Autorska rubryka satyryczna Adama Sochy. Wstęp tylko dla Czytelników z poczuciem humoru. Ponurakom i politycznie zaczadzonym WSTĘP SUROWO WZBRONIONY! Debatka nr. 7 jest przedrukiem z czerwcowego wydania miesięcznika "Debata" i została oddana do druku 15 czerwca.
Z kim jest Bachmura?
"Bogdan jest z nami!", tak w pierwszej chwili zareagowała Irena Telesz, działaczka PO i KODu, a teraz także Honorowa Obywatelka Olsztyna (HOO), gdy zobaczyła Bogdana Bachmurę na zwołanym przez siebie wiecu 4 czerwca przed Teatrem Jaracza, obok posłanki Lewicy Razem Moniki Falej, radnego wojewódzkiego PO Jarosława Słomy i prof. Roberta Traby. Jednak mina Irenie zrzedła, gdy usłyszała wystąpienie Bogdana, który powiedział: "Uważam, że to co demokracja zrobiła z panem sędzią Marciniakiem, zmuszając Go do wydania oświadczenia, pochodzi z najmroczniejszych czasów sowieckich. Chciałem powiedzieć, że nie mam nic wspólnego z taką demokracją" i wezwał "walczcie o demokrację i prawa człowieka a nie z PiSem". Tłum zaczął buczeć, więc Irena tłumaczyła zebranym, że "każdy ma prawo powiedzieć swoje zdanie".
Droga H.O.O! Powinnaś była powiedzieć za aktorem Andrzejem Sewerynem, że za takie poglądy trzeba "Przyp… ć!”. Inaczej oskarżą Ciebie o "odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne" i będziesz musiała kopiować oświadczenie sędziego Marciniaka. A Bogdanowi radzę, żeby jak najszybciej się określił, z kim jest, bo jak Donald Tusk powoła po zwycięstwo „Komisję Pojednania i Miłości”, to będzie pierwszym zesłanym na reedukację.
Kongres Przy(e)szłości (PiSu)
Po raz pierwszy zawędrowałem na Kongres Przyszłości, imprezę "Gazety Olsztyńskiej", na której lansują się politycy samorządowi i rządowi za nie swoje pieniądze (główni fundatorzy to Polska Grupa Zbrojna, PKO BP, Lasy Państwowe i Urząd Marszałkowski), a zarabia wydawca. W Centrum Konferencyjnym UWM jedynymi widzami byli uczniowie ze szkoły leśnej przywiezieni przez Michała Gzowskiego, Rzecznika Prasowego Lasów Państwowych i Adama Roczniaka, Dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Olsztynie. Za widzów robili więc odbiorcy Gazety Olsztyńskiej, Radia Olsztyn i TVP Olsztyn. Media te non stop transmitowały wywiady z politykami.
Za poprzedniego właściciela (Niemca), na kongresach brylowali politycy PO i PSL. Teraz "Gazeta" jest rękach polskiego przedsiębiorcy i patrioty Andrzeja Senkowskiego, więc VII Kongres 16 maja przypominał konwencję wyborczą PiSu albo posiedzenie rządu, bo tylu było na niej ministrów na czele z wicepremierem Mariuszem Błaszczakiem i posłów tej partii z WiM. List do uczestników Kongresu napisał sam prezes Jarosław Kaczyński (odczytała poseł Iwona Arent, pełnomocnik prezesa na okręg olsztyński). Żeby nie było, zostali też zaproszeni z „opozycji demokratycznej”: poseł Urszula Pasławska i poseł Zbigniew Ziejewski z PSL, poseł Monika Falej SLD, niezależna senator Lidia Staroń, a jeszcze był tłum lokalsów z wojewodą Arturem Chojeckim, marszałkiem Gustawem Markiem Brzezinem, prezydentem Piotrem Grzymowiczem, starostą olsztyńskim Andrzejem Abako i wielu, wielu innych.
Złośliwi nazwali Kongres Przyszłości (PiSu), "Kongresem Przeszłości PiS-u". Po marszu 4 czerwca, to może być kasandryczna przepowiednia.
