W 1989r. w Polsce wydarzyło się coś więcej niż tylko upadek PRL, bo przyjmując zasady wolnego rynku, zostaliśmy włączeni do globalnej gospodarki świata. To miało swoje plusy: dostęp do bogatych rynków i nowoczesnych technologii, ale i ogromny minus: upadek przestarzałych firm polskich, a te, które się ostały, musiały konkurować z zachodnimi gigantami, niczym Dawid z Goliatem.
Polska stanęła więc na równych zasadach do nierównej gry, a mimo to III RP osiągnęła sukces gospodarczy i ekonomiczny, który sprawił ogromny skok cywilizacyjny i rozwój Polski. Jak to jednak w życiu bywa, są również negatywne tego skutki, bo okupiliśmy je różnymi patologiami i kosztami społecznymi, które widoczne są do dziś.
Ten postęp nie przedłożył się na poprawę życia wszystkich rodaków i miał również wpływ na wielki spadek dzietności, co wiąże się z obecnym brakiem pracowników, wzrostem ubóstwa, alkoholizmu i narkomanii, likwidacją polskich strategicznych branż oraz przyczynił się do masowej emigracji 3 pokoleń.
Po 35 latach Polska wciąż nie jest taka, jaką sobie wymarzyliśmy w czasach ruchu społecznego Solidarność i jakiej potrzebujemy obecnie, bo współrządzi nią elita wyrosła w PRL-u. To jest kuriozalne, że część wyborców ciągle te elity wybiera i pozwala jej rządzić wg ich zasad, nie rozliczając ich i nie wymagając od nich zmian na lepsze.
Transformacja nie była pasmem nieustających sukcesów, jak widzą ją niektórzy liberałowie oraz postkomuniści, którzy nie dość, że uniknęli lustracji i dekomunizacji, to obecnie opływają w dobrobycie i nawet są u władzy (marszałek W. Czarzasty, który na szefa kancelarii Sejmu zatrudnił Marka Siwca, działacza PZPR od 1977, do rozwiązania) będąc członkami K13G.
Platforma Obywatelska po raz kolejny obiecała „dobrą zmianę” po objęciu władzy, zgodnie z tezą ”Cóż szkodzi obiecać”, a jej szef D. Tusk do tej zmiany nawet wymyślił scenariusz science fiction pn. „100 postulatów w 100 dni”.
Dwa lata fatalnych rządów K13G, mimo groteskowego użycia mocy czarodziejskiej różdżki ministry zdrowia, sprawiły, że trzykrotny premier Tusk jest najgorzej ocenianym premierem w historii III RP. Bardzo negatywnie oceniane są służba zdrowia, oświata, polityka zagraniczna, system emerytalny i finanse publiczne.
Obecny stan tych finansów bije niechlubne rekordy. Dług publiczny w Polsce wg metodologii Unii Europejskiej znalazł się na ścieżce do przekroczenia w br. konstytucyjnego progu 60% Produktu Krajowego Brutto (PKB), a deficyt zbliża się do 7 proc. PKB (próg 3%).
Mimo to premier Tusk w ramach propagandy sukcesu swojego nieudolnego rządu ogłosił z dumą, że wg Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Polska oficjalnie dołączy do grona 20 największych gospodarek świata, osiągając wartość PKB około 1 bilion dolarów, wyprzedzając m.in. Szwajcarię, Szwecję i Belgię.
Rzeczywistość jest jednak taka, że tylko 16% Polaków wierzy w Polskę wśród najbogatszych państw świata.
Przypomnieć tu należy, że nominalny całkowity PKB kraju nie jest miarą bogactwa jego obywateli. Poziom życia ludzi lepiej oddaje wskaźnik PKB przypadający na jednego mieszkańca (PKB per capita), ale i on bywa zawodny z powodu różnic w kosztach życia oraz z powodu różnic w strukturze samego PKB w danym kraju oraz kapitału materialnego i finansowego zgromadzonego przez wieki.
Jednym z elementów finansów publicznych jest racjonalność i solidarność oraz transparentność w wydatkowaniu środków publicznych (podatników). Rzeczywistość wykazała, że rząd Tuska nie stosuje tych zasad i hojnie nagradza swoich koalicjantów i urzędników, powielając błędy poprzedniej władzy.
