W drugi dzień świąt Bożego Narodzenia w dzień św. Szczepana, pierwszego męczennika, ukamienowanego ok. 36 roku po Chrystusie, za to, że przed sanhedrynem wyznał swoją wiarę w Syna Bożego, Jezusa Chrystusa, uczestniczyłem w ślubie mojej chrześnicy. Poproszony przez nią o napisanie modlitwy wiernych, zakończyłem ją wezwaniem: „Módlmy się o siłę i wiarę świętego Szczepana, pierwszego męczennika, do uwolnienia się od nienawiści, przebaczania naszym nieprzyjaciołom i pojednania z nimi”.
Podczas przyjęcia weselnego mąż kuzynki mojej żony przekonywał mnie do głosowania na Koalicję Obywatelską, gdyż to jedyna partia autentycznie antyrosyjska, a Rosja jest dla nas zagrożeniem egzystencjalnym. Szczególnie ostrzegał mnie przed Konfederacją, jego zdaniem rosyjską ekspozyturą w Polsce. Dlatego – przekonywał dalej – nie czas i miejsce, by zagrożenie upatrywać w Unii Europejskiej i jej szaleństwach ideologicznych.
Zgadzałem się z nim, co do jednego, że Rosja jest śmiertelnym zagrożeniem dla Polski, co do reszty prawie mnie przekonał.
Ale następnego dnia, po wejściu do Internetu odkryłem w sieci życzenia świąteczne nagrane przez premiera Donalda Tuska. Po ich wysłuchaniu zrobiło mi się niedobrze. Posłuchajcie i przeczytajcie sami:
Opublikowane w wigilijny poranek życzenia premier Donald Tusk rozpoczął od podkreślenia, że "Święta Bożego Narodzenia mają wielką moc, dlatego co roku ich wyczekujemy". - Dlatego dziś tak bardzo są nam potrzebne. Codzienność zalewa nas informacjami, które budzą smutek i przerażenie. "Świat zwariował" ileś razy każdy z nas to powtarzał w mijającym roku? - pytał w nagraniu szef rządu. Dalej wskazał, że "kłamstwo, nienawiść wydają się wyznaczać nową epokę".
- Zbrodniarze wojenni czują się bezkarni, zdrajcy udają patriotów, agresorzy chcą coraz więcej władzy. Ofiary są wyszydzane. To od nich w świetle kamer żąda się pieniędzy i upokarzającego hołdu - wyliczał premier. - Bezczelność, pogarda, przemoc. Jak sobie z tym rosnącym złem poradzić? Jest na to jeden niezawodny sposób i właśnie święta to przypominają. Istnieje potęga, która powstrzymuje zło. Ta potęga jest w naszych sercach i nazywa się miłość i dobro - zapewnił Tusk.
Według szefa rządu to właśnie czas świąt Bożego Narodzenia pokazuje święta "na własne oczy widzimy, że nie jesteśmy z tym sami". - Jest nas bardzo wielu. Polacy w milionach serc noszą ogromną siłę. Póki jesteśmy razem, póki w to wierzymy: przyzwoitość, prawda, uczciwość, miłosierdzie będą górą. To my decydujemy, jaki jest świat - zapewnił Tusk i dodał, aby "te Święta Bożego Narodzenia przyniosły nam światło, miłość i odwagę". - Podzielmy się tym z bliskimi, a żadne zło nie będzie nam straszne. Spokojnych, rodzinnych i bezpiecznych świąt, kochani - zakończył premier.
Mimo że obie strony wewnętrznej wojny politycznej używają seansów nienawiści wobec drugiego obozu, jako narzędzie sprawowania władzy, to do tej pory czas Bożego Narodzenia był czasem rozejmu, zawieszenia broni. Jest nawet taka historia z czasów I wojny światowej, w Boże Narodzenie 1914 roku na froncie zachodnim doszło do nieoficjalnego rozejmu, kiedy żołnierze francuscy, brytyjscy i niemieccy spontanicznie wstrzymali walki, wychodząc z okopów, śpiewając kolędy, wymieniając prezenty (papierosy, jedzenie) i grając w piłkę nożną, co było wyrazem braterstwa ponad podziałami, choć dowództwo wojskowe było temu przeciwne i próbowało zapobiec powtórzeniu się tego zjawiska w kolejnych latach.
