Dziś razem z Niemcami mamy ogromną szanse na wypchnięcie Rosji z Europy. Nie powinniśmy jednak tej współpracy nazywać „paktem Ribbentrop-Beck 2.0”
Piotr Michał Kosmęda w swoim tekście na łamach Nowej Konfederacji zaproponował rozważenie strategicznego układu z Niemcami pod atrakcyjnym szyldem „paktu Ribbentrop-Beck 2.0”. Nie sposób nie zgodzić się, że głównym wyzwaniem dla amerykańskiej polityki są i stają się coraz bardziej Chiny, a nie Rosja. To powoduje, że musimy na nowo spojrzeć na polską politykę bezpieczeństwa i mocniej postawić na kwestie współpracy europejskiej. Powinniśmy również na nowo spojrzeć na Niemcy jako polskiego sojusznika w kontekście zwalczania zagrożenia rosyjskiego.
Największą zaletą tekstu Kosmędy jest próba zmierzenia się z geopolitycznymi konsekwencjami głębokich wstrząsów, które mają miejsce w światowej polityce. Mówimy dziś o wielkich zmianach. Standardem stało się myślenie i pisanie o „nowym świecie”, o którym pisałem już w książce wydanej w 2021 roku przez NK. Jednak zmiany te wkładamy w stare schematy. Jednym z nich jest traktowanie obecności amerykańskiej w Europie jako obecnego i przyszłego gwaranta europejskiego bezpieczeństwa. Owszem, bez amerykańskich dostaw broni i politycznego przywództwa Ukraina już dawno by upadła i mogłaby prowadzić tylko wojnę terrorystyczno-partyzancką. Z drugiej strony, bez odpowiedniego zaangażowania głównych państw europejskich i ich wsparcia finansowo-militarnego Amerykanie tej wojny by jednak nie prowadzili. I to jest bardzo dobra wiadomość dla Polski.
Niemcy – główny partner USA
Największe pretensje do poprzedniego rządu można mieć za to, że tworzył złudzenie polsko-amerykańskiego sojuszu w Europie Środkowo-Wschodniej, który miał być podstawą nowej polityki bezpieczeństwa europejskiego i to przeciw Niemcom. Koncepcja ta nie tylko była fałszywa, ale i szkodliwa. Fałszywa, ponieważ w trakcie trwania wojny widać coraz wyraźniej, że najbliższym sojusznikiem Waszyngtonu w Europie jest Berlin. Główne decyzje strategiczne w odniesieniu do wojny i przyszłości NATO są podejmowane w pierwszej kolejności w uzgodnieniu z Niemcami. Dowodem na to jest wspólne stanowisko na szczycie w Wilnie, gdzie jasne było, że wbrew pełnej tromtadracji polityce prezydenta Andrzeja Dudy nie ma żadnych szans na deklarację choćby planu przyjęcia Ukrainy do NATO. Swoją drogą był to ostateczny moment, kiedy to prezydent Andrzej Duda stracił unikatową pozycję polityczną, wypracowaną w pierwszych miesiącach wojny (a wraz z nim straciła ją Polska).
W efekcie rosyjskiej agresji na Ukrainę współpraca amerykańsko-niemiecka się rozwija i staje się coraz bardziej solidna
Potwierdzeniem porozumienia z Berlinem jako podstawy amerykańskiego zaangażowania w bezpieczeństwo europejskie jest zakup amerykańskich samolotów F-35 jako podstawowej i odnowionej floty, zdolnej do działania w ramach polityki „nuclear sharing” w Europie. Niemcy są również głównym partnerem USA w ramach nowego centrum globalnej polityki Zachodu i jego sojuszników, czyli grupy G-7. Możemy więc stwierdzić, że w efekcie rosyjskiej agresji na Ukrainę współpraca amerykańsko-niemiecka się rozwija i staje się coraz bardziej solidna.
