Donald Tusk przedstawił podczas konferencji prasowej plany rządu dotyczące budowy CPK. - Piękne słowa i piękne wizje, ale w praktyce zostajemy z niczym. Zostajemy z wiatą autobusową w Modlinie i z Lotniskiem Chopina, które nie spełnia kryteriów lotniska stołecznego dla szóstego największego państwa w Europie - ocenił zapowiedzi premiera Maciej Wilk, prezes stowarzyszenia #TAKdlaCPK.
Donald Tusk przedstawił podczas środowej (26 czerwca) konferencji dalsze plany rządu w sprawie Centralnego Portu Komunikacyjnego. - Polska stanie się jednym wielkim megalopolis i to wkrótce. W ten projekt nowoczesnej komunikacji włączone zostaną wszystkie duże miasta w Polsce - zapowiedział premier i przedstawił pracę nad inwestycją jako "trójskok", który obejmie budowę lotniska pod Baranowem i rozbudowę regionalnych portów lotniczych, inwestycję w infrastrukturę kolejową oraz zwiększenie floty PLL LOT.
O zapowiedzi rządu zapytaliśmy Macieja Wilka, byłego wiceprezesa lotniska Okęcie, obecnie dyrektora operacyjnego kanadyjskiej linii Flair Airlines oraz prezesa zarządu stowarzyszenia #TAKdlaCPK. - W żaden sposób nie jestem zaskoczony tymi zapowiedziami. W dalszym ciągu głęboko nie zgadzam się z przedstawionym planem, a w szczególności z jego harmonogramem - stwierdził w rozmowie.
CPK miałoby powstać do 2032 roku.
Maciej Wilk: W siedem lat zbudowano lotnisko na sztucznej wyspie na Pacyfiku
Zgodnie z zapowiedziami Donalda Tuska pierwsze samoloty miałyby wystartować z lotniska pod Baranowem w 2032 roku. Zdaniem Macieja Wilka termin ten jest jednak zbyt odległy. - Wszystkie benchmarki, które mamy w Europie, wskazują, że realny plan budowy lotniska to jest okres od czterech do pięciu lat, a nie od siedmiu do ośmiu, jak w tym przypadku. W siedem lat zbudowano lotnisko w Osace, na sztucznej wyspie na Pacyfiku. Doprawdy nie rozumiem, dlaczego mielibyśmy przez tyle samo czasu budować lotnisko na baranowskiej łące. To się po prostu nie trzyma kupy - zauważył.
Premier wskazał, że równolegle planowany jest rozwój lotnisk regionalnych, w tym portów na warszawskim Okęciu i w Modlinie. - Z tym de facto w tym momencie zostajemy. Dostajemy twardą obietnicę rozwoju istniejącej infrastruktury plus jakąś odległą perspektywę budowy nowego lotniska, która będzie mogła w dowolnym momencie zostać zatrzymana, na przykład ze względu na kwestie oszczędnościowe - stwierdził nasz rozmówca.
Lotnisko Chopina zapewni Polsce "komunikację przyszłości"? "Bajania"
W zapowiedziach Donalda Tuska padło również stwierdzenie, że Lotnisko Chopina ma w przyszłości pełnić funkcję "komunikacji przyszłości". - Piękne słowa i piękne wizje, ale w praktyce zostajemy z niczym. Zostajemy z wiatą autobusową w Modlinie i z Lotniskiem Chopina, które nie spełnia kryteriów lotniska stołecznego dla szóstego największego państwa w Europie - mówił Maciej Wilk. W jego ocenie tego typu deklaracje są "bajaniami" oraz stanowią "negatywne zaskoczenie". Możliwy plan dalszego utrzymywania Lotniska Chopina po otwarciu portu w Baranowie określa natomiast jako "śmiertelne zagrożenie" dla projektu. - To recepta na to, żeby powtórzył się scenariusz lotniska Mirabel w Montrealu. Stało się tam dokładnie to samo. Otwarto nowe lotnisko, nie zamykając starego, i skończyło się to katastrofą dla całego projektu - przypomniał.