Okazało się, że premier Donald Tusk zachował się jak ci dowódcy, nawet na czas Bożego Narodzenia nie był w stanie wyjść z okopów i złożyć rodakom życzenia spokojnych świąt. Po raz kolejny zbudował manichejski obraz świata, w którym dobro walczy ze złem. Wykorzystał ten święty czas, by po raz kolejny zaatakować prezydenta RP, opozycję oraz jej wyborców i ukazać jako wcielenie zła. Niby jest to skierowane do „zbrodniarzy wojennych”, ale to tylko pretekst, by podłożyć ogień pod piekielny kocioł, do którego wrzucił „zdrajców udających patriotów”, którym towarzyszy „bezczelność, pogarda i przemoc”. To bardzo wyrafinowana i przewrotna mowa nienawiści ukryta pod wzniosłymi słowami o "miłości i dobru".
Ale na szczęście "są miliony Polaków", rozumie się samo przez się, że to ci, którzy szli w Marszu Miliona Serc, z biało-czerwonymi serduszkami na sercach i zagłosowali na KO, a więc ci, dzięki którym „przyzwoitość, prawda, uczciwość, miłosierdzie będą górą”, są potęga, która powstrzyma zło. „Ta potęga jest w naszych sercach i nazywa się miłość i dobro”.
Natychmiast w tym samym duchu życzenia złożyli inni politycy rządzącej Koalicji i ich akolici.
Jeden z liderów Nowej Lewicy, poseł Tomasz Trela pochwalił się, że przygotowywana przez niego kaczka na Boże Narodzenie jest "wyjątkowo poukładana".
Święta to czas refleksji i... gruntownych analiz. Dziś na warsztacie kaczka. Rozbieram na części, szukam błędów w sztuce, ale ta jakaś wyjątkowo poukładana. Zupełnie niepodobna.#BożeNarodzenie pic.twitter.com/fsW0WGtmVN
— Tomasz Trela (@poselTTrela) December 26, 2025
"Święta to czas refleksji i... gruntownych analiz. Dziś na warsztacie kaczka. Rozbieram na części, szukam błędów w sztuce, ale ta jakaś wyjątkowo poukładana. Zupełnie niepodobna" - napisał poseł Trela (nie był oryginalny, przed nim prezydent Komorowski zestrzelił jednym strzałem tzw dubelt, dwie kaczki, inny polityk "wypatroszyłby kaczki, gdyby nie okres ochronny")
Silni od Giertycha piszą o "pisiątku w żłobie", najgorsze inwektywy kierowane są wobec rodziny Prezydenta RP, politycy Koalicji życzą zamykania w więzieniu pisiorów, opowiadają o ciemnym katotalibanie, który zamiast jeść kolację wigilijną powinien pomagać migrantom i że "pisdzielce nadal wierzą w te zabobony".
Posłuchajcie zatem życzeń jakie złożył prezydent Karol Nawrocki z małżonką i porównajcie z życzeniami premiera Donalda Tuska:
„Prezydent RP Karol Nawrocki: Szanowni Państwo, Szanowni Rodacy w kraju i poza granicami. Wigilia uroczystości Narodzenia Pańskiego, to najpiękniejszy wieczór w roku. Czas, gdy dzielimy się chlebem i dobrym słowem, ofiarowujemy bliskim upominki i dar naszej obecności. Czas, gdy jesteśmy naprawdę razem i najpełniej to przeżywamy.
Marta Nawrocka: Nasze serca przepełnia radość i życzliwość. Chcemy okazywać je bliskim, ale też tym, którzy świąt nie spędzą w cieple domowego ogniska.
Prezydent RP Karol Nawrocki: Polacy od wieków pielęgnują bogate tradycje bożonarodzeniowe, świąteczne nabożeństwa, obrzędy, jasełka, przepiękne kolędy i pastorałki oraz ogólnopolskie i regionalne zwyczaje są naszym wspólnym dziedzictwem. Strzeżmy tego skarbu i przekazujmy kolejnym pokoleniom!
