W istocie rzeczy wkroczyliśmy w III wojnę światową. Podkreślałem też konsekwentnie, że błądzą ci, którzy kwestionując taką tezę odwołują się do swojej wizji "wojny światowej", opierającej się na rozumieniu tego pojęcia w oparciu o historyczne skojarzenia dotyczące przebiegu I i II wojny światowej. Są jak zdecydowana większość generałów, którzy zawsze przygotowują się do wojny patrząc wstecz. I jak ekonomiści, którzy zawsze rozwiązują historyczne kryzysy. I jedni i drudzy ZAWSZE ponoszą klęskę w starciu z zaskakującą ich współczesnością.
Trwająca i nasilająca się konfrontacja związana jest z podjęciem przez Chiny i Rosję, oraz ich pomniejszych aliantów (wśród których był również Iran) działań skierowanych na zmianę układu sił na świecie zdominowanym przez USA. To "Wielki Szatan" był głównym wrogiem, ale walkę z nim prowadzili ci alianci nie tylko, a nawet nie przede wszystkim własnymi siłami i środkami, ile poprzez różnych owych "aliantów".
To oni rozpraszali amerykańskie siły, odwracali uwagę od najważniejszych odcinków konfrontacji, permanentnie podsycali chaos we wszystkich możliwych miejscach na świecie. Przyjęta przez administrację Bidena i elity amerykańskie strategia odpowiedzi na to wyzwanie, doprowadziła do skrajnego osłabienia Ameryki. Symboliczna klęska w Kabulu naznaczyła kierunek działania już nie tylko wrogom Ameryki, ale również jej pozornym aliantom. To Niemcy przy wsparciu Francuzów zaczęli niszczyć północnoatlantycką wspólnotę, wykorzystując głupotę otoczenia Bidena.
W efekcie tych działań, świat zaczął stawać na głowie, a rolę wiodącą zaczęli przejmować w nim promotorzy skrajnego neobolszewizmu. Nie dziwi zatem, że rozbudowane i wzmocnione finansowo "nowe elity" Zachodu, stały się największą historycznie piątą kolumną demontującą nie tylko Amerykę, ale w podobnym tempie rozkładającą Europę.
Pierwszą fazę III wojny światowej zdecydowanie wygrały Chiny, bo to one skonsumowały zdecydowaną większość profitów, a najcięższe koszty - bez żadnych sukcesów - poniosła Rosja. Rok temu nastąpiła jednak zmiana, której symboliczne znaczenie można porównać ze Stalingradem 1943. Dojście do władzy D. Trumpa zmieniło bieg tej wojny, a to co obserwujemy w ostatnich dniach, jest tylko jednym z wielu odcinków, na których współczesna "Oś Zła" ponosi klęskę. Nie wnikając na tym miejscu w analizę tych odcinków, ważniejsze jest coś innego.
Ta wojna - tak jak i I i II wojny światowe, ale również tak jak "Zimna Wojna" - ma tylko dwie strony. Choćby nie wiem co opowiadali niemiecki kanclerz, upadły prezydent Francji, hiszpański kuglarz Sanchez czy skompromitowany doszczętnie premier brytyjski (o innych "aktorach" nie wspominając), w tej wojnie nie ma miejsca dla "trzeciej strony". To dla kraju takiego jak Polska, ma to znaczenie egzystencjalne.
Powinni to zrozumieć zwłaszcza Ci, którzy prawią dziś komunały o "prawie międzynarodowym". To są ci sami ludzie, którzy przy pomocy tego "prawa", faktycznie wspierali ekspansję chińsko - rosyjską w ostatnim ćwierćwieczu. Świadczą o tym żałosne wyniki ich działań, których jedynym efektem stał się świat zdominowany przez oligarchiczne mafie finansowe, mafie narkotykowe, promotorów handlu ludźmi i faktycznego ich zniewolenia oraz permisywnych i destrukcyjnych ideologii. Profitentami wszystkich tych maniakalnych działań byli - tak się jakoś dziwnie składa - tylko alianci "Osi Zła".
