„Rok po wyborach parlamentarnych (…) zdecydowałem się wygłosić orędzie do Sejmu. Uważam, że z jednej strony podsumować trzeba wszystko to, co zostało dokonane lub zaniechanie, a z drugiej strony także przypomnieć jak fundamentalne cele i wyzwania stoją dzisiaj przez Rzeczpospolitą. Polacy zasługują na to, aby ich sprawy traktowane były poważnie” - powiedział w Sejmie prezydent Andrzej Duda podczas orędzia skierowanego do parlamentarzystów.
Bezpieczeństwo
Prezydent rozpoczął swoje orędzie do kwestii bezpieczeństwa.
Bezpieczeństwo musi być wyjęte poza nawias politycznego sporu
— powiedział.
Zwłaszcza od czasu kiedy kwestia bezpieczeństwa stała się pierwszoplanowa sprawa dla narodów i państw naszej części Europy i świata. Zapewnienie bezpieczeństwa to jedno z najważniejszych zadań każdego rządu. (…) Szybka modernizacja i rozbudowa naszych sił zbrojnych jest koniecznością. Jako prezydent, wspierałem, wspieram i będę wspierać wszystkie działania wzmacniające nasze bezpieczeństwo militarne. Po 2015 roku zostało podjętych wiele ważnych decyzji. Rozbudowujemy naszą armię i realizujemy strategiczne kontrakty zbrojeniowe. Pozyskanie nowoczesnego sprzętu (…) to tylko te z najbardziej znanych działań, obok formowania nowych dywizji i formowania WOT, które zostały podjęte przez ministrów Zjednoczonej Prawicy
— przypomniał.
Te decyzje wyznaczyły konieczną linię procesu modernizacji. W ostatnim czasie, już po zmianie władzy, został podpisany kontrakt na zakup śmigłowców Apacz, a także na dostawę transportów opancerzonych Kleszcz. To przykłady dobrej kontynuacji tej ambitnej linii.
Z zadowoleniem przyjmuję podjęcie tych umów
— podkreślił.
Jako prezydent RP uważam za konieczne kontynuowanie wszystkich rozpoczętych już programów modernizacyjnych w polskiej armii
— dodał.
Musimy działać. Możemy być dumni, że jako Polska dajemy przykład innym krajom wydając ponad 4 proc. PKB i planujących 4,7 proc. PKB na obronność, ale niebezpieczne czasy wymagając odważnych decyzji. W marcu tego roku (…) złożyłem propozycję zwiększenia wydatków na obronność przez wszystkie kraje NATO, co najmniej do 3 proc. ich PKB. To jedyna droga do zapewnienia bezpieczeństwa Europy
— zaznaczył prezydent Duda.
Obrona granic
Od 2021 staliśmy się obiektem zmasowanego ataku hybrydowego na nasze granice sterowanego przez rosyjskie i białoruskie służby. Dzięki zdecydowanej postawie rządu premiera Morawieckiego, postawie naszych strażników granicznych, żołnierzy, policjantów i funkcjonariuszy innych służb pokazaliśmy wyraźnie, że Polska potrafi zadbać o bezpieczeństwo swoich granic, ale co ważne, granic Unii Europejskiej i strefy Schengen
— podkreślił.
Cieszę się, że rząd Donalda Tuska nareszcie dołączył do obrońców granicy Rzeczypospolitej
— powiedział.
Cieszę się, że rząd Donalda Tuska nareszcie dołączył do obrońców granicy Rzeczypospolitej. Ale przecież głosowano w Sejmie nad budową zaporą na granicy, tylko posłowie PSL spośród posłów opozycji ówczesnej zagłosowali za jej budową. Wtedy większość ówczesnej opozycji, a dzisiaj rządzący, atakowali straż graniczną, wojsko, szydzili z obrońców polskich granic, wspierali celebrytów obrażających i poniżających funkcjonariuszy. Teraz nastąpiła zmiana o 180 stopni. Lepiej późno niż wcale, ale trzeba pamiętać, że nigdy za swoje skandaliczne słowa i działania państwo nie przeprosiliście, a dziś w sprawach bezpieczeństwa próbujemy pouczać tych, którzy mieli w tych sprawach rację od samego początku
— przypomniał prezydent.