Maciej Lasek, pełnomocnik rządu ds. CPK, utrzymywał jednak podczas środowej konferencji prasowej, że port pod Baranowem "w przyszłości zastąpi Lotnisko Chopina" jako lotnisko krajowe. Decyzję o równoległym rozwoju tłumaczył natomiast zaniedbaniami poprzedniej władzy oraz koniecznością zapewnienia LOT-owi miejsca do rozwoju. - Gdyby nasi poprzednicy nie podejmowali decyzji o blokowaniu modernizacji Lotniska Chopina w 2018 i 2019 roku, dzisiaj mielibyśmy na nim przepustowość rzędu 26 milionów pasażerów za znacznie mniejsze pieniądze. Moglibyśmy spokojnie patrzeć na budowę nowego lotniska centralnego. Dzisiaj musimy robić jedno i drugie. Żeby LOT mógł się rozwinąć, musi mieć gdzie - stwierdził Maciej Lasek. Zapewniał ponadto, że modernizacja infrastruktury lotniska zostanie przygotowana "na poziomie niskokosztowym", co ma pozwolić w przyszłości na wykorzystanie jej i przeniesienie do innych portów lotniczych.
Donald Tusk zapowiada rozbudowę infrastruktury kolejowej. "Projekt 100 minut" niesie jednak ze sobą zagrożenia
Kolejnym "skokiem" zapowiedzianym przez premiera miałaby być natomiast rozbudowa infrastruktury kolejowej. - To będzie projekt "100 minut", bo w takim czasie będziemy mogli dojechać z Warszawy do Katowic, Krakowa, Wrocławia, Poznania i Gdańska - zapowiedział Donald Tusk i podkreślił, że pociągi mają osiągać prędkość od 300 do nawet 320 km/h. Wcześniejsze plany wskazywały jednak na transport między Warszawą a największymi miastami w czasie poniżej 2,5 godziny. Ponadto mówiono o przejazdach pociągów z prędkością 250 km/h. Czy takie skrócenie czasu transportu stanowi dodatkowy atut? Zdaniem Macieja Wilka - niekoniecznie.
- Większa prędkość oznacza też mniej przystanków po drodze, a więc projekt skupi się komunikacji pomiędzy metropoliami. Pierwotnie miał zapewnić też skomunikowanie Warszawy z mniejszymi ośrodkami. To w tym momencie tracimy. Pociągi będą "przelatywać" przez te miejscowości i zmierzać prosto do punktu docelowego - ocenił prezes stowarzyszenia #TAKdlaCPK.
Kolejna zapowiedź w temacie infrastruktury kolejowej wskazywała, że nowością w projekcie ma być nastawienie na renowację torów kolejowych oraz odejście od pomysłu łączenia kolei pod Baranowem. Maciej Wilk podkreśla jednak, że projekt CPK nigdy nie zakładał budowy całkowicie nowych szprych. - Nie jest też prawdą, choć jest to powtarzane z uporem maniaka, że wszystkie koleje mają zbiegać się w Baranowie. Nigdy nie było to elementem planu. Ten projekt zawsze obejmował za to cały szereg modernizacji, skrótów i różnych optymalizacji na istniejącej sieci kolejowej. Tutaj się nic nie zmienia względem pierwotnego planu. Nic, poza samą prędkością, która jest kwestią dyskusyjną - wskazał.
Flota PLL LOT ma zwiększyć się do 130 samolotów. Maciej Wilk: Realna liczba. Jest jedno "ale"
Ostatnia kluczowa zapowiedź premiera dotyczyła zwiększenia floty PLL LOT do ponad 130 samolotów w okresie do 2032 roku. - To realna liczba. Sam uważam, że aspiracją LOT-u powinno być wspięcie się na poziom takiego KLM (holenderskiego przewoźnika - red.), który ma 150 samolotów i ponad 30 milionów pasażerów. Uważam, że jest to realne w perspektywie 10 lat - ocenił Maciej Wilk. Jednocześnie wskazał jednak, że port w Okęciu nie będzie wystarczający, by sprostać rosnącemu zapotrzebowaniu LOT-u. - Jeżeli komuś wydaje się, że LOT urośnie do 130 samolotów i ponad 20 milionów pasażerów na Lotnisku Chopina, to jest w głębokim błędzie. Tam po prostu nie ma na to miejsca i nie będzie nawet po rozbudowie - wskazał.
