logodebata

Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez prawie 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000 337 806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

niedziela, styczeń 18, 2026
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Wiadomości
  • Polska
  • Sędzia zniszczył dziennikarza, awansował na prezesa. Czy jeszcze istnieją wolne media lokalne?

Polska

Sędzia zniszczył dziennikarza, awansował na prezesa. Czy jeszcze istnieją wolne media lokalne?

Szczegóły
Opublikowano: środa, 17 grudzień 2025 20:54

Politycznie i ideologicznie zafiksowany sędzia Marek Nawrocki (na zdjęciu na jachcie), który zniszczył dziennikarza Przemysława Kaperzyńskiego (na zdjęciu od prawej) i jego pismo „Iławski Tydzień”, a którego wyrok uchylił Europejski Trybunał Praw Człowieka, został awansowany przez ministra sprawiedliwości Adama Bodnara na prezesa Sądu Okręgowego w Elblągu.

Bezprawie jakie dotknęło Kaperzyńskiego należy rozpatrywać w trzech aspektach: pogłębiania degrengolady wymiaru sprawiedliwości, funkcjonowania lokalnych sitw oraz lokalnych mediów, które mogą istnieć tylko wtedy, gdy nie naruszają ich interesów, czyli nie kontrolują lokalnej władzy. Resort kultury zapowiada systemowe wsparcie dla niezależnych mediów lokalnych. Na ile realne są te zapowiedzi?

Dramat Przemysława Kaperzyńskiego opisałem w 2014 roku:

"Wolność słowa nie może być cenzurowana"

, teraz przypomniała go Gazeta Polska. Jego dramat zaczął się od opublikowania 17 października 2005 r. w „Iławskim Tygodniu” artykułu „Gmina Iława w niebezpieczeństwie; władze nie dostrzegają problemu", mowa w nim była o tym, że jakość wody jest niezadowalająca, zaś wójt, mimo że pełnił swoją funkcję już drugą kadencję, nie podjął odpowiednich kroków, by ten stan rzeczy zmienić.

Wójt wysłał do redakcji obraźliwy tekst pod adresem tygodnika i dziennikarzy i nazwał go „sprostowaniem”. Redaktor nie opublikował paszkwilu, gdyż nie spełniał wymogów stawianych sprostowaniom (prostuje się nieprawdziwą informację zawartą w tekście).

Gmina Iława i wójt Krzysztof Harmaciński – objęli red. Kaperzyńskiego prywatnym oskarżeniem. Powodem było niezawiadomienie o odmowie publikacji sprostowania. W tym czasie wiceprezes Sądu Rejonowego w Elblągu (wcześniej długoletnim prezesem) była szwagierka wójta, sędzia Zdzisława Harmacińska. Brat wójta Włodzimierz – był wówczas dyrektorem Wydziału Ochrony Środowiska Starostwa Powiatowego w Iławie.

Pozbawiony prawa do wykonywania zawodu dziennikarza

Sąd Rejonowy w Elblągu w 2006 roku (sędzia Marek Nawrocki), skazał red. Kaperzyńskiego na cztery miesiące ograniczenia wolności i wykonywanie w tym czasie nieodpłatnej pracy na cele społeczne wskazane przez sąd w wymiarze 20 godzin miesięcznie. Karę warunkowo zawieszono na dwa lata.

Redaktor Kaperzyński otrzymał także dwuletni zakaz wykonywania zawodu dziennikarza. To chyba jedyny taki wyrok w historii wymiaru sprawiedliwości III RP.

Dodatkowo wobec dziennikarza orzeczono nadzór kuratora sądowego.

- Przebieg procesu przed Sądem Rejonowym w Elblągu był dla mnie wyjątkowo traumatycznym przeżyciem. Nie miałem środków finansowych na wynajęcie adwokata, broniłem się sam. Podczas rozpraw byłem traktowany lekceważąco, obcesowo, a momentami wręcz opresyjnie. Sędzia wyraźnie wykazywał stronniczość na rzecz strony skarżącej, czyli wójta reprezentującego gminę Iława. Z polecenia sędziego na jedną z rozpraw zostałem przywieziony przez policję, po uprzednim zatrzymaniu mnie w mieszkaniu o godzinie 6 rano i przetrzymywaniu na komendzie przez ponad trzy godziny – opisuje red. Kaperzyński.

W apelacji Sąd Okręgowy w Elblągu w składzie: sędzia Małgorzata Kowalczyk-Przedpelska (przew. składu), sędzia Irena Linkiewicz, sędzia Edward Omański, podtrzymał wyrok pierwszej instancji.

Po wyroku od ,,Iławskiego Tygodnia" odwrócili się reklamodawcy. Naczelny musiał zamknąć redakcję, tracąc jedyne źródło utrzymania. Tonąc w długach, wyprowadził się wraz z rodziną do innego miasta. - Zostałem bez źródła utrzymania, a w dodatku z wyrokiem karnym w życiorysie. Znalazłem się w dramatycznej sytuacji - wspomina.

Kariera sędziego Nawrockiego po tym orzeczeniu przyspieszyła. W 2008 roku został delegowany do pełnienia obowiązków sędziego Sądu Okręgowego w Elblągu, w 2010 roku został powołany na stanowisko sędziego Sądu Okręgowego w Elblągu.

Walka o sprawiedliwość

Kaperzyński postanowił walczyć o swoje racje. Sprawa za pośrednictwem Helsiń- skiej Fundacji Praw Człowieka trafiła do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Dziennikarza skarżącego państwo polskie na rozprawie głównej reprezentował osobiście ówczesny wiceprezes HFPC Adam Bodnar.

W kwietniu 2012 roku ETPCz wydał korzystne dla dziennikarza orzeczenie, w którym stwierdził naruszenie przez państwo polskie art. 10 Europejskiej konwencji praw człowieka. W uzasadnieniu podkreślono m.in. niedopuszczalność zastosowania nieproporcjonalnie dotkliwych sankcji, co mogło stanowić tzw. efekt mrożący oraz naruszenie wolności słowa.

