Ponad 150 przedstawicieli polskich elit podpisało się pod Listem otwartym w sprawie promocji przez niemieckie instytucje kultury książki Grzegorza Rossolińskiego-Liebe „Polnische Bürgermeister und der Holocaust”, w której autor z ofiar zbrodni niemieckich podczas okupacji Polski, robi pomocnika Hitlera w Holocauście. Jako że List ukazał się na profilu PAN, zwróciło moją uwagę, że nie ma pod nim podpisu historyka z Olsztyna, pracownika Instytutu Studiów Politycznych PAN, naukowo zajmującego się historią Niemiec i relacjami polsko-niemieckimi prof. Roberta Traby. Otrzymałem w tej sprawie odpowiedź prof. Traby.
Sygnatariusze Listu wyrazili stanowczy sprzeciw wobec promowania narracji, która przypisuje polskim urzędnikom w okupowanej Polsce współsprawstwo w Holokauście.
Niemieckie instytucje kultury promują książkę Grzegorza Rossolińskiego-Liebe „Polnische Bürgermeister und der Holocaust”, której tezy sugerują, jakoby polscy burmistrzowie byli „kluczową grupą” w nazistowskim aparacie zagłady i „równoprawnymi partnerami” okupanta.
„Jako polskie środowisko naukowe z całą stanowczością odrzucamy główną tezę jako fałszywą, sprzeczną z prawdą historyczną i nierzetelną naukowo” – czytamy w liście. Sygnatariusze podkreślają, że przerzucanie odpowiedzialności za zbrodnie III Rzeszy na okupowany naród polski w instytucjach powołanych do dokumentowania ludobójstwa, takich jak willa w Wannsee (miejsce podjęcia decyzji o „ostatecznym rozwiązaniu”), czy też Dom Polsko-Niemiecki w Berlinie, budzi ich „głębokie zaniepokojenie”.
Sprawa Juliana Kulskiego – symbol manipulacji
W liście przytoczono konkretny przykład historycznego nadużycia. Na okładce promowanej książki oraz w materiałach spotkań wykorzystano wizerunek Juliana Spitosława Kulskiego, wojennego komisarycznego burmistrza Warszawy. Sygnatariusze przypominają, że Kulski działał za zgodą Polskiego Państwa Podziemnego i Rządu RP na uchodźstwie, a insynuowanie jego udziału w Zagładzie jest „jawnym zakłamaniem historii”.
„Warto podkreślić, że Julian Spitosław Kulski sam miał żydowskie pochodzenie. (…) W czasie wojny Kulski ukrywał Żydów we własnym mieszkaniu. (…) Dziesiątki tysięcy polskich obywateli żydowskiego pochodzenia zawdzięczało mu życie” – piszą autorzy listu, przypominając, że Kulski został pośmiertnie uhonorowany za ratowanie Żydów, a jego pradziadkiem był naczelny rabin Warszawy Dow Ber Meisels.
Apel o rzetelność i pojednanie
Sygnatariusze listu, reprezentujący różne środowiska i poglądy polityczne, podkreślają, że ich celem nie jest konfrontacja, lecz obrona prawdy historycznej, która jest fundamentem dobrych relacji polsko-niemieckich. Wskazują, że Niemcy są „dobrym sąsiadem i kluczowym partnerem”, jednak relacje te muszą opierać się na rzetelnym dialogu, a nie na odwracaniu ról między katem a ofiarą.
Autorzy przypominają o tragicznym bilansie okupacji, w której Polska straciła około 6 milionów obywateli, w tym 3 miliony polskich Żydów, a administracja była całkowicie podporządkowana terrorowi okupanta. Powołują się również na recenzje naukowe Instytutu Pamięci Narodowej, które wskazują na tendencyjny dobór faktów i pomijanie kontekstu terroru w promowanej przez niemieckie instytucje narracji.
„Pamięć o zbrodniach narodowo-socjalistycznego reżimu niemieckiego powinna być dla nas przestrogą. Jesteśmy winni zachować pamięć ofiar, które już nie mogą same mówić” – kończą swój apel przedstawiciele polskich elit.
