Ujawnione tajne dokumenty pokazują, że Niemcy były przeciwne: rozwiązaniu Związku Sowieckiego, niepodległości Ukrainy i Państw Bałtyckich, członkostwu Polski i Europy Środkowo-Wschodniej w NATO oraz kolaborowały z władzami ZSRS – informuje SPIEGIEL INTERNATIONAL na podstawie tomu „dokumentów na temat polityki zagranicznej Republiki Federalnej Niemiec” opublikowanego przez Instytut Historii Współczesnej Leibniza.
W 1991 roku niemiecka kanclerz Helmut Kohl chciała zapobiec ekspansji NATO na wschód i niepodległości Ukrainy - wynika z nowo opublikowanych akt z archiwum niemieckiego MSZ.
Nowy tom dokumentów na temat polityki zagranicznej Republiki Federalnej Niemiec z 1991 roku zawiera notatki i listy zawierające nieznane wcześniej szczegóły dotyczące ekspansji NATO na wschód, upadku Związku Radzieckiego i niepodległości Ukrainy.
W sercu niemieckiej polityki wobec Europy Wschodniej i Związku Radzieckiego – znanego jako „Ostpolitik” – w tym czasie były dwaj giganci powojennej historii Niemiec: Helmut Kohl, z centroprawicowych chadeków (CDU), który służył przez 16 lat jako kanclerz Niemiec; i Hans-Dietrich Genscher, od przyjaznych dla biznesu Wolnych Demokratów (FDP), wiceministra spraw zagranicznych Kohla. Obaj byli w wieku 60 lat i po zjednoczeniu Niemiec obaj byli u szczytu swojej reputacji.
W 1991 roku Związek Radziecki nadal istniał, choć wiele narodowości, które tworzyły związek, zaczęło przeciwstawiać się Moskwie. Kohl uważał jednak, że rozpad Związku Radzieckiego będzie „katastrofą”, a każdy, kto naciska na taki wynik, był „dupą”. W konsekwencji wielokrotnie starał się nastawić Zachód przeciwko niepodległości Ukrainy i państw bałtyckich.
Estonia, Litwa i Litwa zostały zaanektowane przez radzieckiego dyktatora Józefa Stalina w 1940 roku, a Niemcy Zachodnie nigdy później nie uznały aneksji. Ale teraz, gdy Kohl znalazł się w obliczu trzech republik bałtyckich naciskających na niepodległość i starających się opuścić Związek Radziecki.
Kohl czuł, że są na „złej ścieżce”, jak powiedział prezydentowi Francji Francois Mitterrand podczas spotkania w Paryżu na początku 1991 roku. Kohl, oczywiście, szybko ruszył do przodu ze zjednoczeniem Niemiec. Uważał jednak, że Litwa, Estonia i Litwa powinny być bardziej cierpliwe co do swojej wolności – i powinny poczekać około 10 lat. I nawet wtedy Kohl uważał, że trzy kraje powinny być neutralne ("status fiński") i nie stać się członkami NATO lub Wspólnoty Europejskiej (WE).
Uważał, że Ukraina powinna pozostać w Związku Radzieckim, przynajmniej początkowo, aby nie zagrozić jej dalszemu istnieniu. Gdy stało się jasne, że Związek Radziecki stoi w obliczu rozpadu, Niemcy opowiadali się za przystąpieniem przez Kijów do konfederacji z Rosją i innymi byłymi republikami sowieckimi. W listopadzie 1991 roku Kohl zaproponował prezydentowi Rosji Borysowi Jelcynowi „wykorzystanie wpływu na ukraińskie przywództwo”, aby dołączyć do takiego związku, zgodnie z notatką z dyskusji między Kohlem a Jelcynem podczas podróży rosyjskiego prezydenta do niemieckiej stolicy Bonn. Niemieccy dyplomaci uważali, że Kijów demonstruje „skłonność do autorytarno-nacjonalistycznych ekscesów”.
Kiedy ponad 90 procent ukraińskich wyborców oddało swoje głosy na rzecz niepodległości w referendum, które odbyło się dwa tygodnie później, zarówno Kohl, jak i Genscher zmienili kurs. Niemcy były pierwszym państwem członkowskim WE, które uznało niepodległość Ukrainy.
Polityka Niemiec wobec Europy Środkowo-Wschodniej i Środkowej również wywołuje pytania. Układ Warszawski upadł w 1991 roku, a Genscher starał się zastosować szereg sztuczek, aby kraje takie jak Polska, Węgry i Rumunia nie stały się członkami NATO – bez uwzględnienia obaw Związku Radzieckiego.
Genscher był zaniepokojony dalszym podsycaniem tej sytuacji. Członkostwo NATO dla Europejczyków wschodnio-centralnych "nie leży w naszym interesie" - oświadczył. Kraje, jak zauważył, z pewnością mają prawo do przyłączenia się do zachodniego sojuszu, ale należy skupić się na zapewnieniu, że „nie korzystają z tego prawa”.
Co ciekawe, niemiecki Ostpolitik – zarówno w okresie poprzedzającym zjednoczenie Niemiec, jak i od tego czasu – stał się dziś przedmiotem krytyki ze wszystkich stron. Rosja również jest wśród krytyków, oskarżając Zachód o złamanie słowa z ekspansją NATO na wschód.