Wyrok w sprawie Kaperzyński vs Polska był przełomowy dla polskich mediów. Trybunał zwrócił uwagę, że polskie Prawo prasowe przyjęte w 1984 roku i jego regulacje, takie jak te dotyczące sprostowań, stosowane w systemie demokratycznym mogły utrudniać korzystanie z prawa swobody wyrażania opinii.

Tak mówił o wyroku w 2012 roku Bodnar:,,Odpowiedzialność karna, zwłaszcza gdy wiąże się z pozbawieniem możliwości dalszego wykonywania pracy dziennikarskiej, może wywołać wśród mediów tzw. efekt mrożący i zniechęcać ich do podejmowania kontrowersyjnych, ale istotnych tematów. Zakaz wykonywania zawodu dziennikarza orzeczony przez polskie sądy w sprawie redaktora Kaperzyńskiego był co najmniej nie na miejscu".

Efektem tego wyroku była tzw. mała nowelizacja Prawa prasowego, która zniosła sankcje karne za nieopublikowanie sprostowania.

Nagroda dla hejtera

W maju 2024 roku Adam Bodnar - już jako minister sprawiedliwości - ustanowił sędziego Nawrockiego prezesem Sądu Okręgowego w Elblągu. Czy za tym awansem przemawiał polityczny hejt uprawiany przez sędziego na jego prywatnym profilu na Facebooku?

Sędzia Nawrocki od lat publikuje treści dyskredytujące i ośmieszające prawą stronę sceny politycznej (głównie Prawo i Sprawiedliwość), a także (drastycznie!) atakujące Kościół katolicki. Promuje stowarzyszenia Iustitia i Themis. Można też tam odnaleźć posty szydzące z pomnika Ofiar Katastrofy Smoleńskiej. Jest też,,obyczajówka" - roznegliżowane, urlopowe fotki sędziego i - co szczególnie bulwersuje - seksistowskie posty naruszające godność kobiet. Ulubionym źródłem udostępnianych postów są portale i strony typu: Sok z buraka, OKO-Press, Racjonalna Polska, Komitet Obrony Demokracji czy Polska zabita krzyżami. Poniżej screeny z Fb sędziego Marka Nawrockiego:
 

  • Click to enlarge image Nawrocki Boga nie ma.JPG
  • Click to enlarge image Nawrocki Marek.JPG
  • Click to enlarge image Nawrocki gwalcona temida.JPG
  • Click to enlarge image Nawrocki kobieta.JPG
  • Click to enlarge image Nawrocki pomnik smolenski.JPG
  •  
View the embedded image gallery online at:
https://www.debata.olsztyn.pl/wiadomoci/polska/9783-sedzia-zniszczyl-dziennikarza-awansowal-na-prezesa-czy-jeszcze-istnieja-wolne-media-lokalne-najnowsze-slajd-kafelek.html#sigProId8bfea4cc6d

Jak kpina brzmi wypowiedź Nawrockiego dla jednej z rozgłośni radiowych, w której przedstawił swoje sędziowskie,,credo": Rozstrzygając o odpowiedzialności karnej podsądnych, zawsze miałem na uwadze wyrażoną w artykule 53 Kodeksu karnego - dyrektywę nakazującą uwzględniać przy wymiarze kary potrzeby w zakresie kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa. Przy okazji rozstrzygnięcia o karze chodzi o racjonalną działalność, której celem jest umacnianie poszanowania prawa i zasad współżycia społecznego. Karanie ponad miarę w żaden sposób nie realizowałoby powyższej dyrektywy".

Dlaczego w Polsce zniknęły wolne media lokalne?

Po 1990 roku, jak grzyby po deszczu, pojawiły się chyba w każdej gminie w Polsce gazety niezależne od władzy lokalnej. Ta erupcja wolnych mediów lokalnych nie trwała długo, gdyż wydawanie gazety kosztuje, a rynek prywatnych firm, jako źródło reklam, dopiero się rodził, więc albo gazeta upadała, albo „sprzedawała się” władzy samorządowej.

W okresie późniejszym, byłe wojewódzkie organy PZPR zostały wykupione przez kapitał zagraniczny, ostatecznie wszystkie znalazły się w ręku niemieckiego kapitału (Neue Passauer Presse). Właściciel następnie wykupił gazety lokalne o zasięgu miasta lub gminy i zmonopolizował rynek mediów lokalnych. Właściciel był nastawiony na zysk, a nie na budowanie demokracji lokalnej, więc zawierał umowy z władzami samorządowymi na zamieszczanie ogłoszeń, co w rezultacie sprawiało, że lokalne tytuły stawały się tubami promocyjnymi wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.

Przetrwały, jako niezależne, jedynie pojedyncze gazety lokalne w Polsce. Na Mazurach taką gazetą był "Kurek Mazurski" w Szczytnie, który po prawie 36. latach, 17 grudnia ogłosił wydanie ostatniego 1610 nr pisma. "Wysokie i stale rosnące koszty związane z utrzymaniem etatów, kolportażem i drukiem „Kurka” powodują, że dalsze jego wydawanie stało się nieopłacalne. Do tego dochodzą coraz niższe wpływy z reklam i ogłoszeń, a także ekspansja mediów i portali internetowych przekładająca się na spadek liczby czytelników" - wyjaśnili powody, redaktor naczelny Andrzej Olszewski i sekretarz redakcji Ewa Kułakowska.

Sam doświadczyłem, jak trudno jest zachować gazecie lokalnej niezależność jako dziennikarz „Dziennika Pojezierza”, który w 1991 roku od RSW kupił właściciel małej firemki, produkującej worki foliowe, a więc dysponował skromnym kapitałem. Dołączyłem do zespołu w 1993 roku, gdy pismo wpadło w kryzys finansowy z powodu małej sprzedaży i braku reklam. Moje materiały śledcze gwałtownie podniosły sprzedaż, a co za tym idzie, zainteresowanie reklamodawców. W momencie, gdy „Dziennik” mógł wyjść na prostą, moje demaskatorskie materiały stały się groźne dla postkomunistycznego układu, który rządził i rządzi do dzisiaj Olsztynem, więc jednego pięknego dnia redakcji odcięto prąd i wodę, a komornik zajął konto i było po gazecie.