Ze zdziwieniem przyjąłem zapowiedź premiera dot. wycofania się przyznawania azylu politycznego w Polsce. To rzekomo miałoby doprowadzić do obrony granicy przed hybrydowym atakiem, jak rozumiem. Myliście się wtedy i obawiam się, że mylicie się również teraz. Zapowiedź premiera dot. nieprzyznawania azylu politycznego nie posłuży uszczelnieniu naszej granicy i ograniczeni nielegalnej imigracji. Za to wszystko wskazuje na to, że uniemożliwi przedstawicielom białoruskiej opozycji politycznej schronienie w Polsce, a przecież Polska była i jest, i mam nadzieję, że będzie krajem wolności i solidarności. (…) Tymczasem w myśl zapowiadanych przez premiera zmian wielu ludzi szykanowanych przez reżim Łukaszenki nie obędzie mogło schronić się w Polsce. Powiedzmy wprost, Putin i Łukaszenka próbują zdestabilizować sytuację na naszej granicy i w Unii Europejskiej, a państwa odpowiedzią na to, jest pozbawienie bezpiecznego schronienia osób, które Putin i Łukaszenka wsadzają do więzień i prześladują. To chyba jakaś fatalna pomyłka
— powiedział prezydent.
Rozwój Polski
Polacy chcą dynamicznie rozwijającej się Polski. Chcą rządu realizującego ambitne przedsięwzięcia. (…) Żeby tak się stało, niezbędna jest dalekowzroczna polityka rozwojowa oraz wielkie inwestycje. (…) Wielkie przedsięwzięcia, które muszą być rozłożone na wiele lat, wymagają porozumienia wykraczającego poza horyzont jednej. dwóch czy trzech kadencji parlamentu. (…) Polski nie stać na zaprzepaszczenie szans, na dalsze opóźnienie inwestycji, bo to od nich zależy, czy zrealizujemy nasze ambicje. (…) Wygrywają ci, którzy odważnie stawiają na rozwój. Niestety, dzisiaj to, co nie dzieje się w tych sprawach, budzi nie tylko mój niepokój, ale także niepokój milionów Polaków. Najlepszych tego dowodem jest kapania społeczna „Tak dla CPK”. To coś więcej niż gest zniecierpliwienia, to głos irytacji na rządzących, że marnują dziejową szanse na rozwój naszej ojczyzny
— zauważył prezydent Duda.
Polska potrzebuje stabilnych źródeł energii. (…) Musimy postawić na budowę elektrowni atomowych, to krok w kierunku niezależności energetycznej. (…) To przyszłość polskiej energetyki
— podkreślił.
Trzeba powiedzieć uczciwie, że sprawy wielkich inwestycji ewidentnie nie stały się priorytetem obecnego rządu. Niestety, wręcz odwrotnie. Okoliczności pokazują, że zostały zepchnięte na dalszy plan. Energia i zasoby państwa, zamiast na realizację tych planów, zostały przekierowane na organizowanie polowań na czarownice, zaspokajanie najniższych instynktów. (…) Zadanie być może łatwiejsze, ale na pewno nie wnoszące nic do rozwoju Polski. Wręcz przeciwnie, dzielące społeczeństwo i utrwalające istniejące podziały. Marnujecie swoją energię na spektakle medialne przed komisjami śledczymi, które niczego nie ustaliły, zamiast koncertować się na tym, co dla Polaków najważniejsze, czyli na budowaniu nowoczesnego państwa.
— powiedział.
Mimo wstrząsów ówczesnych rządów realizował na bieżąco wszystkie zobowiązania finansowe i wszystkie podjęte programy społeczne. Tworzył dodatkowe programy. Wypłacał 13. i 14. emeryturę. Polska okazała się stabilna i wydolna finansowo. Można śmiało powiedzieć, że poradziliśmy sobie znacznie lepiej niż inne kraje naszego regionu. Tymczasem, co się stało przez ten ostatni rok od poprzednich wyborów, że deficyt budżetowy został tak drastycznie powiększony. Dlaczego do niedawna rekordowe zyski spółek skarbu państwa, dzisiaj gwałtownie spadają? Czy to oznacza, że czeka nas powrót do obowiązującej podczas poprzednich rządów Donalda Tuska filozofii „pieniędzy nie ma i nie będzie”?
— pytał prezydent.
O powadze sytuacji mogą świadczyć przedstawione przez ministerstwo zdrowia informacje o planach zamykania szpital lub ich oddziałów ze względu problemów finansowych, a za to odpowiada rząd. To jest sytuacja niedopuszczalna
— powiedział.
