logodebata

Wspomóż jedyny portal na Warmii i Mazurach, który nie boi się publikować prawdy o politykach i jest za to ciągany po sądach. Nigdy, przez 18 lat istnienia, nie dostaliśmy 1 grosza dotacji publicznej. Redaktorzy i autorzy są wolontariuszami. Nr konta bankowego Fundacji „Debata”: 26249000050000450013547512. KRS: 0000337806. Adres: 11-030 Purda, Patryki 46B

sobota, wrzesień 12, 2026
  • Debata
  • Wiadomości
    • Olsztyn
    • Region
    • Polska
    • Świat
    • Urbi et Orbi
    • Kultura
  • Blogi
    • Łukasz Adamski
    • Bogdan Bachmura
    • Mariusz Korejwo
    • Adam Kowalczyk
    • Ks. Jan Rosłan
    • Adam Jerzy Socha
    • Izabela Stackiewicz
    • Bożena Ulewicz
    • Mariusz Korejwo
    • Zbigniew Lis
    • Marian Zdankowski
    • Marek Lewandowski
  • miesięcznik Debata
  • Baza Autorów
  • Kontakt
  • Jesteś tutaj:  
  • Start
  • Wiadomości
  • Polska
  • By obronić się przed Rosją, potrzebujemy rakiet dalekiego zasięgu

Polska

By obronić się przed Rosją, potrzebujemy rakiet dalekiego zasięgu

Szczegóły
Opublikowano: czwartek, 15 sierpień 2024 08:48

Trwają obchody święta Wojska Polskiego i 104. rocznicy Bitwy Warszawskiej. Z tej okazji przypominamy tekst Eugeniusza Chimiczuku, specjalisty od wojskowości z portalu Klubu Jagiellońskiego. A pod tekstem historia wojny z bolszewikami w 1920 roku zakończonej rozgromieniem ataku armii konnej Budionnego na Warszawę, co dało Polsce 19 lat na odbudowę niepodległego państwa.

Wojna na Ukrainie dobitnie pokazuje, że państwo polskie potrzebuje dobrze zarządzanego, stabilnego i długofalowego programu rozwoju broni rakietowej, która dawałaby możliwość odstraszania przeciwnika, a w przypadku wojny natychmiastowego złamania mu przemysłowego kręgosłupa i pozbawienia go zasobów na prowadzenie długofalowego konfliktu. Zwłaszcza że problemem Polski nie jest brak kompetencji i technologii w tym zakresie, lecz niedostatek woli politycznej i umiejętności organizacyjnych.

Wraz z inwazją na Ukrainę poziom bezpieczeństwa w naszym regionie drastycznie się obniżył. Trwająca kampania okazała się ciężką i długą wojną wymagającą dużych ilości sprzętu, wyczerpującą nie tylko obie strony konfliktu, lecz także ich sojuszników.

Od strony logistycznej Rosja stosuje strategię, której używała podczas wszystkich wojen ze swoimi sąsiadami toczonych w ciągu kilku ostatnich dekad. Do prowadzenia ostrzałów używa mianowicie zarówno broni konwencjonalnej dalekiego zasięgu, jak i pocisków balistycznych średniego zasięgu produkcji irańskiej i północnokoreańskiej, co pozwala na rażenie zaplecza logistycznego, energetycznego i przemysłowego przeciwników.

Jednocześnie Kreml przechowuje swoją infrastrukturę strategiczną, w tym najbardziej wrażliwe przedsiębiorstwa, takie jak fabryki wzbogacenia tytanu i niklu (pierwiastków, bez których utrzymanie sprzętu lotniczego jest niemożliwe), głównie w głębi kraju, w okolicach Uralu. Zuchwała strategia Rosji wobec swoich sąsiadów bazuje na założeniu, że to „serce” rosyjskiego imperializmu jest poza zasięgiem ataków jej sąsiadów.

„Jakieś” rakiety nie wystarczą

Aż do wynalezienia pocisków międzykontynentalnych w latach 60. XX wieku ZSRR mógł ukrywać swój przemysł strategiczny w głębi terytorium, zapewniając tym samym stabilność dostaw wszystkich niezbędnych materiałów do prowadzenia wojny. Technologiczne zmiany spowodowały jednak, że radziecka, a obecnie rosyjska arogancja wcale nie musi pozostawać bezkarna. Nowoczesna broń precyzyjna dalekiego zasięgu pozwala razić miękkie podbrzusze Rosji, nawet używając konwencjonalnych ładunków.

Broń dalekiego zasięgu daje państwu średnich rozmiarów, takiemu jak Polska, szansę na przetrwanie, zwłaszcza w sytuacji coraz bardziej zawiłych relacji między samymi sojusznikami. Polska, będąca jednym z najbardziej aktywnych członków NATO, wielokrotnie ubiegała się o uzyskanie tego rodzaju uzbrojenia.

Sukcesy były połowiczne. Choć udało się nam pozyskać kilkaset pocisków manewrujących JASSM-ER o zasięgu ponad 900 kilometrów za kwotę 735 milionów dolarów, to jest to broń, której zasięg jest wystarczający zaledwie do rażenia zachodnich okolic rosyjskiej stolicy, w dodatku ze skrajnie niewygodnych pozycji w przestrzeni powietrznej tuż przy wschodniej granicy Polski.

Ponadto, nasi sojusznicy zdają się nie ufać zbytnio polskim dążeniom do wzmocnienia swojej suwerenności obronnej. Przykładowo, przy zakupie 500 wyrzutni systemu HIMARS Polsce zaoferowano kilka tysięcy standardowych pocisków o zasięgu 70 kilometrów, ale zaledwie 30 pocisków balistycznych krótkiego zasięgu ATACMS. Podobnie odmówiono Polsce sprzedaży pocisków Tomahawk o zasięgu 1800 kilometrów.

Z punktu widzenia polskiego bezpieczeństwa taki stan rzeczy jest wysoce niezadowalający. Zasięg JASSM-ER pozwala zaledwie na uszkodzenie obiektów strategicznych położonych bliżej polskiej granicy, zaś znajdujące się w tym obszarze fabryki nie są wrażliwym wąskim gardłem łańcuchów dostaw, a tylko liniami montażu końcowego.

Nie wiemy też, jak dalece idącą autonomią w ich użyciu dysponujemy w praktyce i czy nie istnieją pewne ograniczenia w ich użyciu, tak jak przez długi czas miało to miejsce na Ukrainie. Zwłaszcza że w dzisiejszych czasach możliwe jest umieszczenie ograniczeń dotyczących potencjalnego użycia w samym oprogramowaniu pocisku.

Oznacza to więc, że nasze zakupy są niewystarczające, jeśli chodzi zarówno o jakość, jak i ilość. Wynika to z wielu ograniczeń traktatów międzynarodowych, jak chociażby MTCR (Missile Technology Control Regime, traktat o kontroli technologii rakietowych zakazujący sprzedaży broni lub technologii jej wytwarzania o zasięgu ponad 300 kilometrów z powierzchni ziemi) lub w przeszłości INF (Traktat o całkowitej likwidacji pocisków rakietowych krótkiego i średniego zasięgu), z którego USA się wycofały, po tym jak okazało się, że Rosja nie trzymała się go w dobrej wierze.