Drugą przygodę przeżyłem jako twórca i redaktor naczelny „Gazety Warmińskiej” w Olsztynie. Wydawcą był też mały przedsiębiorca Adam Kowalczyk, który posiadał maszynę drukarską i marzył, by wydawać gazetę. Wystartowaliśmy w październiku 1993 roku. Mimo skromnych nakładów tygodnik osiągnął sprzedaż na poziomie 5 tys. egz. Jednak po zdobyciu tego samego roku władzy przez SLD, na skutek nacisków politycznych na właściciela, który nie dysponował kapitałem, musiałem odejść, pismo pozbawione funkcji kontroli władzy, z miesiąca na miesiąc traciło czytelników i na początku 1995 roku upadło pod ciężarem długów.

Jak władza niszczy odważnych redaktorów lokalnych mediów

Sytuacji mediów lokalnych nie poprawiła się, gdy rozwinął się Internet i zaczęły powstawać w sieci portale informacyjne. Na śmiałków, którzy chcieli na serio wypełniać misję kontroli władzy, ta władza nasyłała policję, prokuratorę i sądy a reklamodawcy widząc to, wycofywali reklamy. Takiego zaszczuwania doświadczył Andrzej Pieślak, który uruchomił w Lidzbarku Warmińskim portal „Nasz Lidzbark”, w mieście należącym do Platformy, marszałkiem województwa i zarazem „baronem” Platformy na cały region był Jacek Protas, wcześniej starosta lidzbarski, starostą sekretarz generalny Platformy na region Jan Harhaj, a burmistrzem działacz PO Artur Wajs.

Demaskatorskie materiały o nadużyciach władzy lokalnej sitwy szybko ściągnęły na red. Pieślaka represje. W domu pojawiła się policja szukając w jego komputerze materiałów pedofilskich, bo „takie wpłynęło zgłoszenie”. Nic nie znaleźli, ale to było ostrzeżenie: „nie podskakuj!”

Red. Pieslak nie dał się zastraszyć, więc posypały się procesy sądowe. Został oskarżony przez starostę o zniesławienie, za artykuł, w którym red. Pieślak zarzucił, iż impreza prywatna została sfinansowana za pieniądze publiczne. Lidzbarski sąd skazany go z art. 212 kk na 5 miesięcy ograniczenia wolności, nawiązkę na cele społeczne i zwrot kosztów procesu.

W apelacji Sąd Okręgowy w Olsztynie uniewinnił go oraz warunkowo umorzył postępowanie. Jeden z sędziów miał zdanie odrębne, tzn. był za całkowitym uniewinnieniem oskarżonego dziennikarza.

Kolejny raz stanął przed sądem oskarżony przez wydawcę „Gazety Olsztyńskiej” o zniesławienie za nazwanie ich lokalnego tygodnika - „Gazety Lidzbarskiej” - „szmatą lidzbarską” oraz „gadzinówką niemieckiego kapitału”. Dziennikarz tłumaczył, że jest to powszechne wśród mieszkańców używane określenie z tego powodu, że gazeta należąca do niemieckiego właściciela jest finansowana przez władze samorządowe, a więc za pieniądze publiczne jest tubą propagandową władzy.

Lidzbarski sąd umorzył na rok sprawę oraz wymierzył Pieślakowi karę grzywny. Wyrokiem Sądu Okręgowego w Olsztynie został uniewinniony.

Gdy lidzbarskie władze dały lokalnym przedsiębiorcom sygnał, że mają nie dawać reklam, red. Pieślaka, ten ogłosił zbiórkę pieniędzy na wydawanie portalu. Sąd Rejonowy w Lidzbarku Warmińskim uznał, iż twórca portalu Andrzej Pieślak jest winny zarzucanego mu czynu - nielegalnej zbiórki pieniędzy - i wymierzył karę grzywny 100 zł oraz przepadek zebranej kwoty, czyli 150zł.

Nie mając środków na wydawanie portalu, musiał mocno ograniczyć swoją działalność dziennikarską, by w innej dziedzinie zarabiać na utrzymanie rodziny.

Nie będzie zakazu wydawania mediów przez samorządy

By zapewnić istnienie takich niezależnych mediów jak portal naszlidzbark.pl szereg organizacji jak m.in. Towarzystwo Dziennikarskie, Rzecznik Praw Obywatelskich, Helsińska Fundacja Praw Człowieka i Sieć Obywatelska Watchdog Polska, domagało się wprowadzenia ustawowego zakazu wydawania przez samorządy własnych mediów, które jedynie służą promowaniu włodarzy gmin i mają pomagać im wygrywać wybory.

Ministerstwo kultury przygotowało takie zapisy ustawowe, w myśl których samorządowy mogłyby informować mieszkańców o istotnych sprawach w wyraźnie oznaczonych biuletynach, które mogłyby się ukazywać od 6 do 12 razy w roku, także na stronach internetowych, ale bez zamieszczania dłuższych form dziennikarskich, takich jak reportaż.

Jednak po sprzeciwie Związku Miast Polskich, Związku Powiatów Polskich, Konwentu Marszałków Województw RP i Związku Gmin Wiejskich, te wszystkie zapisy ustawy zostały w ostatniej chwili wykreślone.

Zaskoczyło to wydawców. We wspólnym oświadczeniu odniosły się do tego: Izba Wydawców Prasy, Stowarzyszenie Gazet Lokalnych i Stowarzyszenia Mediów Lokalnych.

– Nagłe wykreślenie przepisów, które – wzorem wielu państw członkowskich UE, w których wydawanie prasy przez samorządy jest zakazane – miały naprawić istniejącą w Polsce patologiczną sytuację, budzi nasz stanowczy sprzeciw – czytamy w ich oświadczeniu.

Swoje własne oświadczenie wydały też Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Sieć Obywatelska Watchdog Polska, Stowarzyszenie Dziennikarzy i Twórców Radia Publicznego, Stowarzyszenie Gazet Lokalnych i Towarzystwo Dziennikarskie, wraz z nimi ponownie też Izba Wydawców Prasy.