Współpraca z rządem
Cieszę się, że premier potrafił w sytuacji kryzysu z powodzią, po pierwsze zaangażować się, co było bardzo potrzebne, jak i dostrzec moją wyciągniętą dłoń i wspólnie działać przy powołaniu pełnomocnika rządu ds. usuwania skutków i szkód po powodzi. To dowód na to, że tam, gdzie rząd wykazuje dobrą wolę współpracy możemy zrobić wiele dobrego. Ufam, że podejmowane przez rząd działania okażą się realną i skuteczną pomocą dla wszystkich dotkniętych skutkami powodzi, która ta pomoc zwłaszcza teraz jest niezwykle pilnie potrzebna
— zaznaczył.
Niestety, obok tych bardzo pozytywnych przykładów, które trzeba docenić, jest także wiele ważnych spraw, w której dobrej woli nie było i dalej jej nie ma. Głęboko nad tym ubolewam. Doskonale pokazuje to sytuacja związana z ambasadorami RP, których nagle wezwano do Warszawy i uniemożliwiono im reprezentowanie Polski. (…) Rząd premiera Tuska postanowił tę zasadę złamać. Dlatego to rząd ponosi pełną odpowiedzialność za to, że Polska w wielu krajach ma obniżoną reprezentację dyplomatyczną i że polskie placówki mają przez to ograniczoną możliwość działania. Rząd ściągając do kraju ambasadora i wysyłając tam kierownika placówki pokazuje, że nie ma porozumienia w tej sprawie w Polsce i osłabia pozycję naszego kraju w relacjach z kluczowymi partnerami
— powiedział prezydent.
Obrona granicy Rzeczypospolitej to zbrodnia przeciwko ludzkości? Nawoływanie funkcjonariuszy, żeby odmawiali wykonywania rozkazów podczas obrony granicy Rzeczypospolitej i Unii Europejskiej? Czy to mogli napisać polscy dyplomaci? Przecież to jest hańba. A premier chce, żeby teraz ci ludzie reprezentowali Polskę na kluczowych placówkach? Panie premierze, nigdy się na to nie zgodzę
— powiedział Duda.
Demokracja i praworządność
Podczas inauguracyjnego posiedzenia Sejmu mówiłem o wielkim sukcesie, sile polskiej demokracji – o tym, że w wyborach wzięło udział 74 procent uprawnionych, prawie 22 miliony Polaków. Ale podkreślałem też, że te 22 miliony głosów to wielkie zobowiązanie i wielkie zadanie dla nowego Sejmu, dla nowej sejmowej większości, dla nowego rządu.
Czy po prawie roku można powiedzieć, że to wielkie zadanie zostało dobrze zrealizowane?
Nie sposób nie wspomnieć o sprawach, które są bulwersujące dla każdego, komu na sercu leży porządek prawny, demokracja i praworządność. A to leży mi na sercu – jako prezydentowi, jako prawnikowi, jako doktorowi nauk prawnych, a wreszcie, po prostu, jako obywatelowi
— mówił prezydent.
Nigdy nie kwestionowałem prawa aktualnej władzy do przeprowadzania reform. Ale dzisiaj funkcjonujemy w trybie „uchwałokracji”, w której uchwały próbuje się podnosić się do rangi ustaw, co jest prawniczą i ustrojową herezją i złamaniem Konstytucji, która określa system źródeł prawa.
Kolejnym skandalem jest stygmatyzowanie sędziów, którzypowołani w sposób całkowicie zgodny z Konstytucją i obowiązującymi ustawami wydają wyroki w imieniu Rzeczypospolitej. Stygmatyzowanie poprzez nazywanie ich „neosędziami”. To kłamliwe i celowo poniżające określenie ma dodatkowo wprowadzać chaos i zamęt, a w gruncie rzeczy także zastraszać tych sędziów.
Powołałem ponad 3,5 tysiąca sędziów, którzy wydali miliony orzeczeń. Rozstrzygali życiowe sprawy Polaków. Są sędziami, a wyroki przez nich wydane obowiązują. Kwestionowanie ich legalnego statusu oznacza w istocie podważanie samego fundamentu państwa, jakim jest wymiar sprawiedliwości, ze wszystkimi tego dramatycznymi konsekwencjami społecznymi, a przede wszystkim osobistymi obywateli.