List został przesłany do wiadomości najważniejszych instytucji kultury i nauki w Polsce, USA, Niemczech, Austrii oraz Izraelu.
Jest pod tym linkiem:
Wysłałem. w tej sprawie list do prof. Roberta Traby.
Zwracam się do Pana jako Profesora Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk, w latach 2006–2018 dyrektora Centrum Badań Historycznych w Berlinie, byłego pracownika naukowego w Stacji Naukowej Polskiego Towarzystwa Historycznego w Olsztynie, w latach 1995 do 2003 zatrudnionego w Niemieckim Instytucie Historycznym w Warszawie, profesora honorowego Wolnego Uniwersytetu w Berlinie, współprzewodniczącego Polsko-Niemieckiej Komisji Podręcznikowej, członka zarządu Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej, wiceprzewodniczącego międzynarodowej rady Fundacji Topografia Terroru w Berlinie, prezesa Fundacji Borussia i przewodniczącego Rady Programowej Instytutu Północnego w Olsztynie.
Otóż, na profilu Polskiej Akademii Nauk na Facebooku, pod datą 10 grudnia 2025 roku umieszczono informację, iż ponad 150 przedstawicieli polskiego środowiska naukowego, historycznego i społecznego, jednocząc się ponad politycznymi podziałami, wystosowało list otwarty do niemieckich i austriackich instytucji kultury. (…).
Pod tym listem nie znalazłem Pana podpisu. Wydaje mi się, że kto jak kto, ale Pan z racji pełnionych funkcji oraz bogatego dorobku naukowego dotyczącego stosunków polsko-niemieckich, jest osobą szczególnie predestynowaną, by złożyć swój podpis pod takim listem.
Dlatego będę wdzięczny za Pana odpowiedź:
1. Czy Pana podpisu pod tym listem nie ma, gdyż jego redaktorzy nie zwrócili się do Pana z propozycją jego podpisania?
2. Redaktorzy zwrócili się, ale odmówił Pan, gdyż nie zna książki Grzegorza Rossolińskiego-Liebe "Polnische Bürgermeister und der Holocaust"?
3. Redaktorzy zwrócili się, ale odmówił Pan, gdyż zna książkę Grzegorza Rossolińskiego-Liebe "Polnische Bürgermeister und der Holocaust" i uznaje zawarte w niej tezy za prawdziwe i udowodnione, na podstawie rzetelnych badań naukowych?
4. Z innego powodu, jakiego?
Załączam link do Listu otwartego
Z poważaniem
Adam Socha,
dziennikarz obywatelski, wolontariusz pisma „Debata” i portalu debata.olsztyn.pl
Poniżej odpowiedź prof. Traby, którą wysłał do stu osób, z prośbą o jego przekazywanie dalej.
O potrzebie debaty!
Lawina zaczęła przybierać na sile w połowie listopada, gdy w połowie listopada Dom Polsko-Niemiecki w Berlinie postanowił zaprezentować książkę dr. Grzegorza Rossolińskiego-Liebe, „Polnische Bürgemeister und der Holokaust”. Besatzung, Verwaltung und Kollaboration” (Polscy burmistrzowie i Holokaust. Okupacja, administracja i kolaboracja). Po interwencji polskiej ambasady wycofano się z tego pomysłu. Później było już tylko gorzej.
Z jednej strony pojawiły się oskarżenia o polską polityczną cenzurę, z drugiej o niemieckie szkalowanie społeczeństwa polskiego o współudział w zbrodni Holokaustu. Na koniec powstał rodzaj petycji, apel zatytułowany: LIST OTWARTY DOTYCZĄCY STYGMATYZACJI POLSKICH OFIAR NIEMIECKIEGO NAZISTOWSKIEGO REŻIMU I BEZCZESZCZENIA PAMIĘCI ŻYDOWSKICH OFIAR HOLOKAUSTU, przygotowany przez warszawską Fundację Kulskich.