– Brak zapisu o zakazie wydawania prasy samorządowej służy dalszemu łamaniu podstawowego prawa obywateli, wynikającego z art. 14 Konstytucji, który zapewnia "wolność prasy i innych środków społecznego przekazu". Media samorządowe nie są wolne, a więc nie są mediami. Ich rola powinna zostać ograniczona do stricte informacyjnej, tak aby służyły dobru obywateli, a nie politycznej propagandzie samorządów — napisano w piśmie.

Wydawcy prasy lokalnej nie kryli w rozmowach z Wirtualnemedia.pl, że sytuacja prasy lokalnej jest bardzo zła, może nawet najgorsza po 1989 rok. Tylko w ostatnich miesiącach upadły z powodów finansowych dwa tygodniki ukazujące się od 30 lat "Rzecz Krotoszyńska" i "Pałuki".
Prawdopodobne jest zamknięcie kolejnych czasopism. Przedsiębiorcy nie chcą się ogłaszać w prywatnych tytułach, z dwóch powodów, bo to samo ogłoszenie ukaże się w gazecie samorządowej w dużo większym nakładzie i za grosze, bo ceny są tam dumpingowe oraz chcą dobrze żyć z władzą, bo od niej zależy zlecenie na usługi czy wygrana w przetargu.

Jak to wygląda np. w Kętrzynie?

Czy rzeczywiście zakaz wydawania samorządom własnych biuletynów uzdrowiłby sytuacje i doprowadził do reaktywacji lokalnych mediów kontrolujących władzę?

W ostatnich tygodniach przyjrzałem się funkcjonowaniu mediów lokalnych w Kętrzynie za sprawą zbierania materiału do reportażu o referendum w sprawie odwołania wójt gminy Barciany (pow. kętrzyński.

Burmistrz Kętrzyna Karol Lizurej ma swoją gazetę – bezpłatny miesięcznik „Łączy nas Kętrzyn – biuletyn informacyjny miasta”, o objętości 32 stron i nakładzie 13 tys. egz. którego wydawcą jest Kętrzyńskie Centrum Kultury, a więc instytucja podległa burmistrzowi miasta. Z podpisów pod tekstami wynika, że zatrudnia wraz z redaktorem naczelnym trzech dziennikarzy. Miesięcznik zawiera bogaty serwis informacyjny. Na 41 tekstów nazwisko burmistrza pada w 7. artykułach:

„Kętrzyn gospodarzem festiwalu gospodarczego”, „Pierwsze kroki w samorządzie” (o pierwszej sesji Młodzieżowej Rady Miejskiej), „Nauczyciele obchodzili swoje święto” (burmistrz składał im życzenia), „Wyzwolić się od szkolnej sztampy” o jubileuszu prywatnej placówki oświatowej (burmistrz też złożył życzenia), „Miasto przyjazne seniorom”, dalej informacja o wręczeniu przez burmistrza Medali za Długoletnie Pożycie Małżeńskie i „Bieganiem uczcili rocznicę Niepodległości” (wydarzenie zaszczycił Prezydent RP, którego na stadionie powitał Burmistrz).

W tej gazecie nie uświadczymy tekstów na temat problemów dotykających mieszkańców.

Gdyby ustawa weszła w życie i burmistrz musiałby zlikwidować miesięcznik, czy sytuacja by się zmieniła? Wątpię.

Otóż, jednym z zarzutów komitetu referendalnego w sprawie odwołania wójt gminy Barciany Marty Kamińskiej, było finansowanie przez gminę wydawcy „Tygodnika Kętrzyńskiego” kwotą 5 tys. zł miesięcznie (60 tys. zł rocznie) za zamieszczanie ogłoszeń, w zamian redakcja informowała o różnych wydarzeniach w tej gminie, gospodarczych, społecznych i kulturalnych. Komitet zarzucał wójt, że pismo ją promuje. Wójt tłumaczyła, że „Tygodnik” jest rozprowadzony przez sieć sklepów w gminie i dzięki temu starsi mieszkańcy, którzy nie posiadają internetu, mają dostęp do istotnych informacji na temat życia gminy.

Z kolei konkurent, wydający pismo i portal „Magna Masuria”, tylko i wyłącznie publikował teksty dyskredytujące wójt. W okresie kampanii referendalnej cały jego portal wypełniły tylko i wyłącznie materiały ją atakujące. Wynikało z nich, że wójt doprowadziła gminę do bankructwa i teraz chce ratować budżet gminy przez likwidację trzech szkół. Protestujących rodziców i nauczycieli zastrasza. Z tych artykułów wynika, że życie w tej gminie pod rządami wójt to horror.

Rozmawiając z mieszkańcami gminy, badając dokumenty, stwierdziłem, że materiały w „Magna Mazuria” są jednostronne i zmanipulowane, toteż zapytałem wydawcę Kacpra Jędrzejczaka, czy jest finansowany przez komitet referendalnych? Zaprzeczył. Jednak było dla mnie oczywiste, że w przypadku odwołania wójt i zwycięstwa kandydata wysuniętego przez komitet, zapewne to z jego wydawnictwem gmina podpisałaby umowę.

Tak czy siak, w jednym prywatnym wydawnictwie mieszkaniec gminy Barciany dowiadywałby się tylko o pozytywnych aspektach życia, a w drugim uzyskiwałby skrzywiony, zafałszowany, przeczerniony i zmanipulowany obraz gminnej władzy.

Wójt gminy Barciany pozostaje na stanowisku. Czy to koniec wojny?

I tak źle i tak niedobrze. Minister kultury obiecuje uzdrowić tę sytuację. W resorcie właśnie powstaje projekt wsparcia dla mediów lokalnych.

– Naszym celem nadrzędnym jest odpolitycznienie mediów publicznych, wdrożenia stabilnego finansowania i implementacja do polskiego porządku prawnego Europejskiego Aktu o Wolności Mediów oraz systemowe rozwiązania, które pozwolą wyjść z tymczasowego rozwiązania jakim jest postawienie spółek medialnych w stan likwidacji – powiedział Piotr Jędrzejowski, rzecznik Ministerstwa Kultury, komentując założenia ustawy medialnej.

Rzecznik zaznaczył, że w tym programie nie będą mogły wziąć udział media powiązane z samorządem.

– Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego pracuje nad nowym programem wsparcia dla mediów lokalnych. Będzie adresowany do wydawców prasy, nadawców radiowych i telewizyjnych. W programie będą mogły wziąć udział wyłącznie media niepowiązane z jednostkami samorządu terytorialnego. Szczegóły programu ogłosimy w pierwszym kwartale 2026 r. – dodał Piotr Jędrzejowski.

Zapytałem Przemysława Kaperzyńskiego, czy jego zdaniem program ministerstwa spowoduje reaktywację niezależnych mediów lokalnych?

Kaperzyński zapytał, a kto będzie decydował o przyznawaniu dotacji? Ja na to, że mowa jest o Izbie Wydawców Prasy. „A kto w niej zasiada? – zapytał Kaperzyński”

Zarząd Izby Wydawców Prasy MAREK FRĄCKOWIAK – PREZES Izba Wydawców Prasy, JERZY BACZYŃSKI – WICEPREZES Tygodnik Polityka, ZBIGNIEW BENBENEK – WICEPREZES TIME SA, BOGUSŁAW CHRABOTA – WICEPREZES ds. zagranicznych Gremi Media, TOMASZ NAMYSŁ – WICEPREZES Wydawnictwo Bauer, ANDRZEJ ANDRYSIAK Wydawnictwo Mepress, MARCIN BIEGLUK Ringier Axel Springer Polska, BARTOSZ HOJKA Agora, TOMASZ JAŻDŻYŃSKI Burda Media Polska, ADAM KOZIOLEK Wydawnictwo Gospodarcze, DOMINIK KSIĘSKI Wydawnictwo Dominika Księskiego „Wulkan”, ZENON NOWAK Polska Press Grupa, JACEK ŚLUSARCZYK Tygodnik Powszechny.

- Nie, ten skład absolutnie nie gwarantuje obiektywnego, bezstronnego, apartyjnego przyznawanie dotacji – stwierdził Kaperzyński. - W Izbie dominują wydawcy pism lewicowo-liberalnych oraz pism wydawanych przez kapitał niemiecki, więc takie tytuły, jak np. „Debata” i portal debata.olsztyn.pl, nie miałby szans w takim konkursie. Gminami głównie rządzi PSL, dużymi miastami i sejmikami – PO. Nie wyobrażam sobie, żeby rząd premiera Donalda Tuska podcinał gałąź, na której siedzi i dotował media, które kontrolowałyby ludzi związanych z PSL i PO.

Podzielam sceptycyzm Przemysława Kaperzyńskiego. Te dotacje pójdą np. na gazety należące do Polska Press Group, które kupił prezes Orlenu Daniel Obajtek, za co był krytykowany przez ówczesna opozycję. Po zwycięstwie wyborczym Koalicji 15 października 2023 roku, nowy prezes Orlenu zapowiadał sprywatyzowanie PPG, ale szybko się z tego wycofał, mimo że gazety tego koncernu przynoszą duże straty, które znacząco wzrosły w 2024 roku, osiągając ponad 82 mln zł netto (w 2023 było to 14,3 mln zł).

Czy Cenzor może stworzyć wolne media?

Ponadto rząd Donalda Tuska udowodnił, że jest wrogiem wolności słowa, uchwalając dwie ustawy, jedną o „mowie nienawiści”, drugą o walce z dezinformacją w sieci. Ma to być implementacja unijnej "Europejskiej Tarczy Demokracji". O tym, co jest „mową nienawiści” decydowaliby prokuratorzy min. Waldemara Żurka, a co „dezinformacją”, urzędnik powołany przez rząd. Gdyby wybory prezydenckie wygrał Rafał Trzaskowski już mielibyśmy w Polsce cenzurę.
Wówczas np. taki olsztyński portal, jak tko.pl padłby natychmiast ofiarą takich ustaw.

Dowód? Otóż w sierpniu na oficjalnym profilu Urzędu Miasta Olsztyna na Facebooku, ukazał się atak na „niektóre olsztyńskie media”, za „szczucie ludzi na siebie” w oparciu „nie o fakty, a o zmanipulowane tytuły”. Anonimowi urzędnicy wyrazili „stanowczy sprzeciw” i powiedzieli „NIE!”

Pisaliśmy o tym:

"Demokraci" chcą uratować "demokrację" za pomocą cenzury

Medialnym wichrzycielom mówimy stanowcze NIE!

Co tak wzburzyło urzędników prezydenta Olsztyna Roberta Szewczyka, który zaaprobował ten atak? Ze screenów załączonych do tego wpisu, takie tytuły artykułów na portalu tko.pl:

„Prezydent Olsztyna bez przetargu oddał zabytkowy obiekt”, „Miasto Olsztyn znowu pomaga Ukraińcom. Ratusz apeluje o pieniądze dla partnerów”, „Marsz równości sparaliżuje centrum Olsztyna. Władze ostrzegają przed utrudnieniami”. Wszystkie te tytuły podały prawdziwą informację i znalazły rozwinięcie w rzetelnych artykułach. To sam ratusz na swojej stronie informował o tym, że oddaje zabytkowy obiekt bez przetargu Instytutowi Północnemu na galerię wystawienniczą; informował o tym, że Olsztyn pomaga partnerskiemu miastu na Ukrainie i o tym, że trzeba się liczyć z paraliżem komunikacyjnym w centrum z powodu Marszy Równości, któremu patronował prezydent.

Widzicie gdzieś tu hejt? A urzędnicy zobaczyli, więc gdyby ustawa o „mowie nienawiści” weszła w życie, wystarczyłoby z ich strony zgłoszenie do urzędnika zawiadomienia i portal tko.pl zostałby zablokowany a jego właściciel zbankrutowałby i stracił źródło utrzymania.

Na szczęście Trybunał Konstytucyjny 30 września uznał ustawę o tzw. "mowie nienawiści", za niezgodną z Konstytucją. A prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o „mowie nienawiści” i jest nadzieja, że to samo zrobi w przypadku ustawy o „dezinformacji w sieci”.