Błaszczak Człowiekiem Roku "Gazety Olsztyńskiej"
Właściciel "Gazety Olsztyńskiej" pozazdrościł pismom "wSieci" i "Gazeta Polska" przyznawanych co roku politykom PiSu tytułów "Człowieka Roku" i "Człowieka Wolności" i też przyznał taki tytuł na otwarcie VII Kongresu Przy(e)szłości PiSu. Pierwszym laureatem został wicepremier, minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak, „za bezprecedensowy wkład w umacnianie bezpieczeństwa Polski”. Nagrodę wręczył osobiście właściciel "GO" Andrzej Senkowski, który przybył do Centrum Konferencyjnego UWM z żoną Urszulą. Wicepremier był wzruszony i dumny, jakby nie statuetkę otrzymał a buławę marszałkowską. Odwdzięczył się wygłaszając laudację na cześć "GO". Podkreślił, że powstała pod koniec XIX wieku podtrzymywała tożsamość narodową na Warmii, „po II w. św. było trochę gorzej. Potem „Gazeta” trafiła w ręce koncernu, który reprezentował państwo, które, gdy „Gazeta” powstała, walczyła z polskością. Ale te czasy minęły”. Jej obecny właściciel, z którym minister miał przyjemność rozmawiać, odwołał się do, nie zawsze honorowanej prawdy, że kapitał ma narodowość. Minister zapewnił też: "Zmieniliśmy politykę naszych poprzedników na taką, która gwarantuje, że nie oddamy ani kawałka naszej ziemi". Niestety, nie dowiedzieliśmy się, czy obroni nas przed ruskimi rakietami, a prowadzący z laureatem rozmowę prezes i redaktor naczelny "GO" Maciej Matera, jako człowiek nienagannych manier, takiego niestosownego pytania nie zadał.
Liczyłem, że może mnie się uda o to ministra zapytać, ale Błaszczak był na „Kongresie” pilniej strzeżony przed takimi pismakami jak ja, niż przesmyk suwalski przez wojska NATO.
Błaszczak na „jedynkę”!
Na VII Kongres Przy(e)szłości PiSu stawili się wszyscy politycy tej partii, którzy walczą o „jedynkę” na liście tej partii do Sejmu. Zapytałem ministrów Błażeja Pobożego i Norberta Maliszewskiego, jak oceniają swoje szanse? Zgodnie odpowiedzieli, że o tym zadecyduje Prezes. Maliszewski dodał, że raz Biuro Polityczne ułożyło listy bez prezesa, przyszedł Prezes, rzucił okiem na listy i powiedział: „panowie, ja jeszcze żyję” i wziął pióro do ręki.
Zapytałem wobec tego posłankę Iwonę Arent, pełnomocniczkę Prezesa na okręg olsztyński, która z minister Olgą Semeniuk-Patkowską są jak papużki-nierozłączki, gdyby Prezes pozwolił Jej zdecydować, kogo wpisałaby na „jedynkę? „Oczywiście wicepremiera Błaszczaka! - odparła Arent bez chwili zastanowienia. - Nasz region najbardziej, by na tym zyskał”. Ale zaraz dodała, że to jest nierealne, bo tej rangi polityk wymaga dla prestiżu startu z regionu, w którym uzyska baaardzo dużo głosów, a nasz region słabo zaludniony.
A przy tym bardzo zalesiony, ciężko byłoby rakietę z obwodu królewieckiego znaleźć.
Zmilitaryzowana „szesnastka”
Już mamy pierwszą korzyść z „Człowieka Roku”. Przez tyle lat nie można było uzyskać zgody wszystkich zainteresowanych na przebieg S16 przez Mazury. Powstało ponad 40 wariantów budowy drogi, a każdy był odrzucany przez samorządowców i ekologów. Min. Błaszczak niczym Aleksander Wielki przeciął ten węzeł gordyjski. Na Kongresie ogłosił, że zmilitaryzował S16 jako drogę strategiczną, co zwalnia z obowiązku konsultacji jej przebiegu.
Chyba, że będzie to bratanica Prezesa, której aktualny mąż ma rezydencją nad Jez. Szymon koło Rynu i ponoć z tego powodu S16 ominie ją łukiem. Swoją drogą, najbardziej zdumiewały mnie protesty burmistrza Mikołajek Piotra Jakubowskiego, który liczbą afer i procesów jakie wiążą się z jego urzędowaniem mógłby startować po rekord Guinnessa w tej kategorii. Ten samorządowiec przerobił ciche, urocze Mikołajki w najbardziej hałaśliwe miejsce na Mazurach.