Te politycznie i ambicjonalnie motywowane działania są tym bardziej nikczemne, gdy uświadomimy sobie, że na ich czele stoją często prominentni i powszechnie znani przedstawiciele środowiska prawniczego odpowiedzialni za to, że po upadku komunizmu w Polsce nie dokonano rozliczenia komunistycznych sędziów i pozostawiono w wymiarze sprawiedliwości wolnej Polski sędziów splamionych przynależnością do PZPR i odpowiedzialnych za polityczne wyroki przeciw członkom antykomunistycznej opozycji.
Dziś, w wolnej, demokratycznej, suwerennej Polsce ci sami ludzie chcą weryfikować młodych sędziów i zmuszać ich do wyrażania czynnego żalu. Doskonale zdają sobie sprawę, a w gruncie rzeczy liczą na to, że w ten sposób złamią tym sędziom kręgosłupy, a tym samym na zawsze zniweczą ich niezawisłość.
Wstyd i hańba, proszę Państwa!
Kiedyś zabrakło odwagi do rozliczenia sędziów komunistycznych, a dziś chcecie łamać kręgosłupy sędziów wolnej Polski. Nigdy się na to nie zgodzę
— zaznaczył prezydent.
Chciałbym żeby to wyraźnie wybrzmiało: w Polsce mamy Trybunał Konstytucyjny, mamy Sąd Najwyższy, mamy Krajową Radę Sądownictwa i mamy sędziów powołanych przez Prezydenta zgodnie z Konstytucją i ustawami. Jeśli gdzieś jest problem, to problemem jest rząd, który wybiera sobie wyroki. Jeśli wyrok jest po myśli rządu, to rząd uznaje instytucję, która taki wyrok wydała. Jeśli nie, to sąd uznawany już nie jest.
Trudno o większą hipokryzję zwłaszcza ze strony tych, którzy jeszcze niedawno krzyczeli w Brukseli o łamaniu praworządności
— mówił.
Dziś próbując usprawiedliwiać te akty bezprawia, premier Tusk mówi coś o „demokracji walczącej”. Panie Premierze, Polacy pamiętają, że jak w PRL mieliśmy demokrację ludową, to nie było tak naprawdę żadnej demokracji!
Demokracja przymiotnikowa to demokracja fasadowa, demokracja tyko z nazwy. Najlepszym dowodem na to jest wasza uchwałokracja i opowieści znanego ostatnio prokuratora o dekretach, którymi premier obchodzi ustawę. Zasłanianie się takimi określeniami jak „demokracja walcząca” nie sprawia, że łamanie prawa przestaje być łamaniem prawa!
Panie Premierze, Polska nie potrzebuje dziś żadnej „demokracji walczącej” – Polska potrzebuje dzisiaj tylko demokracji dobrze działającej! Po prostu demokracji
— apelował.
Niektórzy wyliczają mi pozostałe do końca kadencji dni. Obiecuję Państwu solennie, że do ostatniej chwili mojej prezydentury będę kierował się tylko i wyłącznie dobrem naszej Ojczyzny i obywateli. Ci z Państwa, którzy liczą czas - zwłaszcza w mediach - do sierpnia przyszłego roku, popełniają grzech pychy. Jeszcze nie wygrali wyborów prezydenckich, a już odliczają, zamiast zająć się pracą dla Polski i Polaków. Tu i teraz.
Pamiętajcie, że Polska to więcej niż władza, kadencja i przywileje. Władza przychodzi i odchodzi, a Polska musi trwać. Wielu zapomina o tym, że Polska to ponad 1050 lat wielkiej historii. A przed nami, pomimo ogromnych wyzwań, głęboko w to wierzę, dobra przyszłość. Boże błogosław Polsce!
— zakończył Duda.
Tusk odpowiada Dudzie. Hołownia musiał przerwać po pierwszych słowach
Mimo że Art. 140 Konstytucji RP stanowi - [Orędzie Prezydenta Rzeczypospolitej] Prezydent Rzeczypospolitej może zwracać się z orędziem do Sejmu, do Senatu lub do Zgromadzenia Narodowego. Orędzia nie czyni się przedmiotem debaty - premier Donald Tusk zaraz po orędziu wszedł na mównicę i polemizował z prezydentem.