Sama rozbudowa Lotniska Chopina miałaby zgodnie z planem potrwać do 2029 roku. Niewykluczone jest jednak, że proces uległby przedłużeniu. - To, o czym nikt nie mówi, to jest to, że ona ograniczy przepustowość tego portu lotniczego w okresie rozbudowy. To wpłynie negatywnie również na LOT, który będzie musiał pewnie ciąć połączenia i ograniczać częstotliwości - zauważył również Maciej Wilk.
- Największą szansą dla LOT-u zawsze było CPK i możliwość nieograniczonego rozwoju w nowym porcie. Jak słusznie zadeklarował premier, najnowocześniejszym i najprzyjaźniejszym dla pasażerów lotnisku w Europie. Tylko z niewiadomych mi powodów jest to odsuwane na święte nigdy, czyli na 2032 rok, a może nawet i później - podsumował prezes stowarzyszenia #TAKdlaCPK.
Maciej Strzembosz: Megalopolis, czyli propaganda Donalda Tuska. Zamiast CPK powstanie PDT
Nazywając projekt nowego CPK „megalopolis” i podporządkowując go interesom Warszawy i kilku wielkich miast, Donald Tusk wraca do nieszczęsnej polityki ze swojej poprzedniej kadencji: finansowania wyłącznie miast, w których rząd ma największe poparcie, skazując ścianę wschodnią na wegetację – ocenił na łamach „Rz” Maciej Strzembosz.
Brak likwidacji Okęcia nie kreuje nowego hubu, ale coś dodatkowego: zostawiając w centrum Warszawy hałas i zanieczyszczenia, ale też odbierając nowemu lotnisku najbardziej lukratywne loty – bo mając wybór, każdy bogaty woli latać wprost do stolicy.
Nowe CPK to projekt „Warszawa w 100 minut dla naszych”
Wbrew temu, co twierdzi Bogusław Chrabota tutaj, nie jest to w żaden sposób projekt inkluzywny, bo po pierwsze ograniczenie komponentu kolejowego wyklucza kilka miast i regionów docelowych, w tym regiony tradycyjnie pisowskie jak lubelskie i podkarpackie, a po drugie, skoro ma to być kolej wielkich prędkości i łączyć wielkie miasta z Warszawą w 100 minut, to nie będzie się zatrzymywać w mniejszych miastach. No i wykluczono te, które leżą zbyt daleko jak Szczecin czy Rzeszów, bo nie mieściły by się w propagandowym haśle „Polska w 100 minut”.
Najgorsze jednak jest to, że w istocie jest to projekt „Warszawa w 100 minut dla naszych”. Ktoś, kto chciałby ze Szczecina dotrzeć szybką koleją do Rzeszowa, musi pojechać do Poznania lub Gdańska, stamtąd do Warszawy, z Warszawy do Krakowa i z Krakowa do Rzeszowa. To jednak coś innego niż podróż Szczecin–CPK–Rzeszów.
Donald Tusk wraca do nieszczęsnej ideologii z poprzedniej swojej kadencji
Nazywając projekt „megalopolis” i podporządkowując go interesom Warszawy i kilku wielkich miast, Donald Tusk wraca też do nieszczęsnej ideologii metropolitalno-dyfuzyjnej z poprzedniej swojej kadencji, która byłą ładną nazwą dla polityki finansowania wyłącznie wielkich miast i to najchętniej tych, w których rząd ma największe poparcie, skazując ścianę wschodnią na wegetację. Niestety wystarczy spojrzeć na zaprezentowane mapki, by zrozumieć, że niewiele się tu zmieniło.
