Jest taki czas w naszym życiu, gdy stajemy w obliczu zdarzeń, których nie planowaliśmy, a które nas zaskoczyły. Zaczynamy się głębie zastanawiać, analizujemy, ogarnia nas refleksja. Próbujemy oceniać – przeważnie innych, rzadziej siebie. Wiem o czym piszę, bo dla mnie takim przeżyciem był stan wojenny i czas spędzony w więzieniu. Teraz, gdy zetknęliśmy się z problemem epidemii koronawirusa targają mną podobne emocje - strach, niepewność, czy zdołamy to przetrwać?
- Jacy będziemy, gdy to przeminie?
- Czy będziemy mogli powiedzieć sami sobie, że byliśmy w porządku?
- Czy zachowaliśmy się jak trzeba?
- Nie wyrządziliśmy nikomu krzywdy?
- Nie będziemy się wstydzić swoich postaw?
Tak - jest to dla nas wszystkich czas próby. W takich chwilach poznajemy prawdę o sobie samych, a także naszych bliskich i znajomych. Warto o tym pamiętać, gdyż przyjdzie nam z tym żyć.
Odniosę się też do kwestii społeczno-politycznej. Tu również sobie zadaję pytanie i aż ogarnia mnie strach.
Co by się stało gdyby dzisiaj u władzy byli tzw. „opozycjoniści totalni”?
Mówię o tych co:
- grabili, rozsprzedawali, niszczyli polską gospodarkę, doprowadzając do bezrobocia i nędzy.
- objadali się ośmiorniczkami a społeczeństwu mówili że „pieniędzy nie ma i nie będzie”
- poniżali Polaków na forum Unii Europejskiej i świata.
Przypomnijmy sobie, przecież to działo się tak niedawno i robią to w dalszym ciągu.
Dzisiaj w bezczelny sposób pouczają i krytykują obecny rząd.
Dzisiaj twierdzą, że wiedzą najlepiej co robić.
Więc czemu, gdy mieli okazję, przez osiem lat nie uczynili nic, aby prowadzić kraj do rozwoju gospodarczego i dzielić się ze społeczeństwem zyskami?
Gdyby nie Ci „ulubieńcy” Unii sytuacja Polaków na pewno była by dużo lepsza i zwiększała by szanse walki z epidemią.
Mam przesłanie do tzw. „totalnej opozycji” i tych wszystkich popaprańców – zamknijcie się wreszcie, niech te wasze przemiłe buźki zamilkną. Przestańcie zabierać nadzieję, bezcześcić symbole wiary. Pozwólcie społeczeństwu spokojnie przejść przez ten trudny czas. Skoro nie pomagacie, to przynajmniej nie przeszkadzajcie, bo łatwo nie jest.
Wiem, że jest to dla nas was trudne - ale może jednak? Chciwość wasza, aby znów dorwać się do kasy jest przeogromna. Udowodniliście, że żadne z was nie nadaje się aby zostać głową państwa. Pokazaliście to podczas waszych „pseudowyborczych” kampanii. Mieliście swoje „pięć minut” aby wykazać się troską o Polskę – niestety nie wyszło. Prezydent i rząd w takich chwilach powinni być z Polakami, na dobre i na złe – i tak się dzieje, ale opozycję strasznie to uwiera i mierzi.
Uważam, że Bóg czuwał nad Polską i nie ma was teraz w rządzie. Powinniśmy się wszyscy gorąco modlić, abyście już nigdy nie wrócili do władzy i nie dzierżyli w swoich łapach losu narodu.
Marzy się wam przedłużenie kampanii wyborczej – pytam po co?
Dajcie ludziom spokojnie żyć – już się nasłuchaliśmy i naoglądaliśmy.
Dosyć – wstydu oszczędźcie!
Skupmy się, abyśmy wyszli z tej sytuacji jak najmniej poobijani i z jak najmniejszymi stratami.
Rząd może dużo, ale najwięcej dla siebie zrobić możemy sami.
Wspierajmy się, pomagajmy, nie przeszkadzajmy, kto potrzebuje niech się modli, chrońmy się nawzajem, bo tylko tak przetrwamy i nie pozbędziemy się człowieczeństwa.
Pamiętajcie, że kiedyś to się skończy i trzeba będzie sobie spojrzeć w oczy i zrobić rachunek sumienia. Najlepiej przed obliczem Matki Boskiej Królowej Polski
Anna Niszczak, Olsztyn
- działaczka Solidarności
- więźniarka stanu wojennego


Skomentuj
Komentuj jako gość