Należy robić wszystko, by jak najsilniej wciągać największe państwa europejskie w prowadzenie wojny z Rosją. W uproszczeniu: czym więcej zaangażowania niemieckiego, tym lepiej dla Polski
W naszym interesie jest również to, żeby ciężar wojny spoczywał w jak najmniejszym stopniu na polskich barkach. Należy więc robić wszystko, by jak najsilniej wciągać największe państwa europejskie w prowadzenie wojny z Rosją. W uproszczeniu: czym więcej zaangażowania niemieckiego, tym lepiej dla Polski. W kontekście trwającej wojny na wschodzie widać wyraźnie, że znaczenie polityki europejskiej, nawet w dziedzinie bezpieczeństwa, rośnie, a nie maleje. Jeżeli zaś tak jest, to rośnie też znaczenie Niemiec. A my musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób połączyć to z polskim interesem narodowym.
Koniunktura w niesamowity sposób dalej sprzyja Polsce. Katastrofalne decyzje Putina pchają Rosję w kierunku Azji, a w ten sposób wyprowadzają ją z Europy. To powinien być elementarz strategiczny dla Polski: czym słabsza pozycja Rosji, tym więcej miejsca dla polityki polskiej w Europie Środkowo-Wschodniej. Dzisiaj Polska nie ma potencjału, by samodzielnie konkurować z Rosją. Dlatego musimy doceniać to, że jesteśmy częścią polityki europejskiej. Możemy uruchamiać potencjał całej Europy – przede wszystkim niemiecki – w celu wypychania Rosji z Europy.
Putin przyśpiesza ewolucję Niemiec
Fundamentem niemieckiej strategii po upadku systemu komunistycznego była współpraca z Rosją. W wymiarze gospodarczym była ona oparta na dostawach tańszych rosyjskich surowców, nawet ewidentnym kosztem interesów państw środkowoeuropejskich. W wymiarze strategicznym porozumienie z Moskwą było traktowane jako najlepsza gwarancja stabilności i pokoju w Europie – z tym, że dokonywało się ponad głowami państw środkowoeuropejskich. W wyniku polityki Putina ta sytuacja uległa fundamentalnej i nieodwracalnej zmianie.
Niemcy zaczęły dostrzegać, że pokój i rozwój w Europie trzeba zagwarantować bez udziału Rosji
Rosja nie jest już w Niemczech (jak i we Francji) traktowana jako potencjalny gwarant bezpieczeństwa i pokoju w Europie. Jest traktowana jako zagrożenie dla projektu europejskiego, a przez to bezpośrednio grozi globalnym interesom Niemiec i Francji. Niemcy zaczęły dostrzegać, że pokój i rozwój w Europie trzeba zagwarantować bez udziału Rosji. A model rozwoju gospodarczego opartego na dostawach tanich paliw kopalnych z Rosji i tak odchodzi do przeszłości, nawet niezależnie od trwającej wojny. Putin tylko przyspieszył ewolucję gospodarki i polityki niemieckiej oraz europejskiej.
Geopolityka to nie jest zestaw żelaznych praw, które należy tylko odkryć i wdrożyć. To nauka o grze potencjałów, zmieniających się w czasie i przestrzeni. Trzeba dostrzegać w niej to, co trwałe, ale doceniać również czynniki zmiany. Polskie historyczne przekleństwo ostatnich kilkuset lat polega na położeniu między Niemcami i Rosją. Polityczne zwłoki Polski były podstawą rozwoju i pozycji tych dwóch mocarstw. Wynikało to jednak z faktu, że I Rzeczpospolita zatraciła w pewnym historycznym momencie zdolność do ewolucji i modernizacji własnego systemu społeczno-ekonomicznego, a poprzez to politycznego. W efekcie państwa o dużo słabszym potencjale, czyli Prusy i Rosja żywiły własny rozwój ciałem Polski. Zniknęło mocarstwo środkowoeuropejskie, które stabilizowało politykę w regionie. Naród polski trwale jednak dążył do odzyskania własnego państwa. Niespodziewany konflikt między najważniejszymi mocarstwami rozbiorczymi stworzył dla nas szansę na to. Polskie elity na początku XX wieku stanęły na wysokości zadania, ale nie były w stanie wymazać polskiego przekleństwa, czyli położenia między Niemcami i Rosją.