Zbyt szybkie jak na rozmiar kraju koleje nie tylko podrażają koszty, wymagają przebudowy łuków skrętów, wjazdów do miast, ale też oznaczają, że budowane będą przez firmy zagraniczne, bo my takich technologii nie mamy. Tymczasem pociągi jadące 100 km mniej mogłyby być budowane przez polskiego producenta, tworząc jego kompetencje i bogactwo kraju.
Nowe CPK to nie plan, to ściema
Niepokojący jest też terminarz zakładający wydanie pozwolenia na budowę dopiero pod koniec 2026 roku i ograniczenie wielkości Baranowa do 34 mln pasażerów. Wreszcie oddanie projektu dopiero w 2032 roku, a więc po dwóch kadencjach od teraz, sprawia, że projekt staje się jeszcze bardziej wrażliwy politycznie. W tym kształcie jest także rezygnacją ze współpracy z prywatnymi inwestorami, którzy wchodzili w projekt zakładający wygaszenie Okęcia.
Nie jest więc przypadkiem wczorajsza bomba, czyli spotkanie szefa Vinci Airports z Viktorem Orbánem i zapowiedź budowy hubu pod Budapesztem. Orbán z pewnością nie będzie go budował osiem lat i nie będzie dwa lata zwlekał z pozwoleniem na budowę. Niestety to, co ogłosił Donald Tusk, to nie plan. To ściema.
Marcin Horała, były pełnomocnik rządu ds. CPK.
Usystematyzujmy co się dziś dowiedzieliśmy o przyszłości CPK.
1. Nadal dominuje w projekcie chaos komunikacyjny wynikający z chaosu zarządczego. Dzisiejsze komunikaty były częściowo niespójne same ze sobą, niespójne z faktami, czasami na wręcz żenująco niskim poziomie bardziej z kiepskiego kabaretu niż poważnego programu.
2. Lotnisko CPK zostaje obcięte do 34 milionów pasażerów przepustowości i sztucznie opóźnione na rzekomo 2032 (jak wynika z innych poruszanych spraw - realnie pewnie 2035-37). My planowaliśmy 34 miliony jako etap 0.8 część do szybszego otwarcia podczas gdy prace nad pełnym etapem 1 - 40 milionów potrwają dłużej. Zrobienie z 34 milionów przepustowości pełnego pierwszego etapu i przesunięcie go na 2032 oznacza, że w chwili otwarcia będzie to lotnisko... przepełnione, wymagające pilnej rozbudowy. Ruch lotniczy nie rozkłada się równomiernie np. w dobie a maksymalna techniczna przepustowość jest liczona pod maksymalne obłożenie równo przez cały czas pracy lotniska.
3. Tymczasem będziemy marnowali pieniądze na absurdalny pomysł duportu i to niestety jest chyba rzeczywisty plan. Rozbudowa Okęcia do nawet 30 milionów pasażerów jest bez sensu, jeżeli w dwa lata po jej zakończeniu mamy otwierać zupełnie nowe lotnisko większe o przepustowości większej o zaledwie 4 miliony rocznie. Za to w newralgicznym momencie gdy CPK jeszcze nie będzie i Chopin będzie ograniczony ze względu na trwającą przebudowę.
4. W tym miejscu spuśćmy zasłonę milczenia na rojenia Donalda Tuska o lotnisku dronowym na Okęciu po przeniesieniu z niego ruchu. Mamy w Polsce znakomitych pisarzy science fiction i fantasy, szkoda czasu na słabego amatora w tej dziedzinie.
5. Jednocześnie ogromne środki mają być wydane na Modlin, włącznie z budową jakiejś nowej autostrady i linii kolejowej z Warszawy. Przypomnę, że jest to lotnisko zajmujące się do tej pory głównie przepompowaniem pieniędzy do kieszeni jednej linii niskokosztowej. Przepompujemy więcej. Minister Klimczak mówił o rozbudowie Modlina w kontekście budowy masy krytycznej pasażerów dla CPK - za 5 minut Maciej Lasek, że na CPK nie będzie miejsca dla linii niskokosztowych. Nie będziemy budowali masy krytycznej dla CPK tylko nieuczciwą konkurencję.