Jak wyglądają dzisiaj media lokalne w Iławie

Na koniec poszukałem w sieci media w Iławie, by zobaczyć, czy po 19 latach od zniszczenia „Iławskiego Tygodnia” Przemysława Kaperzyńskiego, ktoś ośmiela się kontrolować lokalne władze? Znalazłem w sieci trzy portale.

www.ilawa24.pl to blog reklamowy. Sami zobaczcie:

ilawa24 winieta


Portal ilawa.naszemiasto.pl. Sami zobaczycie ich newsy.

naszemiasto
Na infolawa.pl odkryłem płatne życzenia świąteczne. Od kogo? Od wiecznego wójta gminy Iława Krzysztofa Harmacińskiego, tak, tego samego, który wykończył Przemysława Kaperzyńskiego!

wojt gminy Harmacinski zyczenia

Na tym portalu trafiłem też na jedną niespodziankę, wśród kroniki policyjnej i lokalnego serwisu informacyjnego, znalazłem taki "RODZYNEK":

infoilawa zakup samochodu

 Redakcja przepytała urząd miasta na wszystkie strony, na temat tego zakupu, dociekając, czy był on zasadny? Toteż na tym portalu, jak dotąd nie było życzeń świątecznych od burmistrza Iławy.

Z powodu tego „rodzynka” zadzwoniłem do redaktora naczelnego tego portalu, który uruchomił w 2014 roku i nie słyszał o historii Przemysława Kaperzyńskiego. Nie chciał podać nazwiska. Poniżej rozmowa z redaktorem:

„Praktycznie za parę lat nie będzie mediów lokalnych”

- Dzwonię do pana, bo to niespotykane w mediach lokalnych, że dziennikarz ma odwagę zapytać o celowość zakupu auta przez burmistrza.

Infoilawa: Uważam, że nie trzeba było żadnej odwagi akurat w tym wypadku. Pytaliśmy o gorsze rzeczy , które wymagały więcej odwagi.

- Czy z powodu takich tekstów, miał pan jakieś negatywne reperkusje ze strony burmistrza?

Infoilawa: Jedyne reperkusje to połajanki na sesjach ze strony prawnika miejskiego, który mówi bzdury na temat prawa prasowego. Jedynie mamy problem z uzyskaniem odpowiedzi na wysyłane do burmistrza pytania. Każą nam czekać 2 tygodnie a następnie przysyłają coś, co nie jest odpowiedzią na zadane pytanie. Staramy się być bardzo czujni, żeby nie narazić się na reperkusje prawne, więc w tekstach nie dywagujemy, tylko te odpowiedzi w całości przekazujemy. Ale są oczywiście takie śmiesznostki, tak jak pan mówił.

- Minister kultury wykreśliła z projektu ustawy zakaz wydawania biuletynów samorządom, ale w to miejsce obiecała uruchomienie programu dotacji dla niezależnych mediów lokalnych. Czy pana zdaniem, ten program jest realny?

Infoilawa: Niczego dobrego dla mediów lokalnych nie spodziewać po ludziach, którzy wywodzą się z tych samych środowisk samorządowych? Przecież wiceministrem kultury, który odpowiada za tę działkę jest Maciej Wróbel, były samorządowiec (zastępca burmistrza Kętrzyna – przypis A.Socha), który zna to tych wszystkich samorządowców, to nie liczmy na to, że będzie po stronie niezależnych mediów lokalnych, a nie po stronie swoich kolegów z samorządów. Zresztą te gazetki samorządowe wymierają, tego nikt nie czyta, więc niech one sobie funkcjonują. Natomiast dzisiaj skandalem jest to, że burmistrz płaci całemu aparatowi ludzi, którzy prowadzą „media społecznościowe” burmistrza, które nie wiadomo, czy to jest prywatne, czy to jest służbowe. Tam ukazują się informacje, które redagujący dostają z pierwszej ręki, od urzędników, gdy my nie możemy się doprosić o odpowiedzi, więc przejmują naszych czytelników. Dzisiaj głównym przekazem są media społecznościowe, a nie gazety, więc taki profil burmistrza jest dla nas nieuczciwą konkurencją. Koniec będzie taki, że „media społecznościowe” burmistrzów zniszczą prywatne portale, taki jak mój. Praktycznie za parę lat nie będzie mediów lokalnych. Dzisiaj w środowiskach takich małych, gminnych, ludzi odważnych, którzy przeciwko wójtowi napiszą coś na profilu z imienia i nazwiska jest bardzo mało, bo każdy gdzieś ma żonę w szkole, czy gdzieś pracuje w urzędzie, ktoś ma syna, który podlega wójtowi czy burmistrzowi.

- Te media ma uratować ten ministerialny system dotacyjny.

Infoilawa: Wątpię w ten program, ale jest to krok do przodu, jeżeli chcemy mieć prawidłowo działające media lokalne. Ale czy rzeczywiście takie są ich intencje? Wątpię. T kwoty, które chcą dać na ten program, to wystarczą na trzy portale w województwie, czy pięć, bo to są małe kwoty. Ja więcej dostałem od Koła Gospodyń Wiejskich, na przeprowadzenie imprezy lokalnej. Toteż nie wiem, czemu ten program ma służyć? Pewnie na jakiś pojedynczy projekt i na podtrzymanie jednoosobowych redakcji, może by to i wystarczyło, ale to fikcja. Biorąc pod uwagę, ile się wkłada na media regionalne, na tę propagandę regionalną, czy nawet krajową, to jest kropla w morzu potrzeb. Chociaż uważam, że w dużym stopniu, my sami jesteśmy sobie winni, bo nie potrafiliśmy przez wiele lat powołać własnego dużego organizmu, jakiegoś dużego, sieciowego portalu, gdzie moglibyśmy sami, dzięki swojej pracy, robić fajne rzeczy. Przyjęcie do takiego zrzeszenia powinno być po części koncesjonowane, bo dzisiaj każdy idiota może zrobić media. Funkcjonujemy w takim dziwnym czasach, że każdy, mający telefon i dostęp do Facebooka, nazywa się „dziennikarzem”. Jeśli każdy taki pseudo profil dziennikarski na Facebooku zgłosi się po dotację, to Komisja utonie pod lawiną takich wniosków. Powinny być koncesje dziennikarskie dla osób z odpowiednim wykształceniem, którzy swoją działalnością wykazali wiarygodność, rzetelność i profesjonalizm warsztatu dziennikarskiego. Oceniałoby to zrzeszenie lokalnych mediów. My sami doskonale byśmy wiedzieli, żę 10 czy 20 portali w województwie, spełnia pewnego rodzaju zasady. Moglibyśmy sprawdzać zasięgi tego portalu, ile to osób czyta, ile jest komentarzy itp.