USA już wygrywają tę fazę wojny. Wynika to z kilku elementów. Dominują technologicznie nad światem. Ich armia, nie ma sobie równej nie tylko dlatego, że wydają na nią więcej pieniędzy, niż łącznie dziesięć kolejnych krajów świata z najwyższymi wydatkami na zbrojenia. Wygrywają, bo mają również grupę niezawodnych aliantów, którzy jeszcze bardziej potęgują ich przewagę. Wygrywają, bowiem dzięki głupocie irańskich mułłów, scementowany został właśnie sojusz już nie tylko krajów arabskich z USA, ale nawet z Izraelem. Ma to gigantyczne znaczenie nie tylko symboliczne, ale również finansowe. Zresztą - te powody mógłbym tu wymieniać jeszcze godzinami.
Tylko ludzie wierzący w propagandowe filmiki Putina i Xi mogą wierzyć w to, że przeciwnicy Ameryki dysponują jakąś "Wunderwaffe". Rzeczywiście - nawet Hitler był bliżej niej, niż są oni.
W tej sytuacji postawa tych, którzy "stojąc z bronią u nogi" chcą dziś prawić komunały, pouczać Amerykę, atakować jej prezydenta czy wręcz wypowiadać jej de facto sojusze, jest wprost postawieniem się po stronie "Osi Zła". Choćby nie wiem jakie frazesy temu towarzyszyły. Robią to ludzie, którzy z jednej strony nie są w stanie rozwiązać żadnego problemu na własnym, europejskim podwórku i w każdej sprawie - jak ma to miejsce od 1917 roku - skamlają o pomoc Ameryki, a z drugiej strony próbują udawać że coś mogą. A mogą tyle, ile pokazali w "niemieckiej misji na Grenlandię".
Ta linia podziału jest też wyraźna w Polsce. Na jaką "pomoc" z Europy można dzisiaj liczyć, tego doświadcza na naszych oczach Ukraina. Od wielu lat. Jeśli komuś się wydaje, że z jakichś powodów Polska będzie inaczej traktowana przez "europejskich sojuszników", to lepiej niech się szybko puknie w czoło. A już jeśli ktoś w imię interesów "europejskich" (albo dlatego że nie lubi Izraela), chce uderzać w sojusz Polski z Ameryką (a przypominam, że największe wsparcie z USA mamy nie poprzez NATO, tylko właśnie dzięki temu dwustronnemu sojuszowi) to dowodzi wprost, po której stronie w tej wojnie się znajduje. Tertium non datur.
Grzegorz Górski
(ur. 14 grudnia 1961 w Toruniu) – polski prawnik, nauczyciel akademicki, adwokat, polityk, samorządowiec, doktor habilitowany nauk prawnych, profesor nadzwyczajny m.in. Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II i Toruńskiej Szkoły Wyższej – Kolegium Jagiellońskiego, od 2011 do 2014 członek Trybunału Stanu.
PS. Wicepremier, minister spraw zagranicznych Polski Radek Sikorski w swoim ostatnim expose w Sejmie RP (26.02.), powiedział:
- Byliśmy i będziemy lojalnym sojusznikiem Ameryki, ale nie możemy być frajerami - powiedział Radosław Sikorski w trakcie wygłoszonego w Sejmie expose. Przemówienie szefa dyplomacji dotyczyło priorytetów polskiej polityki zagranicznej w 2026 r. W swoim wystąpieniu wicepremier i szef MSZ mówił m.in. o polskiej racji stanu, roli polsko-amerykańskiego sojuszu i sile wspólnoty europejskiej w ramach UE i NATO.
To jak, liczymy, że Niemcy, Francja i Wielka Brytania będą "umierać za Gdańsk", jak we wrześniu 1939 rok i prosimy o zgodę Brukseli, co możemy kupić dla naszej armii, czy przywracamy pobór powszechny, uzupełniamy uzbrojenie w oparciu o własne, suwerenne decyzje i wzmacniamy sojusz z USA, walcząc o nuclear sharing?
Co będzie, Waszym zdaniem, frajerstwem?
Adam Socha
Na zdjęciu, eksplozje w centrum Teheranu
JESTEŚMY ORGANIZACJĄ POŻYTKU PUBLICZNEGO. PROSIMY o 1,5% Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000 337 806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B


Skomentuj
Komentuj jako gość