Szmit zostanie Nicewiczem?
Po zmilitaryzowaniu S16, z jakimi „smokami” będzie teraz walczył „św. Jerzy” warmińsko-mazurskiej polityki? Walka z przeciwnikami S16 to była główna misja b. wiceministra od budowy dróg Jerzego Szmita. Jako prowadzący panel na Kongresie Przy(e)szłości w sprawie właśnie S16, zdemaskował jej przeciwników: lobby samorządowe-antyrządowe, lobby ekstensywnej, małej turystyki, właścicieli wielkich popegeerowskich latyfundiów i „warszawkę” W tym panelu udział wziął też dyrektor GDDKiA Oddz. Olsztyn Mirosław Nicewicz, który odchodzi na emeryturę. Wróble ćwierkają, że nowym Nicewiczem zostanie właśnie „św. Jerzy”.
Wiem jaka będzie jego pierwsza decyzja, zlikwiduje wszystkie podwójne ciągłe w naszym regionie.
Plagiat Donalda Tuska w Lidzbarku Warmińskim
Donald Tusk był fetowany w bastionie PO, w Lidzbarku Warmińskim. W tym mieście rodzinnym barona PO na WiM Jacka Protasa, nawet stanowisko miejskiej szaletowej zatwierdza sekretarz generalny PO na WiM starosta Jan Harhaj, toteż amfiteatr pękał w szwach. Nie zawiedli się, Tusk bawił publikę niczym zawodowy stand-uper. Nazwał "politycznym chamstwem" przyznawanie przez PiS środków tylko tym regionom, gdzie są wyborcy tego ugrupowania (chyba nie wiedział, że baron PO Protas jako marszałek dał Lidzbarkowi 100 mln zł na budowę „Zimnych Term”). Mimo, że zapowiedział” „Czuję się zwolniony z obowiązku krytykowania PiS-u, bo sami się za to wzięli”, to głównie mówił o PiSie: „Kiedy zaczynają czuć, widzą po ludzkich oczach, że kończy się ich władza, kończy się ich przewaga, zaczynają w zdwojony sposób kraść i zaczynają sobie skakać do gardeł, puszczają im nerwy”. Zaapelował do „bambika” (hahaha – na widowni) czyli premiera Morawieckiego,, by nie pozwalał sobą pomiatać. „Mateusz, ty chociaż na te ostatnie miesiące zacznij być premierem. - mówił. - Dajesz sobą pomiatać swoim ministrom. To chociaż w tym finale pokaż, że masz coś tam, i zachowaj się jak premier”. Ludzie w amfiteatrze pokładali się ze śmiechu. Jeszcze większa salwa śmiechu była, gdy „pojechał” po min. P. Czarnku: „Z polskiej szkoły zrobili jakieś skrzyżowanie muzeum, klasztoru i poprawczaka” (buhaha, hihi). Dostało się też stojącym za Kaczyńskim "Mejzopodobnymi" politykami : „Młodzi, umięśnieni, aroganccy, bez żadnego wstydu, dla władzy gotowi kupić i sprzedać wszystko”.
Przypomnę, że w LW odbywają się od lat „Wieczory Humoru i Satyry”, na cześć bp. Krasickiego; kabarety walczą o Złotą Szpilkę. Gdybym był jurorem, to występ Tuska bym zdyskwalifikował. A to dlatego, że popełnił plagiat. Wziął teksty polityków PiS opisujących w 2015 roku jego rządy i tylko zmienił nazwiska.
Czy pszczoły wymienią trutnie?
Dzień po wizycie w LW, przewodniczący PO uczestniczył w Olsztynie w wyjazdowym posiedzeniu klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej. Tusk postawił przed swoimi zadanie odbicia WiM z rąk PiSowców. Jeszcze w 2011 roku Platforma uzyskała tutaj 9 mandatów, a PiS 4, to w ostatnich wyborach PiS zdobył 9 mandatów, a Koalicja Obywatelska 5. Przed Tuskiem popisywali się miejscowi działacze, obiecując swojemu wodzowi zwycięstwo. Błysnął poseł Janusz Cichoń, jako pszczelarz obiecał przewodniczącemu, że "trutnie pisowe" na jesieni do ula już nie wejdą.