Własne rakiety najlepszym gwarantem bezpieczeństwa

Polski program rakietowy musi mieć zdolność rażenia największych rosyjskich fabryk, rafinerii, przedsiębiorstw chemicznych oraz radioelektronicznych, z których wiele mieści się w granicy 4000 kilometrów, co pokazuje poniższa grafika. Nie wspominając o bazach wojskowych, magazynach, lotniskach, węzłach logistycznych, mostach, elektrowniach i innych ważnych celach, których sięganie wymaga jednak posiadania broni średniego i pośredniego zasięgu własnej produkcji.

Autor grafiki: Marek Grąbczewski. Na podstawie własnych badań autora tekstu.

Doświadczenie Ukrainy pokazuje, że wojna z Rosją po kilku tygodniach nabiera wymiaru materiałowego i ilościowego. Zadaniem przeciwników Rosji musi być zatem uderzenie w kręgosłup imperium już w pierwszych godzinach wojny. Zamiast walczyć z Rosjanami na polu walki, zdecydowanie łatwiej, a w ostatecznym rozrachunku i taniej, zniszczyć w zarodku rosyjską zdolność do prowadzenia wojny.

Zniszczenie fabryki jest najlepszą sankcją za wojnę napastniczą – w odróżnieniu od sankcji gospodarczych takiej kary nie da się obejść, a ponadto działa ona natychmiastowo i trwale. Odbudowanie fabryki po ataku konwencjonalnym trwa wiele miesięcy, a nawet lata, w ciągu których wojsko agresora doświadcza głodu amunicyjnego, paliwowego, braków części zapasowych i wsparcia z powietrza.

Nie należy też lekceważyć znaczenia psychologicznego w przypadku szybkiego zniszczenia ważnego elementu państwa – może to zmienić nastroje społeczne i obniżyć poparcie dla kontynuacji wojny na pełną skalę.

Ze względu na wątpliwe decyzje ukraińskich polityków w latach 2020–2021 Ukrainie nie udało się dokończyć programu rozwoju broni dalekiego rażenia, przez co obecnie musi korzystać z różnego rodzaju bezzałogowych systemów, które są prostsze i tańsze. Jednak z drugiej strony są one uzależnione od zawodnych systemów nawigacji i łączności satelitarnej, przenoszą zbyt mały ładunek, żeby poważnie uszkodzić wojskowy lub przemysłowy obiekt (być może z wyjątkiem rafinerii i magazynów łatwopalnych paliw), a także poruszają się zbyt wolno, żeby razić zmieniające położenie cele na większych odległościach.

Brak broni strategicznej uzależnia państwo od decyzji z zewnątrz – od tego, czy zagraniczni partnerzy pozwolą na uderzenie w określony cel i czy przekażą pociski. Obecne przepychanki na scenach politycznych po obu stronach Atlantyku w sprawie wsparcia dla Ukrainy pokazują, jak los całego narodu w ludobójczej wojnie może zależeć od nastrojów polityków w państwie sojuszniczym.

Kolejnym problemem, który już zasygnalizowałem, jest kwestia możliwości zakupu tego typu uzbrojenia. Międzynarodowe porozumienie MTCR wyklucza sprzedaż uzbrojenia bazowania lądowego i morskiego o zasięgu powyżej 300 kilometrów. Zakupione przez nas pociski JASSM-ER są odpalane z F-16, a zatem zawsze będą uzależnione od samolotów i ich lotnisk, które są wrażliwe na otwierające uderzenie przeciwnika.

Ponadto przygotowanie samolotów zajmuje sporo czasu; przykładowo, ukraiński wywiad wie o przygotowaniu misji rosyjskich bombowców na wiele godzin przed ich startem. Eliminuje to element zaskoczenia i pozwala przygotować się obronie przeciwlotniczej. Odpalenie z platform lądowych lub podwodnych jest praktycznie nieprzewidywalne, a mobilność wyrzutni utrudnia ich odnalezienie i zniszczenie.

Zachód szuka swoich zębów

W czasach zimnej wojny ZSRR odstraszały systemy amerykańskie, zwłaszcza pociski manewrujące Gryfon i balistyczne Pershing-II o zasięgu odpowiednio 2500 i 1800 kilometrów. Francja w tym czasie budowała swoje strategiczne odstraszanie oparte na pocisku balistycznym S-3 (3500 kilometrów).

Dzisiaj, po wielu latach przekonania, że Rosja nie stanowi już zagrożenia strategicznego, tego typu uzbrojenie pozostało na stanie przede wszystkim w państwach Azji i na Bliskim Wschodzie – w Izraelu, Indiach, Korei Południowej i Północnej, ChRL i od niedawna z powrotem w USA, które również ogłosiły plany ulokowania takiego sprzętu na terenie Niemiec. Co ciekawe, tego typu rakiety w USA mają być przywrócone w wersji konwencjonalnej, to znaczy nieposiadającej zdolności do przenoszenia głowicy nuklearnej.

Sytuacja ta demonstruje zachodzący na naszych oczach postęp technologiczny. Nowoczesne systemy nawigacji inercyjnej, zawierające żyroskopy światłowodowe i precyzyjne akcelerometry, jak też – w przypadku pocisków manewrujących – naprowadzanie elektrooptyczne z udziałem sztucznej inteligencji, pozwalają na precyzyjne rażenie obiektów strategicznych w najbardziej wrażliwe miejsca z precyzją odchylenia poniżej 10 metrów. Dzięki temu współcześni stratedzy, chcąc niszczyć zaplecze techniczne przeciwnika, nie muszą już opierać się na ładunkach nuklearnych; bardzo precyzyjna broń konwencjonalna pozwala na osiągnięcie porównywalnych rezultatów przy znacznie mniejszych szkodach dla ludności cywilnej i środowiska.
Otwórz w nowej karcie
Jakub Samek wskazuje plusy, minusy i wyzwania związane z zapowiadaną inwestycją: Tarcza Wschód to CPK polskiej obronności
Jacek Płaza chwali zespół Strategy&Future za inicjatywę w temacie obrony cywilnej: Bartosiak robi dobrą robotę dla polskiego państwa
Kamil Pachecki na kanwie śmierci polskiego żołnierza na granicy polsko-białoruskiej opisuje błędy polskiej władzy: Polska przegrywa kryzys graniczny. Czy można było temu zapobiec?

Polak potrafi! Także stworzyć broń strategiczną

Powstaje zatem pytanie, czy opracowanie takich technologii jest możliwe w Polsce? Jeszcze 40 lat temu na tego typu broń mogły sobie pozwolić tylko najbardziej zaawansowane technologicznie państwa świata, ale z każdą dekadą klub posiadaczy broni dalekiego zasięgu się rozszerza. Zaawansowanie i rozpowszechnienie nowoczesnej elektroniki i materiałów umożliwiło uproszczenie wielu złożonych elementów mechanicznych broni dalekiego zasięgu, co z kolei pozwoliło na opracowanie tego typu broni w krajach takich jak Iran lub Turcja.

Wbrew pozorom Polska też ma spore doświadczenie w tej dziedzinie. Na zlecenie NCBiR opracowano technologie układów wykonawczych rakiet oraz liczne rodziny silników rakietowych na paliwa stałe. Wytwarzamy też w kraju niezbędne dla nich utleniacze stałe, a polski przemysł chemiczny produkuje wszystkie niezbędne materiały syntetyczne dla kluczowych komponentów silników.