Bez pruskiego zagrożenia
Konflikt między Berlinem i Moskwą zawsze stwarza dla nas szanse. Zwłaszcza dziś, gdy położenie geopolityczne Polski uległo zmianie. Dzięki II wojnie światowej i decyzjom Stalina Polska uzyskała fundamentalne dla nas oparcie o morze. Najważniejsze jest jednak to, że zniknął „nawis pruski”, czyli ciążenie polityki niemieckiej na wschód, „Drang nach Osten”. Stalin doprowadził do tego, czego nie zrobiła I Rzeczpospolita, chociaż miała ku temu co najmniej dwie narzucające się okazje. Zlikwidował zagrożenie pruskie, zmieniając w ten sposób geopolityczne położenie Polski i spełniając przy okazji marzenie Romana Dmowskiego. Na zachodzie mamy teraz sąsiada, związanego układem współpracy europejskiej w ramach Unii, który jest naszym sojusznikiem w zakresie bezpieczeństwa w ramach NATO. Dodatkowo w efekcie polityki Putina Niemcy zaangażowali się w wypychanie Rosji z Europy. Stalin zlikwidował nam zagrożenie pruskie, a teraz razem z Niemcami mamy ogromną szanse na wypchnięcie Rosji z Europy. Czy w związku z tym powinniśmy podjąć decyzję o strategicznej współpracy z Berlinem?
Dla mnie oczywiste jest, że tak. W naszym interesie jest, by główne państwa europejskie były zaangażowane w wypychanie Rosji z Europy. Do tego mają służyć zbrojenia w skali całej Europy. Niemcy zakończyły swój pacyfistyczny okres. Do tej pory zawsze niemieckie zbrojenia były oznaką zagrożenia dla Polski. Tym razem oczekujemy od Niemiec, by się uzbroiły, ponieważ docelowo nie możemy liczyć na tak wielkie zaangażowanie amerykańskie w zapewnienie bezpieczeństwa Polsce.
W związku z tym zdecydowanie popieram postulat szerokiej współpracy polsko-niemieckiej również w dziedzinie bezpieczeństwa. Nie zgadzam się jednak w żadnym wypadku na określanie tej współpracy jako „paktu Ribbentrop-Beck 2.0”. Po pierwsze dlatego, że nawiązywanie do jakichkolwiek porozumień z hitlerowskimi Niemcami jest politycznym i PR-owym brakiem rozwagi. Po drugie, co ważniejsze, sytuacja geopolityczna Polski jest diametralnie inna.
Zbliżenie z Niemcami nie może polegać na tym, że rezygnujemy z podstawowej współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa z USA, czy też na przykład ze wspólnych inicjatyw z Paryżem
Na koniec jeszcze jedna uwaga, żeby uniknąć nieporozumień. Polska polityka musi prowadzić grę wielowymiarową. Zbliżenie z Niemcami nie może polegać na tym, że rezygnujemy z podstawowej współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa z USA, czy też na przykład ze wspólnych inicjatyw z Paryżem. Wciąganie głównych państw europejskich w politykę bezpieczeństwa Europy Środkowo-Wschodniej musi polegać na zwiększaniu znaczenia Polski na poziomie całej Europy. Polska musi być wielowymiarowo aktywna na poziomie polityki ogólnoeuropejskiej. Nie możemy opierać swojej polityki tylko na zaangażowaniu w polityce środkowoeuropejskiej z ewentualnym poparciem Amerykanów. Francja i Niemcy przeskalowują swoją globalną politykę poprzez poziom ogólnoeuropejski i stąd bierze się ich zaangażowanie w popieranie Ukrainy. Nie ma powodu, by Polska prowadziła z definicji inną politykę.
Robert Kuraszkiewicz
Członek rady programowej Nowej Konfederacji. W latach 80-tych działacz opozycji antykomunistycznej w Ruchu Młodzieży Niezależnej i Ruchu Młodej Polski, jeden z założycieli Zjednoczenia Chrześcijańsko Narodowego, publicysta, przedsiębiorca i menadżer, w latach 2011 – 2016 Vice prezes i Prezes Stowarzyszenia Energii Odnawialnej, w latach 2016 – 2020 Vice Prezes i prezes Banku Pocztowego. Od 2023 roku prezes Rafako SA. Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski i Krzyżem Wolności i Solidarności. Autor książek "Polska w nowym świecie" i "Świat w cieniu wojny".


Skomentuj
Komentuj jako gość