Jego treść została zamieszczona na oficjalnej stronie Polskiej Akademii Nauk (PAN). Ja sam stałem się obiektem szantażu moralnego. Skoro jestem historykiem w PAN, to taki protest powinienem podpisać, a jeżeli nie to wytłumaczyć się publicznie ze swojej decyzji. Absurd sięgnął zenitu!
Przez półtora roku książka Grzegorza Rossolińskiego-Liebe o polskich burmistrzach w Generalnym Gubernatorstwie, mimo że była w otwartym dostępie, nie doczekała się recenzji! IPN kazał ją przetłumaczyć, bo nie ma kompetentnych pracowników znających język niemiecki. Powstała najpierw ekspertyza, a potem bardzo krytyczna recenzja autorstwa dr. Damiana Sitkiewicza.
Na koniec część środowiska (również dobrzy historycy) dostali wzmożenia obrony polskości przed jedną książką, która rzekomo nie tylko narusza prawdę historyczną, ale też szkaluje godność Polaków i podpisali wspomniany protest. Sygnowało go ponad 150 osób. Scenariusz działania przypominał historię „Dalej jest tylko noc” (2018) pod redakcją Barbary Engelking i Jana Grabowskiego, kiedy IPN powołał quasi grupę śledczą, by udowodnić szkalowanie narodu polskiego. Pojedyncze osoby zaczęły skarżyć autorów o naruszenie godności.
Nie wykluczam, że Rossoliński-Liebe się myli, popełnia błędy, może jest tendencyjny, ba zbyt szablonowo (co znam z wcześniejszych publikacji) traktuje kolaborację nie odróżniając jej, np. od funkcjonalnej współpracy (Dieter Pohl) na terenach okupowanych. Tylko gdzie jest naukowa riposta? Publiczna debata? Zwyczajna debata naukowców, którzy znają temat? Dlaczego, skoro temat był i jest tak ważny, tak długo leżał badawczym odłogiem? Jak to się dzieje, że dr Damian Sitkiewicz, historyk z IPN – sądząc po publikacjach – z niewielkim doświadczeniem badawczym (wcześniej Instytut Pileckiego, doktorat w Uniwersytecie Przyrodniczo-Humanistycznym w Siedlcach w grudniu 2024) staje się aż takim autorytetem, że wyznacza standard polskiej historiografii w odniesieniu do badań nad Holokaustem i niemiecką okupacją? Naprawdę nikt więcej tym tematem się nie zajmuje?
Gdy przed laty Grzegorz Ossoliński-Liebe napisał krytyczną biografię Stepana Bandery, to większość tzw. środowiska historycznego cieszyła się, że wreszcie ktoś dał odpór „ukraińskiemu nacjonalizmowi”. Fragmenty z książki z lubością cytowane były na prawicowych portalach. Przy okazji wytykano, polityczne traktowanie historii w Ukrainie (i słusznie), bo Rossoliński-Liebe stał się persona non grata u naszego wschodniego sąsiada.
A teraz co? Czy za pomocą petycji chcemy uprawiać historię? Kto z sygnatariuszy petycji przeciw książce zna niemiecki? Kto przeczytał ponad tysiąc stu stronicową (!) książkę i z pełną odpowiedzialnością może powiedzieć, że jest ona antypolskim paszkwilem? Na jakiej naukowej podstawie PAN umieszcza na swojej stronie list otwarty Fundacji Kulskich? Czy zasięgnięto opinii kompetentnych badaczy, np. z Instytutu Historii PAN, Instytutu Filozofii i Socjologii PAN czy Instytutu Studiów Politycznych PAN? PAN nie jest monolitem. Składa się z kilkudziesięciu samodzielnych instytutów. Czyżbyśmy ze standardów naukowej krytyki przechodzili na konkurencję emocji i petycji? Na koniec szantaż p. Adama Sochy z olsztyńskiej "Debaty", który żąda ode mnie wytłumaczenia się z jakiego powodu nie podpisałem petycji. W domyśle jest sugestia, że skoro jestem historykiem to mam moralny obowiązek to zrobić. Otóż nie.