Również w kwestii elektroniki Polacy mają dostęp do technologii wytwarzania podzespołów wytrzymałych na nadzwyczajnie duże przeciążenia, uzyskanej w ramach rozwijania pocisków artyleryjskich ARP 155. Produkcja pocisków balistycznych średniego i pośredniego zasięgu nie powinna zatem stanowić większego wyzwania, co potwierdzają testy rakiety suborbitalnej stworzonej przez Wojskowy Instytut Techniki Uzbrojenia (WITU), Wojskowe Zakłady Lotnicze Nr 1 i zakłady Gamrat.

„Gdybyśmy zbudowali silnik z czterech segmentów, dołożyli stery aerodynamiczne i dwustukilogramową głowicę bojową, to mamy gotowy pocisk balistyczny typu ziemia–ziemia o zasięgu około 150 kilometrów” – wyjaśniał na Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego w Kielcach w 2022 roku Dariusz Sokołowski, kierownik pracowni techniki rakietowej Zakładu Mechatroniki WITU.

A mówimy wciąż o pocisku o średnicy jedynie 300 milimetrów. Od tego czasu przetestowano już dwukrotnie silnik równy kalibrowi 610 milimetrów, czyli porównywalny do słynnego ATACMS. Technologia silników na paliwo stałe jest skalowalna. W ciągu zaledwie 3 lat przeszliśmy od silników 150 mm do 610 mm, co oznacza, że opracowanie silników rakietowych o średnicy ok. 1,2 metra, umożliwiających zbliżenie się do zasięgu 4000 kilometrów, mogłoby zająć nam zaledwie kolejne 3–4 lata.

Wyzwaniem byłoby tu jednak stworzenie od podstaw polskiego systemu nawigacji inercyjnej zdolnego do operowania na takich zasięgach. Nie musi to być problem nie do przeskoczenia, gdyż można stopniowo zwiększać precyzję nawigacji, wytwarzając pociski o coraz większym zasięgu i precyzji w perspektywie czasowej od 5 do 15 lat. W sukurs przyszedłby nam postęp technologiczny, którego stopień już teraz umożliwia wgranie nowego oprogramowania bez fizycznej wymiany elektroniki w istniejących pociskach.

Dodatkowo nowoczesna nawigacja najczęściej opiera się na zjawiskach fotonicznych i nie potrzebuje aż tak drogich i trudnych w produkcji żyroskopów mechanicznych. Mamy w Polsce wybudowane laboratorium Hardware-in-the-Loop, umożliwiające testowanie takiej nawigacji we wstępnej fazie rozwoju bez potrzeby odpalania prawdziwych pocisków. Zanotowaliśmy również duże osiągnięcia polskich naukowców w obszarze fotoniki i stosowanej matematyki, co pozwoliłoby na w miarę szybkie opanowanie tej technologii.

Nieco większym wyzwaniem byłoby opanowanie pocisków manewrujących, do których na razie nie wytwarzamy napędu odrzutowego odpowiedniej klasy. Niemniej jednak, jeszcze w 2015 roku ITWL oferował opracowanie mikropocisku manewrującego Pirania o masie startowej poniżej 100 kilogramów. Byłby to dobry punkt startowy dla polskiego odrzutowego odpowiednika irańskiego Shahedu lub rosyjskiego Łanceta.

Z drugiej strony, choć taka jest broń jest bardzo skuteczna dla wsparcia pola walki i rażenia mniejszych celów, które się przemieszczają od czasu do czasu, to nie jest ona wystarczająca przy ataku na infrastrukturę krytyczną. Do tego niezbędny byłby klasyczny, ważący dwie tony pocisk manewrujący – dlatego tworzenie amunicji latającej o mniejszej masie należałoby traktować jako rozwiązanie pomostowe, dla którego jednak mamy już praktycznie wszystkie komponenty, w tym silniki wytwarzane w kraju.

Przy wytworzeniu silnika i innych podzespołów dla prawdziwego pocisku manewrującego moglibyśmy używać doświadczenia Instytutu Lotnictwa w pracy nad silnikami odrzutowymi w PRL-u i doświadczeń uzyskanych podczas projektowania podzespołów silnikowych dla największych zagranicznych firm. Przykładowo, opracowany w IL w latach 90. silnik K-15 wykorzystywał sześciostopniową sprężarkę osiową na pojedynczej turbinie. Są to najprostsze konstrukcyjnie silniki, w dodatku o ograniczonej do kilku godzin trwałości; ich opracowanie i wdrożenie do pełnoskalowej produkcji nie musi zająć więcej niż 5–7 lat. To nie brak kompetencji i technologii jest problemem, tylko brak woli politycznej i umiejętności organizacyjnych.

Dobra organizacja to klucz

Na portalu KJ sugerowaliśmy, że rozwiązaniem problemów z zarządzeniem polskimi projektami obronnymi może być iteracyjne wprowadzanie sprzętu, tak aby stopniowo zastępował on przestarzałe uzbrojenie. W przypadku broni rakietowej dalekiego i pośredniego zasięgu może to jednak nie wystarczyć.

W jej przypadku konieczne byłoby wprowadzenie osobnego zarządzania programami broni dalekiego zasięgu, jak również dwóch osobnych programów: jednego dla pocisków manewrujących różnych klas i drugiego dla pocisków balistycznych, co pozwoliłoby na iteracyjne dostarczenie produktów, wytwarzanie wspólnych podzespołów dla obu programów i rozszerzenie wersji pocisków, co też pozytywnie wpłynęłoby na koszt i terminowość prac poprzez osiągnięcie efektu skali w pracach rozwojowych.

Wymagałoby to jednak stworzenia prawdziwych (a nie tylko graficznych) map drogowych dla wielu instytucji naukowych, zakładów przemysłowych, uczelni i jednostek wojskowych. Niezbędna byłaby zmiana podejścia do jakości zarządzania, koordynacji i komunikacji, a także przełamanie barier przestarzałej kultury technicznej i naukowej, które wciąż panują na uczelniach, w zakładach przemysłowych i gabinetach MON-u.

Niestety, okazję w postaci programu Homar oddano producentom zagranicznym, co nie oznacza, że jest ona całkowicie stracona. Zawsze możemy umowy z zagranicznymi dostawcami przerwać w momencie, kiedy pierwsze sukcesy rodzimego produktu udowodnią, że takie posunięcie nie jest przesadnie ryzykowne. Taka decyzja wyniosłaby nasz przemysł i naukę na zdecydowanie wyższy poziom, a zdobyte doświadczenia można by wykorzystać, rozwijając produkty dla lotnictwa cywilnego i badania kosmosu, np. tworząc rakiety nośne dla satelitów na podstawie pocisku balistycznego.