Czyli do "ula" wejdą „trutnie peowskie”?
Czarzasty w Olsztynie królem straganów
Do Olsztyna przyjechała w maju większość posłów klubu parlamentarnego Lewicy. Włodzimierz Czarzasty na rynku Starego Miasta, w otoczeniu poseł M. Falej, M. Biejat i K. Gawkowskiego oraz b. sekretarzy PZPR z Olsztyna i Elbląga, grzmiał: „Jeżeli będzie tak, że PiS obejmie trzecią kadencję, to będą rządy autorytarne wybrane w demokratycznym głosowaniu. Najgorsze co może być. Najgorsze, bo stwarzające wrażenie demokracji, a tak naprawdę gnębiące człowieka i zabierające mu prawa. Tak się dzieje na Węgrzech, tak się dzieje w wielu sferach w Polsce” - ostrzegał Czarzasty i namawiał liderów opozycji do podpisania porozumienia o wspólnym rządzeniu. Kiedyś lewica na Warmii i Mazurach była prawdziwą potęgą. Działacze starali się odzyskać głosy wyborców rozdając ulotki i uśmiechy na targowisku miejskim w Olsztynie.
Rzodkiewki i buraki na straganach na widok kawiorowej lewicy zzieleniały.
Uczciwy jak PSL
Politycy PSL też kuszą mieszkańców WiM. W Mrągowie, Mikołajkach i Szczytnie Władysław Kosiniak-Kamysz i poseł Urszula Pasławska zbierali podpisy pod programem pt. „Uczciwa Polska”. Czego w nim nie ma. Dziedziczenie emerytur i dodatkowa praca bez podatku, zniesienia opodatkowania nadgodzin i pracy dodatkowej, młodzi ludzie dostaną 100 tysięcy złotych do wkładu własnego do pierwszego mieszkania, likwidacja NFZ i utworzenie w jego miejsce kilku kas chorych.
Czego to się nie obieca, żeby znów móc doić państwo.
Wypij z listy KO do Sejmu, Grzymowicz do Senatu, a Szmit na komisarza?
Prezydentowi Olsztyna Piotrowi Grzymowiczowi „totalni” wyznaczyli mission impossible, czyli pokonanie niepokonanej gwiazdy programu Jaworowicz, Matki Skrzywdzonych, senator Lidii Staroń. Grzymowicz ma wystąpić w barwach samorządowego ruchu „TAK dla Polski”. Według portalu Jerzego Szmita Grzymowicz zabiegał o miejsce na liście PO do Sejmu, ale Tusk rzucił Go na pożarcie Staroniowej, co portal Szmita odnotował z mściwą satysfakcją. Za to Tusk widzi na liście do Sejmu z Olsztyna eks-gowinowca Michała Wypija. Zrobiło na nim wrażenie wejście do Sejmu przez debiutanta z ostatniego miejsca listy PiS. Michał się kryguje i mówi zalotnie mediom: „rozmowy trwają”. PiSowców skręcało, że gowinowiec sprzątnął im mandat posła, teraz również platformowi lokalsi czują się upokorzeni i sarkają, ale tylko po kątach, bo wiedzą, że „Kaczysta”, to przy Donku „miętki liberał”. Lokalsi mają też jeszcze jeden problem. Start Grzymowicza oznacza wyznaczenie przez premiera kogoś z PiSu na komisarza Olsztyna. Podejrzewają, że może to być Szmit. Ale pocieszają się, że jego władza potrwa tylko miesiąc, bo oni na pewno wygrają wybory jesienią, więc Szmit nie zdąży nic zepsuć.
Nareszcie by się spełniło marzenie „św. Jerzego” od polityki, by zostać prezydentem Olsztyna, chociaż p.o. Ma na tym punkcie kompleks, bo kilkakrotnie przegrał. Ale peowcy mogą się przeliczyć w swoich rachubach. Jeśli Szmit w tym krótkim czasie zdoła wstrzymać tramwaje, ruszyć z posad „szubienice”, zdobyć pieniądze na stadion Stomilu i powołać Metropolię Olsztyn, to ma mój głos w wiosennych wyborach 2024 roku.
Prezydent Grzymowicz do parlamantu? Pierwsze słyszę...