W 2016 roku wspólnie z prof. Anną Wolff-Powęską i dr Katarzyną Woniak wydaliśmy książkę „>Fikcyjna rzeczywistość<. Codzienność, światy przeżywane i pamięć niemieckiej okupacji w Polsce” (Warszawa - Berlin: ISP PAN i CBH PAN). Była ona pokłosiem całodziennego sympozjum na XIX Powszechnym Zjeździe Historyków Polskich w Szczecinie w roku 2014. Mój artykuł wprowadzający „O potrzebie nowych badań nad niemiecką okupacją w Polsce w czasie II wojny światowej” ukazał się także w czasopismach po polsku i niemiecku. Postulowaliśmy, m.in. właśnie większe pochylenia się nad badaniami nie tyle działań wojskowych, partyzanckich, co życiem codziennym, postawami społeczeństwa polskiego, które tak trafnie wyraził Kazimierz Wyka tytułem swojej książki „Życie na niby” i które prekursorsko już w latach 70. badali i opisywali tacy historycy, jak Czesław Madajczyk, Czesław Łuczak czy Tomasz Szarota.
Po dekadzie od czasu wydania „>Fikcyjnej rzeczywistości<…”, oprócz intensywnych badań wokół problematyki Zagłady, nasze postulaty pozostają aktualne. W 2014 roku dorobek IPN-u w dziedzinie badań nad codziennością okupacji był niewielki. Potem był wielki inaczej, bo zamiast badaniami Instytut bardziej zajmował się pseudo prawnymi ustaleniami mającymi niby chronić Polaków przed szkalowaniami. Wsparcie Instytutu Pileckiego niewiele pomogło.
Postulowaliśmy przed 10 laty, by w Polsce powstał Międzynarodowy Ośrodek Badań nad Okupacjami. Żaden demokratyczny kraj w Europie nie ma tak dramatycznych doświadczeń wojennych, jak Polska. Być może mamy też jedną z najbogatszych baz źródłowych. Gdyby powstał taki Ośrodek, z pewnością mielibyśmy już niezły, krytyczny dorobek badawczy. Powstałby on nie w oparciu o „historię życzeniową” czy – jak pisał profesor Krzysztof Pomian – „historię urzędniczą”, lecz rzetelne, wielostronne badania. Na pewno byłby one lepszy niż apele i petycje. Postulat jest ciągle aktualny!
23 grudnia 2025 roku
Robert Traba
Moja odpowiedź
Szanowny Panie Profesorze,
Wzywa Pan do debaty z udziałem naukowców w sprawie książki Grzegorza Ossolińskiego-Liebe. Mógłby Pan zorganizować taką debatę pod patronatem Instytutu Studiów Politycznych PAN lub Fundacji „Borussia” z udziałem autora Grzegorza Ossolińskiego-Liebe i recenzenta dr. Damiana Sitkiewicza, a także innych historyków, specjalistów od stosunków polsko-niemieckich, jak np. prof. Grzegorz Kucharczyk i prof. Marek Cichocki.
Z poważaniem
Adam Socha
Stanowiska Instytutu Pamięci Narodowej w sprawie książki Grzegorza Rossolińskiego-Liebego „Polnische Bürgermeister und der Holocaust: Besatzung, Verwaltung und Kollaboration”.
Badania nad stosunkami polsko-żydowskimi w czasie II wojny światowej niezmiennie budzą emocje i dyskusje nie tylko wśród historyków, ale także polityków i publicystów. Szczególne kontrowersje wzbudza stawiany przez niektórych historyków zarzut masowego udziału Polaków w eksterminacji Żydów.
Książka Grzegorza Rossolińskiego-Liebego „Polnische Bürgermeister und der Holocaust: Besatzung, Verwaltung und Kollaboration” przedstawia wyniki badań nad Zagładą Żydów w Generalnym Gubernatorstwie. Autor, absolwent Uniwersytetu Viadrina i pracownik Wolnego Uniwersytetu Berlińskiego, w przeszłości badał także historię nacjonalizmu ukraińskiego, m.in. działalność Ukraińskiej Powstańczej Armii, co wywołało kontrowersje wśród ukraińskich nacjonalistów.