Marta Nawrocka: Przed nami czas odpoczynku i wytchnienia. Szczególną pamięcią otaczamy tych, którzy w tych świątecznych dniach pełnią służbę, dbają by były to bezpieczne święta. Serdecznie dziękujemy za ten trud.
Prezydent RP Karol Nawrocki: Bóg się rodzi, moc truchleje. Spełnia się wielka obietnica. Niech cud Narodzenia Pańskiego obudzi w Państwa sercach nadzieję. Niech Boże Dziecię błogosławi ukochaną Ojczyznę. Niech ucichną dzisiaj wszelkie spory.
Życzymy pokoju i pomyślności w Boże Narodzenie i we wszystkie dni nowego roku.
Prezydent RP Karol Nawrocki: Błogosławionych świąt Bożego Narodzenia w zdrowiu i rodzinnym szczęściu
Razem: Wesołych Świat!
Dla mnie te dwa życzenia świąteczna pochodzą z dwóch różnych cywilizacji, z których jedną Feliks Koneczny nazwał „Turańską” , a drugą „Łacińską”. Państwu pozostawiam ocenę, które życzenia pochodzą, z której cywilizacji.
Cóż, ja nadal będę głosował na cywilizację, której filarami są prawo rzymskie, filozofia grecka i religia chrześcijańska.
Adam Socha
PS. Po napisaniu powyższego komentarza, pojechałem do kina obejrzeć film "Norymberga". Sala była nabita do ostatniego miejsca. Jest to znakomicie pokazany proces norymberski czołowych nazistów od kulis. Amerykański młody psychiatra Douglas Kelley ma za zadanie zbadać poczytalność więźniów i przygotować ich rys psychologiczny. Traktuje to jako okazję do zdobycia materiału na napisanie bestsellera, który nie tylko sprzeda się w milionach egzemplarzy, ale zapewni mu też stały dochód jako eksperta od nazistów. Przygotował prokuratorów do pojedynku z niezywkle inteligentnym i przebiegłym Hermannem Göringiem.
Dlaczego o tym piszę. Otóż Kelley odkrył na długo przed Hannah Arendt, że Niemcy to nie jest jakiś odrębny gatunek ludzki, który w genach ma skłonność do najpotworniejszych zbrodni. Odkrył, że w każdym społeczeństwie żyją takie potwory. Film kończy scena wywiadu radiowego z Kelleyem na temat jego książki. Dziennikarz nie zgadza się z wnioskami jakie psychiatra zawarł w książce. Na to Kelley odpowiada: "Myślicie, że takich ludzi nie ma wśród Amerykanów? Wystarczy, że dostaną możliwość wzbudzania nienawiści jednej połowy narodu do drugiej, a zdobędą władzę. Idioci, myślicie, że rozpoznacie ich po mundurach?!". Dziennikarz przerywa rozmowę i wyrzuca go ze studia, mówiąc: "Pana ksiązki nie osiągnie sukcesu, bo obraża pan Amerykanów". Miał rację. Jego próby uświadomienia społeczeństwu, że wśród nas żyją potencjalni Hitlerzy i Goeringowie zdały się na nic. Popadł w depresję i w wieku 45 lat popełnił samobójstwo.
Podobny los, ale bez takiego tragicznego finału, czekał niemiecką filozof, Żydówkę z pochodzenia Hannah Arendt po ukazaniu się w 1963 roku jej ksiązki, relacji z procesu Adolfa Eichmanna pt. "Eichmann w Jerozolimie: rzecz o banalności zła". Arendt zwróciła uwagę, że Eichmann działał bezmyślnie, niczym trybik w nazistowskiej maszynie zagłady. Był jedną z wielu podobnych sobie jednostek. Została za to wyklęta przez międzynarodową społeczność żydowską.
Film stanowi ostrzeżenie przed politykami siejącymi nienawiść, zdobywającymi władzę dzięki wzniecaniu nienawiści jednych wobec drugich.


Skomentuj
Komentuj jako gość