Spotkany na Dworcu Zachodnim prof. Mirosław Gornowicz, szef klubu radnych "Ponad Podziałami" Piotra Grzymowicza zapytał mnie, czym żyją media? Odparłem, że informacją red. Tomasza Kursa z Wyborczej Olsztyn, że prezydent Grzymowicz potwierdził swoim współpracownikom, że wystartuje do Senatu. "Na ile znam pana prezydenta - odparł na to prof. Gornowicz, - a wydaje mi się, że znam dobrze, to nie planuje startu do parlamentu".
Przekonamy się wkrótce, kto lepiej zna Piotra Grzymowicza, główny dziennikarz biuletynu prezydenta, czyli Wyborczej Olsztyn, czy szef klubu prezydenta?
„Szubienice” stoją w ramach „działalności artystycznej”
Piotr Grzymowicz nie wydał pozwolenia na rozbiórkę "szubienic" (Pomnika Wdzięczności Armii Radzieckiej), gdyż podległy prezydentowi Olsztyna Urząd Miasta "nie dostarczył wymaganych załączników" czyli decyzji Konserwatora Zabytków o zdjęciu ochrony konserwatorskiej z placu Dunikowskiego, na którym stoi pomnik. Ponadto zaskarżył decyzję wojewody potwierdzoną przez ministra kultury, nakazującą natychmiastową rozbiórkę tej „pieczęci sowieckiego panowania nad Polską”. W piśmie do WSA w Warszawie prezydent twierdzi, że "pomnik w tej chwili nie upamiętnia ani nie propaguje komunizmu lub innego ustroju totalitarnego", gdyż "Propagowanie systemu komunistycznego ma wtedy miejsce, gdy znaczenie symboli jest jasne i czytelne dla opinii publicznej". Natomiast "sporny pomnik jest aktualnie wystawiony na widok publiczny w ramach działalności artystycznej względnie edukacyjnej, w celu innym niż propagowanie ustroju totalitarnego".
Podziwiamy „działalność artystyczną i edukacyjną” wnuków krasnoarmiejsca z Olsztyna w Buczy, Irpieniu i Chersoniu.
Heretycy bronią Gietrzwałdu
O Gietrzwałdzie chyba nie było tak głośno od czasów objawień maryjnych. Jest głośno za sprawą protestów przeciwko planowanej budowie gigantycznego magazynu Lidla. Przeciwnicy inwestycji twierdzą, że ta lokalizacja to niemiecki zamach na święte miejsce. Bronią „Tronu Matki Bożej” przed odorami, które mają się roznosić ze zwożonych tysiącami ton odpadów ze sklepów Lidla. Na ich hasła zareagował ks. dr hab. Tomasz Szałanda, proboszcz ze Stawigudy, który nazwał protestujących „heretykami” i wytłumaczył w wywiadzie dla „Gościa Niedzielnego”, że „tron Maryi jest w niebie, a nie na Warmii”, Maryja przekazała w Gietrzwałdzie, żeby odmawiać różaniec i żyć po bożemu. Nic nie mówiła o walce z Niemcami. Ks. Szałanda podejrzewa, że ludzi napuszcza właściciel 40 ha z innej gminy, który liczył, że Lidl od niego kupi grunt, uruchomił więc „ludzi „pożytecznych”, podrzuca im „hasła bogoojczyźniane” i „podlewa sosem maryjnym”. Stanowisko zajął też Rektora Sanktuarium ks. Marcin Chodorowski. Zarzucił organizatorom protestu podawanie "kłamliwych informacji" na temat inwestycji, która jest zlokalizowana po drugiej stronie DK16 i wg niego nie zagraża sanktuarium. Inwestycji broni też starosta olsztyński Andrzej Abako, który dał pozwolenie na budowę, bo gmina potrzebuje środków na utrzymanie szkół, domów kultury i na inwestycje oraz miejsc pracy: „Czy Matka Boska objawiła się w Gietrzwałdzie po to, żeby mieszkańcy całe życie jedli korzonki, czy po to, żeby Gietrzwałd był sławny?” - pyta starosta. Z kolei przewodniczącego Rady Gminy Gietrzwałd eks-komendant wojewódzkiego policji Janusz Tkaczyk wyraził przypuszczenie, że „może to Matka Boża zdecydowała, że Lidl przyszedł do Gietrzwałdu”?