6. Zasłona dymna z Megalopolis i projektem 100-minutowym (co by to nie znaczyło) służy do przykrycia decyzji o skasowaniu wszystkich inwestycji kolejowych poza Y. Na prezentowanej mapce tego "megalopolis" pogrubiono część istniejących linii kolejowych, co ma tworzyć wrażenie jakiejś przemyślanej siatki połączeń. Podczas gdy realny program jest jak z Kononowicza "nie będzie niczego"
7. Z kolei decyzja o podwyższeniu prędkości na Y, oznacza, że aby mieszkańcy czterech dużych miast mieli 10 minut szybciej w podróży między nimi (choć i tak będą mieli dużo szybciej, np. połączenie Wrocław-Warszawa w naszych planach schodziło z ponad 4 do poniżej 2 godzin) kosztem wycięcia z połączeń najwyższej klasy miast średnich - Kalisza, Sieradza, Brzezin itp.
8. Przy czym i tak gorzej mają mieszkańcy kilkudziesięciu innych Polskich miast (np. Łomży, Ostrołęki, Płocka, Włocławka, Kwidzyna, Jastrzębia Zdroju itp. itp.) którzy całkowicie stracą szansę na częste i szybkie połączenia kolejowe.
9. Oznacza również, iż tabor niemal na pewno będzie kupiony "z półki" od zagranicznych konkurentów
10. Poszerzenie autostrady A2 to decyzja podjęta kilka lat temu i zaawansowany proces inwestycyjny - niech sobie przypiszą autorstwo byle dalej robili.
11. Podsumowując: to nie wygląda na jakiś spójny, przemyślany program tylko zapis jakiejś burzy mózgów pod hasłem: "dajcie tu jakieś pomysły co pozmieniać, żeby nie było, że PiS to dobrze zaplanował".
12. Taki program nie realizuje właściwie żadnego z celów programu CPK:
- budowy środkowoeuropejskiego hubu transportowego
- transferu technologii i kompetencji do polskich firm
- budowy sieci kolejowej dzięki której każdy Polak będzie mieszkał w promieniu 30 min od stacji oferującej liczne i szybkie połączenia po całym kraju
- realizacji zobowiązań budowy połączeń w ramach sieci TEN-T
13. Tyle dobrze, że nie zaorali całkiem. To zasługa presji społecznej i musimy dalej taką presję ponad podziałami budować. Wkrótce nowe inicjatywy w tym zakresie. Walka o CPK i rozwój Polski trwa!
TAKdlaCPK połączyło lewicową feministkę z prawicowym konserwatystą
W czwartek 27 czerwca ogłoszona została wspólna inicjatywa posłanki Razem Pauliny Matysiak oraz posła PiS Marcina Horały w sprawie poparcia dla inwestycji takich, jak CPK czy elektrownie jądrowe. Niedługo później Paulina Matysiak została zawieszona w prawach członka klubu Lewicy, a partia Razem skierowała wniosek do partyjnego sądu koleżeńskiego o wszczęcie procedury dyscyplinarnej. Prezes PiS do tej pory nie skomentował decyzji posła Horały.
Komentarz Prof. Antoniego Dudka, politologa z UKSW:
- To, co oni zrobili, to podważyli sens polskiej polityki przez ostatnie 20 lat. Sprowadza się do tego, że jest PiS i anty-PiS. Każdy, kto próbuje to przełamać, jest z każdej ze stron zwalczany. Dla mnie są to zwiastuny zmierzchu tego duopolu PiS-u i Platformy. Taki przejaw kolejnego protestu.
Krzysztof Bosak: Cieszę się, że Tusk nie skasował CPK
W czwartek 27 czerwca zapowiedzi Tuska w sprawie CPK komentował Krzysztof Bosak, wicemarszałek Sejmu, lider Konfederacji i prezes Ruchu Narodowego.
- Cieszę się, że premier dał sobie spokój z tymi głupimi audytami, których nie potrafili nawet prawidłowo zlecić. Szkoda, że trwało to pół roku - powiedział na antenie Polskiego Radia 24. - Cieszę się, że premier wreszcie się określił i że określił się w stronę kontynuacji inwestycji CPK, a nie jej zamknięcia i skasowania - dodał.