Przy ostrożnych szacunkach cały program może zająć około 5–7 lat i kosztować nawet 3 miliardy złotych, nie wliczając kosztu wytwarzania samej amunicji. Tworzenie zapasu kilku tysięcy takich pocisków może kosztować kolejne kilka miliardów złotych, które jednak tym razem zostaną w polskiej gospodarce, oraz zająć około 3–5 lat, w zależności od zaplanowanego tempa produkcji oraz zaangażowanych środków. W efekcie za nieco ponad dekadę mielibyśmy całe rodziny rozmaitych pocisków balistycznych i manewrujących o rozmaitych zastosowaniach.
Wesprzyj nas
Polityka jest roztropną troską o dobro wspólne. Dążymy do budowy podmiotowej Rzeczypospolitej realizującej wskazania katolickiej nauki społecznej. W tym celu tworzymy niepartyjne, chadeckie środowisko polityczne, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

***

Państwo polskie potrzebuje dobrze zarządzanego, stabilnego i długofalowego programu rozwoju broni rakietowej, dającego możliwość odstraszania przeciwnika, a w przypadku wojny natychmiastowego złamania mu przemysłowego kręgosłupa i pozbawienia go zasobów na prowadzenie długofalowego konfliktu.

Dotychczasowe doświadczenia pokazują, że nie mamy alternatywy dla narodowych rozwiązań – porozumienia z sojusznikami kosztują życie i zdrowie żołnierzy, jak również zbędnie przedłużają konflikty w imię fantomowego zagrożenia „eskalacją”.

Choć NATO jest ważnym elementem politycznym, to nikt nie sprawdził w pełni rzeczywistej efektywności sojuszu. Wraz z destabilizacją porządku międzynarodowego możemy zauważyć efekty krótkiej kołdry parasolu bezpieczeństwa USA i wahania nastrojów wśród sojuszników.

Doświadczenia z dalszej przeszłości pokazują, że niewykluczone są scenariusze „zamrożenia partycypacji w NATO” dużych sojuszników, jak chociażby w przypadku wyjścia Francji z systemu wspólnego dowodzenia NATO między 1966 i 2009, co znacznie osłabiło sojusz, m.in. z powodu utraty broni dalekiego zasięgu, będącej w posiadaniu tego kraju.

Potrzeba odważnych decyzji politycznych jest tym większa, że samo wojsko dostrzega konieczność rozwoju programów rakietowych, już teraz inwestując dziesiątki miliardów złotych w zakupy sprzętu z tej dziedziny, w tym w polski program rozpoznania satelitarnego stworzony do kierowania ostrzałem broni dalekiego zasięgu w głąb terenu potencjalnego przeciwnika.

Tylko narodowe siły, przemysł i nauka są ostateczną gwarancją bezpieczeństwa państwa w trudnych czasach, a nowoczesne technologie niwelują przewagę liczebną potężniejszego przeciwnika. Z tego powodu narodowy program broni dalekiego zasięgu musi być traktowany jako priorytetowy mechanizm bezpieczeństwa Rzeczpospolitej w XXI wieku i jako taki otrzymywać ponadpartyjne wsparcie polskich elit.

Eugeniusz Chimińczuk

104 lata temu Polska odniosła zwycięstwo w bitwie z Rosją bolszewicką

zolnierze 1920

Na zdjęciu: Żołnierze przy stanowisku polskich karabinów maszynowych w rejonie Radzymina. 1920 r.

15 sierpnia uznawany jest za rocznicę polskiego zwycięstwa w Bitwie Warszawskiej. Ta ogromna batalia tocząca się na obszarze pomiędzy Dęblinem a granicą z Prusami Wschodnimi była sumą kilku starć, o których wyniku przesądziły determinacja polskiego dowództwa i żołnierzy oraz doskonale przygotowany plan działań.

Wojna polsko-bolszewicka rozpoczęła się krótko po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Armia Czerwona stopniowo zajmowała obszary opuszczane przez siły niemieckie. Pod koniec grudnia 1918 r. po raz pierwszy starła się z oddziałami polskiej samoobrony w Wilnie. Celem działań bolszewików nie było jednak wyłącznie przywrócenie granic imperium rosyjskiego sprzed marca 1918 r., lecz przede wszystkim udzielenie pomocy komunistom, którzy w tym samym okresie próbowali rozpocząć rewolucję w Niemczech i w krajach powstałych z rozpadu Austro-Węgier. Moskwa dążyła więc do przeniesienia ognia rewolucji na zachód. Na jej drodze stała odrodzona Polska.

Walki polsko-bolszewickie na Białorusi trwały do października 1919 r. Przerwały je na trzy miesiące rozmowy pokojowe, które toczyły się w Moskwie i w Mikaszewiczach na Polesiu. Były one swoistą „zasłoną dymną”, bolszewicy cały czas bowiem przygotowywali plany inwazji przeciwko Polsce. Poza tym uwolnienie części sił Armii Czerwonej pozwoliło bolszewikom zadać ciężkie straty wojskom „białego generała” Antona Denikina, a także zmusić ukraińskiego przywódcę, walczącego zarówno z Rosjanami, jak i z Polakami, Semena Petlurę do wycofania się na terytorium Polski. Klęska Ukraińskiej Republiki Ludowej sprawiła, że front walk z bolszewikami liczył odtąd niemal tysiąc kilometrów. Nadziei na zwycięstwo Józef Piłsudski upatrywał w idei federacji krajów tej części Europy, która mogła być zaporą dla zamierzeń bolszewików. W kwietniu zawarł z Petlurą porozumienie – w zamian za uznanie przez Ukrainę praw Polski do Małopolski Wschodniej (zwłaszcza do Lwowa) Polska uznała rząd Ukraińskiej Republiki Ludowej. Podpisano też wspólną konwencję wojskową. Po błyskawicznej ofensywie 7 maja 1920 r. siły polsko-ukraińskie wkroczyły do Kijowa. Inicjatywa Petlury i Piłsudskiego nie spotkała się jednak z większym poparciem społeczeństwa ukraińskiego, które pozostało obojętne.

W czerwcu i na początku lipca 1920 r. polscy politycy wydawali się nie doceniać skali zagrożenia. Mnożyły się konflikty polityczne i wysuwane wobec Piłsudskiego oskarżenia o nieudolne dowodzenie armią. Dopiero w połowie czerwca pojawiła się koncepcja powołania rządu jedności narodowej.

Bolszewicy przygotowywali się jednak do wielkiej ofensywy z obszaru wschodniej Białorusi. Kilka miesięcy względnego spokoju pozwoliło im na przerzucenie w ten rejon oddziałów walczących dotąd z białymi generałami. Jej dowódcą miał być Michaił Tuchaczewski, jeden z najzdolniejszych oficerów sowieckich. Zdecydowany atak Tuchaczewskiego miał na celu zdobycie Warszawy, jednocześnie armia Siemiona Budionnego zaatakowała Polaków w rejonie Lwowa, a korpus kawalerii Gaj-Chana miał opanować północne Mazowsze, aby w ten sposób otoczyć i ostatecznie pokonać siły polskie. Przekroczenie Wisły byłoby niemal jednoznaczne z zajęciem pozostałej części Polski i wkroczeniem do Niemiec. Na południu ofensywę w kierunku Lwowa miały prowadzić armie Frontu Południowo-Zachodniego dowodzone, przez Aleksandra Jegorowa. Pomiędzy nimi, ze względu na trudny teren Polesia, miały operować jedynie słabe zgrupowania pomocnicze. Pierwsza majowa ofensywa zakończyła się porażką bolszewików. Dopiero 4 lipca Tuchaczewski rozpoczął swój marsz na Warszawę. Przewaga jego oddziałów nad polskimi wynosiła 3:1.