Niektóre z dokumentów, które zostały teraz odtajnione, mogą zostać nawet przeformułowane przez prezydenta Rosji Władimira Putina i jego akolitów jako broń w toczącej się wojnie propagandowej. Ponieważ w kilku przypadkach Genscher i jego najwyżsi dyplomaci odwołują się do obietnicy złożonej podczas negocjacji w sprawie zjednoczenia Niemiec – negocjacji Two Plus Four – które NATO nie rozszerzy się na Europę Wschodnią.
Rosyjscy politycy od dziesięcioleci twierdzą, że istnieją takie zobowiązanie. Autokrata Putin starał się wykorzystać ten argument, aby usprawiedliwić swoją inwazję na Ukrainę. Jednak Moskwa zatwierdziła wschodnią ekspansję NATO w ustawie założycielskiej NATO-Rosja z 1997 roku, jeśli przy tym sarkając.
11 października Genscher spotkał się ze swoimi odpowiednikami z Francji i Hiszpanii, Rolandem Dumasem i Francisco Fernandezem Ordóssezem. Protokół z tego spotkania zanotował następujące oświadczenia Genschera dotyczące przyszłości krajów Europy Środkowo-Wschodniej (CEEC) w następujący sposób:
Nie możemy zaakceptować członkostwa w NATO dla państw CEEC (skierowanie do reakcji sowieckiej i zobowiązania w 2 + 4 negocjacjach, że terytorium NATO nie zostanie rozszerzone na wschód). Każdy krok, który przyczynia się do stabilizacji sytuacji w CEEC i SU jest ważny. SU jest nawiązaniem do Związku Radzieckiego.
Genscher chciał „przekierować” pragnienia CEEC do przyłączenia się do NATO i szukał alternatyw, które byłyby „dopuszczalne” dla Związku Radzieckiego. Rezultatem była Rada Współpracy Północnoatlantyckiej, organ, w którym wszystkie kraje byłego Układu Warszawskiego miałyby coś do powiedzenia.
"Początkowo byłe kraje Układu Warszawskiego dążyły do tego, by stać się członkami NATO" - powiedział Genscher. "Zniechęcono ich do tego w poufnych dyskusjach"
Przez pewien czas Niemcy opowiadali się nawet za wydaniem przez NATO oficjalnego oświadczenia, że nie rozszerzy się na wschód. Dopiero po tym, jak niemiecki minister spraw zagranicznych odwiedził Waszyngton w maju 1991 roku i powiedziano mu, że ekspansja „nie może być wykluczona w przyszłości”, szybko się wycofał i powiedział, że nie jest zwolennikiem „ostatecznej deklaracji”. De facto jednak wydaje się, że chciał uniknąć rozszerzenia NATO na wschód.
(…)
Kanclerz dostrzegła również historyczną szansę, jeśli chodzi o stosunki ze Związkiem Radzieckim. "Być może będziemy teraz w stanie naprawić niektóre z tego, co poszło źle w tym stuleciu" - powiedział. Po II wojnie światowej z milionami ofiar śmiertelnych i podziałem Niemiec, które nastąpiły, Kohl miał nadzieję otworzyć nowy rozdział w relacjach z Moskwą.
(…)
Wieloletni minister spraw zagranicznych Gorbaczowa, Eduard Szewardnadze, ostrzegał nawet Niemców. Podczas wizyty Genschera w Moskwie w październiku 1991 roku, Szewardnadze, który do tego czasu nie sprawował już władzy, przepowiedział, że jeśli Związek Radziecki rozpadnie się, „przywódca faszystowski” może pewnego dnia dojść do władzy w Rosji, która może domagać się powrotu Krymu.
Putin zaanektował Krym nieco ponad dwie dekady później.
W 1991 roku Kohl uznał, że trująca forma nacjonalizmu, która pojawiła się w Europie Wschodniej po I wojnie światowej, może ponownie pojawić się. Wierzył, że jeśli kraje bałtyckie staną się niepodległe, " starcie z Polską zacznie się od nowa. Polska i Litwa walczyły ze sobą w 1920 roku.
Wniosek wysuwany przez niemieckiego kanclerza był taki, że „rozpad Związku Radzieckiego nie może być w naszym interesie...”.
(oprac sa)
Na zdjęciu kanclerz Helmut Kohl i Michaił Gorbaczow w Kijowie w 1991 roku. Foto: Frank Darchinger
Dodajmy do tego, że kanclerz Helmut Schmidt popierał wprowadzenie w Polsce stanu wojennego, nie rozumiał Solidarności i dążeń wolnościowych.
– Kanclerz Schmidt był niewątpliwie wybitnym politykiem. Jego koncepcja polityki odprężenia w bardzo poważny sposób przyczyniła się do późniejszych zmian na kontynencie europejskim – powiedział Deutsche Welle publicysta i były opozycjonista Kazimierz Wóycicki, obecnie członek zarządu Rady Fundacji „Krzyżowa” dla Porozumienia Europejskiego.
„Nie zauważał nas”
Tyle, że Schmidt chciał prowadzić tę politykę ponad głowami opozycji w Polsce czy w ogóle ruchów dysydenckich w dawnym obozie komunistycznym w Europie. – Był typowym etatystą. Uznawał mechanizmy wielkiej polityki, mechanizmy gospodarcze, natomiast te mikroprocesy, jakimi były dążenia do wolności poszczególnych społeczeństw czy poszczególnych środowisk wyraźnie umykały jego percepcji. On nas po prostu nie zauważał – twierdzi Wóycicki.
(as)


Skomentuj
Komentuj jako gość