- Naukowcy o różnych światopoglądach opracowali projekt nowego ustroju Polski (ukazał się w książce pt. „Umówmy się na Polskę”), zaproponowali „Dodatkowym mechanizmem kontrolnym byłyby rozbudowane liczebnie media lokalne, otrzymujące środki na swoją działalność w trybie konkursowym od instytucji wzorowanej na obecnym Narodowym Centrum Nauki. Jej władze byłyby wyłaniane na długa kadencję przez Sejm, Senat i Prezydenta, przy czym co cztery lata zmieniałaby się jedna trzecia zasiadających w niej osób”. Uważąm, że to nierealny pomysł, bo wymagałby potężnego aparatu urzędniczego do oceny wniosków na dotacje. Mój pomysł jest taki, żeby to 3/5 składu sejmików wojewódzkich powoływało takie Wojewódzkie Centrum Mediów Lokalnych, do którego nie mogliby kandydować politycy czy urzędnicy. Na fundusz składałyby się samorządy lokalne, czyli te środki, które teraz wydają na swoje media musiałby przekazywać na ten fundusz i Centrum w drodze konkursów w tych gminach przyznawałyby mediom lokalnym dotacje.

Infoilawa: Gdyby powstały uczciwe kryteria, wtedy można by dzielić te pieniądze w jakiś sensowny sposób. Ale jak mamy zaczynać od worka pieniędzy, a nie wiemy komu je dać, to ja to będzie funkcjonowało? Pierwszą, podstawową zasadą powinny być, że medium, które chce otrzymywać dotacje, nie może brać pieniędzy z urzędu, z żadnego. No i tu też jest problem, na przykład taki, że urząd chciałby wypromować jakieś imprezę, która jest ważna dla gminy, albo ważną inicjatywę, np. Kartę Mieszkańca, to jak ma dotrzeć do lokalnych mieszkańców, jak my samorządowi zabronimy wykupić reklamę?

- Uważam, że z tym nie byłoby problemów. Portal, który wygrałby dotację byłby zobligowany do zamieszczania tego typu promocji, natomiast nie mogłaby to być „przykrywka” dla de facto lansu wójta czy burmistrza. Przecież każdy odróżnia propagandę od istotnej dla mieszkańców informacji.

Infoilawa: Czasami rozmawiamy w redakcji, że nam by było łatwiej i dobrze by nam się żyło, gdybyśmy byli, że tak powiem, pozytywni dla wszystkich. W sensie takim, że nieoceniający tej władzy, nie patrzący im na ręce, to by nam się żyło bezstresowo w większości, bo wszyscy by nas lubili, zapraszali by nas i dla nas byłaby to łatwiejsza duża praca, tak? Czasami mnie to kusi. Po paru latach wojowania z różnymi, że tak powiem, napadami grupy jakiegoś tam burmistrza czy kogoś innego, to mam ochotę rzucić to wszystko i pisać tylko o piłce nożnej i ewentualnie o wypadkach na drogach. Ale ja uważam, że w mediach lokalnych powinna być taka postawa, zasada, że w sumie musisz słuchać tego czytelnika, musisz zwracać uwagę na to, co on ci zgłasza i jak chcesz być szanowany, traktowany poważnie, to musisz jak najmniej się cenzurować, ograniczać, w sensie takim, że będziesz się bał pisać prawdy, bo inaczej pewnie taka praca nie ma sensu, nie? Wszystko zależy od tego, jakie kto ma wewnętrzne nastawienie, poczucie swojej wartości.

- Dziękuję panu za ciekawą i inspirującą rozmowę.

Infoilawa: Pan ją wydrukuje w „Debacie”?

- Tak.

Infoilawa: Czytam „Debatę”, od was się dowiaduję, co się dzieje w Olsztynie.

Rozmawiał Adam Socha

Tweet
Pin It
  • Poprzedni artykuł
  • Następny artykuł

Skomentuj

Komentuj jako gość

    0

    Biorą udział w konwersacji

    Komentarze (8)

    • Sortuj - najpierw najstarsze
    • Sortuj - najpierw najnowsze
    • Subskrybuj poprzez e-mail
    • Gość - Olo

      Odnośnik bezpośredni

      Niestety, ale „Kurek Mazurski” w Szczytnie również kończy działalność :-(

      około 1 miesiąc temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - nn

      Odnośnik bezpośredni

      słyszeliście, co Rudy powiedział o przekazaniu pomocy Ukrainie z zamrożonych aktywów rosyjskich? Że ten, kto napada, niszczy, grabi i morduje musi płacić! A co mówi o niemieckich reparacjach? Że Polacy sami je sobie wypłacą!

      około 1 miesiąc temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - Gość

      W odpowiedzi na: Gość - nn
      Odnośnik bezpośredni

      https://x.com/Supermeming/status/2002151043971625009/photo/1

      około 4 tygodnie temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - nn

      W odpowiedzi na: Gość - Gość
      Odnośnik bezpośredni

      ... i tego można się po Rudym spodziewać. Z okazji Świąt życzmy sobie Polski bez Tuska i jego bandy 13 grudnia

      około 3 tygodnie temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - Gość

      W odpowiedzi na: Gość - nn
      Odnośnik bezpośredni

      Bez wyzwisk, to już nawet świątecznych życzeń nie da się złożyć, panie nn?

      około 3 tygodnie temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - 21

      W odpowiedzi na: Gość - Gość
      Odnośnik bezpośredni

      https://x.com/Hobbysta1/status/1995939305412591665/photo/1

      około 3 tygodnie temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus
    • Gość - Gość

