Paleo-sędzia Sądu Rejonowego w Giżycku stwierdził, że nie ma możliwości dokonania podziału majątku wspólnego byłych już małżonków, bo wyrok w ich sprawie rozwodowej nie istnieje - a to dlatego, że wydał go neo-sędzia z Sądu Okręgowego w Olsztynie 2 lata wcześniej – ustalił portal prawo.pl
Sędzia Adam Barczak, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Olsztynie przekazał portalowi, że postanowienie w pierwszej instancji, a więc nieprawomocne, wydano 12 stycznia.
To efekt odwetu sędziów ze stowarzyszenia „Iustitia”, związanych z koalicją rządzącą na sędziach, którzy zostali członkami Krajowej Rady Sądownictwa, wybranej przez posłów PiS w 2017 roku oraz sędziach, którzy zostali sędziami po 2017 roku. Ofiarami tej wojny padają zwykli obywatele
- Znana jest linia orzecznicza wydziałów cywilnych Sądu Rejonowego i Okręgowego w Olsztynie, które uznają za nieistniejące postanowienia i wyroki z zakresu prawa rodzinnego – mówi jeden z sędziów z SN. I dodaje, że pełnomocnicy stron radzą nawet swoim klientom, których sprawy toczą się przed tamtejszymi sądami, by z ostrożności procesowej np. najpierw rozwiązywali kwestie związane z rozdzielnością majątkową, podziałem majątku, nie czekając z tym na wyrok rozwodowy.
A co, jeśli – to też można sobie wyobrazić – ktoś dowie się, że jego wyrok rozwodowy nie istnieje, choć był przekonany, że się rozwiódł, już po tym, jak wejdzie w kolejny związek małżeński? Będzie odpowiadał karnie za bigamię, bo skład sądu wydającego orzeczenie o rozwodzie był niewłaściwy?
Może to też dotyczyć wiceminister sprawiedliwości Marii Ejchart, która rozwiodła się z zagorzałym kibicem rządu Donalda Tuska, prawnikiem Jackiem Dubois. Osoby te zawarły nowe związki.
Wcześniej sędziowie z Iustitii uchylali wyroki wydane na okrutnych morderców czy gangsterów, SN wypuścił na wolność pijanego kierowcę-mordercę, który zabił kierowcą innego pojazdu. Sąd apelacyjny w Poznaniu wypuścił gwałciciela recydywistę, który zgwałcił 14-latkę też z tego powodu, że wyrok został wydany przez sędziów powołanych po 2017 roku. Ofiary przestępców będą musieli jeszcze raz przeżywać traumę, z powodu konieczności przeprowadzenia procesu od początku. Z powodu tej wojny sędziów dzieci nie mogą doczekać się alimentów, bo przyznał je neo-sędzia, więc paleo-sędzia z Iustitii przyznane alimenty uchylił.
Do sprawy wyroku wydanego przez Sąd Rejonowy w Giżycku odniósł się w mediach społecznościowych minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, czołowy działącz Iustitii.
Jak podkreślił, incydent "pokazuje coś bardzo niepokojącego". "Kryzys związany z neosędziami wchodzi dziś w najwrażliwsze obszary życia obywateli. W sprawy rodzinne, majątkowe, w podstawowe poczucie bezpieczeństwa prawnego" - czytamy w jego wpisie.
Zdaniem szefa resortu sprawiedliwości "to nie jest wymyślony problem", ponieważ – w jego opinii i sędziów Iustitii - wadliwe powołania sędziowskie z lat 2018-2025 "realnie destabilizują orzecznictwo, generują chaos w sądach i prowadzą do sytuacji, w których ludzie po latach nie wiedzą czy ich wyroki istnieją".
"Obywatel nie może płacić ceny za bezprawie, które wyrządza mu państwo" - podkreślił Żurek, dodając, że obywatel "nie może ponosić konsekwencji decyzji politycznych, na które nie miał żadnego wpływu". "Sędzia musi być sędzią, a wyrok wyrokiem" - stwierdził.
W ocenie Żurka "dlatego ten problem musi zostać rozwiązany systemowo - przez jednoznaczne uregulowanie statusu neosędziów, usunięcie skutków decyzji neo-KRS i zagwarantowanie stabilności orzeczeń, zwłaszcza w sprawach życiowo istotnych". "Bez tego chaos będzie narastał" - uznał.