Mam tu na myśli nieracjonalne i absurdalne wydatkowanie środków publicznych m. in. na: wynagrodzenia prezesów banków państwowych i spółek SP oraz członków ich rad nadzorczych, liczonych odpowiednio w milionach i setkach tys. zł, wypłatę nagród dla urzędników ministerstw w 2024r. w wysokości 400 mln zł, likwidację Ministerstwa Aktywów Państwowych w Katowicach po 500 dniach funkcjonowania ponosząc koszty w wysokości 28 mln zł, działalność groteskowych sejmowych komisji śledczych - koszt ponad 8 mln zł, działalność komisji byłego funkcjonariusza WSI gen. Strużyka w spr. badania wpływów rosyjskich i białoruskich na bezpieczeństwo wewnętrzne i interesy Polski w wysokości 3,5 mln zł.
Z drugiej strony K13G ukrywa nieprawdopodobne patologie i dramaty rodaków, którzy nie mają środków finansowych lub nie nadążają z wydatkami na niezbędne potrzeby życiowe, tj. leki, opał, ubrania, żywność i media. Żeby było jeszcze tragiczniej, to Polska wciąż nie ratyfikowała Zrewidowanej Europejskiej Karty Społecznej, unikając tym samym prawnie wiążących zobowiązań wobec swoich biednych obywateli.
Raport o biedzie 2025 - szlachetna paczka (opr. Stowarzyszenie WIOSNA Kraków) obnaża bolesną i żałosną prawdę o liczbie osób żyjących w Polsce w skrajnym ubóstwie i ledwo wiążących koniec z końcem oraz skali bezdomności.
Dane z tego Raportu potwierdzają nieprawdopodobny paradoks jaki występuje w dzisiejszej Polsce. Polega on m. in. na tym, że mimo zaliczenia naszego kraju do 20 najbogatszych państw świata, który na kluczowe świadczenia socjalne w br. wyda ponad 100 mld zł, to jednocześnie: 370 tys. dzieci oraz prawie 2 min rodaków żyje w skrajnym ubóstwie1 (5,2% populacji ogółem) i 5 mln w ubóstwie relatywnym (13%), a 41% gospodarstw domowych żyje poniżej minimum socjalnego, aż 2,5 mln osób ma problem z ubóstwem transportowym, 78 mln na 523 mln recept nie zrealizowały osoby ze względu na konieczność oszczędzania, 433 tys. osób pobiera tzw. emerytury głodowe (mniej niż 1.781 zł), problemem jest tzw. "luka socjalna" - około 975 tys. osób żyjących poniżej minimum egzystencji formalnie nie kwalifikuje się do pomocy społecznej, co 5 osoba starsza jest niedożywiona, ok. 4 mln osób ma orzeczenia o niepełnosprawności nie mając stosownej pomocy oraz ponad 50 tys. osób doświadcza bezdomności.
Mimo ogromnych różnic majątkowych i społecznych, to część rodaków godzi się z tymi wielkimi nierównościami, bo dla nich ważniejsze jest własne poczucie bezpieczeństwa i porządku, niż sprawiedliwość społeczna (nie mylić jej ze sprawiedliwością socjalistyczną).
Obecny model dalszego rozwoju III RP oparty na zarządzaniu kryzysowym i improwizacji, tj. „gaszeniu pożarów” za pomocą ćwierć i pół środków, doraźne działanie od wyborów do wyborów parlamentarnych i samorządowych, niskich kosztach pracy i roli podwykonawcy bogatych zachodnich koncernów się wyczerpał.
Były płk służb specjalnych i minister, obecnie nawet eurodeputowany, zdobył się na szczerość stwierdzając już 2014r., że „państwo polskie istnieje teoretycznie, praktycznie nie istnieje”. Dzisiaj efekt tej wypowiedzi jest taki, że nie tylko rodacy przestali to państwo i jego organy szanować, ale też tzw. establishment, głównie warszawski. Moim zdaniem opinia ministra Sienkiewicza była bardzo optymistyczna, bo jak widać po 11 latach, państwo polskie nie istnieje już nawet teoretycznie.
