie wiedzą, bo TVN, TVP w likwidacji, Zet, Onet, Wyborcza i Newsweek o tym milczą.
Adam Socha


Skomentuj
Komentuj jako gość