W czerwcu i na początku lipca 1920 r. polscy politycy wydawali się nie doceniać skali zagrożenia. Mnożyły się konflikty polityczne i wysuwane wobec Piłsudskiego oskarżenia o nieudolne dowodzenie armią. Dopiero w połowie czerwca pojawiła się koncepcja powołania rządu jedności narodowej. 23 06 powołano gabinet premiera Władysława Grabskiego. W nowym składzie brakowało jednak polityków lewicy i ludowców. Problemem był również brak przedstawicieli tych partii w Radzie Obrony Państwa. Część polityków uważała, że możliwe jest zawarcie kompromisowego pokoju z Rosją Sowiecką. Taką desperacką próbę podjął Grabski. Podczas konferencji w Spa przyjął wymuszaną przez Wielką Brytanię propozycję pokojową, zakładającą ustalenie linii Curzona jako przyszłej granicy polsko-sowieckiej oraz zwołanie środkowoeuropejskiej konferencji pokojowej. Przyjęte warunki wywołały oburzenie opinii publicznej i doprowadziły do dymisji rady ministrów Grabskiego. Nowym premierem ponadpartyjnego rządu został Wincenty Witos. Jego nominacja miała zjednać w idei obrony państwa chłopów i robotników. „Od Was, bracia włościanie, zależy, czy Polska będzie wolnym państwem ludowym, w którym lud będzie rządził i żył szczęśliwie, czy też stanie się niewolnikiem Moskwy” – głosiła odezwa z 30 lipca nawołująca do walki z najazdem bolszewickim.

Tymczasem bolszewicy przystąpili do tworzenia w Polsce nowej, podporządkowanej sobie Polskiej Republiki Sowieckiej. Od końca lipca niewielka grupa działaczy sowieckich polskiego pochodzenia tworzyła Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski (Polrewkom). W jego skład wszedł m.in. twórca sowieckiej bezpieki Feliks Dzierżyński. W manifeście opublikowanym w Białymstoku polscy bolszewicy zapowiadali obalenie rządów „szlachecko-burżuazyjnych”, nacjonalizację przemysłu i reformę rolną.

Marszałek Józef Piłsudski już w pierwszej połowie lipca planował doprowadzenie do wielkiej batalii. Początkowo zamierzał zatrzymać odwrót polskiej armii na linii Narwi i Bugu. Jednak szybszy odwrót polskich wojsk wymuszał wybranie nowej lokalizacji. Bitwa Warszawska rozegrana została zgodnie z planem operacyjnym, który na podstawie ogólnej koncepcji Piłsudskiego opracowali szef sztabu generalnego gen. Tadeusz Rozwadowski, płk Tadeusz Piskor i kpt. Bronisław Regulski.

Klęski na froncie przyniosły także zmianę na jednym z kluczowych stanowisk wojskowych. 22 lipca nowym szefem sztabu został doświadczony gen. Tadeusz Jordan Rozwadowski. Jego nominacja była powiewem optymizmu dla armii przytłoczonej skalą klęsk. Podczas posiedzeń Rady Obrony Państwa z ostatnich dni lipca mówił m.in., że „żołnierz bolszewicki jest zupełnie wyczerpany”, a „sytuacja poprawia się z każdą chwilą”. Obie te opinie były zgodne z prawdą: siły Michaiła Tuchaczewskiego topniały z każdym dniem, ich morale było coraz gorsze. Sytuację polskiej obrony poprawiało również wstępowanie w szeregi utworzonej 8 lipca Armii Ochotniczej. Na jej czele stanął obdarzony wielkim autorytetem twórca Błękitnej Armii, gen. Józef Haller.

Mimo to na drodze Armii Czerwonej padały kolejne polskie miasta. 14 lipca bolszewicy zajęli Wilno, a pięć dni później Grodno, 1 sierpnia zaś Brześć nad Bugiem, Bielsk Podlaski i Białystok. 1 Armia podczas odwrotu straciła połowę żołnierzy. Nieco lepsza sytuacja panowała na południowym odcinku frontu. Wydawało się, że stolica jest nie do obrony. Jednak w czasie, gdy Armia Czerwona mobilizowała ostatnie rezerwy do ostatecznego natarcia, polskie dowództwo zaczynało dostrzegać szansę na zwycięstwo.

Marszałek Józef Piłsudski już w pierwszej połowie lipca planował doprowadzenie do wielkiej batalii. Początkowo zamierzał zatrzymać odwrót polskiej armii na linii Narwi i Bugu. Jednak szybszy odwrót polskich wojsk wymuszał wybranie nowej lokalizacji. Bitwa Warszawska rozegrana została zgodnie z planem operacyjnym, który na podstawie ogólnej koncepcji Piłsudskiego opracowali szef sztabu generalnego gen. Tadeusz Rozwadowski, płk Tadeusz Piskor i kpt. Bronisław Regulski. Operacja składała się z trzech skoordynowanych, choć oddzielonych faz. Kluczem do jej powodzenia miała być obrona przedmościa warszawskiego, czyli wschodnich granic stolicy. Północnego odcinka frontu wzdłuż linii Wisły miała strzec 5 Armia gen. Władysława Sikorskiego. Na południu, znad rzeki Wieprz, uderzenia na słabe siły tzw. Grupy Mozyrskiej miały dokonać oddziały pod dowództwem Piłsudskiego. Plan działań został zatwierdzony 6 sierpnia.

Jednym z ważnych fragmentów Bitwy Warszawskiej było zdobycie 15 sierpnia przez kaliski 203. Pułk Ułanów sztabu 4. Armii sowieckiej w Ciechanowie, a wraz z nim – kancelarii armii, magazynów i jednej z dwóch radiostacji służących bolszewikom do utrzymywania łączności z dowództwem w Mińsku. Szybko podjęto decyzję o przestrojeniu polskiego nadajnika na częstotliwość sowiecką i rozpoczęciu zagłuszania nadajników wroga, dzięki czemu druga z sowieckich radiostacji nie mogła odebrać rozkazów.

Polakom sprzyjała niemal pełna wiedza na temat zamiarów sowieckiego dowództwa. Polski radiowywiad i kryptografowie z por. Janem Kowalewskim niemal na bieżąco odszyfrowywali sowieckie depesze, które natychmiast trafiały do polskiego sztabu. 12 sierpnia radiowywiad przejął zaszyfrowany przy pomocy nowego szyfru o kryptonimie „Rewolucja” rozkaz natarcia na Warszawę. Stolicę miały bezpośrednio atakować trzy armie: III, XV i XVI, natomiast IV Armia wraz z konnym korpusem Gaj-Chana maszerowała na Włocławek i Toruń z zamiarem przejścia Wisły na Kujawach, powrotu na południe i wzięcia stolicy w kleszcze od zachodu. Tego dnia Wódz Naczelny wyjeżdżał z Warszawy do Puław w celu objęcia dowództwa grupą uderzeniową nad Wieprzem. Odszyfrowana depesza stanowiła potwierdzenie słuszności opracowanego w polskim sztabie planu bitwy. Niebagatelną rolę w przygotowaniach do batalii odegrało rozpoznanie powietrzne. Bezcenne dla zwycięstwa okazały się dostawy węgierskiej amunicji karabinowej i pocisków artyleryjskich, które 12 sierpnia dotarły koleją do Skierniewic.