Lider Konfederacji zaznaczył, że w Sejmie dołączył do parlamentarnego zespołu "Tak dla rozwoju. CPK - Atom - Porty". - Jestem przekonany, że jako kraj średniej wielkości w Europie potrzebujemy nowoczesnego międzynarodowego lotniska - ocenił. Wyraził pogląd, że jest bez różnicy, czy lotnisko będzie nazywało się CPK (jak proponował PiS), CPL (jak sugerowała Platforma Obywatelska), czy jeszcze inaczej. - Z analiz prowadzonych od lat 80. wynikało (...), że to lotnisko powinno być gdzieś pośrodku kraju i że powinno być połączone z siecią kolejową - zaznaczył.
- Wczoraj premier nie powiedział nic, czego nie wiedzieliby wszyscy, którzy śledzą dyskusję branżową od lat 80., czyli że lotnisko jest potrzebne i powinno być połączone z koleją. Reszta to jest po prostu narracja - podkreślił Krzysztof Bosak.
Lider Konfederacji chwali zapowiedzi ws. LOT-u
Wicemarszałek Sejmu mówił, że w zapowiedziach premiera Tuska komponent kolejowy CPK został "mocno okrojony". - Na pochwałę zasługuje rozbudowa przewoźnika krajowego - powiedział, odnoszą się do słów Tuska w sprawie inwestycji w Polskie Linie Lotnicze LOT. Bosak ocenił, że LOT może skutecznie konkurować z nmieckimi liniami lotniczymi. Przyznał, że rynek lotniczy nie jest łatwy. Lider Konfederacji odniósł się też do sprawy lotnisk regionalnych. - Mówi się, że inwestycja CPK była przeskalowana. Ja uważam, że dyskusja o lotniskach regionalnych jest przeskalowana - powiedział. Zaznaczył, że część lotnisk regionalnych musi być dotowana.
Wiermy o tym najlepiej na Warmii i Mazurach, gdzie samorząd województwa (PSL,PO) wpompował w lotnisko w Szymanach dziesiątki miliony złotych i właśnie to lotnisko pada, praktycznie zniknęły wszystkie loty.
Krzysztof Bosak mówił w Polskim Radiu, że regionalne porty lotnicze mają znaczenie strategiczne, ale "nie są i nie będą alternatywą dla dużego międzynarodowego nowoczesnego lotniczego portu przesiadkowego z elementem cargo, z nowoczesnymi terminalami, sortowniami bagażu itd., natomiast mają swoje miejsce w systemie transportowym". - Straszenie ludzi, że jak się zrobi CPK to im się zamknie lotniska regionalne jest niedorzeczne, podobnie sugerowanie, że Modlin mógłby odegrać rolę międzynarodowego portu przesiadkowego jest całkowicie niedorzeczne - powiedział lider Konfederacji.
Kolejowa część CPK. Czy uda się zrealizować inwestycję w osiem lat?
Krzysztof Bosak wyraził wątpliwość, czy uda się w ciągu 8-10 lat zrealizować zapowiedziane kolejowe inwestycje CPK. - To krótki czas. (...) Mieliśmy przechył w kierunku inwestycji drogowych, kolej była zaniedbywana. (...) Będzie trzeba wygospodarować na to pieniądze z polskiego budżetu przy jednocześnie rosnącym deficycie w NFZ, przy ogromnych wydatkach na obronność, przy kryzysie energetycznym, w który zostaliśmy wmanewrowani przez Unię Europejską i polska klasę polityczną i niewykluczone, że przy spowolnieniu gospodarczym i innych zaburzeniach - mówił zaznaczając, że jest zwolennikiem rozbudowy kolei w Polsce i łączenia nie tylko dużych miast.
(opracowanie as na podstawie gazeta.pl, „Rz”, Facebook, Radio Zet.)
Na zdjęciu, po lewej koncepcja połączeń kolejowych rządu Donalda Tuska, po prawej projekt rządu PiS


Skomentuj
Komentuj jako gość