      Odnośnik bezpośredni

      A jak dziennikarz bezpodstawnie niszczy ludzi, to już jest ok Panie Redaktorze? Wtedy jest wolność słowa? Chyba czas uderzyć sie we własne piersi po takim artykule, a nie szukać daleko, wsrod sędziów.

      około 1 miesiąc temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - ziggy

      Odnośnik bezpośredni

      Obraz naszej polski gminnej i powiatowej w soczewce. Do tych wszystkich, którzy ulegli (bo musieli) pod nawałem nowej nomenklatury, trzeba koniecznie doliczyć ŚP. Zygmunta Wojnara, którego przeciurała pełowska władza w Giżycku, gdy rządziła w tym mieście dzisiejsza pani senator. Wcześniej był jeszcze "Tydzień Giżycki", który w opozycji do "reżimowej" i spolegliwej wobec władzy "Gazety Giżyckiej" utonął wraz ze swoim właścicielem w długach związanych m.in. z procesami wytaczanymi niezależnemu dziennikarstwu. Szczerze współczuję Przemkowi, bo to porządny chłop, a na wsparcie kolegów z PiS niestety nie mógł za bardzo liczyć...

      około 4 tygodnie temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz

    Wyróżnione

    Lubiane

    System komentarzy oparty o Komento

    Komentarze

    Ciekawe kto w Sądzie przeoczył tak istotny element i dlaczego i czy odpowie ona za swój czyn?
    Apelacja adwokata od „trumny n...
    10 godzin(y) temu
    Szara oddaj mi co moje
    Paranoja w męskiej szatni, czy...
    1 dzień temu
    Dzień dobry proszę o kontakt, mam pilną sprawę dotyczącą Olsztyna , obecnych władz i struktur, bardzo proszę o pomoc i kontakt
    Wojna z sądami czy o sądy?
    1 dzień temu
    PSL to zdrajcy Polskiej wsi
    Prezydent RP powołał Radę Parl...
    1 dzień temu
    Jest to wielki problem gdyż po porzarze nadal jest nieczynny kosioł je spalający. Odbiorcy płacą za bardzo drodie ciepło z innych kotłów opalanych gaz...
    Kolejne pożary w spalarni odpa...
    1 dzień temu
    Wolne słowo? Chyba bałamutne słowo.
    W styczniowej "Debacie": preze...
    1 dzień temu

    Ostatnie blogi

    • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
    • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
    • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
    • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
    • 1

    Najczęściej czytane

    • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność
    • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
    • Radny J.Babalski: "PiS to już nie jest moja partia, ale jestem prawicowcem"
    • W nocy 30.12. na drodze S7 państwo zawiodło, Polacy zdali egzamin
    • Protest pod urzędem marszałkowskim przeciwko konsolidacji szpitali
    • Dlaczego prof. Traba nie podpisał Listu w sprawie książki oskarżającej Polaków o Holocaust
    • Wicewojewoda Szauer z KO ogłosił cud na stacji paliw w Iławie, a Tusk w całej Polsce
    • Co ukrywa posłanka PSL Urszula Pasławska?
    • Operatora Term Warmińskich licytuje komornik
    • Czy Matka Boska walczyłaby o prawo do aborcji? Obejrzałem spektakl w Teatrze Jaracza
    • Słuszna droga rozwoju olsztyńskich tramwajów? Pytania laika
    • Mowa nienawiści w życzeniach wigilijnych premiera Donalda Tuska

    Wiadomości Olsztyn

    • Olsztyn

      • Apelacja adwokata od „trumny na kółkach” utknęła, bo sąd słał pisma na zły adres

        2026-01-16 14:53:13

        Proces odwoławczy łódzkiego adwokata Pawła K., nieprawomocnie skazanego za spowodowanie...

      • Kolejne pożary w spalarni odpadów w Olsztynie, wstrzymano dostawę ciepła

        2026-01-16 11:52:55

        W spalarni odpadów w Olsztynie przy ul. Bublewicza, należącej do spółki „Dobra Energia dla...

      • Czy budowa schronu i parkingu podziemnego ocali „szubienice”?

        Adam Jerzy Socha 2026-01-13 10:18:38

        Powstała nowa koncepcja wykorzystania placu im. Dunikowskiego w Olsztynie, na której stoi Pomnik...

    Wiadomości region

    • Region

      • Dzień Pamięci Ofiar Obu Totalitaryzmów na Warmii i Mazurach

        2026-01-14 17:45:19

        W niedzielę 18 stycznia 2026 roku po raz szósty będzie obchodzony w naszym regionie Dzień Pamięci...

      • Protest w gminie Jeziorany przeciwko budowie fermy drobiu

        Adam Jerzy Socha 2026-01-14 15:40:14

        Mieszkańcy wsi Żardeniki w gminie Jeziorany protestują przeciwko planowanej budowy fermy drobiu na...

      • Protest mieszkańców Skajbot przeciwko elektrowni fotowoltaicznej

        2026-01-08 17:33:35

        Na portalu petycjeonline.com ukazał się apel RATUJMY SKAJBOTY! STOP PRZEMYSŁOWEJ ELEKTROWNI W...

    Wiadomości Polska

    • Polska

      • W styczniowej "Debacie": prezeska Helpera oskarża w sądzie red. Sochę

        2026-01-14 19:20:12

        Polecamy styczniowy numer miesięcznika „Debata”, który w punktach sprzedaży pojawi się w piątek 16...

      • Dziękuję Prezydentowi RP za zablokowanie cenzury w Polsce

        2026-01-12 10:56:53

        Rząd premiera Donalda Tuska wszelkimi sposobami stara się przywrócić w Polsce cenzurę....

      • Dlaczego prof. Traba nie podpisał Listu w sprawie książki oskarżającej Polaków o Holocaust

        2025-12-28 13:17:36

        Ponad 150 przedstawicieli polskich elit podpisało się pod Listem otwartym w sprawie promocji przez...

    O debacie

    • O Nas
    • Autorzy
    • Święta Warmia

    Archiwum

    • Archiwum miesięcznika
    • Archiwum IPN

    Polecamy

    • Klub Jagielloński
    • Teologia Polityczna

    Informacje o plikach cookie

    Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.