Odpowiedział im wszystkim na to Filip Flisowski, doktorant socjologii UW z „Kongresu Katoliczek i Katolików”, że „przyczyną protestów jest brak upodmiotowienia ludzi”. Nie byłoby protestów „Gdyby władze samorządowe, kościelne i sam prywatny inwestor dołożyli wszelkich starań, aby z ludźmi porozmawiać, wytłumaczyć, rozwiać wątpliwości, uleczyć lęki. Ale po co? - lepiej wyśmiewać się później z klasy ludowej, a cele polityczne i biznesowe osiągać bez względu na społeczne koszty”.
Flisowski moim zdaniem wygłosił najbardziej niebezpieczna herezję.
Chłop potęgą jest i basta!
WP.pl odkryła, że Robert Nowacki od Ziobry, to człowiek wielu talentów. Jednak jako pierwszy ten talent drzemiący w rolniku, uprawiającym 40 ha ziemi pod Węgorzewem, odkrył Jacek Kurski, jako działacz Solidarnej Polski i polecił Go ludziom Ziobry. W 2018 roku Nowacki został dyrektorem oddziału Warmińsko-Mazurskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Olecku. Dodatkowo uświadamiał rolników na Twitterze na profilu pt. „RoLnikPL”, na którym wychwalał rząd Zjednoczonej Prawicy oraz krytykował opozycję („Tuska pop…ło do reszty" - to próbki jego wpisów). Partyjni koledzy widzieli go w ławach sejmowych, ale niestety ziomale nie poznali się na talentach Nowackiego. Prezes TVP Kurski widząc jak sobie Nowacki świetnie radzi na Twitterze polecił podpisywać z nim co roku umowę-zlecenie dyrektorowi TVP Olsztyn Igorowi Gumińskiemu. Z umowy wynika, że działacz Solidarnej Polski zajmował się "monitorowaniem sieci Internet, socjal media, prasy oraz telewizji pod kątem tematyki rolnej, przygotowanie i wprowadzenie rozwoju redakcji internetowej oraz nadzór nad redakcją internetową". Wynagrodzenie – 10,5 tys. zł brutto. TVP zobowiązała się też do pokrycia kosztów dojazdów do miejsca pracy, noclegów i "innych niezbędnych uzasadnionych kosztów, związanych z podróżą krajową lub zagraniczną". Miejscem świadczenia usług jest siedziba TVP w Olsztynie. Szkopuł w tym, że pracownicy TVP Olsztyn dopiero z artykułu red. Szymona Jadczaka dowiedzieli się, że ich kolegą redakcyjnym jest Nowacki. Owszem, znali go doskonale, bo stale musieli do niego jeździć z kamerą i lansować, ale nie jako redaktora. Artykuł w WP złamał karierę telewizyjną Nowackiego, dyr. Gumiński nie przedłużył mu umowy.
Obawiam się, że przez WP.pl spadnie poziom wiedzy rolniczej na WiM.
Sędziowie brzydzą się polityki
Od półtora roku nie może rozpocząć się proces „zorganizowanej grupy przestępczej”, czyli kierownictwa stowarzyszenia HELPER. A to z powodu odmowy olsztyńskich sędziów, którzy tłumaczą, że proces będzie polityczny, a oni chcą trzymać się od polityki jak najdalej. Ponownie ich odmowami zajmie się Sąd Najwyższy. Przypomnę, że jednym z głównych oskarżonych jest b. agent CBA i b. poseł PiS Tomasz K. i jego żona Katarzyna, jako prezes Helpera. Mieli wyłudzić z budżetu państwa 71 mln zł dotacji celowych na prowadzenie gminnych domów dziennej opieki nad ludźmi starymi i chorymi. Na ławie mają też zasiąść samorządowcy, który oddali Helperowi do prowadzenia takie domy i nie kontrolowali, jak są wydawane publiczne środki, w tym prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz oraz b. wojewoda Marian Podziewski z PSL (sędziowie podnoszą też, że są z nimi zaprzyjaźnieni). W śledztwie przesłuchano 700 osób, 42 oskarżonym zarzucono 146 przestępstw. Akt oskarżenia liczy 2 tysiące 167 stron.