Po raz pierwszy tezy Rossolińskiego-Liebego spotkały się z krytyką polskich historyków w 2019 r. Artykuł opublikowany w niemieckim „Der Tagesspiegel” był omawiany między innymi przez Tomasza Domańskiego, który zwracał uwagę na nadmierne uogólnienia i uproszczenia. Domański podkreślał, że autor nie uwzględniał diametralnych różnic w polityce okupacyjnej Niemców wobec różnych krajów, i że działania polskich urzędników w Generalnym Gubernatorstwie (GG) były podporządkowane niemieckim władzom. W jego opinii narracja zakładająca, że całe narody były jednocześnie ofiarami i sprawcami, jest nieadekwatna do realiów okupacyjnych.
Rozbudowaną analizę książki przygotował dr Damian Sitkiewicz z IPN, opublikowaną w szóstym tomie rocznika „Polish-Jewish Studies”. Sitkiewicz podkreśla, że Rossoliński-Liebe wychodzi z założenia, iż polscy burmistrzowie byli współsprawcami Holokaustu i że jego celem badawczym jest pokazanie mechanizmów ich współpracy z okupantem. W swojej pracy autor skupia się na 50 urzędnikach z 22 miast GG, w tym 31 Polakach, badając ich rzekome działania na rzecz Niemców.
Sitkiewicz zwraca uwagę, że Rossoliński-Liebe pomija kontekst terroru stosowanego przez Niemców, w tym wprowadzenie kary śmierci za ukrywanie Żydów, a także podporządkowanie tzw. granatowej policji niemieckim siłom policyjnym. Recenzent krytykuje też twierdzenie o ciągłości prawnej między II Rzeczpospolitą a GG, przypisując autorowi chęć wykazania kolaboracji, podczas gdy fakty wskazują na przymusowy charakter pracy polskich urzędników.
Według Sitkiewicza, przedstawienie polskich burmistrzów jako „partnerów” Niemców jest nierzetelne historycznie.
Analizowane przypadki, jak w Warszawie czy Węgrowie, zostały przez autora selektywnie zinterpretowane, a działania urzędników, w tym Juliana Spitosława Kulskiego, przedwojennego wiceprezydenta Warszawy, przedstawione w sposób wybiórczy i często nieadekwatny. Sitkiewicz zwraca uwagę, że dokumenty źródłowe nie potwierdzają inicjatywnej roli burmistrzów w prześladowaniu Żydów, a ich zadania miały charakter przymusowy.
Recenzja podkreśla również podwójne standardy w języku autora książki – działania Polaków opisywane są jako „kradzieże” lub „rabunek”, podczas gdy identyczne działania Niemców Rossoliński-Liebe przedstawia neutralnie, np. jako „przechowywanie”. Sitkiewicz krytykuje też stosowanie w książce pojęcia „rząd krakowski”, sugerującego autonomię GG, podczas gdy było ono całkowicie podporządkowane Niemcom, a jego władze uznano po wojnie za organizację przestępczą.
Recenzja Damiana Sitkiewicza (dostępna pod adresem: https://czasopisma.ipn.gov.pl/index.php/pjs/article/view/2761/2730) wskazuje, że książka Grzegorza Rossolińskiego-Liebego tworzy fałszywy obraz Holokaustu, przedstawiając Polaków jako równorzędnych partnerów niemieckich sprawców. W ocenie recenzenta brak w niej rzetelnej analizy źródeł i uwzględnienia przymusu oraz realiów okupacyjnych, co prowadzi do nieuzasadnionych uogólnień.
Czytaj też recenzję Wojciecha Stanisławskiego pt. "DOM DOBRY: DOM POLSKO - NIEMIECKI
(sa)
Na zdjęciu: Zapowiedż - ostatecznie odwołanej - promocji książki Rossolińskiego-Liebego w Deutsch Polnisches Haus. Fot. deutschpolnischeshaus.de


Skomentuj
Komentuj jako gość