W sumie polskie siły na przedmościu warszawskim liczyły ok. 50 tys. żołnierzy. Polacy mieli przewagę liczebną i sprzętową nad siłami Michaiła Tuchaczewskiego. Głównym ogniskiem walk o przedpole stolicy stał się Radzymin, który kilkanaście razy przechodził z rąk do rąk. Ostatecznie polscy żołnierze pomimo utraty pierwszej linii umocnień i z wielkimi stratami utrzymali Radzymin i inne miejscowości, odrzucając nieprzyjaciela daleko od swoich pozycji. Ciężkie boje toczyły się również pod pobliskim Ossowem. 14 sierpnia oddziały sowieckie znalazły się 13 km od granic Warszawy. Tego dnia pod Ossowem, podczas udzielania ostatniej posługi rannemu żołnierzowi, zginął kapelan warszawskich ochotników ks. Ignacy Skorupka.

Faza obronna Bitwy Warszawskiej trwała do 16 sierpnia. Dopiero tego dnia stało się jasne, że w obliczu utrzymania obrony na przedmościu uderzenie na Grupę Mozyrską ma sens. Dowodzona przez Piłsudskiego tzw. grupa manewrowa, w której skład wchodziło pięć dywizji piechoty i brygada kawalerii, przełamała bardzo słabą obronę bolszewicką w rejonie Kocka i Cycowa, a następnie zaatakowała tyły wojsk bolszewickich nacierających na Warszawę.

W obliczu możliwości załamania się obrony na przedmościu warszawskim działania zaczepne na linii Wkry wcześniej, niż planowano, podjęła 5. Armia gen. Władysława Sikorskiego, mająca przeciw sobie siły sowieckiej IV i XV armii. „Piątej armii przypadło to najszczytniejsze dziś zadanie, by pierwszym uderzeniem rozpocząć i zdecydować rozstrzygający okres polsko-rosyjskiej wojny. […] Na ostrzach Waszych bagnetów niesiecie dziś przyszłość Polski” – napisał gen. Sikorski w odezwie do swoich żołnierzy. W zaciekłej walce pod modlińską twierdzą wyróżniała się m.in. 18. Dywizja Piechoty gen. Franciszka Krajewskiego. Do starć zakończonych polskim sukcesem doszło też pod Pułtuskiem i Serockiem. 16 sierpnia gen. Sikorski śmiałym atakiem zdobył Nasielsk. Mimo to inne jednostki sowieckie nie zaprzestały marszu w kierunku Brodnicy, Włocławka i Płocka.

Jednym z ważnych fragmentów Bitwy Warszawskiej było zdobycie 15 sierpnia przez kaliski 203. Pułk Ułanów sztabu 4. Armii sowieckiej w Ciechanowie, a wraz z nim – kancelarii armii, magazynów i jednej z dwóch radiostacji służących bolszewikom do utrzymywania łączności z dowództwem w Mińsku. Szybko podjęto decyzję o przestrojeniu polskiego nadajnika na częstotliwość sowiecką i rozpoczęciu zagłuszania nadajników wroga, dzięki czemu druga z sowieckich radiostacji nie mogła odebrać rozkazów. Warszawa bowiem na tej samej częstotliwości nadawała przez dwie doby bez przerwy fragmenty Pisma Świętego i inne przypadkowo dostępne teksty. Brak łączności praktycznie wyeliminował więc 4. Armię z bitwy o Warszawę.

W wyniku Bitwy Warszawskiej straty strony polskiej wyniosły: ok. 4,5 tys. zabitych, 22 tys. rannych i 10 tys. zaginionych. Straty zadane Sowietom nie są znane. Przyjmuje się, że ok. 25 tys. żołnierzy Armii Czerwonej poległo lub było ciężko rannych, 60 tys. trafiło do polskiej niewoli, a 45 tys. zostało internowanych przez Niemców w Prusach Wschodnich.

Faza obronna Bitwy Warszawskiej trwała do 16 sierpnia. Dopiero tego dnia stało się jasne, że w obliczu utrzymania obrony na przedmościu uderzenie na Grupę Mozyrską ma sens. Dowodzona przez Piłsudskiego tzw. grupa manewrowa, w której skład wchodziło pięć dywizji piechoty i brygada kawalerii, przełamała bardzo słabą obronę bolszewicką w rejonie Kocka i Cycowa, a następnie zaatakowała tyły wojsk bolszewickich nacierających na Warszawę. 18 sierpnia, po starciach pod Stanisławowem, Łosicami i Sławatyczami, siły polskie znalazły się na linii Wyszków–Stanisławów–Drohiczyn–Siemiatycze–Janów Podlaski–Kodeń. W obliczu całkowitego rozbicia swojej armii Tuchaczewski musiał wycofać się nad Niemen.

W tym czasie 5. Armia gen. Sikorskiego wiążąc przeważające siły sowieckie nacierające na nią z zachodu, przeszła do natarcia w kierunku wschodnim, zdobywając Pułtusk, a następnie Serock. 19 sierpnia jednostki polskie na rozkaz Piłsudskiego przeszły do działań pościgowych, starając się uniemożliwić odwrót głównych oddziałów Tuchaczewskiego znajdujących się na północ od Warszawy. 21 sierpnia rozpoczęła się decydująca faza działań pościgowych: 1. Dywizja Piechoty z 3. Armii polskiej sforsowała Narew pod Rybakami, odcinając drogę odwrotu resztkom XVI armii sowieckiej w kierunku na Białystok, natomiast 15. Dywizja Piechoty z 4. Armii polskiej, po opanowaniu Wysokiego Mazowieckiego, odcięła odwrót oddziałom XV Armii sowieckiej z rejonu Ostrołęki.

Podobnie 5. Armia polska przesunęła się w kierunku Mławy. Pozbawiona łączności IV Armia bolszewicka nie wiedząc o klęsce pod Warszawą, zgodnie z wytycznymi atakowała Włocławek – zamykając sobie w ten sposób drogę odwrotu. W tej sytuacji jedynym wyjściem dla oddziałów sowieckich było przekroczenie granicy Prus Wschodnich, co też zrobiły 24 sierpnia. Tam część z nich została rozbrojona i internowana. Część oddziałów sowieckich przez Litwę dotarła na Białoruś. 25 sierpnia polskie oddziały doszły do granicy pruskiej, kończąc tym samym działania pościgowe. Obie strony rozpoczęły przygotowania do kolejnego starcia – bitwy nad Niemnem, która ostatecznie zadecyduje o polskim zwycięstwie.

Bitwa Warszawska została uznana za osiemnastą przełomową batalię w historii świata. Zadecydowała o zachowaniu niepodległości przez Polskę i zatrzymała marsz rewolucji bolszewickiej na Europę Zachodnią. Zwycięstwo stało się jednym z najważniejszych elementów pamięci historycznej II RP oraz legendy marszałka Piłsudskiego.

W wyniku Bitwy Warszawskiej straty strony polskiej wyniosły: ok. 4,5 tys. zabitych, 22 tys. rannych i 10 tys. zaginionych. Straty zadane Sowietom nie są znane. Przyjmuje się, że ok. 25 tys. żołnierzy Armii Czerwonej poległo lub było ciężko rannych, 60 tys. trafiło do polskiej niewoli, a 45 tys. zostało internowanych przez Niemców w Prusach Wschodnich.