To wynika z opublikowanych przez Bank Światowy wskaźników Worldwide Governance Indicators za 2022 r., które pokazują, jak źle postrzegana jest jakość rządzenia, system administracyjny i prawny w naszym kraju.
Jest to efekt m. in. żenującej 20-letniej wojenki dwóch zmurszałych i zawistnych przywódców, którzy już dawno powinni przejść w stan spoczynku. Dla nieświadomego i zacietrzewionego elektoratu K13G należy przypomnieć, że zdaniem byłego posła Jana Rokity i bliskiego współpracownika D.Tusk, obecny premier już w 2005r. wymyślił koncepcję radykalnej polaryzacji i budowania nienawiści wobec PiS i braci Kaczyńskich, kosztem naszego państwa.
Obecna sytuacja jest tym bardziej groźna i bulwersująca dla Polski, bo Rosja już w 2014r. zajęła ukraiński Krym, a od prawie czterech lat mamy prawdziwą barbarzyńską wojnę na wschodniej granicy. Jeśli Ukraina padnie, a na to się zanosi w wyniku żenującej i groteskowej polityki państw zachodnich, przyjdzie wtedy czas na kraje bałtyckie i Polskę.
Mimo grożącej nam agresji ze strony zbrodniarza Putina, to przywódcy dwóch plemion myślą tylko w kategoriach ambicji osobistych i partyjnych, a nie państwowych.
Najnowszym przykładem głupoty i arogancji obecnego rządu jest zorganizowanie spotkania w spr. zapobieżenia bankructwa NFZ, w przeddzień podobnego forum pn. „Na ratunek ochronie zdrowia”, zainicjowanym o wiele wcześniej przez prezydenta RP Karola Nawrockiego. Niestety okazuje się, że zabraknie na nim ministry zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy, pewnie na polecenie jej pryncypała. Mało tego, marszałek Sejmu Czarzasty na wniosek premiera, w celu zdezorganizowania ww. spotkania u prezydenta RP, zwołuje w tym dniu utajnioną sesję Sejmu.
Wniosek stąd oczywisty, że premier stosując swoje gierki zgodnie z zapowiedzią, nie radzi sobie z „hulaniem” głowy państwa. Wpadł więc na komiczny pomysł, aby w ramach maksymy „proletariusze wszystkich krajów łączcie się”, wciągnął do tej żenującej gry towarzysza Czarzastego, który też chce się wykazać jako druga osoba w państwie.
Takie destrukcyjne, wręcz sabotażowe działania szefa K13G i jego pomagierów, nie służące polskiej racji stanu, sprawiają, że Polska znalazła się na równi pochyłej.
Aby temu zapobiec, nawet bez zmiany obowiązującej Konstytucji RP, nasze państwo wymaga systemowych i szybkich reform w zakresie: sił zbrojnych i obrony cywilnej, rewolucji kadrowej w administracji publicznej, decentralizacji i odpartyjnienia państwa, wprowadzenia limitu 2 kadencji dla parlamentarzystów i radnych oraz zakazu łączenia ministra z funkcją parlamentarzysty, planowania strategicznego i ciągłości działania rządu i samorządu terytorialnego oraz konstruktywnego dialogu władzy z opozycją.
Ktoś powie, że te cele są bardzo dalekie do osiągnięcia lub nierealne, ponieważ zwodnicza K13G przestała się uśmiechać, bo z efektów ich rządów śmieje się większość Polski. Odpowiadam więc, że w obalenie komuny Polacy też nie wierzyli w XX wieku, ale jednak się udało.
Zbigniew Lis 5 grudnia 2025r.
PS. Niech szef K13G się nie podnieca 20 lokatą Polski wśród najbogatszych państw świata, bo w „demokracji ludowej” za czasów rządów towarzyszy: Gierka, Kwaśniewskiego, Millera i Czarzastego, Polska była nawet 10 gospodarką świata. Jeśli premier Tusk wypłaci odszkodowania polskim żyjącym ofiarom nazistów niemieckich, za kredyt zaciągnięty w Deutsche Bank, to Polska jeszcze poprawi swoją pozycję wśród najbogatszych państw świata.


Skomentuj
Komentuj jako gość