Ja wierzę, że sędziowie chcą być jak najdalej od polityki, zwłaszcza ci z Iustitii. Zwłaszcza,wtedy, gdy maszerują ramię w ramię z politykami, jak na marszu 4 czerwca.
Helperowcy ofiarami Szmita
W niewinność Katarzyny i Tomasza K. od początku wierzy tygodnik „NIE”. Bożena Dunat opisuje, jaki koszmar przechodzi rodzina K. Jej zdaniem to Jerzy Szmit zniszczył życie małżeństwu K., bo chciał skompromitować ich przyjaciółkę, polityczną konkurentkę poseł Iwonę Arent. Dunat w ostatnich tekstach już nie twierdzi, że również autora tej rubryki Szmit wynajął do walki z Arent; w nagrodę miałem dostać stołek prezesa Radia Olsztyn. Do dzisiaj stołka nie dostałem, od 3 lat jestem na emeryturze, ale kto wie, ponoć zwolnili dyrektora TVP3 Olsztyn... .
Tomasz K. po usłyszeniu oskarżeń prokuratury w sprawie Helpera kajał się w TVN, że do „brudnej roboty” przeciwko posłance PO Beacie Sawickiej i byłemu prezydentowi RP Aleksandrowi Kwaśniewskiemu zmuszali go ministrowie K. Kamiński i M. Wąsik.
Spłakałem się jak bóbr, czytając artykuł Dunat, a uśmiałem jak norka.
Obywatelu, obudź się!
Rządząca SM „Jaroty” od prawie 30 lat ekipa znów ograła zbuntowanych członków spółdzielni. Po otwarciu Walnego Zgromadzenia 7 czerwca trzy opozycyjne ugrupowania z Marzeną Olchowy i Łukaszem Michnikiem i „Ruchem Żółtych Koszulek” Adama Ludkiewicza dysponowały łącznie 700-800 głosami, a żelazna gwardia prezes Haliny Zaborowskiej-Boruch, przeflancowanej ze stołka wiceprezydenta Olsztyn na miejsce Romana Przedwojskiego, który po 28 latach przeszedł na emeryturę, 300 głosami. Opozycja była więc pewna, że wymiecie starą Radę Nadzorczą. Zarząd to przewidział i wybór nowej Rady wpisał na sam koniec porządku obrad. Dojście do tego punktu zajęło 13-godzin. O 5 rano, w Boże Ciało, gdy grupa opozycyjna stopniała do garstki, gwardia złożona z pracowników i ich rodzin dokonała wyboru nowej czyli starej Rady.
Na drugi raz weźcie ze sobą termosy z kawą.
Cud nad Łyną. Obajtek i Maliszewski ratują Stomil Olsztyn!
W momencie, gdy nad II-ligowym klubem piłkarskim Stomil Olsztyn zawisło widmo upadku, po odmowie dalszego finansowania przez samorząd Olsztyna, zdarzył się cud. Kibice "Dumy Warmii" przecierali ze zdumienia oczy oglądając transmisję w TVP Info z konferencji prasowej ze stadionu Stomilu. Na murawie obok siebie stali wiceprezes klubu Tomasz Żukowski, prezes Orlenu Daniel Obajtek i min. prof. Norbert Maliszewski. Minister ogłosił: "Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Energa SA zostanie strategicznym partnerem klubu piłkarskiego Stomil Olsztyn! Wsparcie będzie przewrotem kopernikańskim dla klubu. Da możliwość awansu do I ligi". Znajdą się też pieniądze na nowy stadion! Prezydent Piotr Grzymowicz obiecał kibicom budowę stadionu w 2012 roku. Skończyło się na projekcie.
Skąd ta nagła miłość ministra z Warszawy do olsztyńskiego futbolu? Otóż doradca premiera chce startować do Sejmu z listy PiSu z Olsztyna. Na razie Energa podpisała umowę ze Stomilem na 1 rok. Jeśli kibice chcą nowego stadionu (koszt 200-250 mln zł), to muszą "gryźć trawę", żeby Maliszewski dostał mandat posła. Ale cud na Łyną (wygrana min. Maliszewskiego) to może okazać się za mało, konieczny też będzie cud nad Wisłą (wygrana PiS w wyborach).
Adam Socha
Propozycje do rubryki proszę nadsyłać na mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.


Skomentuj
Komentuj jako gość