Bitwa Warszawska została uznana za osiemnastą przełomową batalię w historii świata. Zadecydowała o zachowaniu niepodległości przez Polskę i zatrzymała marsz rewolucji bolszewickiej na Europę Zachodnią. „Jeszcze kilka dni zwycięskiej ofensywy Armii Czerwonej, a nie tylko Warszawa byłaby zdobyta […] lecz rozbity byłby pokój wersalski”. Zniszczenie układu wersalskiego pozostało celem Związku Sowieckiego, ale aż do września 1939 r. reżim nie zdecydował się na użycie w tym celu środków wojennych. Na niemal 25 lat komunizm stał się ustrojem istniejącym tylko w jednym państwie.

Zwycięstwo nad Wisłą stało się jednym z najważniejszych elementów pamięci historycznej II RP oraz legendy marszałka Piłsudskiego. „Bitwa Warszawska – pierwsze polskie zwycięstwo od czasu Sobieskiego (nie licząc zwycięskiej wojny z Austrią w 1809) – było mitem założycielskim, fundamentem jednoczącym państwo, wojsko i społeczeństwo II Rzeczypospolitej. Odroczyło na dwie dekady zagładę polskich elit, której dokonali Sowieci w mordzie katyńskim w 1940 r., a Niemcy w akcji +AB+. Dzięki temu zwycięstwu, dzięki dwudziestu latom niepodległości doganiamy państwa, społeczeństwa i gospodarki Europy z innego poziomu, niż czynią to Białoruś i Ukraina, którym nie udało się wówczas wybić na niepodległość” – podkreśla historyk prof. Grzegorz Nowik w wydanym na setną rocznicę Bitwy zbiorze studiów pt. „Polskie zwycięstwo 1920”.

Autor: Michał Szukała

Tweet
Pin It
  • Poprzedni artykuł
  • Następny artykuł

Skomentuj

Komentuj jako gość

    0

    Biorą udział w konwersacji

    Komentarze (29)

    • Sortuj - najpierw najstarsze
    • Sortuj - najpierw najnowsze
    • Subskrybuj poprzez e-mail
    Pokaż poprzednie komentarze
    • Gość - Dana 83.

      W odpowiedzi na: Gość - Dana 83.
      Odnośnik bezpośredni

      P.S. dwa lata temu kupiliśmy sobie od Amerykanów 96 śmigłowców wojskowych Apache za 10 mld US$ (słownie dziesięć MILIARDÓW dolarów...) jest to cena ponad 400 mln zł jedna sztuka (słownie CZTERYSTAMILIONÓW złotych/szt. ) Dostawa za pięć lat. I powiedzcie kto najwięcej zarabia na wojnie...? (Angora)

      około 2 lat(a) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - Gość

      W odpowiedzi na: Gość - Dana 83.
      Odnośnik bezpośredni

      Trzy i pół miliarda euro w około 40 pakietach wsparcia - tyle sprzętu do tej pory przekazała Polska na rzecz Ukrainy:
      https://www.bankier.pl/wiadomosc/MON-wylicza-ile-wart-byl-sprzet-przekazany-Ukrainie-8683903.html
      Według OECD koszty utrzymania w Polsce uchodźców z Ukrainy tylko w 2022 roku przekroczyły 40 miliardów zł.
      Mamy 2024 rok i końca tej polskiej pomocy nie widać...

      około 2 lat(a) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - Gość

      W odpowiedzi na: Gość - Dana 83.
      Odnośnik bezpośredni

      Marzenia:
      "By obronić się przed Rosją, potrzebujemy rakiet dalekiego zasięgu",
      vs. rzeczywistość:
      https://www.debata.olsztyn.pl/wiadomoci/polska/9146-polska-jest-rozbrojona-jak-w-1939-roku-nie-mamy-przemyslu-zbrojeniowego-najnowsze-slajd-kafelek.html

      około 2 lat(a) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - EWA

      W odpowiedzi na: Gość - Gość
      Odnośnik bezpośredni

      Ciekawe, czy do wydatków nie będzie trzeba doliczyć roszczeń:
      .."Zdaniem Hanninga Niemcy powinny rozważyć wystąpienie do władz w Warszawie i Kijowie o odszkodowanie za straty poniesione w wyniku zniszczenia Nord Stream."..
      https://dorzeczy.pl/opinie/623970/wagenknecht-ukraina-powinna-zaplacic-za-zniszczenie-nord-stream.html

      Nu, ale Polska jest bogata....

      około 2 lat(a) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - Gość

      W odpowiedzi na: Gość - EWA
      Odnośnik bezpośredni

      Dawaj! Dawaj i dawaj! Masz jeszcze MiG-29 – dawaj!
      https://wydarzenia.interia.pl/raport-ukraina-rosja/news-gorzkie-slowa-zelenskiego-pod-adresem-polski-uwaga-troche-os,nId,7765310

      około 2 lat(a) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus
    • Gość - Gość

      W odpowiedzi na: Gość - EWA
      Odnośnik bezpośredni

      Oddaliśmy wam ostatnią koszulę, ale gaci już nie dostaniecie.

      "– Polska przekazała Ukrainie wszystko, co mogła. Rząd, zarówno nasz, jak i poprzedników, przekazał wielomiliardowe donacje sprzętu na Ukrainę. To wszystko, co byliśmy w stanie przekazać. Ale bezpieczeństwo państwa polskiego jest dla mnie zawsze najwyższym nakazem i wszystkie decyzje, które podejmujemy w tej sprawie, są podejmowane przez pryzmat bezpieczeństwa państwa polskiego – oświadczył szef MON".

      https://dorzeczy.pl/kraj/627078/kosiniak-kamysz-odpowiada-na-slowa-zelenskiego-stawia-warunek.html

      około 2 lat(a) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus
    • Gość - EWA

      Odnośnik bezpośredni

      Podatek wojenny???
      https://businessinsider.com.pl/prawo/podatki/rzad-wprowadzi-podatek-wojenny-trwaja-ciche-rozmowy/g5wbdw1

      mówi się o nim cicho? A dlaczego cicho? Wystarczy ograniczyć wydatki na utrzymanie rzeszy Ukraińców, a nie ponosić kolejnych kosztów w związku z cudzą wojną! Co jeszcze władze w W-wie wymyślą przeciwko nam?

      około 2 lat(a) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - Gość

      W odpowiedzi na: Gość - EWA
      Odnośnik bezpośredni

      Po to były te wybory! Polska na skraju katastrofy finansów publicznych.
      Minister finansów: deficyt budżetu państwa w 2025 r. wyniesie 289 mld zł. (PAP)

      około 2 lat(a) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - Gość

      W odpowiedzi na: Gość - Gość
      Odnośnik bezpośredni

      No i dobrze jesień średnioweicza będzie. Wszystkim tu pasuje.

      około 2 lat(a) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz
    • Gość - Gość

