Takimi z urnami, jak zawsze. Od razu uprzedzam pytania, czy wobec tego zgłoszę się do pracy w komisji wyborczej? Już to zrobiłem, złożyłem pisemny wniosek. Skoro muszę chodzić do sklepu i pracy, dlaczego miałbym nie pójść do urny, uzbrojony w maseczkę, rękawiczki i jednorazowy długopios (albo wezmę swój), w lokalu będę tylko ja i komisja. Przypominam, że udział w wyborach nie jest obowiązkowy. Kto się boi, zostanie w domu.
W liczącej 51 mln obywateli Korei Płd, wybory parlamentarne się odbyły a frekwencja była najwyższa od 1990 roku i wyniosła 2/3. Wyborcom przed wejściem do lokalu mierzono temperaturę, a potem stali w kolejce w obowiązkowych maseczkach higienicznych, rękawiczkach, zachowując odstęp.
Przypomnijmy, że Korea Płd była drugą ofiarą pandemii po Chinach. COVID-19 pojawił się już 20 stycznia. Początkowo władze nie radziły sobie najlepiej. Potem jednak opanowały sytuację i to bez ostrych restrykcji jak w Europie (nie zamknięto kin czy restauracji, praca zdalna nie jest powszechna). Osiągnięto to dzięki zdyscyplinowaniu obywateli i ich ostrożności. W Polsce też pokazaliśmy zdyscyplinowanie, poza pojedynczymi wyjątkami.
Obecnie w Korei notuje się dziennie po zaledwie 20 kilka przypadków zakażenia. Od początku kwietnia nigdy liczba chorych nie osiągnęła setki. Dotychczas zarejestrowano 10 613 przypadków, zmarło 229 osób.
Jedyne co nas różni od Korei Płd., to masowość testów i śledzenie rozprzestrzeniania się wirusa za pomocą lokalizacji smartfonów i innych wrażliwych danych cyfrowych. Pójdźmy tą drogą.
Chcę wyborów, bo zostały wyznaczone zgodnie z KONS-TY-TUC-JĄ 10 maja. Uważam, że nie będzie lepszych i gorszych miesięcy. Z koronawirusem będziemy już żyli stale, tak jak z grypą.
Przypomnę, że dziennie w Polsce na nowotwory umiera 300 osób, powtarzam DZIENNIE, a na koronawirusa dotąd zmarło 360 chorych (dane na dzień 19 kwietnia).
To że opozycja podnosi larum, histeryzuje, szantażuje, jednym słowie robi wszystko co w jej mocy, by wybory odwlec wynika tylko i wyłącznie z tego, że Andrzej Duda wygra bezapelacyjnie i to w I turze. Mimo tego, że jest słaby, ale konkurenci są dramatycznie beznadziejni. Również byłbym za wyborami, gdyby to rządziła Koalicja Obywatelska a PiS był w opozycji. Nie wolno nam fundować sobie rozciągniętej na wiele miesięcy dzikiej, histerycznej kampanii wyborczej, podczas której każda decyzja władz będzie kontestowana i podważana. To dopiero rozwali państwo, doprowadzi do anarchii.
Rozumiem, dlaczego w tę grę włączył się Jarosław Gowin
Uważam, że pełni w polityce rolę „szczura”. Nie piszę tego w pejoratywnym sensie tego słowa, a pozytywnym. Szczury to jedne z najinteligentniejszych zwierząt. Mieszkałem swego czasu ze szczurami, więc coś na ten temat wiem. Po prostu Jarosław Gowin wyczuł, że to ostatnia kadencja PiS-u. Postępuje podobnie, jak w rządzie Donalda Tuska. W odpowiednim momencie sprowokował go do wyrzucenia z rządu, a następnie rzucił mu rękawicę w wyborach na lidera PO i nawet osiągnął niezły wynik (80% do 20%). Te 20% było jego wianem, które pozwoliło mu wejść na listy wyborcze PiS-u i zostać wicepremierem. Sądzę, że stworzy z PSL nową partię i stanie się główną partią walczącą o schedę po PiS-ie w wyborach 2022 roku (chyba że obali obecny rząd wcześniej). Nie płaczę za nim, bo tak jak nic sensownego nie zrobił z wymiarem sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska (żałosna reforma z likwidacją kilkuset sądów rejonowych), tak teraz doprowadził ustawą o szkolnictwie wyższym, do uśmiercenia nauki. W tych uczelniach, w których rządzą skorumpowane sitwy, dzięki nowej ustawie, tylko się umocnią. To sitwy wyznaczą w pseudowyborach swojego rektora-dyktatora.
A szantażowanie przez posła Michała Wypija, w kontekście głosowania w sprawie wyborów prezydenckich, iż „Poseł, który zaryzykuje życie choćby jednego Polaka dla politycznych korzyści, nie jest godny być posłem na Sejm RP”, skomentują słowami publicysty Jana Wróbla dla ‘Dziennika Gazety Prawnej”: „sugerowanie, że kto pragnie majowych wyborów jest „psychopatą”, to zwykłe chamstwo, co gorsza szkodliwe dla demokracji”.
Ci, którzy od początków rządów PiS-u wrzeszczą codziennie o niszczeniu przez „kaczystów” demokracji i konstytucji, teraz są gorącymi przeciwnikami wyborów, tej źrenicy demokracji. Znów zacytuję Jana Wróbla: „chcemy demokracji, więc nie chcemy wyborów, chcemy upadku PiS, więc chcemy stanu wyjątkowego realizowanego przez PiS".
Takich szpagatów i wygibasów świat nie widział. Dramat naszej demokracji polega na tym, że mamy beznadziejną opozycję. Żadnej alternatywy dla PiS-u (Borys Budka w roli „męża stanu”, to żenada. W opozycji też trwa selekcja negatywna, niestety).
Nie rozumiem tylko, dlaczego prezes Jarosław Kaczyński dał się w tę grę wciągnąć i wymyślił głosowanie korespondencyjne?
Adam Socha


Skomentuj
Komentuj jako gość