- To jest bardzo ważna chwila tu w parlamencie, aby powiedzieć kilka słów prawdy na temat znaczenia wyborów 15 października - powiedział Donald Tusk, który zabrał głos po orędziu prezydenta. - Te oklaski, za które dziękuję, to oklaski skierowane do milionów Polek i Polaków, którzy podjęli rok temu decyzję o historycznym znaczeniu - dodał.
Po orędziu prezydenta, które zakończyło się tuż przed godziną 11, głos zabrał premier. Już po pierwszych słowach Donalda Tuska usłyszeć można było krzyki z sali, po czym Szymon Hołownia przerwał wystąpienie premiera, prosząc o wysłuchanie jego słów w spokoju. Mimo to już chwilę później słychać było znów okrzyki: "dymisja".
Z drugiej strony sali rozległy się natomiast brawa, które premier skomentował słowami: - Te oklaski, za które dziękuję, to oklaski skierowane do milionów Polek i Polaków, którzy podjęli rok temu decyzję o historycznym znaczeniu - powiedział Tusk.
Donald Tusk: Naród się zjednoczył
Szef rządu przypomniał, że rok temu, jeszcze przed wyborami, odbył się antyrządowy protest zorganizowany przez PO. - 4 czerwca 2023 r. pół miliona ludzi wyszło na ulice Warszawy, żeby powiedzieć głośno i wyraźnie: dosyć skorumpowanej władzy, dosyć nieudolności, złej woli tych, którzy Polskę swoją niekompetencją i złą wolą gnębili przez osiem lat - mówił Tusk.
dcphewx
- 15 października naród się zjednoczył, powiedział: "dosyć zła" i odsunął złą władzę. Ludzie i ich głosy są bez porównania ważniejsze od politycznych deklaracji urzędników państwowych i partyjnych funkcjonariuszy - kontynuował premier.
Kiedy poznamy kandydata KO na prezydenta? Tusk podał datę
Po słowach Tuska, w których nawiązał on do Andrzeja Dudy, mówiąc, że rok temu "Polacy powiedzieli jednoznacznie, że mają dosyć rządów partii, która także pana prezydenta usadowiła w Pałacu Prezydenckim", posłowie PiS zaczęli wychodzić z sali. Na to zareagował premier, mówiąc:
- 15 października Polacy poprosili was, abyście przestali rządzić, abyście odeszli, więc jeśli dzisiaj także symbolicznie, w rocznicę tego wydarzenia odchodzicie, to Polacy z całą pewnością przyjmą także tę manifestację z satysfakcją.
Chwilę potem Tusk mówił, że "pan prezydent Duda zaczął jako prezydent PiS-u, nie polskiego narodu i dzisiaj kończy tę swoją misję, znowu pokazując bardzo wyraźnie, że był prezydentem jednej partii politycznej, a nie narodu polskiego".
"Stawką wyborów była polska niepodległość"
Szef rządu mówił też, że wybory 15 października 2023 r. były wyborami o wszystko. - Stawką była nie tylko demokracja, dzisiaj już widać bardzo wyraźnie, że stawką wyborów 15 października, tak jak stawką tych wyborów, które niedługo będą miały miejsce - wyborów prezydenckich, jest także polska niepodległość - zaznaczył szef rządu.
Jak też chwilę potem dodał, "dzisiaj nie ma żadnego alibi, żadnego usprawiedliwienia, żadnego wytłumaczenia dla tych, którzy świadomie, z głupoty, z naiwności, z gotowości do zdrady polskich interesów ułatwiają Putinowi i Łukaszence ich robotę".
W tej kwestii rząd może liczyć na Dudę. "Będę wspierał wszystkie działania"
Mówiąc o strategii migracyjnej, krytykowanej przez prezydenta w orędziu, powiedział: - Nasza polityka jest twarda, ale naprawdę humanitarna.
Odnosząc się do czasowego, terytorialnego zawieszania przyjmowania wniosków o azyl podkreślił, że "nikt nie mówi tu o zawieszeniu praw człowieka". - Nikt nie mówi tutaj o zawieszeniu prawa do azylu. To jest nieprawda - przekazał, dodając: - Mówimy o nieprzyjmowaniu wniosków azylowych składanych przez ludzi, którzy zorganizowani przez Łukaszenkę nielegalnie przekraczają granicę - powiedział premier.
(sa)


Skomentuj
Komentuj jako gość