      W odpowiedzi na: Gość - EWA
      Odnośnik bezpośredni

      Tak się kończy pomoc nieobarczona długiem finansowym, potwierdzonym formalnie!
      P. Duda dopiero co, chwalił się u Stanowskiego, że Polska dała Ukrainie ponad 100 mld zł.
      To jest 25 miliardów dolarów. Prawie 2 razy więcej niż Niemcy, a Polski nawet nie uwzględniono w tabeli.
      Polski (już) nie ma...
      https://www.statista.com/chart/28489/ukrainian-military-humanitarian-and-financial-aid-donors/

      około 2 lat(a) temu http://maps.google.com/maps?z=15&q=,
      0 Lubię Podziel się Krótki URL: Facebook Twitter Google Plus Odpowiedz

    Wyróżnione

    Lubiane

    System komentarzy oparty o Komento

    Komentarze

    https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/furia-czyli-prymus-pryncypala,216135
    https://opinie.olsztyn.pl/olsztyn/furia-czyli-prymus-pryncypala/
    Pasławska chwali się "upolowan...
    22 godzin(y) temu
    Proponuję dla aktywnego seniora ostatnią kondygnację. Jak wejdzie oznacza to, że jest on aktywny. Jak nie wejdzie - nie jest aktywny. Taką mam koncep...
    Koncepcja radnego Andrasza „No...
    1 dzień temu
    https://tko.pl/388125,2026,09,11,plakatowal-olsztyn-bez-zgody-straznicy-przylapali-go-na-dajtkach
    Policja ponownie usunęła baner...
    1 dzień temu
    Niech przemówią "Cisi i gęgacze, czyli bal u Prezydenta" Szpota:"Gdy naród tonie w błogim śnie, my zakuwany go w kajdany; ubecja nigdy nie śpi, nie! -...
    Policja ponownie usunęła baner...
    1 dzień temu
    https://tvn24.pl/olsztyn/olsztyn-mial-zarzuty-o-gwalt-zostal-uniewinniony-czeslaw-jerzy-malkowski-oglosil-swoj-start-w-wyborach-st7788048
    Świat według prezydenta Olszty...
    około 4 dni temu
    Pieniądze wydają a mieszkańcy w ramach oszczędności w nocy mają ciemności , nawet w średniowieczu palili latarnie gazowe.
    Najwięcej na partyjny Campus T...
    około 4 dni temu

    Ostatnie blogi

    • Apel o optymizm na wypadek wojny Dwadzieścia rosyjskich dronów, które ostatnio wleciały do Polski wzbudziły u wielu moich rodaczek i rodaków głęboki niepokój, a często przerażenie… Zobacz
    • Barbarzyński atak "silnych ludzi" Tuska na praworządność Zbigniew Lis Motto Tuska: Będziemy stosować prawo, tak jak my je rozumiemy, czyli uchwałami Sejmu i rozporządzeniami zmieniać ustawy, wg zasady –… Zobacz
    • Co trzeba zrobić, żeby PiS wygrało kolejne wybory? Zbigniew Lis Wielu Polaków głosujących nie za opozycją, tylko przeciw PiS, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji ich decyzji oraz z powagi… Zobacz
    • Michał Wypij, Paweł Warot – komentarz osobisty Bogdana Bachmury Bogdan Bachmura Dużo łatwiej o krytykę osób, których nie darzymy sympatią, z którymi jesteśmy w sporze lub konflikcie. Ale tym razem jest… Zobacz
    • 1

    Najczęściej czytane

    • Policja ponownie usunęła baner sprzed "szubienic" z mową nienawiści wiceprezydent Olsztyna
    • Wyborcza sporządziła listę osób do zwolnienia z pracy, związanych z PiS
    • Europejskie organy antykorupcyjne badają wątki dotacji i majątku na Warmii i Mazurach
    • List pułkownika SB Wiesława Poczmańskiego. WARTO TO PRZECZYTAĆ
    • Przyczyna katastrofy w hotelu „Manor: przypadek czy głupota?
    • Biskupiec – miasto zDOMINowane przez układ partyjno-biznesowy
    • Taczka dla wiceprezydent Olsztyna
    • Green Festiwal, czyli jak i ile spółka "Wyborcza" zarabia na Olsztynie
    • Świat według prezydenta Olsztyna Roberta Szewczyka
    • Burmistrz Olsztynka żąda usunięcia niebezpiecznych odpadów ze spalarni
    • Marszałek Kuchciński ponownie wyłożył 300 tys. zł na Campus Polska Przyszłości
    • Na otwarcie Campusu nie wpuszczono baneru z wpisem wiceprezydent Olsztyna

    Wiadomości Olsztyn

    • Olsztyn

      • Policja ponownie usunęła baner sprzed "szubienic" z mową nienawiści wiceprezydent Olsztyna

        Adam Jerzy Socha 2026-09-08 07:31:49

        We wtorek 8 września informowałem, iż Wojciech Kozioł, olsztyński przedsiębiorca i członek...

      • Koncepcja radnego Andrasza „Nowej Zatorzanki” w Olsztynie

        Paweł Wolski 2026-09-07 12:39:56

        Podczas tegorocznej jesieni mają się rozstrzygnąć dalsze losy Miejskiej Hali Targowej...

      • Świat według prezydenta Olsztyna Roberta Szewczyka

        Bogdan Bachmura 2026-08-30 15:29:15

        „To jest tylko i wyłącznie polityka, czysta polityka. Widać, że zbliżają się wybory. To po prostu...

    Wiadomości region

    • Region

      • Europejskie organy antykorupcyjne badają wątki dotacji i majątku na Warmii i Mazurach

        Adam Jerzy Socha 2026-09-05 19:00:56

        Niektórymi wątkami spraw, wielokrotnie opisywanych na portalu „Deb@ty”, dotyczących gospodarowania...

      • Biskupiec – miasto zDOMINowane przez układ partyjno-biznesowy

        Adam Jerzy Socha 2026-09-02 10:42:39

        Mieszkaniec Biskupca Mariusz Wierzbowski szósty rok walczy o przywrócenie prawa w swoim mieście....

      • Stanowski: „Facet (Kuchciński), k...a, oddaj ze swoich 84 tys. zł!

        2026-08-31 16:30:29

        „Facet, oddaj k...a, ze swoich pieniędzy 84 tysiące złotych” – wezwał Krzysztof Stanowski w...

    Wiadomości Polska

    • Polska

      • Ile jest prawdy w oskarżeniach Serafina: „Macie brudne łapy, PSL-owskie świnie”?

        Adam Jerzy Socha 2026-09-11 15:43:04

        Do oskarżeń Władysława Serafina w „Kanale Zero” pod adresem polityków PSL, że „kradną setki...

      • Stowarzyszenie Patria Nostra: ofiarom niemieckich zbrodni nie można odbierać prawa do sądu

        2026-09-07 18:02:33

        Stowarzyszenie Patria Nostra skierowało do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej petycję w sprawie...

      • Pasławska chwali się "upolowaniem" min. Dorożały. Ostra reakcja Możdżonka

        Adam Jerzy Socha 2026-09-05 18:29:09

        Wiceprezes PSL, poseł PSLz Warmii i Mazur, przewodnicząca komisji Urszula Pasławska na swoimX.com...

    O debacie

    • O Nas
    • Autorzy
    • Święta Warmia

    Archiwum

    • Archiwum miesięcznika
    • Archiwum IPN

    Polecamy

    • Klub Jagielloński
    • Teologia Polityczna

    Informacje o plikach cookie

    Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.