"Właśnie o to chodzi w projekcie ustawy praworządnościowej, o przywrócenie konstytucyjnych standardów, zakończenie chaosu w sądach i odbudowę zaufania obywateli do państwa prawa" - dodał we wpisie Żurek. Jednocześnie zapowiedział, że w tym tygodniu Sejm rozpocznie prace nad resortowymi projektami - ustawy praworządnościowej i nowelizacji ustawy o KRS.
Głos w przywoływanej sprawie - po tym, jak komentarza udzielił Waldemar Żurek - zabrał jego poprzednik w resorcie Zbigniew Ziobro.
Według wiceprezesa PiS "Żurek przez przypadek powiedział trochę prawdy". "Mianowicie, że kryzys związany z podważaniem statusu sędziów dotyka najwrażliwszych obszarów życia obywateli. Jednak z właściwą sobie bezczelnością, w żywe oczy kłamie, ukrywając przyczyny tego kryzysu. Bo wspierając kastę, wywołali go Tusk z Bodnarem i samym Żurkiem - prominentnym przedstawicielem tej części sędziów, którzy wypowiedzieli posłuszeństwo konstytucji, ustawom i polskiemu państwu" - uznał.
Według Ziobry "to nie wymyślony problem, bo oni właśnie doprowadzili do realnego chaosu i anarchii". "'Neosędziowie' im nie przeszkadzają, jeśli orzekają po ich myśli - jak w przypadku Żurka, który wygrał z bankiem wyrokiem wydanym przez takiego sędziego. Wtedy jest ok. Ale jak wyrok jest niekorzystny dla władzy, wtedy sędzia staje się "neo", a wyrok "przestaje istnieć". Żurek napisał, że obywatele nie mogą płacić ceny za bezprawie, które wyrządza im państwo. Tu też zgoda, tyle że to Wasze panie Żurek bezprawie. I to Wy za to odpowiecie. Już niebawem" - zapowiedział.
Ustawa praworządnościowa dzieli sędziów na trzy grupy.
Ci, którzy zostali powołani przez nową KRS mają zostać usunięci, mimo że Komisja Wenecka, prawnicy Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i Rzecznik Praw Obywatelskich zgodnie oceniają, że będzie to bezprawie, bowiem sędziego z urzędu można usunąć tylko na podstawie prawomocnego wyroku sądowego.
Min. Bogucki: Sędziowie są nieusuwalni i dobrze, żeby minister Żurek to zrozumiał
Ta ustawa nigdy nie wejdzie w życie, bo Pan Prezydent jej nie podpisze z bardzo prostego powodu – w sposób oczywisty godzi w artykuł 180 konstytucji, czyli nieusuwalność sędziów – mówił na antenie radiowej Trójki Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki.
W ten sposób odniósł się do tzw. „ustawy praworządnościowej” zaprezentowanej na początku października przez ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka.
– Ten artykuł [180 konstytucji] ma trzy bardzo proste słowa i dobrze, żeby pan minister Żurek wreszcie je zrozumiał: sędziowie są nieusuwalni, a jeżeli próbuje usuwać, wyrzucać sędziów, segregować ich na kolory, to jest to najgorsze wspomnienie najgorszych czasów – wyjaśnił.
Dodał, że ustawa jest pewnego rodzaju plagiatem na byłym już ministrze Adamie Bodnarze i nie ma ona nic wspólnego z praworządnością.
Zdaniem Zbigniewa Boguckiego „próba zniesienia zasady nieusuwalności sędziów jest bezpośrednim atakiem na niezawisłość sędziowską, niezależność sądów”. – Jeżeli do tego dołożymy to skandaliczne rozporządzenie, gdzie minister Żurek chce politycznie palcem wskazywać, kto w danej sprawie będzie sądził, to pokazuje to obraz państwa jakie szykuje nam Donald Tusk z ministrem, w którym sędziowie będą na życzenie, na smyczy władzy wykonawczej – podkreślił.
Przypomniał również, że Prezydent Karol Nawrocki wystosował apel do wszystkich sędziów, żeby „stosowali się do konstytucji i ustaw, a nie jakiś rozporządzeń czy czegoś, co nigdy nie wejdzie w życie”.
(sa)


Skomentuj
Komentuj jako gość